czwartek, 26 kwietnia 2018

Demontaż torów tramwajowych kojarzy się w Warszawie z zamierzchłymi już na szczęście czasami Władysława Gomułki i Edwarda Gierka. Ekipy tych PRL-owskich kacyków wyrządziły niepowetowane szkody w infrastrukturze tramwajowej i dopiero teraz po 50-60 latach ma być odbudowywany zaledwie jeden ze zlikwidowanych wtedy odcinków na ul. Goworka, Spacerowej i Gagarina. Niewiele na to wskazuje, ale może doczekam się go jeszcze w pobliskiej redakcji "Gazety Stołecznej", dojeżdżając na szynach do pracy...

A dzisiaj w drodze do niej mijałem na rowerze skrzyżowanie al. "Solidarności" z ul. Jagiellońską i natknąłem się na taki oto przykry widok:

Właśnie trwa rozbiórka łącznika tramwajowego na tyłach cerkwi św. Marii Magdaleny, który doskonale sprawdził się w latach 2011-16 podczas budowy II linii metra na Pradze i jeszcze długo po jej zakończeniu, gdy miasto z trudem likwidowało bałagan pod- i naziemny w tej okolicy.

Szkoda, że nie udało się zostawić torów między al. "Solidarności" a pętlą Ratuszowa Zoo na wypadek sytuacji awaryjnych. Co prawda od razu było powiedziane, że jest on budowany tymczasowo ze względu na istniejącą pod spodem komorę ciepłowniczą i plan wytyczenia drogi rowerowej w tym miejscu. Najpierw więc w wakacje 2017 r. zniknęły rozjazdy i skręty szynowe z Trasy W-Z, a teraz nie ma już też śladu po torach na przyległym fragmencie Jagiellońskiej, które wyglądały tak:

Fot. Witold Urbanowicz/Transport-Publiczny.pl

Kursowały tędy linie: 4 i 23 naokoło cerkwi w kierunku ul. 11 Listopada i Stalowej, linie 13 i 26 okrążały przez pewien czas cerkiew aż do Targowej i Dworca Wileńskiego, za to "dwudziestka" mknęła prostą drogą przez Jagiellońską od razu na Żerań.

Jeszcze bardziej jednak żałuję rozbiórki zawrotki tramwajowej, która w marcu 2009 r. była budowana wokół Muzeum Niepodległości między torami w al. "Solidarności":


Fot. Kuba Atys/AG

Dzięki tej niewielkiej pętli udało się utrzymać ruch tramwajowy w al. "Solidarności" od strony Woli w czasie przełomowej jak na Warszawę budowy trambuspasa pośrodku jezdni Trasy W-Z i mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Prace trwały przez wiele miesięcy.

Dziś także ZTM mógłby w tym miejscu zakończyć trasę części tramwajów nadjeżdżających od strony Woli. Jak słyszę od urzędników, II linia metra przyciąga już tak wielu pasażerów, że na trambuspasie robi się pusto. ZTM ocenia, że zbędna jest tu jedna z pięciu linii tramwajowych i dwie z trzech autobusowych. Nie można jednak wycofać żadnej z nich ze względu na budowę metra i objazdy na Woli. Dlatego pętla na tyłach Muzeum Niepodległości znowu byłaby dziś jak znalazł.

(osa)

20:21, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (16) »
piątek, 20 kwietnia 2018

Zabiegi mieszkańców Chomiczówki o przywrócenie połączenia ul. Conrada nie tylko z Bemowem, ale też bardziej odległymi dzielnicami skończą się uruchomieniem nowej szczytowej linii 371. Jej numer nawiązuje do linii podstawowej 171 (Torwar - Nowe Bemowo). Z tym, że będzie się z nią pokrywać tylko częściowo. Oto planowana trasa 371: Chomiczówka - Conrada - Powstańców Śląskich - Piastów Śląskich - Żołnierzy Wyklętych - Wrocławska - Radiowa - Powstańców Śl. - Górczewska - Elekcyjna - Ordona - Kasprzaka - Prosta - Metro Rondo Daszyńskiego.


Fot. Wojciech Olkuśnik/AG

Nie jestem pewien, czy mieszkańcy Chomiczówki będą zadowoleni z tej oferty. Przecież chodziło im o przywrócenie linii 167, którą wycofano stąd jesienią 2016 r. przy okazji zmian tras na czas budowy metra na Górczewskiej. Nic im po linii 184 skierowanej trasą 167, by nie pokrywała się z linią tramwajową 11 na długim odcinku przez al. Reymonta, Powstańców Śl. i Połczyńską. Pasażerowie narzekali, że tracą wygodne połączenie z centrum handlowym na Bemowie (tę relację zaczęła z czasem zapewniać wydłużona tam z Chomiczówki linia 121), ale też bezpośredni dojazd do ul. Grójeckiej na Ochocie. 

Nowa linia 371 tam nie dowiezie. W dodatku po drodze ma zaliczać czasochłonny wygibas na Bemowie przez ulice: Piastów Śl., Wrocławską i Radiową. Raczej wygląda mi to na pierwszy krok do większych zmian w komunikacji na Woli i Bemowie po otwarciu stacji metra Księcia Janusza na Górczewskiej. Ewentualnie pretekst do wyciągnięcia części autobusów z odcinka trasy 171 na Powiślu i Torwarze, gdzie kursy co 5 min w porannym szczycie to jednak przesada.

Duet 171 + 371 istniał już - jak podaje Trasbus.com - w latach 1970-77. Obie linie wyruszały z nieistniejącej już pętli Kazimierzowska na Górnym Mokotowie (przystanki postojowe znajdowały się na wysokości ul. Odyńca i parku Dreszera, gdzie wcześniej zawracały trolejbusy). Pierwsza docierała do pętli Dworzec Gdański na końcu ul. Bonifaterskiej (dziś znajduje się tu parking z wjazdem od ul. Słomińskiego) - kursowała przez al. Niepodległości, Świętokrzyską, Krakowskie Przedmieście i Miodową. Linia 371 zawracała przy pomniku Kopernika - istniał wtedy przejazd z Nowego Światu do ul. Kopernika i w prawo z powrotem do Świętokrzyskiej. Z czasem linia 171 wchłonęła 371, potem została połączona z linią 174, która wcześniej kursowała z Bokserskiej na ul. E. Plater i po otwarciu II linii metra wróciła na ten odcinek (z nieco wcześniejszą i mało wygodną dla pasażerów zawrotką na rondzie ONZ).

371 ma ruszyć po dostawach nowych autobusów - albo w maju, albo już po wakacjach.

(osa)

21:54, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (6) »
sobota, 14 kwietnia 2018

Jak na kampanię wyborczą do ratusza pół roku przed głosowaniem to w sumie dość niespodziewana zapowiedź, a zarazem oczywista kolej rzeczy: kandydat na prezydenta Warszawy Rafał Trzaskowski mówi o zamknięciu zajezdni autobusowej przy ul. Stalowej, by postawić w jej miejscu osiedle bloków z mieszkaniami komunalnymi. Może zaskakiwać, że wśród miałkich tematów, którymi zajmują się zwykle politycy, pojawia się taki konkret. Z kolei oczywiste jest, że autobusy prędzej czy później będą się musiały wynieść z sąsiedztwa budowanej właśnie stacji metra i planowanego przystanku PKP Warszawa Stalowa. Tylko czy będą miały dokąd odjechać?

Zajezdnia Stalowa jest najmłodszą wśród baz Miejskich Zakładów Autobusowych. Działa od 1985 r. Pamiętam, jak w latach 90. istniała tu montownia ikarusów. Wtedy były to obrzeża Pragi - gdzieś daleko pod nasypem linii PKP. Metro, które ma tu dotrzeć w drugiej połowie 2019 r., przybliży te okolice do centrum miasta i przywiezie nieuniknione zmiany. Lepiej, by magistrat miał je pod kontrolą, planując swoje domy i wszystko, czego potrzeba do wygodnego życia mieszkańcom, niż oddawać duży teren pod deweloperski żywioł, jak to się dzieje w wielu punktach miasta.

Jednocześnie trzeba się domagać, by nie ucierpiała na tym komunikacja miejska. W ostatnich kilkunastu latach ratusz zamyka kolejne zajezdnie autobusowe, a jeśli powstają nowe, to tylko na potrzeby prywatnych przewoźników jeżdżących na zlecenie Zarządu Transportu Miejskiego. W 2003 r. przestała działać pokazowa przez lata zajezdnia Inflancka, a w 2006 r. - Chełmska. Obie sprzedała za krocie (to się akurat chwali) ekipa prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Akurat była górka cenowa na rynku nieruchomości. W miejscu "Inflanckiej" wyrosły biurowce i domy mieszkalne, w miejscu "Chełmskiej" - niestety, tylko samosiejki i chaszcze.

W 2013 r. - już pod rządami prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz - zamknięto jeszcze zajezdnię Redutowa na Woli. Wydawało się, że też pod kolejne osiedla, ale od kilku lat słychać zapowiedzi, że powstanie tu najnowocześniejsza baza autobusowa w Polsce przystosowana do obsługi taboru elektrycznego, z dwupoziomową halą, trawą i bateriami słonecznymi na dachu. Nic jednak z tych zapowiedzi nie wynika, a terminy inwestycji wciąż są przekładane. Na szczęście działają jeszcze bazy: Kleszczowa, Woronicza, Ostrobramska, no i Stalowa.

"Stalową" mogłaby zastąpić pochopnie zlikwidowana w 1995 r. pobliska zajezdnia Pożarowa. MZA od kilku lat mają plan, by zbudować nową bazę na Białołęce blisko planowanego gazociągu do elektrociepłowni Żerań. Mogłyby tam stacjonować autobusy gazowe. Urzędnicy upatrzyli sobie przemysłowy teren przy ul. Spedycyjnej w bok od Płochocińskiej na tyłach tarchomińskiej fabryki Polfy. To dobry wybór, bo autobusy miałyby stąd łatwy dojazd do wszystkich linii w północnej Warszawie, gdzie nie ma żadnej zajezdni (kiedyś mówiło się o jej budowie przy ul. Opłotek na tyłach Huty Warszawa).

Przeprowadzka na Białołękę ani budowa bazy autobusowej w tej dzielnicy nie będzie jednak łatwa. Podobnie zresztą od dawna trwają przymiarki do budowy nowej zajezdni tramwajowej na pobliskim Annopolu. Inwestycja wciąż jest na etapie papierologii, choć Warszawa dostała na nią fundusze Unii Europejskiej.

Dlatego nie wydaje mi się, by zamknięcie zajezdni Stalowa, a tym bardziej budowa mieszkań komunalnych w jej miejscu doszły do skutku już w przyszłej kadencji samorządu, czyli w latach 2018-22.

(osa)

23:05, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 09 kwietnia 2018

Czy to już Amsterdam w Warszawie? Albo chociaż rowerowy Berlin przeniesiony znad Szprewy nad Wisłę. W niedzielę zastałem tam taki oto tłum sióstr i braci na dwóch kółkach. Ogromny ruch na wąskim przejeździe przez skrzyżowanie Wybrzeża Kościuszkowskiego z Tamką, a obok tłumy pieszych, którzy przyjechali na przechadzkę po bulwarach wiślanych.

Niestety, ich odcinek na wysokości pomnika Syreny i mostu Świętokrzyskiego remontowany od września 2017 r. został całkowicie zamknięty akurat na początek nowego sezonu spacerowo-przejażdżkowego. Trzeba przyznać stołecznym urzędnikom i ich wykonawcom, że od wielu lat mają wyjątkową zdolność do uprzykrzania życia podczas przebudowy kolejnych fragmentów bulwaru. Ledwo skończył się uciążliwy objazd/obchód przez wąskie gardło pod mostem Śląsko-Dąbrowskim. Zawsze przemykałem tamtędy z duszą na ramieniu między pieszymi czy rowerzystami a pędzącymi z naprzeciwka autami. Niektórzy straceńcy z rowerami albo przechodnie wybierali zaś nielegalny przesmyk wzdłuż jezdni Wisłostrady od strony rzeki. A teraz znowu tłoczno i naokoło w innej części Powiśla:

Jak widać wyraźnie na mapie, którą powieszono na płocie budowy (tę inicjatywę trzeba docenić) trasa objazdowa jest całkiem długa. Dzisiaj pojechałem sobie do pracy, nieco inaczej - z bulwaru ewakuowałem się wcześniej, podjazdem na tyłach tymczasowej siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej i dalej Wybrzeżem Kościuszkowskim koło Centrum Nauki "Kopernik".

W niedzielę na zamkniętym odcinku bulwarów panowała cisza. Za to dzisiaj zastałem tam ogromny ruch budowlany, ciężki sprzęt i ciężarówki dowożące materiały. Dla odmiany nie było za to tłoku na objeździe tak jak w niedzielę:

Inwestycja na bulwarach miała być gotowa przed końcem tegorocznego sezonu, potem mówiło się o jesieni, a niedawno gdzieś mignęła mi wypowiedź kogoś ważnego, że prace przedłużą się do zimy. Potwornie długo to trwa, na szczęście efekty prac jak dotąd są doskonałe. Wisła ożyła na dobre, aż miło patrzeć. Gdyby jeszcze piesi nauczyli się nie wchodzić na wyznaczony szlak dla rowerzystów...

(osa)

19:21, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (2) »
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa