poniedziałek, 30 marca 2009

Przygotowywanie ścianki zabezpieczającej nasyp wiaduktu od strony Śródmieścia Taka sama ścianka od strony Żoliborza 

Będzie za 6 tygodni, a kto wie, może jeszcze wcześniej - puchli z dumy urzędnicy ZMID-u/ZBoWiDu, kiedy udało im się podpisać (trzeba przyznać, że sprawnie i dość szybko) umowę na rozbiórkę i budowę prowizorycznego wiaduktu przy Dworcu Gdańskim. To już wiemy, że wcześniej to go nie będzie, a jak się uda, to najwyżej w 6-tygodniowym terminie.

Dziś zaczęła się rozbiórka starej konstrukcji nad torami PKP, która miała się skończyć... wczoraj. Tak zapewniali na samym początku wykonawcy, a ja wziąłem to za dobrą monetę i dałem nawet w papierze tytuł "Nowy wiadukt wielkanocny", spodziewając się jego otwarcia przed zbliżającymi się świętami. Nie chciałem być zrzędą, miałem nadzieję, że się uda. Już raz dostało mi się podczas konferencji prasowej od wiceprezydenta Wojciechowicza, kiedy skontrowałem jego obiecanki, że komplet nowych wiaduktów przy Gdańskim uda się odbudować w dwa lata (licznik bije od listopada 2008 r.).

Widać jednak, że realizmu nigdy dość. Zwłaszcza jeśli wiadukt jest nad torami PKP. Nie pamiętam, by kolejarze czegoś choć trochę nie opóźnili. W tym państwie urzędnikom raczej się nie spieszy. I tak też było z wiaduktem łączącym Śródmieście z Żoliborzem. A to stare przyczółki kolejarzom nie pasowały, a to wyłączanie z ruchu torów. Itd, itp. Dwa tygodnie w plecy na uzgodnienia.

Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby ZMID/ZBoWiD dogadał się z PKP, zanim wiadukt zamknięto dla ruchu, i gdyby jego rozbiórka zaczęła się dokładnie w tym samym dniu, czyli 1 marca. Ale taka normalność to już chyba marzenia ściętej głowy.

(osa)

23:30, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
piątek, 27 marca 2009

Zawijana kolejka przed terminalem Etiuda - tak się wylatywało z Warszawy w świat 

Fot. Bartosz Bobkowski/AG  

Nareszcie! Na Okęciu koniec z odprawami pasażerów w terminalu tanich linii Etiuda. Sobota jest ostatnim dniem jej funkcjonowania.

Kilka razy miałem nieprzyjemność opuszczać w tym miejscu Warszawę. Wrażenia są niezapomniane, szkoda tylko, że raczej przykre. Ciasnota i prymitywne warunki (lepsze są chyba w Gabonie :-). Rozczulają mnie żale siwowłosych panów, którzy mówią o Etiudzie z sentymentem, że przez wiele lat, jeszcze w czasach PRL to było nasze okno na świat. W takim razie najwyższy czas, żeby je zamknąć. To żadne okno, to wielki wstyd przed całym światem.

Za pierwszym razem staliśmy tam z rodziną i znajomymi w kolejce, która nie kończyła się nawet na chodniku przed wejściem do Etiudy, ale dopiero na jezdni. Pracownicy lotniska co jakiś czas chodzili wzdłuż ogonka i wywoływali podróżnych do samolotów, które kończono odprawiać wcześniej. Bo oczywiście trudno było tak ułożyć rozkład lotów, żeby nie kumulowały się po 3-4.

Decyzja Portów Lotniczych o zamknięciu Etiudy jest jak najbardziej słuszna. Nie węszę w niej tylko spisku, że chodzi o wyciągnięcie większej kasy za droższe odprawy w terminalach 1 i 2. W końcu ktoś w PPL zrozumiał, że utrzymywanie baraku dla pasażerów chwały Okęciu nie przynosi. A sam pawilon można wykorzystać podczas rozbudowy (oby jak najszybciej!) lotniska. Dlatego dziwię się histerii kierownictwa linii Wizzair rozpętanej po ogłoszeniu decyzji o przeprowadzce tanich linii. Inni przewoźnicy jakoś się z tym pogodzili. Myślę, że także pasażerowie, choćby mieli płacić za bilet 30 zł więcej.

PS

Ciekawe, ile czasu zajmie ZTM likwidacja przystanków autobusowych pod Etiudą, bo o ich ustawienie nie można się było doprosić przez kilka ładnych lat.

(osa)

21:02, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (1) »
czwartek, 26 marca 2009
Dostaję sygnały, że na dobrej drodze jest całkiem udany projekt zmian tras autobusowych na terenie całego Wawra. Po Wielkanocy Zarząd Transportu Miejskiego ma ogłosić konsultacje dla mieszkańców. A najbardziej niezwykłe w tym jest to, że spiritus movens całej rewolucji komunikacyjnej jest jeden z mieszkańców
środa, 25 marca 2009
”Utrud. w ruchu przed Ludna” wyświetliło się na ekranie systemu sterowania ruchem wzdłuż Wisłostrady. ”No to ładnie” - pomyślałem sobie, bo właśnie spędziłem prawie kwadrans w korku od Cytadeli do mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Niepotrzebnie się jednak martwiłem, bo system działał jak zwykle po swojemu, czyli wcale.
poniedziałek, 23 marca 2009

Tak most średnicowy wyobraża sobie Marcin Garbacki 

Wyjątkowo nieporadnie (i niepotrzebnie) broni się spółka PKP Polskie Linie Kolejowe przed pomysłem młodego architekta Marcina Garbackiego. Zaproponował on pomalowanie mostu średnicowego na czerwono przy okazji remontu linii przecinającej centrum Warszawy (wciąż planowanego w 2010 r., a co z tego wyjdzie? można mieć duże wątpliwości).

Kolejarze, którzy jeszcze w zeszłym roku twierdzili, że wszystko jest do rozważenia (projekt poparł ówczesny szef spółki Krzysztof Celiński), teraz o czerwonym moście nie chcą już nawet słyszeć. ”My na kolei nie używamy takiego koloru” - wypalił ostatnio na łamach ”Gazety” Ryszard Moryc z PKP PLK w artykule Krzysztofa i naszego redakcyjnego kolegi Tomka Urzykowskiego.

Koniec, kropka. Wszystkie mosty kolejowe mają być po prostu szare. Ogólnokrajowa urawniłowka. Poza tym, jak usłyszał Garbacki, był przetarg, mógł w nim startować, ale tego nie zrobił. A projektanta remontu już wybrano i to on - wedle miłej skądinąd rzeczniczki Marty Szklarek - określi kolor.

W spółce PKP PLK niczego nie rozumieją. Zgłasza się do nich artysta, proponuje rzecz niestandardową. Coś, co mogłoby zmienić wyjątkowo betonowy wizerunek PKP PLK, który spółka ma wśród miłośników kolei. A spółka pod błahym pretekstem wszystko odrzuca.

Rozumiem, że sympatia dla czerwonego koloru mostu to kwestia gustu, ale znamy już takie przykłady nie tylko z wielkiego świata, ale też z Polski. Co tu daleko szukać: nasz most Gdański, wprawdzie nie czerwony, ale intensywnie zielony, stał się charakterystycznym punktem, ozdobą wiślanego krajobrazu. Kiedy wieczorem jedzie się Wisłostradą, z daleka widać iluminowaną zieloną konstrukcję. Most średnicowy, szary, smutny, tonie w ciemności nie tylko z braku reflektorów.

Z tego, co wiem, po dwóch artykułach kolej trochę zmiękła, już nie wysyła artysty na bambus i zapowiada rozmowy. Może nie wszystko więc jednak stracone...

(osa)

16:06, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 marca 2009
Rzadko zdarza mi się wracać do domu w środku weekendowej nocy, ale jaki się ma komfort, wiedząc, że niemal do godz. 3 nad ranem można wtedy liczyć na metro
 
1 , 2 , 3 , 4

Gazeta.pl Warszawa