Blog > Komentarze do wpisu

Kiss&ride po warszawsku

Buziak i w drogę, czyli podwozisz samochodem bliską osobę z walizką na pociąg, żegnasz się i odjeżdżasz z parkingu koło dworca. To system kiss&ride, który doskonale sprawdza się w wielu państwach europejskich, a w Polsce więcej się o nim mówi (choć też niezbyt głośno), niż wprowadza w życie. To jeszcze jedna przyczyna, dla której kolej traci na znaczeniu (w moim rankingu najpierw są przedłużające się i źle skoordynowane remonty, długi czas przejazdu oraz niezbyt zachęcająca taryfa biletowa).

Jeśli chodzi o kiss&ride w Warszawie, to jest zupełna porażka, bo nie ma gdzie zostawić auta na chwilę. Obok Dworca Centralnego ciasny placyk, który obsługują panowie o sinych twarzach. Ciężko tam znaleźć wolne miejsce, trudno manewrować, po większym deszczu w dole tworzy się odwieczna kałuża. Pewnym ratunkiem może być garaż w pobliskim centrum handlowym Złote Tarasy, ale opłata 5 zł za godzinę to chyba nie to, o co chodzi w systemie szybkiego podwożenia na pociąg. Poza tym to jeden z najbardziej skomplikowanych garaży w Warszawie - raz przez dobry kwadrans szukałem tam samochodu, co zwykle mi się nie zdarza.

Przy Dworcu Gdańskim życzą sobie jeszcze więcej - 10 zł, a wolnych miejsc też jak na lekarstwo. Odwożąc na pociąg moją 92-letnią babcię, podjechałem więc od strony Żoliborza - tu nie ma już parkomatów i każdy skrawek terenu był zastawiony przez kierowców, którzy zostawiają samochód na cały dzień za darmo, przesiadają się do metra i jadą popracować w centrum. Babcia z walizkami została więc wysadzona na środku jezdni, rodzina doprowadziła ją do pociągu, a ja ruszyłem szukać miejsca do zaparkowania samochodu. Zataczałem nim coraz większe koła po okolicznych uliczkach i wreszcie znalazłem - dopiero w al. Wojska Polskiego za pl. Inwalidów, już blisko Cytadeli. Jeden przystanek na piechotę. Zdążyłem na kiss&ride, bo oczywiście spóźnił się pociąg.

Z Dworca Wschodniego nie korzystam jako pasażer, ale raz trafiła mi się tam konferencja prasowa na temat przedłużających się utrudnień z powodu remontu na linii skierniewickiej. Znalazłem ostatnie wolne miejsce na miniparkingu od strony ul. Kijowskiej.

Najgorzej wygląda to jednak koło Dworca Zachodniego. To ten, na którym kolejarze-bankowcy zrobili swój interes życia: deweloper zbuduje im skromną halę z kasami w podziemiach i udostępni podróżnym 5 miejsc parkingowych (słownie: pięć). W zamian postawi biurowiec szafę.

Teraz pieczę nad parkowaniem w tym miejscu ma równie rozgarnięta instytucja, czyli PKS Warszawa. Jest kilkanaście miejsc postojowych między pętlą autobusową a Al. Jerozolimskimi. Do tego kilka obsługiwanych przez panów o sinych twarzach przy kebabowniach. Jest też większy parking kuriozum z wjazdem zabezpieczonym w szlaban i wyjazdem po drugiej stronie przy budce parkingowego.

Siedzący tam jegomość pracowicie kaligrafuje kwitki z godziną wjazdu (bonusowy jest tylko kwadrans, pierwsza godzina - za 6 zł), a przy opłacie wydaje paragon i wpisuje wszystko do osobnego zeszytu. Ustawia się kolejka kierowców, wszystko pachnie PRL-em. To się jeszcze przedłuża, bo uniesiony szlaban przy wjeździe co jakiś czas się zacina i nie opuszcza - wtedy wjazd zamienia się w wyjazd, parkingowy wybiega z budki i gania za kierowcami, którzy nie chcą płacić. Jest jeszcze grupa kierowców, którym się spieszy i zwyczajnie pomijają całą tę bzdurną procedurę z wypisywaniem kwitków. Wracają, meldują się parkingowemu, a ten oświadcza, że wystarczy mu dać 4 zł (bez paragonu) zamiast 6 zł. Obie strony ubijają więc interes. Buziak i w drogę!

(osa)

poniedziałek, 15 września 2014, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Parkingowa bezczelność na przystankach i nie tylko

    Parkingowa scenka rodzajowa z dzisiejszego dojazdu do pracy. Przesiadałem się na przystanku koło skrzyżowania ul. Goworka z Puławską, gdy usłyszałem donośny i d

  • Cienko z car-sharingiem

    Podczas niedawnego Kongresu Transportu Publicznego w Centrum Nauki Kopernik przysłuchiwałem się m.in. wystąpieniu Macieja Panka, do którego należy jedna z firm

  • Car sharing czy car parking?

    Mimo ogólnych zachwytów i kibicowania Zarządu Dróg Miejskich pozostaję mocno sceptyczny wobec ekspansji prywatnych firm, które na wzór publicznych rowerów Vetur

Komentarze
2014/09/15 15:13:04
Nie zapominajmy o parkingu na Dworcu Zachodnim od strony ul. Tunelowej - to dopiero wolna amerykanka... I po każdej wizycie w tym uroczym miejscu cieszę się, że kolejarze (czy korzystnie czy nie to już inna kwestia) wreszcie doprowadzą (co prawda nie swoimi rękoma ale doprowadzą) do uporządkowania tego miejsca i zniknie ten trzeci świat kilometr od centrum Warszawy.
-
Gość: qwerty, *.play-internet.pl
2014/09/16 17:22:58
5 czy 10 zł za godzinę parkowania to ma być drogo?
to centrum miasta, opłaty powinny być jeszcze wyzsze, zwłaszcza w garażach podziemnych.
bez wysokich cen nie zmusi się kierowców do przesiadki do autobusów i korki czy hałas nie zostaną ograniczone.
-
2014/09/16 22:49:15
Krótki czas postoju pozwalający na odprowadzenie do pociągu i pożegnanie powinien być premiowany w taryfie. Nie uważam, by cena 5-10 zł za pierwszą godzinę postoju (niezależnie czy wjeżdża się na parking na 5 czy 50 minut) to było tanio. Skutek: kombinacje kierowców, unikanie opłat, nieprawidłowe parkowanie itp.
-
Gość: obrian, *.in-addr.abg.com.pl
2014/09/17 11:52:35
Ale przed centralnym od al. Jerozolimskich jest pusty parking, gdzie można na 15 min. zatrzymać się za darmo.
-
Gość: Marcin, *.dynamic.chello.pl
2014/09/18 23:12:56
Akurat przy Dworcu Wschodnim miejsc parkingowych nie brakuje. Od strony Kijowskiej można też zaparkować za darmo na klepisku przy pętli tramwajowej.
-
2014/09/20 20:33:37
Postanowiłem skorzystać z rady, by przy Dworcu Centralnym zaparkować tam, gdzie 15 minut jest za darmo. Niestety, wjazd jest w innym miejscu niż na plac, gdzie rządzą panowie o sinych twarzach i nie ma zresztą wolnych miejsc (w soboty darmowych). Trzeba było wyjechać z powrotem na ul. E. Plater (tam, gdzie wyjazd z pętli autobusowej), skręcić w prawo w Al. Jerozolimskie i znowu w prawo w al. Jana Pawła II. Tam na rogu jest jeszcze jeden skręt i wreszcie wjazd na parking. Rzeczywiście, wolnych miejsc było bardzo dużo i 15 minut za darmo. Wziąłem kwitek. Oczywiście pociąg się spóźnił. Wiedziałem, że jest poślizg i później wyruszyłem z domu, tylko, że "opóźnienie może ulec zmianie". No i uległo zmianie. Z początkowych 30 minut do 1 godz. i 2 minut (swoją drogą: jedna z niewyjaśnionych zagadek kolejarzy to podawanie opóźnienia w minutach: 280, 370 albo 420 minut). Zanim wróciliśmy na parking, minęło 19 minut i trzeba było zapłacić 5 zł. Tak to, niestety, działa.

Gazeta.pl Warszawa