Blog > Komentarze do wpisu

Rząd łaskawy dla Warszawy

Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Zgodnie z obietnicą dziś rano ruszyliśmy do Ministerstwa Infrastruktury z 20 tys. 564 podpisami czytelników ”Gazety” w obronie wylotówki omijającej Raszyn i Janki. Ok. godz. 10 zaczęło się drukowanie ok. 150 kartek z kompletem nazwisk, a już godzinę później byliśmy w sali narad szefa resortu Cezarego Grabarczyka (z przedziwnym okrętem przy ścianie :-) otoczeni przez telewizyjne kamery i mikrofony. Dzięki temu nasze pospolite ruszenie przebiło się do całej Polski, której połowa - jako się rzekło - wisi na Jankach i Raszynie.

Wiadomość jest pomyślna: będą pieniądze na 650 m nowej trasy. Mało i dużo. Taki był nasz plan: uratować przed cięciami chociaż tyle. Decyzje zapadały oczywiście wśród partyjnych kolegów, co przyznali otwarcie i prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, i minister Grabarczyk. Jednak duża mobilizacja (20,5 tys. podpisów w jeden, przedświąteczny tydzień, gdy każdy ma na głowie prezenty, karpie itp.) musiała zrobić wrażenie. Dobrze też, że udało się wywalczyć chociaż tyle - tym razem górą z pieniędzmi na drogi jest Warszawa, a inne miasta, niestety, muszą obejść się smakiem.

Wywalczony fragment wylotówki ma kardynalne znaczenie z wielu powodów. Przy okazji jego budowy powstanie nowy węzeł w Al. Jerozolimskich, do którego zostanie podczepiona ul. Nowolazurowa. Po otwarciu fragmentu Al. Jerozolimskie - południowa obwodnica Warszawy zyskamy dojazd do autostrady A2. Dzięki temu przerzuci się tu część kierowców z Raszyna i Janek. Najpierw (wiosna 2012 r.) ci, którzy jeżdżą tędy w stronę Łodzi, jak ministrowie Grabarczyk i Stępień. Potem, jesienią 2013 r., niewykluczone, że kolejni - tym razem jadący na Śląsk. Wtedy bowiem wokół Łodzi powinien być gotowy odcinek autostrady A1 ze Strykowa do Tuszyna, a stąd już tylko kawałek do trasy katowickiej.

Błyskawiczny i duży odzew naszych czytelników, a także tysiące podpisów zebranych w Krakowie i Lublinie czy przez SISKOM za budową wszystkich tras w Warszawie, to także dowód na to, że nie tylko protestujący przeciwko nowym drogom potrafią być głośni. Wszystkim, którzy odpowiedzieli na nasz apel, składamy ogromne podziękowania.

(osa/śmik)

poniedziałek, 27 grudnia 2010, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Nowa trasa z Pragi na Targówek

    Fot. Kuba Chełmiński Dobiega końca trwająca zdecydowanie za długo (od 2015 r.) budowa nowego, niezbyt długiego kawałka trasy zwanej zwyczajowo "Świętokrzyską",

  • Nowa ulica i dłuższa trasa

    Fot. Agnieszka Borowska Ten odcinek z nowym, równym asfaltem był oczekiwany i wypraszany przez mieszkańców od wielu lat. Już nawet nie pamiętam kiedy radna Agni

  • Jedna jezdnia zamiast "Tarchostrady"?

    Już wiem, dlaczego druga jezdnia ul. Światowida na Tarchominie nie zniszczy wiekowego dębu blisko ul. Stefanika - tak zapewniali mnie niedawno miejscy urzędnicy

Komentarze
2010/12/27 21:25:59
Jasne, bez tego ogryzka w 2012 kierowcy z Łodzi nadal by jeździli do Warszawy przez Rawę :)
A tak swoją drogą czy ten fragmencik to przypadkiem nie ów odcinek, o którym było głośniej miesiąc temu kiedy mijał termin podpisania umowy z wykonawcą wyłonionym w przetargu?
-
2010/12/28 21:40:34
Tak, to ta sama inwestycja.

Drodzy prowadzący tego bloga...
Nie przesadzałbym z tym określaniem decyzji rządu łaskawością...
Dobrze to zwizualizowała TVN Warszawa:
www.tvnwarszawa.pl/ulice,news,gest-ministra-grabarczyka-czy-jest-sie-z-czego-cieszyc,38824.html

Gdyby pokazać to w skali całego województwa, owa łaskawość rządu wygląda jeszcze lepiej.
-
Gość: , *.stacje.agora.pl
2010/12/29 12:08:52
Nie przesadzamy przecież. Mimo wszystko - tym razem Warszawie przywrócono pieniądze jako jedynej. Drzewiej inaczej to jednak bywało.
Mam poza tym nadzieję, że z całą tą akcją i zbieraniem podpisów udało się przebić do świadomości ministrów, jak wielkie znaczenie ma budowa pozostałej części tej drogi. Choćby tylko do węzła z trasą katowicką - byłby już wtedy dobry efekt komunikacyjny, a Jank i Raszyn znacznie odciążone.
Inna rzecz z obwodnicą Marek: po pierwsze jest wpisana na listę inwestycji rządowych, na których jej nie było, po drugie została podzielona na etapy, jak postuluje SISKOM ze wszystkimi inwestycjami (i słusznie). Wydzielenie odcinka od węzła Piłsudskiego do węzła z Trasą S17 odpępni jedną drogę od drugiej. Kto wie, czy obwodnica Marek nie zacznie się szybciej, niż się spodziewamy. Myślę, że bardzo wymowne będą korki na przebudowanej Trasie Toruńskiej z braku estakady do skrętu w lewo w stronę Marek - ludziska utkną na światłach przed Radzymińską.
Największym pesymistą jestem wobec nowej wylotówki na Gdańsk. To bardzo długi odcinek, który trudno etapować. Wymaga więc wpompowania od razu ogromnych pieniędzy. Będzie z tym ciężko.
-
2010/12/29 21:40:56
Długie będzie

Wiecie Panowie co?
Wydaje mi się, że z tym kawałkiem TSW to Grabarczyk postąpił jak w tym dowcipie o wsadzeniu kozy do przyciasnego mieszkania. Odsuwanie tej inwestycji to był przecież kompletny bezsens. GW zrobiła wspaniałą akcję i chwała jej za to. Ale jakoś mam takie subiektywne wrażenie, że ten kawałek wsadzony był do listy inwestycji "być może" do rozpoczęcia przed 2013 tylko z powodów propagandowo-pijarowych, by w świetle kamer i fleszy przywrócić go do realizacji jako dowód na łaskawość rządu wobec Warszawy. Tym sposobem u wielu ludzi zrodziło się przeświadczenie, że jednak nie jest tak źle, bo coś wywalczyli, a rząd słucha się jednak głosu społecznego.
Jak powiedział minister Grabarczyk, to on często wyjeżdża z Warszawy do swojej Łodzi przez kartofliska. Samo to stwierdzenie u człowieka odpowiedzialnego za realizację inwestycji drogowych w Polsce jest wystarczającym powodem, by szef rządu wezwał go na dywanik. Takie słowa z ust Grabarczyka kompromitują go jako ministra infrastruktury - wjeżdżać do Warszawy przez kartofliska... Ranyboskie...
Trudno mieć wątpliwości, że ministrowie tego rządu nie mają świadomości jak wjeżdża się do Warszawy przez Raszyn, Łomianki i Marki. Jeśli takiej świadomości nie mają, to znaczy, że są tak samo oderwani od społeczeństwa, jak biskupi od problemów wiernych.

Patrząc na problem z perspektywy Polski. SISKOM w swoich wnioskach wskazał na inwestycje widniejące w pozycjach do realizacji do 2013, które nie mają decyzji środowiskowych, podczas gdy odkładane są inwestycje będące w końcowej procedurze papierologii inwestycyjnej. Ładnie to powiedział Jakub Adamski w RDC:
www.rdc.pl/index.php?/pol/artykuly__1/warto_wiedziec/obwodnica_salomea_wolica_uratowana
Zaczęto jakąś inwestycję, ogłoszono przetarg, wcześniej robiono wodę z mózgu ludziom, czyli zapraszano ich na konsultacje, a teraz się mówi, że pieniędzy nie ma. To po co było brać się za tą papierologię? Traf chce, że te inwestycje bez decyzji środowiskowej wsadzone do działu realizacji przed 2013 to S8 pomiędzy Łodzią a Wrocławiem, S14 jako domknięcie pełnego ringu Łodzi od zachodu i S6 w okolicy Trójmiasta... No coż... marszałek Sejmu jest z Wrocławia, minister infry z Łodzi, a premier z Gdańska. Warszawa ma to nieszczęście, że już dawno nie było premiera ze stolicy (a w zasadzie był przez rok, ale tak nieudolny, że w głowie mu było tylko wojowanie z UE i z ekologami o obwodnicę pewnego miasta na północnym wschodzie Polski).

PO przejęła program PiS inwestycji na Euro 2012. PiS tworzył ten program w październiku 2007, a więc był on tylko propagandą przedwyborczą, niczym więcej. Każdy zdrowo myślący widział, że nie da się w 4 i pół roku zbudować całej A1, całej A4 i A2 do Warszawy (założe się, że w czerwcu 2012 A2 do Konotopy będzie rozgrzebana), do tego cała S3, cała S5, cała S7, prawie cała S8, cała S17, i kawalki S1, S69.
PO w czasie kampanii 2007 naszykowała swój Narodowy Program Wielkiej Budowy, ale jako, że część drogową robił Janek Jakiel, więc podszedł do tego realnie i na tych wszystkich drogach było pełno dziur.To się nie spodobało, a do tego doszły ataki polityczne, więc PO tuż po wyborach schowala ten swój program głęboko (nawet SISKOM musiał go zdjąć ze strony) i powiedziała publicznie - zbudujemy wszystko, a nawet więcej, niż wymyślił PiS.
Ja od dawna mówię, by programy budowy dróg tworzyli fachowcy a nie politycy. Rysować kreski na mapie jest łatwo...
W 2008 roku okazało się, że KE wstrzymała nam fundusze z powodu niezgodności polskiego prawa z wymogami wspólnoty i rząd na gwałt musiał poprawiać ustawy środowiskowe. Do czasu poprawienia przepisów MRR nakazała wstrzymać wydawanie wszelkich decyzji. Tak nastal listopad 2008 i pozostało 3 i pół roku do Euro. Ale program drogowy na mistrzostwa pozostał wciąż nieurealniony.
-
2010/12/29 22:16:34
Oczywiście nie zapominamy, że jest 1400 km dróg w budowie i nie ma kraju w świecie (może poza Chinami), by budowało się więcej dróg. Jednak, gdyby PO urealniła program tuż po wyborach, albo jesienią 2008, to może teraz byłoby 800 km dróg w budowie, ale za to te, które rzeczywiście mają największy wskaźnik IRR (a do takich należą inwestycje w okolicach Warszawy).
Wrócę do tej nieszczęsnej A4 od Rzeszowa do granicy z UA. Potrzebna. Nie ma w Polsce dróg, które nie byłyby potrzebne. Tylko, że są inwestycje na dziś bardziej potrzebne. A4 od Rzeszowa do Korczowej bedzie mieć ruch zbliżony do okolowarszawskiej 50-tki. Jednak warszawska obwodnica tranzytowa została zaplanowana jako jednojezdniowa GP i ma załatwić rosnący wciąż tranzyt TIR-ów.
Mam więc wątpliwości, czy A4 na odcinku Rzeszów-Korczowa ze swoim kosztem 4 mld. zł wykazuje choć minimum IRR.
Ale A4 się buduje, bo wiadomo - Euro. Ale w Warszawie też jest Euro. I o tym chyba rząd zapomniał.

Epilog.
Planuje się anulować 45 przetargów. Pytanie o straty, jakie w związku z tym poiesie budżet. To łatwe do wyliczenia. Kolejne wyliczenie jest już bardziej spekulacyjne, ale koniecznie trzeba określić ryzyko utraty ważności decyzji środowiskowej i zsumować koszty, jakie w związku z tym poniesie budżet. Koszty przewlekania realizacji inwestycji o kolejne kilka lat, są nie do przeliczenia.
Skoro ogłoszono przetargi, to znaczy, ze pieniądze były. Teraz się okazuje, że ich nie ma.
Nie od dziś wiadomo, że jest kryzys i rośnie dziura budżetowa. Tak więc fakt unieważniania przetargów świadczy o tym, że bardzo wiele nie zagrało na styku MI - MF. Ktoś źle policzył, ktoś źle zaplanował. I to w czasie, gdy przetargi z ostatnich miesięcy rozstrzygano za połowę szacowanych kosztów. Za te błędy w planowaniu premier powinien totalnie przewietrzyć oba ministerstwa. Ministrowi Grabarczykowi już dziękujemy. Jesteśmy wdzięczni za to, co zrobił, ale już się wypalił.

Co do realności i czasu budowy dróg w Warszawie i okolicach.
Praktycznie wszystko poza S7 na Gdańsk jest zabagnione. Ale i S7 nie jest wcale pewna, czy utrzyma się decyzja środowiskowa. Błędy, błędy, błędy. Błędy i niechlujstwo. Wiele złego zrobił były dyrektor warszawskiego oddzialu dróg, który lubował się w planowaniu czego innego, a co innego było budowane. Nawet zbudowana tylko co Trasa AK, to jeden wielki proceduralny bubel i był czas, gdy drżeliśmy, że trzeba będzie wstrzymać budowę na rok-dwa, by wyprostować wszystko i uzyskać nowe decyzje.

Co do realności wykonania warszawskich wylotowek, to można powiedzieć tak - powstaną na pewno do 2030. W zasadzie wszystkie mogą się wyłożyć, nawet S7 na Gdańsk, która też jest zaskarżona, a której proces decyzyjny przypominał Matrixa (czyli nie wiadomo co co chodzi). Jeśli skarżący DUŚ wiedzieli w czym tkwił cymes i to zaskarżyli, to S7 przepadnie. Dalszy ciąg TSW to wciąż wielka niewiadoma. Jeśli sąd uchyli decyzję środowiskową to mamy w plecy kolejne 2 lata. Tylko, że wyrok uchylający decyzję lokalizacyjną był też 2 lata temu. Może wtedy powinni zacząć od nowa ... na ale wtedy w Warszawie rządził jeszcze Dąbrowski...

GW zamieściła dziś najnowszą mapkę z warszawskimi obwodnicami. Mam prośbę. Gdyby tak panowie odnaleźli gdzieś taką mapkę z roku 2004 lub 2005. Ja taką gdzieś miałem tylko zaginęła mi w zasobach inwestycji zaprojektowanych, a nie zrealizowanych (które zajmują mi 80% dysku.)
-
2010/12/29 22:18:01
PS. Chyba rzeczywiście najwcześniej z wszystkich brakujących ekspresówek, może ruszyć budowa obwodnicy Marek. Choć to też będzie po 2013.
-
Gość: tra-wa, 83.142.194.*
2010/12/30 01:18:07
Wylotówkę na Gdańsk (Czosnów-Łomianki-Bielany-Bemowo)można podzielić na etapy.
-Czosnów-Łomianki: modernizacja obecnej drogi może ewentualnie poczekać jeśli jest bardzo mało pieniedzy, ale lepiej gdyby robić z kolejnym odcinkiem
-Łomianki-Bielany: koniecznie jak najszybciej i pewnie najtańszy odcinek
-Bielany-Bemowo: może jeszcze poczekać, ewentualnie podzielić na dwa etapy: Janickiego-Maczka i Maczka-s8
W tym wypadku ważne by ulica Wólczyńska była dwujezdniowa do Broniewskiego czy Żeromskiego.
-
2010/12/30 16:17:16
Wylotowki na Gdańsk nie da się sensownie zetapowac na odcinku warszawskim.
Racja, że odcinek od Łomianek do Czosnowa można zbudowac nieco później. Jednak od węzła "Kolejowa" do węzła "NS" wszelka próba etapowania budowy to fiasko komunikacyjne. Technologicznie dałoby się zetapowac odcinek tylko od węzła Kolejowa do węzła Janickiego, ale komunikacyjnie to nie ma sensu.
Tym niemniej GDDKiA będzie musiała wykonac jakieś ruchu w rozpoczęciu budowy, gdy zacznie kończyć się wazność decyzji środowiskowej. Wystarczy uzyskanie ZRID i wbicie pierwszej łopaty.
-
Gość: tra-wa, 83.142.194.*
2010/12/31 00:59:05
Kolejowa-Janickiego ma sens jeśli - jak wspomniałem - zmodernizuje się Wólczyńską. Przecież wygodniej jechać z Gdańska na Bemowo trasą NS, szeroką Wólczyńską i Powstańców niż wąską Estrady i Radiową.
Każda dodatkowa droga odciąży Łomianki.
(modernizując Wólczyńską warto pomyśleć o Nocznickiego zanim całkowicie zakorkuje się samochodami z nowego mostu)
-
2011/01/02 13:10:04
Nawet po poszerzeniu Wólczyńskiej odcinek S7 od Janickiego do Łomianek nie ma większego sensu komunikacyjnego.
S7 jest planowana jako alternatywny wylot z Warszawy w kierunku Gdańska. Bez podłączenia S7 do trasy AK funkcji tej pełnić nie będzie, poza nielicznymi mieszkańcami północnych Bielan. Ale też można się będzie spodziewać, że gdyby S7 została doprowadzona tylko do węzła Janickiego, nastąpi paraliż Bielan. Taka inwestycja przyniosła by więcej strat, niż pożytku.
Do węzła Janickiego ma dojsć łącznica z TMP. Odcinka TMP od Młocin dalej na południe i z odnogą do Janickiego, miasto stołeczne na razie nie planuje. Minimalny termin realizacji, gdyby miasto jutro zaczęło od przetargu na dokumentację środowiskową, to 5 lat. Póki co węzeł Janickiego obsługiwany byłby przez trylinkę i drogę gruntową
-
Gość: magda, 109.243.195.*
2011/01/06 22:01:36
Poczułam się oszukana przez GW. Walczyliśmy o wylotówkę, która odciąży Raszyn i Janki. Ostatecznie trasa, na którą minister da kasę tylko w niewielkim stopniu odciąży te dwie miejscowości. I to jest sukces, którym GW się tak chwali??? Rozumiem, że lepszy fragment niż nic, ale nie o to walczyliśmy, wiec proszę nie uprawiać propagandy sukcesu. Czuję się oszukana.
-
2011/01/08 00:38:13
Nie uważam, żebyśmy uprawiali propagandę sukcesu. Przypominam, że rozpoczynając naszą akcję zbierania podpisów - rzeczywiście za pełną wylotówką - napisałem, że jeśli nie da się jej zbudować od razu w całości, to zróbmy chociaż kawałek. Bardzo odpowiada mi strategia nakreślona w tych dniach przez SISKOM: dzielmy inwestycje na mniejsze odcinki tam, gdzie się tylko da, i budujmy je po kawałku. Jakieś 2-3 lata temu spytałem byłego już dyrektora warszawskiej/mazowieckiej GDDKiA Wojciecha Dąbrowskiego, dlaczego nie machnie ręką na protestujących z Sękocina i nie podzieli nowej wylotówki na dwie części, żeby powstał choć wyjazd od Al. Jerozolimskich do trasy katowickiej. On nie chciał o tym w ogóle słyszeć! A tak trzeba właśnie robić. Po pierwsze ze względu na protesty, po drugie - finanse. Świetną robotę wykonują ludzie w Markach - oni od dawna to ćwiczą, a teraz proponują właśnie, by podzielić obwodnicę Marek do drogi nr 631 pod Zielonką. Bo wiedzą, że takie rozwiązanie odciążyłoby trochę al. Piłsudskiego w ich mieście i odkorkowałby skrzyżowanie Trasy Toruńskiej z Radzymińską, gdzie wkrótce nie będzie już wiaduktu do bezkolizyjnego skrętu w lewo z Warszawy w stronę Białegostoku.
Tak samo jest z obwodnicą Janek - dziękuję Magdo za poparcie i nie czuj się oszukana. Udało się wywalczyć (nie tylko nam oczywiście) pierwszy odcinek, bo to było najpilniejsze - czekał wybrany w przetargu wykonawca i wszystkie pozwolenia. Teraz walczymy dalej i te 20,5 tys. podpisów bardzo nam pomoże. Myślę, że zrobiło spore wrażenie na ludziach w Ministerstwie, którzy będą decydować o rozdziale ewent. oszczędności na przetargach drogowych czy przesunięciach z inwestycji kolejowych.
-
Gość: magda, 94.254.153.*
2011/01/09 17:03:27
Oczywiście samą akcję GW bardzo doceniam. Ucieszyło mnie to, ze my, "szaraki", dzięki pospisowi też jesteśmy w stanie coś wskórać.
Ciekawa jestem jak czują się mieszkańcy Magdalenki, którzy parę lat temu oprotestowali tę trasę. Gdyby nie ich akcja, to być może już ta trasa by istniała.
Szczerze mówiąc to im współczuję. Sama mieszkam w Raszynie, więc jak się uprę to w 30 min. dojdę do tramwaju na piechotę. ktoś, kto mieszka znacznie dalej (Magdalenka, Sekocin) jest bezpowrotnie skazany na korki. Nie chcięli trasy, więc teraz niech traca czas na dojazd.
-
2011/01/13 12:00:13
@Magdo
Nie wiem czemu czujesz się oszukana.
Nawet ten krótki odcinek TSW zdejmie część ruchu z Al. Krakowskiej w Raszynie.
Odejdzie ruch zmierzajacy z/do Łodzi i Wrocławia.

Gazeta zawalczyła o którki odcinek drogi który był najrealniejszy do zbudowania ale też (mam nadzieję) nie zapomni o innych trasach i będzie walczyć dalej.
Panom redaktorom polecam Newsweeka nr 2 z tego roku i artykuł "Zakorkowani", w ramach którego opisano moja polemikę z panią z MI w sprawie wylotówki
na Gdańsk. To kolejna inwestycja o ktorą trzeba zawalczyć, bo jest na wysokim stopniu zaawansowania, a przekłąda się ją poza rok 2013.

Myśle, że ludzie protestujacy z Magdalenki (a jest ich dosłownie kilkoro) mieszkają i pracują na miejscu. Wśród protestujących był m.in. lokalny samorządowiec i pani prowadząca w Sękocienie agencję nieruchomości. Oni nie muszą codziennie jeździć do Warszawy.

-
Gość: magda, 46.112.13.*
2011/01/13 22:13:34
Tak, lokalny samorządowiec...z Raszyna, niejaki pan W. Dziękujemy Panu, że wspierając absurdalną akcję ludzi z Magdalenki zapewnił nam i wszystkim, którzy wjeżdżają do miasta, Pan jeszcze parę lat w korkach.

Prywata!
-
Gość: Alek, *.centertel.pl
2011/01/17 10:14:40
Niestety tak się składa w naszym kraju ze budować i owszem chcieli by by budować al jak najdalej od siebie i tak właśnie jest z nieszczęsną Magdalenka ale w wielu miastach i wsiach tez jest takie podejście. I ten typ nie prędko się zmieni niestety, a ludzie przez takich będą tracić czas i pieniądze dopóki ci pierwsi nie ustąpią bo sami zauważą, ze robi coś przeciw sobie również. No inna sprawa to te haracze ekologów to już zakrawa o watek dla prokuratorów dlaczego do tej pory nic sie z tym nie robi? Ale to już inna bajka na inny post.

Gazeta.pl Warszawa