środa, 29 lipca 2009

pociąg Pesa

Wicepremier Waldemar Pawlak może niektórym imponować zamiłowaniem do kolei. Codziennie dojeżdża do pracy  w Warszawie pociągiem z Żyrardowa. Nie jedzie jednak kiblem Kolei Mazowieckich, jak można było się domyślać po opisach niektórych gazet sprzed miesięcy, które pisały, że „dojeżdża kolejką podmiejską” Wybiera podróż pociągiem pospiesznym relacji Łódz - Warszawa, czyli nowym składem elektrycznym z bydgoskiej Pesy. We wtorek jego poranną podróż pokazywała TVN24, która próbowała zdobyć komentarz w sprawie krytyki partnera koalicyjnego. Dziennikarze byli dość nachalni, a pan premier Pawlak twardy. Kilkakrotnie nagabywany mówił, że to nie miejsce na wywiady. Co ciekawe, całą drogę do Warszawy stał, bo nie było wolnych miejsc. Pan premier wie jednak, że kolej to najszybszy środek transportu na tej trasie. Jedzie 34 minuty. Limuzyną jechałby przynajmniej trzy razy tyle (chyba że na sygnale).

Zupełnie inne podejście ma marszałek Mazowsza Adam Struzik. Jeszcze niedawno „Gazeta„ opisywała, że do pracy w stolicy codziennie dojeżdża limuzyną z oddalonego o 120 km Płocka. W efekcie szybko zajeżdża i wymienia kolejna auta. Może zaproponować marszałkowi, żeby poszedł w ślady jego partyjnego zwierzchnika i także jeździł do pracy pociągiem. Poranny skład, który obsługują podległe Struzikowi Koleje Mazowieckie,  jedzie do stolicy tylko niecałe trzy godziny.

(śmik)

 

 

17:32, osa_oraz_smik
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 lipca 2009

Przygotowania do otwarcia obwodnicy Wyszkowa 14 listopada 2008 r., później kierowcom udostępniono wciąż jeszcze formalnie niegotową 19-kilometrową ekspresówkę z Radzymina

Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Jak niewiele potrzeba kierowcy w Polsce, żeby piał z zachwytu nad byle drogą ekspresową. W weekend pierwszy raz miałem okazję przetestować poszerzoną ósemkę z Warszawy do Wyszkowa. Co za jazda! Jeszcze w zeszłym roku utknęliśmy tam w korku na 1,5 godziny (zaczynał się w Lucynowie - tam, gdzie teraz jest nowy węzeł drogowy), żeby przedrzeć się przez stary most wyszkowski na Bugu i przeklęte rondo w środku miasta. Powrót też bywał koszmarem - w jeden z niedzielnych wieczorów stałem w korku przed Wyszkowem dobre 2 godziny.

Teraz przejazd ok. 50 km z Warszawy zajmuje 40-45 min, a byłoby jeszcze szybciej, gdyby nie czerwona fala ciągnąca się przez całe Marki. Ta droga już tak ma. Z zamierzchłych czasów pamiętam korki w Radzyminie. Po otwarciu obwodnicy w 1998 r. tego miasta przeniosły się do Wyszkowa. Teraz najgorsze są Marki i odcinek między obwodnicą Wyszkowa a Ostrowią Mazowiecką, która od kilku lat też ma swoją obwodową. Stąd wielu warszawiaków odbija na Łomżę i dalej na Mazury, albo pruje dalej do Białegostoku, gdzie jest już całkiem porządna nawierzchnia. A do Ostrowi nie dość że wąsko, to jeszcze potwornie dziurawo, pobocza często zajęte przez grzybiarzy i jagodzianki.

Pytałem o ten fragment wicedyrektora mazowieckiego oddziału GDDKiA p. Stanisława Dmuchowskiego. Niestety, nie ma od dobrych wiadomości. Trzeba było unieważnić przygotowania do wydania decyzji środowiskowej (droga przecina tereny Natura 2000) dla budowy drugiej jezdni - czyli jesteśmy na bardzo wstępnym etapie. Przepisy mamy tak chore, że teraz projektanci muszą rysować dodatkowe warianty trasy zupełnie z kosmosu, żeby udowodnić, że należy rozbudować obecną nitkę. Korzyść z tego jest taka, że GDDKiA zdecydowała o wzmocnieniu nawierzchni - połowa odcinka jeszcze w tym roku. Widział już kto, żeby tam coś robili?

(osa)

niedziela, 26 lipca 2009

 Dziś kilka słów o dworcach PKP. Kolejarze w końcu podpisali umowę na budowę nowego dworca w Katowicach. Teraz jest on jeszcze bardziej zaniedbany niż nasz Centralny. Wewnątrz powstały prowizoryczne pawilony, które zmieniły dworzec w minibazar. Stary budynek ze słynnymi betonowymi kielichami przebuduje hiszpańska firma Neinver. W zamian na gruncie przed dworcem zbuduje galerię handlową i biurowiec. Na wizualizacjach wygląda to ciekawie. Architektura galerii handlowej wydaje się dość nowoczesna. Mam tylko wątpliwość, czy plac przed dworcem nie zostanie za bardzo zabudowany i w efekcie niewiele zostanie tam przestrzeni dla pieszych.  Inwestycja wzbudza jednak kontrowersje. Przy okazji prac nie zostaną gruntownie zmodernizowane przejścia podziemne i perony. Kolejarze twierdzą, że nie chcą paraliżować ruchu. Pewnie chodzi jednak głównie o pieniądze. Poniżej wieczorny widok nowego dworca w Katowicach. Tak ma wyglądać za niecałe trzy lata.   

Dworzec Katowice

 Przy okazji podpisania umowy na dworzec w Katowicach szefowie PKP przedstawili kilka obietnic w sprawie warszawskich dworców. W ciągu najbliższych kilku lat tylko Dworzec Zachodni ma być przebudowany wspólnie z prywatnym inwestorem. Okazuje się jednak, że francuska firma Nexity wciąż szuka finansowania. Na wizualizacjach Dworzec Zachodni nie prezentuje się jednak zbyt rewelacyjnie (spójrzcie poniżej). Francuzi chcą postawić od strony Al. Jerozolimskich klockowe biurowce i hotel, w którym na dole znajdzie się część dla pasażerów - kasy i poczekalnia. Perony i przejścia podziemne kolej musi wyremontować sama. Pieniędzy zapewne starczy na niewiele.  

A co z Centralnym?

Kolej chce także znaleźć prywatnego inwestora, który zbuduje tam całkiem nowy obiekt z częścią komercyjną. Przed Euro 2012 nie zdążą  jednak rozpocząć tej inwestycji. Kolejarze argumentują, że  nie można rozkopać kilku dworców jednocześnie. Przed 2012 będzie zatem tylko lekki lifting za 22 mln zł.

Nowy dworzec ma powstać w latach 2014 - 2018. Jego projekt ma być wybrany w międzynarodowym konkursie. Wszystko pięknie, tylko ja jakoś nie wierzę w te terminy. Niektórzy projektanci przyznają, że na takiej małej działce  trudno będzie zbudować nowy obiekt, który będzie odpowiednio łączył funkcję komercyjną i publiczną. Szansa na taką inwestycję była przy okazji budowy Złotych Tarasów. Została jednak zaprzepaszczona. Równocześnie rośnie  liczba obrońców starego Dworca Centralnego. Wiele osób przyznaje, że to ciekawy budynek  tylko potwornie zaniedbany. Często słychać narzekania na  dość prowizoryczne pawilony, które pojawiły się w podziemiach. Z drugiej strony takie miejsce musi mieć sporo usług, które mogą przynieść zarobek przynajmniej na utrzymanie obiektu. Moim zdaniem powinno się naciskać na kolejarzy, żeby teraz na Centralnym wyremontowali jak najwięcej. Konkursy projektowe, szukanie inwestora, który potem będzie szukał finansowania - to będzie trwało nie 4 - 5 lat jak przewidują kolejarze, ale przynajmniej 14 - 15 lat. W końcu okaże się, że Centralny to prawdziwe arcydzieło tylko totalnie skorodowane i rozsypujące się.  

Gruntowny remont przed Euro 2012 ma za to przejść Dworzec Wschodni. Podobnie jak Centralny zaprojektował go zmarły bodaj w zeszłym roku Arseniusz Romanowicz. Architektura budynku jest niezła. Obiekt został jednak  potwornie zaniedbany i zeszpecony budami. Wiele przestrzeni, które dawniej służyły pasażerom, przeznaczono na inne cele - sklep, pomieszczenia służbowe. Teraz PKP pokazuje wizualizacje ładnego wyremontowanego dworca. W najbliższych latach przekonamy się, czy te obietnice spełnią się.

(śmik)  

22:54, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (6) »
piątek, 24 lipca 2009

Nowa ścieżka rowerowa w Al. Ujazdowskich, po drugiej stronie ulicy Kancelaria Premiera

Aleje Ujazdowskie nabierają szyku - przybywa chodników z granitowych płyt, niemal w całości jest wytyczona ścieżka rowerowa. Wyjątkiem jest pl. Na Rozdrożu, trzeba też ułożyć wierzchnią warstwę asfaltu. Choć mógłby mieć mniej intensywnie czarny kolor - moim zdaniem lepiej pasowałby szary albo jakiś inny, nawet bardziej żywy kolor. Jednak i tak lepszy czarny asfalt niż nieśmiertelna kostka brukowa, którą w Warszawie do niedawna wykładało się wszystkie drogi dla rowerzystów. Pamiętam też, jak jeszcze rok temu wytrzęsło mnie w Alejach na pokrzywionych i połamanych płytach chodnikowych. Było mi wstyd, że tak reprezentacyjna ulica ma trotuar, którego nie spotka się już np. w takim chociażby Garwolinie czy Grójcu.

Przejeżdżając niedawno niemal gotową ścieżką w Al. Ujazdowskich, zauważyłem, że kierowcy zdążyli już zaanektować ją sobie na parking. Bliżej pl. Trzech Krzyży na środku przejazdu trwała nawet naprawa zepsutego samochodu. Mam nadzieję, że do końca prac wzdłuż ścieżki pojawią się zabezpieczenia, które uniemożliwią wjazd na nią kierowcom. I że po remoncie w Aleje, na piękne, granitowe chodniki nie wróci obskurny handel bazarowy...

Samochody parkujące na środku ścieżki na wysokości Wilczej

(osa)

17:15, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (10) »
wtorek, 21 lipca 2009

 Godz. 10, nieruchoma koparka w miejscu dawnego przystanku dla wysiadających na pętli Gwiaździsta

Minęły już cztery tygodnie, odkąd zamknięto dla ruchu jedną trzecią Gwiaździstej, a postępy prac przy remoncie są nadzwyczaj mizerne.

Między Podleśną a Trasą AK obowiązuje jeden kierunek ruchu. W ciągu miesiąca wykonawca ograniczył się do wycięcia kilku drzew uniemożliwiających poszerzenie jezdni

To kolejny przykład na to, że miejskim urzędnikom nie zależy zbytnio na tym, by podobne inwestycje przebiegały sprawnie i w jak najmniejszym stopniu dotykały mieszkańców. Tymczasem z Gwiaździstej trzeba było wycofać 5 linii autobusowych, nie da się nią wydostać do jednego z wyjazdów na Wisłostradę, ruch na sporym odcinku jest jednokierunkowy. I tak ma być aż do połowy października. Cztery miesiące na remont kilometrowego odcinka?!

Komisja urzędników i wykonawców przy słynnym bajorze, które zalewało zawrotkę na pętli Gwiaździsta

Przecież przy dobrym planowaniu można to zrobić w wakacje. Zwłaszcza że przetarg wygrała firma Skanska, która dała się poznać z dobrej strony przy wymianie estakad Wisłostrady przy Lesie Bielańskim. Na zapleczu budowy napisano, że zatrudnienie przy niej ma 40 osób, ale doprawdy z trudem można naliczyć może połowę ekipy, która już po południu żegna się wykopkami, bo fajrant.

Frezowanie kawałka jezdni między Podleśną a Wisłostradą trwało aż miesiąc

W miejscu dawnego parkingu na końcu Kępy Potockiej trwa układanie krawężników i wytyczanie jezdni, na której znajdzie się nowa pętla autobusowa ze stanowiskami postojowymi

Nielicznych robotników przy pracy zastałem (zdjęcia robiłem tydzień temu) na końcu Kępy Potockiej. Widać tu już zarysy nowej pętli autobusów, które będą podjeżdżać od strony Wisłostrady (w głębi zdjęcia) - najpierw w Gwiaździstą w dół, potem boczną jezdnią Wisłostrady w górę i w prawo na pętlę.

Nowe skrzyżowanie Gwiaździstej z Podleśną

Żałuję, że u zbiegu Gwiaździstej i Podleśnej nie powstanie małe rondo - tak jak przy Potockiej, gdzie sprawdza się doskonale (wyeliminowało powtarzające się wcześniej wypadki). Walczyło o nie Stowarzyszenie Zielone Mazowsze. Niestety, skończyło się na skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną. Dobre i to, bo korki na Podleśnej rano były niemożebne. Szkoda tylko kilku ładnych drzew, które rosły między jezdnią a szkołą im. gen. Maczka (z lewej).

(osa)

20:31, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 20 lipca 2009

Jedna z linii metrobusowych w Berlinie wyróżniona literką M

Zdjęcie pochodzi z serwisu berlińskiego przewoźnika BVG

Wygląda na to, że ZTM przymierza się do tzw. racjonalizacji (to słowo, które kiedyś robiło furorę przy Senatorskiej :-) także linii autobusowych. Także, bo jest szansa na małe porządki w tramwajach po wakacjach i w październiku, gdy skończy się tegoroczny sezon remontów: przycięcie liczby linii i pozostawienie taktu 5-10 min z lepszą koordynacją rozkładów. Poza kilkoma wyjątkami powstanie spójny układ.

Z autobusami sprawa wygląda znacznie gorzej, bo tylko w niektórych dzielnicach udało się poprawić trasy i wzmocnić rozkłady jazdy. Myślę tu o Tarchominie, Ursusie, wysokim Ursynowie i Żoliborzu z Bielanami (z kilkoma, niestety, podejściami). Wawer z przyległościami, zgodnie z przewidywaniami, dostał tak dobry projekt zmian, że miejscowa ludność odrzuciła go i teraz powstaje tzw. mniejsze zło czy lepsze wrogiem dobrego.

Znane z Berlina metrobusy (przydają się delegacje do sąsiada) to inna metoda zmian układu linii. 190 idzie na pierwszy ogień. Wydaje mi się jednak, że to powinna być raczej para linii, które utworzyłyby relację metrobusową w poprzek Warszawy: 190 (os. Górczewska - CH Marki) + 390 (os. Górczewska - Zacisze) kursujące na przemian co 5 min. Potrzebny jest oczywiście dodakowy tabor. Nie obędzie się więc bez cięć na Woli (są kandydaci: 522, 523) czy na Targówku (307, 512), najlepiej z maksymalnym przyspieszeniem linii podmiejskich z Marek na warszawskim odcinku Radzymińskiej.

Nie jestem przekonany, czy linie metrobusowe rzeczywiście muszą być oznaczone literą M. Bo jakie to miałyby być numery? Raczej trójczłonowe, czyli np. M90. Ale czy M09 zamiast 709?

Metrobusy ruszą tam, gdzie powstaną kontrowersyjne buspasy. ZTM bedzie miec podkladke dla inzyniera ruchu i kierowcow, ze na takiej Trasie Lazienkowskiej czy Pulawskiej oplaca sie zabrac jeden pas ruchu, bo komunikacja publiczna jezdzi nim naprawde czesto - co 2-3 min.

(osa)

23:50, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (25) »
 
1 , 2 , 3

Gazeta.pl Warszawa