sobota, 31 stycznia 2015

W ciągu dnia spadło 30 cm śniegu, nocą drugie tyle i nad ranem nie było śladu po żwirku na jezdni z poprzedniego wpisu. A samochód zaparkowany przed kwaterą w podmiejskiej części Liptowskiego Mikulasza wyglądał tak:

Całe osiedle zabrało się do odśnieżania. Była to okazja do sąsiedzkich rozmów. - Sprzątam już dwie godziny - powiedział pan z naprzeciwka, ale bez żadnej pretensji, raczej wyglądał na zadowolonego z efektu swojej pracy, czyli dwóch potężnych pryzm między chodnikiem a jezdnią. Tak jak w Polsce właściciele prywatnych posesji na Słowacji muszą zapewnić przejście po opadach śniegu. - No i chcemy wyjechać samochodami z garaży, dlatego wszyscy odśnieżamy - przyznał pan Anton, nasz gospodarz, który z samego rana odwiózł syna na lokalne zawody narciarskie, a potem pomagał wypchnąć na ulicę jeden z samochodów swoich polskich gości.

Warunki na Chopoku (2004 m) musiały być znakomite. Poprzedniego dnia śnieg sypał tam grubymi płatami bez przerwy. Wiał silny wiatr, na szczycie niewiele było widać, ale zjeżdżało się nieźle. Niżej w końcu utworzyły się muldy, ale od czego są ratraki.

Dla kierowców był to jednak sądny dzień. Atak zimy sparaliżował sporą część Słowacji. O dziwo, w wiadomościach nie było śladu paniki - u nas od razu słyszelibyśmy nieśmiertelną frazę, jak to "zima zaskoczyła drogowców", a wszystkiemu winny jest rząd (niezależnie od opcji politycznej). Słowacka stacja radiowa Jemne co pół godziny podawała aktualne informacje o sytuacji na drogach. W Bratysławie stanęły trolejbusy. Nieprzejezdna była użytkowana także przez polskich kierowców międzynarodowa droga między Węgrami a przejściem granicznym w Chyżnem (na odcinku Bańska Bystrzyca - Rużomberok). Wieczorne wiadomości telewizyjne odnotowały tragiczny wypadek czeskiego autokaru pod Preszowem.

Po takich sygnałach nie ryzykowałem przejazdu przez Tatry krętą drogą łączącą Liptowski Mikulasz z drogą nr 59 pod Twardoszynem (w kierunku Chyżnego). Ruszyliśmy naokoło przez Rużomberok, ale nie autostradą przecinającą Spisz, Liptów i Orawę (pożałowałem 10 euro na winietę za niespełna 20 km) tylko starą, równoległą szosą nr 18. Autostrada była już przygotowana do jazdy (zostało trochę błota pośniegowego), ale "osiemnastka" nadal cała biała. Nawet bez żwirku. Jak widać na zdjęciu, wyglądało to nawet malowniczo, ale nie można się było rozpędzić powyżej 50-60 km na godz.

Pierwszy pług dogoniliśmy przed Rużomberokiem, zanim stara "18" połączyła się z autostradą. Zgarniał śnieg z pobocza z tak dużą siłą, że na naszych oczach przewróciły się dwa znaki drogowe (jeden z napisem "Pozor", czyli uwaga :-).

Po skręcie w drogę nr 59 w kierunku Twardoszyna, Trzciany (Trsteny) i Chyżnego była już czarna nawierzchnia, ale my odbiliśmy w lewo na Namestovo do przejścia w Korbielowie, żeby zajrzeć jeszcze na Pilsko. I to tutaj na dość stromym podjeździe do parkingu pod wyciągiem natknęliśmy się najgorsze warunki drogowe. Najwyraźniej ktoś zapomniał o żwirku. Samochody nie mogły dotrzeć na parking, koła buksowały na śniegu, kierowcy zawracali.

Ostatnie opady śniegu w górach muszą cieszyć narciarzy, którzy dopiero zaczynają ferie. Zwłaszcza że poprzedni sezon w Korbielowie był całkowicie stracony - gospodarze załamywali ręce. Oby teraz w nadmiarze pracy pamiętali, że przydałoby się jednak trochę odśnieżyć/przygotować dojazd.

(osa)

20:28, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 27 stycznia 2015

Coraz więcej warszawskich dzielnic/osiedli odchodzi od posypywania solą lokalnych ulic. W 100 procentach są już od niej wolne jezdnie na Żoliborzu. W styczniu pisałem o dołączeniu się do strefy bez soli Saskiej Kępy, a burmistrz Pragi Południe nie wykluczał jej rozszerzenia o inne części tej dzielnicy.

Podczas urlopu natknąłem się na inny ekologiczny sposób radzenia sobie z zimą i śliską nawierzchnią jezdni. Na zdjęciu powyżej główna ulica w podmiejskiej części Liptowskiego Mikulasza na Słowacji w stronę zakrytego chmurami narciarskiego raju na Chopoku. Wieczorem popadał śnieg i zrobiło się ślisko. W nocy musiały interweniować służby drogowe, ale nie tak jak u nas - na Słowacji nie muszą mieć koniecznie czarno na jezdni. Rano nadal była biała, ale usiana żwirkiem. To doskonale zapobiegało wpadaniu aut w poślizg (oczywiście pod warunkiem, że kierowcy jechali niezbyt szybko, a prędkość na Słowacji jest egzekwowana bardzo restrykcyjnie).

U nas wysuwa się przeciwko posypywaniu ulic żwirkiem argument, że szybko przychodzi odwilż i już po żwirku. Otóż tutaj temperatura właśnie balansuje za dnia wokół 0 st. C, a żwirek leży.

Wróćmy do Warszawy, bo mamy jeszcze dzielnicę, którą rządzą urzędnicy całkowicie niereformowalni, jeśli chodzi o solenie ulic. Kolejny rok walczy z tym miejscowy radny Zbigniew Poczesny z klubu Mieszkańcy Bródna - Targówka - Zacisza. Dopomina się, by nie stosować soli na tym ostatnim osiedlu, gdzie dominują małe ulice. Po raz kolejny pisał o tym w interpelacji z października 2014 r.:

"W wyniku ciągłego solenia gminnych ulic giną drzewa, rośliny i krzewy. Solenie doprowadza do dewastacji ulic. Mieszkańcy wielokrotnie poruszali ten problem. Rozumiem potrzebę solenia ulic głównych, ale osiedlowe można odśnieżać tylko pługiem, a z resztą mieszkańcy sami sobie poradzą. (...) Chciałbym przypomnieć, że taki eksperyment na Żoliborzu się udał!" - podkreśla radny Poczesny, a oto, co mu zdążył odpowiedzieć przed porażką w ostatnich wyborach burmistrz Targówka Grzegorz Zawistowski: "Uprzejmie informuję, że nie planuje się utrzymywania dróg utwardzonych w okresie zimowym bez użycia soli. Zgodnie z opinią prawną uzyskaną z Wydziału Prawnego i Obsługi Zamówień Publicznych dla Dzielnicy Targówek w powyższej sprawie, Miasto Stołeczne Warszawa w przypadku odstąpienia od używania środków zwalczających śliskość zimową, będzie ponosiło pełną odpowiedzialność za szkody powstałe w wyniku niedopełnienia obowiązku likwidacji śliskości zimowej na nawierzchni drogi" (jak zwykle MiniMax, czyli maksimum słów - minimum treści).

Radny nie odpuszcza. Znowu pisze w połowie stycznia tym razem już do nowego burmistrza dzielnicy: "Proszę o decyzję w sprawie tego barbarzyńskiego procederu, bo tego domagają się mieszkańcy". Radny oferuje też pomoc w przeprowadzeniu ankiety na Zaciszu, pyta, ile podpisów wystarczy, żeby przekonać burmistrza, że ludzie nie chcą soli zimą. Trzymam kciuki za tę akcję i za Zacisze. Będę śledził tę sprawę na łamach "Gazety Stołecznej", zawstydzając urzędnicze średniowiecze.

(osa)

19:06, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (6) »
niedziela, 25 stycznia 2015

Ostatnie dni przyniosły informację o spodziewanym w lutym mianowaniu na wiceprezesa Tramwajów Warszawskich dotychczasowego burmistrza Śródmieścia w latach 2006-2014. I choć nominacje po linii partyjnej mogą budzić dezaprobatę, to z osobą Wojciecha Bartelskiego (PO) wiążę pewne nadzieje na poprawę klimatu wokół tramwajów w stołecznym ratuszu.

Przez dwie poprzednie kadencje Hanny Gronkiewicz-Waltz były traktowane po macoszemu. Owszem nastąpiła rekordowa wymiana taboru i mieliśmy liczne remonty. Jednak wciąż nie możemy się doczekać obiecywanych wielokrotnie priorytetów w sygnalizacji, a i inwestycji nie było przesadnie dużo - przybyły ledwie dwie nowe linie. W dodatku w zasadzie dopiero teraz, jeśli nie liczyć niepełnosprawnego odcinka przez most Północny z 2013 r.

Wojciech Bartelski, jako wiceprezes ds. inwestycji in spe, deklaruje jako priorytet i wyzwanie nr 1 nową linię tramwajową do Miasteczka Wilanów (może by tak z odnogą wzdłuż ul. Gagarina na Sielce?). Nie daje też spisywać na straty linii tramwajowej na Gocław, przed którą tak się w ostatnich miesiącach miga ekipa pani prezydent. W dalszej przyszłości popiera nawet trasę tramwajową wzdłuż Traktu Królewskiego (oklaski!). Przypomina, że samorząd Śródmieścia składał uwagę do projektu planu zagospodarowania rejonu ul. Foksal z wnioskiem o dopuszczenie trakcji tramwajowej na Nowym Świecie (aplauz!).


Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Może obecny prezes Tramwajów Warszawskich - wciąż pierwszy na tym stanowisku od ponad 20 lat! - rzeczywiście potrzebuje takiego wsparcia przy inwestycjach? Krzysztof Karos to kulturalny, uczciwy urzędnik, ale sprawia wrażenie nieustosunkowanego na szczytach władzy, a w nowym budżecie Unii Europejskiej na lata 2014-20 Tramwaje będą miały do wydania grube miliony.

Tu ciekawostka: wszystkie odcinki torów w granicach dzisiejszego Bemowa poza istniejącą już przed wojną trasą na Boernerowo (z późniejszymi zmianami) zostały wytyczone pod rządami Krzysztofa Karosa - najpierw linia przez Jelonki od pętli Cm. Wolski do pętli Górczewska (1992 r. - to pierwsza inwestycja, którą opisywałem na łamach "Gazety Stołecznej"), potem Koło - Nowe Bemowo (1997 r. z nowym wiaduktem na ul. Dywizjonu 303), Piaski - Nowe Bemowo (2005 r.) i najnowsza, czekająca na otwarcie (Jelonki - Nowe Bemowo). W tym przypadku okazał się prorokiem, bo już wiele lat temu przewidział, że tramwaje ruszą tędy dopiero w 2015 r. Na nic zdały się protesty władz Bemowa i nasze teksty w "Stołecznej" o tym, że po wykonaniu kluczowego dla tej inwestycji wiaduktu nad trasą ekspresową S8 nie ma co zwlekać z układaniem torów. Owszem ogłoszono przetarg na projekt i budowę linii tramwajowej, ale formalności tak to wszystko przedłużyły, że stanęło na pierwotnych prognozach prezesa Karosa. Teraz do kompletu brakuje już tylko przełożenia całości torów na środek ul. Powstańców Śląskich, żeby tramwaje nie musiały dwukrotnie przecinać jezdni na niedługim odcinku. Może to dodatkowe zadanie dla nowych sił inwestycyjnych?

(osa)

21:44, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (29) »
środa, 21 stycznia 2015


Fot. Kuba Atys/AG

Marilyn Monroe to ja z pewnością nie jestem (słynny fotos z sukienką falującą nad kratką wentylatorni nowojorskiego metra), ale chodzi o pokazanie, jak silny jest pęd powietrza u wylotu wentylatora na stacji II linii Centrum Nauki Kopernik. Najlepiej byłoby to widać po długich włosach fotografa, który był tam ze mną. Jednak to on robił zdjęcia i wymyślił, żeby zapozować z fruwającym na wietrze szalikiem i notesem, w którym kartki same przewracają się na drugą stronę. Pracownicy Metra Warszawskiego i wykonawcy II linii doradzali, żeby założyć coś na głowę, bo chłodny wiatr wieje tu naprawdę mocno.

Kiedy patrzy się ku górze, widać wysoki szyb wentylatorni przesłonięty szybą, przez którą do podziemi wpada światło słoneczne:


Fot. Kuba Atys/AG

W normalnych warunkach wentylatornia służy do wymiany powietrza na całej stacji. W razie jej zadymienia podczas pożaru włączają się systemy awaryjne w różnych kombinacjach razem z sąsiednimi wentylatorami szlakowymi (jeden u zbiegu ul. Zajęczej i Topiel na Powiślu, inny po drugiej stronie Wisły - trzeba go było przesuwać, bo początkowo kolidował ze strefą ochronną Natura 2000) - powietrze jest wyciągane z dużą siłą na zewnątrz.

Niestety, na powierzchni wentylatory szpecą całą okolicę stacji, bo to sporej wielkości budynki. Wykonawcy i inwestor twierdzą, że przepisy w Polsce nakazują stawiać takie grzyby, bo inaczej niż w wielu innych miastach u nas nie wystarczy kratka na poziomie gruntu. Może któryś z warszawskich posłów zająłby się tym, żeby chociaż na peryferyjnych odcinkach II linii metra wyglądało to lepiej niż w reprezentacyjnym centrum?


Fot. Kuba Atys/AG

Wrócmy jeszcze pod ziemię, bo tutaj natknęliśmy się na kilka nietypowych napisów na drzwiach w ogólnodostępnej części stacji. Tak oznaczono toaletę dla pań:


Fot. Kuba Atys/AG

A tak pomieszczenie dla obsługi bankomatu (swoją drogą - ogromne, wykonawcy pytani, po co tak wielkie, stwierdzili, że tak im wyszło po umiejscowieniu ścian):


Fot. Kuba Atys/AG

Turecki pracownik pytany, czy tak brzmi nazwa bankomatu w jego ojczystym języku, zaprzeczył. Wygląda to więc na literówkę (chyba że to po włosku?). Jak się potem dowiedziałem, napisy z "umywalniami" zostaną zastąpione uniwersalnymi piktogramami, a nie kółkiem i trójkątem zrozumiałymi tylko dla Polaków.

(osa)

13:39, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (19) »
niedziela, 18 stycznia 2015

Bezpośrednio po otwarciu linii tramwajowej na ul. Powstańców Śląskich (między Górczewską a Radiową) nie należy się spodziewać większych zmian tras autobusów, ale co będzie potem? Prawdę mówiąc, liczę na większe porządki. Tramwajowa część inwestycji czeka już tylko na parafkę nadzoru budowlanego. Mimo różnych problemów trasa została zbudowana w doskonałym tempie, bo trwało to tylko pół roku (co prawda kluczowy obiekt na tym odcinku, czyli wiadukt nad drogą ekspresową S8, powstał osobno kilka lat wcześniej). Obstawiam, że ruch tramwajów może zostać puszczony od początku lutego, czyli po feriach zimowych.


Fot. Franciszek Mazur/AG

Zarząd Transportu Miejskiego już dawno podał, jak zmienią się trasy tramwajów i jest to całkiem zgrabny plan. Ruszy nowa linia 11 - początkowo jednak z pl. Narutowicza przez pl. Zawiszy i Kercelak do Wolskiej, docelowo z zawrotki przy rondzie Daszyńskiego razem z linią 10 przez Prostą, Kasprzaka, Skierniewicką do Wolskiej - brakuje tylko metra i taboru dwukierunkowego, bo jest realizowany dość szalony pomysł odbioru szkaradnych wagonów typu Jazz (każdy musi pokonać 5 tys. km, a jak nie, to od nowa). W ten sposób panowie od wielu miesięcy odbierają jeden wagon. "Jedenastka" pojedzie ul. Powstańców Śląskich przez Wawrzyszew i Nocznickiego do Metra Młociny. To pozwoli zabrać z Bemowa linię 6, która wróci do swego historycznego przebiegu Metro Młociny (d. Huta) - Gocławek. Jednocześnie zniknie linia 8, a kryterium rondo Waszyngtona - al. Zieleniecka - Grochowska - Wiatraczna będzie zaliczać linia 22.

Przez ładnych parę lat tramwaje bezsensownie nadkładały drogi, przewożąc powietrze między Bemowem a Kołem. Ostatnio robiły to linie 6 i 28. Po otwarciu nowego odcinka ta ostatnia pojedzie nim do pętli Górczewska. Ma tu szansę na lepszą frekwencję - przesiadki z linii podmiejskich, a po drodze hipermarket.

A co z autobusami? Jeszcze niedawno w ZTM sygnalizowano, że zmiany raczej nie będą duże. Na pewno trasę zmieni linia 184, żeby nie dublować "11" na całej długości ul. Powstańców Śląskich. Gdyby trasy miało zmieniać więcej autobusów, ZTM zamierzał ogłosić konsultacje, ale to zajęłoby pół roku. Wygląda na to, że teraz urzędnicy skłaniają się do tego drugiego wariantu, a propozycje zmian mamy poznać do końca stycznia. Okazją do ich wprowadzenia mógłby być remont linii tramwajowej na ul. Obozowej, który ma się zacząć w czerwcu. Można się spodziewać, że wtedy tramwaje 23 i 24 będą dojeżdżały na Bemowo przez Wolską, Połczyńską i właśnie nowym odcinkiem ul. Powstańców Śl. Ideałem byłoby wykorzystanie na linii 13 taboru dwukierunkowego i urządzenie zawrotki na Obozowej przed remontowanym odcinkiem.

Uważam, że otwarcie nowej trasy tramwajowej, co zdarza nam się w Warszawie niezwykle rzadko, o wiele rzadziej nawet niż uruchamianie kolejnych fragmentów metra, powinno się wykorzystać do większych zmian tras autobusowych. Nie tylko na Bemowie, ale też w innych dzielnicach. Wbrew obawom ZTM bardzo dobrze przeprowadził konsultacje przed zmianami związanymi z otwarciem II linii metra, zdecydowano się na to mimo roku wyborczego - brawo! Liczyłbym, że podobna "rewolucja" zostanie zaproponowana także teraz.

Przedstawiam do dyskusji własny projekt tras autobusowych po otwarciu linii tramwajowej na ul. Powstańców Śląskich:

* 112 - wycofanie z odcinka, który dubluje trasę tramwajową na ul. Powstańców Śląskich (na odcinku do Karolina -> patrz 197): od Centrum Handlowego Radzymińska bez zmian przez Bródno, most Grota-Roweckiego do Metra Słodowiec i Żeromskiego, stąd: al. Reymonta - Kasprowicza - Metro Wawrzyszew - Sokratesa - Conrada - Chomiczówka (zamiast 114 - połączenie Chomiczówki z metrem), z obecną częstotliwością co 10-12 minut.

* 114 - podział linii, bo obecna trasa jest za długa, nierównomiernie wykorzystana, a autobusy są narażone na opóźnienia: bez zmian z Bródna przez most Grota-Roweckiego, Wisłostradę i Krasińskiego - od pl. Wilsona prosto Krasińskiego do pętli przy Cmentarzu Wojskowym na Powązkach (pozostałe odcinki - patrz linie: 112 i 381), obecna częstotliwość co 10 minut.

* 122 - korekta w środku trasy i jej uproszczenie między os. Piaski a pl. Wilsona - tu linia wycofana z Powązek (patrz linie: 114 i 156): od Krasińskiego przez Broniewskiego, Rudnickiego do Kochanowskiego i dalej bez zmian; docelowo po przebiciu Nowolazurowej: wydłużenie trasy od Górczewskiej przez Lazurową, Nowolazurową, al. 4 Czerwca 1989 r., Poczty Gdańskiej, Dzieci Warszawy, Ryżowa, Prystora, Skoroszewska - Skorosze. (częstotliwość bez zmian - co 10-15 minut).

* 156 - wycofanie z prawego brzegu Wisły (tam nowa linia lokalna do obsługi Bródna, Targówka, Targówka Fabrycznego - 202?), na lewym brzegu Wisły połączenie z linią 303 i obsługa nowej części Żoliborza: Cmentarz Płn. Brama Gł (w godz. 7-19) / Młociny UKSW - Wóycickiego - Dzierżoniowska - Żubrowa - Pułkowa - Marymoncka - Przy Agorze - Kasprowicza - al. Zjednoczenia - Żeromskiego - Perzyńskiego - Rudnickiego - gen. Maczka - Powązkowska - Krasińskiego - Przasnyska - Rydygiera - Metro Dworzec Gdański; częstotliwość - co 15 minut.

* 167 - podział linii i skrócenie trasy do historycznego odcinka Mokotów - Ochota (patrz linia 184), obecna jest za długa, autobusy są narażone na korki, a przez to niepunktualne: bez zmian z Siekierek przez Gagarina, Spacerową, Rakowiecką, Wawelską do Grójeckiej, stąd ul. Bitwy Warszawskiej 1920 r., Białobrzeska, Opaczewska, Szczęśliwicka - Szczęśliwice; powrót ul. Dickensa do Białobrzeskiej; jednocześnie wycofanie ze Szczęśliwic i Ochoty linii 521 (trasa skrócona do odcinka Falenica - Dworzec Centralny); częstotliwość co 10-15 min w dni powszednie i lepsza: co 15 minut w weekendy.

* 184 - wycofanie linii z ul. Powstańców Śląskich i Połczyńskiej, by nie dublowała trasy tramwajowej, dodatkowa obsługa nowych osiedli wokół Fortu Bema - tu wchłonięcie linii 201, częściowe zastąpienie linii 167 i powrót na historyczną trasę przez Koło: Metro Młociny - Kasprowicza - al. Reymonta - Powstańców Śląskich - Piastów Śląskich - Osmańczyka - Obrońców Tobruku - Księcia Bolesława - Księcia Janusza - Obozowa - Deotymy - Elekcyjna - Wolska - al. Prymasa Tysiąclecia - Al. Jerozolimskie (Dworzec Zachodni) - Grzymały - Szczęśliwicka - Szczęśliwice; lepsza częstotliwość: co 10-15 minut w dni powszednie i co 15 min w weekendy.

* 197 - korekta trasy na końcowym odcinku linii 112, w związku z tym zamiana z linią 129: z Ursusa jak dotąd przez Gołąbki i ul. Gierdziejewskiego do Połczyńskiej, od Karolina jak 112 przez Szeligowską, Lazurową, Człuchowską do Powstańców Śląskich, stąd jak 129 przez pl. Kasztelański, Strąkową, Jana Olbrachta do Górczewskiej, dalej bez zmian przez Koło, Fort Bema, Bielany do pętli Gwiaździsta (linia 129 od Dźwigowej przez Połczyńską, Wolską, Redutową, Jana Olbrachta i dalej bez zmian na Koło).

* 201 - likwidacja;

* 303 - likwidacja;

* 381 - nowa linia w dniach i godzinach zajęć w kampusie UKSW na Młocinach jako szybki dojazd do metra: Metro Młociny - trasa mostu Północnego - Pułkowa - Żubrowa - Dzierżoniowska - Wóycickiego - Młociny UKSW, powrót Pułkową.

Do rozważenia ewentualnie przekierowanie linii podmiejskich 701, 708, 712 z Metra Młociny na krótszą trasę bezpośrednio przez ul. Nocznickiego do Wólczyńskiej/Arkuszowej.

Koniec końców ulica Powstańców Śląskich byłaby obsługiwana głównie przez tramwaje, a razem z nimi tylko odcinkowo zostałyby linie autobusowe (patrząc od północy): 184, 122, 171, 523, E-2, 190, 197 i 189.

20:56, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (59) »
czwartek, 15 stycznia 2015

W tym tygodniu Tramwaje Warszawskie wystąpiły o decyzję środowiskową dla najbardziej obiecującej obecnie trasy wzdłuż ul. Kasprzaka i Wolskiej. Choć z informacji, które do mnie dotarły, po pewnych zmianach kadrowych w tej spółce możliwe jest nowe otwarcie i doprowadzenie do budowy także innych oczekiwanych połączeń. Kto wie, czy nawet nie linii na Gocław, której pożyteczny projekt zwalcza, jak może, prometrobusowa frakcja w stołecznym ratuszu.

Jak już pisałem, jestem wielkim fanem wpuszczenia tramwajów na Woli do wykopu i krótkiego tunelu pod skrzyżowaniem ul. Wolskiej i Kasprzaka z Redutową. Z tego przejazdu korzystają teraz kierowcy, ale pierwszeństwo powinni mieć pasażerowie transportu zbiorowego. Tory w wykopie to szybsza podróż linią 10 z Jelonek do ul. Kasprzaka i dalej - do ronda ONZ i Dworca Centralnego czy planowaną linią 11 do Metra Rondo Daszyńskiego, ale też liniami 26 i 27 wzdłuż Wolskiej. Zwłaszcza że w planie jest przełożenie torów na środek tej ulicy, zniknęłaby więc uciążliwa i niebezpieczna (ileż tam było wypadków) przeplotka jezdni z torami na skrzyżowaniu Wolskiej z Elekcyjną przy parku Sowińskiego. Oby przy okazji zniknął rzadko używany przystanek przy Cmentarzu Prawosławnym, który spowalnia przejazd.

Tu i ówdzie słychać jednak głosy, że przystanek tramwajowy poniżej poziomu terenu to rzekomo duże utrudnienie dla pasażerów. Dla sceptyków mam dziś przejażdżkę linią 26, ale w Amsterdamie.

 

Przebieg trasy zaznaczyłem na mapie czerwoną linią - z lewej strony pętla koło dworca Amsterdam Centraal, z prawej - pętla na wyspie Ijburg Zuid. Po drodze tunel podmorski (na czarno). Zaczynamy w miejscu dwupoziomowego skrzyżowania (punkt niebieski) w nowocześnie zabudowanej części miasta:

Na górze zatrzymują się tramwaje linii 10, która zmierza stąd na sąsiednią wyspę Java. Na dole - linii 26 (zbieg okoliczności - te same numery co w Warszawie). Przesiadka jest bardzo wygodna i zajmuje dosłownie chwilę. Można skorzystać z windy, można też zjechać/wjechać schodami ruchomymi:

Przenieśmy się więc na dół. Czas oczekiwania nie będzie długi nawet w porze, gdy latem po godz. 21 dzień chyli się już ku zachodowi - tramwaj 26 przyjedzie w ciągu kilku minut.

Na tym przystanku znajduje się wjazd do podziemnego przejazdu pod wewnętrznym morzem, któremu Holendrzy wydzierają kolejne skrawki lądu. To Piet Hein Tunnel o długości 1,9 km, jego patronem jest bohater morski Holandii.

Część drogowa tego tunelu (niewidoczna na zdjęciu powyżej - z lewej strony torów tramwajowych) była gotowa w 1997 r. Tramwaje musiały czekać na swój przejazd jeszcze osiem lat.

Tunel jest naprawdę długi, a przejazd nim trwa jakieś dwie minuty. Trudno mi powiedzieć, jaka była prędkość tramwaju, ale na oko to mogło być nawet 70-80 km na godz. - porządnie się rozpędził.

Po wyjeździe z tunelu tramwaj dociera na sąsiednią wyspę, gdzie wzdłuż torów znajduje się zajezdnia. Przypomina to raczej bocznicę kolejową:

Następnie tramwaj mija autostradę A10 (pod spodem), która jest obwodnicą Amsterdamu i przecina dwa zjazdy, które łączą ją z lokalną drogą, która wiedzie wzdłuż linii 26 (istnieje oczywiście zielona fala, nie ma nawet najmniejszego postoju).

Na kolejną wyspę Steigereiland wjeżdżamy malowniczym mostem:

To już odległe rejony Amsterdamu, ale jeszcze nie koniec trasy. Dopiero za kolejnym mostem linia 26 dociera do ostatniej wyspy Ijburg, która składa się właściwie z kilku sztucznych wysp planowanych od lat 60. XX w., a urządzonych w latach 90.

Tutejsza zabudowa budzi mieszane odczucia. To oczywiście bardzo porządna architektura, jak to w Holandii, ale czy nie aż za porządna? Wszystko pod sznurek, w końcu wydaje się monotonne, kiedy patrzy się z tramwajowych okien. Widać to trochę na drugim planie zdjęcia ostatniego przystanku linii 26 dla wysiadających:


Dalej tramwaje podjeżdżają na pętlę, gdzie zlokalizowano przystanek dla wsiadających. Jest tu jeden tor awaryjny:

Tramwaje zmieniają kierunek jazdy, przemierzając dwie gęsto zabudowane ulice. Pętla przypomina więc de facto układem torów (choć przecież nie wyglądem) naszą warszawską Stalową - Czynszową.

Jedziemy więc z powrotem przez most...

...i podmorski tunel, który zaraz za wlotem od tej strony łagodnie się odgina:

Ktoś położył torbę podróżną na półce przy tylnej szybie tramwaju. Może spieszy się na dworzec kolejowy. Będziemy tam migiem w 11 minut (pokonanie całej 8,5-kilometrowej trasy od pętli do pętli zajmuje 19 minut). Po drodze jeszcze odcinek na powierzchni blisko jezdni ulicy Piet Heinkade:

Tramwaj przecina jeszcze pod spodem ruchliwą linię kolejową przed samym dworcem Amsterdam Centraal i w końcu dociera na pętlę (prostym torem widocznym z lewej strony):

Można się tu wygodnie przesiąść do autobusów, które zatrzymują się zaraz obok...

...do pociągu, który czeka pod imponującym dachem...

...albo na rower, pod warunkiem, że pamięta się, gdzie się go zaparkowało:

I jeszcze jedno: średnia prędkość na linii 26 poprowadzonej w większości bezkolizyjnie wynosi 27,9 km na godz. Chcemy tak szybkich linii tramwajowych w Warszawie!

(osa)

23:53, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (14) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa