Blog > Komentarze do wpisu

Zatoki wyleczone, teraz rozkład

To obrazek jeszcze z poprzedniego tygodnia. Od początku obecnego na tym nowym przystanku przy ul. Mickiewicza za ul. Bohomolca zatrzymują się autobusy. Poprzedni Zarząd Transportu Miejskiego przesunął o jakieś 100 m do przodu. W starej lokalizacji znajdował się na wysokości "szklanego domu" z pięknie odnowioną w tym roku elewacją - wybitny przykład funkcjonalizmu na Żoliborzu autorstwa przedwojennego architekta Juliusza Żórawskiego, który wzorował się na architekturze Le Corbusiera, a tuż po wojnie ten blok - Mickiewicza 34/36 - odwiedził słynny Pablo Picasso.

Dla autobusów jeszcze w czasach PRL zbudowano przed "szklanym domem" wyjątkowo niepraktyczne zatoki przystankowe. Jedną za drugą. Dziwny to był pomysł - najwidoczniej zakładano, że autobusy jeżdżą stadami, co na tym odcinku ul. Mickiewicza nie zmieniło się do dziś (o tym zaraz). A przecież długo kursowała tu tylko jedna linia 118 (pl. Konstytucji - Gwiaździsta), zanim skierowano ją na Bródno, a wtedy w 1981 r. przez ul. Mickiewicza z przystankiem na żądanie przy Bohomolca przedłużono z pl. Wilsona trasę linii 185 na Gwiaździstą. Takie podwójne zatoki spotykało się jednak w dawnym systemie w różnych miejscach - pamiętam je z ul. Prostej za Żelazną w stronę Świętokrzyskiej (z moich podróży z Woli do Pałacu Młodzieży linią 109) czy z pl. Zawiszy na Towarowej w stronę Prostej.

Pasażerowie na przystanku Bohomolca nie mieli łatwo. Kierowcy zresztą też. Ostatnio była tu używana tylko jedna zatoka wcinająca się głęboko w chodnik. Dopóki przystanek był "na żądanie" wychodziło się do zatoki albo nawet na jezdnię, machało na kierowcę i szybko wracało na trotuar.

Te dziwne manewry były konieczne z powodu złej widoczności, którą ograniczały samochody zaparkowane w drugiej zatoce, na chodniku i prawym pasie ul. Mickiewicza. Jakiś czas temu ZTM zlikwidował przystanek "na żądanie" i wprowadził przystanek stały, co z kolei stało się utrapieniem dla kierowców i pasażerów jadących w autobusach - mało kto wsiadał i wysiadał przy Bohomolca. A jak wsiadał, to z poziomu klinkieru, którym wyłożono zatokę, i ze wspinaczką do drzwi autobusu, bo mało któremu kierowcy chciało się podjeżdżać bezpośrednio pod krawężnik:


Z przystanku korzysta wielu pacjentów pobliskiej przychodni z ul. Szajnochy. Niektórzy zaglądają zapewne do apteki w "szklanym domu". Może wracają od lekarza z receptą na antybiotyk i jakiś aerozol sterydowy na chore zatoki. Od urzędników ZTM oczekiwaliśmy leczenia zatok przystankowych - przewlekłego stanu, który trwał przez kilkadziesiąt lat. I wreszcie na ul. Mickiewicza udało się zaaplikować skuteczną kurację, choć na razie tylko połowicznie, bo w najlepsze istnieją zatoki przystankowe po drugiej stronie ulicy (w kierunku pl. Wilsona).

W nowej lokalizacji przystanku w stronę Bielan nie ma żadnej zatoki, autobusy zatrzymują się przy krawężniku. Kierowcom też nie jest łatwo, bo muszą manewrować między zaparkowanymi samochodami (zajęte są wszystkie wolne miejsca wokół stacji metra Plac Wilsona i to w coraz większej odległości - kiedy płatne parkowanie na Żoliborzu? kiedy zaniechany garaż podziemny przy metrze?). Sam przystanek wygląda porządnie - wyłożony dużymi płytami chodnikowymi, są rowki prowadzące osoby niewidome, stoi nowa wiata.

Teraz z niecierpliwością czekam na obiecane poprawki w rozkładach jazdy. Zarówno w kierunku Bielan, jak i pl. Wilsona. Ulicą Mickiewicza jeżdżą cztery linie autobusowe (za dużo!) i jedna tramwajowa. Tak się składa, że bardzo często jednocześnie. Mamy jazdę stadną z długimi przerwami między kursami. I nie jest to spowodowane wyłącznie zakłóceniami w ruchu i korkami gdzieś daleko na mieście, ale ZTM celowo zaplanował odjazdy jeden za drugim albo nawet o tej samej godzinie (np. linie 181 i 185 między godz. 9 a 14 docierają razem na pl. Wilsona - to jakieś 20 wspólnych kursów).

Tak to wyglądało w ciasnej zatoce na starym przystanku Bohomolca:


Byłem świadkiem, jak na przystanek Bohomolca w jego poprzedniej lokalizacji, zjechały się 4 autobusy - kolejno linii: 122, 157, 185 i znowu 122. Wszystkie do pętli na Gwiaździstej. Powoli tracę nadzieję, ale może doczekamy się w końcu skoordynowanego rozkładu jazdy na tym odcinku ul. Mickiewicza...

(osa)

czwartek, 15 grudnia 2016, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Rozdwojony węzeł przesiadkowy

    Z Lotniska Chopina najbardziej lubię teraz wracać pociągiem. Zwłaszcza, odkąd SKM-ki na przemian z Kolejami Mazowieckimi kursują w miarę regularnym takcie co kw

  • Przystanek z piekła rodem

    Wracałem dziś z budowy metra na Targówku i po ucieczce bezpośredniego autobusu linii 162 do redakcji przy Czerskiej miałem dwie przesiadki. Pierwsza dość sprawn

  • Tu zajdzie zmiana. Już zaszła

    Niedawno zapowiadałem zmiany przystankowe (i nie tylko) na ul. Waryńskiego i właśnie się zaczęły. Jezdnia jest zwężona, wiata przesunięta na dawny prawy pas, gd

Komentarze
Gość: Kamil, *.centertel.pl
2016/12/15 19:18:06
Nie wiem po co na Górczewskiej czy innych zamkniętych przez budowę metra robi się zatoki, skoro te drogi są przeznaczone wyłącznie dla autobusów, taxi i mieszkańców?
-
Gość: qwerty, *.play-internet.pl
2016/12/15 20:56:49
I niewidomy zamiast do autobusu trafi na zaparkowaną furgonetkę.
Może kary za parkowanie na liniach prowadzących powinny być jak za parkowanie na "kopercie"?
-
Gość: arti, *.jmdi.pl
2016/12/15 23:23:51
Smutne że przy potężnym budżecie na inwestycje, zresztą nie wykonywanym co roku, takie małe drobnostki są poprawiane tak wolno. A takich niewygodnych przystanków jest sporo, pierwszy z brzegu na Saskiej przy Regionalnym Centrum Krwiodawstwa. Autobus nie może się wpasować, pasażer mimo niskiej podłogi musi dawać susa na asfalt. Chyba że ostatnio stan tego przystanku się zmienił ?
-
Gość: kierowca, *.ipv4.supernova.orange.pl
2016/12/16 15:27:20
Autobusy na przystanku zatrzymywały się w taki sposób jak widać na zdjęciach nie dlatego, że "kierowcy się nie chciało" podjechać do krawężnika, tylko z powodu wyprofilowania kąta wjazdu. Żeby ustawić się prawidłowo trzeba było bardzo ostro skręcić przy samym wjeździe w zatokę, wychylając przód daleko na chodnik, następnie odbić mocno w lewo by ominąć lustrem słupek przystankowy i znowu dobić do prawej. A cały manewr do wykonania przy zdezorientowanym pasażerze, który nie rozumie co kierowca kombinuje i zaczyna biec w stronę autobusu zwalniającego przy wjeździe do zatoki. Tyle solówką - przegubem to żadnej możliwości poprawienia już nie było. De facto nowy przystanek również jest z zatoką, zjeżdża z pasa ruchu na przystanek i musi znowu włączyć się do ruchu. Tutaj powinna być antyzatoka.
-
2016/12/16 19:09:58
Również zastanawiałem się, czy nie lepiej było zrobić przy Bohomolca antyzatokę jak ostatnio na Kinowej. Miałem okazję zaobserwować, jak działa przystanek w nowej lokalizacji i, niestety, kierowca omijając samochód zaparkowany tuż przed przystankiem, stanął bardzo daleko od krawężnika. A przecież ten krawężnik jest specjalnie wyprofilowany - tak, żeby właśnie delikatnie uderzyć o niego kołem i maksymalnie zbliżyć się do platformy przystankowej. Ktoś powinien poinformować o tym kierowców i przeszkolić ich, bo w mieście jest coraz więcej miejsc z takimi krawężnikami.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2016/12/16 19:54:30
1. Czekamy na wyleczenie np. BUW, Dickensa czy PKP Włochy
2. Rowki - czy ktoś niewidomy wypowiadał się w kwestii użyteczności tego wynalazku? Bo dla osób widzących sposób prowadzenia np na okopowej czy Łabiszyńskiej, pomijając zaparkowane na nich samochody, budzi to wątpliwości.
3. Nie jestem pewien czy uderzanie kołem spodoba się pasażerom, jak i mechanikom wymieniającym zawieszenie i ogumienie autobusów. Wystarczy równy podjazd bez zagłębień, równy nie za wysoki krawężnik i długa, wyprofilowana zatoka /lub jej brak/.
4. Poruszony w komentarzach sposób zmienionej organizacji ruchu na Górczewskiej i w okolicach, jako jeden z bardziej absurdalnych w ostatnich czasach, jest świetnym motywem na osobny Panów wpis.
-
Gość: Marcin, *.dynamic.chello.pl
2016/12/18 00:53:09
Tu nie ma na razie czego koordynować, bo stada autobusów zjeżdżają się z odległych zakątków Warszawy. Potrzeba głębokiej reformy komunikacji w naszej części Żoliborza i zrobienia prawdziwej, częstej dowozówki z Gwiaździstej do Pl.Wilsona. Trudno się nie frustrować - większość pasażerów linii typu 185, 122 wsiada przy metrze w stronę Gwiaździstej (w tym miejscu autobusy podjeżdżają puste lub z pojedynczymi pasażerami - większość wysiada właśnie do metra) i naprawdę jako pasażerów niewiele interesuje nas twierdzenie ZTM, że autobusy jeżdżą jak chcą, bo muszą, bo jadą z Ursynowa. Tylko po co, skoro 90% pasażerów chce szybko, sprawnie, wygodnie dojechać do/od metra.
-
Gość: .O., *.waw.pl
2016/12/20 11:25:32
Po pozostałe 10% zrobi ZTMowi jesień średniowiecza, jeśli ulubioną linię na ulubiony bazarek na Ursynowie im się zabierze.
-
Gość: Pablos, *.dynamic.chello.pl
2016/12/20 21:20:53
Panie Osa, czy mógł by Pan opisać takie kuriozum jak przystanek autobusowy Pirenejska na Bemowie? Ani w jedną ani w drugą stronę nie można przejść przez ulicę z jednej strony a przez tory tramwajowe z drugiej, bo są ustawione barierki.... Ręce opadają. To po co przystanek w tym miejscu? Wiem, że nie na temat, ale nie wiem jak mogłem inaczej zasugerować temat na bloga.
-
Gość: burak ze 112, *.dynamic.chello.pl
2016/12/21 16:27:24
Pirenejska: in the middle of nowhere... Z tego co pamiętam to Panowie akurat nie uznają tego przystanku za potrzebny, jest on jednak wykorzystywany i jako warunkowy imo powinien pozostać (wykorzystanie równie marginalne jak dywizjonu 303 czy Nowe Bemowo, które też bym zrobił warunkowe). Jest jednak niezrozumiałe jego usytuowanie (kierunek Bielany): powinien być tuż za przejściem przez jezdnię, gdzie powinno być przejście przez tory. A co powinno być za torami, to na inną okazję i inny blog pewnie. Wspomnę tylko, że szerokość pasa drogowego (między budynkami) to ok 140m, gdzie szerokość A2 przed samym węzłem Konotopa (po 4 pasy ruchu, pobocza, ekrany, pas zieleni, drogi serwisowe) to 90 m. Jest to mój typ nr 1 do miana najbrzydszego miejsca w Warszawie.

Gazeta.pl Warszawa