środa, 30 marca 2016

Ukazały się dwie ciekawe książki, które polecam do przeczytania. Pierwszą już połknąłem - to "Echa dawnej Warszawy. Z dziejów komunikacji" Daniela Nalazka. Premiera drugiej odbyła się dzisiaj w Muzeum Narodowym - mowa o "Sanatorze. Karierze Stefana Starzyńskiego" (wyd. WAB) Grzegorza Piątka.

Jej autor powiedział mi dzisiaj, że jest tam też trochę o komunikacji miejskiej, a na spotkaniu mówił, że za największy sukces przedwojennego prezydenta Warszawy uważa budowę ok. 30 szkół, uregulowanie ulic wylotowych (Grójecka, Wolska, Grochowska) i wizję rozwoju miasta, która była realizowana jeszcze długo po wojnie. Podkreślał, że sam Starzyński i urbaniści uważali zatłoczone Śródmieście wraz z dzielnicą północną, którą zamieszkiwali głównie Żydzi, za teren niemal niemożliwy do naprawy. Prawdziwym wyzwaniem, a jednocześnie niesamowitym wyczynem było przebicie kilkusetmetrowego zaledwie odcinka ul. Bonifraterskiej od pl. Krasińskich w kierunku Żoliborza - przy okazji wysiedlono blisko 2 tys. osób. Dlatego w pierwszej kolejności przedwojenna ekipa wolała urządzać od podstaw peryferyjne osiedla takie jak Saska Kępa, Grochów, Żoliborz, Rakowiec czy Koło. Tam też wytyczano nowe linie tramwajowe.

Jestem bardzo zaciekawiony tą książką, która odbrązawia legendarnego prezydenta stolicy, bo nie był wybrany demokratycznie, karierę zrobił głównie dzięki znajomościom towarzyskim i partyjnym w obozie piłsudczyków/sanacji. Na pytanie, czy podczas pracy nad książką Grzegorz Piątek polubił swojego bohatera, odpowiedział, że podziw dla niego mieszał się z niechęcią, że niełatwo byłoby się z nim zakolegować. Mimo wszystko Starzyńskiemu nie można też odmówić zasług i bohaterstwa podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. Czytelnicy "Gazety Stołecznej" w plebiscycie "Warszawiak XX w." wybrali w 2000 r. właśnie Stefana Starzyńskiego, o czym przypomina też Grzegorz Piątek.

Będzie ciekawie łączyć jego dociekliwe, dwuletnie badania nad życiem i działalnością Stefanem Starzyńskim z opisami w wybitnie już komunikacyjnej książce Daniela Nalazka (wyd. Skarpa Warszawska):

Starzyński rządził Warszawą w latach 1934-39. Kartkuję teraz przedwojenne kalendarium zmian, które spisał Daniel Nalazek (fani komunikacji miejskiej zawdzięczają mu stronę internetową Trasbus.com).

W 1934 r. z ulic w wyniku zmian w przepisach znikła większość autobusów prywatnego przewoźnika - Społecznej Komunikacji Autobusowej (została tylko linia do Wójtówki przy Chełmskiej i na Sielce). Niezbyt udanym pomysłem okazało się uruchomienie nowych okrężnych linii tramwajowych: H (przez Muranów i okolice Dworca Warszawsko-Wiedeńskiego) i S (krążącej między Nowym Światem, Królewską, Marszałkowską a Al. Jerozolimskimi - szybciej można było dojść piechotą).

W 1935 r. tym razem pomyślnie skończyło się utworzenie okrężnej linii tramwajowej T (z pl. Teatralnego przez Muranów, Okopową, Towarową, Złotą, Marszałkowską, Królewską, Trębacką). Na Żoliborzu tramwaje pojechały prosto od pl. Inwalidów do pl. Wilsona, omijając kryterium uliczne: Mieroławskiego - Felińskiego.

W 1936 r. zamknięto przejazd dla autobusów z pl. Zamkowego przez Świętojańską na Rynek Starego Miasta. Dziś wydaje się to całkowicie nieprawdopodobna trasa. Nowa linia autobusowa Z połączyła Żoliborz z osiedlem Zdobycz Robotnicza na Bielanach. Tramwaje (oczywiście historycznej linii 19) dotarły Puławską do pętli przy Szopach Polskich, czyli późniejszego Dworca Południowego, a dzisiejszej Metro Wilanowska.

W 1937 r. tramwaje pojechały Czerniakowską najpierw na Sadybę, a potem Powsińską do Wilanowa. Rozmnożyły się tramwajowe linie nocne, które oznaczano kolejnymi numerami będącymi mnożnikiem liczby 10, a więc: 50, 60... do 90. Niezwykle ważne było otwarcie wiaduktu nad Dworcem Gdańskim, które wyprostowało dojazd na Żoliborz (przedtem tramwaje przeciskały się naokoło ul. Sierakowską do tunelu pod linią PKP i dalej ul. Krasińskiego, gen. Zajączka do ul. Mickiewicza).

W 1938 r. - podmiejska linia tramwajowa S (potem 19) została dociągnięta do pętli Wyścigi przy nowym torze konnym na Służewcu. Linia 8 - przez ul. Powązkowską dotarła do nowej pętli Powązki - Cm. Wojskowy. Przebito wspomnianą ul. Bonifraterską: "Nową ulicę z dwóch stron otaczały postrzępiona masa zaślepionych bocznych i tylnych ścian kamienic oraz wąski pas wyrównanego pospiesznie gruzem terenu" - pisze Daniel Nalazek.

W 1939 r. kończyło się wytyczanie linii tramwajowej w al. Waszyngtona, ale też zlikwidowano pierwszą trasę tramwajową w ciasnym Śródmieściu - na ul. Złotej. Tramwaje pojechały otwartym wiaduktem na Żelaznej, a na Złotą zawitały autobusy. Wprowadzono ruch jednokierunkowy na Chmielnej, a w drugą stronę - przez Warecką i Sienkiewicza.

Mnóstwo takich ciekawych szczegółów komunikacyjnych, nie tylko sprzed wojny, przytacza Daniel Nalazek. Nowa biografia Stefana Starzyńskiego dopiero przede mną, ale jeszcze raz polecam obie książki.

(osa)

21:42, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Dodaj komentarz »
środa, 23 marca 2016

Po podpisaniu umowy z wykonawcą II linii metra w stronę Targówka Zarząd Transportu Miejskiego ma do końca marca ustalić trasy objazdowe autobusów. Pewne zmiany można przewidzieć już teraz, bo od dawna wiadomo, że podczas budowy nieprzejezdne będą tylko 3 ulice: wykopy przetną Trocką, Pratulińską i Ossowskiego. Cały ruch w obrębie Targówka Mieszkaniowego ma być przeprowadzony przez ul. Handlową.


Fot. Mateusz Witczyński/Twitter

Niby to niewielkie utrudnienia, ale zawikłana sieć niewielkich ulic poszatkowanych blokami z lat 70. oraz położenie pętli autobusowej Targówek i przystanków nie ułatwia zadania. Z tego, co słyszałem, autobusy mają podjeżdżać Trocką od strony Radzymińskiej do tymczasowej zawrotki przed budową metra. W południowej części osiedla będzie zaś wykorzystana pętla uliczna jak dla komunikacji cmentarnej. To drugie trudno mi sobie wyobrazić. Widziałbym raczej prowizoryczną zawrotkę na ul. Ossowskiego od strony przystanku Witebska.

Jak można by zatem wytyczyć objazdy autobusów na Targówku?

* E-3 -> Z-3 - całotygodniowa dowozówka do metra: TROCKA (zawrotka przed budową metra) - Radzymińska - al. "Solidarności" - DWORZEC WILEŃSKI;
* 156 - najchętniej likwidacja bardzo długiej trasy (Metro Młociny - Dworzec Wschodni) albo przynajmniej jej skrócenie czy podział, a jeśli nie, to: METRO MŁOCINY ...św. Wincentego - Kołowa - Handlowa - Gorzykowska - Radzymińska - gen. Rozwadowskiego... DW. WSCHODNI;
* 160, 517 - ...Radzymińska - Gorzykowska - Handlowa - Ossowskiego - WITEBSKA (zawrotka przed budową metra);
* 162 - ...Radzymińska - Gorzykowska - Handlowa - Kołowa - św. Wincentego - Borzymowska - TARGÓWEK;
* 199+212 - połączenie obu linii: PL. HALLERA ...św. Wincentego - Kołowa - Handlowa - Remiszewska - Radzymińska... REMBERTÓW;
* 740 - ...Radzymińska - TROCKA (zawrotka przed budową metra);
* 356 - ...św. Wincentego - Kołowa - Handlowa - Gorzykowska - Radzymińska - TROCKA (zawrotka przed budową metra).


Po otwarciu metra na Targówku

O wiele większym wyzwaniem może być ustalenie tras autobusów po otwarciu metra na Targówku. Wtedy już nie da się nie zlikwidować niektórych linii, jak to się stało przed rokiem, gdy metro dotarło na Pragę. Zmiany będą też musiały objąć Zieloną Białołękę oraz linie kursujące ul. św. Wincentego i podmiejskie na Radzymińskiej. Przydałoby się, żeby miasto zabrało się też do budowy ul. Nowotrockiej.

Można więc sobie wyobrazić, że:

* linie E-7 i 527 z Zielonej Białołęki docierają przez ul. św. Wincentego do Metra Trocka;
* na św. Wincentego z Bródna do ronda Żaba zostaje tylko jedna z linii 169 i 500. Raczej "pięćsetka", bo zapewnia dojazd do Centrum Handlowego Arkadia. Z kolei 169 można by przeprowadzić z Bródna przez św. Wincentego, a stąd Borzymowską, Trocką (metro), Pratulińską, Handlową, Ossowskiego, Gorzykowską, Radzymińską, al. "Solidarności", Dw. Wileński, Targową, Kijowską do Dworca Wschodniego. Pewnie byłoby konieczne wzmocnienie na odcinku Bródno - Metro Trocka (linia 369?).
* linia 212 po ponownym oddzieleniu od 199 (ta do Metra Trocka i pętli Targówek) byłaby okrężną dowozówką do metra na terenie Targówka i obsługiwałaby odcinek przez św. Wincentego i rondo Żaba do pl. Hallera (a może połączenie 120+212 na trasie pl. Hallera - Targówek - Zielona Białołęka?);
* do pętli Targówek (po drodze Metro Trocka) skróciłbym linie 412 i 512 z Zacisza oraz wszystkie linie podmiejskie z Marek kursujące ul. Radzymińską, a więc: 718, 738, 740 i 805.
* linia 120 skręcałaby z ul. Jórskiego na Zaciszu w ul. Łokietka na przedłużeniu Pratulińskiej do Metra Trocka.
* do likwidacji: linie E-3 i 517 (ta druga w końcu wycofana z Targówka i Pragi).
* linię 156 widziałbym w roli skróconej dowozówki do metra z Targówka Fabrycznego, a może nawet Rembertowa (przez Strażacką) albo tylko z osiedla Wilno;
* największym problemem będą zmiany tras linii: 160 (czy warto ją utrzymywać w relacji Targówek - Metro Rondo ONZ - Dworzec Centralny? pewnie spełniałaby jakąś rolę w relacji Targówek - Trasa W-Z - Stare Miasto - pl. Bankowy) i 162 (dziś dobrze wykorzystywana w relacji Targówek - Powiśle -Dolny Mokotów, ale po przedłużeniu trasy metra linia 162 pokrywałaby się z aż czterema stacjami, może więc lepiej, gdyby startowała na Siekierki np. z pl. Hallera?).

(osa)

23:55, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (15) »
sobota, 19 marca 2016

W blogu "o wszystkim, co się rusza" jeszcze jeden, dość nietypowy środek transportu. O naziemnej, wiszącej kolejce marzyło się też niektórym w Warszawie - nad Wisłą, do Starego Miasta, między Miasteczkiem Wilanów a Ursynowem... Na razie można się przyjrzeć, jak to działa we francuskiej stacji narciarskiej Alpe d'Huez koło Grenoble. Jest tu 250 km tras zjazdowych o różnej skali trudności, wśród nich słynna stroma ściana double-black za przejazdem przez tunel pod Pic Blanc i reklamowana jako najdłuższa w Europie czarna trasa Sarenne (16 km):

 

Nad miasteczkiem przesuwają się krzesełka dwóch wyciągów narciarskich. Oprócz nich kolejka wagonikowa, która łączy dolną stację przy centrum informacji turystycznej z górną, gdzie startuje większość wyciągów.

Kolejka składa się z kilku złączonych wagoników. W każdym mogą się zabrać maksymalnie 4 osoby. Taki zestaw porusza się z różną prędkością, hamując na wysokości słupów podtrzymujących liny. Przed wyruszeniem ze stacji początkowej lub pośredniej drzwi wagoników zamykają się automatycznie.

Pokonanie całej trasy zajmuje niewiele ponad 5 minut. Po drodze mija się ulice i przejeżdża nad stokami narciarskimi, które przed 1935 r. były tylko pastwiskami dla owiec należących do mieszkańców położonej 300 m niżej miejscowości Huez. Teraz pasażerowie kolejki oglądają z góry miejscowość Alpe d'Huez w charakterystycznym trójkątnym kształcie, która ma ok. 1400 stałych mieszkańców. Niebieskim kolorem wyróżnia się odkryty basen z podgrzewaną wodą:


Alpe d'Huez ma połączenie autobusowe z Grenoble, gdzie w sezonie narciarskim lądują samoloty linii WizzAir z warszawskiego Lotniska Chopina.

Dojazd autobusem rejsowym zajmuje ponad 1,5 godziny, ostatni odcinek to wspinaczka z doliny (ok. 700 mnpm -> 1850 mnpm). Droga wiedzie po urwistym zboczu i ma 21 zakręty, które są dobrze znane amatorom ekstremalnego kolarstwa, a także uczestnikom wyścigów Tour de France. Można się o tym dowiedzieć np. w muzeum poświęconym historii Alpe d'Huez. Osobny dział poświęcono tam rozgrywanym w tej miejscowości zawodom bobslejowym podczas igrzysk olimpijskich w Grenoble (1968 r.). Wypatrzyłem też archiwalne fotografie pierwszych autobusów, które przywoziły narciarzy najpierw do Huez (jeszcze w latach 20. XX w.), a potem do Alpe d'Huez:


Na pierwszym zdjęciu znana starszym warszawiakom marka chausson. Na drugim - widok, który przypomina mi Zakopane z końca lat 70. Oczywiście nie było wchodzenia na dachy autobusów, ale pamiętam, że narty wkładało się do koszy przymocowanych z tyłu sanosów jeżdżących na linii między Dworcem PKS a Kuźnicami.

Kolejka wagonikowa nad Alpe d'Huez może mieć wkrótce znacznie większą koleżankę. W planach jest budowa kolejki łączącej tę miejscowość z sąsiednim ośrodkiem narciarskim Les 2 Alpes. Byłoby to ogromne przedsięwzięcie, bo lina nad głęboką doliną Oisans musiałaby liczyć grubo ponad 1 km. Jeśli się uda, powstanie największy  na świecie teren do jazdy na nartach.

(osa)

21:38, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (1) »
sobota, 12 marca 2016

Wychodząc w tym tygodniu z wieczornego dyżuru, poczułem w redakcji swąd, jakby woń spalonej gumy. Gdzie się pali? Nigdzie. 150 metrów dalej w kłębach dymu na Wisłostradzie trwało właśnie łatanie dziur na prawym pasie w stronę Śródmieścia:

Trudno w to uwierzyć, ale czynność ta niezmiennie odbywa się tą samą metodą od lat. Tyle rzeczy zmienia się dookoła, a to nie. Przyjeżdża traktor marki nieistniejącej od dawna fabryki Ursusa, który ciągnie przyczepkę z podgrzewanym asfaltem. Bucha z niej dym i wielki chemiczny smród.

- Ten sprzęt ma 39 lat. Cały czas na chodzie - poinformował mnie jeden z trzech członków ekipy miejskiego Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg, która układała asfalt wzdłuż krawężnika. Przyznał, że widok traktora z asfaltową przyczepką często budzi duże zainteresowanie. - Raz podeszli Murzyni, czarni jak ten asfalt, pytali, ile to kosztuje. Chyba chcieli kupić nasz traktor.

Ja spytałem, jak idzie wytrzymać pracę w tak ciężkich warunkach. Na dworze marcową nocą zimno, kocioł gorący, potworny smród, zatrute powietrze, które wdycha się przez wiele godzin - prosta droga, by zachorować na nowotwór, np. trzustki, nerek albo pęcherza moczowego (te narządy są szczególnie narażone na kontakt z chemikaliami). Panowie pocieszyli się, że przynajmniej pójdą wcześniej na emeryturę, choć nie mogli uzgodnić między sobą, w jakim wieku.

A może by tak Zarząd Dróg Miejski i ratusz zafundował w końcu nowocześniejszy i skuteczniejszy sprzęt do łatania dziur w ulicach, który zapewniłby pracownikom większy komfort pracy i byłby mniej uciążliwy dla mieszkańców?

(osa)

16:03, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 07 marca 2016

Niedawno zapowiadałem zmiany przystankowe (i nie tylko) na ul. Waryńskiego i właśnie się zaczęły. Jezdnia jest zwężona, wiata przesunięta na dawny prawy pas, gdzie zatrzymywały się autobusy w stronę Mokotowa:


Miałem to okazję wypróbować dzisiaj w drodze do pracy podczas przesiadki z metra na stacji Politechnika. Pasażerowie mają teraz nawet więcej miejsca niż wcześniej i wydaje się, że są mniej narażeni na kolizje z przejeżdżającymi rowerzystami:


Droga rowerowa na ul. Waryńskiego wytyczona w zeszłym roku po wielu latach zapowiedzi i podchodów została przerwana płotem i musiała nieco zmienić przebieg.

Jezdnia ul. Waryńskiego mimo zwężenia nadal zachowała 3 pasy ruchu w stronę ronda Jazdy Polskiej, czyli skrzyżowania z Trasą Łazienkowską. W przeciwnym kierunku (do Nowowiejskiej i pl. Konstytucji) samochody i autobusy mają 2 pasy ruchu - tak jak wcześniej. Zniknął tylko pas postojowy dla autobusów kończących trasę nad Metrem Politechnika. Przystanek techniczny przeniesiono za skrzyżowanie z ul. Nowowiejską, gdzie z kolei trzeba było zlikwidować miejsca parkingowe:


Ta okolica wciąż kojarzy mi się z tytułem opowiadania Marii Dąbrowskiej "Tu zaszła zmiana". Pisarka, która przez wiele lat mieszkała w kamienicy przy Polnej 40, opisała w 1951 r., jak trwa wciąż w tym samym miejscu, a widok z jej okna wciąż inny. W szkole podstawowej pisało się z tego wypracowania, a wcześniej odwiedzało dawne mieszkanie Marii Dąbrowskiej, gdzie szkolne wycieczki podejmowała krótkim występem aktorka Zofia Kucówna.

Tak to wyglądało w latach 80., gdy naprawdę wielka zmiana wokół Polnej dopiero miała się zacząć. Wcześniej, już po śmierci Dąbrowskiej w 1965 r., przebito ul. Waryńskiego od Nowowiejskiej w stronę Puławskiej, dzieląc na dwie części ul. Jaworzyńską i wyburzając część stojących przy niej kamienic. Ponad 20 lat później pod ul. Waryńskiego zaczęła się zaś budowa metra. Pamiętam, że autobusy były kierowane objazdami - najpierw Nowowiejską, pl. Politechniki (wtedy Jedności Robotniczej) i Polną do Waryńskiego, a przejściowo - od Marszałkowskiej przez Koszykową, Lwowską, pl. Politechniki i Polną do Waryńskiego.

A teraz ciąg dalszy zmian na ul. Waryńskiego. Zaczęły się przygotowania do budowy biurowca, który zostanie "doklejony" do ślepych ścian kamienic, które zostały po przebiciu ul. Waryńskiego w 2. połowie lat 60. Inwestor musiał dokupić kilka skrawków gruntu. Przymiarki do tej ciekawej inwestycji, która jest dużym wyzwaniem logistycznym, trwały od kilku lat.

Tak pisaliśmy o tym w "Stołecznej" w lutym 2012 r.:

"Stołeczny ratusz chce zwęzić ul. Waryńskiego. Dzięki temu w dzisiejszym pasie drogowym ulicy zmieści się jeszcze ścieżka rowerowa, a obok będzie mógł stanąć biurowiec doklejony do przedwojennych kamienic.

Sprzedaż działki zablokowało jednak to, że miejscy drogowcy zaplanowali na niej wytyczenie ścieżki rowerowej wzdłuż Waryńskiego. Niedawno zdecydowali się na inne wyjście. Najnowszy projekt ścieżki zakłada zwężenie pasów dla samochodów. Po remoncie miałyby liczyć 3,3 m szerokości (prawy, na którym stają autobusy, ma być 10 cm szerszy). W ten sposób odzyska się 2 metry, na których zmieści się ścieżka rowerowa.

- Teraz pasy mają nawet do 4 metrów szerokości, kierowcom nie jest potrzebne aż tyle - mówi Małgorzata Gajewska, rzeczniczka Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych. Projekt musi teraz zaopiniować inżynier ruchu Janusz Galas. - Niezależnie od tego rozwiązania my dalej deklarujemy podcięcie budynku o 2 m i wytyczenie pod nadwieszonymi piętrami chodnika - mówi Sergiusz Madurowicz, przedstawiciel inwestora".

I tak ulica Waryńskiego została zwężona w sposób właściwie nieodczuwalny dla kierowców. Można? Można. Obyło się zarówno bez typowego hejtu w internecie, jak i korków w realu.

(osa)

12:09, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (5) »
środa, 02 marca 2016

Fot. Krzysztof Śmietana

W tym roku (przestępnym) mieliśmy dodatkowy dzień lutowy i właśnie wtedy przed terminem, który przypadał 1 marca, ogłoszono start nowego sezonu rowerów Veturilo. Pogoda, jak na złość, nie sprzyja jeździe na dwóch kółkach. Przez niemal całą zimę mieliśmy w Warszawie wiosnę, a teraz z nieba pada deszcz albo mokry śnieg. Czekam więc z powrotem na Veturilo, aż będą lepsze warunki.

Tej zimy Zarząd Dróg Miejskich ponownie zapowiedział odśnieżanie szlaków rowerowych. Właściwie nie było się kiedy wykazać. Można to zrobić teraz, choć nie o odśnieżanie chodzi, a raczej wiosenne porządki. Przy skrzyżowaniu Sobieskiego z Chełmską istnieje sobie taki oto przejazd rowerowy:

Dzięki wygrodzeniu pasa rowerowego, który kończy się przed przystankiem autobusowym, można bezpiecznie włączyć się do ruchu na jezdni. Niestety, widać wyraźną różnicę w utrzymaniu czystości - kawałek dla kierowców bez zarzutu, ale na część jezdni dla rowerzystów zalega brud i błoto.

Przypominam sobie, że kiedyś Zarząd Oczyszczania Miasta protestował, by takimi barierami były wyznaczane buspasy. Argument za był taki, że kierowcy indywidualni mieliby trudniej nielegalnie przejeżdżać na buspas. ZOM sprzeciwiał się, że utrudniałoby to jednak odśnieżanie i sprzątanie. Czy to jednak rzeczywiście aż tak duży problem przyczepić szczotkę na wysięgniku do samochodu czyszczącego ulice i przejechać nią po kawałku pasa rowerowego na Chełmskiej?

(osa)

20:21, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (2) »

Gazeta.pl Warszawa