Blog > Komentarze do wpisu

Uwaga, straż miejska dybie na rowerzystów!

Fot. Straż Miejska w Warszawie

Po tym wpisie doczekam się pewnie głosów potępienia, ale trudno - traktuję go przede wszystkim jako ostrzeżenie dla rowerzystów, którzy nie mają jak dojechać z Żoliborza do Śródmieścia. A po drugie, poddaję pod rozwagę dzielnicowym i miejskim urzędnikom, żeby nie osiedli na laurach, wprowadziwszy w Warszawie pewną porcję udogodnień dla cyklistów (już 500 km pasów i ścieżek, co prawda w sporej części nadal nie łączących się ze sobą).

Otóż rano jechałem na dwóch kółkach na huczne podpisanie u wojewody - z udziałem wiceministra infrastruktury i posłów tylko jednej partii - kontraktów poprzedzających budowę trasy ekspresowej S12 przez Radom i południe Mazowsza. Dokładnie chodzi o poszukiwanie wariantu przebiegu tej drogi bez żadnych terminów jej otwarcia (na marginesie: politycy PiS do perfekcji opanowali sprawianie wrażenia, że to oni dużo budują, a ich poprzednicy zawalili właściwie wszystko).

Tak więc jechałem na rowerze po chodniku przez pl. Inwalidów, za mną jeszcze jedna pani. Po chodniku, na którym oprócz nas nie było żywej duszy. Za to za przejściem dla pieszych (zsiadłem z roweru) czekał patrol straży miejskiej. Usłyszeliśmy, że grożą nam nawet 500-złotowe mandaty, a interwencja wynika ze skarg mieszkańców tego odcinka ul. Mickiewicza. Jeśli jednak pojedziemy naokoło - tu padła propozycja trasy przez ul. Śmiałą do wiaduktu nad Dworcem Gdańskim - kara zostanie nam darowana.

Uśmiałem się w duchu, bo strażnik wymyślił, żeby jechać Śmiałą pod prąd. Od strony al. Wojska Polskiego stoi zakaz wjazdu, bo dzielnica nadal nie prowadziła tam kontraruchu dla rowerzystów mimo wielkich konsultacji społecznych na temat udogodnień na małych ulicach Żoliborza. Narady, spotkania, stosy papieru zapisane wnioskami - odfajkowane i zapadła cisza.

Oczywiście wiem, że nie wolno jeździć rowerem po chodniku i zwykle korzystam ze szlaku wzdłuż Wisłostrady, tolerując pieszych, którzy tabunami włażą tam mi prosto pod koła. Na chodniku nie pędzę, zawsze ustępuję pieszym, nie używam dzwonka, jak trzeba, to zsiadam z roweru.

Dzisiaj jednak najkrótsza droga z Marymontu na pl. Bankowy wiodła przez ul. Mickiewicza, gdzie kierowcy - jeśli nie ma korka - pędzą jak szaleni. Jeszcze mi życie miłe i nie będę jechał tu rowerem po jezdni. Poza tym barierą dla cyklistów pozostaje pl. Wilsona. Żeby ograniczyć jazdę po chodniku, od Marymontu jechałem naokoło mniejszymi uliczkami Żoliborza Dziennikarskiego do ul. Czarnieckiego i dopiero na pl. Inwalidów, gdzie wjechałem na jakieś 200 m przez chodnik, przydybał mnie patrol strażników.

A najlepsze na koniec: Zarząd Dróg Miejskich wielokrotnie zapowiadał budowę drogi rowerowej wzdłuż ul. Mickiewicza, gdzie jest na nią nawet sporo miejsca. Niestety, miejscowy plan zagospodarowania idiotycznie uchwalony przed kilkunastoma laty przewiduje, że szlak rowerowy musi powstać w miejscu szpaleru drzew po zachodniej stronie jezdni. Radni dzielnicy występowali już do biura architektury w ratuszu o zmianę tego zapisu, na co usłyszeli, że mają siedzieć cicho, bo urzędnicy na czele z niezatapialnym dyrektorem Markiem Mikosem są zajęci uchwalaniem kolejnych planów dla tych części miasta, które nie mają ich wcale.

(osa)

środa, 13 września 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Rowerem nad Wisłą i wzdłuż rzeki

    Fantastycznie, że jeszcze w środku lata, gdy pogoda sprzyja rowerowym eskapadom po mieście, udało się udostępnić nowe, ważne odcinki: wczoraj 2 kładki pod moste

  • Nowy i stary rowerowy świat

    Na rogu al. Niepodległości i Batorego natknąłem się w tym tygodniu na roboty drogowe przy nowym szlaku rowerowym. Prace wzdłuż al. Niepodległości w stronę centr

  • Jedna nieudana zmiana w Veturilo

    Pierwszy dzień kalendarzowej wiosny udało mi się przywitać inauguracyjną w tym roku przejażdżką rowerem do pracy. Od startu nowego Veturilo minęło 21 dni, ale c

Komentarze
Gość: ostoja, *.dynamic.chello.pl
2017/09/13 21:39:52
Absurdem jest to, że rowerem po chodniku można jechać tylko, kiedy na jezdni obowiązuje ograniczenie prędkości wyższe niż 50km/h. Niestety nikt nie bierze pod uwagę, że po warszawskich miejskich autostradach o przekroju 2x3 jeździ się średnio z prędkością 80-90km/h, a i wariatów pędzących ponad 100km/h nie brakuje. Proponuję autorowi ustawy, żeby pojeździł trochę rowerem po takiej Puławskiej. Powodzenia.
-
Gość: abc, *.static.ip.netia.com.pl
2017/09/14 00:58:35
Mi też wlepili w lecie mandat za wolniutką jazdę rowerem po pustym całkiem chodniku. Dzisiątki tarasujących wszystko samochodów wokół w ogóle ich nie interesowały. Ręce opadają. Ja też staram się jeździć tylko jak muszę i bardzo ostrożnie po chodniku. W wielu miejscach Warszawy, w szczególności dla mniej sprawnych i mniej odważnych rowerzystów jazda po jezdni może być na prawdę bardzo niebezpieczna w Warszawie. Jak urzędnicy i straż miejska mogę tego nie brać pod uwagę to się w głowie nie mieści! Jak słusznie napisał inny komentujący, na większych ulicach miasta samochody jeżdzą często bardzo szybko i ryzkownie a wszelkie przepisy najwyraźniej ich nie dotyczą i mało kogo to obchodzi. A przecież jest to niebezpieczne nie tylko dla rowerzystów. W końcu te kilkadziesiąt zabitych rocznie na naszych ulicach nie bierze się z nikąd i są to w dużm stopniu piesi. Ale mało to kogo u nas obchodzi - ludzi w końcu dużo w mieście a kierowcy muszą się trochę wyszumieć. Tak czy inaczej jednak, polowanie na rowerzystów przez straż miejską w konteście tak niedorozwiniętej infrastruktury rowerowej i wspomnianych okoliczności jest skandalem wołającym o pomstę do nieba bo m.in. odbiera legitymizację społeczną tej skądinąd potrzebnej formacji.
-
2017/09/14 09:04:58
Naprawdę da się jeździć rowerem po Warszawie zgodnie z przepisami i nie trzeba wjeżdżać na chodnik.
-
2017/09/14 11:30:59
Bo w sumie, jak dla mnie, to aktualna polityka rowerowa jest taka sobie. Tzw. ścieżki, które często są pasami wymalowanymi na chodniku, wygodnymi średnio, bo i tłumy ludzi tam chodzą, i krzyżują się z czym się da, skaczą z jednej strony ulicy na drugą, dodatkowe światła (w tym z ekstra szykaną - na przyciski), często kuriozalna lokalizacja (zakręt o 90° przy samym murze budynku. Widziałem osobiście, na szczęście nie w Warszawie). Wynalazek rowerowy na Targowej to chyba jakiś sabotaż jest, na szczęście można Brzeską lub Jagiellońską ominąć. Jak dla mnie powinno być tak:

- Zakaz budowy ścieżek rowerowych w terenie zabudowanym przy drogach z ograniczeniem do 50 lub mniej (ewentualnie zniesienie nakazu jazdy taką ścieżką)
Budowa (tam gdzie trzeba oczywiście) pas rowerowy W JEZDNI, kontrpas, śluza rowerowa do lewoskrętów.
- Dopuszczenie rowerów na chodnikach przy założeniu absolutnego pierwszeństwa pieszych (500zł od SM, rekwirowanie wentyli itp kary za nieprzestrzeganie), ograniczenia prędkości itp.
- Ścieżki rowerowe tam gdzie są naprawdę potrzebne - przy drogach szybkiego ruchu, w parkach i innych miejscach gdzie normalnie ruch rowerowy jest zabroniony itp.
- Żeby coś było ścieżką rowerową to musi spełniać parę wymogów technicznych: odnośnie minimalnej szerokości, rodzaju nawierzchni, minimalnej długości, możliwości wjazdu i zjazdu, oznakowania (widział ktoś kiedyś jakikolwiek znak przy ścieżce rowerowej), separacji od ruchu pieszego, braku skrzyżowań ze światłami na guzik itp.

Wtedy IMO wszyscy będą szczęśliwi - niedzielni rowerzyści, dzieci, osoby przesadnie strachliwe - potuptają sobie powoli chodnikiem, zupełnie jak dzisiaj, tyle, że legalnie.
Osoby potrzebujące przejechać szybko i sprawnie śmigną sobie ulicami, przestrzegając oczywiście zasad kodeksu drogowego. Można nawet przywrócić kartę rowerową lub wymóg posiadania prawa jazdy.

BTW - jeździłem ulicą Mickiewicza wiele razy, całą trasą od Trasy Łazienkowskiej do Wolumenu i jakoś nigdy nie czułem się specjalnie zagrożony, w każdym razie nie bardziej niż gdzie indziej.

BTW2. - w opinii kilku znanych mi kierowców ścieżki rowerowe (a konkretniej przejazdy ścieżek przez jezdnie na prawoskrętach) są najgorszym i najniebezpieczniejszym miejscem. Tam rowery naprawdę pojawiają się znikąd, jadą szybko i pewnie, bo mają pierwszeństwo
-
2017/09/14 11:49:12
Panie redaktorze niech Pan spróbuje jednak jeździć po jezdni, a nie po chodniku. Po pierwsze nie będzie Pan przeszkadzał pieszym (jako pieszy wiem, że rowerzyści na chodniku są strasznie irytujący), po drugie jest szybciej, a po trzecie przekona się Pan, że warszawscy kierowcy są bardzo uprzejmi dla rowerzystów (wiem, bo zawsze jeżdżę po jezdni tam gdzie nie ma drogi rowerowej). Dają sobie jeździć po głowę i nawet się nie odezwę (zatrąbią). Są bardzo wyrozumiali i powiedziałbym troskliwi. Wiedzą, że rowerzyści będą przecinać im pasy, przejeżdżać na późnym żółtym itp. Bardzo uważają. Minus jest tylko taki, że na jezdni jednak trochę trzeba przestrzegać przepisów :P
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2017/09/14 12:13:07
Szanujmy przepisy, wymagając tego od innych. Przeszkadzają nam źle zaparkowane auta, a rowerem po chodniku już można jechać? Uważam, że dopuszczenie jazdy po chodniku w niektórych sytuacjach jest - mimo wielu absurdalnych zapisów w naszym prawie - całkiem racjonalne i należy tego przestrzegać. Pan może jechał ostrożnie, ale wielu pędzi między przechodniami, psami, dziećmi.
Akurat na Placu Inwalidów można spokojnie pojechać objeżdżając plac w koło spokojną jezdnią, a jadąc w kierunku Śródmieścia w ogóle nie jechać Mickiewicza - o wiele milej byłoby Felińskiego czy Czarnieckiego do Zajączka, dalej przez wiadukt, tunel lub przejazd do Parku Traugutta - do wyboru, do koloru.

Niestety, mimo 500 km ścieżek rowerowych, których budowa niejednokrotnie wymusza iście artystyczne rozwiązania drogowe (moje ulubione to przystanek Metro Wawrzyszew w stronę huty czy połączenie Oczapowskiego, Schroegera i Reymonta, a w całym mieście pozagradzane wiaty przystankowe) niemal codziennie widzę rowerzystów, którzy zdają się je bojkotować. Przykłady? Krasińskiego (zamiast pasem rowerowym), buspasem w al. Niepodległości na wysokości Pól Mokotowskich, Marszałkowską, Reymonta (tu też chodnikiem), Kasprowicza (str. zachodnia) po chodniku, na którym zaparkowane auta (mimo braku zakazu parkowania na jezdni) zostawiają wąski przesmyk.

Uważam, że przede wszystkim należałoby się skupić na promowaniu przestrzegania przepisów, które w naszym pięknym kraju jest dalekie od doskonałości. Byłoby łatwiej i pieszym, i rowerzystom i kierowcom. No cóż, prawdziwym jest zapewne jedno z haseł "patriotycznych" koszulek, które ostatnio widziałem na piersi pana blokującego zatokę przystankową: "Opór we krwi"...
-
2017/09/14 22:34:05
No bez przesady, da się jezdnią Mickiewicza, da Felińskiego, od biedy chodnikiem wzdłuż Cytadeli (nie podlega pod PoRD, dopóki nie powodujesz zagrożenia).
-
Gość: danex, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2017/09/15 00:58:25
Panie Jarku WSTYD proszę nie propagować jazdy po chodniku STRAŻ MIEJSKA POSTĄPIŁA SŁUSZNIE czasami trzeba mieć odwagę do przyznania się do błędu a nie utyskiwać STAŁY CZYTELNIK GAZETY WYBORCZEJ
-
Gość: Coil, 95.160.154.*
2017/09/15 18:03:33
Ja bym pojechał jezdnią i Panu też radzę. Większość wypadków z rowerzystami wydarza na DDR gdy te krzyżują się z jezdnią- na samej jezdni jest dla rowerzysty bezpieczniej i szybciej.
-
2017/09/16 13:50:33
Nie jestem samobójcą i nie będę jeździł jezdnią tam, gdzie istnieją drogi rowerowe. Dzisiaj wydarzył się śmiertelny, niestety, wypadek - zginął rowerzysta, który jechał ul. Przyczółkową. Obok prowadzi osobny szlak dla cyklistów.
-
Gość: Pablo, *.rev.metrointernet.pl
2017/09/16 15:03:48
Przekazu tego wpisu nie da się określić inaczej jak tylko skandalicznym. Środowisko pro-rowerowe którego reprezentantem jest p. Redaktor, Autor tekstu bardzo lubi często zaznaczać jak to kierowcy często łamią przepisy PoRD - właściwie non stop.Jazda z nadmierną prędkością,nieudzielanie pierwszeństwa,parkowanie w niedozwolonych miejscach itp.Są zazwyczaj bardzo oburzeni na ten stan rzeczy i gromko wzywają do przykładnego karania ich- zresztą całkiem słusznie. Gdy jednak przychodzi do odwrócenia sytuacji - gdy to ICH SIĘ karze za łamanie przepisów -wtedy wielki lament i płacz że STRAŻ MIEJSKA DYBIE NA ROWERZYSTÓW.I bardzo charakterystyczne usprawiedliwianie własnych wykroczeń-na chodniku nikogo nie było,chodnik był szeroki,nikomu nie przeszkadzałem, zawsze uważam na pieszych.Kierowcy też po pijanemu najcześciej wyjechali "tylko do sklepu , 300 metrów od domu".PRAWO JEST JASNE I CZYTELNE I MASZ OBOWIĄZEK SIĘ STOSOWAĆ DO NIEGO BEZ ŻADNYCH WYJĄTKÓW.Jeśli nie akceptujesz jego zapisów,uważasz że są niedzisiejsze czy bzdurne-to po prostu nie jeździj tylko używaj komunikacji miejskiej. Ten tekst jest paliwem dla ruchów anty-rowerowych,katastrofalny strzał w stopę taki sam jak pewnej pani Redaktor z Wyborczej która jakiś czas temu nawoływała do jeżdżenia po pasach dla pieszych.
-
Gość: hellespont, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/16 15:42:20
Jeszcze 2 lata temu miałem podobne podejście Panie Redaktorze- ale od czasu gdy zacząłem regularnie używać veturilo to większość jezdni w Warszawie nie wydaje mi się przerażająca. Wyjątkiem są naprawdę duże jezdnie (np. Towarowa) gdzie trochę jednak jadę z duszą na ramieniu- i wzdłuż takich powoli powstają właściwe ścieżki. Najgorsza dla mnie jednak jest al Niepodległości- na jezdni samochody mijają na 10 cm, na chodniku jednak przeszkadza się pieszym i jest sporo wolniej. Mimo to, polecam spróbować jezdnią więcej- fajne uczucie :)
-
Gość: Fafarafa, *.waw.pl
2017/09/18 10:10:14
Veturilo zwiększyło skokowo ruch rowerowy - niestety głównie na chodnikach, bo gdyby na jezdni się udało to byłaby samozwańcza masa krytyczna codziennie ;) .

Tak czy siak, wraz ze wzrostem liczby rowerzystów rośnie świadomość kierowców dotycząca ich istnienia i ich praw.
-
Gość: SM do likwidacji, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/09/18 15:06:31
Kiedy w końcu ta formacja zostanie zlikwidowana? Przyjeżdżają po godzinie i odmawiają interwencji, bo gdzieś dalej jest podobno bójka, innym razem przyjmują zgłoszenie i nie przekazują go policji (olewka), następnie przez ponad PÓŁ ROKU nie odpowiadają na mejla. Dotyczyło dewastacji grodziska bródnowskiego, puszczania muzyki przez wzmacniacze i libacji w wykonaniu Ukraińców.
-
Gość: krzychu, *.jmdi.pl
2017/09/18 16:58:34
Pablo 100% RACJI !!!
-
2017/09/18 20:28:16
Tylko że ja nie czuję się "reprezentantem środowisk pro-rowerowych", a już na pewno nie popieram ekstremistów, którzy forsują jazdę rowerem po jezdni dla wszystkich, zamiast po wydzielonych szlakach.
-
Gość: CHMIELNA 3x, *.mlnet.pl
2017/09/19 18:19:21
Na takiej Chmielnej np. kierowcy olewają zakaz ruchu - rozpychają pieszych na deptaku, zatrzymywania - nawet na ławce nie można usiąść bo 5cm przed nimi stoją auta, a SM nie interweniuje. Jest nawet tabliczka pozwalająca na holowanie.
I to nie są mieszkańcy Chmielnej, ani dostawczaki - to jakieś LLU, WPI, FZ na zakupach, albo w pracy bo nocą znikają.

Łapanie rowerzystow na mega szerokim chodniku pod domami centrum wychodzi im zdecydowanie lepiej, a pomimo ogromnej szerokości Marszałkowskiej w tym miejscu pasa czy drogi dla rowerów brak. Oczywiście 50km/h nie jedzie tam żaden kierowca.

Gazeta.pl Warszawa