wtorek, 15 maja 2012
Mam wrażenie, że cokolwiek ważnego dzieje się z tarczami do drążenia II linii metra (szkoda tylko że z wielomiesięcznym opóźnieniem), miejscy urzędnicy od razu dostają małpiego rozumu. Najpierw więc było chrzczenie tych urządzeń niczym okrętów (szampanem - średnio udane, bo butelka rozbiła się dopiero za trzecim razem), potem asysta wszystkich świętych przy ich umieszczaniu w szybie startowym. Jutro odcinek trzeci tego serialu - jego zapowiedź w oficjalnym komunikacie ratusza wydała mi się tak śmieszna, że poniżej przytaczam go w całości (polecam fragment o pierwszym urobku i sandałach): (osa)
„Anna” rusza do pracy Już jutro pierwsza z tarcz TBM, które zbudują tunele centralnego odcinka II linii metra, rozpocznie pracę na rondzie Daszyńskiego. Do końca roku „Anna” ułoży południowy tunel, łączący stację Daszyńskiego ze stacją Świętokrzyską. W środę, 16 maja 2012 r., o godz. 12.30 na placu budowy stacji „Daszyńskiego” ruszy tarcza „Anna”. Uruchomi ją Prezydent m.st. Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. W wydarzeniu udział wezmą także wiceprezydent m.st. Warszawy Jacek Wojciechowicz, prezes Metra Warszawskiego Sp. z o.o. Jerzy Lejk oraz dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie Leszek Ruta. Orientacyjny scenariusz: 12.00 – Zejście na teren budowy metra 12.30 – Uruchomienie tarczy TBM przez Prezydent m.st. Warszawy, Hannę Gronkiewicz-Waltz 12.50 – Ukazanie pierwszej partii wydrążonego materiału 13.00 – Nagrania indywidualne 13.30 – Spodziewane zakończenie Ze względów bezpieczeństwa prosimy o zaopatrzenie się w kryte obuwie na płaskim obcasie – osoby w nieodpowiednim obuwiu (np. buty na wysokim obcasie, sandały) nie będą wpuszczane. Zainteresowanych przedstawicieli mediów zapraszamy w godz. 11.30-12.00 od strony Ronda Daszyńskiego. Po godzinie 12.00 wejście na teren budowy nie będzie możliwe.
poniedziałek, 14 maja 2012
Na tle stolicy, w której już kolejny rok trwa beznadzieja tramwajowa, kilka polskich miast z odważnymi, nowoczesnymi inwestycjami w tej dziedzinie robi duże, pozytywne wrażenie.
Trzy dni temu otwarto nową linię tramwajową w Gdańsku. Blisko 3-kilometrowa trasa łącząca dzielnice Chełm i Łostowice powstała w półtora roku. To mniej więcej tyle, ile ciągną się przygotowania do wytyczenia mało skomplikowanej -wydawałoby się - linii wzdłuż ul. Powstańców Śląskich z Jelonek na Bemowo. Długość zaś odpowiada linii przez Tarchomin na Nowodwory - inwestycji szykowanej od 2008 r. Jedyne, co może się nie podobać w nowej trasie w Gdańsku, to koszmarnie wręcz zaprogramowana sygnalizacja świetlna - tramwaj traci mnóstwo czasu, stojąc na czerwonym świetle (skąd my to znamy...).
Kiedy Warszawa szykuje i planuje, to Poznań buduje. Tam nowa linia na Franowo ma być gotowa jeszcze przed Euro 2012. Na wizualizacji zwraca uwagę rozwiązanie końcowego przystanku, gdzie w pętlę tramwajową wjeżdżają autobusy - ma to zapewnić przesiadkę drzwi w drzwi. Tak samo zresztą jak na gdańskiej pętli Łostowice (w Warszawie podobny projekt był prezentowany dla pętli na Gocławiu, ale kiedy to będzie...).
Kibicujemy też rozbudowie skromnej sieci tramwajowej w Częstochowie. Przejeżdając DK nr 1, rzuciłem na nią tylko okiem z wiaduktu. Wierzymy naszemu redakcyjnemu koledze Tomkowi Haładyjowi z częstochowskiego dodatku ”Gazety”, że do września będzie gotowa 4,5-kilometrowa trasa na Błeszno z pętlą koło stadionu Rakowa. Z myślą o tej linii MPK sprowadza już z bydgoskiej Pesy pierwsze składy typu Twist - jak dla mnie o dość kontrowersyjnej urodzie i wzorze malowania:
Tymczasem obie najbardziej zaawansowane inwestycje tramwajowe w Warszawie utknęły w miejscu i jak ćwierkają wróble, w najbliższych miesiącach wcale z niego nie ruszą.
(osa)
poniedziałek, 07 maja 2012
Po zmianach w komunikacji związanych z zamknięciem Marszałkowskiej przy Świętokrzyskiej, którym należy się w sumie dobra ocena (może poza linią 227 z częstotliwością godną PKS-u i niewiele częstszą 151 przez Nowy Świat - przydałaby się fuzja ze 195, wtedy zwolniłoby się miejsce postojowe dla 174 na pętli Plac Piłsudskiego), wychodzą teraz różne drobne kwiatki. Dziś np. zadzwonił do ”Gazety” czytelnik ze skargą na dziwny rozkład linii 422. Otóż pierwszy autobus w stronę os. Górczewska Zarząd Transportu Miejskiego zaplanował z centrum dopiero o godz. 6.44. I tak dobrze, że już nie po porannym szczycie. Dostało się też innej linii, za którą ZTM najwyraźniej nie przepada - tak się składa, że również obsługującej Bemowo i również nie-zwykłej, a co gorsza ekspresowej. Otóż z zupełnie nieistotnego dla pasażerów powodu autobusy E-2 kończą teraz normalne kursowanie w porannym szczycie już o godz. 8.16. Normalne, czyli z Nowego Bemowa do końca trasy w Wilanowie. Trzy kolejne kursy (ostatni o godz. 8.48) urywają się bowiem już na pl. Bankowym, choć wielu pasażerom wygodnie byłoby podjechać bezpośrednio pod Uniwersytet czy choćby na Nowy Świat. Przyczyna jako się rzekło czysto techniczna: po przetasowaniach między zajezdniami linię E-2 zamiast Ostrobramskiej przejęła Stalowa. Kierowcy wyrzucają więc pasażerów w środku trasy nie na pl. Na Rozdrożu (jak dawniej), ale właśnie na pl. Bankowym, po czym prują prosto Trasą W-Z i mostem Śląsko-Dąbrowskim do zajezdni na Pradze. Tylko co to za problem tak ułożyć trasę zjazdową, by kursy były skrócone jednak do Traktu Królewskiego? Czyżby była to jakaś zemsta na Bemowie, którego władze i mieszkańcy wybronili zimą E-2 przed zupełną likwidacją? Słychać też narzekania na inną nowość związaną z Bemowem: to linia 40. Trzeba przyznać, że ma dość dziwną trasę, niemal okrężną - przez Piaski, most Gdański i Pragę z powrotem na Koło. Wiele osób pyta, po co komu takie połączenie. Dajmy mu jednak szansę, może rzeczywiście - jak przekonuje ZTM - przyda się w dojazdach do metra z Piasków (zamiast zawieszonej 35) i do Śródmieścia z okolic Dworca Wileńskiego (zamiast 18-ki). Mam jednak wątliwości, czy należało topić w tę linię aż tyle tramwajów (nie wystarczyło wzmocnić 23 ze Stalowej na Koło? i osobno 28?). Zwłaszcza w sytuacji, gdy słychać tyle skarg na fatalny dojazd tramwajami z ciągu al. Jana Pawła II na Służewiec. Tu ZTM wykazał się wielkopańskim gestem i dołożył 3 (słownie: trzy) kursy 17-ki, ale jako zjazdowe brygady innych linii, które włączają się na trasę dopiero od skrzyżowania al. Niepodległości z Nowowiejską (na przystanku Metro Pole Mokotowskie o godz. 7.43, 8.13 i 8.43, a między 7.30 a 8.10 zdarzają się tam nawet 10-minutowe przerwy, choć to niby silna linia). Tłoku te wtyczki przy takim Dworcu Centralnym już więc nie rozładują. Sprawa uciążliwych dojazdów na Służewiec wróci jeszcze pewnie po zapowiedzianym wprowadzeniu płatnego parkowania w garażu Galerii Mokotów. (osa)
niedziela, 29 kwietnia 2012
Mamy podwójnie długi weekend, więc wyjeżdżamy na komunikacyjną majówkę -kierunek Włochy (ale nie nasze warszawskie miasto ogród). Jedno z czołowych miejsc na mojej prywatnej top liście miast wartych odwiedzenia w Italii zajmuje Perugia - obok Rzymu i Sieny. Do 150-tysięcznej stolicy Umbrii - regionu, który niesłusznie pozostaje w cieniu ściągającej tłumy turystów Toskanii - wracam nawet chętniej niż do Wenecji, Florencji czy Mediolanu.
Przyczyną jest nie tylko ta zjawiskowa fontanna o trzech poziomach przed renesansowym Palazzio dei Priori, na którego schodach zazwyczaj siadają turyści i liczni w tym mieście studenci. Mam oczywiście na myśli coś, co wyróźnia Perugię szczególnie, a jest to jej Minimetro.
To w pełni zautomatyzowana linia o długości 3,2 km. Została otwarta całkiem niedawno - w lutym 2008 r.
Ma 7 stacji, do których wchodzi się przez bramki, ale nie ma mowy o przeskakiwaniu turnikietów jak w warszawskim metrze - wejściówka otwiera przeszklone drzwi:
Bilety czasowe kupimy w automatach:
Minimetro łączy obrzeża Perugii z jej zabytkową starówką na dość stromym wzgórzu, którego zdobycie podczas upałów może być męczące. Najważniejsze jednak, że linia pozwala dostać się tam z dworca kolejowego czy olbrzymiego parkingu na peryferiach, który widać poniżej:
Najprościej zostawić auto właśnie przy jednej z takich stacji. Prowadzi do nich system schodów i windy:
Ok. 25 pojedynczych wagonów poruszających się z prędkością 25 km na godz. i zabierających 25 osób jest w stanie przewieźć 8 tys. pasażerów na godzinę. Podjeżdżają co 1,5 minuty, mijając się na dwóch oddzielnych torach.
Większa część trasy położona jest nad ziemią. W końcu minimetro wjeżdża do tunelu, w którym przejeżdża pod całą starówką Perugii:
Najlepiej zająć miejsce przy przedniej szybie, świetnie widać wtedy otchłań tunelu:
Na końcu trasy można obserwować, jak zawracają wagoniki - to też odbywa się automatycznie:
Niełatwo znaleźć wejście do ostatniej stacji Pincetto - z ulicy prowadzi do niego zwykła brama, na którą widnieje szyld restauracji. Małe logo Minimetra widać tylko na ścianie:
Za tym niepozornym przejściem koło drzwi prowadzących na stację Minimetra rozciąga się wspaniały widok w stronę miasta św. Franciszka - można stąd zobaczyć jego bazylikę w Asyżu:
(osa)
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Ciekaw byłem, ile potrwa reakcja pogotowia drogowego po zgłoszeniu zapadniętej jezdni na pasach przecinających ul. Mickiewicza u zbiegu z Potocką. Pisałem o tym tu: http://autobusczerwony.blox.pl/2011/11/Za-dlugo-bylo-rowno.html, (przewidując łatę na odnowionej w 2010 r. nawierzchnki), a o dołku poinformowałem Zarząd Dróg Miejskich 23 listopada 2011 r.
I oto: ta-dam! W tygodniu po Wielkanocy (10-15 kwietnia), czyli blisko 5 miesięcy od zapadnięcia się jezdni, zjawiła się:
Łata ta wygląda na efekt interwencji profesjonalnej ekipy drogowej, którą nocami można jeszcze spotkać na mieście w traktorku z przyczepką i rozgrzanym kociołkiem. Pod spodem wisi wiaderko, do którego wlewa się asfalt, a potem pac na jezdnię, jeszcze tylko udeptać i gotowe. W wersji bardziej nowoczesnej ekipa podjeżdża furgonetką, porcja asfaltu jest przygotowana w folii, ale reszta (czyli pacnięcie i udeptywanie) odbywa się już po staremu. W tej okolicy zostało coś jeszcze do naprawy. W drodze na basen przy Potockiej mijam urwaną barierkę, w którą uderzył samochód pędzący po zasypanej śniegiem jezdni i wyprzedzający w takich warunkach inne auto. Części barierki i samochodu na moich oczach fruwały w powietrzu. Było to zimą 2010 r.: http://autobusczerwony.blox.pl/2010/01/Najpierw-pozar-potem-piruety.html
Wrak stał bodaj jeszcze tydzień, więc przy dobrych chęciach można było ustalić sprawcę i wydębić od niego odszkodowanie. Dziś różnica jest taka, że nie ma oczywiście śniegu, przy Potockiej ubyło też trochę zasolonych drzew, a połamana barierka jak straszyła, tak straszy nadal. (osa)
wtorek, 17 kwietnia 2012
Trwa dyskusja na temat komunikacji po otwarciu mostu Marii Skłodowskiej-Curie. Wynika z niej, że nawet Zarząd Transportu Miejskiego musi być zaskoczony po pierwsze bardzo dobrą frekwencją w autobusach, które nim pojechały (w poniedziałek 16 kwietnia była nawet pierwsza korekta rozkładów, ale wygląda na to, że jeszcze bez ich zagęszczania). Po drugie zaś, brakiem spodziewanych korków. To jednak, zamiast cieszyć, wkurza wielu mieszkańców Tarchomina i Nowodworów, którzy już w dziesiątkach komentarzy na forum dyskusyjnym ”Gazety” (w zakładce Białołęka) narzekają na ”wycieczkowe tempo” autobusów jadących rano w stronę stacji metra Młociny. Ludzie obserwują prędkościomierze i nie mogą się nadziwić, że niektórzy kierowcy linii ekspresowych potrafią się wlec 30-40 km na godz, byleby tylko nie dotrzeć na pętlę przed czasem. Zdarzają się ponoć przypadki, że linie E przejeżdżają z tego powodu przez skrzyżowania (w nadziei na złapanie czerwonego światła), zamiast pruć górą przez wiadukty. Wniosek jest taki, że trzeba jak najszybciej podkręcić rozkłady i skrócić czas przejazdu. Możliwość takich korekt (choć pewnie na niekorzyść z powodu zakładanych korków) była zresztą sygnalizowana w momencie ustalania nowych tras. Nie ma więc na co czekać np. w obawie, że po zamknięciu dojazdów podczas remontu mostu Grota (kto jednak wie, kiedy to naprawdę będzie...) korki przeniosą się na nowy most. O lepszy czas przejazdu apeluje już także w interpelacji białołęcki radny Wojciech Tumasz (znalazłem w niej poza tym niezbyt dobry pomysł przedłużenia linii 103 mostem Północnym na Białołękę Dworską - co to miałby być tam za pożytek z takiego tasiemca, który utyka w korkach po drodze z Woli i Powązek? zwłaszcza że wkrótce ta część Białołęki zyska bezpośredni dojazd pociągiem do samego centrum). Radny pisze też o skierowaniu linii 511 nowym mostem, za czym na forum ”Gazety” lobbuje też... rzecznik ZTM, tym razem w roli radnego powiatu legionowskiego. Choć czas przejazdu z Tarchomina do metra mostem Marii i mostem Grota wydaje się porównywalny, widać jednak, że ludzie wolą jechać metrem jak najdalej i stąd powodzenie linii autobusowych kusujących nową przeprawą. Dyskusja nad tym, czy powinny być to linie ekspresowe czy przyspieszone jest dla mnie wątkiem trzeciorzędnej rangi. Osobiście wolę ekspresy, które się jednak nie wloką, tylko jadą w tempie zgodnym z ich nazwą. Tu jednak ZTM jest chyba między młotem a kowadłem, bo kiedyś jeszcze się okaże, że zbyt szybki autobus z Nowodworów i Tarchomina wygrywa z mitycznym tramwajem, którego na razie nie można tam jakoś doprowadzić. (osa) |
Archiwum
Ostatnie wpisy
|