Blog > Komentarze do wpisu

Tramwaje w nowym takcie

Z ciekawością czekam na całkiem nowy model rozkładów jazdy, które Zarząd Transportu Miejskiego przygotowuje dla wszystkich linii tramwajowych, i pierwsze przystanki na żądanie na wybranych odcinkach. Dziś znamy więcej szczegółów tego projektu, niedawno pisałem o nim w tym tekście:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,16627895,ZTM_chce_wzorem_czeskiej_Pragi_wprowadzic__tramwaj.html

Z deklaracji Tramwajów Warszawskich wynika, że na skutek zmian liczba składów w godzinach szczytu wzrosłaby z 417 (obecnie) do 420, ZTM wnioskuje o to, żeby przybyło ich jeszcze więcej - do 424. Ostatecznie zależy to też od tego, czy udałoby się skrócić postoje tramwajów na pętlach, m.in. zwiększając rotację motorniczych między składami. Idea jest taka, żeby tramwaje kursowały częściej (co ważne: także poza godzinami szczytu) i choć trochę szybciej niż teraz.

W ostatnich latach duża zmiana na plus w rozkładach nastąpiła tuż po przeprowadzce Lecha Kaczyńskiego z ratusza do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu - ZTM zdecydował się wtedy na takt co 5-10 minut w szczycie. Okazją było oczywiście co innego - otwarcie nowego odcinka torów na ul. Powstańców Śląskich i w al. Reymonta (początek 2006 roku). Planowane obecnie zmiany też wiążą się z oddaniem kolejnego fragmentu torów w tej okolicy - na ul. Powstańców Śląskich między Górczewską a Radiową. Dziś trudno powiedzieć, kiedy to się stanie, dlatego ZTM ostrożnie zapowiada zmiany w rozkładach "na początek 2015 r." albo "od ferii zimowych", które tym razem przypadają w Warszawie w drugiej połowie stycznia.

Poprzedniemu podkręceniu rozkładów tramwajowych towarzyszyła likwidacja linii 12 (Nowe Bemowo - al. Zieleniecka), 29 (Piaski - Banacha), 44 (pl. Narutowicza - Gocławek), 45 (Potocka - Banacha) i 46 (Górczewska - Annopol) oraz zawieszenie "czwórki" na skręcie z pl. Bankowego w Trasę W-Z. Poskracano i pozmieniano niektóre trasy, w efekcie co 5 min zaczęły wtedy jeździć linie: 1, 9, 17, 24, 26 i 36, a reszta - co 10 min.

Niestety, wychwalany przez nas wielokrotnie b. szef ZTM Leszek Ruta zaraz na początku swoich rządów latem 2007 r. przywrócił rzadsze kursy co 6-12 min (wymówką były objazdy remontowanych Al. Jerozolimskich). Ciągle wypominaliśmy mu to w "Gazecie". Mimo to ta rozkładowa smuta trwała aż dwa lata!

Przywróceniem po wakacjach 2009 r. taktu co 5-10 minut zajął się Adam Szuba, który będąc urzędnikiem ZTM, pracował też jako motorniczy. Teraz po powrocie ze stażu w stolicy Czech opracowuje nowy model rozkładu jazdy i podział linii na:
* magistralne (2, 9, 17 24) - co 4 min w szczycie, co 6 min poza szczytem, co 7-8 min w weekendy i co 10 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* główne (1 i 33) - co 6 min w szczycie, co 6 min poza szczytem, co 7-8 min w weekendy i co 10 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* podstawowe (3, 4, 6, 7, 10, 11, 13, 14, 15, 18, 20, 22, 23, 25, 26, 27, 28, 35, 41) - co 8 min w szczycie, co 12 min poza szczytem, co 15 min w weekendy i co 20 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* linia 31 na Służewiec - w szczycie jako magistralna, a pozostałych porach jako podstawowa.

Jak powiedział Adam Szuba, ZTM od dawna rozważał te zmiany, mając kłopot ze zbyt rzadko kursującymi obecnie liniami 4, 10 i 35 na ul. Puławskiej. Po korekcie rozkładów mają jeździć nie co 10, ale co 8 min w szczycie.

Pewien niepokój budzi jednak degradacja bardzo popularnej linii 26 (co 8 min zamiast co 5 min w szczycie). Adam Szuba przekonuje, że po otwarciu II linii metra ubędzie pasażerów na Trasie W-Z. A co z Jelonkami? Na słabo obłożonej końcówce trasy dużo się nie pogorszy, bo częściej zacznie kursować linia 10 i dojdzie linia 28

Wypadnie z kolei przewidziana do likwidacji linia 8, którą od ul. Powstańców Śląskich zastąpi "11". Czy stanie się to już w momencie otwarcia II linii metra? Pozwala już na to nowy układ torów na Prostej przy rondzie Daszyńskiego:

Fot. Przemek Wierzchowski/AG

W tym miejscu mają zawracać tramwaje dwukierunkowe (ciekawe, czy nie będzie wypadków, skoro na Prostą wraca 1 października linia 10, która będzie mijać tę zawrotkę). Problemem teraz jest więc tylko to, czy Pesa dostarczy do tego czasu wystarczającą liczbę dwukierunkowców. Na pierwszy odcinek "11" (Rondo Daszyńskiego - Osiedle Górczewska) potrzeba 7-8 składów przy częstotliwości kursowania co 10 min. Można je odzyskać z linii 2, kiedy jej trasa zostanie przedłużona od zawrotki za mostem Północnym do klasycznej pętli za ul. Mehoffera. Kiedy patrzy się na postęp robót na Tarchominie, można się spodziewać otwarcia tego odcinka w podobnym czasie co II linii metra. Tylko czy dwukierunkowców wystarczy na docelową trasę "11" (Rondo Daszyńskiego - Nowe Bemowo - Metro Młociny)?

Według Adama Szuby takt kursowania co 4 minuty pozwoli osiągnąć lepszą regularność kursowania tramwajów niż obecny co 5 min. Teraz dwa jadące z tą częstotliwością składy meldują się na przystanku co 2-3 minuty (jak w al. Krakowskiej od strony Okęcia). W razie zakłóceń ten takt jest ponoć bardziej podatny na opóźnienia.

Oczywiście wprowadzenie nowego wymusza lepszą koordynację rozkładów. Przede wszystkim tam, gdzie będą kursowały linie podstawowe. Czyli na Woli i Jelonkach powinny powstać pary 10+11 (obie na przemian co 4 min) oraz 26+27, w sumie co 2 minuty. Podobnie na Grochowskiej - 3+6 i 22+26 czy na Marszałkowskiej 4+35 i 15+18.

Osobny plan ZTM to wprowadzenie przystanków na żądanie. W pierwszym etapie na odcinku Annopol - Żerań Wschodni oraz koło Cm. Prawosławnego i P+R Połczyńska. W drugim etapie na odcinku rondo Starzyńskiego - Żerań FSO oraz na przystankach Staniewicka i Pożarowa.

(osa)

wtorek, 30 września 2014, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Znowu rozbierają tory tramwajowe

    Demontaż torów tramwajowych kojarzy się w Warszawie z zamierzchłymi już na szczęście czasami Władysława Gomułki i Edwarda Gierka. Ekipy tych PRL-owskich kacyków

  • Ciasno na rondzie Babka

    Wypatrywałem corocznej konferencji prasowej organizowanej zwykle przez ratusz pod koniec zimy w sprawie planów remontowych i inwestycyjnych na najbliższy sezon.

  • Tramwaj nie pierwszej potrzeby

    Kończą się wyjątkowo długie, bo trwające od 1,5 miesiąca konsultacje poprzedzające budowę odcinka obwodnicy śródmiejskiej między rondem Wiatraczna a Targówkiem.

Komentarze
Gość: Rychu, *.warszawa.vectranet.pl
2014/09/30 22:08:07
Zapewne Tramwaje Warszawskie obsłużą te marzenia ZTM-u rowerami szynowymi, bo na pokazanie, że urzędnicy z ZTM mają jaja i wytną niepotrzebne przystanki tramwajowe zamiast udawać przyspieszenie składów przystankami NŻ nie ma co liczyć.
Przeplotka na Prostej będzie oczywiście osygnalizowana, więc wypadków nikt nie przewiduje.
No i jak wykonawca metra wreszcie wpuści przedstawicieli Tramwajów Warszawskich na Targową, to zostanie tam odtworzone torowisko (na 'zakończonym' ogryzku II linii metra trwa nadal budowa wentylatorni - beton tężeje).
-
Gość: qwerty, *.play-internet.pl
2014/09/30 22:58:10
A co z międzyszczytem? Dlaczego będzie co 12 minut skoro mogłoby być co np. co 10? A weekendy to już w ogóle masakra, zamiast częsci linii co 7.5 i częsci co 15 wolałbym wszystkie co 10minut.

Oczywiście to i tak nie zmienia faktu, że tramwaje to przeżytek. W Warszawie mają wydzielone niemal 100% torowisk a poruszają się wolniej (średnia 18km/h) od autobusów, które ponoć stoją w korkach (średnia 20.7km/h a ekspresowe nawet 32km/h !)
Tak to jest masakra tramwajów, skoro autobus ekspresowy bez bus-pasa wyciąga 32km/h, przyspieszony 24km/h a zwykły 20km/h, to co dopiero byłoby z bus-pasem...
A tramwaj co chwila zwolnienia do 10km/h - "szyny po naprawianiu"...
A kiedy był remont? Np. na Młynarskiej ledwie kilka lat temu... A torowisko miało podobno wytrzymać 30 lat... he he he dobre. Tramwaj nadaje się tylko do muzeum.
-
2014/10/01 06:23:06
O, a pan Doktor znowu swoje...

Już chyba tłaczyłem, że autobusy jeżdżą innymi trasami (nabijają sobie statysyk na przedmieściach na prxykład), korzystają z prosamochodowej sygnalizacji i do tego mają rzadziej przystanki?

A ztymi ekspresami to już kłamstwo zupełne - akurat E2 ma bardzo dużo buspasów na trasie: Górczewska, Solidarności i Sobieskuego, do tego wyłączony z ruchu kołowego Trakt. Do tego bardzo rzadkie przystanki i pełnia korzystania z samochodowej zielonej fali zapewniona.

Oprócz tego trzy ekspresy szczytowe na głębokich przedmieściach, korzystające z trasy dla samochodów xa miliard.

O tym, że autobusy notorycznie przekraczają prędkość, bo nie ma żadnego nadzoru ze strony MZA i ZTM nad tym tematem, nie wspominając.
-
Gość: Warszawiak, *.static.ip.netia.com.pl
2014/10/01 09:18:03
Czyli jeszcze co najmniej dwa miesiące na skrzyżowaniu Radiowej i Powstańców Śląskich będzie funkcjonować faza świateł dla tramwajów - widm. Codziennie mieszkańcy tracą w sumie dziesiątki jak nie setki godzin dziennie. Dla wygody wykonawcy? Dla lenistwa inżyniera ruchu?
Dlaczego jest tak, że po prostu przechodzi się nad tym do porządku dziennego? Dlaczego ciągle dobro anonimowych mieszkańców jest w poważaniu wykonawców / osób odpowiedzialnych za inwestycje?
-
Gość: a p talent, *.static.chello.pl
2014/10/01 10:31:25
13=muchowóz, zwłaszcza od byłego PDT do pętli Koło. Znów powielenie błędu jakim była kiedyś 24 / przypominam - rok 2003 /.
-
Gość: baba, 195.184.82.*
2014/10/01 18:16:50
A co z połączeniem Żerania-Jagiellońskiej z metrem Dworzec Gdański? Nie pamięta się o tym,że na Jagiellońskiej są uczelnue,do których dojeżdż mnóstwo studentów z całego miasta,często metrem właśni. I po raz kolejny zabiera się jedyny tramwaj jeżdżący od metra na uczelnię ( teraz 28,przedtem 16kę). Dlaczego?
-
Gość: qwerty, *.play-internet.pl
2014/10/01 22:52:48
@ bielanytramwajem

"Już chyba tłaczyłem, że autobusy jeżdżą innymi trasami (nabijają sobie statysyk na przedmieściach na prxykład)"

Nabijanie na przedmieściach, korki w centrum to fakt, ale dlatego, że nie wszędzie są wydzielone pasy. Po wyznaczeniu dodatkowych bus-pasów prędkość jeszcze by się zwiększyła.

", korzystają z prosamochodowej sygnalizacji i do tego mają rzadziej przystanki?"

Różnica w średniej odległości przystanków między autobusami a tramwajami, nie pamiętam dobrze, ale jest rzędu kilkudziesięciu metrów, więc to pomijalna wartość.

To nie samochody korzystają na sygnalizacji, tylko tramwaje mają defekt, bo technicznie nie są zdolne do pokonania skrzyżowania tak szybko jak samochody czy autobusy więc siłą rzeczy będą się wlec.

"A ztymi ekspresami to już kłamstwo zupełne - akurat E2 ma bardzo dużo buspasów na trasie: Górczewska, Solidarności i Sobieskuego, do tego wyłączony z ruchu kołowego Trakt. Do tego bardzo rzadkie przystanki i pełnia korzystania z samochodowej zielonej fali zapewniona."

No i wąskie gardła dla E-2: np. Nowy Świat między Książęcą i de Gaulle'a.
Natomiast linie przyspieszone tylko sporadycznie korzystają z bus-pasów więc prędkość 24km/h jest i tak świetnym wynikiem - to tyle co tramwaj z priorytetem (ok 25km/h)

"Oprócz tego trzy ekspresy szczytowe na głębokich przedmieściach, korzystające z trasy dla samochodów xa miliard."

Drogi bez wątpienia są za drogie - za szerokie, za dużo pasów, estakad, tu się zgadzam.

"O tym, że autobusy notorycznie przekraczają prędkość, bo nie ma żadnego nadzoru ze strony MZA i ZTM nad tym tematem, nie wspominając."

To też fakt, ale każdy kto słyszał o ekologicznej jeździe wie, że szarżowanie samochodem czy autobusem nie ma sensu, bo tylko się dłużej czeka "na czerwonym".
Przekraczanie prędkości nie wpływa więc znacząco na prędkość średnią, a zwiększa tylko niebezpieczeństwo.
Tramwaje też nie są bez winy. Mało który motorniczy ma cierpliwość jechać 10km/h np. po tabliczce "szyny po naprawianiu"
-
2014/10/02 00:36:19
Jak dla mnie to możecie nawet wprowadzić ujemne postoje na pętlach. Jeśli przyjeżdżam z miasta 10 minut opóźniony, to choćbyście nie wiem jak zwiększyli rotację motorniczych, bez dostatecznie dużego buforu w postaci postoju na krańcu, ten tramwaj o czasie na pewno w trasę nie wyjedzie! Zwłaszcza, że każdy przyjmujący zmianę motorniczy, oprócz wyregulowania fotela i ustawienia lusterka, musi się jeszcze przespacerować na ekspedycję, żeby podbić kartę drogową. Im większa rotacja motorniczych na wozach, tym więcej dodatkowego czasu potrzeba na podbijanie kolorowych pieczątek. Zdarza się, że opóźniony tramwaj wyjechałby już z pętli w kolejny półkurs punktualnie... gdyby tylko nie musieli zmienić się motorniczowie. A że tramwaje kursują z reguły co 5 minut, to potem wyjeżdżają sobie dwa tramwaje razem. Najważniejsze jednak, że była rotacja motorniczych i na papierze tramwaje nie stoją na pętlach. Tak oto sprawdzają się na co dzień wspaniałe pomysły pana redaktora i spółki. Skrócone postoje na pętlach to także brak czasu na sprawdzenie stanu wagonów, na obudzenie śpiącego pijaka który potem okazuje się być biednym chorym epileptykiem z Tajlandii, na zamknięcie odemkniętych szafek bezpiecznikowych, i na cokolwiek innego co nie jest dzikim pędem po trupach przed siebie. Tego właśnie pan redaktor chce? Tak pan pojmuje jakość usług dla ludności?
Jak na razie wasze wspaniałe pomysły działają demotywująco na motorniczych, którzy zaczynają nareszcie zauważać, że nie warto się starać, bo im więcej z siebie dają, tym bardziej windujecie w górę normy. Zupełnie jak za towarzysza Wissarionowicza. Nie wiem czy pasażerowie coś na tym zyskują. Liczba skarg rośnie.
-
Gość: Marcin, *.dynamic.chello.pl
2014/10/02 09:11:05
Notorycznie łamane jest też przez tramwaje ograniczenie prędkości na Moście Poniatowskiego. Fakt, ograniczenie bez sensu, ale póki jest, motorniczowie powinni go przestrzegać, a nie je olewać. Prędkości tramwajów chyba nikt nie kontroluje. Czy ktoś widział policję sprawdzającą radarem tramwaje?
-
2014/10/03 00:06:41
W teorii pięknie to wygląda, ale z perspektywy Bielan ukrytym skutkiem tego wszystkiego będzie pogorszenie linii 33, głównej linii z tej części Bielan i Żoliborza gdzie są największe blokowiska i nie ma metra, a jednocześnie 33 to najważniejsza linia tramwajowa do centrum i już wkrótce podstawowa linia do przesiadki na II linię metra na ONZ. Czy ZTM chce pogorszyć dojazd do II linii metra i centrum? Na dokładkę dzika zabudowa przemysłowego Żoliborza sprawia, że liczba osób przesiadających się np. z zakorkowanego i coraz częściej przegubowego 122 do tramwajów na Sadach Żoliborskich (jakby lokalsów na tym przystanku było mało!) czy tłumy na Placu Grunwaldzkim wymaga krzyczeć: ZTM-ie, ratunku. Do tramwajów na Broniewskiego rano coraz ciężej się dopchać, zamiast zagęścić 33 to jeszcze tu minutka rzadziej, tam minutka rzadziej... W świetle tego co dzieje się na 33 i jakie są plany dla 17 powstaje sporo pytań:
- czy 17 na Tarchomin przez okolice Lasu Bielańskiego nie będzie aby jeździć pusta przy takiej częstotliwości? ZTM zakłada, że aż tyle ludzi nie pojedzie do metra tylko będzie tłuc się 17?
- czy ZTM nie przewiduje, że nowa 17 to będą kilometry pustych, gęsto jadących tramwajów w przeciwpotoku?
37 było dobrym rozwiązaniem a jeszcze lepszym powinno być utworzenie co najmniej szczytowej linii z Piasków na Kielecką lub Służewiec. Czy nie jest sensowne, by ZTM uruchomił takie np. 38 w kierunku Piaski i w zależności od REALNYCH potrzeb w danym momencie wyjeżdżałoby to z Piasków albo jako 33 tylko do Kieleckiej albo jako 17 do Służewca - w zależności od realnej sytuacji na mieście.
Wieczorami 17 jeździ pusta nie tylko po Marymonckiej ale zdarza się to także na Służewcu. Tak długa linia moim zdaniem nie może się udać, tzn. uda się i skasują ją po pół roku, jak wyjdzie, że wozimy co 4 minuty stado much z Marymontu na Tarchomin, na Służewcu będzie to bardziej skomplikowane ale też na pewno obserwowalne.
Skoro tramwaje mają mieć tak atrakcyjną częstotliwość czy nie lepiej dać rozkład 17 jako "kursuje co 4-5 minut" i w zależności od bieżącej sytuacji kierować część 17 do Kieleckiej i na Marymont/Piaski (celował bym w to ostatnie, być może pod innym numerem)?
Na marginesie, 17 jako dojazd do Centralnego dla Tarchomina to raczej socjał niż coś lepszego od metra. To już lepiej było wydłużyć 33 na Tarchomin, dosłownie kilka minut dłużej i tak nie wpłynie na zainteresowanie (spieszący się i tak zawsze wybiorą metro) a przy okazji tłumy gęstych tramwajów obsłużyłyby pół ludności Bielan i Żoliborza, zamiast odbijać się jeden od drugiego na Marymonckiej.
-
Gość: Mieszkaniec Bielan, *.dynamic.chello.pl
2014/10/03 12:45:30
Panie mkedaj, obawiam się, że puścił Pan wodze fantazji i pozwolił sobie oddalić się od tramwajowej rzeczywistości.

Zacznijmy od tego, że 17, od kiedy usunięto z Marymonckiej 27, jeździła jako linia mocna, czyli co 5/7-8/7-8/10-20 (przed systemową zmianą częstotliwości z 6' na 5' było to nieco inaczej), zazwyczaj nieco słabsza wieczorami, co wynikało - jak rozumiem - z dużej liczby zjazdów Marymoncką do Zajezdni Żoliborz (np. 1, 4, 18). Jedynie niezrozumiałą i szkodliwą decyzją dokonano cięcia rozkładu na północnym odcinku 17, gdzie zostawiono połowę kursów (w szczycie były to rewelacyjne 2/3), a utworzono bliźniaczą 37 - taki niezdrowy precedens. Jeżeli dobrze pamiętam, zamieszanie to miało coś wspólnego z cięciami budżetowymi i pozostawieniem nocnych kursów metra. Spowodowało to jednak głównie niemożliwość skoordynowania rozkładu szczytowego jedynych dwóch linii na Marymonckiej (jedna co 7-8, druga co 10); na szczęście to już poprawiono, ale cała reszta rozkładu szwankuje z powodu niskiej częstotliwości. Żeby była więc jasność, linia 17 wraca - jeżeli wspomniane przez p. Redaktora zmiany wejdą w życie - do swojego starego statusu. Skoro zaś 17 co 5 minut nie jeździła pusta, to 17 co 4 minuty, ale wydłużona na Tarchomin, tym bardziej będzie się świetnie sprawować.

Zapotrzebowanie na 17 wskazuje, że wspomniane zmiany to słuszna decyzja, co widać choćby po liczbie oczekujących przy Metrze Marymont ex-pasażerów linii 37, często zmuszonych do oczekiwania na jednowagonową 6.

Co do wieczorów, to - oczywiście - 17 na końcówkach jeździ pustawe, ale tak jest ze wszystkimi liniami na peryferyjnych odcinkach i 33 nie jest tu wyjątkiem, a raczej dobitnym przykładem. Argument jest więc nietrafiony (zwykła demagogia), szczególnie w świetle obecnych wieczornych manewrów 17 związanych z remontem Trasy AK.

O wyższości Świąt Wielkiej Nocy nad Świętami Bożego Narodzenia nie będę przekonywał "słownymi statystykami", bo ja mogę pisać, że 17 jest zapchane, a Pan - że 33. I pewnie obaj będziemy mieć w jakiejś mierze rację, choć przy różnym rozumieniu słowa "zapchane".

Natomiast jeżeli jest rzeczywiste zapotrzebowanie na dodatkowe brygady na 33, to proszę napisać do ZTM, by zlikwidował (a raczej przyciął) elitarny tramwaj 28 realizujący unikalną relację skrętną na Rondzie Babka, a odzyskane brygady przekazał na 33. W każdym razie proszę, zamiast sięgać po cudze, zacząć od siebie i zastanowić się, co u Pana jest potrzebne, a co nie - na Broniewskiego takich średnio wykorzystywanych (i znacząco gorzej wykorzystywanych niż 33) linii jest sporo. Jest, co poświęcać. Na pewno zaś korzystne byłoby, gdyby w al. Jana Pawła II tramwaje podjeżdżały co 2 minuty w szczycie oraz co 3 poza nim.

Na koniec poproszę tylko o uczciwość. Raz pisze Pan, że Tarchomin nie będzie chciał "tłuc się" bezpośrednią 17 i wybierze przesiadkę. Doświadczenie pokazuje jednak, że ludzie lubią bezpośrednie linie i często korzystają z nich, nawet gdy oznacza to nieco dłuższy czas podróży. Z drugiej strony jest Pan orędownikiem bezpośredniego 33 i obawia się Pan o te "minutki" (nota bene na razie nic Panu nie zabrali, zapowiedziana jest raptem jedna "minutka", a poza szczytem nawet podbicie częstotliwości) i tłok w 33, podczas gdy szybciej z Broniewskiego dojeżdża się do centrum (rozumianego jako Al. Jerozolimskie) 103 (z Piasków) / 197 (z Perzyńskiego) / 114 (z Sadów) / 122 (również z Sadów) + metro ze Starych Bielan lub Placu Wilsona, a nawet 28 + metro z Dworca Gdańskiego. W większości przypadków jest to różnica wspomnianej "minutki". No, ale skoro tak Panu na nich zależy...
-
2014/10/03 12:58:36
Przypomnę tylko, że wyodrębnienie linii 37 z 17 nastąpiło po dzikich awanturach, które urządzali motorniczym pasażerowie, gdy ZTM wprowadził skrócone kursy 17 do Metra Marymont. Niestety, linia 37 ma za krótką trasę - powinna zawracać przy AWF-ie.
Co nowego planu dla linii 17 mam mieszane odczucia. Z jednej strony nie przesądzałbym zbyt pochopnie, że pasażerowie z Tarchomina nie będą nią jeździć do centrum. To jest dość atrakcyjne połączenie, zapowiedzi przyspieszenia przejazdu na Marymonckiej dają nadzieję na to, że przyciągnie to więcej osób. Czy jednak na tyle dużo, żeby 17 kursowała na Tarchomin co 4 minuty? Mam wątpliwości. Zwłaszcza że będzie też "2" co 4 minuty i autobus 101, który ma prostszą trasę niż tramwaje, bo tory na Tarchominie są ułożone naokoło a nie przez Myśliborską.
Jeśli zaś chodzi o 33 i nowy takt co 6 min (1 min rzadziej w szczycie , za to poza szczytem - częściej). Na Wawrzyszewie nie pogorszy się dla tych, którzy cofają się tramwajem do Metra Młociny - będzie jeszcze "11" co 8 min. Ucierpią nieco ci, którzy jadą linią 33 do centrum - to fakt. Od skrzyżowania Broniewskiego/al. Reymonta można podjechać byle czym do ronda Babka i w obrębie jednego przystanku przesiąść się do "17".
-
Gość: krzychu, *.free.aero2.net.pl
2014/10/03 13:35:24
Do wszystkich nie mających pojęcia o ruchu tramwajów (a widzę, że to zdecydowana większość komentujących)
Zwiększenie liczby częstotliwości kursowania tramwajów spowoduje tylko ich zakorkowanie.
Miało by to sens tylko wtedy gdyby większość skrzyżowań była objęta priorytetem tramwajowym. Bo skoro podróżujecie 17 czy 33 to chyba nie jest tajemnicą, że np. Rondo Radosława ma przepustowość tylko jednego wozu na cykl. Już dziś tworzą się tam korki, a co będzie gdy brygad przybędzie? A widzieliście jak płynnie od niedawna się przecina ul Wołoską od ul Woronicza? 1 min 40 sek na jeden wóz, a jeszcze nie tak dawno było tam wzbudzanie przez tramwaje. Takich miejsc można mnożyć w tym mieście.
Wszyscy chcecie czekać krócej a artykuł nic nie wspomina o zwiększeniu przepustowości przez skrzyżowania więc będziecie mieli częściej ale dużo wolniej. Co lepsze? Odpowiedzcie sobie sami.
-
2014/10/03 15:59:38
Pisanie, że można skasować 28 bo nie jest to niezbędna relacja jest co najmniej ignorancją z potrzeb pasażerów. Jak się gdzieś nie mieszka i nie zna ruchu pasażerów to można ot tak sobie fantazjować, że "skasujmy im 28, a po co to". Linia 28 to jedyna linia z Broniewskiego do metra (w pożadanej relacji), która jest pewną alternatywą dla 114. Większość pasażerów wybiera 114 z prostego powodu - jest znacznie szybsze od 28, ale mankamentem 114 jest choćby jego częstotliwość i faktyczna nieregularność, o rzadkich przystankach nie mówiąc (casus "mieszkańców żoliborza" i przystanku 114 przy AK i następnego dopiero na Krasińskiego). 28 ma swoich stałych pasażerów a już szczytem hipokryzji byłoby odcięcie pasażerów od dojazdu z Broniewskiego na Starzyńskiego, Plac Wileński i Grochowską, zwłaszcza w świetle zlikwidowania takich linii jak 520 czy 170 w okolicy Bielan.
Komunikacja Bielan (a po części i Żoliborza) jest nieustannie psuta. Zlikwidowano sporo autobusów (m.in. przy okazji bielańskich stacji metra, dla wielu z perspektywy Broniewskiego niedostępnych), przegoniono pasażerów do tramwajów i 114 nie pytając o zdanie (bez konsultacji), polikwidowano linie do centrum (dla porównania II linia metra - minimalne cięcia, czyli zupełnie inaczej tylko dlatego że idą wybory). W zeszłym roku pocięto 114, teraz "miłośnicy" komunikacji raczą nas zakusami podziału 114, likwidacji 28, a ZTM już ogłosił cięcie 33. Nikt nie liczy się nawet z tym, że utrudni się nam dojazd do II linii metra, jakby zupełnie mieć nas za pasażerów III kategorii, robiąc jednocześnie podwójne (czarne i ekspresowe) linie do metra np. na Bemowie, Pradze. 16 listopada Bielany dadzą jasny sygnał ekipie rządzącej jak ocenia się to, że ta część Warszawy zwija się - obcięcie infrastruktury, komunikacji, jakości życia, cały ten rejon traci na znaczeniu i zamienia się w slumsy.
Odnośnie Tarchomina to tylko na marginesie, czemu ZTM nie wpadł na to, by połączyć 2 i tramwaj do centrum w formie 33 na Tarchomin, nie dałoby to wymiernych oszczędności? Ja rozumiem, że Tarchomin musi (z jakichś ukrytych przyczyn) mieć najlepszą komunikację w mieście, ale osiedla na Broniewskiego wcale by się nie obraziły za choćby jedno połączenie z Tarchominem (wmyśl dalszego polepszania tamtym, oczywiście). Mogę sporo postawić na to, że 17 będzie jeździć pusta po Marymonckiej i przez most przy proponowanej częstotliwości.
-
Gość: depo01, *.tktelekom.pl
2014/10/03 18:59:23
Blaine (i Krzychu) napisał dużo, co miałem napisać. Jedno ale: to nie Osa to wymyślił, tylko ZTM, a on opisuje. Dlatego piszmy tu, jak w praktyce wygląda komunikacja tramwajowa, którą tak ładnie ZTM przedstawia, tak nierealnie. Jeśli facet będzie popierał pomysły sf rodem nie z tej ziemi (tak, "ziemi, tej zmieni", polskiej ziemi, warszawskiej), to już będzie zarabiał bęcki na swoje konto.

Zacznę od tego, że pracownicy ZTM-u pracujący (bo przecież nie dorabiający, nie o to chodzi) u przewoźników, nie tylko w tramwajach, powinni być zjawiskiem pożądanym i czymś bardzo cennym. Bo sami mają okazję zobaczyć, czy sprawdzają się ich pomysły, rozkłady, nowe trasy i różne przepisy regulaminowe. I nie ma w tym nic złego, jeśli coś z tego wynika. W teorii wygląda to tak samo pięknie, jak priorytety tramwajów uchwalone i zapisane w polityce transportowej miasta, czy wizualizacje Świętokrzyskiej wciskane ciemnemu ludowi. Tyle że jest to obraz nieprawdziwy, a wręcz kłamliwy. Bo jeśli tacy pracownicy mając "podwójne" doświadczenie wymyślają takie bzdury i opierają je na nieprawdziwych przesłankach, to znaczy, że jeżdżą za kółkiem lub nastawnikiem jazdy i nic nie widzą i nic nie rozumieją. Z drugiej strony, czy 1/20 etatu, tj. jedna jazda w miesiącu przez max 8 godzin daje im taką możliwość? Niechby pojeździli przez kilkanaście dni z rzędu po 10 godzin, jak się zdarza w TW, jeżdżąc grafikowo, a w wolne dni ratując plan zakładu i w dodatku nie na wybranych brygadach, ale bardzo różnych, to by może ogarnęli całość zjawiska, z przyczynami i skutkami.

Jeśli brygady tramwajowe doganiają poprzednie przy 5- i 10-minutowym takcie, to jak sposobem na "stada" ma być takt 4-minutowy i to przy wielu liniach na tych samych odcinkach? Dlaczego motorniczowie z ZTM-u i ich przełożeni - decydenci nie dostrzegają prawdziwych przyczyn wydłużenia czasu jazdy tramwajów w Warszawie? W jaki sposób ta rewolucja w taktach ma usprawnić ruch tramwajów stojących na skrzyżowaniach przed sygnalizatorami z takimi programami jak teraz? W jaki sposób nowe takty mają wyeliminować wolną jazdę motorniczych wynikającą z nieżyciowych regulaminów, ostatnio bardzo surowo egzekwowanych pod karą odbioru tak samo nieżyciowej i groźnej z wielu powodów premii za punktualność? Taki motorniczy na 1/20 tego nie widzi, bo dla niego ta premia to i tak fikcja, a jak przejedzie 15 km/h przy licznych ograniczeniach do 10 km/h, to i tak TW nie będą zadzierać z ZTM-em. Co innego, swoim smarować na gęsto w okresowych ocenach pracy, żeby była podkładka w razie czego. O wprowadzeniu innego pomysłu młodych gniewnych z ZTM-u, czyli SWL-ek (służb wieloliniowych, de facto chodzi właśnie o skakanie motorniczych między brygadami), już inny przedmówca napisał. Młody gniewny zobaczył, że w Berlinie czy gdzieś tam się sprawdza i nie dostrzega, że warszawska codzienność nie przypomina berlińskiej. Tam tramwaje są w należyty sposób uprzywilejowane, dobrze zorganizowane, zatrzymania, kolizje i parkowanie na torach to dla nich sf. Swoją drogą, dlaczego w takim MZA czy ITS-ie nie ma SWL-ek (nie mylić z BWL)? Już widzę tę sprawną rotację kierowców na liniach jeżdżących dziś rano przez Wileński...:)

A propos przystanków na żądanie: też chcą dobrze, ale nie umieją, czy jednak dobrze wcale nie chcą? Likwidacja niepotrzebnych przystanków lub znajdujących się w zbyt małych odległościach to jedyna droga, a w dodatku efekty będą tylko gdy ktoś zapanuje nad sygnalizacją, priorytetami itp. Poza tym, jak motorniczowie z ZTM-u będą widzieć na pulpicie tramwajów wyposażonych w ciepłe guziki, ale nie Swingów, zgłoszenie chęci wysiadania na przystanku NŻ? Bo o ile mi wiadomo, tylko w Swingu naciśnięcie guzika w czasie jazdy informuje na pulpicie o takim zgłoszeniu, a w Hipolitach tylko przycisków dla niepełnosprawnych, a co ze 105-kami mniej lub bardziej zmodernizowanymi (z guzikami)?

Ale czego oczekiwać po ZTM-ie, który degraduje takie linie, jak 23 i 26? Bemowo, Praga, Ząbki, Zielonka i dalsze Wołominy najwyraźniej mają za mało nowych tablic rejestracyjnych, więc trzeba im pomóc w decyzji o kupnie samochodu.
-
2014/10/03 19:26:27
Warszawa nie potrafi sobie poradzić nawet z tym, z czym (wcale znowu nie taki hop-siup protramwajowy) Wrocław jakoś sobie radzi: www.gazetawroclawska.pl/artykul/3563745,wroclaw-mpk-juz-naklada-kary-za-zablokowanie-torowiska-zobacz-ile-mozesz-zaplacic,id,t.html?cookie=1

A przydałoby się choćby dzisiaj: warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,123133,16744347,Piatek_na_ulicach_Warszawy__NA_ZYWO_,,,1396500.html

Przy takcie 4-minutowym zatrzymania będą krótsze, mniej uciążliwe dla pasażerów?

Na pewno nie na trasie linii jeżdżących przez Rondo Daszyńskiego, gdzie po 4 latach budowy M2c, zamiast zrobić pełną gwiazdę rozjazdów, ubyły dwie istniejące relacje, więc jak daleko dzisiaj od swojej trasy jeździły 10-ki, bo bliskich objazdów nie było jak wyznaczyć? No, ale zamiast konkretnych działań na rzecz poprawy transportu, zawsze można ciemnemu ludowi rzucić obietnicę skrócenia oczekiwania na przystankach o 1 minutę. Jak taki tłum zobaczy opóźnioną brygadę, to się nawet ucieszy, myśląc, że to ta planowa.;)

Warszawa umie jedynie bardzo sprawnie zorganizować punkty poboru opłat, jak te z okazji budowy metra na wuzetce czy okolicach Wileniaka. I to jedna z niewielu represji dla zmotoryzowanych, bo jest konkretna kasa dla samorządu. Inne działania na rzecz transportu publicznego im się nie opłacają?

Światła na ONZ-cie też nie są ani protramwajowe, ani dla pieszych. Ważne, by przyspawani do blachosmrodów mieli po cztery pasy i zieloną falę, to sobie podjadą wszędzie, jak najbliżej.
-
Gość: darq, *.warszawa.vectranet.pl
2014/10/04 18:28:41
@mkedaj
Na pocieszenie - nie tylko u Ciebie jest psuta komunikacja przy okazji budowy metra. Na Bemowie psucie zaczęło się z wyprzedzeniem już 4 lata temu, kolejne pogorszenie nastąpiło w zeszłym roku pod pretekstem braku kasy (w tym roku kasa się pojawiło, ale cięć nie wycofano), a finał jest zaplanowany na ten rok. Mimo wyborów ZTM przyoszczędzi na liniach z Jelonek - to, co piszesz o "robieniu podwójnych linii do metra" w praktyce sprowadza się do obcięcia co drugiego kursu 105 do Ronda Daszyńskiego. Fakt, będzie szybciej (o ile ktoś się nie przesiada np. w często kursujące 523 przy PKP Kasprzaka), ale parę brygad zostanie z Jelonek zabranych, mimo że ta część miasta nie ma z metrem wiele wspólnego.
Jednocześnie ZTM twardo obstaje przy likwidacji 506, mimo protestów Jelonek, Powiśla i Bródna. Wcześniej pocięto linie kursujące przez centrum i urządzono obowiązkową przesiadkę na pętli przy Centralnym - tylko po to, aby teraz mieszkańcom np. Człuchowskiej kazać zaliczyć po drodze 3 przesiadki, by mogli dojechać do... przesiadki. Jakąś alternatywą jest tramwaj, o ile ktoś nie wie, co zrobić z czasem - ale o tym już napisali inni komentujący.
-
2014/10/04 22:57:35
Linia 506 na trasie Jelonki - centrum - Bródno nie ma już większego sensu. Zaraz byłyby żale, jakie to są spóźnienia - to ćwiczą pasażerowie 112, które kursuje właśnie między Jelonkami a Bródnem, więc już w ogóle nie rozumiem tego narzekania. 506 jest zresztą niemożliwa do przywrócenia na poprzedniej trasie - zamknięty wjazd z Wisłostrady na most Grota, zjazd zresztą też.
Zgadzam się natomiast, że przesiadka do metra przy rondzie Daszyńskiego na nic mieszkańcom Jelonek, skoro to podjazd na 1-3 stacje. W dodatku przyjrzałem się, jak niewygodna to będzie przesiadka - zatoka przystankowa za skrzyżowaniem Prostej z Karolkową jest oddalona ok. 100 metrów od wejścia do metra, czyli jak to w Warszawie przy przesiadkach trzeba sporo drałować. A można było zaprojektować wspólny przystanek z tramwajami przed rondem Daszyńskiego albo po prostu wysiadkę z autobusów między zachodnimi wejściami na stację metra.
-
Gość: darq, *.warszawa.vectranet.pl
2014/10/05 21:02:08
@osa_oraz_smik
Zgoda. 506 jako połączenie Jelonek z Bródnem zapewne nie jest zbyt potrzebna. Ale ta linia dawała wygodny dojazd do centrum aż trzem rejonom miasta. ZTM nie dał im w zamian nic równie wygodnego. Dla Jelonek wystarczyłoby zapętlić E-5 na Emilii Plater albo nieco dalej. I to już od teraz, bez czekania na otwarcie metra.
Ogólnie problemem jest chyba brak koncepcji na komunikację miejską w ZTM - czy też mnogość wykluczających się koncepcji. Przecież idea przesiadek przy Centralnym kłóci się z ideą przesiadek na Daszyńskim. Wygląda, jakby nikt nad tym nie panował. II linia miałaby jakiś sens dla dzielnic zachodnich, gdyby pętla przesiadkowa była zlokalizowana przy metrze Świętokrzyska, albo gdyby wykrojono buspas na Wisłostradzie i puszczono tam linie przyspieszone z przesiadką przy CNK. A tak ZTM funduje nam coraz większy chaos.

Gazeta.pl Warszawa