piątek, 26 lutego 2016

Pasażerowie narzekają często, że muszą czekać na autobus czy tramwaj pod gołym niebem. Nie jest to przyjemne, gdy wieje lub pada. W wielu przypadkach latami nie można się doprosić o wiatę przystankową. Dlatego zdziwił mnie ten widok na ul. Kijowskiej przy skrzyżowaniu z Targową:

Choć remont w tym miejscu odbył się już kilka lat temu, nie miałem dotąd okazji czekać tu na tramwaj i dopiero teraz natknąłem się na ten absurd. Odjeżdżają stąd trzy linie tramwajowe: 7 i 13 do bazyliki przy Kawęczyńskiej i 28 - jeden przystanek do pętli za Dworcem Wschodnim. Ok. godz. 10 na przystanku zastałem dwie osoby, może więcej jest w godzinach szczytu, ale czy aż tak wielu, żeby ustawiać w rzędzie aż trzy wiaty?

Na następnym przystanku przy Dworcu Wschodnim jest już tylko jedna. Akurat nadjechał nowy krótki tramwaj sprowadzony z bydgoskiej Pesy zwany szczeniakiem. Prawda, że wygląda świetnie?

Kijowska przy Targowej nie jest jedynym miejscem, gdzie marnują się wiaty. Zamontowano je np. w al. Reymonta za skrzyżowaniem z ul. Żeromskiego w kierunku Metra Wawrzyszew - ZTM miał tamtędy puścić autobusy linii 184, ale ustąpił garstce protestujących i linia 184 nadal krąży po Bielanach, a wiata w al. Reymonta stoi bezużytecznie. W tej samej dzielnicy postawiono wiaty na przystankach... dla wysiadających przed skrętem do zajezdni Żoliborz. To słynne skrzyżowanie ul. Zgrupowania AK "Kampinos" z ul. Książąt Mazowieckich, gdzie zainstalowano aż 64 sygnalizatory świetlne, które po włączeniu zablokowały tramwaje szykowane w zajezdni do wyruszenia w trasę. Dlatego sygnalizację wyłączono i od kilku lat pulsuje tylko na żółto albo nie działa wcale:

Fot. Agata Grzybowska/AG

(osa)

20:08, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 22 lutego 2016

Działalność urzędników w Biurze Miejskiego Konserwatora Zabytków coraz częściej budzi moje zdumienie. Niedawno w internecie gruchnęła wiadomość, że zastępca konserwatora Michał Krasucki nie pozwolił zdemontować dwóch betonowych słupów z latarniami u zbiegu ul. Stołecznej (oficjalnie ks. Popiełuszki) z ul. Krasińskiego. Ukazała się fotografia z entuzjastycznym podpisem:

Tyle że zdjęcie nie przedstawia wszystkiego. Naprawdę stoi tam słup przy słupie - stary obok nowego:

Wzdłuż ulicy trwa bowiem wymiana starych latarni. Nowe lampy będą działać na słupach, które jakiś czas temu ustawili tramwajarze podczas remontu trakcji elektrycznej. To zgrabne, nowoczesne maszty, które - co ważne - powinny też być bezpieczniejsze dla kierowców i pasażerów przy uderzeniu samochodem. A dzwonów na skrzyżowaniu Stołecznej z Krasińskiego nie brakuje - pod tym względem należy do najgorszych na Żoliborzu.

Z większości wymienianych właśnie betonowych słupów została już tylko podstawa:

Na profilu fejsbukowym fundacji Sztuka Stosowana można przeczytać: "Dwie latarnie w formie słupów oświetleniowych typu MDM na skrzyżowaniu ulic Zygmunta Krasińskiego i Księdza Jerzego Popiełuszki na Żoliborzu zostaną zachowane. Jest to decyzja Stołecznego Konserwatora Zabytków, który uznał, że ich pozostawienie leży w interesie społecznym ze względu na posiadaną wartość historyczną. Słupy te, zaprojektowane w 1952 roku, jako nieliczne w Warszawie zachowały się w bardzo dobrym stanie. Można je uznać za zabytek małej architektury miejskiej, stanowiący świadectwo minionej epoki socrealizmu. Dzięki decyzji Dyrekcji Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie latarnie będą miały niezależne oświetlenie, które pozwoli wyeksponować w nocy ciekawą konstrukcję słupów. Dziękujemy za zaangażowanie w ratowanie latarń: Stołecznemu Konserwatorowi Zabytków, Dyrekcji Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie oraz pracownikom im podległym, a także składamy podziękowania za wsparcie akcji Panu Jarosławowi Zielińskiemu i Stowarzyszeniu Żoliborzan".

Przy wpisie pojawiły się komentarze, pod którymi podpisuję się obiema rękami: "O nie", "Wielki sukces, zdezelowane stare sodówki", "No przecież to są jakieś żarty", "Ktoś sobie chyba jaja robi".

W Warszawie mamy właśnie przesadną ekscytację budowlami czy detalami (jak te nieszczęsne, brzydkie latarnie) o niewielkiej wartości architektonicznej tylko dlatego, że powstały w okresie PRL. Dla mnie z różnych powodów był to czas ponury i szary, do którego za nic nie chciałbym wracać. Jest już jednak nowe pokolenie, które nie pamięta PRL, więc z zacięciem godnym lepszej sprawy broni pawilonu meblowego Emilia czy dawnej stołówki towarzyszy z PZPR na Powiślu, w której dziś urzęduje lokal "Syreni śpiew". Teraz do tej listy dołączają latarnie ze Stołecznej.

Osobiście wolałbym jednak, gdyby konserwator zabytków skierował swoją aktywność choćby w obronę CeDeTu, czyli dawnego Smyka wybebeszonego do ostatniej ściany. Albo zainteresował się, kiedy na pl. Powstańców Warszawy przestanie straszyć Prudential, czyli dawny hotel Warszawa, rozgrzebany za zgodą konserwatora przez prywatnego inwestora. Może też konserwator pochyliłby się nad tym, co zostało z willi Granzowa przy ul. Chełmżyńskiej, którą pozwolił wyremontować poprzez rozbiórkę. I niech konserwator wycofa się z niemądrego pomysłu likwidacji pasów rowerowych podczas planowanego remontu ul. Miodowej. To drugi obok Stołecznej przypadek kompletnie nieudanej moim zdaniem współpracy kierownictwa Zarządu Dróg Miejskich zastępcą stołecznego konserwatora zabytków Michałem Krasuckim.

(osa)

23:19, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (11) »
czwartek, 18 lutego 2016

Miło czekać na większość kolejnych zmian w komunikacji, które w najbliższych miesiącach szykuje Zarząd Transportu Miejskiego:
* wygląda na to, że w końcu udało się przekonać radnych do minireformy w Rembertowie, Wesołej (szkoda, że również nie w Wawrze);
* będzie nowa linia autobusowa do nowych osiedli wzdłuż ul. Jana Kazimierza na dalekiej Woli;
* powiększy się pętla autobusowa Metro Politechnika;
* przebudowa czeka też pętlę Wilanów, choć nie jestem przekonany, że trzeba tu dokładać kolejną linię przez ul. Wiertniczą.

A teraz po kolei: Rembertów - Wesoła

Zmiany w komunikacji w tej części Warszawy przygotowywane są od dłuższego czasu. Pierwsze konkretne spotkania z radnymi odbywały się już wiosną 2015 r. Teraz dzielnice dostały od ZTM konkretne propozycje i wygląda na to, że są dla nich do zaakceptowania na ich terenie.

Zniknie linia widmo 315 (Dworzec Wschodni - Wiatraczna - Marysin Wawerski - Wesoła-Zielona - Wesoła Centrum - Stara Miłosna). W zamian częściej pojedzie linia 173 (Dworzec Wschodni - Wiatraczna - Marysin Wawerski - Wesoła-Zielona - Wesoła Centrum - Wola Grzybowska - Sulejówek - Stara Miłosna). Aż prosiłoby się, żeby przywrócić na tej trasie tradycyjnie związany z Grochowem, Marysinem i Wesołą numer linii 137. Na znak naprawdę dobrej zmiany (częstsze kursy) i uszanowania przyzwyczajeń pasażerów. W ostatnich latach urzędnicy ZTM starali się to uwzględniać, przykładem choćby przywrócenie na Wolę linii 155.

Do pętli na os. Zielona ma być też przedłużona linia 183 (dziś: Wiatraczna - Nowy Rembertów).


Fot. Jacek Marczewski/AG

Z kolei linia 147 po otwarciu tunelu pod torami PKP przy stacji Warszawa Międzylesie pojedzie przez Wiśniową Górę do Starej Miłosny. Oby docierała ul. Jana Pawła II do końca osiedla. Dzięki temu Stara Miłosna zyska połączenie z pociągami podmiejskimi nie tylko na stacji Wesoła, ale też w Międzylesiu.

Radni chcieliby wydłużenia do os. Zielona linii 520, która zawraca w Marysinie Wawerskim (nie ma takiej potrzeby po wzmocnieniu linii 183 i 173 -> oby 137). Chcieliby też, żeby linia 514 z Woli Grzybowskiej przez Wesołą Centrum, Wesołą Zieloną i Nowy Rembertów docierała nie tylko do Metra Politechnika, ale jak dawniej do Dworca Centralnego.

Większa pętla Metro Politechnika

ZTM przekonuje, że to nie ma sensu. Autobusy stoją w korkach już na wyjeździe z pętli przy Centralnym, a także na rondzie Marszałkowska/Al. Jerozolimskie. To odbija się na punktualności wzdłuż całej trasy aż do Wesołej.

Poza tym dowiedziałem się, że wciąż ciasna mimo ostatnich przeróbek pętla Metro Politechnika ma się wkrótce powiększyć. Wtedy powinno wystarczyć miejsca nie tylko dla zawracających tu obecnie linii: 118 z Bródna, 151 i 411 z Gocławia, 502 ze Starej Miłosny i 514 z Woli Grzybowskiej, ale też dla linii 143 z Rembertowa. Te autobusy muszą dziś nadrabiać drogi aż do zawrotki koło GUS-u (skrzyżowanie Trasy Łazienkowskiej z al. Niepodległości) i z tego powodu nie może wyruszać z ul. Waryńskiego razem z pozostałymi liniami w stronę Grochowa, które startują z pętli Metro Politechnika.

A może byłaby szansa, by zakrańcować przy Metrze Politechnika dodatkowe linie z Trasy Łazienkowskiej o przydługich trasach (np. 187, 523)? Jakim cudem w ciasnym Śródmieściu miałoby być więcej miejsca na postój autobusów - okazją będzie budowa biurowca u zbiegu ul. Waryńskiego i Polnej (dawna kamienica pisarki Marii Dąbrowskiej, która pisała opowiadanie "Tu zaszła zmiana"). Zmiana zajdzie dalej, bo autobusy mają się zatrzymywać na ul. Waryńskiego także za skrzyżowaniem z ul. Nowowiejską (w stronę pl. Konstytucji). Niestety, kosztem miejsc parkingowych.

Większa pętla Wilanów

W tym miejscu dodatkowe stanowisko dla autobusów czekających na odjazd powstanie po przeciwnej (w stosunku do obecnej pętli) stronie ul. Wiertniczej. Czyli bliżej szkoły i pałacu w Wilanowie - na jezdni w kierunku Centrum. To pozwoli wydłużyć z Sadyby do Wilanowa linię 131 (z Dworca Centralnego).

Chodzi za tym od dawna grupka dzielnicowych radnych i mieszkańców, którzy uważają, że nie wystarczy im kursująca całkiem często linia 180. Fakt, że z powodu swojej długiej trasy (przez Nowy Świat, Muranów i Powązki na Chomiczówkę) jest narażona na opóźnienia. Nie jestem jednak zachwycony planem wydłużenia linii 131 - do zatłoczonych autobusów z trudem wsiada się na Sielcach i na tym odcinku powinny jeździć częściej. W ZTM słyszę, że z Sadyby do Wilanowa będzie się zapuszczać tylko co drugi, co trzeci kurs. Nie przepadam za kursami wariantowymi, ale jestem przekonywany, że nie tylko przypadłość lokalnych PKS-ów - także dużych miast, takich jak Berlin i Paryż.

Autobus do ul. Jana Kazimierza


Fot. Dariusz Borowicz/AG

W tej części dalekiej Woli na potęgę przybywa bloków. Główna ulica nowego osiedla - Jana Kazimierza - jest w dramatycznym stanie: dziura na dziurze. Dyrektor Zarządu Dróg Miejskich Łukasz Puchalski powiedział mi, że z większym remontem czeka, aż ustanie obecny ruch pojazdów budowlanych. Może w drugiej części tego roku uda się odnowić fragment na zachód od ul. Sowińskiego, a resztę - w 2017 r. Dużym wyczynem, za który do ZDM płyną podziękowania od mieszkańców, było wyasfaltowanie dziurawego fragmentu ul. Ordona między ul. Kasprzaka a ul. Jana Kazimierza (i kawałek dalej).

Na docelowy remont i budowę przystanków na ul. Jana Kazimierza czekają w ZTM. Wtedy są skłonni uruchomić nową linię autobusową (pasowałby numer 163, ale zajęty w Wilanowie). Będzie krótka, za to w miarę częsta: Jana Kazimierza - Kasprzaka - Prosta - Metro Rondo Daszyńskiego. Dlatego, że takie właśnie połączenia dojazdowe sprawdzają się najlepiej, co pokazuje sukces frekwencyjny na uruchomionej i właśnie słusznie skorygowanej trasie linii 221 od Metra Dworzec Gdański do nowych osiedli na Żoliborzu Południowym.

(osa)

10:39, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (12) »
niedziela, 14 lutego 2016

Ważą się losy pętli tramwajowej na pl. Narutowicza. Do 15 lutego 2015 r. urząd dzielnicowy na Ochocie miał zbierać opinie na temat przebudowy tego miejsca zapowiadanej na lata 2017-18. Na zdjęciu widać, że nie potrzeba tu aż pięciu torów. Na co dzień jest wykorzystywany tylko jeden (dla tramwajów linii 14 i 15 skręcających z Grójeckiej w ul. Filtrową). Zdarza się jednak, że awaryjnie motorniczowie zajmują też część pozostałych torów postojowych. Choćby podczas zeszłorocznego remontu na skrzyżowaniu Grójeckiej z ul. Banacha czy kiedy ZTM uruchamia linię 77 (pl. Narutowicza - Wiatraczna/al. Zieleniecka). Okazji jest dużo: mecze na Stadionie Narodowym, miejski sylwester na wygonie obok, letnie wieczory i noce -> obsługa komunikacyjna plaży Poniatówki czy pożar mostu Łazienkowskiego dokładnie rok temu i szturm na tramwaje kursujące sąsiednim "poniatowszczakiem".

Pod koniec zeszłego roku dostałem sygnał alarmowy: na naradach u wiceprezydenta Warszawy zapadają decyzje, by całkowicie zlikwidować pętlę na pl. Narutowicza. Tramwajarze i przedstawiciele ZTM już ją sobie odpuścili. Zadowolili się planem utworzenia zawrotki między torami pośrodku Grójeckiej dla tramwajów dwukierunkowych. To dziwne, bo przecież jest ich niewiele ponad 50, czyli ledwie co piąty tramwaj w Warszawie. W dodatku nie ma potrzeby, by kierować je właśnie na pl. Narutowicza - na stałe obsługują trasę "11" i zawrotkę przy Metrze Rondo Daszyńskiego, a podczas remontów sprawdzały się na poskracanych odcinkach różnych linii (tak ma być także w tym sezonie).

Rzeczywiście konsultacjom poddano projekt zmian na pl. Narutowicza bez pętli tramwajowej. Jak to możliwe, skoro owocem wcześniejszych ustaleń z mieszkańcami była wizja z dwoma torami okrążającymi plac w przeciwnym kierunku ruchu w porównaniu z obecnym? Taką propozycję pracownia Dawos uwzględniała w projekcie, który wybrano do dalszych prac w konkursie urbanistycznym w 2013 r.

Obecna zapowiedź całkowitej likwidacji pętli tramwajowej na pl. Narutowicza wywołała sprzeciw mieszkańców Ochoty. Oficjalny protest wpłynął też od Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiej, stowarzyszenia SISKOM, Stowarzyszenia Sympatyków Komunikacji Szynowej. Ukazał się mój krytyczny komentarz na łamach "Stołecznej". W sondzie wśród czytelników pod kolejnym artykułem na ten temat pokazał przeciw likwidacji pętli padło 75 proc. głosów.

Pocieszające jest to, że narastający opór przeciw szkodzeniu tramwajom na Ochocie zaczął dawać do myślenia decydentom. Rozmawiałem ostatnio z wiceprezydentem Wojciechowiczem i zadeklarował, że wyrzucenie z pl. Narutowicza wszystkich torów do zawracania nie jest przesądzone. A mało tego przyznał, że w innych miastach podobają mu się tramwaje sunące powoli w przestrzeniach przeznaczonych głównie dla ruchu pieszego. A w taką ma się zamienić część pl. Narutowicza w miejscu obecnej pętli po wyprostowaniu jezdni ul. Grójeckiej, która prowadzi w kierunku centrum.

Jak więc przekonać wątpiących, że tramwaje, które zawracałyby tu co jakiś czas, nie muszą zagrażać bezpieczeństwu przechodniów, spacerowiczów czy bywalców planowanych tutaj kawiarni/restauracji? Że zabytkowe wagony, które tradycyjnie przyjeżdżają na pl. Narutowicza np. w majową Noc Muzeów, pozostałyby dla Ochoty atrakcją, której będą jej mogły pozazdrościć inne dzielnice.


Fot. Tomasz Wawer/AG

(osa) 

21:20, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (10) »
środa, 10 lutego 2016

Na ten dość niecodzienny obrazek natknąłem się w środku dnia, siedząc w tramwaju, który zatrzymał się na przystanku przed rondem Babka. Ekipa, a właściwie jeden pan pod nadzorem dwóch innych, zmagała się z błotem na torze w kierunku Żoliborza. Maszyna o wyglądzie młota pneumatycznego rozbijała warstwy nagromadzone między szyną a krawężnikiem, a nadmiar tej mazi wywożono taczką na sąsiedni trawnik.

Może to dlatego od pewnego czasu popularne stały się w Warszawie takie oto nawierzchnie torowisk na przystankach:

Tory zanurzone są w płycie z nawierzchnią asfaltową. Wszystko dobrze, dopóki to jest nowe. Mija jednak kilka lat i asfalt się wykrusza. Tworzą się dziury i wyrwy przy szynach. Tak jest np. na przystanku przed pl. Wilsona (na wysokości parku Żeromskiego) czy na pl. Bankowym pod okiem władz miasta.

Jak widać powyżej, na takiej równej płycie zbiera się kurz. To kolejna wada, bo kiedy popada deszcz, błoto i tak zalewa tory.

Zdecydowanie nie podobają mi się takie asfaltowe połacie na długich odcinkach torów. W ten sposób zmasakrowano linię tramwajową w zabytkowej części Ochoty - na ul. Filtrowej. Jeszcze gorzej wygląda to na ul. Targowej, gdzie czarne plamy psują wygląd pasa zieleni między jezdniami, który kiedyś był ozdobą Pragi. Urzędnicy uparli się jednak, że po wyasfaltowanych torach będą pędziły karetki i straż pożarna. Tak, jakby nie mogły pruć obok - wszak jezdnie Targowej nadal są niemożebnie szerokie.

Jest wyjście, żeby na torach nie było błota i mało estetycznego asfaltu: trzeba je po prostu obsiewać trawą, a potem ją przycinać i podlewać. Owszem, dużo z tym zachodu, ale efekt jest naprawdę świetny:

(osa)

18:51, osa_oraz_smik
Link Komentarze (3) »
niedziela, 07 lutego 2016

Nie ma to jak pierwsza wiosenna przejażdżka rowerem w słoneczną niedzielę na początku lutego (niech zima już nie wraca!). To dokąd jedziemy? Sprawdźmy, jak się sprawuje otwarta pod koniec 2014 r. linia tramwajowa na Tarchominie i dokąd będą docelowo prowadziły tory.


Na początku nowego odcinka trwa wielka inwestycja. Wzdłuż Traktu Nadwiślańskiego powstaje Galeria Północna, czyli centrum handlowe, jakiego do tej pory w tej części Warszawy nie było. Otwarcie jest zapowiadane na 2017 r. 

Kiedy przed kilkoma laty zapadła decyzja, by tory tramwajowe układać właśnie tutaj, czyli na tyłach bloków przy ul. Nagodziców, a nie na ul. Myśliborskiej, czyli w samym środku Tarchomina, wydawało mi się to bezsensowne. Dlatego, że tramwaje nadkładają drogi i omijają ważny przystanek przy skrzyżowaniu Myśliborska/Porajów. Przekonywano mnie, że na Myśliborskiej budować torów się nie da, bo pod spodem wielka rura. Trudno było się jednak oprzeć wrażeniu, że postanowiono puścić tramwaje tam, gdzie łatwiej, a nie tam, gdzie byłoby lepiej dla pasażerów.

Otwarcie Galerii Północnej wiele zmieni. Dla jeżdżących tramwajami na Tarchominie będzie to nowy cel podróży. Jak duże są tłumy zainteresowane takimi przybytkami, które wysiadają z tramwajów, widać o każdej porze dnia przy Arkadii na rondzie Babka. Ale czy projektanci linii tramwajowej na Tarchominie przewidzieli budowę Galerii Północnej? Można mieć wątpliwości, bo gdzie tu miejsce na dodatkowy, wygodny przystanek:

Chyba trzeba będzie zająć kawałek jezdni, co przy dużym ruchu samochodów, który ściągają centra handlowe, może okazać się problematyczne.

Dzisiaj tramwaje dojeżdżają do pętli Tarchomin Kościelny, trwa przetarg na budowę kolejnego odcinka - 2 przystanki dalej do zawrotki na Nowodworach. Ma być gotowy pod koniec 2016 r. A co dalej? Przejechałem się rowerem tam, gdzie do 2018 r. ma być przedłużona ul. Światowida, razem z linią tramwajową do pętli Winnica:

W listopadzie w urzędzie dzielnicowym Białołęki odbyło się spotkanie informacyjne poświęcone tej inwestycji (relacja: http://autobusczerwony.blox.pl/2015/11/Bez-tarchostrady-ale-z-dziwna-petla-Winnica.html ). Miało być kolejne, ale zapadła cisza.

Ulica Światowida i tramwaje wgryzą się we fragment Wydmy Nowodworskiej i przetną obecną ulicę Poetów w pobliżu szkoły podstawowej przy ul. Leśnej Polanki. Ta okolica wygląda miejscami, jakby czas stanął w miejscu, ale obok wyrastają nowe bloki - przed bramą ogrodzonego (a jakże inaczej) osiedla Winnica, które znajduje się z dala od wszelkich środków komunikacji miejskiej, podsłuchałem rozmowę o spodziewanej "wkrótce" linii tramwajowej:


Drewniane domy, rzadko już spotykane w granicach Warszawy kocie łby (taką nawierzchnię ma ulica Poetów), wiekowe, rozłożyste drzewa (dużo dębów), ale też sporo opuszczonych, zdewastowanych budowli i zagraconych podwórek. Oby zniknęły podczas budowy ulicy i torów tramwajowych:

(osa)

22:51, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa