poniedziałek, 26 czerwca 2017

Duże perturbacje na Dolnym Mokotowie powodują przygotowania do przedłużenia ul. Gagarina przez ul. Nehru i al. Polski Walczącej (robocza nazwa: Czerniakowska-bis) do Trasy Siekierkowskiej. Mieszkańcy starych bloków na Sielcach zgłaszali dużo zastrzeżeń do tej inwestycji i udało się na szczęście uwzględnić żądanie rezygnacji z kładki dla pieszych - będzie zwykłe przejście na wysokości ul. Melomanów. Niestety, jezdnie mają się składać z aż 3 pasów ruchu, co moim zdaniem jeszcze bardziej sparaliżuje skrzyżowanie Wisłostrady z ul. Gagarina i kolejne - u zbiegu z Belwederską i Spacerową.

W zeszłym tygodniu trudno było się wydostać samochodem z ul. Czerskiej, przy której mieści się redakcja "Gazety Wyborczej":

Wyjazd utrudniały samochody stojące na ul. Gagarina, które z kolei z trudem przeciskały się przez następne skrzyżowanie z Wisłostradą. Zielone światło dla nich paliło się tam bardzo krótko.

Tutaj znajduje się przyczyna całego zamieszania: zwężony do dwóch pasów ruchu wylot ul. Gagarina na Wisłostradę. Zamknięto lewy pas, został tylko prawy do skrętu i środkowy do jazdy na wprost i skrętu w lewo. W następnych dniach sygnalizację chyba trochę podregulowano, bo korek na ul. Gagarina jest mniejszy, za to przyblokowała się Wisłostrada.

Powodem tych zmian jest przebudowa sieci cieplnej po drugiej stronie Wisłostrady, gdzie całkowicie wyłączono z ruchu jedną z jezdni ul. Nehru. To już przygotowania do przebijania al. Polski Walczącej za blisko 40 mln zł. Wykonawcą jest wybrana w marcu firma Budimex.

Fot. Adam Stępień/AG

Efektem ubocznym będzie likwidacja obskurnych bud bazarowych, który przez 20 lat szpeciły tę okolicę - dla kupców to szansa na pracę w lepszych warunkach, a dla mieszkańców na zakupy na bardziej estetycznym targowisku.

Fot. Adam Stępień/AG

Szkoda tylko, że urząd dzielnicowy na Mokotowie nie zdążył na czas, żeby znaleźć zastępczą lokalizację. Dzisiaj widziałem, że stragany rozkładają się znowu dość przypadkowo na kolejnym narożniku Wisłostrady. Ciekawe, czy na kolejne dwie dekady...

Kto nie chce stać w korku na jezdni, zawsze może wrócić z pracy rowerem. Wypożyczalnia Veturilo koło przystanku Sielce i słynnego, nieistniejącego już lokalu Sowa i Przyjaciele, aż pęka w szwach:

Trzy dni temu wieczorem zastałem tam rowery pospinane w cztery, a nawet pięć przy jednym stojaku. Dla odmiany dzisiaj na stacji Veturilo koło mojego domu wsiadłem na ostatni, który był tam do wzięcia.

(osa)

18:34, osa_oraz_smik , Korki
Link Komentarze (3) »
wtorek, 20 czerwca 2017

Ledwo co w zeszłym tygodniu żoliborscy radni z komisji infrastruktury gardłowali za utrzymaniem muchowozowej linii 205, a już Zarząd Transportu Miejskiego zapowiedział jej zawieszenie przy okazji wakacyjnych cięć w rozkładach. Docelowo w dzielnicy szykują się zmiany przebiegu lokalnych połączeń. Naszkicowałem je na mapce poniżej. Niebieski kolor przedstawia obecną trasę linii 205, fioletowy - jej ewentualnie nowy odcinek, z kolei zestaw czarny-czerwony przedstawia obecną i planowaną trasę linii 221:

Przewodniczący komisji radny Robert Rogala (PiS) poinformował, że mieszkańcy nowych osiedli na Żoliborzu Południowym (jedno z nich już w obrębie Powązek deweloper nazwał pretensjonalnie "Żoliborzem Artystycznym") oczekują bezpośredniego dojazdu do centrum handlowego Arkadia przy rondzie Babka i krótszego dojazdu do stacji metra przy Dworcu Gdańskim.

Radna Sławomira Pieńkowska (PO) chwaliła obecną trasę linii 221, która łączy przystanek Plac Czesława Niemena na Żoliborzu Artystycznym (zatacza do niego pętlę od ul. Rydygiera przez Przasnyską, Duchnicką, Powązkowską, Krasińskiego i z powrotem przez Przasnyską do Rydygiera) z Dworcem Gdańskim, a dokładnie z przystankiem na nowo nazwanej ul. ks. Romana Indrzejczyka (na tyłach technikum elektronicznego przy ul. gen. Zajączka). - Nie rozumiem, skąd żale mieszkańców Żoliborza Płd. - stwierdziła radna Pieńkowska.

- Odwiedziłem dyrektora Wiesława Witka z ZTM i uświadomił mi, że mieszkańcy nowych osiedli na Powązkach nie chcą używać linii 221 i cofać się do metra przy Dworcu Gdańskim - odpowiedział jej wiceburmistrz Żoliborza Grzegorz Hlebowicz (PiS). - Ludzie stamtąd wolą czekać na linię 180, która dowozi ich bezpośrednio do Śródmieścia. Rano te autobusy jeszcze jako tako trzymają się rozkładu jazdy, ale po południu już nie.

Radny Rogala przypomniał, że mieszkańcy oczekiwali przedłużenia do Cmentarza Wojskowego na Powązkach trasy linii 500, która dojeżdża teraz z Bródna tylko do ronda Babka (wcześniej przez lata, jeszcze pod numerem 490 sunęła ul. Marchlewskiego/al. Jana Pawła II na Dworzec Centralny). Na całotygodniowe połączenie Bródno - Powązki (bo w weekendy w tej relacji kursuje linia 409) nie zgodził się jednak ZTM. Zaproponował, by wydłużyć linię 221: od Rydygiera przez Przasnyską, Krasińskiego, Powązkowską, Okopową, rondo Babka, Słomińskiego do Dworca Gdańskiego.

- Taka trasa zapewniłaby dojazd do metra przy Dworcu Gdańskim z obu stron, a poza tym do Arkadii. Pomysł musi jednak poczekać na nowy podjazd przed stacją, by autobusy mogły tam stać dłużej - powiedział wiceburmistrz Hlebowicz. Zmiana, o której mówi, ma być wprowadzona podczas zapowiadanej od dawna przez PKP wspólnej inwestycji z prywatnym deweloperem.

Plany ZTM wobec linii 221, która jak widać ma się stać quasi-okólną nie wzbudził większych zastrzeżeń wśród radnych Żoliborza. Więcej czasu poświęcili na dyskusję o trasie linii 205. Po pierwsze, przegłosowali odezwę do ZTM w jej obronie przed likwidacją (ZTM sondował, czy dałoby się ją chociaż skrócić, zapętlając na pl. Wilsona - wtedy przez ul. Słowackiego, Gdańską, Hłaski i Rudzką zapewne kursowałaby na stałe jak przed laty i jak teraz będzie to w wakacje linia 157). Komisja infrastruktury dopomina się też dołożenia dodatkowego przystanku linii 205 na pl. Inwalidów w drodze na pl. Wilsona (w tym miejscu podczas zeszłorocznego remontu torów tramwajowych na ul. Andersa stacjonowały autobusy zastępczej linii Z-5). Ma to ułatwić dojazd do szkoły podstawowej przy al. Wojska Polskiego, która wróci tu w miejscu likwidowanego w wyniku deformy edukacji gimnazjum.

Dziwię się radnym, że skoro już walczą o utrzymanie linii 205, nie upominają się dla niej o dodatkowy przystanek w al. Wojska Polskiego pośrodku odcinka między pl. Inwalidów a pl. Grunwaldzkim. Choćby na żądanie. Może to poprawiłoby trochę frekwencję.

PiS-owscy radni Rogala i Ryszard Mazurkiewicz wrócili do tematu linii autobusowej na ulicach Elbląskiej z osiedla Zatrasie i Włościańskiej do stacji metra Marymont. Uważają, że powinien istnieć dojazd komunikacją miejską od ul. Broniewskiego do przychodni przy Jasnodworskiej na Zatrasiu, no i do metra. Wiceburmistrz Hlebowicz uważa to za temat zastępczy, przypomniał burzliwe spotkanie sprzed kilku lat w szkole przy ul. Przasnyskiej, gdy większość mieszkańców pogoniła radnych i pomysł linii autobusowej na ul. Elbląskiej. Komisja infrastruktury przegłosowała jednak, by ratusz przeprowadził nowe konsultacje. Może już nie w formie pyskówki podczas jednego wielkiego spędu mieszkańców, ale np. z głosowaniem w ankietach czy w internecie.

Linia 205 ma szansę pojechać prosto ulicą Rydygiera, gdy powstanie jej planowany od lat odcinek Przasnyska - Powązkowska. Na razie kolejny raz przesuwa się przebudowa fragmentu pl. Grunwaldzki - Przasnyska, bo mieszkańcy nowych osiedli nie akceptują projektu, który czeka od 2012 r.

Były podzielone głosy w komisji infrastruktury na temat tego, czy autobus jadący Elbląską - Włościańską powinien przecinać skrzyżowanie z ul. Broniewskiego na wprost także, gdy jechałby od Metra Marymont w kierunku Powązek. Radni Roman Krakowski (PO) i Mazurkiewicz z PiS uważają, że autobus może jechać naokoło, skręcając w Broniewskiego do ronda na sąsiednim skrzyżowaniu z Trasą AK. Argumentem za jest to, że mógłby się zatrzymywać na istniejących przystankach na obu jezdniach ul. Broniewskiego, co ułatwiłoby przesiadki i zmniejszyłoby koszty. Argumentem przeciw - dłuższy nawet o 3-4 minuty czas przejazdu, co wobec słabej częstotliwości kursów (raz na 1/2 godziny) jeszcze bardziej odstraszałoby pasażerów. Tylko dwoje radnych opowiedziało się za przebudową skrzyżowania Broniewskiego/Elbląska/Włościańska i wytyczenie przejazdu na wprost przez Zatrasie. Pięcioro było przeciw, twierdząc, że wpompowałoby to dodatkowy ruch na to osiedle. A zmiana i tak jest spodziewana podczas modernizacji linii tramwajowej wzdłuż ul. Broniewskiego. Tyle że jej termin pozostaje nieznany.

(osa)

22:54, osa_oraz_smik
Link Komentarze (9) »
środa, 14 czerwca 2017

Ile jeszcze wypadków musi się wydarzyć w tym miejscu, żeby ratusz zdecydował wreszcie o zmianie organizacji ruchu i likwidacji przeplotki tramwajowej na środku skrzyżowania Marszałkowskiej z Królewską?


Fot. Dariusz Borowicz/AG

Zwykle pod tramwaje wpadają tu samochody, dziś doszło do katastrofy, bo rannych zostało więcej niż 10 osób, a najciężej - dziecko. Na miejscu trzy zastępy straży pożarnej, sześć karetek, które odwoziły poszkodowanych do szpitali, patrole policji, ogromne korki. A wszystko po tym, gdy tramwaj linii 35 jadący w stronę pl. Bankowego uderzył autobus linii 107 w skręcający w Królewską.

Od lat to samo. Tory tramwajowe nie powinny przecinać jednej z jezdni Marszałkowskiej akurat na środku skrzyżowania z Królewską. Urzędnicy, którzy odpowiadają za bezpieczeństwo w tym miejscu wzruszają tylko ramionami - niedawno od jednego z nich usłyszałem, że są przepisy i prowadzący pojazdy powinni ich przestrzegać. Przy okazji dyskusji o zmianie organizacji ruchu na Marszałkowskiej (zwężenie jezdni do dwóch pasów z pozostawieniem torowiska pośrodku) wyszło bowiem na jaw, że ratusz ograniczył ten projekt tylko do odcinka plac Konstytucji - Królewska, ale tak, że nie obejmie już jej skrzyżowania.

Według wcześniejszych  planów tory tramwajowe miały prowadzić nadal między jezdniami Marszałkowskiej także na wysokości Ogrodu Saskiego. A wschodnią jezdnię tej ulicy przecinałyby dopiero na wysokości popadającego od kilku lat w ruinę Pałacu Błękitnego, czyli dawnej siedziby Zarządu Transportu Miejskiego. Obok znajduje się zresztą kolejne upiorne skrzyżowanie Marszałkowskiej z Senatorskiej, gdzie auta też bardzo często wpadają pod tramwaj. Z reguły kierowca skręcający z pl. Bankowego w Senatorską chce zdążyć przed samochodem nadjeżdżającym z naprzeciwka (od strony Ogrodu Saskiego), przyspiesza, ale zapomina sprawdzić, czy tory obok jezdni są wolne.


Fot. Dariusz Borowicz/AG

Plac Bankowy, który stał się ściekiem komunikacyjnym, i pobliski niebezpieczny odcinek Marszałkowskiej wymagają większej przebudowy, ale jak widać przerasta to możliwości albo też chęci warszawskich urzędników.

PS A następnego dnia w Boże Ciało podobny wypadek w tym samym miejscu. Tym razem przegubowy autobus linii 111, który zwykle skręca z Marszałkowskiej w Senatorską, został skierowany na objazd procesji w parafii św. Antoniego. I skręcił z Marszałkowską w Królewską prosto pod tramwaj. W efekcie ZTM zarządził zmianę tras linii 107 i E-2, które mają kursować od pl. Bankowego przez Senatorską i pl. Teatralny. Do czasu, aż u zbiegu Marszałkowskiej i Królewskiej zostanie zmieniony program sygnalizacji świetlnej. Zielone dla przejeżdżających tramwajów nie będzie się już włączać równocześnie z zielonym dla skręcających w lewo z Marszałkowskiej w kierunku pl. Piłsudskiego. Od jednego z urzędników usłyszałem, że zmniejszy to przepustowość skrzyżowania o 1/3. Czyli wzrosną korki. Trochę na własną prośbę kierowców, którzy nie potrafią jeździć po mieście, ale głównie z powodu wygodnictwa urzędników, którzy - jak to często bywa - idą po linii najmniejszego oporu.

(osa)

19:56, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 12 czerwca 2017

Jaki to miał być niewielki odsetek ruchu tranzytowego na trasach ekspresowych w Warszawie? 5 procent, nie więcej niż 10. Takie zapewnienia i wyliczenia powtarzałem w artykułach za specjalistami, a wielu z nich uważanych jest za wybitnych. Protestujący przeciwko połączeniu Trasy AK na Żoliborzu z autostradą A2 od zachodu i z Via Baltica na wschód straszyli jednak tranzytem Lizbona - Władywłostok. Te głosy uznawałem oczywiście za oszołomstwo pierwszej wody. Kiedy jednak patrzę teraz z jakiejś kładki albo wiaduktu na Trasę AK, mam coraz większe wątpliwości, na ile wiarygodne są prognozy ekspertów.

Tę niedawną sytuację, którą portal Tvnwarszawa.pl pokazał na zdjęciu, widziałem, przejeżdżając sąsiednią jezdnią Trasy AK. Kilka samochodów zderzyło się na wysokości Cmentarza Wojskowego na Powązkach i od razu zablokował się przejazd w stronę mostu Grota-Roweckiego. Na tej trasie podobne stłuczki i wypadki stały się dla kierowców chlebem powszednim. Oznacza to, że nigdy nie można mieć pewności, czy pokona się sprawnie odcinek wykonany ogromnym kosztem 3,5 mld zł (od granicy z Markami na wschodzie do węzła Konotopa na zachodzie).

Na zdjęciu przykuwa jednak uwagę co innego: to ciągnący się po horyzont sznurek ciężarówek. To ma być ten niewielki ruch tranzytowy, o którym mówiono przed przebudową Trasy AK i jej połączeniem z autostradą. Czy ktoś nas wpuszczał w kanał? Kiedy zadaję to pytanie, nadal słyszę, że tranzyt tak naprawdę jest niewielki, tylko z powodu braku południowej obwodnicy Warszawy nie rozdziela się na dwa strumienie. Stąd kumulacja ciężarówek na północnym zjeździe z autostrady A2 do Trasy AK.

Jakoś nieskoro mi już kupować bezrefleksyjnie tę niezbyt przekonującą argumentację - przecież inny jest ruch przez Trasę AK do przyszłej Via Baltica i dalej na Litwę, Łotwę, ewentualnie północną Białoruś, do Estonii czy Rosji, a co innego tiry, które suną teraz tranzytem przez drogę nr 50, mijając Warszawę przez Mszczonów, Grójec, Górę Kalwarię i upiorne rondo w Kołbieli. Kiedy powstanie w końcu południowa obwodnica Warszawy z tunelem pod Ursynowem, nowym mostem na Wiśle między Wilanowem a Wawrem, tranzyt ciężarówek zapewne będzie tam wyglądał tak jak dziś na nowej "trasie W-Z" przez Żoliborz.

(osa)

20:03, osa_oraz_smik , Korki
Link Komentarze (10) »
poniedziałek, 05 czerwca 2017

Mimo ogólnych zachwytów i kibicowania Zarządu Dróg Miejskich pozostaję mocno sceptyczny wobec ekspansji prywatnych firm, które na wzór publicznych rowerów Veturilo, oferują w centrum Warszawy wypożyczanie samochodów "na minuty". Takie systemy sprawdzają się co prawda w miastach zachodniej Europy, ale nie znaczy to, że w Warszawie będzie to działać tak dobrze jak w przypadku rowerów.

Barierą przede wszystkim mogą okazać się cena (firmy zapowiadają 50-80 gr za kilometr jazdy i dodatkowo 50 gr za minutę wypożyczenia), mniejszą - ceregiele związane z wypożyczaniem (niektórym wygodniej jest zamówić taksówkę). Poza tym inaczej niż rowerami Polak lubi mieć auto na własność. Czy car sharing zniechęci więc do kupowania kolejnego auta w rodzinie? Śmiem wątpić.

Przewiduję za to dodatkowe problemy. Prywatne firmy i Zarząd Dróg Miejskich zapowiadają wprowadzenie do ruchu łącznie ponad tysiąc samochodów "na minuty". Czyli całkiem sporo. Wszystkie one krócej lub dłużej, a idę o zakład, że raczej dłużej, będą zajmowały cenne miejsca postojowe.

Jedno z takich aut obserwowałem w zeszłym tygodniu na osiedlowym parkingu - pierwszy raz zobaczyłem je w środę rano, ostatni - w sobotę koło południa. Zajmowało więc parking mieszkańcom przynajmniej przez 4 dni. Podobnie wygląda to pewnie w ścisłym centrum, gdzie z miejscami postojowymi jest jeszcze większa bieda. W sumie w strefie płatnego parkowania jest ich ok. 30 tys. (legalnych). Będzie bardzo niedobrze, jeśli okaże się, że tysiąc z nich zajmują całymi dniami samochody prywatnych firm car-sharingowych.

(osa)

17:04, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (7) »

Gazeta.pl Warszawa