niedziela, 26 lutego 2012


Fot. Mateusz Baj/AG 

Otwarcie tunelu kolejowego na Lotnisko Chopina szykowanego na Euro 2012 wciąż wisi na włosku. W ostatni czwartek spółka PKP Polskie Linie Kolejowe miała już nawet zorganizować konferencję prasową, a po niej przejazd drezyną ze stacji Warszawa Służewiec do końcowej na lotnisku. W ostatniej chwili imprezę jednak odwołano. Oficjalnym powodem był sprzeciw bhp-owca, który stwierdził, że po placu budowy kręci się jeszcze zbyt wielu pracowników wykonawcy. Prawdziwy powód opisał dwa dni wcześniej Krzysiek, który wszedł do tunelu i zastał tam jeszcze wiele rozgrzebanych robót: http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,11201603,Pierwszy_pociag_w_tunelu_na_lotnisko__Ale_budowa_trwa.html

To dziwne, bo przecież do tej pory jako powód przedłużenia prac podawano tylko konieczność przeprojektowania przepompowni.

Koleją na lotnisko można już jeździć w Wiedniu, podróż według reklamy zajmuje 16 minut (u nas ma to być minut ok. 20). Wiedeński terminal znajduje się pod Schwechat (znanego jeszcze z ogromnej rafinerii), czyli ok. 18 km od centrum stolicy Austrii - dwa razy dalej niż Okęcie. Na wiedeńskim lotnisku zastałem coś, co wydaje mi się nieodzowne na naszym, gdy ruszą tam w końcu obiecywane od lat pociągi. Chodzi o taką tablicę, na której wyświetlana jest godzina odjazdu najbliższego składu:

 

Kiedy po odbiorze bagażu (w Wiedniu walizki wyjeżdżają na taśmę w momencie podejścia pasażerów, na Okęciu zazwyczaj trzeba na to czekać przynajmniej około kwadransa) wchodzi się do hali przylotów, niezbędna jest informacja: kiedy autobus, a kiedy pociąg. Bo jeśli nie jest to godzina szczytu i na ulicach nie ma korków, nie uśmiechałoby mi się drałować na oddaloną dość spory kawałek stację kolejową i czekać na SKM-kę. Zwłaszcza, że autobusy odjeżdżają dość często i każdy dociera do którejś ze stacji metra.

Uważam, że poza godzinami szczytu autobusy z Okęcia mogą wręcz stanowić dla SKM-ki konkurencję. Przejazd pociągiem do Dworca Centralnego - 20 minut, linią 175 - 25 minut. Bez dojścia i ganiania po schodach, czyli tak naprawdę tyle samo.

O los 175 spytałem więc dyrektora Zarządu Transportu Miejskiego Leszka Rutę. Przyznał mi, że przez rok po otwarciu kolejki na lotnisku nie należy się spodziewać zmian w komunikacji (”niech wszystko się dotrze”, ”niech się ludzie przyzwyczają”). W ogóle do Euro 2012 zmian tras już raczej nie będzie, poza tymi, które wiążą się z otwarciem nowego mostu na Tarchomin. Ale co dalej? Dyrektor Ruta przyznał, że myśli o skróceniu trasy linii 175 i wycofaniu jej z lotniska, do którego dociera niezmiennie od momentu otwarcia pierwszego międzynarodowego terminalu (tego z zamkniętym tarasem widokowym znanym z filmu ”Miś”), czyli od 1969 r.

To niedobrze dla pasażerów, którzy są przyzwyczajeni do tego połączenia (co się stanie z niedorajdami, dla których dyr. Ruta zmienił nazwę pętli Okęcie? ;-). Z drugiej strony miasto musi się liczyć z kosztami i nie może dublować dwóch różnych środków transportu na podobnej trasie. Z linią 175 jest zaś tak, że autobusy najbardziej zatłoczone są do przystanku w al. Żwirki i Wigury przy Banacha. Tam wysypuje się grupa studentów i pacjentów/odwiedzających pobliskiego szpitala. Potem pasażerów ubywa na wysokości Rakowca i na lotnisko zazwyczaj dociera już tylko garstka (za to z bagażami, więc zajmują dodatkowe miejsca). Czyżby spośród autobusów do centrum miała tam zostać tylko linia 188, która kursuje niezbyt często? I 148 w stronę Ursynowa + niezbyt tu moim zdaniem potrzebne 331 (pełniejsze tylko między ul. Poleczki a stacją Wilanowska). A może lepiej zostawić 175 jak teraz, zmniejszając liczbę kursów z lotniska i tworząc krótszą linię (np. od Rakowca do pl. Piłsudskiego - 375) kursującą tylko w porach największego ruchu? Taką rolę przejęło już zresztą 128, które mimo wielkiego rabanu radnych Ochoty znakomicie sprawdza się zamiast rzadkiego i niepunktualnego 512, wzmacniając 175 na najbardziej obciążonym odcinku.

(osa)

PS Do serii pt. ”Komiczne monitory na warszawskim lotnisku” z czterema Frankfurtami:

...dołączam monitor z lotniska w Wiedniu (mają tam dwukrotnie więcej pasażerów, czyli również lotów niż my w Warszawie), gdzie jakoś udaje się zapowiadać kolejne rejsy bez powtórek:

System wygląda przejrzyście. Podobny wynalazek znają też np. w Rzymie, co opisałem tu:
http://autobusczerwony.blox.pl/2011/07/Na-lotnisko-Taksowka-575.html

16:13, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (54) »
środa, 22 lutego 2012


Fot. Stefan Romanik/AG

Pan Ireneusz Gniado kierował dziś w pierwszym oficjalnym kursie setnym Swingiem, który bydgoska Pesa przysłała do Warszawy. Ratusz wykorzystał tę okazję i było tradycyjnie trochę teatru (dosłownie też, bo wszystko zaczęło się w Teatrze Powszechnym - już wiemy, czemu ma służyć tajemnicza umowa o współpracy podpisana z Zarządem Transportu Miejskiego).

Swing (nr boczny 3215) czekał sobie na pętli w al. Zielenieckiej, prezes Pesy nazwał panią prezydent ”pierwszą motorniczą”, na co Hanna Gronkiewicz-Waltz uśmiała się setnie, ale kierować tramwajem nie miała zamiaru. Szkoda, bo może pośmialiby się też inni :-)


Fot. Stefan Romanik/AG

Nie przepadam za takimi chwalbami, ale w tym wypadku nie czepiałbym się aż tak bardzo, bo Swingi uważam za wielki sukces i Warszawy, i fabryki w Bydgoszczy. Wystarczy przypomnieć wszystkie niezbyt udane zakupy naszych Tramwajów w latach 90. - ciągle psujące się wagony o przedziwnych kształtach, których konstruktorzy silili się na nowoczesność.

W czasie oficjalnej przejażdżki setnym Swingiem zwróciłem uwagę na specjalnie zaprogramowane tablice wyświetlające trasę z numerem linii 22 (w sumie nie wiadomo, dlaczego tym - bardziej pasowałaby już ósemka, bo Swing jechał potem do zajezdni na Wolę). Wyglądało to tak:

 

 

(osa)

21:17, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (12) »
niedziela, 19 lutego 2012


Fot. Paweł Małecki/AG

Trzeba docenić, że Zarząd Dróg Miejskich potrafi się lepiej znaleźć od uparciuchów z Zarządu Transportu Miejskiego i w tegorocznym planie remontowo-inwestycyjnym podał właśnie taką oto listę:

VI.    Sygnalizacja

 1.Płochocińska/Przyrodnicza – budowa
 2.Bazyliańska/Ogińskiego – budowa
 3.Pętla Okęcie - budowa
 4.Powstańców Śląskich/Człuchowska - remont
 5.Powstańców Śląskich/Borowej Góry - remont
 6.Sobieskiego/ Limanowskiego i Nałęczowska - remont
 7.Krasickiego/Odyńca – remont

Że też się to ludziom z lotniskiem nie pomyli ;-) Choć tam nie ma jeszcze ani jednego sygnalizatora, więc może jakoś to rozróżnią. Biuro prasowe urzędu miasta z okazji mrozów też ustawiało koksowniki na pętli tramwajowej Okęcie. Kto trafił, to się ogrzał.

Swoją drogą cieniutka jest lista frezowanek zaplanowanych na ten sezon:
http://www.zdm.waw.pl/informacje/wiadomosci/wiadomosci/back/1/article/remonty-2012-po-konferencji.html

Co rok, to gorzej. W przyszłym też nie będzie jeszcze żadnych wyborów (jak dobrze pójdzie), więc znowu czeka nas bryndza. Zwraca uwagę stosowanie ”dodatku gumowego” (że niby ciszej) na kolejnych ulicach. Kiedy jeżdżę wyremontowaną w ten sposób ul. Andersa, rzeczywiście da się odczuć lekką różnicę. I wreszcie remont na Koszykowej między pl. Na Rozdrożu a pl. Konstytucji! Stan nawierzchni tego odcinka od lat woła o pomstę do nieba: dziura na dziurze niemal w samym centrum. Niewiele lepiej jest na Mokotowskiej, o której ktoś też sobie wreszcie przypomniał. Zobaczymy zresztą, bo już nieraz zdarzało się, że plany remontów i tak rozminęły się z rzeczywistością.

PS A sygnalizacja świetlna (m.in.) przy garażu przesiadkowym na Okęciu to rzekomo była aż tak niezbędna, że w 2011 r. nie można go otworzyć od maja do września. W końcu się udało, a światła wciąż tam są w planach.

(osa)

22:48, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 lutego 2012

Czekając na powrót pętli Okęcie („Członkowie Zespołu Nazewnictwa Miejskiego zwrócili uwagę na ważną zasadę nieeliminowania z systemu nazewnictwa nazw topograficznych i równoczesne unikanie nazw komercyjnych” - cytat z protokołu styczniowego posiedzenia) i nie chcąc się już pastwić nad Pastą w nazwie stacji Świętokrzyska, chciałbym przekazać inną dość elektryzującą wiadomość. Otóż Towarzystwo Przyjaciół Woli wpadło na pomysł, by zmienić nazwę pętli Młynów na... Pole Elekcyjne.


Fot. Michał Mutor/AG

Pytanie, co to za przyjaciele Woli, skoro po pierwsze chcą się pozbyć zakorzenionego i historycznie umotywowanego Młynowa (jest i Młynarska), który przypomina o charakterystycznym krajobrazie tej części dawnej Warszawy z wiatrakami i młynami. A po drugie lansują wydarzenie, które pośrednio doprowadziło do upadku I Rzeczpospolitej (jest już zresztą pomnik Electio Viritim i skwer upamiętniający wolne elekcje).

Na szczęście w takich sprawach ZTM musi się teraz konsultować z mądrzejszymi od siebie, a ci „uznali funkcjonującą nazwę za najlepszą”. Odrzucono też propozycję „Służba Geologiczna” zamiast „Wiśniowa” przy Rakowieckiej, bo „nazwa przystanku przede wszystkim ma pełnić rolę informacyjną, ułatwiającą orientację w terenie, a nie upamiętniającą czy reklamującą”. Chwilowo na dalszy plan zeszły też dywagacje w sprawie nazw stacji metra Centrum Nauki Kopernik (zamiast Powiśle) i Uniwersytet (w miejsce Nowego Światu), choć w tym przypadku obawiam się jeszcze dużych nacisków i zmiany frontu wśród radnych. Niestety, bo Nowy Świat to jedna z najbardziej warszawskich nazw, jaką mamy. Studenci naprawdę mogliby sobie odpuścić.

(osa)

19:41, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (9) »
środa, 15 lutego 2012

Dziś fotorelacja z klimatycznej Kolei Izerskiej, którą miałem przyjemność przejechać się w czasie urlopu w Szklarskiej Porębie. Od niedawna, czyli od wakacji 2010,  znowu jeżdżą tam pociągi z Polski do Czech a dokładnie do znanego z mamuciej skoczni Harrachova. To najwyżej położona linia kolejowa w Polsce, która w rejonie Jakuszyc wspina się niemal na 900 m n. p. m,. Poniżej  mocno zaśnieżona stacyjka w Harrachovie, na której można się przesiąść do pociągu w głąb Czech np. do Liberca.

Między Szklarską Poręba a Harrachovem też jeździ czeski pociąg - niewielki szynobus, jakich setki kursuje po kraju piwa i knedlików. 

Wnętrze szynobusu zwanego też motorakiem pamiętającego czasy Gustava Husaka (czyli lata 80.).  Z lewej szerokie trzyosobowe kanapy. Frekwencja wewnątrz całkiem niezła.

Dalej ze Szklarskiej Poręby do Jeleniej Góry jeździ już polski, nowiutki szynobus z bydgoskiej Pesy. Niestety rozkład raczej słaby - cztery kursy na dzień. Dla porównania z położonego za Harrachovem Korenova (Korzeniowa) pociągi w głąb Czech jeżdżą co godzinę.

Zachowały się klimatyczne stacyjki na trasie. Po polskiej stronie są jednak dość zaniedbane. Niektóre z nich to zwykłe mieszkania, gdzie od dawna pasażer nie ma wstępu.

Kolej Izerska powstała w latach 1888 - 1902 i połączyła ówczesne Prusy i Austro-Węgry. M.in. służyły do przewożenia węgla z kopalni wałbrzyskich w stronę Czech. Co ciekawe niektóre odcinki po stronie Czech są tak mocno nachylone, że pociągi muszą tam korzystać z trzeciej zębatej szyny.

Poniżej most na rzece Izera niedaleko Harrachova. Kiedyś Prusy graniczyły tu z Austro-Węgrami. Po II wojnie światowej to też był most graniczny - między Polską i Czechosłowacją. W tym czasie stacja Harrachov (widoczna na pierwszym zdjęciu) należała też do Polski (nazywała się Tkacze). Jednak w 1958 roku doszło do korekty granicy i kawałek linii Kolei Izerskiej ze stacją Harrachov i drugą połówką tego mostu znalazły się w Czechosłowacji.

Poniżej ten sam most przed II wojną światową. Linia już w 1923 roku została zelektryfikowana i kursowały tam szybkie pociągi Karkonosz. Bratnia Armia Radziecka zdemontowała jednak trakcję elektryczną. Teraz jeżdżą tam tylko pociągi spalinowe. Mimo wszystko i tak warto przejechać się Koleją Izerską. Kto wybiera się tam w najbliższy piątek i sobotę niestety koleją do Czech nie pojedzie. Tory w Jakuszycach będzie przecinać trasa biegaczy na nartach, gdzie m.in. ma się ścigać Justyna Kowalczyk. Z Jakuszyc do Czech pojedzie  zastępczy autobus.

 

(śmik)

00:25, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (10) »
piątek, 10 lutego 2012


Fot. Filip Klimaszewski/AG

Zatłoczone dzień i niemal całą noc przejście dla pieszych przez ul. Emilii Plater przy Dworcu Centralnym znowu komuś nie w smak. Ledwo przestał na nie wyrzekać były już na szczęście prezes dworcowy (bo mu ludzie przestali chodzić podziemiami, a on tam przecież powynajmował sklepy). Teraz kolej na taksówkarzy. Czytam i oglądam o ich ciężkim losie. O dziwo jednak winą za korki na wyjeździe z postoju przy dworcu obwiniają przechodzących zebrą. Jak dobrze, że na te bajki nie nabierają się miejscy urzędnicy, którzy zapowiadają, że w tym roku wreszcie zaprowadzą tu ostateczne porządki i wyznaczą przejście na stałe.

W tym tygodniu dwukrotnie odjeżdżałem z pętli koło Centralnego i dwa razy miałem pecha, bo uciekł mi autobus 131. Czekając na odjazd w następnym cieplutkim solarisie, miałem za to okazję przyjrzeć się temu przeklinanemu przez taksówkarzy miejscu. I co? I nic. Żadnych kłopotów. Zapala się zielone światło, piesi ruszają, samochody też i zanim skręcą w lewo, zatrzymują się, by przepuścić ludzką falę. Po czym zjeżdżają ze skrzyżowania w stronę Świętokrzyskiej.

To wcale nie przejście po lewej stronie blokuje wyjazd sprzed dworca. Korek się tworzy, bo z prawej strony od wyjazdu stanęło czerwone światło na skręcie z ul. Emilii Plater w Al. Jerozolimskie (do skrzyżowania z ul. Chałubińskiego). Włącza się niby czasem zielona strzałka, ale jak widziałem, rusza wtedy najwyżej kilka aut, bo Aleje też są zakorkowane. To z kolei paraliżuje pętlę autobusową przy Centralnym (opóźnienia już na starcie) z postojami dla taksówek - tymi legalnymi i tym samozwańczym z oszustami (uwaga! stoją przy dworcu od strony ul. Emilii Plater).

Problem jest więc grubszy i nie ma co zwalać winę na bardzo potrzebną i wywalczoną z trudem zebrę. ”Gazeta” opisała w 2010 r. łapanki, które, zanim przejście powstało, urządzała tu na pieszych straż miejska. Potem swoją akcję urządziło Zielone Mazowsze, przyłączyli się też inni koledzy dziennikarze i urzędnicy w końcu jakoś się przekonali. Teraz czas dokończyć dzieła i nie słuchać bezsensownych żali taksówkarzy, tylko w końcu ułatwiać nie tylko jeżdżenie, ale też chodzenie po mieście.

(osa) 

23:30, osa_oraz_smik , Korki
Link Komentarze (29) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa