Blog > Komentarze do wpisu

Mazury nie do poznania, droga na Ostrołękę bez zmian

Z niemałym zdziwieniem odkryłem w ogłoszonym dziś po aktualizacji "Programie Budowy Dróg Krajowych" brak dwóch ważnych odcinków: to nowa trasa wylotowa z Warszawy przez Łomianki w kierunku Gdańska i Olsztyna (fragment do węzła Czosnów spadł na listę inwestycji oczekujących na pieniądze) i obwodnica Pułtuska.

Co prawda mieszkańcy Łomianek sami sobie są winni, bo ich protesty storpedowały budowę w poprzedniej dekadzie, ale na braku tej trasy ucierpią też wyjeżdżający nad morze czy jeziora. Można było przypuszczać, że drogowcy nieprędko zbudują podwarszawski odcinek S7. Najpierw robili podchody pod ratusz, by udrożnić obecny wyjazd przez ul. Pułkową na przedłużeniu Wisłostrady. Był to całkiem dobry plan, bo prawdopodobnie na Młocinach powstałoby bezkolizyjne skrzyżowanie z ul. Wóycickiego i drugie między Żubrową a Heroldów. To znacznie ułatwiłoby przejazd, ale w urzędzie miasta najwidoczniej przestraszyli się, że już nigdy nie wytyczono by drogi ekspresowej obok - ważnej także w obrębie Warszawy (z tunelami pod Bemowem i na obrzeżach Chomiczówki).

O planach wobec obwodnicy Pułtuska pisałem niedawno - pod koniec marca 2017 r.:
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21560735,trasa-s17-warszawa-lublin-nowe-obwodnice-daleko-od-stolicy.html

"W poniedziałek wiceminister infrastruktury Jerzy Szmit (PiS) wybrał się do Pułtuska, by zatwierdzić program inwestycyjny dla obwodnicy tego miasta. Nie oznacza to jednak, że budowa zacznie się rychło. Jak poinformowała GDDKiA, projektowanie i wykonanie prac jest przewidziane dopiero na lata 2021-25". Teraz okazuje się, że obwodnicy Pułtuska w programie rządowym nie ma wcale. I tyle warte są objazdy PiS-owskich ministrów po Polsce oraz składane obietnice.

Pułtusk jest teraz takim samym drogowym koszmarem, jakim jeszcze kilka lat temu był Serock. Odkąd w 2011 r. otwarto tam obwodnicę, jeździ się komfortowo. Dla Pułtuska, przez który przedziera się ok. 17 tys. pojazdów na dobę, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad szykowała 15-kilometrową trasę omijającą miasto od zachodu. Jej brak odczułem w ostatni długi weekend, wracając z Mazur. Utknęliśmy w korku, który zaczynał się na drodze nr 61 jeszcze przed jej skrzyżowaniem z drogą nr 57 od strony Szczytna. Straciliśmy dobre 40 minut.

Tak wygląda słynna droga na Ostrołękę z kultowego filmu "Rejs", który nakręcono blisko pół wieku temu. Na marginesie: Ostrołęka też miała dostać obwodnicę, jest w o tyle lepszej sytuacji od Pułtuska, że znalazła się na 153. miejscu rządowej listy bez podania terminu budowy. Jak się dowiedziałem w GDDKiA, oznacza to, że dziś nie ma na nią zagwarantowanych pieniędzy (na 19-kilometrowy odcinek potrzeba 530 mln zł).

Czyli droga na Ostrołękę bez zmian, za to po kilkunastu latach przerwy od żeglowania nie poznałem Wielkich Jezior Mazurskich. Sterowałem i wybierałem fały oraz szoty na takim oto jachciku, który wyposażono w lodówkę, kuchenkę gazową, toaletę, radio, a nawet... telewizor:

Wszelkie wygody są też na przystaniach nazywanych teraz marinami, czego miałem okazję doświadczyć w Wilkasach koło Giżycka, Sztynorcie (gdzie jachty zajęły komplet bodajże 600 miejsc do cumowania przy kejach i do późnej nocy trwało śpiewanie szant). Na wikt i opierunek + toaletę lub ściankę do oblewania moczem można było liczyć nawet w tak odludnych miejscach jak Zatoka Rajcocha za wyspą kormoranów na Jeziorze Dobskim czy w Mamerkach. Te ostatnie szczególnie polecam amatorom bunkrów (w lesie skrywają się 7-metrowe kolosy, do których czterokrotnie przyjeżdżał Hitler, raz z Mussolinim - tam spływały wszystkie meldunki z frontu wschodniego, dziś można przejść krótką podziemną trasę).

Zachwyciło mnie omijane podczas poprzednich mazurskich eskapad Węgorzewo, które w 2001 r. wybiło się na powiatową niepodległość od Giżycka. Wspaniale wygląda dzika Węgorapa i jej kanał, którymi wpływa się do miasta z jeziora Mamry.

W porcie wszystko jest zmonetyzowane: złotówka za umycie rąk, 2 zł za kibelek, 5 zł za prysznic. A automaty pożerają jeszcze pieniądze. Złoty interes. Poza tym bardzo przyjemnie i pyszne ryby (zwłaszcza sandacze!) w smażalni.

Dość zabawnie przy Węgorapie wygląda zmodernizowana stacja paliw Orlenu:

To prawdopodobnie najbardziej wysunięte na północ dystrybutory tej firmy w wydaniu dla żeglarzy. Niestety, paliwo przydało się w drodze powrotnej. Nie tylko na przesmyku między Mamrami a jeziorem Dargin - flauta dopadła nas zwłaszcza na Kisajnie. A potem korek na kanale przez środek Giżycka (równoległy Niegociński od Jeziora Tajty jest zamknięty z powodu prac remontowych - uwaga na policję wodną, która wyłapuje żeglarzy łamiących zakaz ruchu). Ten korek kanałowy w Giżycku był tylko namiastką kanału, w jaki kilka godzin później drogowcy wpuścili nas przed pozbawionym obwodnicy Pułtuskiem.

(osa)

środa, 19 lipca 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Łódź Fabryczna świetnie wita

    Nie poznałem Łodzi, gdy wróciłem tu wczoraj po kilku latach. Dworzec Fabryczny szokuje rozmachem i nowoczesnością. Gdzie się podziała ta zapyziała stacyjka z wy

  • Daleko od szosy, blisko stolicy

    Nie przypuszczałbym, że tak może jeszcze wyglądać dojazd do siedzib ludzkich w odległości niespełna 50 km od Warszawy. Zdarzyło mi się w tym miesiącu wybrać do

  • Gdyni zazdrościmy trolejbusów, ale kolej mamy lepszą

    Zwężoną ulicą Świętojańską w Gdyni niemal bezszelestnie przemykają trolejbusy. To jedno z trzech ostatnich miast w Polsce, które mają ten środek transportu (jes

Komentarze
Gość: Obserwator, *.internetdsl.tpnet.pl
2017/07/21 08:30:59
Szanowny Panie Redaktorze,
Odnośnie obwodnicy Pułtuska, to może powinien Pan doradzić włodarzom tejże miejscowości zmianę nazwy ich grodu np. na "Pułkaczki", to wtedy budowa rozpoczęła by się najpewniej już następnego dnia :-)

Gazeta.pl Warszawa