środa, 29 maja 2013

Ujawnienie przez Zarząd Transportu Miejskiego nowych rozkładów jazdy od 1 czerwca każe zrewidować opinię na temat zapowiedzianych cięć w komunikacji. Wcześniej wiele zmian można było uznać nawet za pożądane. Summa summarum teraz wygląda to jednak na psucie komunikacji.

Jak pisałem, chwali się likwidacja linii widm, na których autobusy woziły głównie powietrze. Wśród nich - 151, 202, 210, 220, 302, 318 czy 410. Co z tego jednak, że znikną, skoro ZTM tworzy właśnie nowe, mnożąc linie kursujące raz na 30 minut, a nawet rzadziej.

156 po połączeniu ze 140 stanie się potworem o długiej, zakręconej i narażonej na korki trasie. Zerknijcie na rozkład z nowej pętli na Dworcu Wschodnim - w porannym szczycie w zwykły dzień powszedni autobusy mają odjeżdżać raz na godzinę! Czy my mieszkamy w Radomiu albo Ciechanowie, skąd z podobną częstotliwością z głównych stacji kolejowych kursują linie do pobliskich wiosek? Nasz wierny czytelnik z Targówka słusznie proponuje w takiej sytuacji w ogóle zlikwidować linię 156, a zaoszczędzone autobusy przerzucić na przedłużenie trasy 162 od pętli Targówek na Bródno i ewentualne wzmocnienie lokalnej linii 212.


Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Kolejna porażka ZTM to nowa trasa linii 195. Nie dość, że autobusy mają jeździć jakimiś łamańcami po Stegnach i wokół Rakowieckiej (zamiast Traktem Królewskim do pl. Piłsudskiego), to jeszcze tylko raz na pół godziny. W dni powszednie między 6-tą a 20-tą, a w niedziele od 9-tej do 19-tej. Powiedzmy sobie szczerze: linia 195 jest na najlepszej drodze do likwidacji. Tak samo ZTM "wygaszał popyt" - jak to się mówi w bliskim szefowi ZTM świecie kolejarzy - na linii 510, która idzie właśnie do likwidacji (choć autobusy wciąż zapełnione).

Kolejne mocarne połączenie to będzie linia 121 (Gwiaździsta - Chomiczówka) - w niedziele co 30 min w godz. 10.45-17.45. Linia 178 w niedziele: od godz. 9 do 17.30. Pojadą przypadkowi pasażerowie, co bardziej nierozgarnięci i przyzwyczajeni, że linia dzienna, całotygodniowa kursuje od wczesnego rana do późnej nocy, mogą się naciąć i czekać w nieskończoność na przystankach.

Największy zawód to linia 102 wydłużona na Młynów. Kibicowałem tej nowej trasie po połączeniu z linią 151. Teraz autobusy 102 jeżdżą co kwadrans przez cały dzień, a mają kursować tylko raz na 20 minut, a wieczorem tylko co pół godziny.

Wielu ekspertów od transportu publicznego twierdzi, że częstotliwość kursowania w mieście nie powinna być niższa od kwadransa. Także poza godzinami szczytu. W przeciwnym razie pasażerowie rezygnują z czekania, wybierają inny sposób, by dostać się do celu, i w rezultacie autobusy świecą pustkami. Jedyna linia, która zyskała na zmianach to skrócona 503 (Natolin - Konwiktorska) - co 10 minut nawet w weekendy. Do tej pory taka była właśnie polityka ZTM, takie standardy starano się w większości utrzymywać.

Dziś ZTM rozwija linie słabe, kursujące bardzo rzadko, choć dotąd urzędnicy przekonywali: robimy mniej linii, za to kursujących często, wtedy przesiadki są mało uciążliwe (przynajmniej czasowo, bo w wielu miejscach nabiegać się między przystankami trzeba). Ta polityka ZTM właśnie zbankrutowała.

(osa)

19:17, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (35) »
czwartek, 23 maja 2013

Ledwo Zarząd Transportu Miejskiego chciał ograniczyć kursowanie linii 129 do dni powszednich, a już mamy informację o wydłużeniu jej trasy w Ursusie od 1 czerwca. Autobusy nadal mają kursować przez cały tydzień, tyle że rzadko.

 

A oto nowa pętla autobusowa 129 na końcu ul. Zagłoby przed  skrzyżowaniem z ul. Orląt Lwowskich (os. Niedźwiadek). Wybrałem się tam zachęcony przez jednego z czytelników blogu Autobus_czerwony. Zdziwiło go, że zatokę przystankową wytyczono tuż obok drzew. I zaniepokoiło, że albo oznacza to ich wycięcie, albo pasażerowie będą wysiadali prosto na pnie. Jest też trzecia możliwość: kierowca musi tak cyrklować z drzwiami, żeby podczas postoju wypadały one pomiędzy drzewami. Niemniej wygląda to dość osobliwie.

Do tej pory końcowy odcinek osiedlowej ul. Zagłoby nie był w ogóle przystosowany do ruchu autobusowego. Zastałem tam kilka marnej jakości progów spowalniających, które leżą w poprzek dość dziurawej jezdni. Rzeczniczka prasowa urzędu dzielnicowego w Ursusie Agnieszka Wall zapewniła mnie jednak, że istnieje odpowiedni projekt organizacji ruchu, który przewiduje zamianę tych progów na wyspowe (tak jak na pobliskiej ul. Orłów Piastowskich, która wiedzie do Gołąbek, czy na Stawkach w Śródmieściu). Pani rzecznik podała mi też nową końcówkę trasy linii 129, która dotąd zawracała przy stacji PKP Ursus: Zagłoby - Orląt Lwowskich - Warszawska - Keniga - Wojciechowskiego (powrót: Keniga - Zagłoby) - Władysława Jagiełły - Lalki - Cierlicka - Kościuszki (PKP Ursus) - Bohaterów Warszawy - Walerego Sławka - Dzieci Warszawy - Skoroszewska - Prystora - Ryżowa - Bolesława Chrobrego (PKP Włochy) - Popularna i dalej do pętli Koło.

Pani rzecznik nie pochwaliła mi się tylko, że nowa pętla i pobliski przystanek zmieni nazwę z Zagłoby na Ursus Sanktuarium. Należało się tego spodziewać, wszak radni z miejscowym księdzem chodzili za tym przez cały rok. Nie wiem tylko, czy ksiądz będzie zadowolony, bo żądał zmiany na: Sanktuarium M.B. Fatimskiej. Wygląda na to, że cała ta dość dziwna zmiana trasy służyć ma głównie temu, żeby autobusy 129 woziły sanktuaryjny napis przez pół miasta na przedniej szybie.

Jednocześnie na dawną trasę (Urząd Ursusa - os. Niedźwiadek) ma wrócić linia 394. Jej wycofanie z Niedźwiadka i skierowanie do starej części dzielnicy okazało się łatwym do przewidzenia niewypałem. Trasa ta od początku budziła duże protesty. Wybuchły, gdy pod koniec lutego otwarto krótki fragment nowej ulicy (tzw. Nowolazurowa) i po wycofaniu ze starego Ursusa skierowano tam linię 187. ZTM wprowadzał wtedy poprawki już po ogłoszeniu zmian (pozostawiono linię 194 na ul. Orląt Lwowskich). Sprawiało to wrażenie dużego bałaganu. Widocznie zmiany nie zostały dobrze przemyślane mimo trwających przeszło rok negocjacji z urzędnikami i radnymi Ursusa (zresztą w tajemnicy przed mieszkańcami, bez zwyczajowych konsultacji).

 

Na nowej trasie linii 129 brakuje tylko podjazdu do budowanej stacji kolejowej Ursus Niedźwiadek. Inwestycja powoduje właśnie ogromne utrudnienia w ruchu pociągów. To niebywałe, ale prace, które zaczęły się formalnie w sierpniu 2012 r. zaplanowano aż do jesieni 2013 r. Kiedy pasażerowie męczą się w zatłoczonych pociągach, którym pozmieniano trasy, w jedną z majowych sobót na miejscu budowy zastałem góra dziesięciu robotników.

 

(osa)

23:05, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (12) »
wtorek, 21 maja 2013

Komentarz o przydługiej naszym zdaniem budowie niewielkiego ronda (od połowy listopada do połowy maja, czyli 1/2 roku) zdenerwował nieco biuro prasowe Zarządu Dróg Miejskich. Upust swoim żalom wobec "redakcyjnym fachowcom od dróg z Czerskiej" dało na oficjalnej stronie zdm.waw.pl.

Zabolał zwłaszcza zarzut, że nie udało się przewidzieć zimy. Kto jednak kazał drogowcom zaczynać przebudowę już po pierwszych przymrozkach i opadach śniegu? Sprawdziłem, że rondo u zbiegu Wólczyńskiej i Arkuszowej ZDM zapowiadał już 14 marca 2012 r. Oto fragment naszego artykułu z tamtego miesiąca:

"Roboty zaczynają się tu w tym tygodniu. Kierowcy od dawna czekali na wytyczenie osobnego pasa do skrętu w ul. Nocznickiego w stronę parkingu przesiadkowego przy stacji metra Młociny. (...) Adam Sobieraj, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miejskich, powiedział nam, że oprócz lewoskrętu powstaną nowe zatoki przystankowe dla autobusów, będzie też wymieniona nawierzchnia. To wszystko jeszcze przed otwarciem trasy mostu Północnego, która jest przedłużeniem ul. Nocznickiego. Na sąsiednim skrzyżowaniu Wólczyńskiej z Arkuszową drogowcy zapowiadają zaś rondo. Dzięki temu łatwiej będzie się wydostać jadącym od strony Cmentarza Północnego na Wólce Węglowej. - Prace sfinansujemy z pieniędzy, które ZDM dostał z mandatów za przekraczanie prędkości namierzane przez fotoradary. W tym roku to w sumie 3,5 mln zł - usłyszeliśmy od Adama Sobieraja".

Most Północny został otwarty pod koniec marca 2012 r., a na Wólczyńskiej bez zmian. Minęła wiosna, a potem lato 2012 r. i nadal nic. O kolejnej zapowiedzi prac pisałem 30 sierpnia 2012 r.:

"Dziś nie dość, że ZDM nie dostanie od radnych ani grosza na łatanie dziur, to jeszcze odbiorą mu aż 5,6 mln zł na utrzymanie ulic rangi powiatowej i kolejne 413 tys. zł na zarządzanie drogami i obsługę inwestycji. Drogowcy muszą się zadowolić jedynie 3 mln zł na budowę ronda u zbiegu Wólczyńskiej z Arkuszową na Bielanach. ZDM zapowiadał ją jeszcze przed Euro 2012 razem z drugim rondem na sąsiednim skrzyżowaniu z ul. Nocznickiego (zakorkowany skręt do parkingu przesiadkowego przy stacji metra Młociny), ale skończy się tylko na tej jednej przebudowie. Oby udało się zdążyć przed dniem Wszystkich Świętych, gdy tysiące osób jadą tędy na Wólkę Węglową".


Bez obaw, na Wszystkich Świętych nic nie było zablokowane, bo nawet nie udało się rozpocząć robót. Doszło do tego, że interpelację w tej sprawie złożył wyjątkowo nieruchawy radny PO z tego rejonu, który zazwyczaj ożywia się dopiero pod koniec kolejnych kadencji (artykuł z 7 listopada 2012 r.): 

"Ponieważ prace się nie zaczynały, we wrześniu sprawą zainteresował się miejski radny PO Piotr Mazurek, wybrany w tej części Bielan. Na jego interpelację odpowiedział wiceprezydent Jacek Wojciechowicz: dopiero po wakacjach ogłoszono przetarg na wykonawcę ronda, które ma być gotowe do końca roku. W przyszłym ratusz planuje zaś postawić latarnie wzdłuż ostatniego odcinka ul. Wólczyńskiej między Arkuszową a ul. Estrady w Wólce Węglowej.
Wczoraj rzecznik ZDM Adam Sobieraj poinformował nas, że roboty wreszcie się zaczynają. Wykonawca ronda chciał zająć teren w połowie października, ale skrzyżowania nie można było rozkopać na Wszystkich Świętych".

Skoro - jak czytam na stronie ZDM - 90 proc. prac było gotowych przed zimą, rozpoczęcie ich dopiero w listopadzie można uznać za wyjątkową niefrasobliwość. Zapewne liczono, że a nuż się uda. Podobnie jak w przypadku fachowców drogowców od przebudowy skrzyżowania Górczewska/Lazurowa (nadal zamknięte). Niestety, zima była wyjątkowo długa.

ZDM dziwi się skargom kierowców na nową organizację ruchu na skrzyżowaniu Arkuszowa/Wólczyńska. Jednak okoliczni mieszkańcy od początku krytykowali plan budowy ronda. Dowodem na to są komentarze na forach internetowych, m.in. pod naszymi artykułami. Kierowcy przekonują, że rondo nie usprawni przejazdu Arkuszową, dopóki będzie on zatkany przez skręcających w lewo w ul. Nocznickiego (do parkingu przy stacji metra Młociny). Tam ZDM - mimo obietnic - nie dobudował dodatkowego pasa. Zwłaszcza w porannym szczycie wszyscy stoją więc w korku na Wólczyńskiej i dalej za rondem już na Arkuszowej. Teraz dodatkowo z prawem pierwszeństwa do tego kotła dojeżdżają przez rondo jadący od strony Wólki Węglowej (wcześniej musieli przepuszczać tych z Arkuszowej od strony Izabelina i Lasek). Są więc obawy, że jeszcze bardziej wydłuży to korek z tego kierunku.

(osa)

PS Szkoda, że ZDM nie ustosunkował się do jeszcze bardziej długotrwałej przebudowy ul. Kasprowicza (początek w 2011 r.), o której pisaliśmy wczoraj znacznie więcej niż o rondzie na Arkuszowej. O tyle zrozumiałe, że ta inwestycja przypadła akurat w udziale Zarządowi Transportu Miejskiego, któremu ratusz dziwnym trafem postanowił powierzyć nie tylko pieczę nad przewozami pasażerów, ale też budowę ulic. Efekt jest taki, jaki widać (także z budową linii tramwajowej na Tarchominie), a ZTM ma pretekst, żeby przekonywać, jak bardzo słuszne było niemal dwukrotne zwiększenie zatrudnienia - potrzebuje fachowców do przygotowywania i doglądania inwestycji, które jakoś nie chcą się skończyć.

21:55, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 maja 2013

Co za mozół, co za trud! Firma Strabag otworzyła dzisiaj rondo u zbiegu Wólczyńskiej i Arkuszowej na Bielanach. Zajęło jej to całe sześć miesięcy. Tradycyjnie już drogowców zaskoczyła zima i podziemne odkrycia (w tym przypadku tajemnicza, nieujęta w planach rura).

Wielu kierowców uważa nowe rondo za rzecz absolutnie zbędną. Narzekają, że raczej jeszcze bardziej zakorkuje przejazd wąską Arkuszową, która prowadzi główny wjazd do Warszawy od strony Lasek, Izabelina i Truskawia. Uważają, że o wiele bardziej potrzebny jest osobny pas do skrętu w lewo z ul. Wólczyńskiej w ul. Nocznickiego. Tędy wiele osób jeździ do garażu przy stacji metra Młociny. Pas ten, a nawet rondo Zarząd Dróg Miejskich obiecywał w tym miejscu już w zeszłym roku. Nic z tego jednak nie wyszło. W tym roku drogowcy robią następną przymiarkę, a ich szefowa Grażyna Lendzion zapowiada dodatkowo wymianę nawierzchni na długim odcinku Wólczyńskiej aż do al. Reymonta.

 

Ta ostatnia ma być z kolei przedłużana do ul. Kasprowicza (to już inwestycja dzielnicowa, jedyna na Bielanach w tym roku), gdzie chyba niebawem skończy się wytyczanie nowej jezdni od ul. Oczapowskiego do ul. Przy Agorze. Ciągnie się to od wakacji 2011 r. Tempo robót - mimo problemów z instalacjami podziemnymi i zmianą projektu (dodatkowo powstanie rondo u zbiegu z ul. Lindego i przedłużoną al. Reymonta) - jest skandaliczne. Kierowcy męczą się w korkach, odcięte są wjazdy w poprzeczne ulice, brakuje też parkingu między jezdniami ul. Kasprowicza. Zaś okoliczni mieszkańcy ze stacji metra Wawrzyszew muszą przechodzić przez rozkopany teren. Z tego powodu wstrzymano tam przywrócenie po zimie wypożyczalni miejskich rowerów Veturilo.

Pierwszy termin zakończenia prac na ul. Kasprowicza minął 30 września 2012 r., drugi - 15 listopada 2012 r. Aktualny to 15 czerwca. Taki przynajmniej podawał mi na początku roku szef miejskiego Zakładu Remontów i Konserwacji Dróg Wiktor Wojewódzki.

 

W ostatni weekend jego podwładni na nowej jezdni ul. Kasprowicza ułożyli w końcu ostatnią warstwę asfaltu. Teraz zostanie tutaj przełożony ruch w obu kierunkach, żeby przeprowadzić remont starej jezdni. U wylotu ul. Oczapowskiego stanęło już ostrzeżenie, że zostanie on zamknięty od 25 maja.

Widać, jak niewiele miejsca było na wytyczenie nowej jezdni ul. Kasprowicza. W 2008 r. powstały efektowne, porośnięte bluszczem pawilony stacji metra Wawrzyszew. Ni stąd, ni zowąd tuż obok wyrósł nawet dość ładny jak na tę wrzecionowsko-wawrzyszewską okolicę blok. Niektórzy podejrzewali, że oznacza to koniec planów z poszerzeniem ul. Kasprowicza, bo będą protesty nowych mieszkańców, że ktoś chce im tuż pod oknem wytyczać jezdnię. Jakimś cudem jednak powstała. Jedyna niedogodność to przesunięcie zatoki przystankowej daleko od stacji metra - bliżej ul. Przytyk. Tych, którzy będą chcieli wysiąść z autobusu jak kiedyś przy ul. Lindego, muszą nadrabiać drogi.

A oto ul. Lindego, przez którą wjeżdża się do południowej części os. Wrzeciono. Wlot jest przesunięty, ale to akurat dobrze - dawniej jezdnia była wygięta w niewygodną eskę, żeby zmieścić się między pawilonami stacji metra Wawrzyszew. W głębi bystre oko wypatrzy z lewej strony zatokę przy planowanym najwidoczniej przystanku autobusowym. Ciekawe, czy i co puści tędy ZTM. Mam swoje typy - albo można przenieść na ul. Lindego z ul. Przy Agorze linię 121 (ocaloną w sumie nie wiadomo po co przed likwidacją w weekendy), albo linię 103, która jedzie od Marymonckiej do stacji metra Młociny.

(osa)

 

18:41, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 maja 2013

Kolejny powrót do przeszłości, czyli podział długiej linii na dwie krótsze, zapowiedziały władze Bemowa. Tym razem chodzi o trasę autobusu 154, wcześniej podobny odwrót mieliśmy w przypadku 512 (powstało w latach 90. z połączenia 119 + 128: Zacisze - Szczęśliwice) czy 127 (połączenie 127 + 173: Nowe Włochy - Bródno).

Otóż linia 154 miałaby wrócić do korzeni do sięgających początku lat 60. i łączyć Okęcie (pętla w al. Krakwoskiej) z Centrum Handlowym Blue City w Al. Jerozolimskich za Dworcem Zachodnim. Pierwsza trasa 154 wyglądała oczywiście nieco inaczej, ale była zbliżona: Dworzec Zachodni - pl. Narutowicza - Grójecka - al. Krakowska - 17 Stycznia - Wirażowa - PKP Okęcie. W 1993 r. ZTM przedłużył linię 154 z Dw. Zachodniego do Cm. Wolskiego, a rok później skierował przez ul. Redutową do pętli na Górczewskiej. Po likwidacji linii 109 i jej krótkotrwałym przekształceniu w 309 w 2008 r. linia 154 wchłonęła ją, zaliczając przedłużenie do pętli Stare Bemowo. Teraz ten wolsko-bemowski odcinek miałby zostać jako 254 między Starym Bemowem a Dw. Zachodnim od strony ul. Tunelowej.

Po pierwsze, jeśli już, to przy okazji można by przywrócić ”zasłużony” dla tej okolicy wolny obecnie numer 106, zamiast niepotrzebnie mnożyć dwusetki. Po drugie, nie jestem przekonany, czy takie połączenie jest w ogóle potrzebne. Przecież Stare Bemowo ma zapewniony podjazd do Dworca Zachodniego dzięki dobrej linii 523. Z kolei na ul. Kaliskiego mamy tramwaje linii 20 i dość silną linię 122, a od ul. Kocjana także 149. Z obu jest wygodna przesiadka na Górczewskiej. Po trzecie, zmianę powinno się przeprowadzić, uzwględniając inne połączenia w tym rejonie i planowaną linię tramwajową wzdłuż całej ul. Powstańców Śląskich. Czyli: najpierw ją w końcu zbudujcie, a potem zmieniajcie raz, a dobrze. Z naciskiem na dobrze.

(osa)

23:55, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (6) »
sobota, 11 maja 2013

W ostatecznej wersji cięć tras autobusowych najmniej zaskakuje pozostawienie linii 175. Opór przed jej likwidacją był tak duży i tak powszechny, że ZTM nie miał innego wyjścia. W obronę tego połączenia z Lotniskiem Chopina i Ochotą zaangażowaliśmy się stanowczo i od samego początku. Taki SMS dostałem wtedy z ratusza: "Jestem szczerze porażony Pana konkluzjami nt. linii 175, SKM na lotnisko, cen biletów i sytuacji w ZTM. Pana tekst wydaje się wyprany z jakiejkolwiek, choćby podstawowej merytoryki, a argumenty są populistyczne, żeby nie powiedzieć tabloidowe. Aż trudno w to uwierzyć". A pisałem, że SKM-ka na lotnisko to dla 175 żadna alternatywa, zwłaszcza w dojeździe do różnych celów wzdłuż al. Żwirki i Wigury, a na lotnisku - z powodu trwającej przebudowy terminala (nie licząc zawodności, skomplikowanego podziału tras pociągów, zasad taryfowych, przewoźników itd.). Zrazu też konstruktywnie proponowałem, żeby przerzedzić kursy 175, wzmacniając odcinek Rakowiec - Uniwersytet, co ZTM właśnie ogłosił. Żałuję tylko, że po przełożeniu 128 na Krakowskie Przedmieście zniknie relacja BUW - Tamka - Nowy Świat. Moim zdaniem uczęszczana, ale słyszałem opinie, że to zależy od pory dnia. W dodatku coraz większym problemem są korki przy wyjeździe z Mariensztatu. Utknie w nich teraz 127 wydłużone z pl. Trzech Krzyży przez Książęcą, Ludną, Solec i Dobrą, ale o tę relację też były prośby pasażerów, więc dobrze, że ZTM ją przywraca.


Fot. Stefan Romanik/AG

Kiedy myślę o zaproponowanych ostatecznie zmianach, dzielę je na kilka grup:

1) Zmiany potrzebne, udane, oczekiwane (brawo!) - jest ich całkiem sporo:
- likwidacja muchowozowych połączeń albo linii dublerów: 151 (w zamian słuszne wydłużenie 102, które dziś marnuje się na końcowym odcinku do Dworca Centralnego), 202, 210, 302, 318 (pierwszy raz od połowy lat 80. - budowa I linii metra - nic nie będzie kursować ul. Kazimierzowską), 410 (dobrze, że w zamian powstanie linia 320, lokalne połączenie Groty - Boernerowo - Fort Radiowo, o którym tu pisałem);
- wydłużenie 127, 168 (dodatkowe połączenie poprzeczne na Mokotowie, szansa na lepsze wykorzystanie końcowego odcinka do Spartańskiej) i 317 (ZTM rozważa, czy ta linia powinna jeździć także w soboty);
- skrócenie 117 (szkoda tylko, że bez skrętu na MDM) i 306 (wypad z Ursynowa blokowego z uwzględnieniem próśb pracowników terminalu Cargo na Okęciu);
- pozostawienie 175;
- zamiana 225 -> 325 (tylko w dni powszednie, choć ten drugi numer wciąż pamiętam z Nowego Światu i Mokotowa)

2) Zmiany dyskusyjne:
- likwidacja 130 i próba zastąpienia tej linii poprzez skierowane 195 do pętli Rakowiecka - wprawdzie zostaje na Ursynowie, możliwość jednoprzystankowych przesiadek na Trakcie Królewskim zachowana, nadal będzie połączenie Dolnego Mokotowa z Górnym, ale ze słabiutką częstotliwością, zaś końcówka do Rakowieckiej i łamańcami przez Batorego i Łowicką nie wróży niczego dobrego, a już na pewno nie przyzwoitej frekwencji (na Ursynowie można to było rozwiązać lepiej poprzez korektę trasy linii 185 czy nawet zamianę ze 166);
- scalenie 140 i 156 - zachowana relacja Targówek - Bródno, ale mocno pokręcona trasa, rzadko i linia narażona w kilku miejscach na korki (można było jeszcze połączyć z 303 na Bielanach: Trasa AK - Broniewskiego - Perzyńskiego - Żeromskiego - al. Zjednoczenia - Kasprowicza i dalej po trasie 303 do Cm. Płn.);
- skrócenie 422 do Dworca Centralnego - Miasteczko Wilanów zachowa bezpośredni dojazd do centrum, ale nie przez cały tydzień, a nawet dzień, nie chce mi się wierzyć, że - jak przekonuje ZTM - nie było protestów z Jelonek; pewnie powstanie nowa trójca: 422 (mógłby być numer 419), 501, 519, oby ze skoordynowanymi rozkładami; moim zdaniem Miasteczko Wilanów zasługuje już na linię całotygodniową inną niż 217, a więc albo 116 - zwłaszcza że na pętli w Wilanowie jest 180, albo 501;
- pozostawienie 519 i 521 z dwoma wariantami tras - nie każde peryferyjne osiedle ma tak dobrze jak Powsin, który zachował bezpośrednią linię do ścisłego centrum, podobnie Falenica i kolejne osiedla, które mają w dodatku w tej samej relacji pociąg; z drugiej strony w Powsinie jest też oblegany zwłaszcza latem Park Kultury i takie 519 to najprostszy dojazd dla wielu; a co do pociągów z Falenicy, to przez całe wakacje będą zawirowania z powodu remontu mostu średnicowego;
- przekierowanie 222 (czemu nie z numerem 144?) dziwnym łamańcem przez pl. Bankowy na postój na Bielańskiej, czyli mniej więcej taka sama droga i czas jak do Konwiktorskiej; a może to jest jakaś przyszłość dla 111: Krakowskie Przedmieście - Miodowa - Senatorska - pl. Teatralny - Senatorska - pl. Bankowy...
- nowa linia 518 - dobrze, że zostaje połączenie Tarchomin - Trakt Królewski wzdłuż najprostszej trasy, ale raczej nie wróżę frekwencyjnego szału w relacji Nowy Świat - Dworzec Centralny.

3) Zmiana budząca kategoryczny sprzeciw:
- likwidacja 510 na całej długości zamiast skrócenia do Arkadii, tu frekwencja z Tarchomina jest wystarczająca i żadne dublowanie tramwaju, którego na Tarchominie długo jeszcze nie będzie (usłyszałem, że władze Białołęki od dojazdu do Arkadii za ważniejsze uznały bezpośrednie połączenie z Dworcem Centalnym, czyli nową linię 518).

4) Pozostałe zmiany ani ziębią, ani grzeją: 115+215, pozostawienie przez cały tydzień 121 (uważam, że potrzebne są większe porządki na Bielanach) i 178, rzadziej 176 i 311 (choć tu były silne lokalne protesty), nieskrócenie 138 do Dw. Wschodniego (mam nadzieję, że jednak z lepszą częstotliwością po wycofaniu z Mokotowa i 117, i 210).

Na koniec jeszcze taka refleksja: w centrum i na jego obrzeżach niepokojąco dużo robi się nam linii widm kursujących co 30 minut jak na trasie Warszawa - Grójec. W miejsce kilku zlikwidowanych teraz przybędą nowe.

(osa)

23:43, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (35) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa