wtorek, 23 sierpnia 2016

Nie ustają błagania mieszkańców Powiśla, by Zarząd Transportu Miejskiego zlitował się nad nimi i poprawił komunikację po tym, jak zostali obdarowani zupełnie niefunkcjonalną lokalizacją stacji metra - blisko Wisły i jej bulwarów, ale z dala od większości kamienic i bloków, a także dobrze dostępnych punktów przesiadkowych. Dyskusja na ten temat trwa od dawna, najwidoczniej urzędnicy biorą go na przeczekanie. A ten uparcie wraca.

Ja o problemie Powiśla z metrem piszę w blogu od 2012 r.:

http://autobusczerwony.blox.pl/2012/08/Jakie-autobusy-na-Swietokrzyskiej.html

http://autobusczerwony.blox.pl/2014/04/Zmiany-tras-pod-lupa-ratusza.html

http://autobusczerwony.blox.pl/2015/10/Zmiany-dla-Powisla-i-Traktu-Krolewskiego.html

A dziś sprawą zajęła się komisja infrastruktury w Radzie Warszawy:

Na spotkanie na 20. piętrze Pałacu Kultury przyszedł też śródmiejski radny Daniel Łaga (Platforma Obywatelska). Przypomniał, że od 2014 r. składa interpelacje w sprawie przywrócenia linii 155, która jeździła z Torwaru przez całe Powiśle i w górę Tamką na Wolę. Doskonale znałem tę trasę, bo w szkole podstawowej wsiadałem przed godz. 6 na Górczewskiej, by dotrzeć na 50-metrowy basen na Legii przy Łazienkowskiej (już nie istnieje), popływać i zdążyć autobusem na pierwszą lekcję przy ul. Syreny na Woli.

- Pamiętam konsultacje w 2010 r. w szkole przy ul. Drewnianej, gdy mieszkańcy Powiśla dostali obietnice, że Solec dostanie z powrotem linię 155 po budowie metra. Teraz zbierane są setki podpisów, bo ten temat jest bardzo ważny dla mieszkańców Powiśla. Obecna sytuacja jest może dobra dla 30-latków, którzy mogą sobie biegać między przystankami, ale Powiśle to dzielnica ludzi starszych. Ludzie, którzy mnie wybrali, uważają, że to podstawowy temat, który powinienem załatwić jako radny - mówił Daniel Łaga.

Oczywiście "piątek" nie da się już przywrócić - po otwarciu II linii metra 155 kursuje na trasie Koło - Redutowa - rondo Daszyńskiego - pl. Zawiszy. Radny Łaga zaproponował więc przekierowanie w stronę Torwaru linii 105 - niech z Tamki nie skręca w lewo w Dobrą do BUW-u i pętli na Browarnej, tylko w prawo w kierunku Solca.

Cały pakiet zmian w komunikacji na Powiślu ze schematem naszkicowanym na kartce zgłosiła mieszkająca tu miejska radna PO Aleksandra Sheybal-Rostek. - Stacja metra Centrum Nauki Kopernik jest w takim miejscu, że do niczego mieszkańcom Powiśla nie służy. Głównie rybom - tak obrazowo, a przy tym trafnie zdiagnozowała sytuację. Dodała, że linia 127 (Mariensztat - Dobra - Książęca - Al. Jerozolimskie), która powstała w miejsce dawnej linii 128 (Mariensztat - Dobra - Tamka - Nowy Świat - Al. Jerozolimskie) utyka w korku przed rondem de Gaulle'a i przejazd z Powiśla wydłużył się nawet o 20 minut. Linia 102 jeździ rzadko i dubluje 105.

Radna uważa, że na Powiślu nie należy zmieniać tras autobusów linii 118, 127 i 162. Jej zdaniem potrzebne jest połączenie tej części Śródmieścia z Gocławiem, ale przede wszystkim z ul. Świętokrzyską, a dokładnie jej dalszymi odcinkami - przy Marszałkowskiej czy nawet rondzie ONZ. Zaproponowała więc nową trasę linii 117: Gocław... most Poniatowskiego - Ludna - Solec - Dobra - Tamka - Nowy Świat - Al. Jerozolimskie - Dworzec Centralny. Dla linii 105 - od Tamki przez Dobrą, Solec, Ludną, Rozbrat na Torwar. Wtedy linia 128 z powrotem z Nowego Światu przez Tamkę do BUW-u i na Browarną. Linię 102 widziałaby zaś na trasie od Tamki przez Świętokrzyską i Emilii Plater do Grzybowskiej albo dalej - przez rondo ONZ, Prosto i Żelazną do Grzybowskiej.

Wicedyrektor ZTM Grzegorz Dziemieszczyk przekonywał, że nowa "Polityka mobilności" w mieście zakłada odzyskiwanie autobusów z miejsc, w których kursuje metro albo tramwaje, i kierowanie ich na tereny, gdzie miasto dopiero się rozwija. - I tak się zadziało na Powiślu. To konieczna marszrutyzacja - stwierdził. Dodał, że choć stacja metra może być położona dalej niż dawne przystanki autobusowe, to dłuższy czas dojścia jest potem równoważony przez szybszy przejazd.

Trudno jednak zakładać, że mieszkańcy bloków z okolic Kruczkowskiego czy nawet Dobrej będą się cofać nad Wisłę, żeby podjechać sobie z powrotem metrem na Świętokrzyską. Zwłaszcza starsi czy osoby niepełnosprawne. Wicedyrektor ZTM podał, że według obliczeń urzędników "już" 51 proc. (czy to rzeczywiście dużo?) podróży z północnej części Powiśla odbywa się metrem, choć z południa tej dzielnicy - tylko 26 proc. Inne dane potwierdzają jednak, że stacja Centrum Nauki Kopernik należy do najmniej uczęszczanych w całej sieci metra w Warszawie.

Dyskusja w komisji wydawała się bezkonkluzywna. Wtedy dyrektor Biura Drogownictwa i Komunikacji w ratuszu Mieczysław Reksnis zaprosił oboje radnych na "spotkanie robocze" u siebie z przedstawicielami ZTM. - Tam dojdziemy do rozwiązania, które będzie satysfakcjonujące dla mieszkańców Powiśla - uznał i zaproszenie zostało przyjęte.

Osobiście uważam, że pat komunikacyjny na Powiślu można rozwiązać na kilka sposobów i dość tanim kosztem. Ale jest jeden warunek: trzeba przestać udawać, że stacja metra jest tam zbudowana we właściwym miejscu (to już będzie wieczny powód do wstydu i dla polityków, którzy ją przesuwali, i dla urzędników czy ekspertów z firmy BPRW, którzy to akceptowali).

W przeciwieństwie do radnej Sheybal-Rostek nie uważam, że Powiśle musi mieć obowiązkowo połączenie z Gocławiem - na Pragę Południe jeździ stąd linia 102 i można się łatwo przesiąść na rondzie Waszyngtona. Nie ma też sensu snuć marzeń o linii 155 na Torwar albo 105 w jej zastępstwie, która kursuje zbyt często jak na zapotrzebowanie w tej relacji.

Zmiany na Powiślu widziałbym więc tak:

* wariant nr 1: podział linii 102 na dawny odcinek (Olszynka Grochowska... - most Świętokrzyski - Tamka - Świętokrzyska - Emilii Plater) i nową linię 106 (Młynów - Grzybowska - Królewska - Krakowskie Przedmieście - Tamka - Dobra - Solec - Ludna - Rozbrat - Torwar);

* wariant nr 2: linia 102 na trasie Olszynka Grochowska... rondo Waszyngtona - most Poniatowskiego - Ludna - Solec - Dobra - Tamka - Świętokrzyska - Marszałkowska - Królewska - Grzybowska (powrót: al. Jana Pawła II - Świętokrzyska)... Młynów. 

W obu wersjach Powiśle zyskuje bezpośredni dojazd na ul. Świętokrzyską, zwłaszcza z ulic na południe od Tamki. Druga wersja wymaga mniejszej liczby autobusów.

Dodatkowo ZTM mógłby przemyśleć śródmiejską końcówkę linii 118, która od ponad 20 lat łączy Powiśle ze stacją metra Politechnika. O ile taka trasa miała uzasadnienie w momencie uruchomienia metra (1995 rok!) i braku dalszego odcinka I linii, a tym bardziej śródmiejskiego fragmentu II linii, którymi można dziś dotrzeć na Powiśle, to teraz 118 wozi po górnym Śródmieściu muchy. Dlatego byłoby lepiej dla pasażerów z Solca czy Ludnej, gdyby mogli dojeżdżać autobusami 118 przez Książęcą do Al. Jerozolimskich i Dworca Centralnego (najwyższy też czas na zmiany przystankowe na wysokości pl. Trzech Krzyży - autobusy jadące z dołu nie mają się tu gdzie zatrzymywać). Zwłaszcza że istnieje linia 166 z Ludnej przez Książęcą w lewo w Al. Ujazdowskie. Żeby 118 nie dublowało linii 127, tę drugą można by przekierować od Dobrej przez Tamkę i Nowy Świat do Al. Jerozolimskich na obleganą wcześniej relację, którą zapewniała linia 128. Zgadzam się, że bez zmian na Powiślu powinna zostać popularna linia 162 (Targówek - EC Siekierki) - nawet po otwarciu metra na Targówek, wtedy autobusy 162 mogłyby mieć co najwyżej skróconą trasę i wyruszać np. z pl. Hallera.

Schemat komunikacji na Powiślu po zmianach wyglądałby więc tak:

(osa)

22:15, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (16) »
sobota, 20 sierpnia 2016

Rzadki widok na placu Bankowym: tramwaje skręcają w lewo w al. "Solidarności" w kierunku al. Jana Pawła II. Tory i rozjazdy istnieją od dawna, ale na co dzień jest to nieużywana relacja. Dlaczego? O tym można się przekonać na miejscu, ja załapałem się na sam początek zmian w piątkowy wieczór i żałuję, że rano nie zabrałem do pracy porządnego aparatu (stąd jakość zdjęć jest, niestety, komórkowa).

Na skrzyżowaniu al. "Solidarności" z ul. Andersa co pewien czas rozlegają się gwizdki. Ruchem steruje dwoje policjantów. Stoją radiowozy. Oprócz tego nadzór ruchu komunikacji miejskiej. Słowem - mnóstwo zachodu, żeby tramwaje linii 4, 15, 17, 18 i 35, ruszając z pl. Bankowego, mogły skręcać w lewo zamiast jechać prosto ulicą Andersa.

"Czwórka" zwykle skręca z al. "Solidarności" na pl. Bankowy od prawej strony, czyli od tunelu Trasy W-Z i Pragi. Ale teraz trwają prace torowe przy cerkwi praskiej i linia 4 w drodze z Żerania Wschodniego i Bródna ma objazd przez most Gdański i ul. Andersa. A w piątkowy wieczór objazd objazdu - od mostu Gdańskiego przez rondo Babka, al. Jana Pawła, al. "Solidarności" do pl. Bankowego i dalej na Wyścigi.

Podobną trasą objazdową kursuje linia 18, ale ten motorniczy chyba jeszcze o tym nie wiedział i instruktor nadzoru ruchu odczytał mu z kartki, którędy ma jechać:

Po chwili nadjechała "15" i znowu to samo. Wyświetlacz na froncie pokazywał jeszcze pętlę Marymont-Potok, ale zanim tramwaj skręcił, motorniczy włączył już komunikat o zmienionej trasie i zastępczej pętli Metro Marymont przy Hali Marymonckiej. Ciekawe, czy o tej zmianie byli w porę uprzedzeni pasażerowie w środku, którzy zamiast pojechać prosto w stronę pl. Wilsona, skręcili w lewo do al. Jana Pawła II:

Niestety, pasażerowie na przystankach tramwajowych na ul. Andersa za pl. Bankowym (nad stacją metra Ratusz Arsenał) czekali tu na próżno. Niby były rozwieszone komunikaty w gablocie, ale mało kto tam zaglądał. Trudno się w tym zresztą połapać - mnóstwo kartek z rozkładami jazdy, a nawet jeszcze komunikat o jakichś starych zmianach z 1 sierpnia.

Zabrakło informatorów dla pasażerów takich, jakich mieli motorniczowie. Doskonale sprawdzało się to, gdy dwa tygodnie temu dla tramwajów zamknięto al. "Solidarności" z mostem Śląsko-Dąbrowskim i informatorzy (pozdrowienia dla znajomego Wiktora :-) cierpliwie wyjaśniali pasażerom na przystankach przy kinie Femina, dlaczego np. tramwaj linii 26, który nadjechał z Woli po skręcie z al. "Solidarności" w al. Jana Pawła II będzie już linią 33. Teraz przydałoby się tłumaczyć ludziom, np. dlaczego taka "17" ma na swojej długiej co prawda trasie aż trzy objazdy, w tym objazd objazdu na pl. Bankowym.

A oto przyczyna obecnego zamieszania - trwający od początku tygodnia remont skrzyżowania ul. Andersa ze Stawkami i Muranowską koło wieżowca Intraco. Wprawdzie miało się obyć bez wstrzymywania ruchu tramwajów, ale najwidoczniej doszło do nieporozumienia na łączach i też zostały stąd wycofane jak wcześniej samochody i autobusy. A na środku skrzyżowania bezpośrednio przy torach zaczęło się prucie nawierzchni:

Operator tej głośnej maszyny zdołał ją przekrzyczeć, miotając straszne przekleństwa. Z tego, co zrozumiałem, był niezadowolony z jakiegoś przyłącza energetycznego.

Na Muranowskiej w stronę Nowego Miasta i na Andersa w stronę Żoliborza leży już ostatnia, równiutka jak stół warstwa asfaltu.

Gdzieś w oddali migają niebieskimi światłami policyjne radiowozy. To obstawa zakończonego właśnie meczu Polonii Warszawa z Olimpią Elbląg. Służby uznały je za spotkanie podwyższonego ryzyka, jako że goście z Elbląga mają tzw. zgodę z Legią Warszawa (rzeczywiście 1 sierpnia pod pomnikiem Gloria Victis na Powązkach widziałem wieniec od kibiców Olimpii obok legijnego, w poprzednich latach były jeszcze dwa - od Pogoni Szczecin i Zagłębia Sosnowiec, ale tu chyba już zgody nie ma).

Były więc obawy, że kibole ruszą ze stadionu przy Konwiktorskiej i wpadną prosto na remontowane skrzyżowanie. A tu bruk wszelaki i większe kamienie akurat do ciskania. Takie sygnały dostali drogowcy od policji. Jak się okazało, na wyrost. Spotkałem idących spokojnie kibiców "Czarnych Koszul". Powiedzieli, że był remis 1:1. Polonii jakoś nie wiedzie się na starcie II ligi, choć z Olimpią mogło być gorzej, bo - jak czytam w internetowej relacji "Przeglądu Sportowego" - wyrównującego gola udało się jej wbić w dramatycznych okolicznościach na sam koniec meczu.

(osa)

00:20, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (6) »
środa, 17 sierpnia 2016

W Warszawie jeszcze wakacyjne natężenie ruchu. Ostatnie dni bez dużych korków, które wrócą jak zwykle po 20 sierpnia. Dlatego drogowcy maksymalnie wykorzystują ten czas na duże, uciążliwe remonty. Okazuje się jednak, że tym razem uderzyły głównie nie w kierowców tylko w pieszych. Tak jest na rozkopanym skrzyżowaniu ulicy Andersa ze Stawkami i Muranowską koło wieżowca Intraco:

Na taki widok natknąłem się tu, jadąc dziś rowerem do pracy. Starsze osoby krążące wokół zamkniętego skrzyżowania i nieczynnych przejść dla pieszych były przeprowadzane przez młodych pracowników miejskiego Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg. Sam pomogłem jednej z pieszych, która właśnie pakowała się pod tramwaj linii 17 ruszający z przystanku przed skrętem w ul. Stawki. "Nic nie widzę, bo oślepia mnie słońce, nie wiem, jak mam iść" - powtarzała, a ja podałem jej rękę, mając nadzieję, że ktoś zrobi to samo, gdy pomocy na ulicy będzie potrzebować moja 94-letnia babcia.

W najgorszej sytuacji są pasażerowie wysiadający z tramwajów przyjeżdżających od strony Żoliborza, Bródna i Żerania. Przystanek jest tam zastawiony barierkami:

Ta pani w czerwono-żarówkowym sweterku z okrzykiem na ustach "Trzeba sobie radzić" przeszła obok barierki koło Intraco, a potem przez trawnik i obie - zamknięte teoretycznie - jezdnie ul. Muranowskiej. Dopiero na południowym wlocie ul. Andersa (od strony Muranowa) natknęła się na wyznaczone barierkami legalne przejście dla pieszych:

Pod wieczór na miejsce pojechał osobiście dyrektor Zarządu Dróg Miejskich Łukasz Puchalski. Przesłał mi zdjęcia pokazujące, że pieszym wytyczono barierkami przejścia także na innych wlotach skrzyżowania i wyglądało to już lepiej.

Mimo to wiele osób nadal wchodziło na środek ulic niemal prosto pod maszyny budowlane i na nic zdawały się prośby o opuszczenie tego miejsca. Niektórzy obrzucali nawet obelgami drogowców i instruktorów ZTM. 

Można się dziwić, dlaczego ten remont potrwa od 16 aż do 22 sierpnia, czyli blisko tydzień. Nie jest to jednak zwykła weekendowa frezowanka. Zakres prac dość duży, a robotników spotkałem tu wczoraj jeszcze przed godz. 21, gdy już było ciemno. Nie tylko zdarto nawierzchnię na ul. Andersa (kapitalny remont w tym miejscu opisywałem już po wakacjach 1995 r. - kierowcy złorzeczyli na korki) i przylegającej do niej ul. Muranowskiej z pomnikiem Pomordowanych na Wschodzie. Na Stawkach do ul. Lewartowskiego jezdnia jest rozkopana do żywej ziemi i będzie tu odtwarzana. Ciekawostką jest bruk, który odsłonił się po zdarciu asfaltu na ul. Andersa i Muranowskiej, oraz kamienna podbudowa na Stawkach:

Klasyczną frezowankę ZDM zapowiada z kolei na 27-28 sierpnia wzdłuż południowej jezdni ul. Krasińskiego na Żoliborzu - od pl. Wilsona do Wisłostrady (północna jezdnia wraz z pl. Wilsona były odnawiane w długi weekend majowy). Od wielu dni trwają przygotowania do tego remontu. Również ZRiKD przekłada krawężniki, szykując się do wytyczenia drogi rowerowej na wysokości parku Żeromskiego, która zajmie część jezdni. Taki projekt mieszkańcy Żoliborza (ja też) przegłosowali w zeszłym roku do budżetu obywatelskiego.

Doskonale zapowiada się nowe skrzyżowanie ul. Krasińskiego i Czarnieckiego. Wlot tej ostatniej, który był niemożebnie szeroką połacią asfaltu, zostanie wreszcie zwężony. Jak bardzo - widać to już po układzie krawężników:

W tym miejscu jeszcze zupełnie fantastyczna sprawa, bo sam wlot ul. Czarnieckiego z przejściem dla pieszych zostanie wyniesiony ponad poziom asfaltu. Jednak samochody nie będą podskakiwać - jak to się zazwyczaj dzieje w Polsce na progach spowalniających ruch - tylko wjadą łagodnie i zjadą po nawierzchni z cegieł tak charakterystycznych dla ulic zabytkowego Żoliborza. Właśnie trwa tych cegieł układanie:

Jestem pełen uznania dla miejskich drogowców i miejskiego inżyniera ruchu, a także innych nieznanych mi teraz urzędników czy społeczników (Stowarzyszenie Żoliborzan?), którzy doprowadzili do realizacji tego właśnie rozwiązania. Na tym nie koniec, bo w myśl hasła Zielonego Mazowsza "Zatoki? To się leczy!" znikła właśnie zatoka przystankowa dla autobusów linii 114 i 185 jadących w stronę Wisłostrady.

W miejscu starej, zniszczonej nawierzchni, na której niszczyło się zawieszenie przegubowców, teraz znajduje się chodnik, a przy krawężniku nowe zabezpieczenia dla osób niewidomych. Autobusy będą się zatrzymywać na jezdni, ale nie zablokują ruchu, bo kierowcom zostanie jeszcze jeden pas obok:

Najbardziej na mojej rowerowej trasie do pracy zdziwił mnie dziś remont tramwajarzy na Trasie W-Z. Od soboty 14 sierpnia aż do 11 września zamknięto wspólny pas dla tramwajów i autobusów w al. "Solidarności" i na moście Śląsko-Dąbrowskim. Spodziewaliśmy się, że jego zniszczona po 7 latach nawierzchnia zostanie wymieniona. W ostatniej chwili okazało się jednak, że tak się nie stanie, bo - jak poinformowali urzędnicy - należałoby zamknąć cały most.

Owszem, będzie tak przez tydzień, ale dopiero w przyszłoroczne wakacje. Tylko że wtedy to też ma nie być właściwy remont, lecz testowanie nowej nawierzchni, bardziej odpornej na jazdę przeciążonych przegubowców. Po wielu miesiącach obserwacji (w warunkach letnich i zimowych) zostanie podjęta decyzja, czy zgodnie z tą technologią remontować trambuspas na całej długości.

Na najbliższe tygodnie, czyli do pierwszej dekady września, zapowiedziano tylko drobne prace konserwacyjne. Tymczasem przy Muzeum Niepodległości, wokół którego rozdzielają się tory tramwajowe, wygląda to tak:

Nawierzchnia trambuspasa, która w tym miejscu była akurat w niezłym stanie, jest po kawałku zrywana razem z całkiem dobrze wyglądającą izolacją szyn. Nic z tego nie rozumiem.

(osa)

19:38, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
niedziela, 14 sierpnia 2016

Wygląda na to, że władze Warszawy podejmą wkrótce decyzję o przyspieszeniu budowy końcówki II linii metra ze stacjami Lazurowa, Chrzanów, Połczyńska i bazą techniczno-postojową Mory. Niestety, bo w budżecie miasta nie ma na to pieniędzy. Urzędnicy liczą na dotacje UE, ale najpierw trzeba mieć własne fundusze. A potrzeba ok. 1 mld 350 mln zł, już po wygospodarowaniu przez Metro Warszawskie prawie 0,5 mld zł.

Entuzjaści budowy metra, często bezkrytyczni, zdają się nie przyjmować do wiadomości, że oddanie II linii zaledwie o 2-3 lata wcześniej oznacza bardzo duże zmiany w programie inwestycyjnym miasta. W latach 2019-23 aż 80 proc. pieniędzy przeznaczonych na rozwój miałoby iść właśnie na metro. To mi się nie podoba, bo po co takie wyrzeczenia? Spokojnie można dociągnąć tunele do bazy w Morach we wcześniej zaplanowanym tempie, czyli ok. 2025 r. Byłoby to równo 15 lat od rozpoczęcia budowy centralnego odcinka (I linia powstawała aż przez 25 lat).

Z moich informacji wynika, że ratusz nie będzie oszczędzał kosztem inwestycji dzielnicowych. Dla rządzącej miastem i większością dzielnic Platformy Obywatelskiej byłby to polityczny strzał w stopę. I tak PO nie będzie już mieć łatwo podczas najbliższych wyborów samorządowych. Zamiast więc uderzać w inwestycje dzielnicowe (szkoły, przedszkola, nowe ulice itp.) zdecydowano o ścięciu projektów ogólnomiejskich. Na liście jest ponad 20 pozycji.

Jedyną, którą znam, jest rezygnacja z poszerzenia ul. Płaskowickiej po zbudowaniu tunelu południowej obwodnicy Warszawy. Mam mieszane odczucia. Z jednej strony, oszczędziłoby to mieszkańcom Ursynowa wprowadzania dodatkowego ruchu tranzytowego na powierzchnię, z drugiej - okolica może się przyblokować, bo oba ursynowskie węzły obwodnicowe są połówkowe. Czyli ci, którzy mieszkają na zachodzie dzielnicy, a będą chcieli jechać na wschód (do mostu południowego), muszą się jakoś przedostać się górą (nad tunelem), czyli właśnie ul. Płaskowickiej do zjazdu na obwodnicę przy skarpie warszawskiej. Na marginesie: szacowany przez ZMID koszt drugiej jezdni ul. Płaskowickiej to tylko 31,6 mln zł, a na metro potrzeba prawie 1,5 mld zł.

Oczywiście można by nie zaczynać poszerzania ul. Marynarskiej za 50 mln zł, które niewiele da, a może tylko pogorszyć sytuację na Służewcu. Jednak miasto dostało właśnie na ten cel dotację UE, a poza tym wybrało wykonawcę i prawdopodobnie już za tydzień pierwsze utrudnienia w ruchu, w tym zamknięcie na przynajmniej rok linii tramwajowej do pętli Służewiec.

Wśród inwestycji drogowych, które można by odłożyć (sięgam do zakładki z projektami ZMID w przygotowaniu), jest z pewnością połączenie Ciszewskiego - Oś Królewska (Ursynów - Wilanów), skoro będzie południowa obwodnica Warszawy ze zjazdem z ul. Płaskowickiej do Branickiego. Poza tym spokojnie dałoby się przesunąć kosztowną i oprotestowywaną przez mieszkańców Pragi przebudowę Wybrzeża Helskiego i poszerzenie ul. Grzybowskiej. Ewentualnie wytyczenie al. Polski Walczącej, czyli Czerniakowskiej-bis na przedłużeniu ul. Gagarina - pod warunkiem, że osiedla wokół Kopca Czerniakowskiego nadal będą wisieć na prowizorycznej ul. Bluszczańskiej bez komunikacji miejskiej.

Wygląda więc na to, że jedyną inwestycją, która może być "dawcą" funduszy dla metra jest most Krasińskiego z trasą dojazdową na Bródno. Po ostatnich burzliwych konsultacjach ratusz szykuje na ten cel ok. 1,2 mld zł. Wielokrotnie pisałem, że nie jest to inwestycja pierwszej potrzeby. Zamiast niej ratusz powinien doprowadzić z Bródna tzw. ul. Nowotrocką do stacji metra Trocka i ul. Radzymińskiej. Byłoby to i tańsze, i sensowniejsze niż most z Żoliborza.

Nie wyobrażam sobie za to, by komuś mogło przyjść do głowy dalsze opóźnianie tak potrzebnych inwestycji z listy ZMID jak: obwodnica śródmiejska na Pradze (nadal brakuje finansowania dla ostatniego odcinka Radzymińska - rondo Żaba), druga jezdnia Lazurowej (o wiele bardziej potrzebna teraz blokowiskom na Chrzanowie niż metro - na obecnej wąskiej jezdni tworzą się korki za skręcającymi w niemal każdą przecznicę), a poza tym poszerzenie Łodygowej w stronę Ząbek, modernizacja Traktu Lubelskiego w Wawrze i Głębockiej do osiedli Zielonej Białołęki, poszerzenie Wału Miedzeszyńskiego (powinno objąć dłuższy odcinek niż tylko do płd. obwodnicy) i wytyczenie odcinka ul. Indiry Gandhi do ursynowskiego półwęzła z płd. obwodnicą.

Mam jednak spore obawy, że nie skończy się na cięciach w inwestycjach. Mogą też ucierpieć np. remonty ulic (gołym okiem widać, jak pogarsza się ich stan, gdy na weekendowe frezowanki idzie po 30-50 mln zł rocznie a nie 80-100 mln zł jak w najlepszych latach). Mogą być przewietrzane rozkłady jazdy tramwajów i autobusów (wieczorne, a może i szczytowe na tzw. silnych liniach jak 105, 116 czy 190). Albo ścięty budżet na zieleń czy sprzątanie ulic. Czy to wszystko jest warte tego, żeby mieć metro na peryferyjnym odcinku w 2023 zamiast 2025-6 roku?

(osa) 

22:55, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (13) »
niedziela, 07 sierpnia 2016

I znowu jest co oglądać na Tarchominie i Nowodworach. Po dwóch latach od budowy odcinka linii tramwajowej do pętli za skrzyżowaniem ul. Światowida i Mehoffera teraz powstaje kolejny fragment - do tymczasowej zawrotki u zbiegu Światowida i Strumykowej. Tak wygląda obecnie to miejsce:

Tempo prac w wykonaniu firm ZUE i Strabag jest niesamowite. Budowa zaczęła się 15 lipca i już po 20 dniach ul. Światowida zmieniła się nie do poznania. W tym czasie wykorytowano większą część nowego odcinka torów, leżą pierwsze szyny, całkowicie znikło rondo o nieporęcznej nazwie Ligi Morskiej i Rzecznej - ten wyczyn "tfurczości" nazewniczej radnych żegnamy bez żalu:

Może jednak uda się zakończyć inwestycję przed zimą i puścić tramwaje dalej jeszcze w tym roku a nie dopiero na wiosnę 2017 r., jak przewidują urzędnicy? Duży postęp prac nie musi jednak dziwić, skoro nawet pod wieczór w sobotę na placu budowy spotkałem robotników i uruchomione maszyny:

Wykonawcy gonią, bo przed końcem wakacji powinni jeszcze przebudować tory i rozjazdy na obecnej końcówce trasy tramwajowej przy pętli Tarchomin Kościelny:

 

W czasie robót ruch na tej pętli będzie wstrzymany - dwukierunkowe tramwaje mają dojeżdżać do zawrotki międzytorowej.

Zwróciłem uwagę i zaniepokoiłem się, że nowy odcinek torowiska jest układany dość daleko obecnej jezdni ul. Światowida. Z tego powodu wykorytowana już trasa tramwajów zbliża się niebezpiecznie do pomnikowego dębu przed skrzyżowaniem z ul. Stefanika:

Drzewo ma dobre 150 lat. Jakiś czas temu mieszkańcy Tarchomina i Nowodworów stoczyli o nie długi bój, bo urzędnicy zamierzali wyciąć ten cenny dąb. W końcu obiecano, że ocaleje, ale gdzie zmieści się planowana tu druga jezdnia ul. Światowida? Przecież nie między drzewem i torowiskiem tramwajowym. Z kolei po drugiej stronie dębu widać słup energetyczny:


Dalej w kierunku Nowodworów na odcinku Stefanika - Ordonówny miejsce pod torowisko tramwajowe też wyznaczono dość daleko od krawężnika i obecnej jezdni ul. Światowida. Druga będzie się musiała mocno zbliżyć do budowanego właśnie bloku, trzeba by tam też, niestety, wyciąć zagajnik akacjowy:

W momencie wytyczania drugiej jezdni ul. Światowida przesądzony jest też los pętli autobusowej Nowodwory - w zamian powstanie długa zatoka przystankowa dla autobusów kończących tu trasę. Na razie pętla jest zlikwidowana tylko częściowo, a wszystkie linie wjeżdżają na nią przez tymczasowy przejazd od północy, bo tak prowadzi objazd tego odcinka ul. Światowida:

Przynajmniej część linii mogłaby zostać na tej trasie (przez Strumykową), gdy do Nowodworów dojadą już tramwaje, żeby nie dublować się nawzajem.

Oczywiście najlepiej by było, gdyby druga jezdnia ul. Światowida nie powstała wcale. Bo i po co? Będą przecież jeździły tramwaje i to nimi a nie samochodami mieszkańcy okolic ul. Światowida powinni docierać do Metra Młociny i dalej do centrum.

Dobrze natomiast, że zaczęło się wytyczanie drugiej jezdni ul. Światowida między Modlińską a Traktem Nadwiślańskim. Tę inwestycję udało się wymóc na właścicielu Galerii Północnej, żeby po jej otwarciu okolicy nie sparaliżowały korki. Moloch handlowy wielkości Galerii Mokotów jest coraz bardziej zaawansowany w budowie, przyszedł więc czas na prace przy nowej jezdni ul. Światowida na 600-metrowym odcinku:

(osa)

00:23, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (3) »
środa, 03 sierpnia 2016

Oglądając - jeszcze przed otwarciem 1 sierpnia - zmodernizowany w marne 2,5 roku 7-kilometrowy odcinek linii kolejowej Zielonka - Rembertów, natknąłem się na dość nietypowy widok. Na wyremontowanym przystanku Zielonka Bankowa powstało bardzo szerokie przejście przez tory zaopatrzone w szlabany. Kolejarze zapowiadali, że będą opuszczane automatycznie przed każdorazowym przejazdem pociągów. Na razie niezbyt często, bo takich kursów jest ledwie 12 dziennie. W dodatku pociągi za szlabanem dopiero się rozpędzają po postoju przy peronach, które zlokalizowano przed przejścio-przejazdem. Dopiero od grudnia na ten odcinek mają wrócić dalekobieżne składy relacji Warszawa - Białystok i dalej.

Na zdjęciu szlaban jest widoczny w czarnej folii na lewo od sygnalizatora. Od mieszkańców Zielonki Bankowej, którzy wzięli mnie za urzędnika kolejowego, nasłuchałem się na te pochylnie dla osób niepełnosprawnych. - My zdrowi damy sobie radę wejść na peron po schodach, ale oni? Jak manewrować wózkiem na takich ostrych zakrętach? W dodatku barierki zwężają przejazd - przekonywała mnie jedna z pasażerek PKP.

Trudno mi ocenić, czy i jak duży jest to problem. Prawdziwy kolejarz, przedstawiciel firmy Torpol, wykonującej prace, stwierdził, że wszystko jest zgodne z przepisami. Jednak na pytanie, czy projekt był konsultowany ze środowiskami "wózkowiczów", odpowiedział przecząco. - Po co? - dodał. - Wykonanie spełnia normy. Wystające barierki będą ułatwiały tym osobom chwytanie się podczas wjeżdżania - stwierdził. Takie podejście nasuwa przypuszczenia, że może jednak coś udałoby się wykonać tu lepiej.

Kolejarz przyznał też, że taki zagmatwany podjazd nie powstałby, gdyby udało się zrealizować pierwotny projekt. W miejscu obecnego toru przeszkód dla osób niepełnosprawnych miała bowiem powstać jezdnia ul. Bankowej prowadząca do przejazdu kolejowego (stąd szlabany) i na drugą stronę torów. Mieszkańcy okolicznych willi oprotestowali jednak ten pomysł w obawie przed tranzytem samochodów. Sprawa się przeciągała, ostatecznie z przejazdu zostało przejście. Wygląda dziwnie, a czy będzie praktycznie, to się dopiero okaże.

(osa)

18:46, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 149

Gazeta.pl Warszawa