piątek, 26 lutego 2010

Zapowiedź wyznaczenia jeszcze dłuższego buspasa wzdłuż Radzymińskiej w momencie rozkopania pl. Wileńskiego pod budowę drugiej linii metra, przypomniała czytelnikowi naszego bloga o wycieczce, która przed kilkoma miesiącami odbyliśmy razem po tej ulicy. Pan Mikołaj pokazał nam całą serię wąskich gardeł, które blokują płynny przejazd między Pragą a Markami. Żeby go usprawnić, wystarczyłyby tu naprawdę niewielkie i niezbyt kosztowne zmiany.

Na jezdni w stronę Marek korek zaczyna się za wiaduktem PKP - pomysł pana Mikołaja: wytyczyć kilkadziesiąt metrów prawego pasa na wysokości stacji benzynowej Statoil do przystanku autobusowego ”Piotra Skargi”. Kawałek dalej powinno się zaś wydłużyć lewoskręt w Gorzykowską - jest miejsce między jezdniami. Dzięki temu samochody odbijające na Targówek przestaną blokować przejazd na wprost. Podobna sytuacja notorycznie powtarza się przed następnym skrzyżowaniem - z Trocką. Tu z prawej strony w jezdnię wcina się dom zawalidroga - wygląda na odnowiony, nie ma szans na rozbiórkę. A gdyby tak wydłużyć pas do skrętu w lewo? Miejsca również pod dostatkiem. Pan Mikołaj wytyka też brak koordynacji sygnalizatorów na wysokości Kraśnickiej, centrum Obi i ul. Jórskiego - prawie nigdy nie da się pokonać tego kilkusetmetrowego odcinka Radzymińskiej na zielonym świetle. Z kolei brak prawego pasa do skrętu w Łodygową (w stronę Ząbek) powoduje korek, który zaczyna się już między Tarnogórską a Tużycką. A przecież ma tu powstać buspas. Pojadą nim m.in. autobusy nowej linii do parkingu przesiadkowego planowanego na działce skarbu państwa upatrzonej kiedyś przez kupców ze Stadionu Dziesięciolecia.

To mniej więcej w okolicach skrzyżowania Radzymińskiej z Bystrą. Sytuacje-komplikacje z tego rejonu na jezdni prowadzącej w stronę centrum Warszawy pokazujemy na poniższych zdjęciach:

Samochody zatrzymują się na czerwonym świetle. Z lewej strony zdjęcia widać niewykorzystane (przynajmniej w teorii) pobocze. Tutaj można by wyznaczyć osobny pas do jazdy na wprost.

Dziś istnieją tylko dwa pasy w tym kierunku, a z lewego skręca się dodatkowo w Bystrą.

Kierowcy, którzy wykonują ten manewr, za każdym razem blokują przejazd Radzymińską na wprost, co powoduje korki.

Jak widać, zupełnie niepotrzebnie, bo z prawej strony jezdni jest miejsce do wykorzystania do jazdy na wprost (wtedy skręcanie w lewo odbywałoby się z osobnego pasa).

Niektórzy zresztą i tak nie przejmują się zakazem wjazdu na pobocze...

Może ZTM wpłynąłby na inżyniera ruchu i ZDM, by niewielkim kosztem udrożnili zakorkowaną niepotrzebnie Radzymińską, zanim jesienią zacznie się tu prawdziwe piekło?

(osa)

22:13, osa_oraz_smik , Korki
Link Komentarze (4) »
środa, 24 lutego 2010

Już nie limuzyną z kogutem należną wicepremierowi rządu odnowy moralnej czy wicemarszałkowi Sejmu, którego miało się ucywilizować, a który pokazał wkrótce co to Wersal, tylko komunikacją miejską podróżuje teraz po Warszawie Andrzej Lepper. Skazany niespełna dwa tygodnie temu na dwa lata więzienia za seksaferę w Samoobronie wczoraj ok. godz. 16.30 ze swoją już tylko dwuosobową świtą (Janusz Maksymiuk i nieznany mi bliżej brunet - biało-czerwone krawaty niewidoczne) wcisnął się do wagonu metra na stacji Centrum. Panowie narzekali na potworny tłok, zastanawiali się, czy lepiej było jechać tramwajem. Czarny pocieszał, że wkrótce będzie luźniej (i rzeczywiście na stacji Dworzec Gdański wysiadła jedna trzecia pasażerów). Nikt się specjalnie Lepperem nie interesował. Wysiadł na stacji Plac Wilsona.

(osa)

11:36, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (8) »
wtorek, 23 lutego 2010

Dostałem właśnie komunikat o szeregu zmian przystankowych planowanych od 1 marca (nazewnicze i kolejne na żądanie), z których najbardziej podoba mi się odważna zamiana PRL-owskiego potworka ”os. Ostrobramska” na ”Witolin”. Wreszcie! Napisy, które wyświetlają się na czołowych szybach autobusów i te, które pojawiają się na tablicach koralikowych z przebiegiem trasy, mają ogromne znaczenie dla utrwalania, a czasem wręcz przypominania historycznych nazw osiedli. A taką jest właśnie Witolin. Przypomnę, że w podobnym duchu w ostatnich tygodniach toczyła się dyskusja na temat zmiany nazwy dzielnicy Praga-Południe na Grochów. Jestem sympatykiem tego pomysłu, ale zdaję sobie sprawę, że to mało realne. Dobrze, że chociaż inny sztuczny i agramatyczny twór nazewniczy (osiedle - rodzaj nijaki, Ostrobramska - rodzaj żeński) zniknie z listy pętli i przystanków autobusowych. Od 1 marca liniami 115, 141, 158, 182 i 382 jeździmy na Witolin!

Żeby tak jeszcze znikły pętla Twardowska (-> Bielany?), os. Górczewska (-> Jelonki?) i nieznana Znana (-> Ulrychów?)...

(osa)

13:22, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (33) »

Wszyscy narzekają na wygląd Dworca Centralnego. Jednak moim zdaniem wszelkie rekordy bije Dworzec Zachodni. Zwłaszcza jego kolejowa część. Głównym jego elementem jest długi tunel dla pieszych ciągnący się od Al. Jerozolimskich do niewielkiego dworca PKP po stronie Woli.  Co ciekawe tylko w części ów tunel należy on do kolei. Niedawno trochę go zwiedzałem. Oto efektu spaceru.

 

Wrażenie ohydy w przejściu  potęguje po pierwsze -  prymitywny handel na jakichś skrzyniach i wieszakach, po drugie -  ściany z odpadającą farbą. W niektórych miejscach - jak widać na załączonym wyżej obrazku -  dochodzi do ciekawych zjawisk, gdzie odpadanie farby przybiera koliste kształty.

Zachodni

Często można tu trafić na atrakcyjne wyprzedaże konfekcji ze Wschodu. Tu farba odpada bardziej tradycyjnie. Odcinkiem przejścia na dwóch powyższych zdjęciach zarządza spółka PKP Polskie Linie Kolejowe

Jesteśmy bliżej Al. Jerozolimskich, w części tunelu, którą zawiaduje spółka PKP SA czyli "matka". To jest o wiele bardziej atrakcyjne miejsce zwłaszcza dla handlu. Tu przewija się więcej osób, którzy spieszą się do peronów, z których odjeżdżają pociągi podmiejskie i kolejka WKD

Idziemy dalej w stronę Ochoty. To już przejście należące do PKS-u. Nie ma handlu naręcznego  ale pawilony po prawej prezentują sie raczej średnio europejsko.

Ostatni odcinek pod samymi Al. Jerozolimskimi. Należy do miasta. Tu najczyściej i bez prowizorycznego handlu. Choć trzeba przyznać, że trochę ponuro.

(śmik)

00:15, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (12) »
niedziela, 21 lutego 2010

W ostatnich tygodniach w wielu miejscach nie było gdzie parkować, bo zaspy i zwały zgarnianego śniegu. W ostatnich dniach parkować strach. Podczas odwilży z dachów spadają lawiny, z gzymsów lecą lodowe kule. Kilku kierowców ma skasowane (zmiażdżone dachy) albo poważnie zniszczone (wybite czy potłuczone szyby) auta. Szczerze współczuję.

Nie rozumiem natomiast żądań, by z okazji bardziej srogiej niż zwykle zimy znieść opłaty za parkowanie. Niby dlaczego? Przecież  zgodnie z polityką transportową miasta, to nie prawo, które się każdemu należy. Kogo na nie stać, płaci. Wprowadzenie parkomatów, przynajmniej w teorii, miało to parkowanie uporządkować i ograniczyć. Gdyby miasto bardziej przykładało się do egzekucji kar od niepłacących za postój lub zostawiających samochody gdzie popadnie, efekty byłyby znacznie lepsze.

W dodatku, obserwując, jak parkują kierowcy, nie byłbym aż tak skory do parkomatowej abolicji jak radni PiS czy SLD, którzy próbowali w tej sprawie nawiązać (bezskutecznie) koalicję. Zdaje się, że zwalnianie z opłat kierowcy jest tej zimy jakąś większą akcją PiS-u, bo podobne postulaty radnych tej partii dochodzą np. z Białegostoku.

Na bezładnie porzucane auta skarżą się tramwajarze. Kierowcy potrafią skutecznie zablokować tory na skręcie z Marszałkowskiej w Nowowiejską. Albo na Stalowej.

 

A to obrazek z przystanku autobusowego przy Goworka (w stronę Dolnego Mokotowa). Taksówkarz (”Ja tylko na chwilę”) rozkraczył się na środku. Może i podjechałby kawałek dalej, gdyby nie dwa inne auta, które zmieściły się jeszcze przed znakiem ”Czoło autobusu”. Efekt: przegubowy solaris linii 167 zatrzymał się drugimi drzwiami na wysokości taksówki. Pasażer jakoś sobie poradzi.

(osa)

22:00, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (7) »
czwartek, 18 lutego 2010

W Warszawie odwilż, pod ciężarem mokrego śniegu walą się domy, trzeszczą w szwach sklepy i szkoły, a na środku korytarza pod ul. Waryńskiego (bliżej ronda Jazdy Polskiej) stoi sobie czerwone wiaderko. Kapie do niego woda z sufitu. Akurat z miejsca, gdzie wiszą świetlówki. Ludzie mijają wiaderko w drodze na stację Politechnika. Obok drzwi komisariatu. Jest też mokry ślad, widocznie wcześniej była kałuża. Ot, taki nasz swojski widoczek.

(osa)

14:06, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa