Blog > Komentarze do wpisu

Matko Boska, baba z cycami, czyli Polska żegna was

Jako zapalony kolekcjoner magnesów przytwierdzanych do lodówki (na naszej w kuchni już dawno brakuje miejsca, więc wiszą jeszcze na kilku metalowych planszach) zwróciłem uwagę na ten oto zestaw pamiątkowy w jednym ze sklepów na Lotnisku Chopina. Kicz nad kiczami, a w dodatku osobliwie zgrupowany przez sprzedawcę.

Na górze Polska z Matką Boską Częstochowską (choć nie jestem pewien, czy przypomina Czarną Madonnę). Komu nie w smak akcent religijny, ma do wyboru patriotyczny z pomnikiem Małego Powstańca powiększonym przez lupę. Obok bije serce, a pod spodem (po oczach) pokaźny biust blondyny. Nie wiadomo do końca, dlaczego jej piersi zasłoniły nazwę naszego kraju. Mógłby to być temat zarówno dla walczących z seksizmem, ogólną zgnilizną moralną, a także bijących w tarabany neopatryjotów. Śmiechu warte. I smutne zarazem, bo gdybym był na miejscu uprawiających podobne do mojego zbieractwo przybyszów z zagranicy, nie kupiłbym żadnego z tych magnesów. W ogóle ładna tego typu pamiątka z naszego kraju i z Warszawy to wciąż ewenement.

 

Na Okęciu po raz pierwszy odprawiałem się w części dla tanich linii WizzAir. Ledwo już pamiętam zawijane kolejki przed wejściem do nieistniejącego terminalu Etiuda. Zaskoczył mnie więc podobny widok (co prawda w hali odlotów, a nie na zewnątrz) tym razem. Ogonek wił się aż na jej środek - akurat byli odprawiani pasażerowie rejsów do Gruzji i Izraela zaplanowanych w odstępie bodajże kwadransa. Było osiem czynnych stanowisk, na szczęście wkrótce otwarto trzy kolejne, ale i tak czekanie z biletem wydrukowanym już w domu zajęło aż 25 minut. W Modlinie przeklinanym ostatnio przez dyrektora Lotniska Chopina nie zdarzyło mi się jeszcze czekać dłużej niż kwadrans.

Poza tym wszystko (kontrola bezpieczeństwa i paszportowa) poszło bezproblemowo. Moje politowanie budzi straszenie tym, że Lotnisko Chopina "zaraz się zatka" i dlatego trzeba je zlikwidować, budując międzykontynentalny hub przesiadkowy w Baranowie 45 km od Warszawy.

Ostatnio z Okęcia startowałem wiosną, więc dopiero teraz zwróciłem uwagę na nowe oznakowanie rękawów dla pasażerów ze strefy paszportowej Non-Schengen (konieczność dodatkowej kontroli dokumentów) zgrupowanych w zachodniej części pirsu:

Do numerów rękawów dodano literę N. W tej części terminala znalazłem lokal z polską kuchnią, w którym ceny nie ścinają z nóg i można smacznie zjeść. Zdążyłem skonsumować tylko zupę ogórkową za 11 zł, bo wyświetlał się "last call" do wyjścia. Strachy na Lachy, bo jeszcze przez 40 minut siedzieliśmy w samolocie, a kapitan przepraszał opóźnienie spowodowane przez pasażera, który nie przeszedł odprawy paszportowej, ale nadał bagaż. Jako podejrzany o narzędzie ataku terrorystycznego musiał być odszukany w luku wśród blisko 200 innych walizek i plecaków.

Tłok na pokładzie samolotu był niemożebny. Bagaże podręczne, które coraz częściej są zminiaturyzowanymi walizkami, nie mieściły się na półkach nad fotelami. Część z nich stewardessy odbierały pasażerom i oddawały do schowania w luku bagażowym.

Izraelskie kobiety były wręcz obładowane siatkami z zakupami. Spytałem dwóch sąsiadów (na oko 20+) wracających do Tel Awiwu, co porabiali w Warszawie. Okazuje się, że przylecieli do Polski już po raz kolejny, żałowali, że tylko na 3 dni. Ten czas spędzili w warszawskich kasynach i na zakupach.

Pilotowi udało się nadrobić opóźnienie - lot trwał 3 godz. i 20 min. Gorzej było w drodze powrotnej, gdy samolot wylądował na lotnisku Ben Guriona (mniej więcej 20 km od centrum Tel Awiwu, bliżej działa mniejszy port) z ponadgodzinnym poślizgiem i wystartował 2 godz. i 20 minut po czasie, meldując się na Okęciu w środku ciszy nocnej o godz. 2.55, tuż przed rozkładowym rejsem WizzAira z Islandii.

W Tel Awiwie pasażerowie WizzAira podobnie jak innych tanich przewoźników (Ryanaira czy linii Easy Jet) są obsługiwani w starym terminalu nr 1. Stamtąd jakieś pięć minut jedzie się autobusem do nowego (nr 3), który imponuje rozmachem architektonicznym (paradne, długie zejście do hali z taśmociągami na bagaż) i estetyką (beżowy kamień na ścianach i posadzce). Czekając na walizkę, zauważyłem pożyteczne rozwiązanie dla osób niepełnosprawnych i starszych:

W Warszawie wielokrotnie spotykałem się z narzekaniami na nieodpowiednią wysokość ławek czy siedzisk w wiatach przystankowych. Są niedostosowane do wzrostu przeciętnego pasażera, któremu albo trudno usiąść (gdy ma za wysoko), albo wstać (gdy ma za nisko). Na lotnisku w Tel Awiwie dla osób z takimi problemami przygotowano wygodniejszą wersję foteli.

Po 25 latach od poprzedniego pobytu w Izraelu wróciłem pod wrażeniem jeszcze ważniejszych zmian, jakie dokonują się w tym kraju. Nie brakuje też obserwacji transportowych, którymi postaram się podzielić wkrótce.

(osa)

poniedziałek, 06 listopada 2017, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Bajki o nowym lotnisku z koleją

    Po dzisiejszej konferencji w kancelarii premiera sympatycznego skądinąd ministra Mikołaja Wilda, pełnomocnika rządu ds. centralnego portu komunikacyjnego, nabie

  • Najładniejsze lądowanie, a potem start

    LOT wznowił od początku roku ok. 20 połączeń z Warszawy. Miałem okazję przekonać się, że bardzo oczekiwane były rejsy do Nicei. Embraer wypełniony niemal w 100

  • Czym na lotnisko? Tramwajem

    Na warszawskie Lotnisko Chopina po szynach docierają puste pociągi, a we francuskiej Tuluzie postawili na tramwaje, które w najbliższych tygodniach zaczną regul

Komentarze
Gość: tak...tak..., 192.102.17.*
2017/11/07 08:57:40
"...czekanie z biletem wydrukowanym już w domu zajęło aż 25 minut. W Modlinie przeklinanym ostatnio przez dyrektora Lotniska Chopina nie zdarzyło mi się jeszcze czekać dłużej niż kwadrans."

A ile pan Redaktor jedzie do Modlina a ile na Okęcie?
-
Gość: Fafarafa, *.waw.pl
2017/11/07 09:56:29
Na terenie ogródków działkowych przy Paluchu jest mnóstwo miejsca na nowy terminal, do którego pod płytą lotniska można by przedłużyć lotniskową kolejkę; budowa drugiego równoległego (trzeciego w sumie) pasa startowego wymagałaby odgięcia albo schowania w tunel prawieautostrady S2, ale to i tak byłby ułamek kosztów budowy CPK.

No ale przecież to nie o żadne rozwiązanie problemów z przepustowością Okęcia chodzi, jak byśmy za realne tych problemów nie uważali.
-
2017/11/07 13:22:58
>>>tak...tak...
Zależy od dnia tygodnia i pory dnia. Dojazd do Modlina samochodem z mojej północnej strony centrum zajmuje mi zazwyczaj jakieś pół godziny. Na dojazd do Lotniska Chopina transportem publicznym (przynajmniej jedna przesiadka) muszę liczyć prawie godzinę, samochodem - bezpiecznie do pół godziny.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2017/11/07 15:18:52
Transport w Izraelu- temat-rzeka! Na mnie największe wrażenie robiły rozkłady autobusów w piątek wieczorem i grupy młodzieży w mundurach szturchające raz po raz pasażerów M16...
A jeśli chodzi o lotnisko, to o wiele dłużej od wszystkiego innego zajmuje kontrola bezpieczeństwa, zwłaszcza gdy idzie się na rozmowę... Z tego co pamiętam zalecany czas na odprawę wynosił 4 godziny.
-
2017/11/07 17:48:47
To prawda, nie przechodziłem jeszcze takiej kontroli jak na lotnisku w Tel Awiwie. Wieloetapowa (miałem się zgłosić trzy godziny przed wylotem), a w domu w walizce znalazłem jeszcze informację o jej otwarciu przez służby "dla mojego bezpieczeństwa".
Mniej więcej od godz. 17 w piątek do - jak mnie poinformowano - ukazania się pierwszych trzech gwiazd na niebie wieczorem w sobotę transport publiczny w izraelskich miastach nie działa z powodu szabasu.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2017/11/07 18:28:57
No właśnie, transport nie działa, ale to nie znaczy, że miasto zamiera. Wszyscy podróżują arabskimi taksówkami...

A jeszcze a propos cycków - może to jest aluzja do partii pana Kukiza?
-
2017/11/07 19:12:35
W tym przypadku raczej Big Cyc ;-)
-
Gość: Majk, *.dynamic.chello.pl
2017/11/09 20:42:43
Może parę słów o sprawach bezpieczeństwa, ale poza lotniskiem? Chętnie poczytam.
-
2017/11/14 09:57:15
Co do zatykania się Okęcia to widzę w tym tekście sporą szpilę.

Z moich obserwacji (nie pracuję tam ale w powiązanej branży) wynika, że owszem są godziny szczytu kiedy więcej operacji ciężko wcisnąć a linie priorytetowo zdają się traktować sloty na innych lotniskach więc Okęcie może np. przyjąć takie Air China wtedy kiedy oni proponują bo tak im pasuje lot z Pekinu albo Air China nie przyleci wcale. Osobną kwestią jest to czy low-costy w ogóle powinny latać na to lotnisko a to by uwolniło nieco miejsca.

Wprowadzana cisza nocna dodatkowo skomasuje ruch w mniejszej ilości godzin. Owszem Gatwick czy Bombaj robią znacznie więcej operacji tylko na jednym pasie ale Gatwick jest z dala od terenów gęsto zabudowanych a w Bombaju najwyraźniej głośnością się nie przejmują (i dodatkowo jest i tak dalej od centrum miasta niż WAW). Obydwa te lotniska działają też na pełnych obrotach 24H.

Drugi pas na Okęciu jest w tej chwili marną alternatywą. Nowe procedury podejścia i odlotów spowodowałyby że kolejne osiedla - już nie te, gdzie "widziały gały co brały" na obecnych ścieżkach podejścia - zostaną narażone na nadmierne decybele.

Co do drugiego lotniska w Tel Awiwie, o którym wspomina autor to owszem, istnieje ale ruch, nie licząc wojska, jest tam porównywalny do lotniska w Rzeszowie a nie na Okęciu, które jest w podobnej odległości od ścisłego centrum miasta. Poza tym Sde Dov i tak ma być wkrótce zamknięte i oddane pod developerkę.

Nie jestem ogromnym zwolennikiem CPL i sądze, że to inwestycja obłożona wieloma ryzykami ale moim zdaniem na Okęciu poprawić da się niewiele i jakąś decyzję o lotnisku dla dużej europejskiej aglomeracji należy podjąć.

Gazeta.pl Warszawa