czwartek, 31 marca 2011

Dziwna sytuacja z dzisiejszego powrotu z pracy ikarusem linii 131 (nr boczny 5760, zajezdnia Woronicza). Ok. godz. 17.10 autobus przejechał skrzyżowanie Gagarina z Belwederską i zatrzymał się na przystanku na Spacerowej. Ludzie wysiedli, inni wsiedli, a on nadal stoi. Mija minuta, dwie, trzy, silnik cały czas włączony, drzwi otwarte, kierowca w kabinie - co się dzieje? Podjeżdża 119 - uwięziona scania musi się cofać, żeby nas ominąć. Kolejna minuta. Przed skrzyżowaniem widać 519 i 168, więc spora grupa pasażerów wysiada, żeby zmienić autobus. W tym momencie kierowca zamyka drzwi i najspokojniej w świecie rusza. Podchodzę do kabiny, pytam, dlaczego tak długo stał na zwykłym przystanku. Udaje, że nie słyszy. Pytam dalej - czy wie, że ludzie zdążyli właśnie wyjść, a on po chamsku odjechał. "A kto im kazał wysiadać? Czy ja coś mówiłem, że wóz zepsuty?" - burczy bardzo ważny pan i władca pasażerskiego losu.

Domyślam się, że po prostu wyprzedził rozkład i chciał zgubić kilka minut, stojąc w środku trasy, zanim go ktoś przyłapie, że jedzie za szybko. Można było jednak wyjrzeć na chwilę z kabiny i powiedzieć to głośno pasażerom: jest taka a taka sytuacja, postój potrwa tyle i tyle minut. Jedni by się przesiedli, inni poczekaliby cierpliwie bez niepotrzebnych nerwów i niepewności, co robić.

Spotkanie z takim opryskliwym kierowcą, który najpierw udaje, że nie słyszy, o co się go pyta, a potem burczy po chamsku, zdarza mi się w ostatnich dniach po raz drugi. W niedzielę przez Warszawę biegli półmaratończycy i mój autobus jechał objazdem. Chciałem się upewnić, czy zatrzyma się przy rondzie Babka, bo dwa poprzednie przystanki wbrew instrukcji ZTM ominął. Reakcja - jak wyżej.

(osa)


23:11, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (15) »
piątek, 25 marca 2011

Znowu zwrot akcji w przygotowaniach do otwarcia linii tramwajowej na ul. Dywizjonu 303 i gen. Kaliskiego: niespodziewanie przedłużona sonda, w której pasażerowie decydowali, która linia ma tam pojechać, zostanie jednak przerwana i... tam-dam: the winner is 20! Wkrótce mają zostać ogłoszone oficjalne wyniki głosowania. Bardzo się z tego cieszę: niech tradycja wozi się w tramwajach równie dobrze co pasażerowie. Otwarcie linii 30 kwietnia, a nie 9 maja w połączeniu z wprowadzeniem objazdów na Pradze - wtedy 20-ka pojedzie na trasie Boernerowo - Koło - Trasa W-Z - Dworzec Wileński - Żerań FSO.

(osa)

14:34, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (9) »
czwartek, 24 marca 2011

Mnóstwo tramwajowych ciekawostek podczas dzisiejszej konferencji prasowej w ratuszu. Oczywiście uwagę złośliwej bestii dziennikarskiej musiała przyciągnąć mała wpadka kartograficzna. Spójrzmy na schemat przebudowanego skrzyżowania Targowej (a właściwie już Zamoyskiego) z al. Zieleniecką. Zgodnie z planem Tramwajów Warszawskich uwzględniono na nim osobne tory do skręcania i do jazdy na wprost. No to wyobraźmy się w roli motorniczego linii 26, który zmierza w stronę Wiatracznej. Mamy tu małe bum na wysokości Teatru Powszechnego, bo tor naszej 26-ki przechodzi w lewoskręt dla jadącej z przeciwka ósemki (czy też tego, co - mam głęboką nadzieję - uchowa się jednak w relacji Grochowska - al. Zieleniecka).

Bez obaw. Na dokładnym rysunku technicznym tory są już na swoich miejscach. Dotychczasowa pętla w al. Zielenieckiej nie będzie teraz mocno ruszana - plan remontu uwzględnia jej przesunięcie bliżej obecnego Dworca PKS Stadion - docelowo tramwaje mają najpierw skręcać z ul. Zamoyskiego w al. Zieleniecką i tu (jeszcze przed przystankiem w stronę ronda Waszyngtona) odbijać w prawo w stronę nasypu linii kolejowej. Pytanie: czy taka relacja ma w ogóle szansę na dobre zapełnienie? Wszystko zależy, jak wygodna będzie przesiadka tramwaje-metro i tramwaje-kolej. Jak dla mnie zbyt dużo chodzenia, żeby nie jeździć tramwajem bezpośrednio w Al. Jerozolimskie albo do Trasy W-Z. Chyba że będzie już dalszy fragment metra w stronę Bemowa.

Upewniłem się też, że zaplanowano osobny tor do skrętu w prawo z Targowej w Kijowską (dla siódemki), którego nie uwzględnia schemat powyżej. Pokazuje on za to, że tory na wlocie Kijowskiej mają być odsunięte nieco na północ. Jest to skoordynowane z planami drogowców, którzy zamierzają przesunąć skrzyżowanie Targowej z Kijowską bliżej nasypu kolejowej linii średnicowej. Na przedłużeniu Sokolej prosto do Kijowskiej ma bowiem prowadzić Trasa Świętokrzyska. Trasy w dającej się przewidzieć przyszłości nie będzie, mimo to inwestycja ta mocno nabruździła w przygotowaniach do przebudowy torów tramwajowych na Pradze -będzie tu przez nią z pół roku opóźnienia.

Fot. Albert Zawada/AG

Mam nadzieję, że teraz jednak wszystko jest już dobrze zaplanowane, skoordynowane. Oby ten sezon remontowy Tramwaje Warszawskie mogły zaliczyć jako bardziej udany niż poprzedni, gdy z winy branży drogowej obsunęły się nie tylko prace na Pradze, ale też u zbiegu al. Niepodległości i Nowowiejskiej.

 

Fot. Bartosz Bobkowski/AG

A skoro już jesteśmy w tym rejonie, odnotujmy, że tym razem prawie udało się bez zamieszania ustalić numery linii objazdowych: 70, 75 i 77. Prawie, bo zostaje 33 (3.4 trasy to objazd) zamiast 73. Swoją drogą ciekaw jestem, co się będzie działo przy Feminie, kiedy z al. Solidarności w al. Jana Pawła II zaczną tam skręcać aż dwie linie.

(osa)

19:27, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (14) »
wtorek, 22 marca 2011

...a teraz: Działkowa. Taki właśnie napis widnieje na przedniej szybie autobusów linii 141. Przez chwilę myślałem, że coś przeoczyłem. Owszem zmieniła trasę i mimo zastrzeżeń mojej redakcyjnej koleżanki, które odbiły się szerokim echem nawet na stronie http://www.ztm.waw.pl/aktualnosci.php?i=372&c=100&l=1 większość opinii na ten temat jest pozytywna. Dopiero po dłuższym namyśle zorientowałem się, że to kolejna hiperpoprawność informacyjna w wykonaniu ZTM. Nasi urzędnicy zamiast pokazać na autobusach nazwę nowej pętli linii 141 Okęcie (wprawdzie już od prawie roku jest zamknięta z powodu budowy parkingu przesiadkowego, ale autobusy zatrzymują sie obok), woli bawić się z pasażerami w kotka i myszkę: panie i panowie, kto wie, gdzie jest ta ruchliwa arteria - ulica Działkowa?

Już tu kiedyś pisałem, że taki nadmiar informacji (co komu za różnica, że 141 zawraca teraz nie na pętli Okęcie, ale kawałek dalej na Działkowej?) prowadzi tylko do dezinformacji. Tak samo jest z wożeniem bez końca napisów ”trasa zmieniona”, choć od zmiany mijają miesiące, a nawet lata. To z kolei przypadek linii 17 - na jej trasie tramwaje wyświetlają przez całe miasto nazwę ”Twardowska”, zdaniem ZTM powszechnie znaną. Tak znaną jak ulica Znana (końcowy przystanek linii 520 na Woli).

Ostatnio ZTM pryncypialnie podchodzi do nowych nazw przystanków. Szkoda więc, że autobusy 148, 175, 188 i N32 nie kończą trasy na przystanku ”Lotnisku-Sektory AB” :-) Przecież to właściwie ostatni przystanek tych linii - jak Działkowa dla 141. Mam propozycję: tam, gdzie to możliwe, nazwy pętli powinny pochodzić od dzielnic lub osiedli - świetnie się to udało z drugim końcem trasy 141, który od roku jest Witolinem. Zamiast Twardowskiej więc - Bielany, a zamiast Znanej - Jana Olbrachta albo Ulrychów.

(osa)

17:45, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (17) »
sobota, 19 marca 2011

Kto nie ulega magii skrzydeł? Zwłaszcza jeśli są takie duże. Wizyta Airbusa A380 - największego pasażerskiego samolotu na świecie wbudziła ogromne zainteresowanie i emocje.Według szacunków Portów wokół lotniska było nawet kilka tysięcy ludzi. Niektórzy przyjechali nawet z odległych miejsc w Polsce, by raptem przez chwilę zobaczyć giganta. Godne podziwu. Zarazem w internecie pojawiają się opinię w stylu: "Co za głupki,  podniecają sie jakimś samolotem". No ale wiadomo,  jak to jest na wszelkich forach.

Wizyta takiego kolosa to rzeczywiście święto, bo nigdy nie będzie regularnie latał do Warszawy. Nie ma co się oszukiwać, tu nie będzie międzykontynentalnego hubu na miarę Frankfurtu i nie ma potrzeby, żeby lądowały tak ogromne samoloty. Na pocieszenie za rok LOT ma dostać Dreamlinery - Boeingi 787 czyli nowe transatlantyki. To jednak są średniaki, które mają zabierać blisko 300 pasażerów, czyli niemal dwa razy mniej niż A380.

Poniżej kilka fotek z wizyty A380 w Warszawie

Airbus kołuje na płycie

Dziennikarze i zaproszeni gości tłoczą się do wejścia

Łóżeczko w klasie 1.

A to miejsca dla szaraków. Trochę jak w kinie.

Kabina pilotów. Jak na takiego giganta, jest dość mała.

 

Amatorzy bezkrwawych łowów przy płocie.                                                 fot. PPL

Airbus rozpędza się na pasie                                                           fot. PPL

Airbus wzbija się w przestworza

(śmik)

20:35, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (8) »
czwartek, 17 marca 2011

Fot. Filip Klimaszewski/AG

Słucham sobie właśnie kłótni radnych Warszawy o cięcia w budżecie inwestycyjnym miasta. W roli głównej poszerzanie ul. Marywilskiej. Do czasu otwarcia mostu Północnego, który nieoczekiwanie dziwnym trafem drożeje o 100 mln zł (10 proc. projektu) to drugi obok Modlińskiej wjazd w głąb Białołęki. Ratusz chce przesunąć modernizację Marywilskiej na lata 2015-17.

Przypomnijmy więc, że inwestycję tę obiecał w 2008 r. wiceprezydent Warszawy Andrzej Jakubiak jako swego rodzaju rekompensatę dla Białołęki za przeniesienie tu handlarzy z okolic dawnego Stadionu Dziesięciolecia. Zrobił to, choć na horyzoncie czaił się już wielki kryzys i ratusz szykował oszczędności. Spodziewano się jednak, że otwarcie kupieckiej hali spowoduje w okolicy nie wiadomo jaki paraliż. Owszem, korki są, ale nie powodują ich klienci kupców, a przynajmniej nie w godzinach szczytu i nie na Marywilskiej, tylko u zbiegu Płochocińskiej z Płytową i to w weekendy. Skrzyżowanie tych ulic zostało przebudowane, niestety, zarzucono poszerzenie Płochocińskiej (na pewnym odcinku ma już ona dwie jezdnie), co byłoby o wiele bardziej przydatne dla mieszkańców Białołęki niż rozbudowa Marywilskiej. Za pilniejsze uważam też usprawnienie przejazdu przez kilka skrzyżowań ul. Ostródzkiej, Głębockiej czy Kątów Grodziskich we wschodniej Białołęce.

Czy jest więc o co kruszyć kopie w przypadku Marywilskiej? Może wystarczy tam najpierw upłynnić przejazd przez korkujące się miejsca, np. skrzyżowanie z Odlewniczą? Na to nie trzeba dziesiątków milionów złotych, o których mówią miejscy urzędnicy. Marcin Ochmański z biura prasowego ratusza najpierw podał kwotę aż 130 mln zł na same projekty I etapu nowej Marywilskiej i wykup gruntów! Potem korygowano ją w dół, informując, że tyle mają pochłonąć projekty i wykupy razem z wykonaniem.

Czy rzeczywiście? I czy tylko ja mam wrażenie, że to suma znacznie zawyżona? Np. władze Białołęki przekonują, że grunty wzdłuż Marywilskiej należą przecież do miasta, więc co tu niby wykupować. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych przekonuje, że potrzebny jest aż 80-metrowy korytarz. Przepraszam, czy to ma być jakaś autostrada? Po co aż trzy pasy na jezdniach w obu kierunkach? Po co ekrany akustyczne, skoro z jednej strony ulicy rośnie las, a z drugiej znajdują się zakłady przemysłowe?

Może lepiej więc spuścić z tonu tak, jak swego czasu zrobiła to ekipa Lecha Kaczyńskiego (tak, to była jedna z nielicznych rzeczy, która jej się udała w Warszawie) i dzięki temu Wał Miedzeszyński jest wprawdzie tylko dwupasmowy, ale go mamy, zamiast użerać się z wykupem gruntów i brakiem pieniędzy, bo ktoś sobie wymyślił bizantyjski rozmach inwestycji.

Podobnie było z poszerzeniem ostatniego jednojezdniowego odcinka ul. Kasprowicza (na wysokości stacji metra Wawrzyszew) wraz z nowym skrzyżowaniem z przedłużoną al. Reymonta i ul. Lindego. W poprzedniej kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz padła suma aż 50 mln zł i inwestycja, na której wykonanie ogłoszono już przetarg nagle wypadła z planu na lepsze lata. Dziś okazuje się, że potrzeba tylko 25 mln zł. Niestety, z budową drugiej jezdni ul. Kasprowicza i generalnym remontem starej miasto nie zdąży już na otwarcie trasy mostu Północnego i nawałę tysięcy samochodów, która spadnie na Bielany.

Chyba dobrze byłoby, gdyby do planowania inwestycji drogowych w mieście wpuścić wreszcie trochę świeżej urzędniczej krwi. Ludzi, którzy potrafiliby to robić z głową i bardziej elastycznie. Bez szastania sumami wziętymi z sufitu. Inaczej sytuacja będzie się powtarzać tak jak z Marywilską, która nie jest akurat inwestycją pierwszej potrzeby. Za pilniejszą uważam choćby poszerzenie Łodygowej, z której ratusz też się teraz wycofuje. Przemawiająca podczas sesji Rady Warszawy mieszkanka tej okolicy żaliła się, że jeszcze kilka dni temu przebudowę Łodygowej obiecywał jej koordynator ratusza ds. remontów Wiesław Witek. Świetną mamy w ratuszu koordynację...

Fot. Filip Klimaszewski/AG

(osa) 

 
1 , 2 , 3

Gazeta.pl Warszawa