Blog > Komentarze do wpisu

Bajki o nowym lotnisku z koleją

Po dzisiejszej konferencji w kancelarii premiera sympatycznego skądinąd ministra Mikołaja Wilda, pełnomocnika rządu ds. centralnego portu komunikacyjnego, nabieram coraz większego przekonania, że jest to projekt, o którym będziemy słyszeć coraz więcej kosmicznych informacji, ale ostatecznie nic z tego nie wyniknie. Na razie ekipa PiS zabezpiecza się planem "bezkosztowych przygotowań" do budowy lotniska 45 km na zachód od Warszawy. Ten etap ma potrwać do 2019 r., czyli jak przytomnie zauważył wójt gminy Baranów, która będzie się mierzyć z nowym projektem - do wyborów.

Za nierealną uważam zapowiedź ministra Wilda, by pierwszy samolot odleciał stamtąd już w połowie 2027 r. (zostało mniej niż 10 lat). Do tego czasu miałaby też zostać poszerzona autostrada A2 do Warszawy. Pełnomocnik rządu mówi o przynajmniej trzech pasach ruchu w każdym kierunku, choć przyznał, że marzą mu się cztery - fantasta. Musiałby powstać nowy węzeł drogowy A2 z dojazdem na lotnisko między Grodziskiem Maz. a Wiskitkami pod Żyrardowem. Ok. 2030 r. ten fragment stałby się częścią autostradowej obwodnicy Warszawy. Początkowo mniej więcej na linii Sochaczew - lotnisko - Żaba Wola przy S8 - Tarczyn przy S7, później do Góry Kalwarii, Kołbieli i Mińska Maz., a docelowo od północy - z Sochaczewa przez Wyszogród, okolice Zakroczymia i lotniska w Modlinie, a także obok Serocka pod Wyszków. Zewnętrzny ring warszawski uważam za jedyny potrzebny element nowych planów inwestycyjnych. Rząd powinien przeznaczyć fundusze na ustalenie przebiegu tej trasy i rozpoczęcie budowy.

Największym humbugiem oprócz samego lotniska w Baranowie (który dla lepszych skojarzeń podmieniono na Stanisławów i opatrzono nazwą "Port Solidarność") jest towarzyszący mu plan kolejowy. Zawiera on tak samo zbędną linię kolei dużych prędkości z nierealnym czasem dojazdu między Dw. Centralnym a CPK w 15 minut. Jak bardzo musiałby się rozpędzać pociąg, żeby pokonać 45 km? W ruchu jednostajnym prędkość musiałaby wynosić 180 km na godz., ale przecież po drodze jest węzłowisko torów na Dworcu Zachodnim i na Odolanach. Poza tym ile miałby kosztować taki dojazd szybką koleją zwykłych pasażerów? Tą kwestią obecna władza zdaje się nie przejmować. Rząd - jak to się kiedyś mówiło - sam się wyżywi, bo zostawi sobie i armii pas startowy Lotniska Chopina zamknięty dla zwykłych śmiertelników.

Na pokazanym w kancelarii premiera schemacie widać też niesamowite plany budowy nowych połączeń kolejowych. W sumie 350-400 km linii od zera! I to w kraju, który w ostatnim ćwierćwieczu wybudował zaledwie kilkanaście km torów. W dodatku minister Wild mówi, że tę kolej w dużej części (potrzeba 8-9 mld zł) sfinansuje nam Unia Europejska, z której jego rząd krok po kroku właśnie nas wyprowadza.

Spójrzcie tylko na czasy przejazdu do nowego lotniska z innych miast niż Warszawa. Godzina z hakiem do Krakowa i Katowic, dwie godziny do Olsztyna i Rzeszowa, ponad trzy do Szczecina. Czy ktoś się urwał z choinki? Dziennikarze dostali też broszurki z innymi schematami. Widać na nich, że w 2027 r. pod terminalem lotniska w Stanisławowie miałby być gotowy dworzec przesiadkowy na dwóch podziemnych kondygnacjach (niczym Berlin Hauptbahnhof) z krzyżującymi się liniami Warszawa - Łódź i CMK - Bydgoszcz/Koszalin. W 2035 r. doszłaby odnoga od strony Radomia i Rzeszowa, a w kierunku północno-wschodnim wykropkowana jest trasa na Olsztyn i Gdańsk omijająca Warszawę. Akurat prosto przez Puszczę Kampinoską.


Łatwo się tak rysuje na papierze. A w realu będzie tak jak z linią średnicową PKP w Warszawie, której remont kolejarze przekładają z roku na rok (aktualny termin to lata 2020-24), bojąc się do niej dotykać. Nie będzie więc ani tych nowych połączeń dla pociągów, ani megalomańskiego lotniska Baranów vel Stanisławów. Szkoda tylko pieniędzy na ekspertyzy, analizy, konferencje i nasiadówki, które będą temu poświęcane.

(osa)

piątek, 22 września 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Najładniejsze lądowanie, a potem start

    LOT wznowił od początku roku ok. 20 połączeń z Warszawy. Miałem okazję przekonać się, że bardzo oczekiwane były rejsy do Nicei. Embraer wypełniony niemal w 100

  • Czym na lotnisko? Tramwajem

    Na warszawskie Lotnisko Chopina po szynach docierają puste pociągi, a we francuskiej Tuluzie postawili na tramwaje, które w najbliższych tygodniach zaczną regul

  • Jaki to będzie odlot

    Myślami już na urlopie, a trochę jeszcze przy historycznym wydarzeniu 2012 r., czyli otwarciudrugiego lotniska pasażerskiego dla Warszawy. Dlatego najpierw kilk

Komentarze
Gość: sygnalizator, *.centertel.pl
2017/09/24 12:39:13
bo to chodzi o pieniądze dla zaprzyjaźnionych ekspertów na analizy oraz dla ważnych osobistości z PiS na wykup gruntów z państwowej kiesy.
-
Gość: darq, *.dynamic.chello.pl
2017/09/24 13:12:57
Jeśli na tę kolej potrzeba tylko 8-9 mld, to budować od razu, najlepiej powołując spółkę niezależną od PKP, która docelowo PKP wchłonie (tego skansenu nie da się inaczej zreformować). Ale chyba to nie ten rząd wielkości...
Za to autostradowa obwodnica Warszawy jest z tego chyba największą na dziś mrzonką. Koszt olbrzymi, a zysk - głównie lokalny w godzinach szczytu. Budżet na drogi i tak jest przesadnie optymistyczny i pewnie w praktyce będzie obcinany, a nie powiększany. No i jak potem skłonić kierowców, by nadkładali drogi, gdy prosto przez miasto będą mieć wygodne ekspresówki?
-
2017/09/25 12:36:30
Ten cały port lotniczy w wykonaniu naszego obecnego rządu to jakaś karykatura projektów w stylu COP czy portu Gdynia. Panowie (bo nie podejrzewa pań o marnowanie czasu na takie fantazje) sobie usiedli przy mapie i już widzą swoją Polskę ogromną. Tu węzeł autostrad, tam dwupoziomowe perony i jeszcze gigantyczne lotnisko, takie że aż Niemcom oko zbieleje. A wszystko w szczerym polu, żeby było widać, że to oni sami, że to od zera - Nowa Huta im. Dobrej Zmiany... Przykro się na to patrzy. Niby dorośli mężczyźni, ale plan w stylu małych chłopcy, co sobie budują kolejkę w pokoju na dywanie. Nic z tego nie będzie moim zdanie. Jak już szukamy jakiegoś centrum naszego kraju, to jest takie całkiem spore miasto, co to od dawna leży na trasie Warszawa-Wiedeń. Można stamtąd dojechać i do Poznania i do Bydgoszczy i do Katowic i do Gdańska. Ma obok kilka autostrad i wielki dworzec kolejowy. Nawet pociągi z Chin tam dojeżdżają. To miasto Łódź się nazywa. Myślę, że tam taka inwestycja przyda się znacznie bardziej niż gdzieś w szczerym polu pod Warszawą.
-
Gość: Włodek58, *.dynamic.chello.pl
2017/09/25 21:24:53
A teraz z innej beczki. Przypuśćmy, że w Warszawie wybory samorządowe wygrywa obecna partia rządząca i zaczyna "troszczyć się" o finanse. W tym samym momencie PPL podejmują polityczną decyzję i zamykają lotnisko na Okęciu z powodu otwarcia CPK i następuje zamknięty dopływ gotówki z podatków płaconych dotychczas przez PPL do kasy miasta. I co wtedy? A gmina Baranów będzie pewno budowała marmurowe chodniki w swoich wsiach (z całym szacunkiem dla tej gminy, jej miejscowości i mieszkańców). Moja propozycja dla CPK to m. Piątek, geometryczny środek naszego pięknego kraju i, jak pomnę, nawet nieźle skomunikowany (A1 i A2)
-
2017/09/26 13:20:01
Czy Szanowny Autor w wolnej chwili zechciałby poświęcić czas na wyłuszczenie paru argumentów o sensowności budowy kolei dużych prędkości?

Co przemawia przeciwko temu projektowi? Tylko bariera finansowa kosztów budowy?
Czy też jest to nieperspektywiczna droga rozwoju transportu (ze względu na rentowność czy degradacje dotychczasowej infrastruktury, a może konkurencję czegoś lepszego)?
-
2017/09/26 19:12:56
Z założenia nie wierzę w polskich kolejarzy, którzy zawalają najważniejsze inwestycje. Choćby w Warszawie nie potrafią się zabrać do zapowiadanego od wielu lat remontu linii średnicowej PKP. Rozgrzebali linię obwodową i nadziali się na konflikt o bunkry. Wyremontowali most przy Cytadeli, po czym okazało się, że pociągi nie mogą wrócić na oba tory, bo połowa przeprawy nadal jest w fatalnym stanie i trzeba ją rozebrać. Itp. itd - ciągle takie kwiatki.
A poza tym Polska nie jest tak rozległym krajem jak Francja, żeby potrzebowała kolei typu TGV. Będzie dobrze, jeśli uda nam się przystosować główne trasy do prędkości ok. 200 km na godz. To dałoby już naprawdę zachęcający czas przejazdu między najważniejszymi miastami. W granicach 2 godz. z W-wy do Krakowa, Katowic czy Poznania.
Trzeba też pamiętać o doświadczeniach hiszpańskich, gdzie przeinwestowano w bardzo szybką kolej, którą nie ma komu jeździć. Ludzi nie stać bowiem na drogie bilety. U nas też to widać w przypadku Pendolino. Obawiałem się od początku, że ceny (150 zł za trasę Gdańsk - Warszawa) w tych pociągach będą dla wielu osób zaporowe. Na początku byłem zdziwiony promocyjnymi stawkami na poziomie 39 zł, ale to się już skończyło. Ceny w kolejach dużych prędkości muszą zaś być wysokie, bo to cholernie drogi środek transportu (energia, utrzymanie, tabor).
-
Gość: sygnalizator, *.centertel.pl
2017/09/27 06:29:20
No akurat pociągi do Gdańska to jeżdżą pełne mimo wysokich cen, chyba że ktos jedzie zimą w środku dnia roboczego, podobnie do Krakowa.

Katowice gorzej a Wrocław zupelna beznadzieja - powinno się przesunąć katowickie pendolinona Wiedeń a wrocławskie na BWE.
-
2017/09/27 17:20:49
Obserwując ruch lotniczy na lotniskach w miejscowościach turystycznych widzimy rozkład lotów z jednym - dwoma kierunkami do Niemiec czy Anglii i czterema do Polski.

To dobrze, czy źle? Czy rozwijanie ruchu na średnich dystansach (ot tak 2-5 godzin lotu) z lokalnych lotnisk to dobre rozwiązanie? Dla mnie (mieszkańca Małopolski) niby dobre, ale czy nie przekłada się na ceny biletów i mało optymalne godziny lotu?

Może jeszcze parę słów komentarza do samej idei lotniska w Baranowie? Załóżmy, że będzie tam dojazdami autostradą i improwizowanymi liniami kolejowymi (takie w Polsce zwykle jeżdżą na lotniska).
-
Gość: Kori, *.play-internet.pl
2017/10/01 10:33:36
@sygnializator
Pociagi do Krakowa, Gdanska i Poznania jezdza pelne bo jest tu sporo podrozujacych sluzbowo i turystycznie. Katowice to (wedlug moich obserwacji) typowe podroze biznesowe, czyli duzo podroznych rano i po pracy, duzo w pierwszej klasie, pustawo w srodku dnia. Te polaczenia sa dostepne od zawsze i zdazyly wyrobic sobie baze klientow. Problem z Wroclawiem polega na tym, ze jest to polaczenie stosunkowo nowe i nie ma jeszcze wystarczajacej ilosci regularnych podroznych. Po prostu przez wiele lat nie bylo mozliwosci szybkiego i bezproblemowego transportu i nie powstaly na przyklad tak silne wiezy miedzy miastami. Prosze spojrzec jak wiele firm dziala w ukladzie oddzialy w Warszawie + w Poznaniu albo w Warszawie + w Krakowie. Jest oczywiscie wiele powodow do takiego wyboru lokalizacji, ale fakt ze tu zawsze bylo latwo pojechac na 1-2 dni do drugiego oddzialu takie decyzje ulatwia, a nie utrudnia. Moim zdaniem mowienie o sukcesie lub porazce nowego polaczenia kolejowego w perspektywie krotszej niz 10 lat to blad.

Gazeta.pl Warszawa