Blog > Komentarze do wpisu

Jak premier Jaroszewicz węzłem Marsa sterował

Spotkany po latach znajomy drogowiec opowiedział mi, jak władza ludowa w PRL-u próbowała sobie radzić z problemami, które sama tworzyła także na odcinku drogowym. Generalnie budowało się niewiele, a jeśli już, to nie do końca. Tak było np. z Trasą Łazienkowską - sztandarową inwestycją epoki Edwarda Gierka. O ile w środku Warszawy udało się stworzyć drogę szybkiego ruchu (gdy akurat wkrótce po otwarciu nie była w remoncie, nie wymieniano pofałdowanego asfaltu z Albanii itp.), o tyle na obu końcach tworzyły się spore korki mimo niewielkiego ruchu w porównaniu z obecnym. Tak było koło pomnika Lotnika na Ochocie (niedokończony do dzisiaj fragment na Wawelskiej - a miał być tunel) i w węźle Marsa na Gocławku.

W latach 70. zbiegały się tutaj tylko ul. Ostrobramska na przedłużeniu Trasy Łazienkowskiej, ul. Marsa od strony Rembertowa i Płowiecka na linii Wawer - Grochów. W połowie poprzedniej dekady doszła jeszcze Trasa Siekierkowska. Wciąż tworzą się korki, choć powstały wielkie i długie estakady z rondem turbinowym.


Fot. Robert Kowalewski/AG

A w latach 70. często przejeżdżał tędy ówczesny premier Piotr Jaroszewicz, mieszkaniec Anina (zamordowany tamże w 1992 r.). Osobiście ponoć interesował się, jak zapewnić płynność ruchu w węźle Marsa. Pamiątką po Jaroszewiczu jest też trasa nadwiślańska z obwodnicami Otwocka, Karczewa, Sobienia-Jezior i Wilgi - w jej pobliżu PRL-owski premier jeździł do ośrodka wypoczynkowego Rady Ministrów. Według legendy miejskiej, a raczej wiejskiej, pewnego razu wjechał w krowę, zdenerwował się i polecił wytyczyć wygodną drogę.

Podobnie było z węzłem Marsa. Według mojego znajomego drogowca, który w latach 70. pracował w wojewódzkim wydziale komunikacji, premier Jaroszewicz wyasygnował rządowe pieniądze i polecił sprowadzić z Hiszpanii, by zainstalować właśnie w węźle Marsa pierwszą w Polsce pętlę indukcyjną do sterowania ruchem. Sygnalizacja świetlna miała się dostosowywać do liczby nadjeżdżających samochodów. Problemy występowały zwłaszcza w niedzielne wieczory, gdy tworzył się spory korek wracających do miasta i oczekujących na skręt w lewo z Płowieckiej w Ostrobramską do Trasy Łazienkowskiej. Jezdnia była megaszeroka (pośrodku wytyczono dwa osobne pasy dla skręcających).

- Nie mieliśmy wtedy asfaltu, który mógł zastygać na zimno, by nie uszkodzić pętli indukcyjnej zatopionej w nawierzchni. Ktoś wpadł na pomysł, by wykorzystać żywicę epoksydową - wspomina mój rozmówca. - Niestety, kierowcy ruszający na wysokich obrotach szybko wykruszyli ten materiał i pętle indukcyjne wkrótce przestały pracować. Pech chciał, że w niedzielę wieczorem Jaroszewicza zabolał ząb. Ruszył z Anina do kliniki rządowej przy Emilii Plater i od razu stanął w korku na ul. Bronisława Czecha, który zaczynał się jeszcze przed wiaduktem na Płowieckiej nad linią PKP. Tak się wkurzył, że polecił budowę drugiego wiaduktu. Doszło nawet do tego, że przerwano toczące się właśnie prace przy wiaduktach na Marsa, żeby jak najszybciej oddać ten przejazd na Płowieckiej dla Jaroszewicza.

(osa)

niedziela, 27 listopada 2016, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Atak w korku z prawej strony

    Pierwszy raz w tym tygodniu pojechałem do pracy samochodem. Od wyjścia z domu do krzesła przy biurku (łącznie z dojściem na parking po drugiej stronie osiedla i

  • Korek i przybytek rowerów

    Duże perturbacje na Dolnym Mokotowie powodują przygotowania do przedłużenia ul. Gagarina przez ul. Nehru i al. Polski Walczącej (robocza nazwa: Czerniakowska-bi

  • Tabuny tirów przez Warszawę

    Jaki to miał być niewielki odsetek ruchu tranzytowego na trasach ekspresowych w Warszawie? 5 procent, nie więcej niż 10. Takie zapewnienia i wyliczenia powtarza

Komentarze
Gość: ww, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2016/11/28 01:41:41
Idiotyczny tekst. Mieszkałem niedaleko siedziby rządu w Al.Ujazdowskich i często widziałem jadącego do/z pracy premiera Jaroszewicza. Nie stał w żadnych korkach bo wcześniej zamykano ruch i milicja eskortowała jego samochód. Po co pisać takie brednie?
-
Gość: Kori, *.web.vodafone.de
2016/11/28 08:50:10
Ktory to byl ten specjalny wiadukt Jaroszewicza?
-
2016/11/28 11:35:14
>>>ww
Nic się nie zmieniło. W naszych czasach dla jakaś limuzyna z tajemniczym pasażerem przepycha się na sygnale z Żoliborza przez korek na Wisłostradzie. Tak było też dzisiaj. A według mojego rozmówcy Jaroszewicz z bolącym zębem sam siadł za kółko i natknął się na korek już za skrętem z Kajki w Płowiecką.

>>>kori
Okazuje się, że w latach 60. zbudowano pierwszy wiadukt na Płowieckiej nad linią PKP niedaleko stacji Warszawa Wawer, a w latach 70. - drugi wiadukt. Nie wiedziałem o tym. Oba przeszły generalny remont w poprzedniej dekadzie. W latach 70. przerzucano też wiadukty na sąsiedniej ul. Marsa przy stacji Warszawa Gocławek, co skutkowało zamknięciem przejazdu kolejowego wzdłuż ul. Korkowej w stronę Marysina Wawerskiego (powtarzały się tam tragiczne wypadki). W latach 80. powstały z kolei wiadukty na ul. Żołnierskiej nad linią PKP do Rembertowa, rozbierane obecnie i odbudowywane podczas rozbudowy tej ulicy.
-
Gość: Kori, *.web.vodafone.de
2016/11/28 11:50:49
A to juz wiem skad nieporozumienie:
W latach 70 nie bylo zadnych wiaduktow na Plowieckiej. Powstaly one dopiero wraz z wezlem Marsa.
Wiadukty na Bronislawa Czecha nad torami budowano w latach 60tych i 70tych i byly remontowane po roku 2005. Takoz z Kajki mozna skrecic w Bronislawa Czecha, nie w Plowiecka.
-
Gość: Nick, *.cgn.dynamic.surfer.at
2016/12/13 15:02:44
To nawet nie jest 10% prawdy - dla Jaroszewicza sprowadzono z Hiszpanii caly komputerowy system sterowania ruchem drogowym i dzialal on przez pewien czas nie tylko od Anina do centrum ale i w samym centrum miasta. Az do wybudowania dworca centralnego i zwiazanych z nim inwestycji drogowych, bo nikt nie umial go przeprogramowac i stal sie wtedy bezuzyteczny :-) Tak sie rzadzilo za komuny!
System nazywal sie EISA albo jakos tak podobnie - jak pan poszuka to pan znajdzie w dziale ruchu drogowego, wtedy ten komputer byl na Pradze.
-
2017/06/13 23:52:45
Jeździłem w latach 1978-1981 pomiędzy Górnym Mokotowem i Powiślem. Po drodze (al. Ujazdowskie) spotykało się samochody wożące najważniejsze osoby czasów PRL - nigdy nie spotkałem się z jazdą z kogutem czy na sygnale dźwiękowym.
W tych latach natknąłem się w al. Krakowskiej opodal Łopuszańskiej na gen. Jaruzelskiego - jeden samochód BMW bez obstawy, bez koguta czy sygnału, zatrzymał się na światłach.

Gazeta.pl Warszawa