Blog > Komentarze do wpisu

Nie zaparkujesz po włosku

Parkowanie w Warszawie to coraz bardziej gorący temat. Powinno być droższe?Limitować je także dla mieszkańców? Budować garaże podziemne czy nie, a jeśli tak, to ile i gdzie?

Denerwuje mnie bezkarność kierowców, którzy zastawiają chodniki czy drogi i pasy rowerowe (Świętokrzyska po zwężeniu to kliniczny przypadek tej przypadłości). Z drugiej strony jako kierowca unikam jak ognia wjeżdżania do centrum samochodem właśnie z powodu problemów ze znalezieniem wolnego miejsca. Ciągłe gadanie o tym, że przecież istnieje garaż podziemny w centrum handlowym Złote Tarasy, uważam za zdartą płytę - to dobre dla tych, którzy chcą zaparkować w tej okolicy, a co mają zrobić kierowcy np. krążący po kilka, kilkanaście minut na tyłach Nowego Światu albo chociażby tutaj na placu Dąbrowskiego?

Przed ambasadą Włoch natknąłem się na dziwną konstrukcję, która wyeliminowała z dziesięć kolejnych miejsc postojowych. Ni to chodnik, ni to zapora zaopatrzona w słupki. Że niby teraz jest bezpieczniej, bo nikt nie zostawi dyplomatom bomby w aucie pułapce? Absurd. Co w takim razie z samochodami, które parkują po drugiej stronie jezdni? Też je stąd wyeliminujecie?

(osa)

poniedziałek, 22 maja 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Car sharing czy car parking?

    Mimo ogólnych zachwytów i kibicowania Zarządu Dróg Miejskich pozostaję mocno sceptyczny wobec ekspansji prywatnych firm, które na wzór publicznych rowerów Vetur

  • Zaparkować, byle nie zapłacić

    Nie dość, że parkowanie w Warszawie kosztuje śmiesznie mało, to nie brakuje kombinatorów, którzy unikają opłat. Wczoraj wybrałem się na debatę o strategii dla W

  • Słupkami w parkowanie, "jobami" w drogowców

    Słupki to dzisiaj jedyna metoda walki z nielegalnym parkowaniem na narożnikach ulic, przejściach dla pieszych, a nawet przystankach autobusowych. Zarząd Dróg Mi

Komentarze
2017/05/22 17:44:36
Z ciekawostek: dziś na Świętokrzyskiej widziałem patrol SM, który parkował... ukośnie, przodem na pasie. Nie, bynajmniej nie zajmowali się tym, co tak samo stali obok - byli tam w innej sprawie i najwyraźniej się dostosowali.

Przedwczoraj pod domem w bramie - samochód na środku. Już chciałem robić zdjęcie, ale zobaczyłem, że to nieoznakowany radiowóz policji i ręce mi opadły. Celem wizyty był, zdaje się, chińczyk :/

Co by nie mówić o tym rozwiązaniu sprzed ambasady, to jednego nie można odmówić: jest skuteczne. I ja bym się zastanowił, czy edukowania kierowców nie należy zacząć właśnie od takiego wygrodzenia miejsc, gdzie mają nie stawać, by się tam naprawdę nie dało wjechać. Bo znaki pionowe i poziome nie robią na nikim wrażenia, słupki da się wyrwać lub ominąć, a te wysepki, co tu widać - zastawić. A służby, jak widać, same z tego korzystają.
-
Gość: mp, *.dynamic.chello.pl
2017/05/22 21:43:26
"jako kierowca unikam jak ognia wjeżdżania do centrum samochodem"

Mission accomplished.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2017/05/25 13:30:27
W Warszawie, zresztą w innych miastach też, uwidaczniają się pewne trendy w infrastrukturze drogowej. Wszystkie niby dotyczą bezpieczeństwa i komfortu mieszkańców, lecz wszystkie też wyglądają tak, jakby ktoś chciał jak najwięcej elementów sprzedać i poupychać na siłę. Najbardziej bolesne dla oka (i wspólnego portfela):
- na przykładzie ze zdjęcia: masowo montowane tymczasowe wyspy z tworzywa, czy lepiej wykonane, ale równie absurdalne wyspy przy krawędzi jezdni (np. Marymoncka, Krasińskiego, Batorego z poprzedniego wpisu);
- słupki, ciągnące się szpalerami w absurdalnych miejscach (jak np. Nowy Świat, gdzie powstały w momencie wprowadzenia tam... zakazu ruchu, obecnie zastąpione donicami, Wyb. Helskie przy ZOO, Połczyńska między Powstańców Śl. i Szeligowską, al. Krakowska w... a przepraszam, to już Raszyn), czy też ustawione "dziurawo", tak, że za nimi parkują w najlepsze auta wjeżdżając przez trawnik lub chodnik (tu przykładem może być niemal każda ulica);
- oznakowanie wysepek "pułapek dla pieszych", nieraz skutecznie zasłaniające pieszego znakiem o średnicy metra (prawie każda wysepka), a przy zastosowaniu sygnalizacji dodatkowo oślepiającym światłem w nocy (np Wrocławska/Widawska) i/lub słupami umieszczonymi nieraz na środku również na wąskiej jezdni (np. Korkowa/Potockich), czym płynnie przejść można do:
- słupy sygnalizacji i znaków drogowych, zwłaszcza przy nowych inwestycjach, gdzie każdy znak i sygnalizator m u s i być na oddzielnym słupie (np. rondo Lazurowa/Połczyńska), przy czym doskonale widać starsze rozwiązania, równie dobrze funkcjonujące i bezpieczne, gdzie na jednym słupie są i znaki, i sygnalizator, a nieraz i latarnia (mój ulubiony, choć są tu "tylko" sygnalizatory to Broniewskiego/Krasińskiego); także zasadność stawiania samych znaków (wyznaczone miejsca parkingowe na osiedlach objętych strefą dla pieszych, podwójne zakazy skrętu, znaki pionowe wyznaczające pasy ruchu, znaki oznaczające każdą wysepkę i każdy próg zwalniający, powtórzenia znaków za skrzyżowaniami będącymi rozwidleniem drogi, zdublowane znaki przystanków autobusowych), również wielkość samych znaków;
- nieprzemyślane projekty dróg - zaczynając od pasów rowerowych na ulicach, gdzie można by zbudować pełną ścieżkę bezpieczniej dla wszystkich (Ostroroga, Dickensa, Korotyńskiego, Cynamonowa, Krasińskiego), przykład całej ulicy: Reymonta między Żeromskiego i Kasprowicza, gdzie dla płynności ruchu zrobiono zatoki do skrętu w osiedlowe ulice, np w Schroegera, co w połączeniu z bezmyślnie poprowadzoną ddr wymusiło iście artystyczne rozwiązanie skrzyżowania tych ulic i Oczapowskiego, a teraz będą montować sygnalizację świetlną, bo okazuje się, że płynność ruchu idzie w parze z jego prędkością (ciekawe czy kierowcy widzący w oddali zielone będą jechać wolniej...); kolejny przykład to 1989 i Lazurowa, będące chyba inspiracją dla obrazka Raczkowskiego z zaekranioną ulicą między wyciętymi drzewami. No i będąc przy tym temacie, przyznaję, że oklepanym, ale nie mogę się oprzeć by wytknąć
- absurdalnie ustawiane ekrany akustyczne, przy zwykłych ulicach jak ww., także wylewające się z dużych inwestycji (np. Kleszczowa przy Al. Jerozolimskich), przy jednoczesnym ich braku np przy obwodnicy w pobliżu nowo wybudowanych bloków na Bemowie.
Wystarczy jedna wycieczka do dowolnego cywilizowanego kraju by zobaczyć, że można się bez tego obejść.

Gazeta.pl Warszawa