Blog > Komentarze do wpisu

Poprawić bemowską stację metra, póki czas!

Projektanci i urzędnicy - można by napisać: wciąż ci sami, jeszcze z PRL-owską przeszłością i narowami - próbują wcisnąć mieszkańcom Bemowa i wszystkim pasażerom II linii metra kluczową dla tej części miasta stację w fatalnej lokalizacji: zamiast centralnie pod skrzyżowaniem ul. Górczewskiej i Powstańców Śląskich - pod jednym z jego narożników, w dodatku najmniej uczęszczanym, koło urzędu dzielnicy.

Mamy XXI wiek, a wymyślane są nieprawdopodobne wręcz powody, dla których stacja metra nie mogłaby się rzekomo znajdować w miejscu zapowiadanym do tej pory. Wtedy powstałyby bezpośrednie, podziemne przejścia do wszystkich przystanków tramwajowych i autobusowych, co jest kluczowe w tym najważniejszym punkcie przesiadkowym w całej dzielnicy. Tutaj przecież dojeżdżają tramwaje i autobusy ze wszystkich części Bemowa. Wygoda i krótki czas przesiadek będą więc najważniejsze dla dziesiątek tysięcy osób, przynajmniej dwa razy dziennie. Jednak budowa stacji pod skrzyżowaniem Górczewska/Powstańców Śląskich zdaniem urzędników i projektantów jest niemożliwa, bo nie pozwala na to plan zagospodarowania, bo miejsce to przecinają liczne podziemne instalacje, w tym bardzo gruba rura na ścieki, bo byłby sparaliżowany ruch, bo skrzyżowanie zostało ledwo co oddane po przebudowie rok temu, bo następna stacja metra ma być tylko kawałek dalej (jakieś 500 m - swoją drogą też źle położona - nie pod skrzyżowaniem Górczewska/Lazurowa). Itd. itp.

Sytuacja przypomina tę z 1997 r., gdy "Gazeta Stołeczna" alarmowała przeciw decyzjom ówczesnego wiceprezydenta miasta, a obecnego prezesa Metra Warszawskiego Jerzego Lejka, a także ówczesnego szefa Metra Bohdana Zunia. Chodziło o przesunięcie stacji I linii metra Ratusz spod pl. Bankowego za skrzyżowanie ul. Andersa z al. "Solidarności". Efekt jest znany: tłok na schodach przy jednym wejściu i pustka przy drugim, bliżej Arsenału.

Teraz cytat z mojego artykułu (30 września 1997 r.):

">To jest straszna decyzja!< - mówi prof. Marian Rataj, przewodniczący Społecznego Komitetu Budowy Metra. - Stacje powinny znajdować się w sąsiedztwie punktów przesiadkowych. Przesunięcie stacji oddala ją od nich.
Prof. Rataj uważa, że na przeprowadzce najbardziej stracą mieszkańcy Senatorskiej i Elektoralnej, publiczność Teatru Narodowego i pracownicy nowego centrum finansowego przy pl. Teatralnym. Zgadza się z nim znana warszawska architekt prof. Halina Skibniewska: - Dla wygody pasażerów to decyzja niesłuszna. Stacja powinna zajmować dyskretne miejsce na pl. Bankowym.

Główny inżynier Metra Warszawskiego Jacek Żurawski przyznaje, że jest jednym z pomysłodawców nowej lokalizacji. Dlaczego? Budowa będzie tańsza: stacja dwa razy krótsza, nie trzeba przekładać zbyt wielu urządzeń podziemnych, a w czasie budowy nie będzie zakłóceń w ruchu. Gdyby zdecydowano się na budowę pod pl. Bankowym, na trzy lata musiałby on być zamknięty dla samochodów. Inż. Żurawski sugeruje też, że badania geologiczne prowadzone pod pl. Bankowym wykazały, iż budowa stacji groziłaby stabilności "błękitnego wieżowca". Z kolei na nowej lokalizacji skorzystają jego zdaniem mieszkańcy Muranowa.

Wiceprezydent Warszawy Jerzy Lejk dodaje, że największy ruch w obu wariantach i tak będzie na wyjściach bliżej Trasy W-Z. Te zaś nie ulegną zmianie. W Metrze liczą, że po oddaniu stacji powstanie druga jezdnia ul. Andersa. Tam zostaną przeniesione przystanki.

- Ulica powstanie pewnie nieprędko - ripostuje prof. Rataj i zdradza prawdziwy według niego powód przeprowadzki: budując stację Ratusz blisko Arsenału, miasto ma pretekst do odstąpienia od budowy kolejnego przystanku między ul. Anielewicza a Franciszkańską".

Stacja metra Ratusz Arsenał powstała w miejscu niewygodnym dla ogółu pasażerów, choć jak mnie przekonywał Bohdan Zuń - z Żoliborza szybciej jedzie się do centrum, bo pociągi nie zatrzymują się na zaniechanej stacji Muranów. Pierwsze problemy powstały już przed otwarciem stacji bubla - pisałem o tym w "Stołecznej" 11 stycznia 2001 r.:

"Trwają przymiarki do przemeblowania przystanków tramwajowych i autobusowych wokół stacji metra Ratusz. Urbaniści oceniają: decyzja o jej przeniesieniu pod Arsenał była błędem nie do odrobienia.
Stacja znajduje się w północno-wschodnim narożniku skrzyżowania al. "Solidarności" i ul. Andersa. Oznacza to, że tramwaje i autobusy przyjeżdżające na pl. Bankowy od strony Marszałkowskiej będą miały aż dwa przystanki. Pierwszy - tu, gdzie teraz - na środku placu, kolejny - za skrzyżowaniem z Trasą W-Z. Z metra łatwiej będzie się przesiąść do tramwajów niż do autobusów, których przystanek ulokowano dalej od wyjścia ze stacji. Znajdzie się on prawie naprzeciw siedziby stołecznej policji w Pałacu Mostowskich.
Podobny układ podwójnych przystanków BPRW proponuje dla linii przyjeżdżających ul. Andersa od strony Żoliborza i Muranowa oraz al. "Solidarności" z Pragi w kierunku Woli.

Zbadano, że 20 proc. pasażerów przesiądzie się z metra właśnie do tramwajów jadących na Pragę. Na przystanek będą prowadzić schody z przejścia podziemnego planowanego pod al. "Solidarności". Na budowę nowej wysepki oraz zejścia do podziemi brakuje jednak miejsca. Trzeba przesuwać jezdnię al. "Solidarności" bliżej "błękitnego wieżowca". Także tory tramwajowe wzdłuż ul. Andersa zostaną przesunięte bliżej Arsenału.
Urbaniści opracowujący zmiany komunikacyjne nad stacją Ratusz przyznają, że nie mieliby tak wielkich dylematów, gdyby stacja została pod pl. Bankowym. Niestety przed trzema laty ówczesny wiceprezydent Warszawy Jerzy Lejk zdecydował, by przesunąć ją pod Arsenał. Nie pomogły protesty urzędników Śródmieścia, Społecznego Komitetu Budowy Metra, architektów i urbanistów. Prezydent Lejk uparcie powtarzał, że budowa nie może dezorganizować ruchu na powierzchni.

- Przeprowadzka stacji Ratusz była jednym z największych błędów urbanistycznych ostatnich lat. To się odbyło na zasadzie "wicie-rozumicie", że łatwiej będzie budować stację pod trawnikiem przy Arsenale niż na środku ruchliwego placu. A przecież budowa potrwa tylko dwa i pół roku. Za to z przesiadkami ludzie będą się męczyć przez dziesiątki lat - uważa Wacław Jastrzębski z BPRW. Podkreśla: - Nowa lokalizacja stacji odcięła dostęp do niej z rozbudowanego w ostatnich latach pl. Teatralnego i fragmentu osiedla Za Żelazną Bramą. Stamtąd do metra będzie za daleko.

Przypominam tamte teksty sprzed wielu lat z nadzieją, że może ktoś w ratuszu jeszcze się zastanowi nad lokalizacją stacji metra Powstańców Śląskich na Bemowie. Może wiceprezydent Jacek Wojciechowicz, który odpowiada za transport, nie będzie chciał się skompromitować jak jego poprzednik Jerzy Lejk, który już zawsze będzie przypominany jako winowajca przeprowadzki stacji spod pl. Bankowego.

Jakby tego było mało, to po śmierci prof. Rataja, który przeciwko temu mocno protestował, dyrektor Metra Bohdan Zuń wmurował mu tablicę pamiątkową nie gdzie indziej jak właśnie w nieużywanym zbyt intensywnie północnym wyjściu ze stacji Ratusz Arsenał. Zemsta doskonała.

(osa)

czwartek, 14 kwietnia 2016, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Nonsens z wydłużaniem metra

    Fot. Maciek Jaźwiecki/AG Tak wygląda już przeszło pół kilometra tunelu drugiej linii pod ul. Górczewską, a ja w nim. Mina zadowolona, bo w niespełna miesiąc i t

  • Czas pomyśleć o nowej trasie dla III linii metra

    Napisałem krytyczny komentarz o pomyśle urządzenia wzdłuż ul. Terespolskiej na Grochowie tzw. woonerfu. Ni to deptak, ni to promenada - niektórzy próbują tłumac

  • Kawałek metra kosztem czego?

    Wygląda na to, że władze Warszawy podejmą wkrótce decyzję o przyspieszeniu budowy końcówki II linii metra ze stacjami Lazurowa, Chrzanów, Połczyńska i bazą tech

Komentarze
Gość: Fiszu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/14 23:39:33
Cytując klasyka o stu nóżkach - to jest dramat...
A poważnie, jeżdżąc sobie 11 do liceum (haha, dokładnie tego z artykułu, za który Witkacy serdecznie dziękuje) zastanawiałem się ostatnio, jak pięknie i ładnie to będzie na Bemowie się przesiadać, kiedy machną metro przy ratuszu. Wtem czytam i mnie krew zalewa, a mieszkam na Włochach, więc przesiadka okazjonalna. Ludziom korzystającym codziennie jedynie współczuję.
-
Gość: Kori, *.web.vodafone.de
2016/04/15 04:00:55
Akurat za PRLu to urbanisci z sensem ulokowali takie stacje jak Wierzbno czy Pole Mokotowskie. Dopiero ostatnie 20 lat to takie buble jak Ratusz/Arsenal czy Nowy Swiat/Uniwesytet, skad ani do Ratusza, na Uniwersytet czy do przesiadki na Nowym Swiecie blisko nie jest.
-
2016/04/15 12:40:15
>>>Fiszu
Obawiam się, że nie doczekasz tej stacji metra na Bemowie jako uczeń żoliborskiego liceum, chyba że zamierzasz sporo repetować ;-) Stacja ma być gotowa najwcześniej w 2022 r.
-
Gość: darq, *.warszawa.vectranet.pl
2016/04/16 08:39:39
Pytanie za 100 punktów: jaki jest tym razem ukryty powód przesunięcia stacji? I dlaczego z tego etapu wyleciała stacja przy pętli Os. Górczewska, gdzie dałoby się znacznie sensowniej zorganizować dowozówki dla sporej części dzielnicy i pasażerów podmiejskich?
-
2016/04/16 10:44:21
Sporo stacji jest źle położonych. Do tego jeszcze plac Wilsona, Marymont, końcowa na Młocinach (co szkodziło, aby pętla i parking P&R były bezpośrednio nad stacją?). Ze stacji II linii - głupie jest położenie stacji Dworzec Wileński, ponadto przystanki tramwajowe przy Dworcu Gdańskim
-
Gość: Fiszu, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/04/16 13:57:29
>>>osa_oraz_smik
Matura maturą, a po niej też jeździć trzeba
-
2016/04/16 18:59:29
>>>darq
Następna stacja - Lazurowa - też jest fatalnie zlokalizowana. Właściwie to już nie Lazurowa, ale hipermarket Tesco. Czyli ani nie pod skrzyżowaniem Górczewskiej z Lazurową, ani koło żadnej z pętli - zwłaszcza autobusowej, do której dojeżdżają linie podmiejskie z Leszna, Babic i peryferyjne z Grot czy Boernerowa. Powodem jest tym razem dość ostry zakręt w kierunku nowych osiedli na Chrzanowie. Jednak wystarczy spojrzenie na mapę, by się przekonać, że stację można przesunąć kilkaset metrów na zachód pod skrzyżowanie Lazurowej.
www.metro.waw.pl/pliki/aktualnosci/2016/odcinki/IID.jpg
-
Gość: qwerty, *.play-internet.pl
2016/04/16 19:31:13
Na 7 stacji II linii metra w zasadzie wszystkie 7 to porażki a 3 to totalne porażki.
1) CNK - wschodnia głowica mało wykorzystywana. Jeden koniec powinien się znaleźć tak jak obecnie pod Wybrzeżem Kościuszkowskim, ale drugi pod ulicą Dobrą.
2) Stadion Narodowy - powinna się znajdować między Targową a Zamoyskiego, aby ułatwić przesiadki do tramwajów i autobusów. Przesiadki do pociągów są mniej istotne, bo korzysta z nich mniej osób.
3) Rondo Daszyńskiego - powinna być usytułowana pod rondem, aby być bliżej domów mieszkalnych na Łuckiej i Wroniej i ułatwić przesiadki.

Wszystkie 7 stacji ma zbyt wąskie perony co utrudnia poruszanie się pasażerom i stwarza wręcz niebezpieczeństwo upadku na tory.
-
2016/04/16 23:08:02
Lokalizacja pod skrzyżowaniem Górczewskiej z Lazurową zapewne jest możliwa, ale żeby zakręt nie był zbyt ostry trzeba by było trochę zmienić przebieg linii przez Chrzanów (wg obecnego planu linia przebiega pod ul. Coopera). Funkcjonalnie chyba nie byłoby gorsze, a może nawet lepsze, umieszczenie stacji Lazurowa pod pętlą autobusową lub tramwajową - tu bliżej mieliby mieszkańcy Os.Górczewska i Górc Starych, a jest ich więcej niż mieszkańców na zachód od Lazurowej. Oczywiście podczas budowy byłby problem z pętlą tramwajową czy autobusową, ale autobusy mogłyby parkować na jednym pasie Górczewskiej - jeszcze niedawno na tym odcinku ulica była jednojezdniowa i tragedii nie było. Ewentualne utrudnienia w ruchu trwałyby tylko 2 lata. Zapewne argumentem za budową stacji w obecnie planowanej lokalizacji jest to, że w jej miejscu znajduje się pusty trawnik i mały parking - więc koszty byłyby niższe. Należy jednak wziąć pod uwagę, że stację buduje się na kilkadziesiąt/kilkaset lat, więc jej położenie powinno być optymalne i decydować powinny nie tylko najniższe koszty budowy.
-
Gość: Kołomyja, *.dynamic-ww-12.vectranet.pl
2016/04/16 23:58:11
To ja już nic nie rozumiem :|

Myślałem, że spychanie ludzi do podziemia jest złe i pochodzi z zacofanej, antyludzkiej i antymiejskiej ideologii lat 70-tych.

Przejścia podziemne są dziś przecież w Warszawie zastępowane naziemnymi przejściami dla pieszych (za bardzo konkretne pieniądze). Ale kiedy pasażerów drugiej linii metra, niewątpliwie wymęczonych upokarzającą mordęgą podziemnej podróży, próbuje się jak najszybciej wydobyć na powierzchnię, żeby mogli przejść przez jezdnię w promieniach słońca, to nagle słyszymy, że "To jest straszna decyzja!".

O co więc właściwie chodzi?

Przecież za chwilę Miasto Stołeczne Warszawa wyda kilka ładnych milionów złotych na przebudowę dwóch ważnych skrzyżowań w centrum miasta, właśnie dlatego, że pasażerowie podobno NIE CHCĄ korzystać z bezpośrednich przejść podziemnych do wszystkich przystanków tramwajowych i autobusowych, tylko życzą sobie przejść sobie przez jezdnię na powierzchni!

Po co wydawać publiczne pieniądze na coś, z czym tak zaciekle walczą społecznicy i kwiat warszawskiego dziennikarstwa?

Skąd pomysł, że akurat na Bemowie ludzie będą woleli przejść przez jezdnię dołem, a nie górą, tak jak wykrzyczeli sobie w Alejach Jerozolimskich?


-
2016/04/17 20:21:12
>>>Kołomyja
A teraz proszę się podrapać w głowę - może nie jest do końca skołowana - i odpowiedzieć sobie: po co są zwykle przejścia podziemne koło stacji metra? Pewnie dlatego, że metro jeździ w Warszawie pod ziemią. Niestety, bo na Górczewskiej powinno być już na powierzchni, wtedy budowa byłaby tańsza i żadna rura ze ściekami nie przeszkadzałaby panu w projektowaniu stacji.
Oczywiście to, że wokół skrzyżowania Górczewskiej i Powst. Śląskich po przesunięciu pod nie stacji metra powinny być przejścia podziemne ze schodami na wszystkie przystanki tramwajowe, nie przeszkadza temu, by zachować komplet zebr. Dla tych przechodniów, którzy nie będą zainteresowani jazdą metrem. Tak, jak to mniej więcej działa przy stacji Dworzec Wileński, zresztą też po usilnych staraniach w naszej "Gazecie" o zachowanie przejść naziemnych.
-
Gość: darq, *.warszawa.vectranet.pl
2016/04/17 22:37:54
@osa
Zgoda, że lokalizacja stacji Lazurowa jest kiepska, ale przejście 150-200 metrów to chyba lepsza opcja, niż kolejna przesiadka do przesiadki. Tym bardziej, że te dwa przystanki w stronę ratusza będzie zapewne obsługiwał tramwaj, czyli i tak jest do przejścia 100-150 m z pętli autobusowej, potem odszukanie peronu, z którego najwcześniej odjedzie tramwaj, a na dokładkę odczekanie przy ratuszu, bo przystanki przeniesiono za skrzyzowanie. Jak jeszcze trzeba będzie biegać po tym skrzyżowaniu, to się robią klimaty trochę jak z Barei.

Stacja pod Lazurową? Może, ale byłaby na łuku. Pytanie, czemu metro ma odbijać na północ razem z Górczewską, zamiast przebić się (głównie pod parkingami) w okolice Doroszewskiego i obu pętli. Dobre miejsce na stację, a przy okazji łuk byłby łagodniejszy i trasa krótsza. W ogóle po odgięciu tej linii z Człuchowskiej pod Górczewską cała końcówka jest dziwaczna, bo ów ostry łuk nie jest dość ostry i odrzuca kolejną stację od skrzyżowania Lazurowej z Człuchowską, gdzie w strefie dojścia byłoby sporo wysokiej zabudowy.

Gazeta.pl Warszawa