wtorek, 30 marca 2010

Legendarne zakłady Ikarus, które przez dziesięciolecia dostarczały autobusów dla krajów RWPG już nie istnieją, choć po ulicach Węgier, Polski i innych krajów wciąż kursują tysiące tych pojazdów. W Warszawie mamy wciąż ok. 350 autobusów serii 260 i 280, i nie wygląda na to, żeby spełniły się obietnice stołecznego Ratusza, że znikną one do końca 2011 roku, tak aby kibice, którzy przyjadą na Euro 2012 poruszali się po Warszawie już wyłącznie niskopodłogowymi pojazdami.

Oczywiście jeszcze więcej Ikarusów jeździ po miastach węgierskich, szczególnie po Budapeszcie, gdzie stanowią one przygniatającą większość taboru. Oprócz 150 przegubowych Volvo 7700 (wyprodukowanych w podwrocławskiej fabryce koncernu) i 32 używanych, dziesięcioletnich, także przegubowych Van Hool (na zdjęciu poniżej), reszta to właśnie Ikarusy 260, 280, 415, 435 i 412.

 

Dziesięcioletni używany Van Hool w Budapeszcie

 

Ich stan jest jednak w większości fatalny i konieczna jest jak najszybsza wymiana taboru. Spośród 1400 autobusów miejskiego przewoźnika BKV aż tysiąc trzeba wycofać w najbliższym czasie. W każdym razie pozyskanie właśnie takiej liczby autobusów obiecują władze Budapesztu, miałoby się to zacząć od przyszłego roku. Można w to wątpić, bo po pierwsze budżet miasta, tak jak i całego kraju, jest w marnym stanie, poza tym BKV od pewnego czasu wstrząsane jest skandalami korupcyjnymi, a niektórzy członkowie kierownictwa zostali już aresztowani i postawiono im zarzuty prokuratorskie.

Gdyby jednak pojawiły się możliwości szybkiego pozyskania tysiąca nowych autobusów, jaka marka mogłaby zastąpić sypiące się Ikarusy? Z pewnością taki przetarg będzie w polu zainteresowania europejskich koncernów, jak Volvo, które już jeździ po ulicach naddunajskiego miasta, może MAN, może Mercedes, może Solaris, który już przecież dostarczył do Budapesztu kilka lat temu kilkanaście sztuk trolejbusów.

A może jednak firma węgierska?

W Győr bowiem istnieje koncern Kravtex, który produkuje, nieznane raczej poza granicami Węgier, autobusy Credo. Niedawno Kravtex zaprezentował w Budapeszcie swój niskopodłogowy autobus Credo Citadell 12, dosłownie kilka dni temu pojawiła się zaś wiadomość o premierze jeszcze nowszego produktu, prototypu przegubowego Credo Citadell 19 (o długości 18,75 m).

Czy jednak Credo Citadell mogą zawojować Budapeszt i stać się następcami Ikarusów? Na węgierskich forach internetowych poświęconych stołecznej komunikacji zdania są mocno podzielone. Z jednej strony satysfakcja, że wreszcie pojawił się jakiś węgierski producent miejskich pojazdów, który proponuje nowoczesny autobus, z drugiej zwraca się uwagę na to, że to wciąż to tylko prototypy, a przede wszystkim wątpi, czy Kravtex byłby w stanie w stosunkowo krótkim czasie wyprodukować aż tysiąc i to porządnych, bezawaryjnych „Cytadel”. Internauci zwracają też uwagę na nieudany rozkład siedzeń, według nich (autor, niestety, nie miał okazji widzieć na własne oczy produktu z Győr) w modelu Citadell 12 siedzeń na poziomie niskiej podłogi jest zaledwie… dwa. Ile jest w Citadell 19 – jeszcze nie wiadomo. Z pewnością przewaga Citadell nad zagranicznymi konstrukcjami polegałaby na konkurencyjnej cenie, co do jakości jednak, sprawa nie jest już jasna.

W każdym razie przyszła walka o ten wielki kontrakt może być fascynująca.

KV

19:11, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (4) »
sobota, 27 marca 2010

Kiedy pomyślę sobie, że już za kilka miesięcy przyjdzie mi głosować na jakiegoś kandydata do rady Żoliborza, ogarnia mnie coraz większa konfuzja. Bo zapewne o mandat na czołowych miejscach będzie się ubiegać jej obecny skład. A jest to niezależnie od opcji partyjnej grono komunikacyjnych ignorantów. Udowodnili to już nie raz, a ostatnio w tym tygodniu, kompromitując się do cna na spotkaniu z przedstawicielem Zarządu Transportu Miejskiego.

Ponieważ ulubionym tematem radnych Żoliborza są bajania o powrocie wycofanej stąd już 1,5 roku temu linii 520, na początek dedykuję im dwa obrazki ze środy 24 marca, gdy ok godz. 9 nieopatrznie wybrałem się w drogę autobusem 157 zamiast metrem (może radni Żoliborza tego nie wiedzą, ale najważniejszym zadaniem komunikacji w tej dzielnicy jest dowieźć mieszkańców do stacji metra! bo pod ziemią, choć czasem tłok, jedzie się najszybciej):

Zjazd z wiaduktu nad Dworcem Gdańskim i ul. Słomińskiego, w lewo ul. Alka Dawidowskiego, z prawej sznurek samochodów czeka na przejazd ul. Andersa

Zaraz za tymczasowym wiaduktem przy Dworcu Gdańskim (ma być zamknięty zaraz po Wielkanocy, więc którędy niby miałoby kursować 520?) zaczął się piękny korek, który ciągnął się aż po horyzont na ul. Andersa. Wyskoczyłem ze 157 na przystanku przy Dw. Gdańskim i dalej ruszyłem piechotą do przystanku na Bonifraterskiej. Byłem na wysokości Międzyparkowej, gdy autobus 157, z którego wysiadłem, znikł mi z oczu (kryje się za białą furgonetką w głębi zdjęcia):

Korek na ul. Andersa na wysokości biurowca Intraco

Wracając do ostatniego spotkania radnych w sprawie beznadziejnej ich zdaniem komunikacji na Żoliborzu. Był to popis niespotykanego wręcz populizmu. Oto Jarosław Słoń (Lewica i Demokraci), przewodniczący dzielnicowej komisji infrastruktury, oznajmił, że na podstawie ankiety, którą przeprowadzono wśród mieszkańców, 24 proc. z nich uważa, że jakość komunikacji po ostatnich zmianach tras (związanych z pierwszym zamknięciem wiaduktu przy Dw. Gdańskim jesienią 2008 r.) pogorszyła się, 55 proc. twierdzi nawet, że bardzo. Czyli w sumie 79 proc. niezadowolonych. A już najbardziej z tego, że ZTM nie przywraca na dawne trasy linii 122, 520, 195 i 708 (ta ostatnia jednak nie na pl. Wilsona, tylko pod Centrum Olimpijskie przy Wisłostradzie, bo w tym megaruchliwym miejscu światła rada Żoliborza widzi nową pętlę; nieśmiało protestował obecny na spotkaniu wójt Izabelina Witold Malanowski: "Trasa 708 została skrócona, ale nasi mieszkańcy mają teraz częstsze kursy do stacji metra Młociny").

Na zgubę radnego Słonia inny radny spytał, ile osób uczestniczyło w ankiecie i co to za jedna. Zgromił go za to kolejny "specjalista" od komunikacji w tej dzielnicy radny Kalinowski z PO. Okazało się bowiem, że ankiet na niemal 50-tysięcznym Żoliborzu oddano... 80 (słownie: osiemdziesiąt). Na co radny Słoń przyznał, że opracowanie wprawdzie jest "fragmentaryczne" i kilka ankiet mogła wypełnić ta sama osoba, ale generalnie wynik jest zły.

Radny Słoń dał jeszcze jeden popis swojego komunikacyjnego "profesjonalizmu". Stwierdził bowiem, że na codzień wcale z komunikacji nie korzysta. Raz musiał i wyszukiwarka ZTM doradziła mu podróż z trzema bodaj przesiadkami, co jest skandalem i dlatego do komunikacji nie wróci (a chłop młody, dopiero zaczyna siwieć). Dopytany później, skąd dokąd jechał, przyznał, że z przystanku Aspekt w okolice pomnika Lotnika. Niestety, nie skorzystał z tramwaju linii 33 i autobusu 175 (jedna przesiadka!), ale na podstawie swojego jednostkowego doświadczenia odsądza od czci i wiary zmiany w komunikacji w tej części miasta.

Na spotkaniu brakowało mojego trzeciego "ulubieńca" z rady Żoliborza, który udaje, że zna się na komunikacji, czyli przedstawiciela tym razem (i akurat, bo skacze po partiach) PiS Grzegorza Hlebowicza (wszyscy trzej lubią się lansować w TVN Warszawa pod hasłem: "Przywrócić 520"). Nic straconego, bo ostatnio dał popis na łamach dzielnicowej gazetki pt. "Informator Żoliborza": "...nie ma Jotki [poprzednie wcielenie linii 520 - j.o."], nic lub prawie nic z Wilsona do centrum nie jeździ", "po likwidacji Z-3 [w tej roli mikrobusy, w których duży tłok panował, jeśli udało im się zebrać po drodze trzy osoby - j.o.] do centrum jedzie już tylko 116",  "skoro ZTM tak nas pasażerów traktuje, czas na zapłatę...".

Można powiedzieć: czas na wybory. Im bliżej do nich, tym podobnych wystąpień znawców komunikacji z Żoliborza będzie więcej. I tym mocniej ZTM powinien być na nie głuchy.

(osa)

21:01, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 22 marca 2010

Fot. Łukasz Giza/AG

Nie przypuszczałem, że mógłbym się w czymś zgodzić z o. Rydzykiem, a tu niespodzianka. Jacek Hołub z toruńskiej redakcji ”Gazety”, niestrudzony tropiciel eteru na falach Radia Maryja, przytacza w swoim blogu takie oto utyskiwania doktora naszej bielańskiej uczelni UKSW na temat stanu polskich dróg:

”Jedziemy ze Szwajcarii z ojcem Bolesławem i jak żeśmy wjechali do Polski, to jedziemy jak za króla Ćwieczka, te drogi są takie zrobione. Niemcy mają, Szwajcarzy mają i inni mają, a u nas tylko mówią! Zrobią pół kilometra drogi, to szumu na cały świat, wszystkie media. Wziąć się do pracy, niech ten rząd weźmie się do pracy i dziennikarze wezmą się do pracy, do budowania, do wspólnego dobra, a nie rozrabiania.

To ja już lepiej wracam do pracy (rzucam się na odcinek Stryków-Konotopa), a pełny wpis (najpierw trzeba przebrnąć przez jakiś ubecko-masoński bełkot) tutaj: http://glosrydzyka.blox.pl/html/1310721,262146,20.html?15.

Sprawa ma dalszy ciąg dzisiaj, bo w sprawie inwestycji odezwał radiomaryjny ekspert od ekologii. On zaś przekonuje o wyższości kolei nad autostradami: http://glosrydzyka.blox.pl/html

(osa)

czwartek, 18 marca 2010

W wejściu na stację Centrum z północnej antresoli na poziomie minus 2

Ostatnio mam szczęście do wiaderek w metrze. Wczoraj spotkałem kolejne, tym razem na stacji Centrum. Właściwie nie jest to wiaderko pełną gębą, ale obwiązany biało-czerwoną taśmą pojemnik po czymś. Kapie do niego woda z sufitu, jak mi uświadomił rzecznik Metra, z parkingu, którego operator - firma MarcPol, nie zawsze stara się utrzymać należyty porządek.

Przypomniało mi się, jak z moim redakcyjnym kolegą Darkiem Bartoszewiczem zwiedzaliśmy budowę stacji Centrum i owego parkingu. Nasze wrażenia opisaliśmy w tekście, który ukazał się w ”Gazecie” 7 marca 1998 r.:

”Wczoraj wmieszaliśmy się w grupę radnych gminy Centrum, aby sprawdzić, co ze stacją metra pod placem Defilad. A tu woda ciurka ze stropu - łapią ją w wielkie beczki. Czy zaleje luksusowo wykończoną stację?

Wchodzimy do podziemi. Kiedyś na parking będą tędy wjeżdżać samochody. Teraz bokiem płynie rzeczka. Wodę łapią w rurę i do potężnych beczek. Mimo to kapie też ze stropu na drugim piętrze pod ziemią. A przecież tuż obok mamy luksus godny city: wnętrza ogromnej stacji z antresolą na handel, ze starannie dobranymi i kosztownymi materiałami, gorącymi kolorami. Najpiękniejsze podziemia Warszawy!

- Niepokoi mnie, że woda się wdziera. Boję się, żeby nie zniszczyła stacji. Zrobimy prowizoryczne daszki z dykty i papy, żeby nie spływała tak do garażu - uspokajał radnych Adam Sapijaszko, wicedyrektor Metra.

Wniosek: oprócz szczęk będziemy mieć w centrum prowizoryczne zadaszenia sklecone z tego i owego. Postoją rok, a może półtora. Dlaczego? Tyle czasu potrzeba, by wyłonić w przetargu dzierżawcę, który by wyposażył garaż.

- Skąd ten brak koordynacji? - pytamy.

- Jest koordynacja, ale poprzedni przetarg został unieważniony - broni się dyr. Sapijaszko. Zarząd miasta uznał bowiem, że nie dochowano procedury i nie przeprowadzono pełnych negocjacji.

Szydło z worka, czyli strumień spływający do podziemi, wyszedł wczoraj w czasie wizji lokalnej. Gorączkowa narada odbyła się w barakach zaplecza budowy. - Co z tą wodą? Co robić? - pytał przewodniczący podkomisji ds. dróg i transportu miejskiego gm. Centrum, radny Ryszard Foks.

Samorządowcy sugerowali, że generalny wykonawca, czyli Hydrobudowa-6-SA, powinien w garażu podziemnym zbudować odwodnienie. Ale za co? Koszty, rzędu aż 10 mln zł, łącznie z wykończeniem parkingu miał już ponieść dzierżawca parkingu. A tego brak. Stąd te beczki, pompy i wkrótce nowe daszki z dykty i papy. Kolejny przykład na klasyczną polską improwizację i prowizorkę. Winnych naturalnie nie ma. Tak się złożyło”.

Tak się złożyło, że w ostatnich tygodniach wiaderka w metrze stały jeszcze na stacjach Pole Mokotowskie (tu na peronie) i Politechnika (w przejściu pod ul. Waryńskiego bliżej ronda Jazdy Polskiej). W tym ostatnim miejscu wiaderko już znikło. Zaradziła mu polska myśl techniczna: pod źle zaizolowanym sufitem, z którego kapała woda, zawisła brązowa rynna, łączy się ona z równie urodziwą rurą przyczepioną do ściany. Rura prowadzi w stronę kratek odwadniających w podłodze. I tak problem został rozwiązany. Kapie? Nie. A przynajmniej nie widać.

(osa)

15:28, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (9) »
wtorek, 16 marca 2010

Jestem zaskoczony rozmiarami reakcji czytelników na tekst o niewygodnych przesiadkach w Warszawie, który powstał na podstawie raportu Zielonego Mazowsza prezentowanego w zeszłym tygodniu. Cały czas dostaję w tej sprawie maile z konkretnymi przykładami miejsc, gdzie ludzie czasem od lat biegają między przystankami w trudzie i znoju.

Czy urzędnicy wyciągną wnioski i z raportu, i z tych skarg? Szef miejskiego biura drogownictwa i komunikacji deklaruje wprawdzie, że tak, ale może to być mocno życzeniowe myślenie. Takich obaw nabrałem, patrząc na projekt nowego ronda w Radości u zbiegu ul. Patriotów (pozioma) i Izbickiej (w górę na skos), którego budowa zaczyna się w tym tygodniu.

www.zmid.waw.pl

Wystarczy spojrzeć (różowe paski zatoczek przy żółtych chodnikach), jak bardzo ma być oddalony od tego skrzyżowania przystanek dla autobusów przyjeżdżających od strony Aleksandrowa i Zbójnej Góry - linie 161 i 213. Kto będzie przesiadać się do pociągów na stacji w Radości (niewidoczna na rysunku, należałoby ją umiejscowić w jego lewym dolnym rogu), znowu niepotrzebnie wykona dziesiątki dodatkowych kroków. Na ul. Patriotów przystanki autobusowe blisko skrzyżowania nie załapały się wcale, są za to bliżej stacji.

Z powrotem nieco lepiej - zatoka autobusowa ma się znaleźć zaraz za skrzyżowaniem, ale żeby się dostać na przystanek, trzeba będzie obejść naokoło trawnik. Po co? Skończy się tak jak między pętlą Metro-Marymont a wejściem na stację (ten węzeł to jest dopiero prawdziwy bubel przesiadkowy!), gdzie ludzie taki bzdurnie zaprojektowany klomb już dawno stratowali.

ZTM obcina liczbę bezpośrednich połączeń w Warszawie i słusznie. Miasto wprowadza taryfę biletową sprzyjającą przesiadkom. Najwyższy czas zabrać się też za ich jakość!

(osa)

16:08, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (14) »
sobota, 13 marca 2010

Fot. Alina Gajdamowicz/AG

Nasz redakcyjny kolega codziennie obserwuje ze swojego okna w kamienicy przy Rakowieckiej, jak po zakończeniu porannego szczytu jadą tędy do zajezdni tabuny tramwajów. Wśród nich najnowszy warszawski nabytek i duma - przegubowe, niskopodłogowe wagony z bydgoskiej PES-y. Dlaczego PES-y nie mogą kursować także w międzyszczycie, a na tory puszcza się więcej starego taboru? - pyta.

Ja zastanawiam się nad czymś innym. Czy rzeczywiście wszystkie tramwaje w ogóle muszą zjeżdżać po porannym szczycie do zajezdni. A gdyby tak część z nich zostawała na mniej używanych pętlach? Taka np. wielotorowa - że się wyrażę z łódzka - krańcówka na pl. Narutowicza: dziś nie zawraca na niej żadna linia. Albo Cm. Wolski: przez cały dzień zajęty tylko jeden z trzech torów (nie licząc żeberka) - linia 27. Następna: Metro-Marymont. Nawet Ratuszowa-Zoo, choć stąd już blisko do zajezdni na Kawęczyńskiej. Ale już jeden tor na Wiatracznej można by wykorzystać jako postojowy. Nie mówiąc o Górczewskiej, gdzie cały czas marnują się dwa stanowiska, a do zajezdni na Woli niezły stąd kawałek. Czy to byłby duży problem logistyczny zostawiać w tych miejscach część taboru do popołudniowego szczytu? Można by wyeliminować wiele zbędnych tramwajowych kilometrów.

W tym tygodniu ok. godz. 5.45 rano natknąłem się na dość dziwny widok: ulicą Andersa od Anielewicza do Stawek pomykał skład linii 46 (stara, poczciwa parówka). Domyślam się, że z zajezdni na Mokotowie do pętli Ratuszowa-Zoo. Czyli wstąpił do piekieł, po drodze mu było. Czyżby po południu istniał taki sam dojazd na trasę przez całą Warszawę? Słyszałem już kiedyś, że praska zajezdnia obsługuje nawet linię 33 i to było w czasach, gdy mijała ona dwie inne zajezdnie - żoliborską i mokotowską.

Niedawno Tramwaje Warszawskie szykowały się do kopernikańskiej jak na Warszawę zmiany - składy miały być niemal w ciągłym ruchu, a to dzięki temu, że jeden motorniczy przekazywałby tramwaj innemu motorowemu na pętlach albo przy ekspedycjach po trasie. Sam szedłby na odpoczynek i przejmował inny tramwaj, niekoniecznie nawet tej samej linii. Eksperyment obejmował m.in. linię 10, ale chyba na eksperymencie, niestety, się skończyło.

(osa)

20:26, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (34) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa