Blog > Komentarze do wpisu

Linia E na rocznicę elektryczności

Co prawda rocznica nie taka równa jak grudniowa, gdy świętowaliśmy 150 lat od wyjazdu pierwszych tramwajów konnych w Warszawie, ale Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej i tak zorganizował sympatyczną imprezę. Minęło 109, odkąd 26 marca 1908 r. pierwszy tramwaj elektryczny zabrał pasażerów z pl. Krasińskich na pl. Unii Lubelskiej (ech, gdyby tak wróciła tamta trasa przez Krakowskie Przedmieście...).

Na pamiątkę tego wydarzenia po mieście kursowały cztery zabytkowe wagony na linii E między pl. Narutowicza (przydaje się tam pętla, przydaje) a awaryjną "łezką" na Bielanach przy Akademii Wychowania Fizycznego, gdzie piszczały niemiłosiernie na rzadko używanym torze:

Akurat na żoliborsko-bielańskim odcinku trudno nie skojarzyć literki E z pospieszną linią autobusów, które docierały tu od 1964 r. ze Spartańskiej na Mokotowie przez ul. Woronicza, al. Niepodległości i dzisiejszą al. Jana Pawła II. Początkowo Marymoncką do al. Zjednoczenia i pętli na Kasprowicza, potem dalej - do Szpitala Bielańskiego, od 1966 r. - na osiedle Wrzeciono, a od 1967 r. już do końca w 1991 r. - do Huty Warszawa przez ul. Pstrowskiego (obecna ul. Zgrupowania AK "Kampinos", która po otwarciu mostu Północnego w 2012 r. straciła połączenie z ul. Marymoncką).

E jako pierwsze padło ofiarą głupawego pomysłu likwidacji linii pospiesznych i utworzenia ekspresowych E-1 i E-2. Sama zamieniła się w przyspieszoną - 511, ale w relacji Huta Warszawa - Spartańska nie przetrwała długo, po pięciu latach została zlikwidowana "w związku z brakami kadrowymi w MZA" (dziś przynajmniej 511, jeżdżąc z Dąbrówki Wiślanej, ma tę samą pętlę co E koło Huty). Tak czy owak autobusy E przy obecnych wytycznych niepokrywania się z trasami tramwajów nie miałyby szans na utrzymanie, jadąc tą samą drogą co "17".

Mój powrót do linii E i przejażdżka oznakowanym tak tramwajem zaczęła się niefortunnie. Wydawało mi się, że rozkład jazdy linii E został dobrze skoordynowany z niedzielną sumą u marianów na górce marymonckiej. Z kilkuminutowym zapasem zdążyłem dojść ul. Gdańską do przystanku przy Hali Marymonckiej. Na próżno jednak wypatrywałem kursu o godz. 14.09 w kierunku pętli koło AWF. Doczekałem się dopiero następnego i to z dwuminutowym opóźnieniem, czyli w sumie 36 minut czekania.

Miałem za to okazję przyjrzeć się, jak działa stała komunikacja tramwajowa w tym miejscu. Otóż pasażerowie ze skróconych kursów "17" nauczyli się wysiadać na końcowym przystanku Metro Marymont i motorniczy nie musi ich już wypędzać, jak to się zdarzało jeszcze kilka lat temu.

W dodatku świetnie udało się ułożyć rozkład i zaraz za kończącą trasę "17" przyjeżdża "6". Pasażerowie chętni do jazdy na Marymoncką, a w kolejnych trzech kursach, które widziałem, była ich całkiem spora grupka, przesiadali się od razu i jechali dalej. Jednowagonowe "akwarium" zapełniło się jak w godzinie szczytu, lepiej wyglądało to w "szczeniakach" (mniejszy tłok). W ogóle jak na niedzielę miałem wrażenie, że tramwaje odjeżdżają jeden za drugim (jeszcze kończąca trasę linia 27 i normalne kursy "17" na Nowodwory).

Doskonale działa tu zielona fala, która przepuszcza skręcające wagony w relacji Stołeczna (ks. Popiełuszki)/Słowackiego - Marymoncka po dwa razy w cyklu. Już nie traci się kilka minut na czerwonym świetle jak wciąż na rondzie Babka.

Po długim czekaniu na zabytkowy wagon linii E zebrała się większa ekipa do wejścia. W środku znajomy klubowicz Wiktor poinformował mnie, że poprzedni, niedoszły kurs miał obsługiwać zabytek zwany "kanciakiem", ale przytrafiła mu się stłuczka w Śródmieściu. Mam nadzieję, że nic groźnego się nie stało - ani ludziom, ani wagonowi.

O tyle żałuję, że jeszcze nie miałem okazji przejechać się tym nietypowym tramwajem, choć Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej sprowadził go z Poznania z niemałymi problemami już ładnych parę lat temu (w 2004 r.). Tak wtedy wyglądał "kanciak":


Fot. Jacek Łagowski/AG

A tak wygląda teraz - charakterystyczna, pochylona ku przodowi szyba i zielone barwy (oryginalne jak w Poznaniu):


Fot. ZTM

Niemniej jednak wagon 4N1, na który się w końcu doczekałem przy Hali Marymonckiej, produkowany w chorzowskim Konstalu na przełomie lat 50. i 60. też jest bardzo ciekawy. Zwłaszcza że jak się dowiedziałem, na trasę linii E wyjechał dzień po remoncie.

Uśmiechnąłem się w duchu na widok trzech tabliczek umieszczonych na pomoście motorniczego:

Mgły ani śnieżycy nie było, ale "kanciak", który nie ma takich tablic jak powyższe, najwyraźniej skrzyżowania nie przejeżdżał ostrożnie. Miłośnicy komunikacji miejskiej czekający na fotostop przy pętli koło AWF-u na Bielanach musieli się zadowolić wagonem 4N1:

(osa)

poniedziałek, 27 marca 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Najszybsza linia + 1 przystanek

    Urzędnicy nie chcieli tego potwierdzić, ale budowa dodatkowego przystanku na linii tarchomińskiej wydawała się nieunikniona, odkąd jej trasę za mostem Północnym

  • Tramwajowy skok w bok

    Fot. Franek Mazur/AG Trasa tramwajowa Tarchomin - Nowodwory otwarta i działa mimo kasandrycznych jęków, że po zabraniu autobusów do Metra Młociny w razie awarii

  • 150 lat tramwajów i świetny prezent na przyszłość

    Fot. Przemek Wierzchowski/AG Tramwaje jeżdżą po Warszawie już 150 lat. Akurat dzisiaj minęła ta okrągła rocznica - cieszę się z jej hucznych obchodów i z udzia

Komentarze
Gość: żoliborzanin, *.static.ip.netia.com.pl
2017/03/27 11:40:43
Wspomniany priorytet na skrzyżowaniu Stołecznej i Słowackiego działa wyśmienicie - gdy na skrzyżowaniu pojawia się tramwaj, dostaje zielone natychmiast po zakończeniu bieżącej fazy sygnalizacji - w efekcie zdarza się, że w jednym cyklu tramwaje mają zielone nawet trzy razy. I dotyczy to nie tylko relacji Stołeczna-Słowackiego ale i linii w stronę placu Wilsona (choć tu mam wrażenie bywa, że szóstka trochę dłużej czeka na zielone). Z drugiej strony gdy tramwaju nie ma, nie ma też tramwajowej fazy w sygnalizacji i skrzyżowanie nie jest zamykane bez potrzeby na 15 sekund. Tak właśnie to powinno działać
-
Gość: PCC, 217.153.177.*
2017/03/27 14:52:24
Przepraszam, że nie w temacie, ale: www.ztm.waw.pl/aktualnosci.php?i=1825&c=100&l=1

Autobusów brakuje na uruchomienie zapowiadanych wcześniej linii (np. 2xx Bemowo-Ursus-Okęcie, aczkolwiek będzie wiecznie spóźniona przez poziom zakorkowania Lazurowej), a konsultujemy linię do obsługi osiedla z dwoma tramwajami (18 i 20) co 8 minut w szczycie każdy? :) I do tego wg rozkładu prawie nie jeżdżą stadami, tj. o godzinie 7: 00/ 02/ 08/ 10/ 16/ 18/ 24/ 26 itd. Ze środka osiedla do przystanku tramwajowego jest ok. 300 metrów... :)
-
Gość: Hellespont, *.static.ip.netia.com.pl
2017/03/28 12:55:19
Panie redaktorze, jak zapowiadają się zmiany w komunikacji po otwarciu Trasy Świętokrzyskiej?
-
2017/03/28 13:35:49
Nijak, bo nikt ich nie zapowiada :-) A powinien. Tak samo w przypadku ul. Nowokabackiej. Najwyższy czas, by ZTM przedstawił propozycje i przeprowadził konsultacje. Na razie dostałem informację o dość dziwnym pomyśle konsultacji na autobus do osiedla Golędzinów. W dodatku ze spotkaniem w niedzielę.
-
Gość: kolo, *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl
2017/04/06 15:18:45
Na Golędzinów 170 i tyle w temacie
-
Gość: PCC, *.dynamic.chello.pl
2017/04/11 17:12:15
W sumie, skoro utrzymujemy inne dziwne linie/warianty linii (np. dublujące tramwaje, albo jadące przez pół miasta), to te kilkadziesiąt tysięcy na przedłużenie o kawałek 170 nie robi różnicy.

Gazeta.pl Warszawa