Blog > Komentarze do wpisu

Rowerem na jezdnię pod prąd

Lawinowo przybywa szlaków rowerowych w Warszawie (jest ich już grubo ponad 500 km), co cieszy, a ja tego lata wyjątkowo często jeżdżę na dwóch kółkach. Służbowo z Żoliborza na konferencję ruchów miejskich koło stacji metra Centrum czy Galerii Mokotów albo na Wolę do kolejarzy, którzy informują o nowym (czwartym już) terminie oddania linii obwodowej PKP po remoncie. Stąd do redakcji przez Ochotę, gdzie na rondzie Zesłańców Syberyjskich natykam się na działającą od kilkunastu lat prowizorkę:


Fot. Jacek Marczewski/AG

Jak to mówiła wiceprezydentka z ekipy Lecha Kaczyńskiego w stołecznym ratuszu? "Młodzi jesteście, dacie radę wnieść rower po schodach". Tylko że niektórzy z nas cyklistów już się od 2003 r. nieco zestarzeli... W dodatku na tym jednym z najbardziej ruchliwych szlaków rowerowych w Warszawie tworzą się w tym miejscu zatory - na podjeździe dla wózków obowiązuje ruch jednokierunkowy i taszczący rowery pod górę muszą czekać na sprowadzających i odwrotnie.

Na szczęście łatwiej zrobiło się na pobliskim skrzyżowaniu ul. Grójeckiej z ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r. i Banacha, gdzie Zarząd Dróg Miejskich wyrychtował dwa (na razie) przejazdy rowerowe przez jezdnie:

Czekam jeszcze na dokończenie remontu odcinka rowerowego wzdłuż al. Prymasa Tysiąclecia - stary świat z przaśnej betonowej kostki odchodzi w przeszłość. Jakaż to jest różnica jeździć na rowerze po asfalcie.

ZDM pochwalił się też zakończeniem prac przy dłuższym szlaku rowerowym wzdłuż ul. Jagiellońskiej przez Żerań i Golędzinów. Jednak w centrum Pragi, w miejscu, gdzie podczas budowy II linii metra niedawno działał objazd tramwajowy, ta droga dla cyklistów ma dość dziwny przebieg. Po pierwsze omija plastikowe separatory przy ul. św. Cyryla i Metodego - brakuje przejazdu na wprost, bo nie rozebrano torowiska tramwajowego do końca:


Ale najdziwniejszy odcinek znalazłem po pokonaniu al. "Solidarności" (owszem, przez czerwony przejazd rowerowy z osobną sygnalizacją). Po drugiej stronie przy Liceum im. Władysława IV droga dla cyklistów kończy się w taki oto sposób:

Podobne rozwiązanie zastosowano po przejeździe rowerowym w poprzek ul. Gwiaździstej u wylotu ul. Promyka na Kępie Potockiej. Równy asfalt, na drodze słupki, dalej jezdnia, pośrodku ciągła linia i przejście dla pieszych. Człowiek na rowerze nie wie tutaj, co ze sobą zrobić. Może ktoś podpowie?

(osa)

wtorek, 31 lipca 2018, osa_oraz_smik

Polecane wpisy

  • Jazda szprycha w szprychę

    Czy to już Amsterdam w Warszawie? Albo chociaż rowerowy Berlin przeniesiony znad Szprewy nad Wisłę. W niedzielę zastałem tam taki oto tłum sióstr i braci na dwó

  • Uwaga, straż miejska dybie na rowerzystów!

    Fot. Straż Miejska w Warszawie Po tym wpisie doczekam się pewnie głosów potępienia, ale trudno - traktuję go przede wszystkim jako ostrzeżenie dla rowerzystów,

  • Rowerem nad Wisłą i wzdłuż rzeki

    Fantastycznie, że jeszcze w środku lata, gdy pogoda sprzyja rowerowym eskapadom po mieście, udało się udostępnić nowe, ważne odcinki: wczoraj 2 kładki pod moste

Komentarze
2018/07/31 20:47:16
Mnie raz potrącił na drodze samochód, gdy jechałam siostrą rowerem. Nasze prawo niestety nie jest po rowerzystów stronie... dobrze, że radca prawny mi pomógł, w innym przypadku nawet odszkodowania bym nie otrzymała.
-
Gość: burak z 401, *.dynamic.chello.pl
2018/08/01 12:58:45
Cóż. Może to kwestia temperatury, ale wczoraj fantazja uczestników ruchu biła rekordy: piesza na Orląt Lwowskich wzdłuż chodnika i ddr po jezdni, pan z rowerem na wiadukcie nad WKD na Łopuszańskiej po jezdni pod prąd, taksówka na Kleszczowej po ddr, nie mówiąc o rowerzystach, zwłaszcza z pudełkiem na plecach, jadących wszędzie tam, gdzie im nie wolno.
Pewnie musimy poczekać pokolenie czy dwa, by dla większości prawidłowe współistnienie w ruchu drogowym stało się czymś oczywistym, a reszta się dostosuje.
-
Gość: gosc, *.ip.infoo.net
2018/08/03 23:28:33
Dobrze, że przybywa DDR. Szkoda tylko, że mało kto o nie dba. Zalegający piach na ścieżkach, rozrośnięte krzewy, żywopłoty czy wystające gałęzie drzew to niestety codzienność. W dzień można sobie z tym poradzić ale po zmroku jest już niebezpiecznie.
-
Gość: T., *.ip.mgk.pl
2018/08/06 07:52:32
To jak wyglądają i powstają DDRy jest świetnym przykładem zupełnej bezmyślności w projektowaniu miasta i jego ważnego elementu - ciągów komunikacyjnych. Część DDRów jest świetna, ale odnoszę wrażenie, że to mniejszość, która jakoś tak przypadkiem wyszła. Niestety bardzo często DDRy tworzą więcej problemów niż ich rozwiązują (np. urywając się, albo pozornie urywając się, żeby się pojawić po drugiej stronie ulicy, albo zmuszając do jazdy po ciągu pieszo-rowerowym, gdzie jest ciasno, gdy obok jest zwykła uliczka z małym ruchem, na której rowerzystom byłoby wygodniej, o dziurach na skrzyżowaniach nie wspominając). Moim zdaniem brakuje kilku ważnych spraw:
1. budowy ciągów komunikacyjnych dla rowerów, żeby można było bezpiecznie i sprawnie przemieszczać się po mieście
2. jakiegoś oznakowania, żeby rowerzysta wiedział czy DDR kluczy, czy się kończy i czy się nie zgubił. Ostatnia moja tego typu przygoda była z wjazdem na most Grota od zachodu - żeby nań wjechać trzeba nieźle nakombinować i stracić ładnych kilka minut na sprawdzanie różnych "opcji". A wystarczyłyby ze 2-3 tabliczki.
3. uważniejszego prowadzenia DDRów - co z tego, że separujemy ruch pieszy od rowerowego, skoro są one wytyczone tak, żeby się co chwila przeplatać. Do tego jakaś kontrola sygnalizacji świetlnej - np. na skrzyżowaniu Wolskiej i Prymasa, żeby przeciąć Wolską od południa na północ zgodnie z prawem trzeba stać dwie zmiany świateł, bo te przez północną jezdnię włączają się najpierw na kilka sekund, po czym rowerzyści mają czerwone (ale piesi obok zielone nadal), a dopiero potem ruszają ci z południowej strony. Takie kwiatki promują przecież łamanie przepisów!

Gazeta.pl Warszawa