Blog > Komentarze do wpisu

Gdyni zazdrościmy trolejbusów, ale kolej mamy lepszą

Zwężoną ulicą Świętojańską w Gdyni niemal bezszelestnie przemykają trolejbusy. To jedno z trzech ostatnich miast w Polsce, które mają ten środek transportu (jeszcze Tychy i Lublin). Warszawa pożegnała się z nim 31 sierpnia 1995 r. Po raz drugi i po 12 latach kursowania na linii 51 do Piaseczna. Relacjonowałem w "Gazecie Stołecznej" tamten minihappening na pętli Metro Wilanowska i konferencję ówczesnego szefa Miejskich Zakładów Autobusowych Romana Podsiadłego:

"Podsiadły twierdzi, że nie jest to wcale pojazd ekologiczny. Wprawdzie na Puławskiej mamy czyste powietrze, ale z kominów elektrowni Bełchatowa i Konina, skąd do Warszawy dociera prąd, leci dym. Linię trolejbusową do Piaseczna nazwał >niefortunną inwestycją, którą na zlecenie ekipy Gierka realizowano pod hasłem: dobra komunikacja dla robotników z Polkoloru

Wieczorem warszawiacy żegnali trolejbusy na pętli przy Dworcu Południowym w czasie happeningu zorganizowanego przez Warszawski Ośrodek Telewizyjny. Ze śpiewem na ustach >wesoły trolejbus WOT-u< szturmowali harcerze i dzieciarnia skuszona darmowymi ciasteczkami. - To nie otwarcie linii, ale pogrzeb - gromili ich starsi.

Bo też nie wszystkim było do śmiechu: - Cały dzień płaczę. Kazałam kierowcom pomyć się i wystroić, tylko orkiestry dętej nie ma. Szkoda, że nie mogę zabrać się wesołym trolejbusem, muszę zostać na stanowisku - rozpaczała dyspozytorka pętli.

Ostatni trolejbus wjechał do zajezdni w Piasecznie o godz. 23.36. Kierujący nim Dariusz Papis (biała koszula i czarny krawat) powiedział nam, że >jest wierny trajlusiom i odchodzi z firmy<.

Do rana jeździły jeszcze trolejbusy nocne 651, która również przestała istnieć.

Dzisiaj trasą linii 51 pojadą autobusy 709, zaś przez Piaseczno do Głoskowa dotrze linia 727. Zarząd Transportu Miejskiego zlikwidował ją w czerwcu, tłumacząc, że Warszawa nie będzie fundowała komunikacji gminom obrzeżnym".

Jak bardzo zmieniło się podejście urzędników w ciągu ostatnich 22 lat. Likwidacja trakcji trolejbusowej mimo protestów była pochopną decyzją ówczesnych władz stolicy. Dziś - w epoce śledzenia informacji o alertach smogowych i coraz większych korków na ul. Puławskiej - wycofanie trolejbusów z warszawskich ulic tak łatwo już by nie przeszło. Mogłyby docierać na trasę z mokotowskiej zajezdni przy ul. Woronicza, w której garażują teraz pierwsze autobusy elektryczne.

Jak się jeździ trolejbusem, przypomniałem sobie w Gdyni. Wróciłem tam chyba po 30 latach. Okręt Błyskawica stoi w tym samym miejscu:


Jakoś tak się składało, że w tym czasie w Trójmieście odwiedzałem zazwyczaj tylko Gdańsk, rzadziej Sopot. Mój wielki błąd. Gdynia jest rewelacyjna. Niemal na każdym kroku widać zmiany i inwestycje przeprowadzone w ostatnich latach. Doskonale po modernizacji zakończonej w 2012 r. wygląda budynek Dworca Głównego z lat 50.:

Fot. Dominik Sadowski/AG

Fot. Dominik Jagodziński/AG

Gdynia to duma całej Polski. Nasz przedwojenny port i miasto wzniesione w ciągu zaledwie kilkunastu lat. W czasie pobytu w Gdyni wybrałem się z przewodnikiem na oglądanie zabytków modernizmu dwudziestolecia. Byli nie tylko mieszkańcy, ale też turyści z różnych stron Polski. Podobne spacery dla Czytelników "Gazety Stołecznej" prowadzili w ostatnich latach moi redakcyjni koledzy Jerzy S. Majewski i Tomasz Urzykowski, którzy doczekali się wiernych fanów, a także wydań książkowych "Spacerowników". Jerzy pisze też o architekturze Gdyni w swoim blogu - polecam jego fachowe komentarze http://miastarytm.pl/tag/gdynia/


 

Wcześniej nie wiedziałem, że historia gdyńskich trolejbusów zaczyna się w czasie niemieckiej okupacji. Pierwsze wyruszyły w 1943 r. i niewiele brakowało, by przestały kursować zaraz na początku PRL-u. Dzisiaj cała sieć liczy blisko 100 km i są plany jej rozbudowy dzięki funduszom Unii Europejskiej. Wiek trolejbusowy w Gdyni to byłoby 20+, w stolicy numeracja przypisana do trolejbusów tradycyjnie przewyższała liczbę 51. Nigdy nie mieliśmy jednak aż tylu linii co Gdynia, gdzie kursuje ich 12, a dwie zahaczają o sąsiedni Sopot.

Tutaj odkryłem nowoczesny budynek dworca otwarty pod koniec 2015 r. Wiem, że niektórzy kręcą nosem, bo ich zdaniem pasuje tu jak pięść do oka. Ja uważam, że to najlepszy punkt na całym przereklamowanym "Monciaku". W dodatku udało się połączyć nowe na dworcu ze starym na peronach kolejowych:

Fot. Jan Rusek/AG


Fot. Jan Rusek/AG


Fot. Jan Rusek/AG

Aż trudno uwierzyć, że kilka przystanków kolejowych dalej peron Szybkiej Kolei Miejskiej wciąż jest w opłakanym stanie. To już Gdynia Orłowo, część miasta, która przypomina mi warszawską Saską Kępę z willową, przedwojenną zabudową + malownicze molo. Niestety, stacja kolejowa na razie nie może być wizytówką Orłowa. W dodatku peron uczęszczanej SKM-ki wygląda gorzej niż peron obok - ten, za pociągiem towarowym:

SKM-ka jest dla Trójmiasta tym co metro dla Warszawy. Pociągi kursują regularnie i całkiem często: co 7-8 minut w szczycie, co kwadrans poza szczytem i wieczorem. Niestety, wciąż są to tzw. kible pamiętające czasy Gierka, a może nawet Gomułki. Choć modernizowane, standard podróży pozostaje niski. Ale największy minus to brak wspólnego biletu na kolej i gdyńskie trolejbusy. O jego wprowadzeniu słychać od lat, ale nic z tego nie wynika. Warszawa i aglomeracja stołeczna ze wspólną taryfą w ponad 30 gminach to w Polsce samotna wyspa. W 2017 roku mamy zrobić kolejny krok - będą do niej wliczane także bilety jednorazowe.

(osa)

niedziela, 29 stycznia 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Daleko od szosy, blisko stolicy

    Nie przypuszczałbym, że tak może jeszcze wyglądać dojazd do siedzib ludzkich w odległości niespełna 50 km od Warszawy. Zdarzyło mi się w tym miesiącu wybrać do

  • Kolejowe starocie i nowoczesność na Helu

    To było jedno z najciekawszych odkryć tegorocznych wakacji. Przez przypadek natknąłem się na informację o Muzeum Kolei Helskich. I tak statkiem z Gdyni na Hel,

  • Inwestycyjny rozmach, ale też znaki zapytania

    Najnowsze projekty komunikacyjne i transportowe w Gdańsku robią niesamowite wrażenie. Byłem tu rok temu, podziwiając linię tramwajową na Chełm i Łostowice: http

Komentarze
Gość: , *.waw.pl
2017/01/30 12:19:34
Co po kilkunastu liniach trolejbusowych, skoro częstotliwość żenująca, a np. w rejonie dworca głównego w jednym kierunku "trolle" potrafią odjeżdżać z trzech różnych przystanków? :(
-
Gość: pawel, *.toya.net.pl
2017/01/30 18:43:20
Bo Gdynia to fajne miasto. Gdyby nie praca to nie wyprowadziłbym się do innego miasta . Wcześniej W-Wa , a dzisiaj Łódź. Częstotliwość nie jest taka najgorsza. Mogłaby by być lepsza lecz nie nazwał bym jej żenującą . Co w tym dziwnego że trojejbusy/autobusy odjeżdżają z różnych przystanków zawsze można podejść /podjechać jeden przystanek od dworca i wówczas większość będzie na jednym przystanku. Z jednej strony ludzie chcą jak najwięcej lini z zewsząd/dokąd ,a z drugiej inni marudzą że pojazdy w jednym kierunku odjeżdżają w różnych przystanków . To jest trudno pogodzić . To nie stolica ze swoją "super " komunikacją. Każda ma swoje wady i zalety .
-
2017/01/30 19:01:15
Ale co prawda to prawda: owszem trolejbusy i autobusy po stronie dworca głównego od strony portu i Śródmieścia Gdyni odjeżdżają z różnych przystanków, ale blisko siebie, czego nie można powiedzieć o liniach kursujących po drugiej stronie torów PKP. Któregoś wieczoru szukaliśmy trolejbusu bodajże 26 w kierunku Orłowa i nieźle się nabiegaliśmy po tamtej okolicy (rozsiane przystanki, słaba informacja), w dodatku pod górkę. Można by nad tym popracować, zwłaszcza że to okolice głównego dworca, więc także duże prawdopodobieństwo, że przyjezdni mogą mieć kłopot ze znalezieniem właściwego miejsca. Ale poza tym Gdynia to wielkie zaskoczenie na plus. Zdecydowanie polecam zamiast np. badziewnego Władysławowa czy Jastrzębiej Góry.
-
Gość: pietia, *.dynamic.mm.pl
2017/01/30 21:41:32
A może, wzorem Krymu, doczekamy się kiedyś trolejbusu międzykurortowego? Np. linia Gdynia-Hel czy Gdynia_Karwia, to byłoby coś))
-
Gość: KL, *.dynamic.mm.pl
2017/01/30 22:38:07
Panie redaktorze, Gdynia ostatni raz rozbudowała swoją sieć w 2006 roku i już więcej tego nie robiła. W planach także tego nie przewiduje, gdyż stawia na napęd pomocniczy, który sieci nie potrzebuje. W ten sposób w grudniu 2016 roku uruchomiono linię 29 do Wielkiego Kacka.

A co do węzła pod dworcem PKP, to jest katastrofalny - przystanki oddalone od siebie o kilkaset metrów, znaczna część linii (na przykład te w stronę Obłuża) dworzec po prostu omija. W dodatku przy uruchomieniu wspomnianej linii 29 okazało się, że nie ma na nim miejsca na wszystkie kończące tam linie. Za to na wyspę centralną w stylu Breżniewa - jest. Mam nadzieję, że to miejsce pójdzie do generalnej przebudowy.

Pozdrawiam. Gdynianin i czytelnik :)
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/01/31 02:23:47
Zgadzam się z określeniem "badziewna" Jastrzębia Góra. Pomijam już wąską, kamienistą i przeludnioną do granic możliwości plażę i uciążliwe zejścia ze skarpy, ale - skoro to blog komunikacyjny - wtrącę swoje trzy grosze tej kwestii. Po pierwsze "dworzec" PKS w tym "kurorcie", a raczej: dziurze. Na owym dworcu czas zatrzymał się w latach 50-tych XX w. Równie obskurnego nie widziałem nigdzie na Pomorzu. Dziurawe chodniki, fatalna nawierzchnia, obskurne poręcze - płoty oddzielające perony, śmierdzące moczem okoliczne krzaki (brak toalet) to jedna sprawa. Druga - organizacja. Część autobusów Pomorskiej Komunikacji Samochodowej na ów "dworzec", a raczej obskurną pętlę zajeżdża, a część - nie. Miałem kiedyś wątpliwą przyjemność przesiadki w Jastrzębiej Górze jadąc do Dębek. Autobus PKS, którym jechałem z Gdyni nie zajeżdżał na ową jastrzębio - górską pętlę, w wyniku czego musieliśmy z bagażami iść kawał drogi w celu przesiadki. Niezbyt przyjemna atrakcja.
-
Gość: , *.waw.pl
2017/02/01 08:37:00
Częstotliwość 30-minutowa jest żenująca - w trzydzieści minut samochodem przejedzie się Gdynię tam i z powrotem.

Zresztą to jest generalnie miasto w którym rządzi samochód, pieszy i komunikacja publiczna jest tam wciąż na II, III miejscu - takie przaśne lata 90-te w Warszawie.
-
Gość: a p talent, *.com.pl
2017/02/01 10:06:03
Gdynia zawsze mnie fascynowała, zwłaszcza w latach 60-tych. Gdańsk i okolice również. Tak mam od dziecka. Teraz już mniej, nie zawsze te nowoczesne akcenty są do przyjęcia. Pełna zgoda, obecne Władysławowo to makabra. Fajne zdjęcia i felieton, tak trzymać.
-
Gość: pawel, 195.149.64.*
2017/02/01 12:25:48
Gość: , *.waw.pl
Częstotliwość 30 minut ma z trolejbusów jedynie linia 21 która jest linią głównie dla emerytów . Linia na 99 % trasy ma kilka zastępstw w tym kolejkę . Wyjątkiem jest późny wieczór i niedzielny poranek .
-
Gość: , *.waw.pl
2017/02/02 08:43:33
No więc wtedy, kiedy trolejbus jest najbardziej potrzebny, jeździ co 30 minut. Czyli lepiej wziąć samochód, CNU.
-
Gość: arti, *.jmdi.pl
2017/02/03 22:05:26
Bardzo mi się podobają te spojrzenia mieszkańca stolicy na transport publiczny w innych miastach. Poproszę o kontynuacje, oczywiście w miarę możliwości - nie tylko Warszawą człowiek żyje :)
-
Gość: tomasz.s.w., *.centertel.pl
2017/02/03 22:14:59
Co 30 min. w niedzielne poranki i wieczorami? To zupełnie jak "wspaniała" linia 117 na Saskiej Kępie i części Gocławia. 3-4 km od Śródmieścia, a dojazd gorszy, niż z wielu peryferii. W dodatku zdarza się, że w ogóle nie przyjedzie. Tak więc nie demonizowałbym częstotliwości w Gdyni, ponieważ w Warszawie w wielu miejscach nieodległych od centrum jest wcale nie lepiej. Proponuję sprawdzić ofertę przewozową z przystanku np. "Wersalska" - 2 linie: 146 co 30 min. świątek i piątek od rana do wieczora, 117 niewiele częściej: ścisłe godziny szczytu - 15-20/ poza szczytem: 20/ święto - 20, poranki i wieczory - 30. Dzięki wycofaniu z Mokotowa i Wilanowa linia 117 miała jeździć punktualniej i częściej. Z punktualnością nadal są problemy, natomiast częstotliwość pozostała bez zmian, a w niektórych godzinach jest nawet gorsza.
-
2017/02/03 23:53:30
>arti
Dziękuję za zainteresowanie. W planach mam Łódź - już dawno byłaby relacja, gdyby nie rozkraczyły się wszystkie pociągi w dniu, na który miałem już kupione bilety. Marzy mi się wyprawa do Bydgoszczy, bom ciekaw nowego dworca i trasy tramwajowej do Fordonu. Koniecznie chciałbym odwiedzić Śląsk z Katowicami, gdzie nie ma już na szczęście obskurnego dworca - brutala, który budził przesadny zachwyt co poniektórych, za to jest dużo nowej ciekawej architektury pod ziemią i na powierzchni też. Kuszą Lublin (trolejbusy) z Rzeszowem (nowy most - w tym przypadku poczekam chyba na ekspresówki albo przy okazji jakiegoś wypadu w Bieszczady). I przydałoby się też znowu zajrzeć do mojego ulubionego Wrocławia. A prawda jest taka, że siedzi się w Warszawie i brakuje czasu, żeby się wyrwać na dzień lub chociaż weekend i zobaczyć, co nowego w innych miastach.
-
Gość: Kori, *.web.vodafone.de
2017/02/04 12:39:07
Bardzo fajna relacja. Tez lubie Gdynie.
W Lublinie i Lodzi rzeczywiscie oddano ostatnio do uzytku pare nowych obiektow. Chetnie przeczytalabym tez taka relacje ze Szczecina, gdzie miasto sporo zainwestowalo w tramwaje (widzialam nowa-stara zajezdnie), podobno obok dworca po remoncie (nie widzialam) jest tez kilka nowych obiektow. Moze latem?
-
2017/02/04 12:56:14
W Szczecinie nie byłem nigdy, raz tylko przejeżdżałem obok autostradą, która była jeszcze w stanie poniemieckim. Ale rzeczywiście przydałoby się wybrać, bo jest nowa trasa tramwajowa przez Odrę. Zwłaszcza że pociąg z Warszawy jedzie zadziwiająco krótko - jakieś 5,5 godziny.
-
Gość: Kori, *.web.vodafone.de
2017/02/04 21:41:23
Bardzo zachecam szczegolnie jesli lubi Pan Wroclaw, ciekawe miasto. I do tego zeby (dla dziennikarza to chyba mozliwe) wybral sie Pan tez do zabytkowej, zmodernizowanej zajezdni tramwajowej. Bardzo mi sie podobala.

Gazeta.pl Warszawa