sobota, 28 czerwca 2014

W stolicy Bawarii Monachium z jej świetnie rozwiniętą siecią metra, kolei dojazdowych i tramwajów wśród tych ostatnich zwraca uwagę rozwiązanie dość nietypowe: to linia 23 z pętlą Muencher Freiheit w dzielnicy Schwabing.

Przede wszystkim jednak, nietypowe jest to, że linia 23 stanowi w mieście samodzielny byt. Na schemacie monachijskich tramwajów pokazano ją kolorem jasnozielonym - z dala od centralnie położonych przystanków przy dość ponurym z zewnątrz dworcu głównym czy Karlsplatz, gdzie zjeżdża się większość spośród 13 linii:

Intensywnie użytkowane tory przed dworcem głównym trzeba więc od czasu do czasu konserwować:


Wróćmy jednak do peryferyjnie położonej linii 23. Na schemacie widać, że jest oddzielona od całej sieci tramwajowej, a połączenie z nią zapewnia specjalnie wytyczony przejazd techniczny (kolor szary) przez Koelner Platz. Służy wyłącznie do wyjazdów i zjazdów tramwajów do zajezdni.

Linia 23 to tylko siedem przystanków między Muenchner Freiheit a Schwabing Nord z czasem przejazdu wynoszącym zaledwie 8 minut. Mimo to władze Monachium uznały, że warto się porwać na taką relację i w listopadzie 2006 r. zaczęły się roboty przygotowawcze, a w marcu 2007 r. wbito pierwszą łopatę. Wykorzystano istniejący wcześniej odcinek, którym kursowała dawna "trójka".

Po 2,5 roku cała linia była gotowa - tramwaje ruszyły w grudniu 2009 r., m.in. przez efektowny 84-metrowej długości podwieszany most. Po drodze są trawiaste, zielone torowiska i zielona fala na skrzyżowaniach. Trasa prowadzi w okolice monachijskiego ringu i nowoczesnego kwartału Parkstadt Schwabing. Kursy w godzinach szczytu co 7-8 minut, poza szczytem - co 10 min, a wieczorem - co 20 minut, czyli wystarcza wtedy jedna brygada. Przejazd linią 23 nagrał na filmiku "esbek2" -> link: http://www.youtube.com/watch?v=FDnWRIaM4OM

Absolutnie fantastycznie wygląda początkowy przystanek z pętlą Muenchner Freiheit (przedwojenna nazwa tego miejsca za rządów nazistów brzmiała jak w przypadku wielu takich ruchliwych placów w niemieckich miastach - Danziger Freiheit, co miało podkreślać, że Gdańsk jest rzekomo wolnym miastem).

Stalowa konstrukcja zadaszenia pętli Muenchner Freiheit wspiera się na 24 filarach. Mamy tutaj dwa tory postojowe dla tramwajów, a obok peron dla autobusów.

Pasażerowie chętnie dojeżdżają rowerami, które przypinają do barierek:

Podejrzewam jednak, że celem rowerzystów nie są tramwaje wyruszające stąd na obrzeża Monachium, ale raczej metro, którego stacja znajduje się pod placem:

Zjeżdżają się tu, a w drugą stronę rozwidlają, dwie linie U3 i U6. Przez centrum jadą wspólnym odcinkiem, co jest charakterystyczne także dla innych linii w Monachium. To pokazuje, że nie ma sensu planować rozwidlenia II linii metra w Warszawie na jedną zaledwie, ostatnią stację dla Bródna i jedną (tylko początkowo?) dla Zielonej Białołęki. W tym przypadku powinno być albo-albo.

Oczywiście inaczej niż na naszej stacji Stadion Narodowy urządzono też halę peronową. Linie U3 i U6 mają wspólny peron (to ważne zwłaszcza dla jadących w stronę centrum), a nie osobne, co utrudnia przesiadki.

U progu wakacji możemy sobie życzyć jak najwięcej ciekawych odkryć transportowych podczas podróży w kraju i zagranicą.

(osa)

21:13, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (6) »
środa, 25 czerwca 2014

Urzędnicy ZTM sygnalizują kolejne ustępstwa, na które byliby skłonni pójść po krytyce podczas kończących się pojutrze konsultacji w sprawie nowych tras tramwajów i autobusów po otwarciu II linii metra. Wcześniej słyszeliśmy, że ma być przywrócona linia tramwajowa ze Szmulek do Trasę W-Z i przez most Śląsko-Dąbrowski na Wolę (jak dawna "13"). Poza tym linia autobusowa 527 z Zielonej Białołęki miałaby jednak przekraczać Wisłę, a nie zawracać przy Dworcu Wileńskim.

Radny z Pragi Południe Karol Kowalczyk (PO) poinformował mnie właśnie, że na posiedzeniu jednej z komisji w tej dzielnicy urzędnicy ZTM przedstawili nowe propozycje dla linii 102. Na Grochowie był zdecydowany opór przeciwko kierowaniu tego autobusu do stacji metra Stadion Narodowy. ZTM znalazł wyjście pośrednie, które moim zdaniem nie wygląda źle (nie wiem, co o tym sądzą pasażerowie 102, ja nim nie jestem).

Otóż linia 102 pozostałaby na trasie PKP Olszynka Grochowska - rondo Waszyngtona przez ul. Szaserów, Podskarbińską i al. Waszyngtona. Zapewniałoby to dojazd do szpitala wojskowego, w okolice urzędu dzielnicowego, do tramwajów na Grochowskiej i przesiadek na rondzie Waszyngtona w stronę centrum. Dalej 102 zjeżdżałby nad Wisłę, ale nie przez most Świętokrzyski do ul. Sokolej i stacji metra Stadion Narodowy. Nie wiem, jak z trasą powrotną, ale jeśli miałaby prowadzić przez ul. Zamoyskiego i al. Zieleniecką do ronda Waszyngtona, to byłby kłopot z przesiadkami z autobusów przyjeżdżających z centrum w inne miejsce.

Tak naprawdę zostanie więc zachowana podstawowa lokalna funkcja 102 na Grochowie, a odpadnie bezpośredni przejazd na Powiśle i pod BUW. Możliwa będzie jednak przesiadka do linii 111 na rondzie Waszyngtona. Pasażerowie stracą też dojazd na Wolę do pętli Młynów, ale podobno nie ma na to zbyt wielu chętnych z Grochowa. Mam nadzieję, że nowa linia kursująca z Młynowa na Mariensztat (oby z numerem 106) będzie mieć chociaż zdecydowanie lepszy rozkład niż 102 - podczas konsultacji apelowali o to mieszkańcy Woli.

ZTM nie rezygnuje z bezpośredniego połączenia Grochów (a właściwie Gocławek Wschodni - Metro Stadion Narodowy) przez Dworzec Wschodni. W tej roli wystąpiłaby nowa lokalna linia 202. Jeśli jednak z podobnie żałosną częstotliwością jak snujące się już teraz po Grochowie linie 173 czy 315, to jest to skórka warta wyprawki. Zwyczajne marnowanie autobusów i dublowanie nie tak znowu obciążonej trasy linii 188 na Gocławku Wschodnim. Przypomnijmy, że linia 202 jeszcze w zeszłym roku raz na godzinę przewoziła powietrze po Targówku, Bródnie i Zaciszu - zlikwidowano ją pod pretekstem cięć w budżecie na komunikację.

Jeśli chodzi o linię 166 szykowaną wcześniej przez ZTM na Olszynkę Grochowską po obecnej trasie 102, urzędnikom zależy na utrzymaniu trasy z Ursynowa do ul. Ludnej i ronda Waszyngtona. Dalej autobusy według radnego Kowalczyka mogłyby dojeżdżać np. do Dworca Wschodniego, czyli jak dawniej.

Od czytelnika z Targówka dostałem z kolei zestaw odpowiedzi ZTM na interpelacje radnego Macieja Jankiewicza (PiS). Najciekawsza wydaje się sugestia, że linia 512 też dojeżdżałaby na Sokolą przy stacji Metro Stadion Narodowy zamiast kończyć trasę przy Dworcu Wileńskim. Niewykluczone, że w ten sposób ZTM chce odpowiedzieć na postulaty zgłaszane podczas konsultacji na Pradze w sprawie lokalnej linii kursującej ul. Jagiellońską (między Targową a Wisłą). Z drugiej strony był tam silny protest przeciwko planowanemu zawracaniu autobusów z Zacisza i Targówka przez Jagiellońską do al. "Solidarności".

Na koniec skarga od czytelnika ze Śródmieścia na radnych i władze tej dzielnicy, które jego zdaniem wyjątkowo słabo zaangażowały się w konsultacje. Podczas gdy inne samorządy organizowały dodatkowe spotkania i posiedzenia komisji, w Śródmieściu zapadła cisza. W dodatku konsultacje odbywały się w dość dziwnym miejscu (przy ul. Polnej) z dala od miejsca planowanych zmian. Skutek był taki, że przychodziły pojedyncze osoby. Szkoda, bo radni Śródmieścia mogliby się np. upomnieć o dodatkowe przystanki autobusów na ul. Świętokrzyskiej.

(osa)

12:22, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (12) »
niedziela, 22 czerwca 2014

Między 20 a 30 czerwca po raz pierwszy w Warszawie można głosować na projekty zgłoszone do budżetu partycypacyjnego (zamiast tego urzędniczego dziwoląga wolę mówić: budżet obywatelski). Do wyboru jest ok. 1,5 tys. pomysłów, ale czytelników bloga mieszkających w Warszawie chciałbym zachęcić szczególnie do poparcia jednego z nich. Tu odrobina prywaty, choć pro publico bono, bo to nasz rodzinny projekt wyciszenia przed hałasem z Wisłostrady terenów rekreacyjnych i placu zabaw w parku na Kępie Potockiej.

To ulubione miejsce nie tylko wielu żoliborzan, ale też mieszkańców innych dzielnic. Tutaj się spaceruje, piknikuje, chodzi na piwo do "Araba", jeździ na rowerze i rolkach, gra w ping ponga czy siatkówkę, a zimą w hokeja. Park na Kępie Potockiej powstał w latach 60. wokół starorzecza Wisły, zwanego powszechnie "kanałkiem". Od ok. 10 lat mamy tutaj świetny plac zabaw, jeden z pierwszych takich w Warszawie (na początku były jeszcze dwa inne - w parku Ujazdowskim i parku Żeromskiego), na który ciągną nie tylko okoliczne dzieciaki.

Na dalszym planie tego zdjęcia widać pas zieleni, za którym znajduje się ruchliwa Wisłostrada. Jej jezdnia w stronę centrum została niedawno poszerzona, żeby usprawnić zjazd z remontowanego mostu Grota-Roweckiego i Trasy AK:

Można się spodziewać, że samochody będą jeździły jeszcze szybciej niż teraz i hałas stanie się naprawdę nieznośny. Odpoczywającym na Kępie Potockiej doskwiera już teraz, zwłaszcza gdy nie ma jeszcze liści na drzewach i krzewach - wtedy brakuje nawet tej naturalnej, choć niezbyt wydajnej ochrony.

Stąd nasz pomysł zgłoszony do budżetu obywatelskiego, żeby na długości ok. 500 m od węzła Wisłostrady z Trasą AK i mostem Grota-Roweckiego uzupełnić wał ziemny i nadbudować go niewysokim (ok. 1,75 m) ekranem. Szczegóły też na: https://www.facebook.com/events/657785424300727/?ref=22. Ważne jest to, że ten ekran miałby zostać wykonany z naturalnych materiałów i obsadzony pnączami. Jesteśmy zdecydowanymi przeciwnikami blaszanej ekranozy, która opanowała w ostatnich latach polskie drogi:

Ochrona przed hałasem w parku na Kępie Potockiej mogłaby więc wyglądać np. tak, jak wzdłuż wielu dróg szybkiego ruchu we Włoszech, w Niemczech, Austrii czy Francji:

Wartość naszego projektu wyceniliśmy na 275 tys zł. Nie wiemy, niestety, dlaczego podczas weryfikacji urzędnicy podwyższyli tę kwotę niemal dwukrotnie do 500 tys. (dlaczego nie 496 tys. albo 388 tys.?). Żałuję, bo zmniejsza to szanse innych znakomitych pomysłów na Żoliborzu, ale też naszego. Pula do wydania w dzielnicy w 2015 r. wynosi bowiem tylko 685 tys. zł.

Jak można poprzeć ciszę na Kępie Potockiej? Spacerowicze, piknikowicze, goście "Araba", bywalcy placu zabaw, sąsiedzi - nic prostszego! To tylko 3 kroki:
1) Wchodzimy na stronę www.twojbudzet.um.warszawa.pl
2) W spisie dzielnic odnajdujemy Żoliborz (uwaga! niestety, można poprzeć projekty tylko w jednej dzielnicy, inaczej głos będzie nieważny)
3) Klikamy na projekt nr 25.

Ponieważ w każdej dzielnicy można poprzeć maksimum 5 projektów, polecam Wam jeszcze te z Żoliborza, na które zagłosowałem - uważam, że będą służyć wygodzie i bezpieczeństwu pieszych i rowerzystów, sprzyjają zieleni miejskiej, a wśród nich są też nowatorskie jak na Warszawę (likwidacja zatok autobusowych) - takie, które będzie można powielać w innych dzielnicach. Tak więc:
* projekt nr 10 - droga dla rowerów i aleja drzew na ul.Krasińskiego przy Parku im. Żeromskiego (wytyczenie dwukierunkowej drogi dla rowerów na prawym pasie ul.Krasińskiego wzdłuż Parku im. Żeromskiego od pl.Wilsona do ul.Czarnieckiego, odtworzenie alei drzew wzdłuż jezdni.
* projekt nr 13 - wyznaczenie pasów rowerowych w ul.Krasińskiego (od ul.Broniewskiego do pl.Wilsona i przeniesienie parkowania z chodnika częściowo na jezdnię - powstanie ważna trasa rowerowa, powiększy się przestrzeń dla pieszych i poprawi bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu).
* projekt nr 23 - likwidacja zatok autobusowych w ul.Mickiewicza (przystanki Bohomolca 2 szt. i pl.Wilsona 1 szt.) przez ich zabudowę chodnikiem z krawężnikiem, autobusy będą zatrzymywały się na zewnętrznym pasie ruchu jezdni.
* projekt nr 40 - przejście dla pieszych przy północnym krańcu zatoki przystankowej Barszczewska (pasażerowie wysiadający na ul. Gwiaździstej przebiegają przez jezdnię, dochodzi do niebezpiecznych sytuacji).

Ewentualnie projekt nr 5 (skrót rowerowy na pl. Wilsona przed kinem Wisła) i projekt nr 11 (donice zabezpieczające drzewa przy pl. Wilsona przed wejściem do metra).

Trudno powiedzieć, jakie szanse na realizację ma zabezpieczenie Kępy Potockiej przed hałasem. Uważam jednak, że jest to projekt, który służyłby wielu osobom, które tu wypoczywają. Jeśli więc nawet przepadnie w głosowaniu, mam nadzieję, że sięgnie po niego samorząd dzielnicowy, a kandydaci na radnych w tegorocznych wyborach wpiszą go do swoich programów.

Jeszcze raz apeluję o udział w głosowaniu i dziękuję za każdy głos - Żoliborz, Kępa Potocka, projekt nr 25.

Jarosław Osowski

22:50, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (6) »
środa, 18 czerwca 2014

Ciągnie się przebudowa "serka bielańskiego" (już ósmy miesiąc!), a wykonawca - firma Planeta - robi wszystko, żeby pieszym nie było tu zbyt wygodnie.


Fot. Franciszek Mazur/AG

Miesiąc temu zamknęła początkowy fragment ul. Kasprowicza, żeby go rozebrać (dzięki temu ratusz będzie mógł sprzedać więcej atrakcyjnej ziemi przy stacji metra Słodowiec) i zabrała się do likwidacji wąskiego gardła na ul. Żeromskiego przy komisariacie policji. Zlikwidowano wtedy jedyne dojście z bloków na Słodowcu do metra i przystanku autobusowego w stronę Bemowa i Chomiczówki (albo od strony Śródmieścia i Bródna). Ludziom kazano chodzić dookoła. Oczywiście woleli nielegalnie skracać sobie drogę przez zaklejone pasy, narażając się na niebezpieczeństwo.

Początkowo Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych przekonywał, że tak być musi i potrwa to do sierpnia. Po interwencji m.in. naszej redakcji zareagował jednak miejskich inżynier ruchu. Polecił przywrócić zebrę tak szybko, jak tylko się da. I rzeczywiście pasy wyklejono i otwarto już trzy dni po ukazaniu się tekstu w "Gazecie Stołecznej". Zdarzyło mi się pochwalić w nim urzędników za to, że wreszcie podczas remontu pomyśleli (wprawdzie nie od razu, ale lepiej później niż wcale) nie tylko o kierowcach, ale też pieszych czy pasażerach komunikacji miejskiej. Tak się, niestety, nie stało np. podczas modernizacji pobliskiej Trasy AK, gdzie bez ceregieli zamknięto uczęszczany przystanek Osiedle Potok pod wiaduktem ul. Mickiewicza (miejsce słynne od czasu zeszłorocznej ulewy i zatopienia po dachy dziesięciu samochodów). Skutek jest taki, że z autobusu jadącego z Żerania można wysiąść dopiero przy Metrze Marymont albo właśnie na Słodowcu.

Wróćmy jednak na ul. Żeromskiego. Nowa jezdnia już wytyczona i zaczął się remont starej:

Minął miesiąc i znowu nie ma przejścia w najdogodniejszym dla przechodniów miejscu. Wyklejono już tam nawet pasy i wytyczono przejazd dla rowerzystów, stoją maszty sygnalizacji świetlnej, niestety, barierki i znak zakazu też. A piesi przemykają bokiem.

Wycofuję pochwały dla drogowców sprzed kilku tygodni. Wygląda na to, że napisałem je pochopnie. Brakuje tylko jeszcze wlepiającej mandaty policji. Ma tu w końcu dwa kroki z komisariatu. No, może nie dwa, bo bez przejścia jest trochę naokoło.

(osa)

21:43, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 16 czerwca 2014

Warszawa należy do organizacji Eurocities, a nasza pani prezydent stoi właśnie na jej czele. Z tej okazji w Centrum Nauki "Kopernik" odbyło się seminarium "Europolis. Inteligentne miasta przyszłości".

W relacji Dariusza Bartoszewicza zwróciłem uwagę na dwie wypowiedzi. Są ciekawe w kontekście tego, co w poruszanych sprawach przygotowują albo decydują rząd czy władze miasta.

Wiceprezydent Michał Olszewski zatroskał jakością powietrza w stolicy: "Największy problem Warszawy to emisja pyłu zawieszonego ze ścierania opon, klocków hamulcowych, częściowo ze spalin. Normy są przekroczone dwukrotnie". Mimo to zarząd miasta sprzeciwia się rozbudowie sieci tramwajowej, ochoczo przygotowując projekt metrobusów z Gocławia i Wilanowa. Trudno o nim powiedzieć, że jest przyjazny środowisku. Zabetonowane pasy w środku betonowych blokowisk i jeszcze więcej pyłu z opon i klocków hamulcowych i a ze spalin, bo wszystko ma być opłacalne przy założeniu, że miasto nie kupi dodatkowego taboru np. z silnikami elektrycznymi.

Drugi cytat z seminarium "Europolis" należy do ministra administracji i cyfryzacji: "Trzeba jasno zakomunikować, jak miasto chce utrudnić wjazd prywatnym samochodom do centrum. I to władze lokalne powinny same ustalać stawkę za płatne parkowanie, która jest teraz za niska" - stwierdził Rafał Trzaskowski.

Brawo, tyle że ustalaniem limitu cen parkowania wciąż zajmuje się Sejm. Zmianę, o której mówi minister Trzaskowski, obiecywało już dwóch szefów resortu transportu/infrastruktury. Kiedy wydawało się, że wszystko jest już na dobrej drodze, w październiku zeszłego roku rząd PO-PSL zablokował procedurę w obawie, że samorządy będą łupić kierowców. "Projekt ustawy opracowany przez Rządowe Centrum Legislacji na podstawie powyższych założeń, został przekazany do konsultacji międzyresortowych i społecznych. Ze względu jednak na obawy mieszkańców w kwestii wzrostu opłat za parkowanie zakłada się rezygnację z przedmiotowych propozycji" - napisała mi w październiku 2013 r. wiceminister administracji i cyfryzacji Magdalena Młochowska.

I tak ceny parkowania w Warszawie stoją w miejscu od 2008 r. Wszyscy, którzy wjeżdżają samochodem do centrum, wiedzą, że system od dawna nie działa tak, jak należy - ceny są za niskie, kary dla niepłacących też, mamy za mało kontrolerów, więc brakuje wystarczającej liczby wolnych miejsc do parkowania, większe są korki, bo kierowcy krążą, żeby w końcu gdzieś przystanąć.

Może seminaria są po prostu po to, żeby wygłaszać przed gośćmi z zagranicy słuszne formułki, a w życiu wychodzi to nieco inaczej?

(osa)

20:09, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (10) »
środa, 11 czerwca 2014

Temat przez bite trzy godziny był właściwie jeden: po otwarciu II linii metra autobusy 527 powinny zostać na obecnej trasie z os. Derby do pl. Bankowego, a najlepiej, żeby kursowały jeszcze częściej niż obecnie. Zielona Białołęka to kolejna część Warszawy objęta konsultacjami, gdzie mieszkańcy jednym głosem sprzeciwiają się przesiadkom do budowanej ogromnym kosztem 4,1 mld zł II linii metra. ZTM zaproponował skrócenie trasy 527 do Dworca Wileńskiego, odzyskanie pięciu autobusów, dołożenie dwóch kolejnych i jazdę z dwukrotnie większą częstotliwością co 3 minuty w szczycie.


Skręt z Radzymińskiej w Młodzieńczą na Zaciszu widziany przez kabinę kierowcy autobusu 527 - zakorkowane skrzyżowanie ok. godz. 17.30 udało się pokonać dopiero na czwartym zielonym świetle

Miałem dzisiaj okazję jechać linią 527 na konsultacje w szkole przy ul. Ostródzkiej (zdjęcia z tego przejazdu dołączam do wpisu) i było to potworne doświadczenie. Nie wyobrażam sobie dojeżdżania w takich warunkach na co dzień, ale też nie wyobrażam sobie, że zdecydowałbym się sprowadzić na tak fatalnie położone i wymyślone osiedle jak Derby. A spotkanie przy Ostródzkiej pokazało, że wcale nie jest to jeszcze najgorszy przypadek na Zielonej Białołęce (o czym zaraz). Z przystanku przy Dworcu Wileńskim niemal jednocześnie ruszyły autobusy 120 (stary jelcz, ale w miarę pusty) i 527 (nowocześniejszy MAN, za to wypchany po brzegi). Na ul. Skarbka z Gór linia przyspieszona dotelepała się tylko o minutę wcześniej od zwykłej. Najwięcej czasu straciliśmy na skręcie z Radzymińskiej w Młodzieńczą - autobus 527 przejechał dopiero na czwartym zielonym świetle. W sumie przejazd z redakcji "Gazety Stołecznej" na Dolnym Mokotowie trwał od godz. 16.40 do godz. 18.05 (ostatni odcinek ze Skarbka z Gór na Ostródzką zaliczyłem w kompletnie pustym autobusie 304, który objechał okoliczne pola, łąki i laski przez Kąty Grodziskie i Mańki-Wojdy).


Wypełniony do ostatniego miejsca autobus 527 ok. godz. 17.30 w drodze na osiedle Derby - tu obrazek z ul. Radzymińskiej przed skrętem w Młodzieńczą

Na miejscu mieszkańcy w największej liczbie (ok. 60 osób) podczas wszystkich dotychczasowych spotkań, burmistrz dzielnicy i jego zastępca, dwoje miejscowych radnych - niestrudzeni Agnieszka Borowska i Waldemar Roszak. Raczej spokojnie, dużo merytorycznych uwag. Furorę zrobiło dwóch uczniów - Kuba (lat 13) i Marcel (lat 11), którzy przez ponad dwie godziny czekali na swoją kolej, żeby zgłosić propozycje: - Niech linia 527 jeździ na kursach skróconych do Dworca Wileńskiego, a normalnie na pl. Bankowy - powiedział Jakub i dostał oklaski, a od wicedyrektora Andrzeja Frankowa pochwałę: - To bardzo dobry pomysł, na pewno weźmiemy go pod uwagę.

Kto wie, czy właśnie tak nie skończą się zabiegi mieszkańców Zielonej Białołęki. Już podczas spotkania na Pradze szef ZTM Wiesław Witek przyznał, że głosów za utrzymaniem 527 jest wiele i "Zieloną Białołękę będziemy jednak chcieli przez Wisłę przeprowadzić". Dzisiaj urzędnicy ZTM mocno się pilnowali, żeby nie złożyć tak jasnej deklaracji. Dopiero pod sam koniec spotkania dyrektor Franków tak odpowiedział p. Beacie z os. Derby, która podważała sens konsultacji i sugerowała, że wszystko już dawno zostało ustalone: - Sama się pani przekona, że te propozycje tras nie będą ostateczne.

Po czym burmistrz Białołęki Piotr Jaworski oświadczył: - Osobiście jestem za utrzymaniem 527 przez Wisłę.


Wjazd na osiedle Derby przez ul. Magiczną (w bok od ul. Głębockiej) - jest wąsko, duży ruch (tędy prowadzi teraz objazd zamkniętej Głębockiej), ale w korku się nie stoi

Zauważyłem, że wiele osób nie mówi o linii 527 tylko bardziej swojsko o "pięć-dwa-siedem". To tak jak kiedyś na Woli mówiło się o "piątkach" (linia 155) czy "szóstkach" (166). Tak więc p. Beata, która jeździ "pięć-dwa-siedem", ma następujące obserwacje: - Do godz. 9 autobus jest tak zapchany, że już na przystanku Magiczna przy wyjeździe z os. Derby nie da się wsiąść. Na ul. Młodzieńczej dzieją się dantejskie sceny - autobus stoi w korku, ludzie mdleją w tłoku. Niektórzy wysiadają na Radzymińskiej, żeby załapać się do innej, mniej zatłoczonej linii. 3/4 pasażerów dojeżdża jednak do Starego Miasta i pl. Bankowego.

Radny Roszak proponował, żeby 527 skierować ulicą św. Wincentego i 11 Listopada. Odpowiedź dyr. Frankowa była negatywna, bo przed rondem Żaba tworzą się jeszcze większe korki niż na Młodzieńczej. Nie zgodził się też z pomysłem p. Tomasza Janyszki z os. Derby: linia 527 przez Trasę Toruńską do węzła Marywilska i stąd do ronda Żaba. A co z dojazdem do centrum handlowego przy Głębockiej, co z pasażerami z nowych osiedli przy Malborskiej na Bródnie? Wielu mieszkańców os. Derby przekonywało jednak, że linia 527 powinna być dedykowana wyłącznie dla nich.

Elżbieta Łaniewska, mieszkanka os. Derby od 4 lat, poinformowała, że w tych dniach zbierała podpisy pod petycją przeciwko skróceniu trasy 527. Robiła to nie tylko na przystankach. Jak przyznała, do kościoła chodzi zwykle raz na rok, ale ostatnio była w niedzielę aż na 6 mszach, żeby lobbować i tam. Informację o proteście w sprawie linii 527 podał też ksiądz w ogłoszeniach parafialnych. P. Elżbieta ma ok. 1 tys. podpisów. Twierdzi, że poparło ją 95 proc. osób, z którymi rozmawiała, a 60-70 proc. deklarowało, że nie są zainteresowani przesiadkami do II linii metra.

Dyrektor Franków przekonywał, że to się zmieni od września, gdy na Targową wrócą tramwaje i przy "wileniaku" będzie się do czego przesiadać. Przyznał też jednak, że czas przejazdu do skrzyżowania Marszałkowskiej ze Świętokrzyską metrem i autobusem 527 z przesiadkami będzie porównywalny i wyniesie ok. 8 minut. Zachęcał przy tym, że na stacji Dworzec Wileński te przesiadki będą o wiele wygodniejsze niż na stacji Ratusz Arsenał, gdzie ludzie tłoczą się w jednym wejściu do metra.


Pierwszy przystanek linii 527 na os. Derby przy obecnej pętli linii 204 i 304 - dopiero tu wysiada duża część pasażerów i w autobusie robi się wyraźnie luźniej. Zwróćcie uwagę, jak dużo osób jechało z wózkami dziecięcymi - w okolicy brakuje miejsc w żłobkach i przedszkolach i małe dzieci trzeba dowozić zatłoczonym autobusem aż do Śródmieścia

Powtórzyły się jednak obawy, co się będzie działo przy Dworcu Wileńskim, gdy w porannym szczycie zjadą tu jednocześnie wszystkie autobusy na skróconych trasach, a do tego zatłoczone pociągi z linii wołomińskiej oraz tramwaje z Bródna i Szmulek. Dyr. Franków podał, że metro jest w stanie przewieźć 30 tys. pasażerów w ciągu jednej godziny, a teraz ich liczba w tramwach i autobusach kursujących przez most Śląsko-Dąbrowski wynosi 12-13 tys. A co, jeśli większość pasażerów będzie chciało nadal jeździć Trasą W-Z do Starego Miasta, pl. Bankowego czy przystanku przy kinie Femina? - padło pytanie z sali od Pawła Jamrożka (5 lat na os. Derby, dojeżdża 527 do Starego Miasta). Wiceszef ZTM stwierdził, że tramwaje i dwie planowane linie powinny wystarczyć.

Deklarował, że ZTM będzie odpowiadać negatywnie na prośby i interpelacje radnych Targówka w sprawie dodawania przystanków linii 527 na Radzymińskiej. Przeciwnie, nie wykluczył likwidacji przystanku przy Piotra Skargi, ale zastrzegł, że zostanie przystanek Młodzieńcza. Przekonywał, że przystanek dla wsiadających proponowany na ul. Wileńskiej umożliwi odsianie tych pasażerów, którzy dziś wsiadają do 527 na pl. Bankowym i podjeżdżają na Pragę czy Targówek, zajmując miejsce mieszkańcom Zielonej Białołęki.

Dyrektor Franków nie odpowiedział jednak na krytykę wieczornego rozkładu 527, gdy linia kursuje tylko co 30 minut. - Wracam o godz. 22 czy 23 z kina, teatru czy opery i nie wyobrażam sobie sterczeć pół godziny gdzieś na bocznej ulicy na Pradze - mówiła Agnieszka Kroszewska.

Jarosław Kolkowski z os. Derby obawiał się o sprawny wyjazd "pięć-dwa-siedem" z Wileńskiej przez zakorkowane skrzyżowanie Szwedzka/al. "Solidarności". Usłyszał, że na Wileńskiej nie ma korka, a na Szwedzkiej sytuacja komunikacyjna zmieni się już po oddaniu szerszej jezdni mostu Grota-Roweckiego. Tu ciekawostka: w porannym szczycie część autobusów 527 miałaby wracać na Derby bez pasażerów jako "przejazd techniczny" przez ul. 11 Listopada i św. Wincentego, żeby jak najszybciej zabrać kolejne osoby, które będą się chciały wydostać z osiedli.

Radna Agnieszka Borowska (PO, Stowarzyszenie Moja Białołęka) zauważyła: - Ta dyskusja pokazuje, że nasza dzielnica nie może wisieć tylko na jednej linii 527. Trzeba doprowadzić jakiś autobus do tramwajów na Annopolu przez ul. Daniszewską, tu można by się przesiadać w stronę centrum.

W odpowiedzi burmistrz Białołęki przypomniał, że poszło już 2 mln zł na pierwszy fragment Daniszewskiej, wykonano też zatoki przystankowe. Co z tego, skoro brakuje połączenia z ul. Białołęcką - po drodze są 2 ostre zakręty przez ulice Szlachecką i Przykoszarową nie do pokonania dla autobusów. Żeby złagodzić łuki, trzeba wykupić prywatne działki, a na to nie ma pieniędzy. Burmistrz zasugerował więc, że taniej będzie przebić ul. Daniszewską bezpośrednio do Białołęckiej. Nie podał jednak terminu.

Najwięcej pretensji mieli mieszkańcy najnowszych, położonych najbardziej peryferyjnie osiedli - Regaty w Kobiałce czy Zielona Dolina przy ul. Rossiniego (w bok od ul. Zdziarskiej). A wkrótce w tych okolicach ma ponoć przybyć 300 kolejnych mieszkań. Domagano się wydłużenia trasy 527 w kierunku Olesina, bo linia 120 kursująca raz na 20 min czy 134 co 1/2 godz. to za mało.

- ZTM nie planuje zwiększania komunikacji na obrzeżach Białołęki. Teraz obserwujemy maksymalnie 20-25 osób w pojedynczych kursach 120 - odpowiadał dyr. Franków.

Rozzłościło to Piotra Ambroziaka z os. Regaty, który powiedział, że mieszka w Warszawie od 2009 r. - Obecna sieć komunikacyjna w moim rejonie demotywuje, żeby być warszawiakiem. W Warszawie są równi i równiejsi. Ludzie wolą jeździć samochodem i płacić dwa razy więcej za benzynę. Są dwa autobusy, które z przystanku Frachtowa odjeżdżają w odstępie kilku minut. To dlatego jest tak mało pasażerów - powiedział i wyszedł.

(osa)

23:51, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (25) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa