Blog > Komentarze do wpisu

Zajezdnia Woronicza od kuchni

Po powrocie ze stażu w Berlinie kilka lat temu urzędnicy Zarządu Transportu Miejskiego z uznaniem opowiadali o zapleczu tamtejszego przedsiębiorstwa komunikacyjnego BVG. W dłuższych przerwach między kursami na pętlach kierowcy mieli czas i miejsce na posiłek, ale też gry i rozrywki. Takie jak na zdjęciach powyżej z zajezdni Miejskich Zakładów Autobusowych przy ul. Woronicza.

Na pętlach w Warszawie nadal nie ma co o tym marzyć, ekspedycje są raczej w odwrocie. Np. po niedawnej likwidacji pętli Natolin kierowcom linii 136, 195 i 503 wyznaczono miejsca na odpoczynek po okolicznych przystankach przy ulicach, tam też stoją kibelki, a dyżurka i pętla zostały puste. Autobusy, żeby zawrócić, krążą po osiedlu, co kosztuje budżet miasta dodatkowo 100 tys. zł miesięcznie. Cała ta absurdalna operacja ma na celu opróżnienie terenu pętli Natolin z autobusów, by zrobić miejsce dogorywającemu bazarkowi "na dołku", którym kieruje dzielnicowy radny PO. Bez jego głosu byłoby trudniej uzbierać większość w radzie Ursynowa. Przykład skandalicznej korupcji politycznej, do której wykorzystano komunikację miejską.

Kierowcy z Woronicza, którzy męczą się na Natolinie, przynajmniej u siebie w bazie mają naprawdę fajne warunki. Przekonałem się o tym podczas niedawnych wizyt w zajezdni na Mokotowie. Pierwsza wiązała się z inauguracyjnym kursem elektrycznego przegubowca firmy Solaris wypożyczonego na testy MZA.

Widać, że plac manewrowy musiał przejść niedawno generalny remont, bo nawierzchnia jest gładka jak stół. Do tej pory tego typu zakłady komunikacyjne kojarzyły mi się bardziej z dziurami i wybojami - wielkim zaniedbaniem.

Zajezdnia przy ul. Woronicza jest zrobiona na wysoki połysk. To ważne, bo ma to pozytywny wpływ na atmosferę pracy. Przed wejściem do głównego biurowca jeszcze w okresie poświątecznym wita choinka: 

W dużej sali za drzwiami kierowcy, mogą sobie pograć w piłkarzyki, ping-ponga czy pooglądać telewizję. Niektórzy spędzają tu dwugodzinną przerwę między poranną zmianą a ponownym wyjazdem na miasto.

Moją uwagę przykuła fotograficzna historia mokotowskiej zajezdni przedstawiona na kolejnych półpiętrach klatki schodowej. Nie wiedziałem wcześniej, że przymiarki do budowy tej bazy trwały już przed II wojną światową, a prace miały się zacząć w 1941 r. Stało się to dopiero pod koniec lat 50., gdy obok na Służewcu rozrastała dzielnica przemysłowa.

Te dwa ostatnie zdjęcia dobrze oddają klimat końca lat 70. Z lewej nowoczesność z importu, czyli dwudrzwiowy berliet, który nie sprawdził się w naszych warunkach. Z prawej rzędy przegubowych i pojedynczych jelczy, a obok nich parówek 13N w siostrzanej zajezdni tramwajowej.

Kierownictwo zakładu pokazuje, czym należy się kierować w pracy - w sali obok piłkarzyków wielkimi wołami wyliczono "nasze wartości": 

Bliżej gabinetu szefa zajezdni mniejszym drukiem w zwięzłych zdaniach przeczytałem, o co dokładnie chodzi: 

(osa)

niedziela, 14 stycznia 2018, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Autobusy spenetrują Siekierki

    Fot. Dariusz Borowicz/AG Kilka dni temu minęło 16 lat od hucznego otwarcia Trasy Siekierkowskiej z mostem. Obserwowałem to wydarzenie z 30. piętra Pałacu Kultur

  • Buspas pomaga czy raczej przeszkadza?

    Mam coraz większe wątpliwości, czy buspasy na moście Łazienkowskim zdają egzamin. O ile bez żadnych wątpliwości udrożniły dla komunikacji miejskiej całą Trasę Ł

  • Powrót linii 371, teraz: Chomiczówka

    Zabiegi mieszkańców Chomiczówki o przywrócenie połączenia ul. Conrada nie tylko z Bemowem, ale też bardziej odległymi dzielnicami skończą się uruchomieniem nowe

Komentarze
Gość: abc, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/01/15 02:05:41
Fajna relacja, dziękuję! Co do haseł, to osobiście wolałbym być nazywany przez panów kierowców "pasażerem" a nie "klientem".
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2018/01/15 12:32:17
@abc,
To nie Panowie Kierowcy te hasła wymyślają, tylko Pan Kierownik. Korporacyjny Służewiec promieniuje, a w pamięci wciąż mamy hasła w podobnym tonie z minionej epoki...
-
Gość: Mirek, *.dynamic.chello.pl
2018/02/07 12:10:16
No i uległ redaktor wszechobecnej w MZA propagandzie sukcesu. Woronicza od kuchni? Zobaczył redaktor to co chcieli pokazać i to czego nie dało się ukryć, a mimo to nie wyciągnął właściwych wniosków. Wchodzimy przez bramę i co widać? Redaktor zauważył choinkę, a ja śliskie schody wyłożone jakąś gumą, która nie jest przymocowana i ślizga się jak schody są mokre. Niebezpieczna dla zbyt śpieszącego się człowieka. Następnie widać podjazd dla niepełnosprawnych. MZA inwalidów na wózkach nie zatrudnia, ale może jakieś przepisy tego wymagają. Ale, czy taki wózkowicz dostanie się do środka? Nie, bo zaraz za drzwiami bramki jak w metrze. Zachwyt redaktora nad warunkami dla kierowców. Stół do ping-ponga. Czy redaktor myśli, że przy miejscu zostawionym dla ew. zawodników da się normalnie zagrać? Tam powinien przyjść inspektor BHP i nakazać usunięcie tego sprzętu, ze względu na bliskość szklanych gablot,. Uderzenie rakietką w taką szybę może być niebezpieczne dla gracza.
Dalej- piłkarzyki. Dwaj panowie grający to raczej nie są w pracy, a być może nawet nie pracują w MZA. To raczej kursanci z ośrodka szkolenia, którzy mają przerwę w zajęciach. Kierowcy nie mają na to czasu. Jedyny wykorzystywany sprzęt to telewizor, który gra bez przerwy, ale co widać na zdjęciu, nie interesuje nikogo z wyjątkiem ważnych wydarzeń sportowych. Plac wyremontowany, a redaktor spodziewał się dołów. No, nie dali obejść całej zajezdni, a wystarczyło wejść za pierwszą halę, tam jest po staremu, zupełnie jak na parkingu przed zajezdnią. Może się to zmieni, na razie jest jak jest. Historię zajezdni przeczytało niewielu, bo kierowca do biura chodzi właściwie tylko po kary regulaminowe, a wtedy nie myśli o czytaniu.
-
Gość: Mobilix, *.dynamic.chello.pl
2018/05/31 09:03:26
[czerwiec 2018]
Tytułem aktualizacji:
- kierownik oddziału Woronicza (p. AM), za którego rządów Woronicza zyskało taki wygląd, został przeniesiony do innego oddziału;
- parking przed oddziałem, na którym parkują zwłaszcza okoliczni mieszkańcy oraz pracownicy biurowców (Mordoru :-) ), nie jest własnością MZA i próby zmian jego tragicznego stanu dokonywane przez ówczesnego kierownika R1 spełzły na niczym;
- parter budynku biurowego jest kolejny raz w remoncie; może na piłkarzyki będzie po nim więcej miejsca? :-)

Gazeta.pl Warszawa