sobota, 28 marca 2015

Mieszkańcy, którzy wprowadzili się na najdalsze peryferie Zielonej Białołęki, dowodzą, że istnieją nie tylko lepsze i gorsze komunikacyjnie dzielnice Warszawy, ale jest też lepsza i gorsza Białołęka, a podział ten dotyczy nawet samej Zielonej Białołęki, gdzie lepiej mają ci z bliższych cywilizacji osiedli Derby, a gorzej - reszta. Ponieważ staram się utrzymywać w tej z kolei grupie miejskich dziennikarzy, którym wciąż chce się ruszyć z redakcji i sprawdzić, zobaczyć, posłuchać na miejscu, wybrałem się w tym tygodniu na spotkanie poświęcone komunikacji miejskiej w najdalej położonej w Warszawie szkole przy ul. Kobiałka (za nią jest już tylko granica miasta). Warto było, bo mieszkańcy przedstawili kilka dobrych pomysłów, a urzędnicy ZTM zdradzili ciekawe plany zmian.

Zanim zdam relację, krótki opis dojazdu na miejsce. Wyruszyłem nową linią metra ze stacji Nowy Świat po godz. 18 (w środku całkiem sporo pasażerów - 1/3 wysiadła na stacji Stadion Narodowy, reszta na Dworcu Wileńskim). Tam gęsty tłum na przystanku w al. "Solidarności" w stronę Targówka (wiata śmiesznie mała). Podjechał autobus nowej, ekspresowej linii E-7 do osiedla Derby - ludzie zajęli wszystkie miejsca siedzące, wiele osób stało. Błyskawiczny przejazd w 6 minut do skrzyżowania Radzymińska/Młodzieńcza, po drodze wyprzedziliśmy 3 autobusy, które wcześniej odjechały sprzed Dworca Wileńskiego. Jednak tyle samo, czyli 6 minut, autobus stracił na skręt w Młodzieńczą - udało się dopiero na czwartym zielonym świetle. Dlaczego - i o to pytali też uczestnicy spotkania w szkole na Kobiałce - linia E-7 nie może pruć Radzymińską prosto i skręcać dopiero w Trasę Toruńską, a stąd w Głębocką do pierwszego przystanku na trasie Jesiennych Liści? W ten sposób omijałaby popołudniowe korki na Zaciszu, i poranne na Głębockiej i św. Wincentego.

Na ul. Skarbka z Gór (jak tam strasznie) na os. Derby przesiadka w linię 120, dalej niezbyt przyjemne, ciemne ulice i przystanki. Po godzinie byłem na miejscu, czyli mimo wszystko całkiem dobry czas przejazdu.

Mieszkańcy Kobiałki mają znacznie gorsze zdanie o komunikacji, z której muszą korzystać na co dzień. Takie opinie przewijały się właściwie przez całe spotkanie, które zorganizowało Stowarzyszenie Moja Białołęka, a prowadziła je należąca do niego dzielnicowa radna Agnieszka Borowska (PO), która od kilku kadencji w przeciwieństwie do wielu samorządowców jest aktywna nie tylko przed wyborami, ale też po nich (brawo!).

Zarysował się spór: mieszkańcy tych okolic uważają, że autobusów jest za mało i jeżdżą za rzadko (jedyna linia do metra z Kobiałki - 120 - tylko raz na 20 minut). Urzędnicy ZTM odpowiadali, że więcej kursów nie potrzeba, bo autobusy wożą kilku, kilkunastu pasażerów. - Dlatego, że autobusy jeżdżą rzadko, wsiadamy do samochodów i zapychamy ulice w centrum - odpowiadali na to mieszkańcy.

Tych z Kobiałki, ale też innych osiedli (duże są tu Regaty, Zielona Dolina) i ulic (Olesin, Ruskowy Bród) zdenerwowało, że po wiosennych konsultacjach na temat zmian po otwarciu II linii metra, ZTM poszedł na ustępstwa głównie pasażerom z os. Derby. Oni dostali dodatkową linię ekspresową E-7, poza tym dla nich pozostawiono trasę linii 527 na moście Śląsko-Dąbrowskim, a nawet wydłużono ją do pętli Esperanto.

Tymczasem osiedlom położonym na północ od Derbów nie poprawiło się nic. Linia 326 (Olesin - Kobiałka - Płochocińska - Żerań FSO) jeździ za rzadko (jest więc spory tłok) i za krótko (nie ma jak wrócić wieczorem do domu). Brakuje dojazdu na Tarchomin, gdzie znajdują się: urząd dzielnicy, posterunek policji, ośrodek sportu z basenem. Niektórzy nie mają nawet bezpośredniego dojazdu do szkół rejonowych na Zielonej Białołęce. Szczególnie dramatyczna jest sytuacja mieszkańców osiedla Słoneczny Poranek - stąd trzeba iść 2,5 km na piechotę.

Pisałem już o tym 1 września 2014 r., gdy prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz przyjechała na Zieloną Białołękę otwierać nową szkołę przy ul. Głębockiej. Rodzice drżą o dzieciaki zmuszone do wędrówki poboczem wąskiej ul. Zdziarskiej (nie ma chodnika). Mijają je ciężarówki dojeżdżające na okoliczne budowy i cały tranzyt do Marek.

Od tamtego czasu zmieniło się tyle, że Rada Warszawy przyznała 10 mln zł na przebudowę początkowego odcinka Zdziarskiej (bliżej Kątów Grodziskich - tu nowe, szersze skrzyżowanie) wraz z sypiącym się mostkiem nad Kanałem Markowskim, który ledwo zipie, a którym kursuje linia 134. Nowy ma powstać nieco na północ od obecnego, ale dopiero w przyszłym roku. Zostanie też przebudowana ul. Zdziarska, będzie tu chodnik. Niestety, inwestycja nie obejmie tej ulicy na całej długości aż do ul. Kroczewskiej na granicy Warszawy z Markami. Tam zdesperowani mieszkańcy dogadali się już nawet z właścicielem działki, żeby odsprzedał ją na pętlę autobusową.

Ten plan bierze teraz jednak w łeb. Jest nowy: docelowo autobus (zapewne 134) pojedzie przebudowanym odcinkiem Zdziarskiej do ul. Stanisława Chudoby (ta jeszcze nie ma nawet asfaltu), skręci w nią do pętli planowanej na wysokości ul. Słonecznego Poranka.

- To bardzo dobra informacja. Dowiaduję się o tym tutaj. Przyda się każda nowa pętla w tej części Białołęki, bo dzisiaj są tylko dwie - powiedział Artur Zając z ZTM. To Olesin i Zaułek, kilka lat temu ZTM musiał zlikwidować zawrotkę pod nazwą Mańki-Wojdy na terenie prywatnym. 

Nie wiadomo, kiedy powstanie pętla dla osiedla Słonecznego Poranka. Do tego czasu urzędnicy ZTM zapowiedzieli skierowanie Zdziarską do Kroczewskiej, gdzie szerokość jezdni wynosi zaledwie 4,7 m małego busa. Takiego, jaki kursuje na linii 900 do domu samotnej matki w innej części Białołęki. Podwoziłby też uczniów z Kroczewskiej i Zdziarskiej do szkoły. Odbył się już przejazd techniczny. 

To pierwszy konkret, jaki padł podczas spotkania. Innym była zapowiedź zmian na linii 326. Już jakiś czas temu słyszałem w ZTM, że po zakończeniu remontu mostu Grota-Roweckiego (jesień 2015 r.) linia ta pojedzie nim do Metra Marymont razem z kursującymi tam już wcześniej liniami podmiejskimi 705 i 735 od strony Nieporętu. Na spotkaniu na Kobiałce Artur Zając mówił, że ZTM wolałby inwestować w właśnie w linię 326 a nie przedłużać do Kobiałki linii 527, choć nieoficjalnie mieszkańcy mieli się dowiedzieć, że gdyby nie protest na osiedlu Derby przeciw planom jej skrócenia do Dworca Wileńskiego, byłaby szansa na trasę 527 (Dworzec Wileński - Derby - Kobiałka - Olesin).

Tak czy owak linia 326 według zapowiedzi Artura Zająca ma się zmienić w całodobową, kursującą - jak zrozumiałem - we wszystkie dni tygodnia na trasie: Olesin - Kobiałka - Płochocińska - Modlińska - most Grota - Metro Marymont. Ciekawe, jaki numer będzie mieć wtedy to połączenie. Może 140? A może 156 (Metro Młociny - Kasprowicza - Metro Słodowiec - most Grota - Płochocińska - Kobiałka - Olesin), a wtedy 140 wróciłoby na lokalną trasę między Bródnem, Targówkiem i ewentualnie Pragą.

Konstruktywną propozycję w sprawie linii 134 zgłosił jeden z mieszkańców Ruskowego Brodu: niech autobusy jadą z Olesina przez Ruskowy Bród, Zdziarską, Ostródzką, Trasę Toruńską, ale tylko na Bródno. Tam można by się przesiadać do tramwajów w stronę centrum. Artur Zając przyznał, że to świetny pomysł, bo wtedy linia mogłaby kursować częściej (co 20 a nie co 30 minut jak teraz). A obecny końcowy odcinek na Trasie Toruńskiej przed Żeraniem i tak jest zakorkowany, więc autobusy łapią tam spóźnienie. Zresztą przez pewien czas - jak przypomniał ów mieszkaniec - trasa linii 134 była już skrócona do skrzyżowania Budowlana/Rembielińska.

- Bardzo byśmy chcieli zrobić to jak najszybciej. Jeśli będzie zgoda mieszkańców na skrócenie tej trasy, to jesteśmy jak najbardziej za - stwierdził Artur Zając. Przypomniał jednak, że niedawno część pasażerów linii 176 (Choszczówka - pl. Hallera) też zaproponowała skrócenie tej trasy do tramwajów na Bródnie i wycofanie autobusów z zakorkowanego odcinka na ul. Odrowąża przed rondem Żaba. Wtedy autobusy mogłyby jeździć częściej. Po konsultacjach okazało się, że większość pasażerów woli obecną, dłuższą trasę 176, nawet jeśli kursy są rzadkie.

Były skargi na to, że po niedawnych zmianach w rozkładzie linie 120 i 326 odjeżdżają równocześnie lub w krótkich odstępach, a potem jest długa przerwa (skąd my to znamy). Urzędnicy obiecali sprawdzić tę pomyłkę - twierdzą, że może to wynikać z podjazdów na konkretną godzinę do szkół albo z korków.

Niektóre kursy na Kobiałce, ale też w linii 134 są przepełnione - jest szansa na dłuższy tabor.


Fot. Grażyna Makara/AG

Ciekawy był głos jednej z mieszkanek, która proponowała, by linie autobusowe z północnej części Zielonej Białołęki zjeżdżały się w okolice osiedla Derby i tam ludzie mieliby przesiadkę do ekspresowej linii E-7 czy 527. Na miejscu ZTM wprowadziłbym tu wzorem Krakowa autobusy na telefon. O takim rozwiązaniu wspominał kiedyś były szef ZTM Leszek Ruta, ale potem o tym planie zrobiło się dziwnie cicho. Kiedy pytałem urzędników, odpowiadali, że w Warszawie nie ma za bardzo gdzie tworzyć linii telebusowych. A właśnie obrzeża Zielonej Białołęki z wąskimi uliczkami są świetnym miejscem, żeby z tym poeksperymentować. Na pętli Olesin zostawiłbym jedną stałą linię do Metra Marymont, a poza tym kilka autobusów na telefon, które kursowałyby na wezwanie między Kobiałką, Olesinem, Ruskowym Brodem a obecną pętlą 527, E-7 i 132 (Zaułek/Grodzisk) niedaleko os. Derby.

Linie telebusowe bardzo mi się spodobały od czasu konferencji na temat dobrych praktyk w transporcie miejskim, którą w czerwcu 2013 r. zorganizowali krakowscy urzędnicy w miejscowym muzeum komunikacji (polecam tę świetną placówkę podczas wizyty pod Wawelem!).

Potem nasza redakcyjna koleżanka Gabriela Łazarczyk z oddziału "Gazety Wyborczej" w Krakowie pisała: "Eksperyment o kryptonimie Tele-bus, rozpoczęty w 2007 r. na Rybitwach, okazał się na tyle trafiony, że miasto utrzymało usługę po zakończeniu unijnego programu Civitas Caravel, który ją finansował. Założenie, zaczerpnięte z doświadczeń włoskiej Genui, było proste: pasażer chcący dojechać z punktu A do punktu B na terenie słabo skomunikowanego obszaru dzwoni do dyspozytora i zamawia mały autobus na dany dzień i godzinę. W związku z tym, że w podobnych godzinach w różnych punktach są inni pasażerowie, którzy potrzebują podwózki, planuje się trasę autobusu, która zadowoli wszystkich chętnych. MPK do realizacji usługi kupiło dwa małe autobusy, wyznaczyło dla nich 33 przystanki, pięć miejsc parkingowych (by autobusy nie musiały za często zjeżdżać do zajezdni) i pięć miejsc do zawracania, umożliwiających jazdę także na krótkich trasach.

Tele-bus - jak każdy eksperyment - rozkręcał się powoli, jednak w czasie pierwszych dwóch lat (2007-2009) korzystało z niego dziennie średnio 60 osób, a autobusy pokonywały w tym czasie średnio ponad 200 km dziennie. - W 2009 roku usługa była już tak popularna, że na wniosek mieszkańców został poszerzony obszar funkcjonowania Tele-busa. Część linii regularnych, przewożących w tym obszarze poniżej pięciu osób, zostało zlikwidowanych, dając oszczędność 8,5 tys. km miesięcznie - wylicza Marek Gancarczyk, rzecznik MPK.

Obecnie Tele-bus wozi 140 osób dziennie i pokonuje średnio 550 km, nadal przy wykorzystaniu dwóch pojazdów. Dojeżdżają one także do ulic pozbawionych regularnej komunikacji. Wicedyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu Grzegorz Sapoń również jest pod wrażeniem sukcesu Tele-busa".

Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,14589578,Eksperyment_Tele_bus_sie_powiodl__Powtorki_nie_bedzie.html#ixzz3Vihfa7TY

Uważam, że pomysł z Tele-busem dla obrzeży Zielonej Białołęki warto poddać pod dyskusję. Niech nowa stolica przyswoi sobie coś pożytecznego ze starej ;-)

(osa)

23:09, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (6) »
środa, 25 marca 2015

Poddany pod konsultacje projekt zmian tras autobusowych na Bemowie zostanie skorygowany. Zarząd Transportu Miejskiego nie wyklucza też kolejnych poprawek związanych z otwarciem II linii metra. Raczej nie będzie za to większej rewolucji na Tarchominie, a szkoda...

Bemowo


Fot. Franek Mazur/AG

Na wczorajszej konferencji prasowej szef ZTM Wiesław Witek krótko podsumował trwające blisko miesiąc konsultacje po otwarciu linii tramwajowej wzdłuż ul. Powstańców Śląskich. Ostateczny projekt zmian tras autobusów ma być przedstawiony za około 2 miesiące, czyli w realu wejdzie w życie zapewne dopiero od wakacji. Wcześniej, bo zapewne po Wielkanocy, powinna być otwarta druga jezdnia ulicy Powstańców Śląskich i tramwaje linii 28 pojadą wreszcie do pętli Osiedle Górczewska zamiast na Koło.

W moim przekonaniu przydałoby się jednak rozważyć większe zmiany tramwajowe tzn.:
* 10 - zamiast do pętli Górczewska prosto ul. Powstańców Śląskich do pętli Nowe Bemowo;
* 23 - zamiast do pętli Nowe Bemowo od ul. Radiowej w lewo w ul. Powstańców Śląskich i do pętli Górczewska.
Byłaby lepsza komunikacja na wprost ul. Powstańców Śląskich - linia 11 poza szczytem co 15 minut to jednak za mało. 

- Mamy dwa miesiące na przeanalizowanie zgłoszonych opinii i dopasowanie propozycji ZTM do potrzeb pasażerów - ogłosił dyrektor Witek. - Spotkanie na Bemowie odbywało się w atmosferze lekkiego happeningu, ale taka jest rola urzędnika, żeby odpierać też takie mniej przyjemne komentarze jak tam. Mam nadzieję, że dojdziemy do kompromisu.

Wiesław Witek dodał jednak ciekawą wypowiedź, która świadczy o tym, że ZTM mimo ogromnych protestów w sprawie zmian na liniach 112 i 184 nie jest skłonny do całkowitych ustępstw: - Nie po to budowaliśmy system tramwajowy, żeby go wykorzystywać źle. A linie 112 i 184 dublują go na wielokilometrowych odcinkach.

Poprawioną wersję zmian widziałbym następująco:

* 112 - zamiast skracać do pętli Chomiczówka, jak proponował pierwotnie ZTM, i zamiast kończyć trasę na pętli Nowe Bemowo, która znajduje się na obrzeżach tego osiedla (jak sygnalizują teraz urzędnicy ZTM), lepiej puścić autobusy od Żeromskiego i al. Reymonta obecną trasą linii 122: Powstańców Śląskich - Piastów Śląskich - Żołnierzy Wyklętych - Wrocławska - Radiowa - Kaliskiego - Lazurowa - Osiedle Górczewska. To mimo wszystko rozdzielenie tramwajów od autobusów i potrzebne połączenie między Bielanami i Nowym Bemowem a WAT-em i między WAT-em a pętlą Górczewska.

* 122 - zamiast przez Nowe Bemowo i Boernerowo do pętli Os. Górczewska (tam linia 112) od Powązkowskiej: gen. Maczka - Obrońców Tobruku - Księcia Bolesława - Księcia Janusza - Koło (już bez wzmacniania częstotliwości linii 197 na tym odcinku, jak chce ZTM).

* 201 - trochę rzadziej niż teraz (co 15 min przez cały dzień): z Koła przez ul. Księcia Janusza, Księcia Bolesława, Obrońców Tobruku, Osmańczyka, Piastów Śląskich do centrum handlowego na Bemowie, stąd zamiast w lewo do pętli Nowe Bemowo - w prawo ul. Powstańców Śląskich, al. Reymonta, Conrada do pętli Chomiczówka (w zamian za wycofaną stąd linię 167).

* 167 - bez zmian z Siekierek do Wawelskiej na Ochocie, tu zamiast przez Grójecką i Bitwy Warszawskiej 1920 r. (tędy ewentualnie linia 187) prosto do Kopińskiej i Grzymały, Al. Jerozolimskimi pod Dworzec Zachodni, żeby zapewnić oczekiwany dojazd z Jelonek, dalej: rondo Zesłańców Syberyjskich - al. Prymasa Tysiąclecia - Kasprzaka - Ordona - Wolska - Połczyńska - Powstańców Śląskich - Człuchowska - Lazurowa - Osiedle Górczewska (ZTM proponował krótszą trasę - do pętli Cmentarz Wolski).

* 184 - generalnie według propozycji ZTM od Metra Młociny - Kasprowicza - al. Reymonta - Powstańców Śląskich - Wrocławska - Radiowa - Dywizjonu 303 - Obozowa - Deotymy - Elekcyjna - Wolska - al. Prymasa Tysiąclecia - rondo Zesłańców Syberyjskich z małą korektą na Ochocie: prosto Bitwy Warszawskiej 1920 r. do skrzyżowania z Grójecką - Banacha (zawrotka koło szpitala na skrzyżowaniu z al. Żwirki i Wigury).

* 154 - korekta na Ochocie (w zamian za wycofaną ze Szczęśliwic linię 184) i wycofanie z Bemowa (tam linia 167 i 523 zapewnią dojazd do Dworca Zachodniego): bez zmian z Okęcia przez 17 Stycznia, Żwirki i Wigury, 1 Sierpnia do Grójeckiej, dalej: Korotyńskiego - Urbanistów (z powrotem: Dickensa - Grójecka) - Dickensa (do zbudowania potrzebny tak czy owak przystanek za skrętem z ul. Urbanistów) - Szczęśliwicka - Grzymały - Al. Jerozolimskie (Dworzec Zachodni) - rondo Zesłańców Syberyjskich - al. Prymasa Tysiąclecia - Kasprzaka - Ordona - Wolska - Redutowa - Jana Olbrachta - Znana (przy okazji zmiana nazwy tej pętli na Jana Olbrachta!).

Linie 129 i 197 - według propozycji ZTM.

II linia metra 

Urzędnicy ZTM oceniają też pierwsze tygodnie po zmianach związanych z otwarciem II linii metra. Pozytywnie nowe trasy na Woli (linia E-5), zwłaszcza nową linię 155, która od razu ma swoich pasażerów i bardzo dobrze wypadła zawrotka przez Prostą, Żelazną do skrzyżowania z pl. Starynkiewicza (tam ważne cele podróży: szpital, urząd skarbowy, przesiadka do tramwajów w Al. Jerozolimskich) i powrót przez pl. Zawiszy - Towarową. W tę stronę nie ma korków.

Jeśli chodzi o Targówek, to autobusów jest ponoć nawet za dużo - mowa o tzw. nadpodaży miejsc. Rzeczywiście ZTM uruchomił na odczepnego linię E-3 (Targówek - Metro Dworzec Wileński), a przecież na tym odcinku są całkiem silne linie: 160 i 162.


Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Dobre oceny zbiera też nowa linia E-7 z Zielonej Białołęki do Metra Dworzec Wileński. ZTM szacuje napełnienie autobusów na 50-70 proc. Nadal jednak wielu pasażerów z osiedla Derby woli jazdę star linią 527, która pozostała na moście Śląsko-Dąbrowskim i Trasie W-Z - przy Dworcu Wileńskim wysiada tylko 10 proc. pasażerów z Zielonej Białołęki.

Na pewno do poprawki są za to linie, które podjeżdżają do stacji Stadion Narodowy albo ją omijają. W ZTM trochę żałują szybkiego wycofania stąd linii 151 i 411 - pod wpływem nacisków politycznych znów wróciły na most Poniatowskiego i do centrum, a miały też zwolenników jako podjazd do II linii metra.

Bez sensu podjeżdża tu za to linia 512 z Zacisza - większość pasażerów ewakuuje się przy Dworcu Wileńskim i dalej autobusy jadą puściutkie, nabijając kilometrów nie tylko do stacji Stadion Narodowy, ale też na długiej zawrotce przez ul. Sokolą, Wybrzeże Szczecińskie i nową ul. Zamoście z powrotem do Sokolej. Mam taki pomysł:

* 512: trasa skrócona do odcinka Zacisze - Dworzec Wileński (likwidacja linii 412), częste kursy;

* 125: Międzylesie... - Grochowska - Zamoyskiego (przystanek pod wiaduktem linii średnicowej z przesiadką do Metra Stadion Narodowy) - Jagiellońska - Okrzei - Targowa (powrót ks. Kłopotowskiego do Jagiellońskiej) - al. „Solidarności” - Szwedzka - Starzyńskiego - Namysłowska - Szymanowskiego - pl. Hallera.

* 135: Olszynka Grochowska... - Grochowska - Zamoyskiego - Sokola - Metro Stadion Narodowy.

Ta korekta poprawiłaby dojazd do metra z Grochowa, a autobusy mniej dublowałyby tramwaje na Targowej.

Tarchomin 

Po Wielkanocy spodziewane jest zakończenie prac przy podłączaniu podstacji energetycznej do dodatkowego kabla. Wtedy przez most Północny ruszą tramwaje linii 17 do pętli Tarchomin Kościelny. Nie będzie jednoczesnych zmian w trasach autobusów, ZTM nie jest też skłonny do organizowania konsultacji, mówi się raczej o ścinaniu rozkładów autobusów między Metrem Młociny a Tarchominem (linia 101). Rosną też szanse na utrzymanie linii 511 z Dąbrówki Wiślanej przez most Północny do Metra Młociny (popieram), która może już nie wrócić do Metra Marymont. Tam pasażerowie z osiedli przy Modlińskiej bliżej Żerania mają dojeżdżać autobusami z ul. Płochocińskiej przez most Grota-Roweckiego (obecne linie 326, 705, 735 zawracające na pętli Żerań FSO).

Moim zdaniem na Tarchominie można by się jednak pokusić o drobne korekty, żeby autobusy mniej dublowały tramwaje, za to lepiej penetrowały osiedla w bok od ul. Światowida:

* 101: Metro Młociny - most Północny - Myśliborska - Porajów - Świderska - Ćmielowska - Światowida - Nowodwory.

* 510: nowa linia zamiast skasowanej 518 (marnuje się w korkach m.in. na moście Gdańskim, Krakowskim Przedmieściu i Świętokrzyskiej - mało kto z niej korzysta na dość pokręconej trasie) - 510 z Nowodworów trasą linii 518 do Modlińskiej przez most Grota i Trasę AK do Metra Marymont.

(osa)

13:48, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (65) »
niedziela, 22 marca 2015

Dzisiejszy, niedzielny spacer-przejażdżka z czytelnikami "Gazety Stołecznej" otwartą przed dwoma tygodniami II linią metra był dla mnie debiutem w roli prowadzącego. Na szczęście miałem wspomaganie - o tym, co nad metrem, opowiadał mój redakcyjny kolega Dariusz Bartoszewicz. Ucieszyła nas, a wiem, że także czytelników, obecność rzecznika prasowego konsorcjum, które budowało II linię - Mateusz Witczyński przytaczał dużo nieznanych nam wcześniej ciekawostek i anegdot z okresu budowy. Jedną z nich zdradził, gdy przechodziliśmy ul. Świętokrzyską do stacji Rondo ONZ - pod nr. 30 znajduje się pizzeria, w której budowniczowie metra pochodzący z Sycylii czuli się jak u siebie w domu i z tej okazji przyznali temu lokalowi swój sycylijski certyfikat jakości. Mowa o SpaccaNapoli. Trzeba będzie kiedyś spróbować...

Niestety, nie mam na podorędziu niczego komunikacyjnego z Sycylii (za to o Neapolu już tutaj kiedyś wspominaliśmy - w zakładce "Ze świata"). Przypomniało mi się, jak pod koniec lat 90. pisaliśmy z Darkiem Bartoszewiczem, że planowaną wtedy II linię metra w Warszawie zespół krakowskich urbanistów pod kierunkiem prof. Zygmunta Ziobrowskiego proponował zastąpić linią tramwajową. Na Świętokrzyskiej - tam, gdzie dziś SpaccaNapoli - to miał być tramwaj w tunelu. Podniosły się głosy oburzenia, że jak to, Warszawa musi mieć metro pełną gębą, a nie coś na kształt świdra - ni pies, ni wydra. Szkoda, że redakcja wysłała nas wtedy w delegację tylko do Krakowa, a nie np. do Kolonii ;-)

Czwarte co do wielkości miasto Niemiec (ok. 1 mln mieszkańców) od lat konsekwentnie buduje system transportowy, który łączy metro z tramwajami. Najpierw wejdźmy więc pod ziemię:

Tak to wygląda - w Kolonii tramwaje wjeżdżają do tuneli i poruszają się pod centrum miasta jak metro. Zaletą tego systemu jest to, że ten sam tabor może być wykorzystywany i na powierzchni, i pod ziemią, gdzie łuki na skrętach są ciaśniejsze niż w klasycznym metrze. Cały system szynowy w Kolonii liczy 186 km, z czego 44 km przypomina metro, 48 km to typ kolejowy, a 94 km - tramwajowy.

W dodatku tramwaje mają wspólne odcinki z autobusami, jak np. na Hahnenstrasse i wielkiej pętli na Neumarkt:

Pieszych przechodzących przez torowisko na ruchliwej pętli Neumarkt ostrzegają wtopione w asfalt znaki przedstawiające tramwaj z napisem "Achtung" - uwaga:


Sieć tramwajowa w Kolonii jest całkiem gęsta. W dodatku istnieją linie, które wybiegają poza granice miasta i łączą Kolonię z dawną stolicą Republiki Federalnej Niemiec - Bonn. Z Kolonii do okolicznych miast, np. Dusseldorfu, można się też oczywiście dostać flotą rzeczną - po Renie:

W tle widać bardzo ruchliwy most kolejowy nad Renem. Ruchliwy podwójnie, bo korzystają z niego tłumy spacerowiczów, a obok jeden za drugim suną wolno pociągi. Wśród nich nasz warszawski, który z wyrusza z Dworca Centralnego o godz. 17.55, a w Kolonii melduje się następnego dnia o godz. 6.14.

Stacja końcowa znajduje się zaraz za obwieszonym kłódkami mostem (to wciąż pozapolski zwyczaj), a obok najbardziej znanej budowli w mieście, czyli wielkiej, gotyckiej katedry:

(osa)

21:40, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (16) »
wtorek, 17 marca 2015

Spotkaniem w słynnej szkole "sto szóstce" na Chomiczówce (znanej choćby z piosenki Sidney'a Polaka), która ku mojemu zdumieniu zmieniła numer, zakończyły się dzisiaj spotkania konsultacyjne w sprawie zmian tras autobusów, które dotyczą głównie Bemowa po otwarciu trasy tramwajowej na ul. Powstańców Śląskich.

Ostateczną wersję ZTM przedstawi jednak nie wiadomo kiedy. - Nie będzie to za miesiąc. Spokojnie do tego podchodzimy - powiedział Andrzej Franków, wicedyrektor ZTM, który odpowiadał na pytania publiczności. Nie była zbyt wielka - można by ją właściwie pomieścić w jednym autobusie linii 167, w obronie której padło najwięcej głosów. Co ciekawe, chodzi właściwie tylko o jeden przystanek między pętlą Chomiczówka a skrzyżowaniem ul. Conrada z al. Reymonta, bo stąd odjeżdża już tramwajowa "11", a docelowo linia 184, która według projektu ZTM ma przejąć trasę linii 167 na Woli i Bemowie (167 ma docierać z Mokotowa przez Ochotę do pętli Cmentarz Wolski).

Głosy przeciwne wycofaniu linii 167 z Chomiczówki można podzielić na 2 grupy:
* p. Iwona Budkowska - To jedyny dojazd do centrum handlowego na Bemowie. Odcinek trzech przystanków byłby niemożliwy do pokonania bez przesiadki.
* p. Alicja Mochowska - Linią 167 dojeżdżam z pętli na Ochotę, gdzie przesiadam się do tramwajów w stronę Okęcia. Wcześniej mieliśmy na tej trasie bezpośredni autobus 106, ale ZTM go zlikwidował.

Podobne skargi się powtarzały, w końcu dyrektor Franków oznajmił: - Na pewno te głosy uszanujemy.

Co to może oznaczać? Zapewne przynajmniej połączenie Chomiczówki z centrum handlowym na Bemowie. Może to być np. linia 121 przedłużona do pętli Nowe Bemowa, co postulował jeden z mieszkańców. Ja widziałbym w tej roli linię 201 z Koła na Chomiczówkę (ze zmniejszoną częstotliwością, skoro częściej koło Fortu Bema ma kursować linia 197). Nie wyobrażam sobie za to zrealizowania postulatu p. Jachimowicza: "Niech 184 jeździ do Metra Młociny przez ul. Conrada".

W sprawie linii 184 wypływały sprzeczne oczekiwania, ale dotyczyły one bardziej odcinka bielańskiego niż zmian planowanych na Woli i Bemowie, więc tu ZTM prawdopodobnie skieruje tę linię nową trasą. M.in. p. Iwona Sobuła domagała się pozostawienia autobusów 184 na dotychczasowym zawijasie przez ul. Przybyszewskiego, bo tam znajduje się urząd skarbowy, żłobek, przychodnia i kościół. Na co p. Dzieniszewski zgłosił - słuszne moim zdaniem - pretensje o to, że ZTM zwleka z wyprostowaniem trasy linii 184 aleją Reymonta do Metra Wawrzyszew. Po co ustawiono tam wiaty przystankowe, skoro nikt z nie korzysta? Dyrektor Franków: - Taki był plan ZTM, ale sprzeciwiła się rada dzielnicy.
Słuszną uwagę wniósł p. Paweł Dąbrowski, mówiąc, że linia 184 powinna dojeżdżać do ul. Grójeckiej. Większy z niej tam pożytek niż na Dworcu Zachodnim, gdzie z Woli i Bemowa docierają już autobusy 423 i 523. Grójecka jest jednak ważnym punktem węzłowym - tam przesiada się wiele osób, czy to do tramwajów na Okęcie, czy to do autobusów w stronę Rakowca lub Górnego Mokotowa. 

Zaskakująco dużo głosów padło też za przywróceniem okrężnej trasy linii "6" tak, żeby wróciło bezpośrednie połączenie Nowe Bemowo - Wawrzyszew - Metro Młociny - Marymoncka, a tu głównie ze Szpitalem Bielańskim i jego poradniami. Dyrektor Franków wykluczył jednak wszelkie zmiany tramwajowe, wymawiając się brakiem wolnego taboru, który po pożarze mostu Łazienkowskiego został wykorzystany w Al. Jerozolimskich, na moście Poniatowskiego i w al. Waszyngtona. Tylko linia 28 prawdopodobnie od kwietnia zostanie przekierowana z Koła do pętli Osiedle Górczewska. Nie będzie jednak przedłużona linia 2 tak, żeby powstało bezpośrednie połączenie Nowego Bemowa/Piasków przez Metro Młociny z Tarchominem, czego domagała się p. Barbara. W tym przypadku dyrektor Franków zalecał przesiadki.

O przesiadkach mieszkańcy Chomiczówki mają jednak jak najgorszą opinię i trudno nie przyznać im racji. - Życzę wszystkim urzędnikom, żeby sobie pobiegali po skrzyżowaniu Conrada z al. Reymonta i Kochanowskiego albo al. Reymonta z Broniewskiego. Tam wszystkie linie odjeżdżają z różnych przystanków, tramwaje oddzielnie niż autobusy - mówiła pani Olszewska.
- Cholera człowieka bierze, jak się tam przesiada z tramwaju na autobus albo odwrotnie! Jak te światła są ustawione? - krytykował p. Dzieniszewski, który wytknął jeszcze ZTM zbyt małe rozkłady jazdy na przystankach: - Oszczędzacie na papierze? Wieczorem są źle oświetlone, nie sposób tego rozszyfrować.

Kilka osób wstawiło się za utrzymaniem obecnej trasy linii 112. P. Halina Tkacz z osiedla Słodowiec zauważyła, że z ul. Żeromskiego do pętli Chomiczówka dojeżdża już autobus 116, więc po co jeszcze 112, jak proponuje ZTM (tyle że od drugiej strony - przez al. Reymonta i Conrada)? Ona ma teraz dobry dojazd do urzędu skarbowego przy Wrocławskiej (jak te skarbówki są pogibane, że Bielany jeżdżą na Bemowo, a Bemowo na Bielany?). Mieszkaniec Wrzeciona proponował, żeby linia 112 została w obecnej relacji do pętli Karolin, ale nie dublowała tramwajów - jego zdaniem autobusy należałoby skierować od Wrocławskiej przez Radiową, Lazurową do Karolina.

Na ten wariant przychylnie zareagował dyrektor Franków i coś mi się zdaje, że tak się właśnie skończy. Chyba że linia 112 w ogóle pozostanie bez zmian, a jej dublowanie "11" ZTM usprawiedliwi np. potrzebą wzmocnienia zatłoczonych tramwajów. I taki może być finał (nie znam przebiegu konsultacji na Bemowie, a domyślam się, że tam linia 112 mogła być tematem nr 1). - Jeśli nie zmienimy trasy 112, nie będzie efektu domina i linie 129, 197 pozostaną na dotychczasowych trasach - stwierdził tajemniczo dyrektor Franków.

Spotkanie zakończyły podziękowania wiceburmistrza Bielan Grzegorza Pietruczuka (SLD): - Zmieniła się współpraca z ZTM od czasu rzezi autobusów kilka lat temu. Pamiętamy linię 520.
- Odebranie nam linii 520 to grzech śmiertelny! - pomstowała wcześniej zażywna starsza pani. Ile można...

(osa)

21:58, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (9) »
sobota, 14 marca 2015

Na warszawskie Lotnisko Chopina po szynach docierają puste pociągi, a we francuskiej Tuluzie postawili na tramwaje, które w najbliższych tygodniach zaczną regularne kursy między centrum a lotniskiem Blagnac. Według zapowiedzi mają przewozić 9,5 tys. pasażerów dziennie.

W pociągu linii S2, którym kwadrans przed godz. 15 przyjechałem na Lotnisko Chopina, był prawdziwy - jak na to kompletnie nieprzemyślane połączenie - tłok. To już nie pojedyncze osoby, które wysiadały na peronie po otwarciu trasy w 2012 r., ale może nawet aż 50 pasażerów!

Wśród nich ta oto grupa Angielek, które - jak mi powiedziała jedna z nich - regularnie spotykają się dwa razy do roku, żeby wyjechać gdzieś razem. Zazwyczaj wybierają się na przemian na wycieczkę po swoim kraju i za granicę. Pobyt w Warszawie uznały za udany, teraz jadą pociągiem z Dworca Śródmieście na lotnisko, a stąd do Londynu. Tym samym kursem zabrało się też małżeństwo z Poznania, zachwalając wygodę połączenia kolejowego i dziwiąc się, że korzysta z niego tak mało osób.

Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz zachwalała je w dość osobliwy sposób. Powtarzała, że takie linie zapełniają się zwykle najwcześniej po 10 latach, a jeśli tłok jest od razu, to znaczy, że ktoś coś źle przewidział. Nie pierwsza to już jej bajka dla grzecznych wyborców, bo co mogłaby teraz powiedzieć np. o II linii metra ze stacją Dworzec Wileński zapchaną rano natychmiast po otwarciu?

Linia lotniskowa też jednak nie zapełnia się w tempie zapowiedzianym przez Hannę Gronkiewicz-Waltz - przy 5-procentowej frekwencji w 900-osobowym pociągu w niespełna trzy lata po otwarciu trasy potrwa to nie 10, ale 60 lat. Na pewno większy ruch spowoduje otwarcie nowego terminalu na Okęciu i bezpośredniego przejścia na stację. Nadal jednak nie spodziewałbym się zbyt wielu podróżnych na końcowym, najdroższym odcinku w tunelu za ponad 300 mln zł.

Powody wciąż te same. Pierwszy to błąd przy zaplanowaniu całej inwestycji jako linii kończącej się ślepo zamiast przelotowej w kierunku Piaseczna. Inne minusy to:
- słaba reklama (choć wypada zauważyć sukces: w drzwiach wyjściowych z terminalu pojawiła się naklejka z informacją o drodze na stację - wcześniej jednak wiszą telefony polecanych korporacji taksówkowych);
- pociągi wyruszające z różnych miejsc w mieście (to dworce: Śródmieście i Centralny);
- kiepski czas przejazdu: aż 23 minuty! Mój pociąg wlókł się niemiłosiernie - utknął przed Dworcem Zachodnim, były też niepotrzebnie długie postoje na kolejnych przystankach. Rozkład można by zdecydowanie podkręcić, bo tak długa podróż nie zachęca do korzystania z pociągu. Kiedy tak stoi dłużej między stacjami, ma się wrażenie, że coś się zepsuło, człowiek od razu niepokoi się, czy to nie coś poważniejszego i czy zdąży się na samolot.

Inny środek transportu na lotnisko wybrano w Tuluzie, piątym co do wielkości mieście Francji (ok. 800 tys. mieszkańców), najważniejszy na południu tego kraju obok Marsylii i Bourdeaux. W kwietniu 2015 r. po ok. 2,5 roku budowy powinna być oddana nowa trasa tramwajowa o długości 2375 m, z trzema przystankami. To odnoga linii T1 otwartej w 2010 r. i przedłużonej trzy lata później przez centrum Tuluzy. Był to wielki powrót tramwajów do tego miasta po pochopnej decyzji o ich likwidacji w 1957 r.

Tuluza ma też dwie linie metra o łącznej długości 27 km. Czyli po otwarciu centralnego odcinka II linii Warszawa przebiła je o 2 km, ale już w liczbie stacji ustępujemy - my mamy 27, oni - 38.


Ze strony: http://www.smat-toulouse.fr/projets/ligne-envol/article/infos-travaux

Jak na Francję przystało, także nowa trasa tramwajowa w Tuluzie zachwyca rozwiązaniami projektowymi. Zaraz za wyjazdem z lotniska Blagnac nad drogą szybkiego ruchu znajduje się wspaniały 68-metrowy wiadukt (z trawiastym torowiskiem) - łukowa konstrukcja z motywem sinusoidy. Linię będą obsługiwać wagony Citadis firmy Alstom o zaokrąglonych kształtach nawiązujących do samolotów Airbus produkowanych w miejscowej fabryce.

Tramwajowa linia lotniskowa kończy się ślepo tuż przed wejściem do hali przylotów - nie będzie więc biegania, szukania, kluczenia jak na naszym Okęciu z zabunkrowaną przed niewtajemniczonymi stacją kolejową. Przed wjazdem na lotnisko Blagnac tramwaje skręcą pod kątem prostym. Na ostatnim odcinku znajdują się krzyżowe rozjazdy służące do zmiany kierunku ruchu.

Znajomy tuluzyjczyk zachwalał decyzję o rozbudowie sieci tramwajowej w jego mieście jako rozwiązania znacznie tańszego od metra. Nowa trasa na lotnisko kosztowała 73,5 mln euro, z czego 39 proc. pochodziło z pożyczki, 7,5 proc. dołożyło państwo, 11 proc. - władze regionu Środkowych Pirenejów, 25 proc. - departament Haute-Garonne (Górnej Garonny, która przepływa przez Tuluzę), a 17 proc. pochodziło ze środków własnych. Tramwaje mają kursować co 15 minut, czyli tak jak pociągi z Okęcia. Z tym że dojazd z lotniska Blagnac do śródmieścia Tuluzy ma zająć tylko 18 minut.

(osa)

23:09, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (28) »
poniedziałek, 09 marca 2015

To wpis z dedykacją dla wszystkich przeciwników słupków w Warszawie. Owszem, są miejsca, gdzie jest ich zbyt dużo - zarówno jeśli chodzi o liczbę, jak i rozmaitość wzorów. Jednak na narożnikach ulic słupki okazują się prawdziwym wybawieniem dla kierowców, a czasem też dla pieszych.

Odkąd pamiętam, wyjazd z Iwickiej w Chełmską na Dolnym Mokotowie był zasłonięty przez samochody, które parkowały na samym rogu.

To jedna z dróg, z których korzysta się, wyjeżdżając z "Gazety Wyborczej", bo nasza Czerska na odcinku przylegającym do Chełmskiej jest jednokierunkowa. Kierowcy wyjeżdżający z podporządkowanej Iwickiej mieli problem z włączeniem się do ruchu. Często ruszało się na rympał, ryzykując, że Chełmską pędzi jakiś samochód albo zbliża się autobus. W Warszawie panuje parkingowa wolnoamerykanka.

I oto Zarząd Dróg Miejskich zlitował się, montując w końcu słupki. W dodatku nie biało-czerwone grubasy, które szpecą nam Warszawę, ale całkiem estetyczne - wysmukłe, czarne, zwane "gamdzykami" od nazwiska ich twórcy. Widoczność jest od razu lepsza.

Jak już tak chwalimy drogowców, należałoby odnotować najnowsze stadium dziury na przejściu dla pieszych przez ul. Mickiewicza przy Potockiej na Żoliborzu. Jeszcze kilka tygodni temu był tu dołek, w który zapadł się położony wcześniej "zabruk" (a ten wypełnił z kolei dołek z wcześniejszą łatką):

Teraz mamy tu wielki asfaltowy placek z falbaniastymi szwami:

Czekamy na dalsze stadia choroby :-) Pierwotnie dołek miał średnicę ok. 30-40 cm. Dziś to już pokaźna łata 1 x 1 metr.

(osa)

13:38, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa