Blog > Komentarze do wpisu

Tuluza jeździ nowocześnie

Już po długiej majówce, ale może ta relacja będzie dla kogoś inspiracją na następny długi weekend albo dłuższy urlop? Jedziemy na południe Francji do Langwedocji, a dokładnie do jej stolicy - Tuluzy (to link do szerszej relacji - http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21766659,dwie-godziny-z-warszawy-miasto-dobrych-smakow-i-kosmicznej.html). Z lotniska w Modlinie w środy i w niedziele latają tam samoloty taniej linii Ryanair:



Tuluza ma bardzo sprawny transport miejski. Najbardziej ciekawe, a zarazem nietypowe jest tutaj metro. W mieście, które ma niespełna pół miliona mieszkańców (cała aglomeracja liczy koło miliona osób), istnieją dwie podziemne linie. Pierwsza powstała w latach 1985-93 i przechodzi pod Garonną w osobnych tunelach dla pociągów jadących w przeciwnych kierunkach. Drugą otwarto dziesięć lat później i tunel jest wspólny.

Obie linie tuluzyjskiego metra są bezzałogowe. Oznacza to, że ruch pociągów odbywa się automatycznie, bez maszynistów, a na krawędzi peronów na stacjach stoi przeszklona ściana z drzwiami, które otwierają się po zatrzymaniu pociągu. Składy metra mają tylko 26 m długości. Koła są gumowe, podobnie jak w wielu systemach podziemnej kolei we Francji (Marsylia, część linii w Paryżu).


Z biletem przesiadkowym za 1,6 euro przejedźmy się zatem najpierw linią B ze stacji Francois Verdier do Palais de Jutice, a potem linią A ze stacji Arenes do Jean-Jaures. Pamiętając, jak fantastyczne są wrażenia z jazdy bezzałogowym metrem na linii 14 w Paryżu, w Tuluzie też usadowiłem się z przodu pociągu:


 





Stacje metra w Tuluzie mają skromny wygląd, ale jednocześnie traktowane są przez miasto jako galerie sztuki, po których oprowadza się wycieczki.

Z węzła przesiadkowego Arenes metrem wrócimy na tuluzyjską starówkę - tunele się rozdwoją, zanurkują pod Garonnę, a za rzeką dość ostro skręcą:




 


Jak widać, schody ruchome ze stacji metra w Tuluzie nie wymagają zadaszenia jak w Warszawie. W pobliżu stacji przesiadkowej Jean-Jaures znajduje się tuluzyjski plac Wilsona. Nie da się go porównać do imiennika z Żoliborza:


Jezdnia na placu Wilsona w Tuluzie ma jeden pas ruchu wyznaczony masywnymi słupkami. Nawierzchnia jest na tym samym poziomie co chodnik. Na bocznych uliczkach stoją przeszkody, które zapobiegają wjazdowi zbyt wysokich lub nieuprawnionych samochodów:


Rowerzyści w Tuluzie - inaczej niż w Warszawie - mogą jeździć po buspasach:


Coraz większe znaczenie w ruchu miejskim, także aglomeracyjnym odgrywają tramwaje, które wróciły w Tuluzie w 2010 r. po 53 latach od likwidacji starej trakcji uruchomionej w 1906 r. (wcześniej od 1887 r. po Tuluzie kursowały tramwaje konne).

Co ciekawe najpierw tory tramwajowe doprowadzono z przedmieść do węzła Arenes, a dopiero potem przedłużono je w głąb Tuluzy na prawy brzeg Garonny. Trasa urywa się przy stacji metra Palais de Justice i choć istnieje plan, by tory tramwajowe doprowadzić do dworca kolejowego, to inwestycja na razie została zarzucona. Zawrotka dla wagonów dwukierunkowych znajduje się na środku zielonej alei Paula Feuga. Przejedziemy się stąd tramwajem do przystanku Arenes - tory są wydzielone z jezdni, podróż przebiega płynnie, bo korzystamy z zielonej fali, a w pewnym miejscu (na Boulevard Deodat de Severac) nurkujemy nawet w krótkim tunelu. Tak to wygląda od przyjazdu tramwaju na przystanek końcowy Palais de Justice i manewru zmiany kierunku jazdy:









 

I tak dotarliśmy do węzła przesiadkowego Arenes. To osobny temat do opisania, bo jest bardzo wygodny w użytkowaniu i zajmuje stosunkowo niewielką przestrzeń. Przystanki tramwajowe są otoczone wysokimi blokami, obok stoi też szkoła, blisko stąd do wejścia na stację metra, terminalu autobusowego i stacji kolejki podmiejskiej:


Z transportem, tyle że pozaziemskim, wiążą się atrakcje miasteczka kosmicznego Cite de l'Espace, które działa w Tuluzie równo 20 lat (od 1997 r.). Polecam entuzjastom kosmosu i astronomii - można się tu poczuć kilka razy lżejszym podczas spaceru po powierzchni Księżyca...

Powoli będziemy wracać na Ziemię. Jeszcze tylko lot powrotny do Warszawy. Od wiosny 2015 r. działa odnoga linii tramwajowej na lotnisko Blagnac, które znajduje się zaledwie 7 km od centrum Tuluzy. 

W 2016 r. liczba obsłużonych pasażerów przekroczyła tu 8 mln - jesienią w Tuluzie zadebiutowały tanie linie Ryanair, tworząc swoją bazę na południu Francji. Mimo że lotnisko znajduje się tak blisko miasta, terminal będzie rozbudowywany. Nikt nie myśli o wyprowadzce jak niektórzy fantaści w Polsce, którzy po zainwestowaniu miliardów złotych w Lotnisko Chopina chcieliby je zamknąć, by uzasadnić budowę centralnego portu lotniczego w polu między Warszawą a Łodzią.

Blagnac to cały kwartał hangarów po zachodniej stronie Tuluzy z fabryką Airbusa i Muzeum Awiacji, gdzie można oglądać legendarne modele samolotów francuskich jak Concorde i Caravelle. Kiedy startuje się w kierunku północnym, widać ogromną połać hangarów, dróg kołowania i stojących wszędzie samolotów.


Mój samolot z Tuluzy był opóźniony o 20 minut. Mimo to w Modlinie samolot wylądował kwadrans przed podawanym czasem. Podróż trwała tylko 2 godziny i kilka minut.

(osa)

poniedziałek, 08 maja 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • W kolejce do tramwajowej atrakcji

    Żeby stać się częścią pocztówkowego widoku z lizbońskim tramwajem na tle katedry Se (na zdjęciu powyżej), niektórzy stoją w skwarze nawet pół godziny na pierwsz

  • Alpejski skibus jak PKS na dworcu w Zakopanem

    Warszawscy narciarze już w drodze powrotnej powrotnej z ferii zimowych. Chciałoby się poszusować dłużej, bo najlepszy czas i śnieg zazwyczaj bywa dopiero w marc

  • Pociąg na żądanie. Wystarczy wcisnąć guzik

    Swego czasu toczyły się w Warszawie dyskusje o wprowadzeniu przystanków na żądanie dla tramwajów. Są takie odludne miejsca, gdzie pasażerowie czekają tylko na n

Komentarze
Gość: Adam, *.dynamic.chello.pl
2017/06/03 15:05:12
Fakt super miasto ciekawa architektura piekne

Gazeta.pl Warszawa