Blog > Komentarze do wpisu

Atak w korku z prawej strony

Pierwszy raz w tym tygodniu pojechałem do pracy samochodem. Od wyjścia z domu do krzesła przy biurku (łącznie z dojściem na parking po drugiej stronie osiedla i wspinaczką z podziemnego garażu w redakcji) zajęło mi to blisko 50 minut. Rowerem dojeżdżam w 35-40 minut, niestety, jesienny katar i perspektywa późnego powrotu po redakcyjnym dyżurze zmusiły mnie, by wybrać inny środek lokomocji.

Najgorszy punkt tej eskapady to pokonanie korka na Wisłostradzie, który o godz. 8.30 zaczynał się na wysokości mostu Grota-Roweckiego i kończył jak zwykle na piekielnym duecie sygnalizacji przy Grodzkiej i Nowym Zjeździe niedaleko Zamku Królewskiego. Wyregulowanie tych świateł od lat jest poza zasięgiem służb miejskich. Z drugiej strony można odnieść wrażenie, że Wisłostradą wjeżdża do centrum cała północna i zachodnia Warszawa z przyległościami w postaci Łomianek, Legionowa, Marek, Radzymina, ale też miast i miejscowości położonych wzdłuż autostrady A2. Ponieważ na Woli trwa budowa metra, wielu kierowców woli jechać naokoło trasą ekspresową S8 przez Bemowo i Trasą AK do Wisłostrady.

Nie mogę jednak narzekać, wszak na własne życzenie wybrałem dojazd samochodem (wczoraj jechałem autobusami, przedwczoraj wsiadłem do tramwaju z przesiadką na MDM-ie). W większości aut, które tkwiły w korku na Wisłostradzie obok mnie też był tylko kierowca. Nie mogę się jednak pogodzić z tym, że niektórzy wpychają się po chamsku jak ta pani z czarnego bmw na katowickim numerze rejestracyjnym:

To klasyczna sytuacja na odcinku Wisłostrady między mostem Gdańskim a ul. Sanguszki, gdzie jezdnia poszerza się do czterech pasów ruchu. Prawy skręca jednak w ul. Sanguszki i wielu kierowców wciska się na pas obok, żeby jechać prosto. Można jeszcze zrozumieć tych, którzy wcześniej skręcili tu z ul. Wenedów, albo kierowców miejskich autobusów jadących od przystanku pod mostem Gdańskim. Dzisiaj jednak na prawym pasie zaraz za ul. Wenedów stała zepsuta ciężarówka. Ćwoki, które ją wymijały, skręcały w prawo i przed ul. Sanguszki próbowały wrócić w lewo na pas do jazdy na wprost. Tak też zrobiła kobieta z czarnego bmw i kilka osób za nią. Nie wpuszczam takich osób, nie ma dla mnie wtedy jazdy na suwak.

Przebicie się przez korek na Wisłostradzie zajęło mi dzisiaj prawie 25 minut. W trzy następne pokonałem taki sam odcinek od mostu Śląsko-Dąbrowskiego do Torwaru. Przejazd tą ulicą w godzinach szczytu podnosi ciśnienie jak poranna kawa.

(osa)

środa, 25 października 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Korek i przybytek rowerów

    Duże perturbacje na Dolnym Mokotowie powodują przygotowania do przedłużenia ul. Gagarina przez ul. Nehru i al. Polski Walczącej (robocza nazwa: Czerniakowska-bi

  • Tabuny tirów przez Warszawę

    Jaki to miał być niewielki odsetek ruchu tranzytowego na trasach ekspresowych w Warszawie? 5 procent, nie więcej niż 10. Takie zapewnienia i wyliczenia powtarza

  • Na Żoliborzu są ulice tak praktyczne

    To oczywiście nawiązanie do żoliborskiej piosenki Władysława Szpilmana napisanej do słów wiersza "Deszcz" Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, którą wykonywały

Komentarze
Gość: Pablo, *.rev.metrointernet.pl
2017/10/26 06:09:29
Przepraszam ale gdzie tu konsekwencja?Od lat utyskuje Pan na transport indywidualny a sam Pan z niego korzysta.Mamy w Warszawie doskonałą komunikację miejską i naprawdę nie ma potrzeby korzystania z samochodu.Na tej trasie równolegle jeździ masa tramwajów z Żoliborza na Mokotów.Co najwyżej trzeba się przesiąść ale to tylko dla zdrowia takie zahartowanie na świeżym powietrzu.A i spacer się przyda dla rozprostowania kości.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2017/10/26 11:25:52
A może rozwiązaniem byłoby ograniczenie lewoskrętów na tym skrzyżowaniu? Np w godzinach szczytu, by można całkiem wyłączyć światła. Upośledzi to co prawda ruch w relacji Trasa WZ-Wisłostrada, ale i tak WZ jest ciągiem mocno ograniczonego ruchu. Trzeba by oczywiście zlikwidować ograniczenia przy przystankach, ale skoro można było to zrobić w stronę Pragi, to w drugą pewnie też się uda.
-
2017/10/26 14:47:24
>>>Pablo
Transport indywidualny to także rowery, owszem korzystam. Latem jeździłem częściej na dwóch niż na czterech kółkach. Wydaje mi się, że jasno wyłuszczyłem, dlaczego tym razem wsiadłem do samochodu? A po drodze co nie co zaobserwowałem i potem opisałem.
-
Gość: Pablos, *.dynamic.chello.pl
2017/10/26 19:23:48
>>>OSA ten Pablo to się na Pana uwziął, ciągle krytykuje w swoich postach. Nie chciał bym być z nim mylony, gdyż kompletnie się nie zgadzam z jego komentarzami.
-
Gość: Pablo, *.rev.metrointernet.pl
2017/10/26 20:22:22
Na nikogo się nie uwziąłem gdyż wpisuję się tu drugi raz- to po pierwsze.Po drugie-nick jest wariacją mojego imienia i go nie zmienię.Nie mam takiego obowiązku ani takiej ochoty.Po trzecie-zaznaczyłem tylko fakt zauważalnej (choć niewielkiej) hipokryzji autora którego twórczość znam od dłuższego czasu.Pan Redaktor wespół z grupą społeczników praktycznie na każdy kroku zniechęca do korzystania z komunikacji indywidualnej na rzecz komunikacji zbiorowej i ekologicznej.Każdy Jego artykuł zawiera zdania o przeskalowanej infrastrukturze, o zbyt dużej ilości aut, o chęci uczynienia "Kopenhagi".A tymczasem co się okazało-katar i "dyżur do późna" już był powodem żeby jednak nie skorzystać z tej komunikacji miejskiej która ponoć jest tak fantastycznie zorganizowana że nic tylko przesiadać się do niej- żeby wybrać własne auto.Proszę Pana-w tym mieście co druga osoba ma gorączkę,dyżur do późna, nocną zmianę czy matkę którą trzeba odwieźć do szpitala.To są w sumie setki tysięcy ludzi którzy nie mają innego wyjścia a nad którymi trwa od dłuższego czasu "sąd kapturowy" ,niemalże jak nad obywatelami drugiej kategorii.Podkreślam-Pan ma szczęście mieszkać na Żoliborzu, najlepiej skomunikowanej dzielnicy w mieście,gdzie jeździ absolutnie wszystko i o każdej porze dnia i nocy.Co mają powiedzieć mieszkańcy Białołęki,Rembertowa,Wawra,Wilanowa?Mam wrażenie że tym wpisem Pan chce zjeść ciastko i je jednocześnie mieć.Tak się niestety nie da.
-
Gość: ..., *.centertel.pl
2017/10/27 05:36:10
Większość kierowców to klasyczni pracownicy biurowi, którzy jadą do pracy na 8h i tyle.

Tezy, że "co drugi" na "usprawiedliwienie" na używanie samochodu to nieoparte na faktach wymwki. Jesli jest inaczej - proszę o przedstawienie wyników badań.

Redaktor na zdrowe podejście do wykorzystania samochodu - ostatni wybór, a nie pierwszy. Problemem komunikacyjnym miasta nie jest zresztą to, że raz na 2 tygodnie red. Osowski pojechał samochodem z Żoliborza na Mokotow - gdyby wszyscy kierowcy tak aut używali to problemów komunikacyjnych by to miasto nie miało.

Problemem są hordy aut na rogatkach miasta, wiozacych codziennie z reguły jednego kierowcę, o roszczeniowej postawie względem miasta, które rozjezdżają i trują, a do ktorego za swe zachcianki nie łożą.
-
Gość: T., *.dynamic.chello.pl
2017/10/27 11:03:12
A ja się nie dziwię użytkownikowi Pablo. Otóż Pan Redaktor jako osoba forsująca inne niż jedna-osoba-w-samochodzie formy transportu i udzielający się w tej sprawie jest poniekąd osobą publiczną, od której wymaga się więcej. Po prostu czytając wpisy można odnieść wrażenie, że Redaktor porusza się po mieście głównie prywatnym samochodem (jadąc oczywiście samemu) lub rowerem (i dobrze), za to wpisów o korzystaniu z komunikacji miejskiej jest widocznie mniej (nie liczę tu komunikacji w innych miastach, często i dogłębnie komentowanej). Jeśli chodzi o warszawski transport publiczny to ze strony Redaktora można przeczytać głównie o tym, jak mieszkańcy protestują, albo jakby wyrysował palcem po mapie układ linii, bo tak wygląda lepiej (trochę przesadzam, ale czasem tak to brzmi). A potem czytamy znowu o jakimś korku w drodze do pracy Pana Redaktora. To pachnie hipokryzją i może zirytować.

Żeby nie było, sam bardzo sporadycznie korzystam z samochodu do przemieszczania się po Warszawie, raz na kilka tygodni, głównie jak mam kogoś odebrać z podróży (co jest coraz bardziej uciążliwe, np. przy Dworcu Zachodnim, odkąd parking od Tunelowej stał się płatny i mamy tam "dantejskie parkowanie"). Głównie jest to komunikacja publiczna, a latem często jest to rower - i korzystając z tych środków średnio raz na dwa tygodnie trafiam na spory absurd warty opisania. Nie wspominając o uciążliwości infrastruktury dla pieszych. Tematów jest mnóstwo. Natomiast drogowe cwaniactwo jest zjawiskiem nagminnym, aż dziwne, że dziwi Redaktora (chyba jednak rzeczywiście nie jeździ samochodem po polskich drogach).
-
Gość: mico, *.dynamic-ww-08.vectranet.pl
2017/10/27 13:49:09
A ja napiszę coś niepopularnego - jeżdżę samochodem codziennie. Do pracy i z pracy. Zarówno pod domem jak i biurem parkuję w garażu, więc nie zastawiam przestrzeni publicznej.

Wybierając środek transportu analizuję trzy aspekty - czas, koszt i komfort:
1) czas - komunikacją jakbym nie jechał, wychodzi mi 55-65 minut; samochodem jadę 30 minut rano i 45 minut po południu, oszczędzając niemal godzinę.
2) koszt - samochód jest nominalnie droższy od komunikacji, na paliwo na dojazdy do pracy wydaję średnio 250 zł/miesięcznie.
3) komfort - pomijając oczywistości takie jak własny fotel, radio i indywidualna klimatyzacja w samochodzie, zwracam uwagę na problem, któremu chcę poświęcić odrębny akapit - mikroklimat w pojazdach.

Gdy po ulicach jeździły Ikarusy i tzw. "parówki", temperatura w pojazdach była z grubsza podobna do tej na zewnątrz. Zima, -8 stopni na dworze, 0 stopni w pojeździe. Pasażerowie i tak w odzieży zimowej, więc nikt szczególnie nie marznie. Lato, +20 stopni na dworze, +25 stopni w pojeździe. Gorąco, ale w sumie pasażerowie i tak są w większości w t-shirtach czy topach (a ci w garniturach tak samo się pocą na dworze i w środku).

A dzisiaj mamy tak - zimą pojazdy podgrzewa się do kilkunastu stopni, a latem chłodzi. Efekt jest taki, że zimą ubieram się ciepło (bo mam 10 minut piechotą do przystanku), w tramwaju stoję mokry jak szczur, wysiadam przy metrze to mi paruje głowa, w metrze przeciąg i na końcu 6 minut piechotą do biura. Dlatego też, jeżdżąc komunikacją, średnio raz w miesiącu jestem chory, co kosztuje 200-300 złotych (leki + utracone wynagrodzenie).

I to jest główna przyczyna, dlaczego zostałem puszkarzem. Jeżdżę sam, dzieci do przedszkola nie wożę.
-
Gość: xavier, *.dynamic.gprs.plus.pl
2017/10/28 01:12:11
A gdyby tak poprawić wisłostradę po europejsku - wprowadzić aktywne zarządzanie ruchem czyli zmienne ograniczenie prędkości ograniczające maksymalny przepływ samochodów do możliwości najwęższego gardła w okolicach Sanguszki/Zamku.
Znaki ograniczeń byłyby zamontowane od mniej więcej Łomianek, nad jezdnią co 1 km ( z jenej strony znak z drugiej kamera egzekwująca bezwzględnie mandaty od wszystkich którzy przekroczą ograniczenie o 5km/h). No oko liczę że prędkość byłaby ograniczana nawet do 40km/h w godzinach porannego szczytu ale za to możnaby się turlać płynnie przez całą trasę. Rozwiązanie proste bardzo skuteczne i sprawdzone w wielu krajach - poprawia przepustowość dużych arterii i zmniejsza zanieczyszczenie powietrza eliminując z ruchu tych którzy muszą zapie***ć bo (przecież trzy-pasmówkla nie jest po to aby jechać powoli) aby potem stać w korku.
-
Gość: sygnalizator, *.centertel.pl
2017/10/28 08:33:57
Przestrzeni publicznej nie zużywasz na parkowanie, ale wciąż używasz 10x więcej przekroju drogi niz użytkownik komunikacji.

Zbadalbym także odporność - znam mnóstwo ludzi jeżdżących komunikacją i co miesiąc nie chorują bynajmniej
-
Gość: Piotr, *.time.net.my
2017/10/30 06:18:32
Mieszkam obecnie poza Polska, ale jak widze niektore Wasze komentarze to mi sie niedobrze robi. Dlaczego Polacy tak chetnie krytykuja innych albo tak chetnie narzucaja swoje jedynie sluszne poglady? Nigdy drodzy Rodacy nie zrozumieliscie pojecia wolnosci, ktora sie cieszycie od niemal 30 lat. Mowiac bez ogrodek - patrzcie na siebie i odczepcie sie od tego co robi sasiad. Pani na obcych numerach ktora wpychala sie z pasa ktorym WOLNO JEJ BYLO JECHAC ale sie konczyl jest problemem? A moze topografia tego odcinka nie byla jej znana i nie wiedziala ze pas sie skonczy? A moze potrzebowala sie dostac szybciej do toalety? A moze wreszcie po prostu miala dosc korka i chciala sobie troche przyspieszyc? Dlaczego musicie miec z tym problem? Drugie - co Was drodzy Rodacy obchodzi dlaczego Redaktor jechal samochodem - kazdy sobie moze jechac czym tylko sobie zyczy i nic Wam do tego. Konczac polecam - zajmijcie sie soba i przestancie non stop narzekac i czepiac sie innych, to moze bedziecie szczesliwszym narodem. Ja sie wynioslem daleko stamtad i szczesliwie nie musze juz na to patrzec. Pozdrowienia.
-
Gość: Pablos, *.dynamic.chello.pl
2017/11/01 11:58:49
Do Pablo: Po pierwsze nie mieszkam na Żoliborzu a na Bielanach, konkretnie na Chomiczówce, która jest słabo skomunikowana. Po drugie to blog autora jest oryginalny i b. ciekawy - proszę mi wskazać jakikolwiek inny o zbliżonej tematyce. Po trzecie autor, jak każdy w jakimś sensie prezentuje swoje subiektywne zdanie, więc ,,czep się Pan tramwaja"

Gazeta.pl Warszawa