sobota, 31 lipca 2010

I oto jedziemy gratem numer boczny 4740. Huk od silnika taki, że nie słychać, co mówi osoba obok. Co chwila rozlega się przeraźliwy syk. Kiedy zastanawiam się, czy to 13-letnie jelczydło z zajezdni Ostrobramska doczłapie się do pętli, mój wzrok zatrzymuje się na czerwonym wyświetlaczu pod sufitem marki Rączka&Gąsior. Właśnie przesuwa się w nim napis: "Kursy, szkolenia najtaniej". Dalej numer telefonu, którego jednak nie sposób zapamiętać, bo znika zdecydowanie szybciej niż mijane za oknem drzewa. O co chodzi? Trudno powiedzieć, bo przez najbliższe 5 minut wyświetlają się na przemian ulice, którymi grat będzie jeszcze jechać, i przystanki, przy których się zatrzyma. Nagle zmiana: "Kursy, prawa jazdy", telefon. Przystanki, trasa, znowu mija kilka minut. "Kwalifikacja wstępna kat. CiD - solidnie". Napięcie rośnie. Trasa, przystanki. "Nowe szkolenia okresowe kierowców - przewóz rzeczy i osób". "Język angielski już od 570 zł". Ot, kampania reklamowa by MZA.

(osa)

22:20, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (2) »
środa, 28 lipca 2010

Jacek Łagowski/AG

Jako zwolennik idei buspasów i dużych forów w ruchu ulicznym dla komunikacji miejskiej w ogóle, cieszę się, że ratusz poszedł po rozum do głowy i wstrzymał przedłużanie korytarza autobusowego w Al. Jerozolimskich. Wiadomość o tym udało mi się przemycić w ostatnim zdaniu tekstu o poszerzaniu Prostej przy okazji budowy II linii metra i bustrampasie, który ma jednak szanse tam powstać:

http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34885,8184874,Ulica_Prosta_jednak_bedzie_prosta__I_z_trambuspasem_.html

W skrócie: miasto zamówiło w firmie Transeko analizę nt. miejsc, gdzie wyznaczać buspasy, wychodząc ze słusznego założenia, że lepiej mieć dane dla całej Warszawy, niż cykać źle przygotowanymi buspasami tu i ówdzie. Skoro już prawie rok nie daje się wyeliminować ewidentnych wad tego wzdłuż Trasy Łazienkowskiej (jest za krótki na Ochocie i niepotrzebny na moście), to łatwo sobie wyobrazić, co by się działo w przypadku takich pomyłek w Al. Jerozolimskich, w samym centrum.

Od początku nie byłem entuzjastą wydłużania buspasa w tym miejscu. Uważam, że mógłby on przynieść więcej szkody niż pożytku. Nie tylko dalszemu uprzywilejowywaniu transportu zbiorowego w Warszawie, ale też ruchowi ulicznemu. Wrzask przyspawanych do samochodowych kierownic byłby jeszcze większy niż w przypadku Trasy Łazienkowskiej. Autobusy utykałyby co chwila z powodu samochodów parkujących, zaparkowanych źle albo skręcających w częste na tym odcinku przecznice.

Tak naprawdę nie widzę też linii autobusowej, której ten buspas można by teraz zadedykować. Na Trasie Łazienkowskiej są to przede wszystkim wzmocnione 382 i 523, ale też 188 i cała plejada wyruszająca na prawy brzeg Wisły znad stacji metra Politechnika. W Alejach mamy co najwyżej nie takie znowu częste 158, może też 175, choć podobnie jak inne linie ucieka w bok. O takich liniach jak 517 czy 521 nie wspominam, bo kursują coraz rzadziej, choć nie można wykluczyć, że pierwsza w momencie rozgrzebania Targowej pod budowę metra zyska na znaczeniu (zapewne zostanie wycofana linia 25). Oczywiście można utworzyć nowe buspasowe połączenie, ale tutaj to jednak nie to samo co 382 na Trasie Łazienkowskiej, gdzie nie dubluje ani tramwajów, ani kolei podmiejskiej.

Przyda się więc te kilka miesięcy namysłu nad Al. Jerozolimskimi. Wydaje mi się za to, że po otwarciu II linii metra miasto nie powinno rezygnować z pomysłu ulokalnienia Świętokrzyskiej, a temu mógłby służyć buspas zaczynający się już na torach tramwajowych u zbiegu Prostej i Karolkowej. Mam nadzieję, że podobny wniosek wypłynie z analizy Transeko.

(osa)

PS A propos buspasów taka oto interwencja przekazana przez SISKOM od czytelnika:

Tak się składa, że praktycznie codziennie muszę pokonać odcinek Trasy Toruńskiej od Dworca Zachodniego do Marek. Na odcinku od wiaduktu na Marymont do wjazdu na most jest wytyczony buspas oraz zatoka dla autobusów. Codziennie jadąc tą trasą w korku "podziwiam" kierowców, którzy nagminnie objeżdżają korek właśnie pasem dla autobusów. Niestety Policja ani Straż Miejska wydaje się nie dostrzegać tego problemu i nie prowadzi kontroli w tym miejscu w godzinach popołudniowego szczytu.

Może Państwa interwencja i nagłośnienie tematu da jakiś rezultat? Może Państwa, jako stowarzyszenia interwencja w Ratuszu pomoże. Ja i wszyscy Ci kierowcy, którzy potrafią podporządkować sie przepisom o ruchu drogowym będziemy Państwu z pewnością wdzięczni za zajęcie się tematem.

14:02, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 26 lipca 2010

Fot. Sławomir Kamiński/AG

Sądząc po komentarzach forowiczów, mają mocno podzielone opinie nt. problemu wsiadania do samolotów na Lotnisku Chopina. Chyba że jak to, niestety, często na forach dyskusyjnych bywa, wymiana zdań pod naszymi artykułami jest moderowana przez krytykowanych, którzy oczywiście żadnego problemu tutaj nie widzą.

Dla mnie to jednak obciach i spora niewygoda, coś, czego nie potrafię pojąć: zazwyczaj większość rękawów stoi bezużytecznie, a do samolotów ludzi (w upały, mrozy i deszcze) wozi się autobusami. Nie twierdzę, że taki system nie działa też gdzie indziej, w tym na dużych lotniskach. Coś takiego spotkało mnie np. w Kopenhadze czy Lizbonie. Sęk w tym, że w Warszawie taki substandardowy i niepotrzebny transport dodatkowy jest - przynajmniej w moim przypadku - regułą. Po otwarciu nowego terminalu jeszcze mi się nie zdarzyło wejść ani wyjść przez rękaw. A było tak np. w Rzymie podczas podróży tanimi liniami. Pożytecznym elementem na lotnisku Fiumicino jest w dodatku bezzałogowa w pełni zautomatyzowana kolejka, która przewozi pasażerów z terminalu pomocniczego do głównego, gdzie odbiera się bagaż:

Dla forumowych narzekaczy na to, że robi się z igły widły, wytykając zaściankowość Lotniska Chopina, mam też taki obrazek:

Na obsługującym Paryż lotnisku w Beauvois (mniejszego kurnika chyba jeszcze nie widziałem, nawet wiejskie Lamezia Terme w Kalabrii, nie mówiąc o łódzkim Lublinku, były większe) samoloty zatrzymują się niemal pod oknami terminalu (tutaj to słowo brzmi dumnie). Otóż w Beauvois wychodzi się jednym z dwóch wyjść na wytyczoną ścieżkę przed płytą do kołowania. Po kilkunastu krokach spotyka się tabliczkę z portem docelowym samolotu. Mimowolnie nasunęło mi się skojarzenie z naszym Dworcem PKS Stadion - dawno nie byłem, ale pamiętam podobne wywieszki na stanowiskach (Węgrów, Siedlce, Garwolin).

Nie chcę być wobec naszego warszawskiego portu niesprawiedliwy. Doceniam, że się zmienia, choć mógłby się rozbudowywać nieco szybciej. Nie kryłem radości po likwidacji obskurnego terminalu Etiuda (jakoś się udało mimo protestów niektórych tanich przewoźników). Przed ostatnim wylotem wśród poczekalni dużą frajdę zrobił mi widok placu zabaw, gdzie czas oczekiwania na samolot mogą spędzać najmłodsi:

A jednak to zbyt częste na Lotnisku Chopina podstawianie autobusów i schodów do samolotów bardzo psuje mu wizerunek. Rozumiem, że w państwowych firmach związki zawodowe, które nie pozwaliłyby zwolnić panów kierowców, są nie do przeskoczenia, ale w końcu trzeba wybrać, co jest cenniejsze: spokój ze związkowcami czy dobra opinia wśród pasażerów.

(osa)

23:47, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (7) »
czwartek, 22 lipca 2010

Oto zabawa w ciuciubabkę, jaką brygady przystankowe wynajmowane przez Zarząd Transportu Miejskiego zaproponowały po wakacyjnej wymianie rozkładów jazdy pasażerom linii 185. Bo wbrew pozorom łódzkiego numeru 85, ewentualnie autobusowego 35 jeszcze w Warszawie nie mamy.

Zamontowana niedawno wiata na przystanku Sielce (Wisłostrada w stronę centrum) jest tak nowoczesna, że ma nawet rozkładowe skrytki (szkoda, że nie do końca jest w stanie ukryć ludzi przed lejącym się z nieba żarem). Ponieważ autobusy 185 pojawiają się w tym miejscu cztery razy na godzinę, pewnym pory odjazdu można być tylko w jej drugiej części (czyli po w pół do...). Kiedy są dwa odjazdy w części pierwszej, można się tylko domyślać, bo ta część kartki z rozkładem schowana jest za ramą wiaty. Kto jest biegły w matematyce, doda sobie lub odejmie po kwadransie od widocznych minut i wie. Godzin też można się domyśleć, przesuwając wzrok w prawo na część świąteczną. Gorzej wieczorem, gdy 15-minutowy takt odjazdów zmienia się na 20-, a potem nawet 30-minutowy.

ZTM ostatnio unowocześnia rozkłady, podając czasy podróży między przystankami. Przydałoby się jeszcze znać dokładnie godziny odjazdów - bez kucania (gdy rozkład, a często też mapa z trasami wszystkich linii, wiszą za nisko), bez wspinaczki albo stawania na palcach (gdy są za wysoko) ani bez żadnych domysłów. A niechlujstwo, które zastałem na przystanku Sielce, nie jest, niestety, w naszym pięknym mieście wyjątkiem.

(osa)

PS Wygląda na to, że VIP-y też wsiadają do Autobusu_czerwonego. W piątek 23 lipca rozkład jazdy był już poprawiony. Dzięki:-)

12:01, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (8) »
wtorek, 20 lipca 2010

Lubię wracać do Warszawy po urlopie - zawsze można wypatrzeć jakąś nową ciekawostkę. Np. Żoliborz jest już totalnie odcięty dla tramwajów (po zburzeniu wiaduktu przy Dworcu Gdańskim, teraz doszła groźba zawalenia tajemniczej komory pod Stołeczną), a i taksówkarz wiózł nas z lotniska zaułkami.

Zawsze też wertuję, co napisały na miejskich kolumnach gazety (tych, niestety, z roku na rok coraz mniej - dziś to już właściwie tylko dwie). W dodatku moja rodzima była ostatnio dość monotematyczna...

Fot. Marcin Lepecki/AG

Nie mniej - jak na początku lipca napisał Krzysiek - szykuje nam się dworzec rowerowy. I tu spore zaskoczenie. Tak duże jak ów dworzec, który rozmiarami przypomina raczej pałac. Uświadomił mi to były naczelny architekt miasta Michał Borowski, którego opinię w sprawie przedłożonego do dyskusji nowego projektu planu zagospodarowania Centrum wydrukowała „Gazeta”. Rzadko się z nim zgadzam (w tym przypadku np. nie potępiam w czambuł planowanych wokół Pałacu Kultury wieżowców, nie podoba mi się tylko ich dopuszczalna wysokość - po co takie kolosy?). Przyznaję mu za to całkowitą rację co do owego dworca.

Dotąd, głównie z ust rzecznika ratusza Tomasza Andryszczyka, słyszeliśmy o ”pawilonie” przed wejściem do Pałacu Młodzieży. Jako równorzędnych używano haseł ”palmiarnia” czy ”ogród zimowy”. Towarzyszyłaby mu ”część usługowa lub rekreacyjna”, do tego ”kawiarnia lub ogród na dachu”. Te cytaty pochodzą z listopada 2009 r. W styczniu 2010 r. nasz redakcyjny kolega Darek Bartoszewicz podał: ”Zapowiada się obiekt mały, 60 na 20 m w obrysie”.

Nagle widzimy jednak prawdziwe monstrum o wysokości od 12 do 16 m. Czyli w najgorszym przypadku przynajmniej 5-kondygnacyjny klocek wcinający sie w Park Świętokrzyski, który z trudem udało się obronić przed wieżowcem/biurowcem wciskanym z uporem godnym lepszej sprawy w narożniku ul. E. Plater i Świętokrzyskiej. Czyżby teraz ratusz wpuszczał inwestora w inne miejsce parku pod przykrywką dworca rowerowego? W szczegółowych zapisach planu znajdujemy ”zalecenie”, by garaż dla rowerów zlokalizować w dodatkowej kondygnacji podziemnej. Sam budynek ma mieć lekką konstrukcję szkieletową, elewacje w przynajmniej 80 proc. ze szkła, gastronomia nie powinna w nim zająć więcej niż 20 proc. powierzchni, a co najmniej 60 proc. przestrzeni nadziemnej ma być ogólnodostępna i wypełniona całoroczną zielenią.

Otóż dworzec rowerowy - abstrahując od jego formy - w tym miejscu jest totalnym nieporozumieniem. Zielone Mazowsze podczas debaty, którą w maju gościliśmy w „Gazecie” podczas rowerowego miesiąca, przekonywało, by Warszawa szła drogą sprawdzonych rozwiązań holenderskich. Tam dworce rowerowe powstają zaś w bezpośrednim sąsiedztwie kolejowych - tak, by przesiadki były jak najłatwiejsze i jak najszybsze. Właśnie takie rozwiązania - wypełnione do ostatniego miejsca przydworcowe parkingi - widziałem choćby w Utrechcie, Goudzie czy Roterdamie. Nie wspomnę już o Amsterdamie, gdzie przy Dworcu Centralnym można spotkać chyba z 10 takich rowerowisk. I taką właśnie wizję przedstawił piejącym z zachwytu przedstawicielom ratusza student Marcin Iwaszkiewicz - rowery w miejscu dzisiejszego parkingu przed Dworcem Centralnym od strony ul. E. Plater:

Forum Rozwoju Warszawy przekonywało z kolei, by dworzec rowerowy lokować przy skrzyżowaniu Marszałkowskiej ze Świętokrzyską, gdzie będą się przecinać dwie linie metra. Ratusz idzie jednak w zaparte i wybiera miejsce-niewypał przed Pałacem Młodzieży. Kto tam ma dojeżdżać rowerem? I jak, skoro w okolicy nie ma ani jednej ścieżki rowerowej?

Te wątpliwości wcale nie przeszkadzają ratuszowi wysuwać mrzonek o tym, że dworzec rowerowy może być nawet pierwszą zrealizowaną budowlą z zaplanowanych wokół Pałacu Kultury. Powodzenia, choć naprawdę szkoda na to publicznych pieniędzy.

Na początek chciałbym np. zobaczyć komplet 20 stojaków rowerowych obiecanych przez urząd miasta podczas rowerowego miesiąca, który współorganizowaliśmy z ratuszem. Pierwsze miały stanąć już w połowie czerwca, pojawiły się dopiero w zeszłym tygodniu. Umowa na montaż wszystkich mówi ponoć o końcu lipca. Mam spore wątpliwości, że uda się z niej wywiązać. Wstyd mi wobec wszystkich (muzea, kina, teatry, kafejki, szkoły, przychodnie), którym obiecaliśmy stojaki wpuszczeni - jak widać - w maliny. Przysyłają maile z pytaniami: kiedy? co dalej? gdzie się zgłaszać? Nie wiadomo, co odpowiadać. Nie-da-się ustawić 20 stojaków rowerowych w różnych punktach miasta, nie-da-się zbudować obiecywanych od lat ścieżek i dróg dla cyklistów (choćby wzdłuż Jagiellońskiej i Radzymińskiej czy wzdłuż ”przydworcowej” ul. E. Plater), a mówi się o dworcu rowerowym? Może to wszystko tylko jakaś wielka proinwestorska ściema...

(osa)

13:50, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (13) »
piątek, 16 lipca 2010

Kolej się zmienia - przekonują kolejarze. Na razie mamy jednak galimatias. Poniżej zdjęcie z Dworca Centralnego. PKP koniecznie chce się pochwalić, że zaczyna remonty dworców. Na "Centralu" zawisły plakaty z jakże prostym i zrozumiałym hasłem "Robi się". Przy okazji powiększono wizualny śmietnik, który dotychczas tworzyły głównie chaotyczne reklamy. W tym bałaganie tablice z odjazdami i przyjazdami już całkiem giną.  Sądziłem, że nowy prezes od rewitalizacji dworców ma lepszy zmysł estetyczny. Miejmy nadzieję, że niedługo rzeczywiście będzie "się robić" i ktoś przypilnuje,  żeby po remoncie dworca nie było takiego bałaganu.

Zmieniamy dworzec. Poniżej budynek na stacji Warszawa Stadion, który także ma być remontowany. Teraz zapuszczają się tylko ci, którzy chcą zrobić zakupy na dogorywającym bazarze albo wyjeżdżają pobliskiego dworca PKS. Dworzec i okolice wyglądają na razie strasznie. Na dworcu panują zasady jak w PRL-u. Kiedy robiłem zdjęcia, wyskoczyła jakaś kierowniczka i stwierdziła, że jest zakaz robienia zdjęć i wezwie policję.

A to już tunel dla pieszych przy stacji. Też jest zapuszczony, ale podoba mi się jego kształt. Miał chyba nawiązywać do podobnego tunelu dla zawodników na Stadionie X-lecia. Na wizualizacjach kolejowych tunel po remoncie wygląda nieźle. Czekamy, aż będzie można powiedzieć "Robi się"

A tu wyjeżdżamy poza Warszawę. Wielka porażka PKP - czyli parking Parkuj i Jedź przy stacji w Pruszkowie. Pamiętam jak z wielką pompą otwierał bodaj 2 lata temu szef PKP Andrzej Wach. Idea parkingu P + R niestety upadła. Od kilku miesięcy to parking komercyjny firmy Uniwersum (czy jakoś tak). Efekt na pięknym parkingu stoi kilka i kilkanaście samochodów, a a tłumy kierowców obstawiają okoliczne chodniki.

Na koniec widok jak w Niemczech.  Na zdjęciu poniżej widać też Pruszków. Parking rowerowy przy stacji. Na szczęście darmowy.

(śmik)

22:30, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa