Blog > Komentarze do wpisu

Tramwaj (nie) do ogarnięcia

Popełniłem niedawno notkę z zapowiedzią, że Tramwaje Warszawskie przymierzają się (który to już raz?) do przedłużenia torów na ul. Mickiewicza - od pętli Marymont-Potok przez wiadukt nad Trasą AK do skrzyżowania z ul. Rudzką, a tutaj w prawo przez ul. Klaudyny do ul. Podleśnej i Lasu Bielańskiego:

http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,23114324,tramwajem-dluzsza-trasa-z-zoliborza-na-bielany.html 


Fot. Warszawa.wyborcza.pl

Na razie przygotowania są na wstępnym etapie - trwa szykowanie przetargu na koncepcję takiego połączenia. Może to dlatego, że wyparty przez inne tego dnia tematy tekścik musiał być krótki, wkrótce potem dostałem pełną pretensji przesyłkę od pana Jerzego (zastrzegł nazwisko do mojej wiadomości), emeryta z osiedla Ruda: "Przedstawiony w Pana notatce plan Tramwajów Warszawskich jest jednym z największych absurdów komunikacyjnych, jakie poznałem" - zaczyna się groźnie ów list, zapewne dłuższy od mojego artykułu. Pan Jerzy spieszy mnie zapewniać, że teraz z osiedla Ruda do pl. Wilsona kursuje tyle autobusów, że "jest sprawnie, szybko i bez tłoku".

Mam na ten temat inne zdanie, bo autobusy trzech linii (przy Potockiej dołącza czwarta) zwykle odjeżdżają równocześnie albo krótko po sobie, więc wcale nie jest sprawnie, a zdarza się też tłok. To samo w drugą stronę, gdy czeka się i wsiada na przystanku za pl. Wilsona. W dodatku tramwaje, które puste zawracają do pętli Marymont Potok, mogłyby się cieszyć większą frekwencją, a mieszkańcy Rudy zyskaliby bezpośrednie (bez przesiadek) połączenie z południową częścią Żoliborza, Dworcem Gdańskim czy Śródmieściem. Ja i moja rodzina coraz bardziej przekonujemy się do tego dobrodziejstwa, gdy przychodzi nam się wciskać do zatłoczonych pociągów metra na stacji Plac Wilsona.

Do tego wątku nawiązuje mój szanowny czytelnik: "Czy tramwaj ma jakieś zalety? Trasa z Marymont Potok do centrum autobus + metro = ok. 16 minut (uwzględniając czas przesiadki i czekania na metro). Ta sama trasa tramwajem linii 15 - 18 minut. Budowa odcinka tramwajowego do Podleśnej nic tych czasów nie poprawi" - przekonuje. Czyżby? Przede wszystkim różnica 2 minut jest pomijalna, zwłaszcza dla starszych czy osób niepełnosprawnych, którzy bardziej cenią sobie przejazd bez przesiadek niż ganianie po schodach, antresolach i peronach metra. Poza tym czekanie na nie poza godzinami szczytu albo wieczorem (9-10 min) robi już jednak różnicę.

"A teraz problemy - kontynuuje pan Jerzy. - Ulica Klaudyny jest wąska. Szerokość tylko dla ruchu samochodowego. Zapraszam do osobistego stwierdzenia, że dołożenie dwukierunkowej linii tramwajowej graniczy tu z absurdem. Istniejący ruch (w tym autobusowy) zostanie sparaliżowany".

Tyle że ruch ten jest niewielki, obok ul. Klaudyny prowadzi równoległa ul. Lektykarska, a po wydłużeniu linii tramwajowej jest dla mnie oczywiste, że nie przetrwają wszystkie dublujące ją autobusy. Poza tym, czy żeby ułożyć tory tramwajowe, ulica musi mieć szerokość Marszałkowskiej albo przynajmniej sąsiedniej Mickiewicza? Przecież nawet w Warszawie mamy odcinki, gdzie tramwaje kursują pośrodku jezdni (Młynarska, Skierniewicka, Stalowa, Kawęczyńska). W miastach zachodniej Europy takie rozwiązania są zaś na porządku dziennym, dlatego z łatwością mogę sobie wyobrazić tory tramwajowe na rzeczywiście niezbyt szerokiej ul. Klaudyny. Spójrzcie zresztą na kilka przykładów:

Drezno


Gandawa



Berlin




Amsterdam


Antwerpia

Wróćmy jeszcze na moment do Warszawy i na ul. Klaudyny. Historia przedłużenia torów tramwajowych na osiedle Ruda sięga przynajmniej końcówki lat 90. poprzedniego wieku. W archiwum "Gazety Stołecznej" odgrzebałem kilka swoich tekstów na ten temat. Np. dość taki oto opis z lipca 2010 r. po remoncie pętli Marymont Potok: 

"Remont wjazdu na pętlę Marymont-Potok przyniósł nieoczekiwane rezultaty. Przechodnie mijający skrzyżowanie Mickiewicza z Potocką widzą, że nowe szyny prowadzące od strony przebudowywanej zawrotki kończą się ok. 10 cm w bok od starych w kierunku pl. Wilsona. Jednak według rzecznika Tramwajów Warszawskich Michała Powałki nie dość, że wszystko wypadło prawidłowo, to w dodatku wróży przedłużenie remontowanej linii na sąsiednie os. Ruda. - Te niestykające się szyny mogą być wprawdzie złudzeniem, że coś tu jest nie w porządku, ale przy okazji układania nowych torów na pętli chcemy je przygotować do budowy zupełnie nowego odcinka - przekonuje i dodaje, że nie będzie on zbyt długi. Od skrzyżowania z Potocką trasa prawdopodobnie poprowadzi ul. Mickiewicza do ul. Klaudyny".


Fot. Robert Kowalewski/AG

Albo następny tekst z lutego 2012 r., gdy zbliżał się remont wiaduktu ul. Mickiewicza nad Trasą AK:

"Według Michała Powałki wiadukt nie stanowi problemu, bo nie jest powiedziane, że tory mają prowadzić na wprost ul. Mickiewicza. Jedna z koncepcji zakłada bowiem, że skręcą w Potocką i dalej wzdłuż parku na Kępie Potockiej dotrą w okolice obecnej pętli autobusowej na ul. Gwiaździstej. - To nie ma sensu, bo w tej okolicy jest mniej mieszkańców niż wzdłuż trasy na ul. Klaudyny - zwraca jednak uwagę radny PiS Dariusz Figura.

Rzecznik Tramwajów Warszawskich Michał Powałka powiedział nam, że w ciągu kilku miesięcy ma być ogłoszony przetarg na tzw. studium wykonalności dla dłuższej trasy piętnastki. - Określi ono koszty, jej przebieg i np. to, czy powinny nią jeździć wagony dwukierunkowe, gdyby zrezygnować z klasycznej pętli na końcu nowego odcinka - mówi.

Radny Figura przypomina sobie jednak, że już w 2008 r. urzędnicy prezentowali w Radzie Warszawy plany budowy dodatkowego fragmentu torów w stronę Bielan. Inwestycję zakwalifikowano wtedy wśród innych "bez pokrycia finansowego", jak np. linia tramwajowa do Wilanowa. - Kiedy budować, jeśli nie teraz? Remont wiaduktu na ul. Mickiewicza będzie najlepszym momentem, po co rozgrzebywać go potem powtórnie? - pyta".

W 2014 r. na zamówienie ratusza powstał też pamiętny ranking możliwych tras tramwajowych, który sporządziła firma CH2M HILL, a który rozmijał się z priorytetami inwestycyjnymi miasta: 

"W pierwszej kolejności eksperci proponują realizację sześciu tras:
1) Metro Wilanowska - ul. Sobieskiego (3,4 km wzdłuż al. Wilanowskiej za 27 mln zł);
2) na Gocław (4,9 km za 68,2 mln zł - od Grochowskiej i al. Waszyngtona wzdłuż Kanału Wystawowego do ul. Bora Komorowskiego);
3) do osiedla Ruda (2,3 km za 29,7 mln zł - od ul. Mickiewicza przez Klaudyny, Podleśną do Gwiaździstej);
4) Dworzec Zachodni - Wilanów (14,5 km za 207 mln zł - przez ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r., Banacha, skrajem Pola Mokotowskiego, św. Andrzeja Boboli, Rakowiecką, Puławską, Goworka, Spacerową, Belwederską, Sobieskiego i al. Rzeczypospolitej);
5) Trakt Królewski i Bagatela (6 km za 63,5 mln zł od skrzyżowania Andersa z Międzyparkową przez Bonifraterską, pl. Krasińskich, Miodową, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat, pl. Trzech Krzyży, Al. Ujazdowskie, Bagatelę do pl. Unii Lubelskiej z ewentualną odnogą od pl. Na Rozdrożu przez al. Wyzwolenia do pl. Zbawiciela i Puławskiej);
6) Kasprzaka (odtworzenie linii zlikwidowanej na początku lat 90. - od Skierniewickiej przez ul. Ordona do Wolskiej).

Lata lecą, a żadna z tych inwestycji nawet się nie zaczęła. Jak myślicie, czy pan Jerzy z osiedla Ruda też może sobie na stare lata nie psuć nerwów z powodu odkładanego w nieskończoność przedłużenia trasy tramwajowej do ul. Klaudyny na Bielanach?

(osa)

wtorek, 20 marca 2018, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Rowerem na jezdnię pod prąd

    Lawinowo przybywa szlaków rowerowych w Warszawie (jest ich już grubo ponad 500 km), co cieszy, a ja tego lata wyjątkowo często jeżdżę na dwóch kółkach. Służbowo

  • Buspas pomaga czy raczej przeszkadza?

    Mam coraz większe wątpliwości, czy buspasy na moście Łazienkowskim zdają egzamin. O ile bez żadnych wątpliwości udrożniły dla komunikacji miejskiej całą Trasę Ł

  • Remont torów bez dwukierunkowych tramwajów

    Dla pasażerów brak tramwajów przez prawie trzy miesiące to przykra niedogodność. A tak właśnie będzie na Puławskiej. Akurat tutaj tramwaje są głównym środkiem k

Komentarze
Gość: Pablos, *.dynamic.chello.pl
2018/03/20 21:26:02
Panie Redaktorze, kiedyś z Panem korespondowałem tylko nie pamiętam, czy mailowo czy na Pana blogu, że zachęcam do wizyty we Wrocławiu i zapoznaniu się tam z komunikacją tramwajową. Przytacza Pan przykłady np. z Gandawy a daleko nie trzeba szukać ! We Wrocławiu tramwaje jeżdżą po wąskich ulicach Starówki przecinając ją. Są to znacznie węższe ulice od ul. Klaudyny. Zgadzam się, że transport szynowy powinien być rozwijany. Puste tramwaje do Marymont-Potok nie do końca są wykorzystywane i przedłużenie tej linie oczywiście jest uzasadnione, ale u Nas jest tak, że zawsze będą gwałtowne protesty. Tak samo było niedawno z linią na Gocław. Jeśli sugerować by się każdym protestem, to w ogóle infrastruktura komunikacyjna by nie mogła ulegać rozwojowi.
-
Gość: burak, *.dynamic.chello.pl
2018/03/20 22:20:11
Pewnie podpadnę miłośnikom tramwajów, w tym autorowi, ale uważam, że w ogóle linia na Marymont-Potok jest bez sensu, a tym bardziej jej przedłużanie. Sieć linii autobusowych bardziej sprawdza się na osiedlach, gdzie mogą kluczyć i oferować dojazd najbliżej miejsca zamieszkania (choć akurat tu przydałby się pewne zmiany, np nie rozumiem czemu wszystkie linie prowadzą Klaudyny - Mickiewicza, pomijając np Lektykarską czy Potocką). Tramwaj w Warszawie nie jest wciąż najszybszym środkiem transportu, powoduje natomiast liczne utrudnienia (budowa wysepek, płotów, przejazdów, ograniczenie przejść dla pieszych lub konieczność kosztownego montażu sygnalizacji). Również na Sobieskiego czy na Gocławiu zdecydowanie lepiej sprawdziłoby się metro (na Gocławiu oczywiście ze Stadionu przez Saką Kępę lub z Mokotowa na Gocławek), a po budowie tramwaju raczej nikt nie będzie tych linii dublował podziemną kolejką. Zresztą za cenę tych inwestycji trochę metra można by zbudować (tutaj popierając autora w poprzednim wpisie, np odkładając na później dokańczanie drugiej linii).
A na koniec - zestawienie zdjęć wsi przy autostradzie z miastami Europy napawa smutkiem...
-
2018/03/23 08:28:22
"wiadukt nie stanowi problemu" a moge się wręcz założyć że za jakis czas się okaże że, ojeju wiadukt jest strasznym utrudnieniem yy.. nie robimy... -_-
-
Gość: Bemowiak, *.play-internet.pl
2018/03/24 00:06:54
@burak: tramwaj na Klaudyny wówczas stanowiłby główną oś obsługi osiedla, dzięki czemu inne linie mogłyby wjechać wewnątrz osiedla - tym bardziej, że Marymont nie ma żadnej linii "docentrowej", a ciąć tych linii się nie da, bo nie ma gdzie . Jakby się zrobiło jakąś linię tramwajową po alei Jana Pawła II - Stawkach - Andersa - Mickiewicza - Klaudyny - Podleśna, 157 może przejąć obecną trasę 205, oferując silniejsze połączenie na tej relacji. Dajmy na to 181 (121? Taki postulat też mi się obił o uszy, żeby przedłużyć tę linię) może wjechać na Potocką, a 185 na Lektykarską.

Zgadzam się też z argumentami Redaktora dotyczącymi metra. Jest ono całkowicie zapchane ludźmi, a konstrukcje stacji metra Plac Wilsona i Ratusz Arsenał to porażki urbanistyczne, z których ciężko korzystać. Sądzę, że metro powinno pozostać główną osią tranzytu ludzi między Bielanami, Żoliborzem, Śródmieściem, Mokotowem i Ursynowem - ale należy zachowywać inne połączenia, w szczególności z bliższymi osiedlami, a takimi są Żoliborz i Marymont, żeby rozłożyć ruch. Z odcinaniem metra na osiedla w ogóle jest taki problem, że metro powinno być trzonem komunikacji, kilkoma długimi liniami, z którymi wiążą się inne linie - tramwaje zaś mają różne długości tras i tworzą sieć połączeń przeplatających się między sobą, poza tym są regularnym środkiem transportu o gęsto rozmieszczonych przystankach, tak więc nie wymagają dopełnień. Z metrem na Wilanów i Gocław byłby problem taki, że nie wiadomo, gdzie spleść takie linie z każdą inną oraz gdzie je zakończyć, jakie potoki mają obsłużyć, na Marymont tym bardziej metra się już nie odegnie. Co więcej, jak trasa linii tramwajowej się nie sprawdza, to zmienia się ją na inną, zaś z metrem się tego nie zrobi, stąd też kolej podziemną można zastosować tylko na dobrze sprawdzonych trasach, gdy ma się pewność i pieniądze. Dlatego popieram budowę nowych linii tramwajowych, w szczególności na Kasprzaka, Rudę i Wilanów. Na Gocławiu zaś przydałoby się metro, poza tym w moim odczuciu popełniono błąd wybierając trasę przez ogródki działkowe - nie przez zieleń tylko dlatego, że tym środkiem transportu trudno będzie obsłużyć przy okazji Saską Kępę.

Problemem tramwaju w Warszawie stają się zaś priorytety, w szczególności poza centrum. Może warto by poświęcić temu artykuł? W szczególności priorytet na Powstańców Śląskich to jedna wielka czerwona fala.
-
Gość: , *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2018/03/26 14:09:11
W którym miejscu Powstańców jest czerwona fala? Regularnie jeżdżę 11 z Radiowej na południe i jeździ bardzo sprawnie, poza skrzyżowaniem z Górczewska.
-
Gość: Bemowiak, *.play-internet.pl
2018/03/28 21:49:45
No właśnie od Radiowej na południe jest dobrze, ale na północ Powstańców Śląskich i aleja Reymonta stoją nie wiadomo ile na każdym skrzyżowaniu. A światła na Górczewskiej przy Tesco i na wjeździe na pętlę tramwajową mają chyba zagwarantować Ci możliwość zobaczenia z bliska twojego odjeżdżającego autobusu, a im rzadziej jeździ, tym gorsza koordynacja - linie strefowe i 149 najgorzej.

Poza tym Broniewskiego przy przeplotkach z południowego brzegu ulicy na środek i przy skrzyżowaniach z Elbląską i Armii Krajowej też woła o pomstę do nieba - o Babce już nie wspominając, ale tam to kwestia konstrukcji, a nie cyklu świateł dla cierpliwych.
-
2018/03/29 06:03:22
Z wielu powodów zgodzę się z cytowanym czytelnikiem. Akurat liczba autobusów jadących od Wilsona w stronę Gwiaździstej jest rzeczywiście grubo przesadzona (tak jak sama pętla, która świeci pustkami a sporo linii jeździ w tym odcinku pustych).
Owszem, tłok na Pl.Wilsona się zdarza, ale tylko dlatego, że taki jest takt metra. Przyjeżdza 6 wagonów i wszyscy rzucają się pod konkretny autobus, niezależnie od numeru jeśli tylko trasowo pasuje, kolejne jadą do Gwiaździstej na pusto.
Przydałaby się poważna reforma linii w tym zakresie i owszem, na tramwaj zgodzę się, ale pod warunkiem wykoszenia od Pl.Wilsona koszmarków typu 185. Potrzeba linii częstej ale regularnej, a nie zlepku różnych linii które jeżdżą jak chcą.
Podobny problem na Wilsonie widać w stronę Sadów. Tam to dopiero jest koszmar, ludzie momentami tworzą tłok na przystanku jak w Azji, podjedzie 122 i 114 - jest pusto przez kilka minut, tam jest jednak dużo gorzej niż na Mickiewicza, tu jest lajcik a 15 to prawie wozi muchy wzdłuż całej Mickiewicza i raczej się tu wiele prędko nie zmieni...
-
2018/03/29 15:14:51
Świetny wpis, jak zawsze zresztą, często tutaj wracam , pozdrawiam :)
-
2018/04/05 14:44:24
Nie rozumiem dlaczego w większych miastach nie potrafią ogarnąć tak często komunikacji miejskiej....

Gazeta.pl Warszawa