poniedziałek, 30 maja 2016

Pamiętacie te wszechobecne napisy na przełomie lat 80. i 90.? Mnie Józef Tkaczuk kojarzy się z wlepkami i bazgrołami w autobusach, dlatego piszę o tym w blogu. Nagle zacząłem je spotykać coraz częściej w liniach kursujących przez moją rodzinną Wolę, jak np. 109, 155 czy 166. Jednak według opowiadanych coraz rzadziej legend miejskich to nazwisko można też było ponoć zobaczyć na wieży Eiffla, piramidzie Cheopsa, w różnych jaskiniach. Oczywiście również na murach - warszawskich i nie tylko.

Te ostatnie widział chyba każdy żyjący w stolicy jakieś 25-30 lat temu. Okazuje się, że to ciągle żywa historia: "Na elewacji kamienicy pod nr 37 zachował się napis >Józef Tkaczuk<. W ten sposób młodzież z podstawówki na Saskiej Kępie hejtowała - jak się dziś mówi - naprzykrzającego się woźnego" - pisał jeszcze w lutym 2016 r. dla naszego "Magazynu Stołecznego" Cezary Polak, miejski aktywista z Grochowa.

Niedawno dostałem informację z prośbą o wyjaśnienie - przed kościołem św. Łucji przy ul. Paderewskiego w Rembertowie wisi taka oto klepsydra:

"Myśli pan, że to ten?" - usłyszałem od pracownika firmy pogrzebowej, który aż się rozmarzył: "Te napisy to moja młodość".

Dyrektorka szkoły - ciągle ta sama, choć podstawówka zamieniła się w gimnazjum i ma teraz za patrona Ignacego Jana Paderewskiego a nie Mariana Buczka - nie chciała rozmawiać o dawnym dozorcy Józefie Tkaczuku. Stwierdziła tylko, że to dawne czasy.

Kiedy pod rządami Lecha Kaczyńskiego w stolicy ratusz wymyślił, że szkolne woźne i dozorcy mają się zajmować także wychowywaniem uczniów, moja redakcyjna koleżanka Renata Czeladko zadzwoniła do tej szkoły w 2006 r.: "Woźne i dozorcy mają wejść w skład tzw. zespołów ds. profilaktyki. Ich powołanie wpisuje się w program ministra edukacji Romana Giertycha >Zero tolerancji dla przemocy w szkołach<. Grażyna Urbanowska, dyrektorka Gimnazjum nr 18 przy Angorskiej na Saskiej Kępie, do pomysłu podchodzi z rezerwą. Bo prawo oświatowe nigdzie nie mówi, że woźne i dozorcy mają zasiadać w radach rozwiązujących szkolne problemy. Kiedyś była dyrektorką podstawówki nr 15 na Pradze Południe, w której pracował Józef Tkaczuk, najsłynniejszy dozorca Warszawy lat 90. Czasami pilnował porządku na korytarzach i mówiło się, że nieposłusznych potrafił pogonić szczotką. Ostrzeżenia przed nim pojawiły się na okolicznych przystankach. - Ale posłuch miał i uczniowie go zapamiętali. Jego nazwisko widziałem nawet wypisane na wieży Eiffla - mówi Paweł Wypych, koordynator miasta ds. oświaty".

Za to ksiądz w Rembertowie dobrze wspominał Józefa Tkaczuka. Że pobożny, że co niedziela przechodził na mszę w nawie koło jego konfesjonału, że przyjął sakramenty w domu przy ul. Czwartaków na zakończenie rekolekcji wielkopostnych. Sąsiad mówił o Józefie Tkaczuku, że bardzo pracowity (jeszcze niedawno wchodził na dach, żeby go zreperować i ludzie martwili się, że spadnie). Rozmawiali czasem w autobusie w drodze na bazarek. Jakiś czas temu pan Tkaczuk w tragicznych okolicznościach stracił żonę - zginęła w wypadku, gdy przechodziła na pasach koło urzędu dzielnicowego. Pracował jako dozorca, ale nie w szkole, tylko w rembertowskim przedszkolu przy ul. Admiralskiej.

Bo Józefów Tkaczuków było dwóch, co ustalił w świetnym reportażu Leszek Talko ("Gazeta Wyborcza" 4 listopada 1994 r.". Po pierwsze zebrał różne wariacje na temat: "Józef Tkaczuk walczy", "Józef Tkaczuk Front", "Partia Tkaczuka", "Tkaczuk Superstar", "Józef Tkaczuk Corporation", Józef Tkaczuk - prezydentem". Dyrektor Urbanowicz odmówiła mu podania adresu zamieszkania woźnego, stwierdziła, że "to taki dobry człowiek" i "tyle się przez te napisy nacierpiał". Zgodziła się do niego zadzwonić i poinformowała autora tekstu: "Mówi, że napisy nic go nie obchodzą". Jako woźny w latach 70. był nazywany przez uczniów "Turkiem" z powodu sumiastych wąsów.

Leszek Talko sprawdził w Biurze Adresowym (czy teraz, w dobie zastrzegania wszelkich danych, coś takiego istnieje?), że w Warszawie mieszkało dwóch Józefów Tkaczuków. Jeden rembertowski, który właśnie umarł. "Kiedy przed miesiącem pojawiły się reklamy papierosów Winns z pytaniem: >Gdzie jest Józef Tkaczuk, rodzina zastanawiała się, kto i po co szuka dziadka i kiedy go wreszcie znajdzie" - czytam w reportażu z 1994 r.

Prawdziwy rarytas był na końcu tekstu Leszka Talki: "Z Józefem Tkaczukiem, woźnym, rozmawiam 18 sekund przez telefon.
>Podoba się panu reklama?<
>Nie<
>Nie śmieszy pana?<
Cisza".

Wygląda na to, że była to jedyna rozmowa dziennikarza z właścicielem nazwiska z murów, autobusów, piramidy i wieży Eiffla.

(osa)

20:58, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (1) »
wtorek, 24 maja 2016

Tegoroczny sezon darmowych promów przez Wisłę dopiero się zaczął - wystartowały na przełomie kwietnia i maja, ale jest z nimi problem. Przekonałem się o tym w niedzielny wieczór, planując przejażdżkę rowerową wzdłuż brzegów Wisły. Wyremontowana część bulwarów na Podzamczu ok. godz. 20 była pełna warszawiaków i turystów (co na to marudy od biadolenia, że za dużo betonu, że po co wieża obserwacyjna itp. itd.?).

Nadjeżdżając od strony mostu Gdańskiego, widziałem, że prom Wilga przeprawia się przez Wisłę w kierunku Podzamcza. Zanim dojechałem do przystani na lewym brzegu rzeki, uformowała się tam kolejka chętnych do wejścia na pokład. Rach ciach i kapitan (?) zamknął trap łańcuchem, na którym dyndała tabliczka z groźnym napisem: "Nieupoważnionym wstęp wzbroniony" oraz informacją (także w wersji angielskiej, a w polskiej mało po polsku), że: "Prom zabiera na pokład 12 osób".

To bardzo mało! Do trapu ciągle podchodzili następni i nawoływali, żeby ich wpuścić, bo prom stał przy brzegu przez kolejnych pięć minut, a kapitan (?) na wszelki wypadek zamknął się w kabinie. Po co taka przerwa? Rozkład przewiduje tylko 3 rejsy na godzinę, więc prom stoi, zamiast pływać, mimo że są chętni.

Trzy darmowe promy przez Wisłę (wciąż mam nadzieję, że zgodnie z zapowiedzią rzecznika ZTM od lipca wróci czwarty między Łomiankami a Tarchominem) to naprawdę świetna inicjatywa. Przydałoby się jednak więcej elastyczności. Po pierwsze, należałoby przedłużyć kursowanie promów o godzinę albo nawet półtorej, bo dzień jest coraz dłuższy, a wieczorem nad Wisłą tłumy spacerowiczów i rowerzystów. Po drugie, jeśli są chętni, nie trzymałbym się kurczowo rozkładu, tylko zlecił kursowanie promów non-stop. Rozumiem, że byłyby problemy z rozliczaniem się z armatorami i jest na to określony budżet, ale w zamian za częstsze rejsy przy dużej frekwencji można z nich zrezygnować, kiedy jest brzydsza pogoda.

Problemy z zabraniem się na prom między Podzamczem a zoo to dla mnie kolejny dowód na to, że zapowiedziana kładka dla pieszych przez Wisłę powinna powstać właśnie tutaj a nie na wysokości ul. Okrzei i Karowej. Zwolennikiem innej lokalizacji tego przejścia jest też wiceprezydent miasta Jarosław Jóźwiak. Opowiadał mi, że kiedyś chciał sprawić frajdę chrześniakowi i przepłynąć się z nim promem po wizycie w zoo. Niestety, na przystani zastał taki tłum, że musieli się obejść smakiem.

(osa) 

PS Na lipiec zapowiedziany jest piąty prom w Warszawie. Ma kursować z Plaży Wilanów w okolicach ul. Zaściankowej do przystani na wysokości ul. Rychnowskiej po wawerskiej Wisły.

21:25, osa_oraz_smik , Wisła
Link Komentarze (8) »
piątek, 20 maja 2016

Zgodnie z zapowiedziami na spotkaniu z radnymi Targówka w zeszłym tygodniu już teraz Zarząd Transportu Miejskiego poprawia trasy autobusów na objazdach budowy II linii metra. Linie 212 (pl. Hallera - Pratulińska) i N02 (Marysin Wawerski - Metro Młociny) będą podjeżdżać ulicą Ossowskiego do zawrotki przy ul. Witebskiej. Szkoda tylko, że pierwsza z nich zacznie kursować rzadziej - co 10 min zamiast co 8 min w porannym szczycie. I tylko raz na pół godziny w weekendy. Po co komu taki autobus?

Ten schemat, na który natknąłem się na przystanku przed urzędem dzielnicy przy ul. Kondratowicza, stanie się więc lekko nieaktualny. A zmiany mają być jeszcze większe. ZTM poinformował dzielnicowych radnych, że wróci linia 356. Wcześniej łączyła Targówek z Bródnem, a teraz brakuje takiego połączenia. Nie ma tez jednak wolnych autobusów, choć jak zwykle na myśl przychodzi zbędna linia 184, mam też wątpliwości, czy potrzebne są wszystkie autobusy zaangażowane do obsługi linii Z-5 zastępującej tramwaje podczas remontu na ul. Andersa. Zwykle tkwią w korku, a jeżdżą nimi pojedynczy pasażerowie. Spotykam je, gdy stoją po dwa na pętli przy pl. Inwalidów.

ZTM przymierza się też do większych zmian z linią 156, i słusznie, bo ma za długą trasę (Metro Młociny - Bródno - Targówek - Szmulki - Dworzec Wschodni) i kursuje co 1/2 godziny. W grę wchodzi jej podział albo skrócenie trasy. Jak się jednak dowiedziałem, 156 raczej nie zostanie wycofane z Bielan. Czyli jakieś zmiany miałyby być zapewne na odcinku wschodnim.

Urzędnicy całkiem dobrze kombinują nad utworzeniem nowego połączenia osiedla Wilno i nowego zalewu przy ul. Bardowskiego na Elsnerowie z Targówkiem Mieszkaniowym. Gdybym miał obstawiać, linia 156 mogłaby zostać skierowana właśnie tam: Metro Młociny... Targówek - os. Wilno - Elsnerów. Ale też niewykluczone, że linia 356 zamieni się w całotygodniową (np. 256) i pojedzie: Bródno - Targówek - os. Wilno - Elsnerów, a 156 zostanie na trasie Pratulińska/Witebska (Targówek) - Bródno - Metro Młociny.

Radni zgłosili kilka problemów związanych ze zmianami w ruchu po rozpoczęciu budowy metra na Targówku. Jędrzej Kunowski (PO) mówił większym zagrożeniu wypadkami. Przypomniał potrącenie dwóch 11-latek na Handlowej przy Pratulińskiej, stłuczkę u zbiegu Handlowej z Kołową, dodał, że samochody "ocierają się o pieszych" na małej osiedlowej ul. Lusińskiej przy wjeździe na Handlową.

Inni radni dopytywali, co z obsługą powstających właśnie bloków na terenach po PGR Bródno vis-a-vis muru Cmentarza Bródnowskiego wzdłuż ul. św. Wincentego. Przejazd nią w godzinach szczytu jest bardzo utrudniony. Po południu samochody i autobusy stoją w korku od ronda Żaba aż po ul. Kondratowicza. Jadąc na spotkanie w urzędzie dzielnicowym, wysiadłem na przystanku Żuromińska i dalej doszedłem na piechotę.

Agnieszka Piotrowska z Zarządu Dróg Miejskich poinformowała, że deweloper został zobowiązany do budowy pasu do skrętu na osiedle z ul. św. Wincentego. Wiceburmistrz Targówka Grzegorz Gadecki (PO) powiedział: - Nie będzie większej przebudowy ul. św. Wincentego przed zakończeniem prac przy II linii metra w maju 2019 r. Niedawno jezdnia została wyremontowana. Plan przewiduje też wyjazd z nowych osiedli przedłużeniem ul. Samarytanka do ul. Korzona i Radzymińskiej.

Mają być spotkania władz dzielnicy z deweloperami w sprawie wspólnej budowy siatki lokalnych ulic na terenie między ul. św. Wincentego, Gilarską i Samaratynką. Widać jednak dobrze, że powinny też tu wkroczyć władze miasta i zacząć w końcu budować planowaną od ponad 20 lat tzw. ul. Nowotrocką łączącą skrzyżowania św. Wincentego/Matki Teresy z Kalkuty i Radzymińska/gen. Rozwadowskiego. Ten przejazd mógłby odciążyć Targówek Mieszkaniowy. Uważam, że to o wiele pożyteczniejsza inwestycja dla tej dzielnicy niż most Krasińskiego, o który jest tyle hałasu.

(osa)

19:36, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 maja 2016

Będą wytypowane kursy linii 131 do Wilanowa, choć po tej zapowiedzi małego palca niektórzy domagają się - jak łatwo było przewidzieć - całej ręki. Nową trasą ma kursować linia 108. Wilanowscy radni dopytują już, co z komunikacją na ul. Nowokabackiej, która w przyszłym roku połączy Powsin z Metrem Kabaty.


Pierwszy raz miałem dziś okazję wejść do otwartego jakiś czas temu ratusza Wilanowa przy ul. Klimczaka. Było warto. Nie tyle dlatego, że to rzeczywiście nowoczesna siedziba samorządu (co prawda kiepsko z parkowaniem i trzeba było korzystać z garażu sąsiedniego centrum handlowego), ale dyskusja wyglądała ciekawie, a radni, choć z różnych komitetów, razem walczyli o lepszą komunikację na swoim terenie. W dodatku ich uwagi i postulaty brzmiały tym razem w większości merytorycznie.

Najważniejsza wiadomość jest taka, że przedstawiciel Zarządu Transportu Miejskiego potwierdził publicznie: do końca roku trasa linii 131 zostanie wydłużona z pętli Sadyba do pętli Wilanów. Zastrzegł, że chodzi o wybrane kursy. Początkowo była mowa, że większość z nich nadal będzie się kończyć na Sadybie, ale potem radni podkreślali, że nawet "co drugi" kurs 131 dotrze do Wilanowa i żeby to zaprotokołować. Mam wątpliwości - oby nie ucierpiała na tym obecna część trasy 131, ta linia jest oblegana na Sielcach i odcinku do Metra Politechnika.

Rozbroiła mnie wypowiedź wiceprzewodniczącego rady Adama Bieńka (z lokalnego komitetu Stowarzyszenia Mieszkańców Wilanowa Wysokiego i Niskiego), który uznał, że skoro dla linii 131 ma być przebudowana pętla w Wilanowie, należałoby tam skierować wszystkie kursy i zlikwidować pętlę Sadyba, bo jego zdaniem jest już "niepotrzebna".

Na temat prac w obrębie pętli Wilanów wystąpiły pewne różnice zdań. Przedstawiciel ZTM zapowiedział, że po uwagach miejskiego inżyniera ruchu wybrano jeden z dwóch wariantów: do końca roku powstanie zatoka przystankowa o długości ok. 80 m przy wschodniej jezdni ul. Wiertniczej (w kierunku centrum). Tam będzie przystanek końcowy linii 131 i E-2. Na to rozżalona Elżbieta Wiśniewska z dzielnicowej rady seniorów przypomniała, że na poprzednim spotkaniu ZTM obiecywał w tym miejscu także przystanek końcowy linii 116. Po to, by można było wygodnie wysiąść do szkoły, kościoła czy centrum aktywizacji seniorów, a nie przechodzić kawał drogi przez pasy na szerokiej ul. Wiertniczej (takie to problemy pieszych, którzy nie rozumieją zmotoryzowani zdziwieni postulatami zwężania niektórych przeskalowanych arterii).

Radna Anna Drewniak (PiS) wyraziła uznanie dla ZTM, bo niedawno udało się przedłużyć (w wytypowanych kursach) trasę linii 164 na Kępie Zawadowskiej do ul. Calowej (swoją drogą: co szkodziłoby puścić te autobusy dalej i połączyć z linią 725 do Powsina i Starych Kabat?). Zdaniem radnej przydałoby się jednak lepiej skoordynować odjazdy 164 z przyjeżdżającą do Wilanowa linią 519. A także z dzwonkami na lekcje w szkole przy ul. Gubinowskiej - tak jak to się udało zrobić w przypadku szkoły przy ul. Uprawnej w Powsinku. ZTM sprawdzi, czy to możliwe, ale zmiany mogą być trudne bez korygowania rozkładu linii 163, która też obsługuje wschodnie rubieże dzielnicy za pałacem wilanowskim.

Tej samej radnej zależałoby też na przekierowaniu linii 108 od Metra Wilanowska przez al. Wilanowską w lewo nie w Sikorskiego przy Dolinie Służewieckiej do św. Bonifacego jak dziś, tylko dopiero w Sobieskiego do św. Bonifacego. Dzięki temu mieszkańcy osiedla Arbuzowa przy al. Wilanowskiej mieliby dojazd do przychodni i szkół przy Sobieskiego i św. Bonifacego. ZTM przedstawił jednak inny plan: do końca roku mają zostać wybudowane dodatkowe przystanki i linia 108 pojedzie od Elektrociepłowni Siekierki przez Augustówkę prosto a nie w prawo na skrzyżowaniu z Powsińską - do Nałęczowskiej (a pamiętam jeszcze, jak w latach 90. pisałem teksty o tym, kiedy jej odcinek zostanie wreszcie wyasfaltowany :-) i dalej Sobieskiego, św. Bonifacego, Sikorskiego, al. Wilanowską do Metra Wilanowska. Tyż dobrze, bo oznacza to mniej dublujących się linii na problematycznym lewoskręcie Powsińska -> św. Bonifacego.

Radna Bożena Laskowska (PO) domagała się "po raz kolejny" przystanku "na żądanie" dla linii 519 na Przyczółkowej przy Pałacowej. Przyznała, że pomiary liczby pasażerów już tam były, wykazały niewielkie zainteresowanie, ale jej zdaniem jest zapotrzebowanie, zresztą komu szkodzi taki warunkowy przystanek, jeśli nie będzie chętnych w danym kursie. A obok powstają dwa nowe osiedla. ZTM ma się nad tym zastanowić.

Radny Tomasz Kuszłejko (Stowarzyszenie Mieszkańców Miasteczka Wilanów) był niepocieszony, że ZTM nie wywiązuje się z obietnic złożonych przed rokiem: nadal nie ma linii łączącej Miasteczko Wilanów przez ul. Branickiego i Przyczółkową z pętlą Wilanów, gdzie mieszkańcy zyskaliby dodatkowe przesiadki do linii w kierunku Śródmieścia. W tej roli radny wskazuje autobusy 116, choć nie upiera się, może być też przedłużone 522, a może chociaż 317 kursujące w dni powszednie (na dobry początek). Sprawa wydaje się aktualna wobec zapowiedzi wydłużenia trasy 131.

Na co padła sakramentalna odpowiedź ze strony ZTM: brakuje wolnych autobusów. - W taki sposób - odparł radny Kuszłejko - nie mamy chyba po co w ogóle dyskutować o poprawianiu komunikacji. Bo przecież wydłużanie tras to także większe koszty zużycia paliwa - dodał z przekąsem.

Ale też usłyszeliśmy od przedstawiciela ZTM nieoczekiwaną ofertę: proszę wskazać z której linii można by zabrać autobusy dla Wilanowa. To ja już spieszę z odpowiedzią: jest sobie taka linia 184, która na dystansie 8,5 km dubluje otwartą w zeszłym roku trasę tramwajową na Bemowie, a której utrzymanie (wożących powietrze autobusów) kosztuje 3,5 mln zł rocznie!

Wiceburmistrz Wilanowa Artur Buczyński (PO) doprecyzował, że dzielnica negocjuje z ZTM skierowanie linii autobusowej do powstającego kompleksu oświatowego w Miasteczku Wilanów. Proponowana trasa: Branickiego - św. Urszuli Ledóchowskiej - Prymasa Hlonda. - Mam nadzieję, że do września będziemy mogli podać radosną wiadomość w tej sprawie - stwierdził wiceburmistrz.

Tymczasem radna Joanna Szubińska-Piszczek (PiS) walczy o biletomat w Powsinie. Stanie więc koło przystanku przy Rosochatej, trwa już uzgadnianie źródła zasilania maszyny (przy okazji informacja dla Miasteczka Wilanów - tu biletomat będzie przy ul. Branickiego, jeśli na jego podłączenie zgodzi się wspólnota pod nr. 12). Radna nieśmiało pyta też o przywrócenie wszystkich kursów linii 519 do Powsina, bo co drugi kończy się w Wilanowie. Tutaj sukcesu jednak nie odniesie, bo ZTM uważa, że liczba autobusów z Powsina jest optymalna.

Za celny uważam wniosek radnej Piszczek w sprawie zmian w komunikacji po otwarciu ul. Nowokabackiej między Powsinem a Metrem Kabaty zapowiadanym na lipiec 2017 r.: - Mieszkańcy oczekują, że ZTM już w tym roku przedstawi i skonsultuje propozycje nowych tras, a nie narzuci zmiany w ostatniej chwili - powiedziała. Prosiła, żeby nie ucierpieli na tym pasażerowie z ul. Przekornej w Powsinie, którzy też chcą dojeżdżać do najbliższej stacji metra. Reprezentant ZTM poinformował, że temat dopiero będzie analizowany, ale już czeka na sugestie. Moje opisałem już w Autobusie_czerwonym w październiku zeszłego roku: http://autobusczerwony.blox.pl/2015/10/Jakie-trasy-na-nowych-ulicach.html

Radna Danuta Zygańska (PO) domaga się przedłużenia trasy linii 163 z Sadyby do pętli Stegny. Jej zdaniem byłoby to lepsze połączenie dla mieszkańców coraz bardziej rozbudowujących się osiedli na Zawadach. ZTM nie widzi jednak takiej potrzeby i proponuje przesiadki.

Na tę uwagę kilkoro radnych, w tym przewodniczący rady Wilanowa Hubert Królak (PO), stwierdziło, że absolutnie popierają politykę miasta, która zachęca do przesiadania się do komunikacji miejskiej, ale przy takim podejściu trudno zakładać, że wiele osób z peryferii będzie skłonnych zostawić swoje samochody w garażach. Przedstawiciel ZTM przypomniał, że ok. 2020 r. do Miasteczka Wilanów mają dojeżdżać tramwaje. Radna Piszczek zainteresowała się, gdzie będą się do nich przesiadać mieszkańcy przyjeżdżający tu z Konstancina czy terenów jeszcze w granicach Warszawy za Powsinem czy Kępą Zawadowską. Usłyszała, że nie ma informacji o przygotowywaniu parkingu/garażu przesiadkowego do tramwajów. A szkoda.

(osa)

21:31, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (13) »
piątek, 13 maja 2016


Fot. UD Wola

W wąskim gronie najbardziej zainteresowanych wprowadzeniem komunikacji miejskiej na nowe osiedla w części Woli nazywanej Odolanami odbyły się wczorajsze konsultacje. Tak mało osób jak w sali gimnastycznej SP nr 132 przy Grabowskiej jeszcze nie widziałem - zwykle na podobne spotkania przychodzi ich kilkadziesiąt, a nawet powyżej setki.

Tym większe zaskoczenie, że nawet w tak niewielkiej grupie zaznaczył się bardzo silny podział na zwolenników i przeciwników linii autobusowej, którą Zarząd Transportu Miejskiego proponuje wzdłuż ul. Jana Kazimierza. Najgłośniej - o dziwo - protestowało kilka młodych pań. Wcześniej wydawało mi się, że celowość tych konsultacji jest wątpliwa, a jednak urzędnicy znaleźli się między młotem a kowadłem.

Na południe od Wolskiej, gdzie kiedyś były tereny przemysłowe poprzecinane bocznicami kolejowymi, teraz rośnie blok za blokiem. Naturalnie bez planu zagospodarowania przestrzennego, który dopiero powstaje - to w Warszawie standardowa sytuacja, ratusz nie jest w stanie zapanować nad bałaganem urbanistycznym. W tych warunkach trwa próba zorganizowania transportu publicznego dla nowych osiedli.

Z czasów mojego dzieciństwa na Woli pamiętam, że w tę okolicę zapuszczała się linia 149 - autobusy skręcały z ul. Kasprzaka w ul. Ordona i docierały do jej końca, gdzie znajdowała się pętla uliczna. Było to w latach 1968-82. Potem komunikacja została stąd wycofana, bo chyba nie było na nią dużego zapotrzebowania. Zresztą dramatycznie pogarszał się stan nawierzchni ul. Ordona, którą Zarząd Dróg Miejskich jako tako odnowił dopiero w zeszłym roku.

ZTM dał nowym mieszkańcom trzy warianty do wyboru: zerowy - brak autobusu, z linią jednokierunkową i z linią dwukierunkową - w tych wersjach jako dojazd do najbliższej stacji metra Rondo Daszyńskiego przez ul. Prostą, Kasprzaka, Ordona i Jana Kazimierza. 

Numer jeszcze nie jest ustalony, pewnie pasowałby wolny obecnie 106 - to była linia przez wiele lat związana z Wolą.

Wariant z linią jednokierunkową nie budzi entuzjazmu ani mieszkańców, ani kierowców autobusów, którzy nie mieliby gdzie odpoczywać na pętli. Taką możliwość daje im wariant nr 2 - byłby postój przy Cmentarzu Wolskim. Urzędnicy ZTM przekonywali, że nie jest możliwe odwrócenie przebiegu linii jednokierunkowej ze względu na brak skrętu w lewo z ul. Wolskiej w Studzienną. Nie chcą też wydłużać nowej linii do Dworca Centralnego czy centrum, bo wtedy musiałaby kursować dwukrotnie rzadziej (plan zakłada odjazdy co 10 min w godzinach szczytu, a co kwadrans poza szczytem i w weekendy).

Tu ciekawostka. Z obserwacji ZTM wynika, że autobusy linii 105 z Osiedla Górczewska i Lazurowej niemal wyludniają się przy Metrze Rondo Daszyńskiego. Podczas konsultacji przed rokiem pasażerowie domagali się, by pozostawić je na dłuższej trasie do Marszałkowskiej i na Powiśle, ale tam według urzędników jeździ już mało kto. Dlatego ZTM będzie się przymierzał, by docelowo skrócić trasę 105 do odcinka Osiedle Górczewska - Metro Rondo Daszyńskiego, puścić na nim jeszcze więcej autobusów niż teraz i ewentualnie skasować linię ekspresową E-5. Co na Grzybowskiej, Królewskiej i Tamce? Jak usłyszałem - tam wystarczy linia 102. Nie wydaje mi się, bo jej trasa jest za długa, autobusy są niepunktualne, a kursy za rzadkie (co 20-30 min). Choć zgadzam się, że obecna trasa 105 na dłuższą metę jest nie do utrzymania.

Co do nowej linii dwukierunkowej przez ul. Jana Kazimierza wpływają postulaty, by autobusy nie zawracały przy Cmentarzu Wolskim, ale dalej na zachód, zapewniając przesiadki do linii 189 przy skrzyżowaniu Połczyńska/Dźwigowa. ZTM twierdzi jednak, że tam nie ma dobrego punktu do zawracania. A może wydłużyć trasę do pętli Nowe Włochy albo i dalej? Wtedy można by skierować nowym odcinkiem obecną linię 194: Gołąbki - os. Niedźwiadek - Nowe Włochy - Dźwigowa - Połczyńska - Jana Kazimierza - Ordona - Kasprzaka - Metro Rondo Daszyńskiego.

Zastrzeżenia przeciwników komunikacji miejskiej na ul. Jana Kazimierza były następujące: przystanki zabiorą miejsca parkingowe, a już teraz nie ma gdzie zostawiać aut, przystanków (na żądanie) ma być za dużo - przy Gizów i Goleszewskiej "rzut kamieniem od siebie i zanim autobus ruszy, już będzie się musiał zatrzymywać". A poza tym hałas, spaliny, tamowanie ruchu, niebezpieczeństwo. Tak postrzegają komunikację miejską osoby, które sprowadziły się na Odolany, niektóre z nich spoza Warszawy, przyzwyczajone do tego, że wszędzie podjeżdża się samochodem, a jednocześnie narzekające na korki i brak miejsc parkingowych.

Jednocześnie na konsultacje przyszła grupa osób z diametralnie innym myśleniem. - Jestem bardzo wdzięczny ZTM za propozycję autobusu na Jana Kazimierza. Dojeżdżam do pracy samochodem, ale chętnie przesiądę się do komunikacji miejskiej, żeby nie płacić za parkowanie. Popieram linię dwukierunkową i czy nie można by też uruchomić połączenia z Dworcem Zachodnim? - mówił jeden z mieszkańców (pożyczał ode mnie długopis, żeby wypełnić kolportowaną podczas konsultacji ankietę).

Urzędnicy odpowiadali, że obecna propozycja jest rozwiązaniem tymczasowym. Docelowo powstanie ulica równoległa do ul. Jana Kazimierza, na południe od niej: dwa pasy ruchu w obu kierunkach, gdzie mają być zabudowywane tereny pokolejowe. Wtedy autobusy zostaną tam przeniesione. Dlatego w ZTM widzieliby na ul. Jana Kazimierza zwykłe, tymczasowe przystanki. Na co rozległy się protesty mieszkańców, że pewnie nie będzie wiat i przyjdzie im moknąć na deszczu. Z kolei przedstawiciel miejskiego inżyniera ruchu stwierdził, że inż. Janusz Galas nie zgadza się, by autobusy zatrzymywały się na jezdni, bo w tym przypadku nie będzie to uspokajanie, tylko hamowanie ruchu. Domaga się zatok przystankowych albo przynajmniej półzatok.

Nie jest jasne, ile miałby potrwać stan tymczasowości. Najpierw padła informacja, że 2-3 lata, ale obecny na spotkaniu burmistrz Woli Krzysztof Strzałkowski (PO) przyznał, że budowa nowej, szerokiej ulicy na Odolanach może zająć nawet 5-6 lat. Po pierwsze, na razie nie ma je w planach inwestycyjnych miasta. Po drugie, najpierw trzeba uchwalić plan zagospodarowania. Jego zdaniem potrwa do końca roku, choć ja nie byłbym aż takim optymistą, znając tempo pracy w miejskim biurze architektury i obietnice składane tam z reguły na wyrost.

Burmistrz Strzałkowski powiedział mi, że jest przekonany do celowości uruchomienia komunikacji miejskiej na ul. Jana Kazimierza, nawet przed jej remontem. Według niego proponowaną linię autobusową mimo protestów popiera większość mieszkańców. Przy korzystnym zbiegu okoliczności mogłaby ruszyć może i po wakacjach. Trzeba tylko wytyczyć ul. Hubalczyków łączącą ul. Jana Kazimierza z Fortem Wola i pętlą Cmentarz Wolski (budowa tego odcinka już trwa) i wyznaczyć miejsca na przystanki wzdłuż ul. Jana Kazimierza. Jej remont ZDM planuje na raty - pierwszy odcinek w 2017 r., a drugi - w 2018 r. Burmistrz wygląda na zdeterminowanego, żeby autobusy jak najszybciej zapewniły dojazd dzieciom z ul. Jana Kazimierza do najbliższej szkoły przy ul. Grabowskiej. I żeby dzieci nie musiały przechodzić przez szerokie, ruchliwe jezdnie.

(osa)

14:18, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (14) »
wtorek, 10 maja 2016

Jest sukces: po 10 miesiącach zniknęła betonowa kostka nazywana przez drogowców zabrukiem, którą spółka RWE pozostawiła na pamiątkę po zeszłorocznych wykopkach pod kable w krzakach przy Czerniakowskiej:


A jeszcze kilka dni temu w drodze do pracy mijałem taki widok (http://autobusczerwony.blox.pl/2016/04/Zabruk-przezimowal.html#ListaKomentarzy):

Myślałem, że drogowcy już zapomnieli wyegzekwować do końca obiecany remont. Na jezdni, z której korzystają kierowcy, pewnie nie trwałoby to tak długo. To dość dziwne, bo Zarząd Dróg Miejskich i jego sekcja rowerowa niezmiennie potwierdza, że komfort cyklistów traktuje priorytetowo. Fantastycznie wygląda np. nowy, kilkukilometrowy szlak rowerowy wzdłuż al. Stanów Zjednoczonych - od Wału Miedzeszyńskiego przez Saską Kępę i Przyczółek Grochowski na Gocławek. Teraz cieszę się z remontu drogi rowerowej przy Wisłostradzie na wysokości Podzamcza, gdzie dotąd była mało wygodna kostka betonowa, a teraz możemy się spodziewać nawierzchni z asfaltu. Czy jednak uda się choć trochę poszerzyć ten ruchliwy odcinek?


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej

Największą radość sprawia jednak to, jak rozkręca się importowana do Warszawy z Gdańska akcja "Rowerowy maj". Dało się w nią wciągnąć tysiące dzieciaków ze szkół podstawowych. Rozmawiałem z rodzicami, którzy pedałują razem z nimi, mamy też cyklistów wśród nauczycieli i dyrektorów. Tak teraz wyglądają podwórka 56 podstawówek we wszystkich 18 dzielnicach, które uczestniczą akcji:


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej


Facebook/Pełnomocnik Prezydenta m.st. Warszawy ds. komunikacji rowerowej

Pogoda sprzyja, na razie maj jest wyjątkowo słoneczny i ciepły, nic - tylko wskakiwać na rower. Ja się dałem nawet namówić na uczestnictwo w akcji European Cycling Challenge, w której mieszkańcy wykręcają przez cały miesiąc na dwóch kółkach kilometry dla swoich miast. W tym roku robimy to razem z moimi dziećmi - ja do pracy, oni do swoich szkół, a razem rekreacyjnie. Warszawa już kiedyś wygrała w tej rywalizacji, ostatnio była trzecia. Teraz na prowadzenie wysforował się Gdańsk, ale jego przewaga jest tak duża, że budzi to podejrzenia, czy gra odbywa się do końca fair. Co jednak szkodzi pojeździć na rowerze dla własnego zdrowia i lepszego klimatu w swoim mieście, nawet trochę na akord.

(osa)

20:55, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa