sobota, 29 maja 2010

Nie tak znowu dużo, a i ten horyzont chyba jeszcze dość odległy. Wczoraj (28 maja) ZMID-owi po 9 miesiącach udało się dzięki Bogu otworzyć po remoncie cały 1 km ul. Deotymy od Górczewskiej do Obozowej. Znajdują się tam zatoczki przystankowe. ZTM przymierza się do puszczenia tą trasą linii 167 (prosto: Elekcyjną do Obozowej). Z zastrzeżeniem, że musi dostać projekt organizacji ruchu i zgodę radnych Woli.

Niby pomysł z linią 167 wydaje się logiczny, ale nie wróżę mu łatwego wprowadzenia, pamiętając, jak wielki opór wzbudziła niedawno niewielka przecież korekta trasy linii 189 na Jelonkach (swoją drogą też logiczna, bo rozdzielenie autobusów od tramwajów, a jednak korkogenna z powodu zatykającego się skrzyżowania Górczewskiej z Lazurową). Już widzę mieszkańców ul. Ciołka, jak skaczą z radości z powodu straty jedynej linii, która dowozi ich prostą drogą w stronę przesiadek do centrum. Poza tym przegubowce skręcające z Obozowej w Deotymy - ciekawostka przyrodnicza, jak się to zmieści (choć z drugiej strony i teraz jakoś skręcają w Ciołka). Niezbyt fortunnie też na dłuższym odcinku nałożą się trasy tramwajów z autobusową. Tak naprawdę Kołu przydałaby się większa reforma: 155 i 159 - zakończone na Znanej (najlepiej pod bardziej znaną nazwą:-), 422 - do likwidacji, 520 - od Górczewskiej przez Księcia Janusza, Dywizjonu 303, Radiową i trasą zlikwidowanej linii 507 do Nowego Bemowa. Wtedy 167 (trzeba by się zastanowić nad długością tej trasy, jakoś też mi nie pasuje przez cały tydzień na Siekierkach), zostawiłbym jednak na Ciołka, a przez Deotymy skierował może 136 na Koło. Oczywiście wszystko w oczekiwaniu na linię 197 wzdłuż Obrońców Tobruku.

Inne plany ZTM to ratunek dla najbardziej bodaj nieudanej ostatnio trasy, czyli linii 210. Po dostawie nowych mikrobusów miałaby zostać wydłużona od Metra-Wilanowska. Mowa jest o pętli Bokserska z przelotem przez Wałbrzyską. Może więc Rolną? Czy tam też nie ma czasem bezrobotnych zatok przystankowych?

Linia 303 wbrew pesymistom, których trudno było przekonać, że relacja: Młociny - Przy Agorze - Kasprowicza - Metro Wawrzyszew/Wolumen, ma niezły potencjał, po wakacjach może się zmienić na całodzienną, a nawet całotygodniową w rodzaju 1**/2**. Szkoda, że nie ma wolnego numeru 142 :-( Byłby jak znalazł w te okolice. Niestety, ZTM boi się drażnić naszych dzielnych samorządowców z Żoliborza, którzy mają osobliwe pomysły komunikacyjne, i raczej nie wycofa 303 z muchowozowego odcinka między pl. Wilsona a Broniewskiego.

Jak już jesteśmy w tej okolicy, to ręce mi opadają, gdy po ponad miesiącu kursowania linii Z-5, nadal widzę, że autobusiki z tym numerem nadal nie zatrzymują się u zbiegu ul. Matysiakówny i Broniewskiego (świetna przesiadka do tramwajów na pl. Grunwaldzkim). Radny Grzegorzu, jeśli to czytasz - tu masz pole do popisu dla swoich wyborców, którzy tą linią jeżdżą: dlaczego ZTM nie wystarał się, żeby miejski zakład remontów położył kilka betonowych płyt, które zdjęłoby się za trzy miesiące po otwarciu korytarza pod torami PKP do stacji metra Dworzec Gdański?

I ostatnia wiadomość: rewolucja komunikacyjna (możliwa dziś tylko poza Warszawą) w St. Babicach przełożona na po wakacjach. Może jeszcze uda się uratować świetne połączenie os. Górczewska przez Babice do Truskawia (Babice nie chcą płacić za linię 714 na obecnej trasie)? Ucieszyliby się amatorzy pieszych wycieczek po Puszczy Kampinoskiej.

(osa)

17:03, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (21) »
czwartek, 27 maja 2010

Na Krakowskim Przedmieściu zamykanym w wiosenne i letnie weekendy także dla komunikacji natknąłem się na pożyteczną - wydawałoby się - informację (nawet po angielsku!):

Kiedy się jednak bardziej wczytałem, zrozumiałem, że jest to raczej dezinformacja. Pasażerom, którzy przychodzą na nieczynny przystanek koło skweru Hoovera, ZTM poleca 500-metrową wycieczkę na pl. Teatralny, podczas gdy o wiele bliżej byłoby się przejść Trębacką do przystanku Plac Piłsudskiego (błędnie zresztą zlokalizowanego w rozkładach autobusowych przy ul. Moliera - od niedawno ten odcinek to znowu ul. Marszałka Focha). Ktoś włożył dużo serca w przygotowanie grafiki, ale umieszczona na niej propozycja byłaby może dobra, gdyby przystanek znajdował się w starej lokalizacji blisko kościoła św. Anny.

A właśnie. Ogromnym błędem jest jego odsunięcie od pl. Zamkowego w głąb Krakowskiego Przedmieścia. Nie jest to nawet kwestia dłuższego dojścia w te rejony, ale przesiadek z linii kursujących Traktem Królewskim do tramwajów i autobusów na bustrampasie wzdłuż Trasy W-Z. Teraz stały się o wiele mniej wygodne. Zwłaszcza że z Krakowskiego bezpowrotnie znikły kursujące tędy latami na Pragę 160, 460 czy 192 (dziś jako 174, kiedyś jako D-etka). Człowiek musi się nieźle nabiegać, a jeszcze bardziej, jeśli chce uniknąć zwykłych schodów i skorzystać z ruchomych w ostatniej przy Krakowskim kamienicy Johna. Dalej już tylko przeprawa przez ruchliwą jezdnię do przystanków, bo pani konserwator zabytków od ponad roku ma jakieś niezrozumiałe i nadmiernie długotrwałe obiekcje do budowy wiat z prawdziwego zdarzenia (szkoda, że z równym zaangażowaniem nie walczy tam, gdzie naprawdę potrzeba).

Moim zdaniem nikomu by nie zaszkodziło, gdyby przystanek autobusowy w stronę pl. Krasińskich znajdował się tuż za skrętem z Krakowskiego Przedmieścia w Miodową. Co na to blogoczytelnicy?

(osa)

19:54, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (23) »
piątek, 21 maja 2010

Wszyscy drżą, czy puszczą nasiąknięte wały wiślane, a na budowie mostu Północnego pełen spokój - normalnie trwa budowa dojazdów. Wszystko zostało ewakuowane z dolnego poziomu, który zalała Wisła i w piątek ok. godz. 13 wyglądało to tak:

A jeszcze niespełna dwa tygodnie temu miałem okazję być na samym dole u podnóża tych podpór, które wtedy wydawały się być olbrzymami:

 

Dziś Wisła (stan na godz. 20.30 - 769 cm) skróciła je prawie o połowę. Nie ma też śladu po dwóch sztucznych wyspach - zniknęły pod wodą. Na tej od strony Młocin płetwonurkowie przygotowywali budowę fundamentów pod filary nurtowe. Prowadził tam pomost, z boku w pogotowiu cały czas czekała motorówka:

 

A tak wyglądało to z drugiego brzegu Wisły - od strony Tarchomina (tu wykonawca mostu obywał się bez płetwonurków, bo palisada larsenowska wystarczająco chroniła wyspę przed zalewaniem):

 

Podpory na Tarchominie są znacznie niższe niż na Młocinach - tu most nie musi się wspinać na żadną skarpę:

Obok mostowej inwestycji na Młocinach (nieco na północ, bliżej ul. Prozy) trwa budowa ogromnego syfonu, do którego będą wpływać ścieki ze znacznej części lewobrzeżnej Warszawy. Tu powstanie przepompownia i rura pod dnem Wisły, którą ścieki będą przepychane w stronę oczyszczalni Czajka na Białołęce. Z powodu stanu powodziowego dół pod syfon wypełnił się częściowo wodą z kolektora burakowskiego:

Przy tej inwestycji wezbrana Wisła trochę jednak nabroiła. W czwartek 20 maja wykonawca kolektora usypał półtorametrowy wał na samym dole. Mimo to woda przeniknęła pod spodem i zalała wykop i materiały:

Na koniec ciekawostka z okolic nieodległego Lasu Bielańskiego. Mniej więcej na wysokości punktu widokowego przy UKSW i kościele kamedułów Wisła zalała małą przystań i miejsce, gdzie uchodzi kolektor (bodajże burzowy), a nawet wdarła się pod podpory wyremontowanych w 2007 r. estakad bielańskich Wisłostrady.

 

Tak wysokiej wody w tym miejscu nie widziałem jeszcze nigdy - przydałoby się zaznaczyć jej poziom dla potomnych obok innych rekordów na ścianie źródełka przy stromym wjeździe na kamedulską skarpę.

(osa)

22:07, osa_oraz_smik , Mosty
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 maja 2010

Fot. Kuba Atys/AG

Nie bladym świtem, jak planowano, ale ok. godz. 7.30 do Zajezdni Wola dotarł pierwszy ze 186 wagonów zamówionych przez Tramwaje Warszawskie w Bydgoszczy. Może dzięki temu nasza sztuka-nówka nie zniknęła w mroku.

:-(

Utwierdzam się w przekonaniu, że kolorystyka frontu jest wybrana fatalnie. Dobre wrażenie, które robi najnowszy produkt PES-y, psuje w dużej mierze czarny front. Ani to ładne, ani bezpieczne. Nie wiem, kto za tym stoi (ratusz czy Tramwaje), ale dostrzegam w Warszawie dziwną tendencję do psucia w podobny sposób kolejnego już wagonu z Bydgoszczy. Poprzedni też był trupio czerwono-czarny (na zdjęciu z wiosny 2008 r. z najstarszym i najmłodszym wtedy motorniczym):

Fot. Tomasz Wawer/AG na pętli Gocławek

Sytuacja dziwi, bo całkiem dobrze wypadło malowanie żółte, gdzie czarny z przodu jest tylko zderzak (i wystarczy!):

Fot. Alina Gajdomowicz/AG (po nieudanej zamianie linii 33 na 16-kę na Mokotowie - przystanek Woronicza)

Jeszcze raz powtarzam: mimo spartaczonego wzoru malowania cieszę się, że przetarg wygrała PESA. Można teraz powiedzieć, że stolica słusznie wspiera polskiego producenta. Takiego przekonania nie miałem, niestety, w latach 90., gdy Tramwaje Warszawskie (pod wciąż tym samym co teraz kierownictwem) sprowadzały pod tym samym hasłem i z uporem godnym lepszej sprawy tabor z wykupionego już wtedy przez Alstom chorzowskiego Konstalu. Awaryjny, brzydki - wspomnijmy tylko ”zezowate szczęście” czy ten oto egzemplarz ze zwichrowaną linią okien (”Nie da się w jednym poziomie” - powtarzali śląscy konstruktorzy):

Fot. Wojciech Surdziel/AG na pętli przy Bazylice na Kawęczyńskiej

Nie zdradzę chyba jakiejś wielkiej tajemnicy, jeśli napiszę, że współautor tego bloga dużą atencją darzy też najnowszy tramwajowy produkt podpoznańskiego Solarisa. Z dotychczasowej fabryki autobusów i trolejbusów dostaliśmy właśnie kilka świetnych ujęć z próbnego przejazdu po ulicach Poznania:

Fot. K. Lesińska

Fot. R. Bartkowiak

Fot. Solaris

 Ciekawe tylko, jaka jakość kryje się pod tą ładną sylwetką i nowoczesnym wnętrzem. Może dobrze, że choroby wieku dziecięcego (jeśli takie będą) nowy tramwaj przejdzie w Poznaniu, a do Warszawy przyjedzie może kiedyś...

Jeśli jesteśmy już przy Poznaniu, duże wrażenie zrobił na mnie niewidziany wcześniej, a sprowadzony stamtąd przez Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej zielony przegubowiec:

Fot. Arkadiusz Ścichocki/AG podczas odwołanych z powodu żałoby narodowej obchodów 30-lecia KMKM 10 kwietnia na pl. Starynkiewicza

Zielony tramwaj (z tym samym motorniczym - pozdrowienia dla Walusia!) spotkałem podczas Nocy Muzeów na pl. Narutowicza. Jego środek wyglądał wręcz sterylnie - świetny design.

 

Na koniec wróćmy do naszej żałobnej (od przodu) PES-y. Od rana w Zajezdni Wola trwał jej rozładunek. Wagon jest przydzielony do Zajezdni Mokotów. Z pasażerami ma wyruszyć w połowie czerwca. Ciekawe, czy z podobną pompą co jego poprzednicy ;-)

Fot. Kuba Atys/AG

(osa)

14:18, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (15) »
wtorek, 18 maja 2010

Zawsze myślałem, że największą karą dla niezorientowanego w miejscowej topografii jest szukanie czegoś na Ursynowie. Niedawno próbowałem tam znaleźć adres przy ul. Stokłosy - wjechałem w tę osiedlową uliczkę od Bartoka, a wylądowałem przy Zamiany.

W ostatnią niedzielę odbieraliśmy samochodem znajomą osobę z ul. Widawskiej na Bemowie. Jakież było nasze zdziwienie, gdy natknęliśmy się na rondo u zbiegu Widawskiej, Widawskiej, Widawskiej i Księcia Bolesława. Niestety, zarządzający Miejskim System Informacji, który tak superdokładnie oznakował to mikroskopijne rondo (swoją drogą jest w potwornym stanie - z poprzesuwanymi krawężnikami i dziurami), nie wpadł na pomysł, by podopisywać na tych tablicach zakresu numeracji domów. Łatwiej byłoby znaleźć właściwy na rozczłonkowanej Widawskiej. A może po prostu zmienić nazwę jednego z jej trzech odcinków? Kandydatów na patronów u nas dostatek...

(osa)

sobota, 15 maja 2010

Jedyny taki dzień, jedyna taka noc - Noc Muzeów i święto miłośników komunikacji, okazja, by zobaczyć stare autobusy w tak dużej gromadzie. Tradycyjnie zaczęło się od prezentacji na pl. Bankowym.

Pierwszy raz miałem tu okazję zobaczyć najnowsze dzieło naszego Klubu Miłośników Komunikacji Miejskiego: ikarus z nr. bocznym 289 w oryginalnym malowaniu z lat 80. i - tu małe zaskoczenie - z numerem rejestracyjnym zabytkowego pojazdu:

Od razu przypomniały mi się czasy białych a nie czarnych kabin dla kierowców ikarusów:

Choć pamiętam też jeszcze pierwsze egzemplarze, gdy kabin nie było wcale i przed frontową szybą był tylko podwójny drążek.

Blisko pomnika Słowackiego (niestety, placu postojowego nie udało się do końca wyczyścić z pojazdów postronnych) stanęło ok. 20 zabytków, w tym ten oto niebieski san:

Żałuję, że Parada Ogórków zaczęła się o 10 min za wcześnie. To jest m.in. powód słabszej jakości zdjęć - miał je robić aparatem mój syn, który nie zdążył z kompanami z kółka fotograficznego i mogli tylko powąchać ogórkowe spaliny (swoją drogą smród jest to straszny).

Ja w ostatniej chwili, a częściowo też z sentymentu do "naszego" tytułowego ogórka 1983 wskoczyłem przez jego niedomykające się tylne drzwi. KMKM wyleczył go z żółtaczki, którą złapał podczas remontu w zakładach Jelcza na początku dekady. Teraz w kremowo-czerwonych barwach prezentuje się naprawdę okazale:

Ruszyliśmy Marszałkowską. W środku rodziny z małymi dziećmi,jedno z nich zajęło strategiczne miejsce koło kierowcy (nikt nie kładł się na ogórkowym brzuchu silnika :). Tatusiowie filmowali jazdę od środka (ujęcie ze zjazdu na Trasę Łazienkowską):

Ogórek jechał pośrodku stawki. Przed nami były dwa berliety (ujęcie z pl. Konstytucji):

Kawałek dalej kawalkada rozdzieliła się - nasz ogórek niemal stanął dęba za osobówką z Opola, która wcisnęła się na lewy pas, by skręcić z Waryńskiego w Nowowiejską. Jedno z dzieci nabiło sobie guza. Poza tym incydentem przejazd odbywał się bardzo sprawnie. Na większości skrzyżowań policjanci wstrzymywali ruch i przepuszczali Paradę na czerwonym świetle. Trochę zakorkowaliśmy centrum, ale kierowcy chyba nam wybaczą. Ogórki budziły duże poruszenie na ulicach. Wiele osób uśmiechało się na nasz widok, niektórzy machali, kelner z restauracji Szanghaj przy Marszałkowskiej wybiegł, żeby zrobić zdjęcia. W tym samym celu zatrzymywali się kierowcy jadący akurat Wisłostradą.

Ze środka nie było dobrych warunków do fotografowania. Oto ujęcie z estakady prowadzącej z Trasy Łazienkowskiej na Wisłostradę (z prawej ikarus z Gdańska, ale bez zabytkowej tablicy rejestracyjnej):

A to z malowniczego wirażu między Trasą AK a ul. Słowackiego na Słodowcu:

Prawdę mówiąc, planowałem przejażdżkę autobusem moje ulubionej marki (widać go z lewej) - dwudrzwiowym berlietem. Polowałem na niego już poprzedniej Nocy Muzeów, ale został wcześniej wycofany z trasy. Teraz udało mi się zaliczyć krótki odcinek między pętlą Metro-Marymont, gdzie wysiedli pasażerowie Parady...

...a bazą techniczną MZA przy Włościańskiej. Za kierownicą siedzi p. Adam. Berliet jest półautomatem (ciężko wchodził wsteczny).

Silnik brzmiał nieco inaczej niż w latach 70. (ten pochodzi z renaulta) - brakowało charakterystycznego bulgotu. Środek wypisz wymaluj taki sam:

Wisi znajomy wielgachny kasownik, podobny podarowany przez KMKM stoi u mnie na półce (na drugim planie czeski jelcz z Nachodu - miałem okazję przejechać się nim na linii A z pl. Narutowicza na pl. Bankowy podczas Nocy Muzeów - w środku niezły wypas, lotnicze siedzenia, firanki w oknach - wersja lux):

A oto berliet (i nie tylko :) w pełnej krasie w bazie przy Włościańskiej:

Podczas parkowania autobusy trochę się zaklopsowały na wąskich uliczkach wewnątrz zajezdni. Wtedy sfotografowałem czerwonego sana w barwach komunikacji kaliskiej (jak się dowiedziałem, są chętni, żeby go wypożyczyć):


Parada udała się w tym roku przednio. Po wielu latach pisania o komunikacji cieszę się, że doczekałem czasu, że przy takich okazjach jak dzisiaj może ona sprawiać tak dużą frajdę zwykłym warszawiakom. Że władze miasta wreszcie rozumieją, że dokładanie się do takich wydarzeń kształtuje pozytywny wizerunek Warszawy (choć w tym roku parada mogła nam odjechać do Gdańska). I wreszcie - największy szacunek dla miłośników komunikacji, którzy swoimi siłami i swoim sumptem odnawiają zabytki, podczas Nocy Muzeów kierują nimi tylko za dobre słowo. Serdecznie Was pozdrawiam i dziękuję, skądkolwiek dziś przyjechaliście swoim sprzętem: z Nakła nad Notecią, Bydgoszczy, Krakowa, Poznania, czeskiego Nachodu (blisko Kudową-Zdrój) i oczywiście naszych warszawskich MKM-ów.

(osa)

18:45, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa