poniedziałek, 28 lipca 2014

Od pewnego czasu przed wjazdem na jeden z peronów pętli autobusowej Metro Młociny wisi nowy numer - linia 511. Autobusy z osiedli w Dąbrówce Wiślanej dojeżdżają tu mostem Północnym podczas remontu mostu Grota-Roweckiego (bezpośrednia przyczyna zmiany trasy - zamknięcie zjazdu na Modlińską w węźle Żerań) i Trasy AK.

Wśród tabliczek z numerkami brakuje za to linii 103 i 184, które przebywają obecnie na zesłaniu w tym oto odludnym miejscu - ulica bez nazwy, z której wjeżdża się do garażu przesiadkowego:

Warunki odpoczynku kierowców są więc nie do pozazdroszczenia. Mniej uczęszczane linie musiały ustąpić nowej 511. Wygląda to na rozwiązanie tymczasowe, choć wielu pasażerów może być zadowolonych z dojazdu do metra krótszą drogą i pewnie też szybszego w porównaniu z trasą do Marymontu.

Od razu po zmianie dostałem też jednak listy pełne rozczarowania. Jolanta Dzierżkowska, mieszkanka osiedla Winnica, zarzuca ZTM, że puszczając linię 511 nową trasą, wydłużył ludziom dojazd: "Trzeba oddalić się od celu o cztery stacje metra po to, aby z powrotem skierować się do centrum. Usilnie domagamy się, aby autobus 511 dowoził nas do stacji Marymont (jak było dotąd) albo przejściowo na plac Wilsona, jak było na początku funkcjonowania tej linii (przez Wisłostradę i ul. Krasińskiego). Jest to jedyna linia na Modlińskiej umożliwiająca sprawne dostanie się do centrum".

Na inną niedogodność, dotyczącą głównie mieszkańców osiedli wzdłuż początkowego odcinka ul. Modlińskiej, zwraca uwagę pani Monika K. (nazwisko do wiadomości redakcji): "Autobus linii 511 zmienił trasę całkowicie - od teraz jeździ do Metra Młociny, omijając przystanki znajdujące się na terenie Żerania. 705 i 735 mają skrócone trasy i jeżdżą tylko do pętli Żerań FSO, a 518 puszczono mostem Gdańskim (autobus omija jednak stację metra przy dworcu Gdańskim). W efekcie mieszkańcy Żerania (przystanki Ekspresowa, Płochocińska, Konwaliowa itd.) utracili wszystkie bezpośrednie połączenia do metra. Zostało im jechanie 186 (które w porównaniu do 511 kursuje rzadko i często jest bardzo zatłoczone) na przystanek Park Kaskada i przejście/podjechanie do metra Marymont (z powrotem nie działa już to tak łatwo, bo 186 ma w stronę Nowodworów objazd, który nie tylko znacznie wydłuża podróż, ale także odcina od tej linii mieszkańców Konwaliowej). Inną opcją jest podjechanie na Tarchomin i przesiadka do autobusu jadącego do metra Młociny. Setki pasażerów zostały całkowicie zignorowane przy wytyczaniu objazdów i zmianach trasy. A wystarczyłoby puścić linię z Żerania do metra Młociny i pasażerowie odzyskaliby bezpośrednie połączenie z metrem, tak ważne dla wielu podróżujących. Mam nadzieję, że ZTM weźmie pod uwagę mieszkańców Warszawy znajdujących się pomiędzy dwoma mostami - jednym znajdującym się poza ich zasięgiem i drugim, do którego dojazd komunikacją miejską jest mocno ograniczony".

Wobec tak zdecydowanych protestów obecny widok na przystanku dla wsiadających przy Metrze Młociny nie utrzyma się więc chyba zbyt długo, a przynajmniej nie dłużej niż okres odbudowy estakady z mostu Grota do ul. Modlińskiej.

ZTM miał problem z trasą 511 od momentu przygotowań do otwarcia mostu Północnego. Jeszcze w styczniu 2012 r. urzędnicy przedstawili projekt, zgodnie z którym linia 511 miałaby zostać skierowana właśnie przez nową przeprawę do Metra Młociny (czyli tak jak teraz). Chodziło m.in. o możliwość przesiadki z linii legionowskich i sprawniejszy dojazd do metra.

Jednak już w marcu 2012 r. ZTM zdecydował, że 511 pozostanie na moście Grota-Roweckiego. Zwolennikom zmiany pozostawiono przy tym cień nadziei - cytat z komunikatu: "Prawdopodobnie linia zostanie również skierowana przez most Marii Skłodowskiej-Curie. Stanie się to jednak ewentualnie w drugim etapie, po oddaniu do użytku wiaduktu w ciągu ul. Modlińskiej (do czasu jego uruchomienia na zjeździe z mostu będą się mogły tworzyć korki). W tej sprawie ZTM będzie również zbierał opinie pasażerów".

Kwiecień 2012 r. - miesiąc po otwarciu mostu Północnego okazało się, że zdecydowana większość pasażerów woli dłużej jechać metrem i przesiadać się na stacji Młociny do autobusów kursujących w stronę Tarchomina i Nowodworów. "Nie sprawdziły się więc przewidywania, że mieszkańcy tych osiedli nadal będą wysiadać na stacji Marymont" - mówił mi ówczesny szef ZTM Leszek Ruta. Dalszy fragment tekstu: "Wśród pasażerów trwa też dyskusja o tym, czy ZTM nie powinien skierować na nowy most kolejnych linii. Poszkodowani czują się mieszkańcy np. Płud czy osiedli położonych wzdłuż ul. Modlińskiej. Część uważa, że do stacji Młociny należałoby puścić autobusy 511, inni opowiadają się za tym, by linia ta została na pętli metro Marymont".

Zapowiedziane konsultacje z pasażerami według ZTM początkowo wskazywały na równy podział głosów za starą trasą 511 przez most Grota i nową przez most Północny. Ostatecznie okazało się, że ok. 60 proc. zwolenników zdobyła pierwsza opcja i 511 pozostało bez zmian. Zlikwidowano tylko linię 508, która wcześniej należała do najczęściej kursujących w Warszawie. Po otwarciu mostu Północnego autobusy opustoszały. Ruch przesiadkowy przeniósł się do Metra Młociny.

(osa)

23:25, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (29) »
środa, 23 lipca 2014

Parkomatowe powitanie w Amsterdamie nie może wróżyć nic dobrego. Maszyna, która stoi przy uroczym Sarphati-Park, czyli już poza ścisłym centrum, życzy sobie za godzinę postoju aż 4 euro, a nie jest to jeszcze najwięcej w stolicy Holandii. Płacić trzeba od godz. 9 do 24, chyba że to akurat niedziela. Czyli 60 euro, jeśli samochód stoi cały czas, bo jeździć nim po mieście zupełnie się nie opłaca. W przeliczeniu na złotówki to mniej więcej 250 zł. W pobliżu znajduje się garaż (nie ma ich tu tak wiele jak w miastach sąsiedniej Belgii), gdzie doba parkowania kosztuje 47 euro. Można zaoszczędzić jeszcze bardziej, jeśli hotel współpracuje z firmą, która wysyła kierowcę, a ten zabiera auto na parking pod miastem. Wtedy pierwszy dzień postoju to 30 euro, a kolejne - 25 euro. Lepiej myślę więc już o niemieckiej Kolonii, gdzie garażowa doba parkingowa wyniosła euro 18.

Tak czy owak przyjazd do Amsterdamu samochodem to nie najlepszy pomysł. Poprzedni pobyt tutaj zaczął się od przelotu tanimi liniami nieistniejącego już przewoźnika ze Słowacji rejsem z Krakowa (pamiętam kuriozalne rozwiązanie z lotniska w Balicach, gdzie pociąg z Dworca Głównego dojeżdżał kilkaset metrów od terminalu, po czym pakowano wszystkich do ciasnego autobusu na podwózkę pod drzwi wejściowe - tak to tam działało do niedawna!). Lądowanie na lotnisku Shiphol to była już ogromna wygoda. Bezpośrednio pod nim znajduje się stacja kolejowa (przelotowa, a nie czołowa jak na Okęciu), z której zapełnione pociągi rozjeżdżają się do różnych miast w Holandii. Przejazd do Amsterdamu w żółto-granatowym piętrowym wagonie zajmuje kilkanaście minut.

Przed majestatycznym, neorenesansowym dworcem Amsterdam Centraal z 1889 r. (poprzednio zastałem go w remoncie) znajdują się dwie duże pętle tramwajowe, poza tym nadal (a więc po siedmiu latach bez zmian) trwa budowa metra. Kilkanaście linii tramwajowych rozjeżdża się stąd po całym mieście. I to właśnie tramwaje są tu moim ulubionym środkiem transportu. Choć to stolica rowerów, nie odważyłem się wsiąść na dwa kółka. Rowerowa masa krytyczna została zdecydowanie przekroczona. Cyklistów jest zbyt wielu, pędzą jak szaleni, jeżdżą nonszalacko, nie trzymając się kierownicy i rozmawiając przez telefon komórkowy. Jeśli ktoś w Warszawie narzeka na rowerzystów, nie ma co zaglądać do Amsterdamu. Chyba że miałoby to być zwiedzanie głównie w tramwaju, a to już czysta przyjemność. O tym jednak w osobnym wpisie.

(osa)

PS Dzisiaj w Holandii żałoba narodowa po zestrzeleniu w zeszłym tygodniu samolotu pasażerskiego z 298 osobami nad terenami walk na wschodniej Ukrainie. Najwięcej wśród nich było Holendrów, ale na ulicach Amsterdamu nie czuje się atmosfery narodowej tragedii. Tylko gazety pełne są relacji na ten temat. Na zdjęciach przygnębiony król i premier. Ukazują się całostronicowe nekrologi z nazwiskami ofiar i krajami, z których pochodzili.

(uzup.) Kwadrans przed godz. 16 na dworcu Amsterdam Centraal uprzedzono przez głośniki, że za 15 minut pociągi zostaną zatrzymane w związku z minutą ciszy zarządzoną w całym kraju. W pobliskim kościele katolickim św. Mikołaja biły już wtedy dzwony. Ok. godz. 15.50 samolot z pierwszymi trumnami i ciałami ofiar sprowadzonymi z Ukrainy lądował na lotnisku w Eidhoven.

Minuta ciszy zastała nas w tramwaju linii 4 przed głównym placem miasta - Dam. Motorniczy podał krótkie ogłoszenie, także po angielsku, wstaliśmy z tylnego siedzenia, otworzyliśmy przyciskiem ostatnie, piąte drzwi. Po jakimś czasie motorniczy podziękował pasażerom za zrozumienie i ruszyliśmy. Na placu Dam zgromadziło się wiele osób. Były wozy telewizyjne. O godz. 20 przyszli Holendrzy ubrani na biało, w rękach trzymali białe balony. Następnie przeszli wzdłuż trasy tramwajów, które były zawracane na Rembrandtsplein i przez dłuższy czas komunikacja w tej części Amsterdamu nie działała. Motorniczy linii 9 uprzedził (oczywiście także po angielsku), że w drodze na dworzec lepiej przesiąść się do metra.

00:46, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (4) »
środa, 16 lipca 2014

Przyzwyczajeni do wakacyjnych remontów w Warszawie wpadamy do stolicy Niemiec, a tu właśnie zamknięto fragment głównej linii kolejowej, która przecina miasto. BVG, czyli berliński odpowiednik Zarządu Transportu Miejskiego, zachęca, by nieczynny odcinek omijać także rowerem miejskim. Na zachętę proponuje się darmowe 30 minut jazdy na dwóch kółkach. Oczywiście schemat objazdów przewiduje też alternatywne trasy z wykorzystaniem linii metra, pociągów regionalnych i autobusów (tramwajów - nie, bo tych w zachodnim Berlinie nie uświadczysz). W sumie pięć opcji do wyboru - od B do F.

Na odpowiednią ulotkę natknąłem się, gdy w przerwie finałowego meczu Niemcy - Argentyna na mundialu w Brazylii (co to było za szaleństwo!) oglądanego w jednej z obleganych knajpek przy stacji Hackescher Market wyskoczyłem na chwilę na peron. Choć było już ok. godz. 22 (i niedziela) pociągi wciąż kursowały w odstępach 3-4 minut. Ograniczenie tego dnia wprowadzono jednak dla jeżdżącej poprzecznie (z południa na północ) linii S1, która nie zatrzymywała się na stacji Brandenburger Tor. Wokół Bramy Brandenburskiej na wspólnym oglądaniu finału zgromadziły się dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy berlińczyków, a dwa dni później podobny tłum witał swoją zwycięską drużynę. O tym, że stacja jest nieczynna, pasażerów informował dyżurny na jednym z poprzednim przystanków przy Oranienburger Strasse w dzielnicy Mitte - nachylał się do mikrofonu stojącego w środkowej części peronu, a z głośników rozlegał się jego głos.

Skalę obecnych utrudnień w Berlinie łatwo sobie wyobrazić, bo podobny remont przeżywaliśmy chociażby wiosną czy w ubiegłoroczne wakacje, gdy z ruchu była wyłączona część linii średnicowej z mostem nad Wisłą. A najlepsze "atrakcje" remontowe na odcinku Dworzec Zachodni - Dworzec Wschodni nasi kolejarze dopiero nam szykują...

W Berlinie dopiero w tym tygodniu zaczęły się wakacje i przez ten sześciotygodniowy okres zaplanowano wymianę torów między stacjami Ostbahnhof we wschodniej części miasta a znaną z pamiętnej książki o narkomanach Zoologischer Garten. Najpierw od 14 lipca do 4 sierpnia pociągi nie kursują między dworcem Zoo a stacją Friedrichstrasse. W tym węzłowym punkcie kończą trasę przyjeżdżające ze wschodu linie S5, S7 i S75.

Ta numeracja dobrze oddaje to, że normalnie pociągi kursują wspólnym odcinkiem między Ost- i Westkreuz, po czym rozjeżdżają się na peryferiach - na zachodzie "piątka" zmierza do Spandau, a "siódemka" - do Wansee. S75 to ich skrócona hybryda.

Nie byłem już w Berlinie dłuższy czas, więc dopiero teraz odkryłem, że z Alexanderplatz czy Friedrichstrasse nie da się już pojechać bezpośrednio S-Bahnem na lotnisko Schoenefeld czy do stacji Erkner na linii wyjazdowej w kierunku Warszawy (to taka Falenica albo raczej Otwock dawniej dla pociągów do Lublina). Owszem Erkner ma swoją linię S3, ale ta dociera tylko do stacji Ostkreuz i konieczna jest przesiadka. Co prawda z Erkner odjeżdża też regionalny pociąg RE1 z Frankfurtu (Oder) przez cały Berlin do Poczdamu i Magdeburga.

Inne zaskoczenie to rozgrzebana wciąż aleja Unter den Linden z powodu budowy metra (ileż to się już ciągnie!). W dodatku na parkanach, które mija się podczas spaceru po tej reprezentacyjnej ulicy Berlina, widać datę zakończenia prac... 2019 rok. Czyli dopiero wtedy linia U5, która dziś dociera ze wschodu do Alexanderplatz, ma być połączona z nietypową, bo krótką (tylko trzy stacje między zjawiskowym dworcem głównym a Bramą Brandenburską) linią U55 oddaną w 2009 r. Trzeba jeszcze dokończyć trzy stacje: przesiadkową Unter den Linden, Museum Insel (obok odbudowywanego zamku berlińskiego w miejscu po okropnym, zburzonym na szczęście pełnym azbestu NRD-owskim pałacu zjazdów z charakterystycznymi pomarańczowymi szybami) i wreszcie Rathaus przed siedzibą władz miasta. Czyli niedługi odcinek z kilkoma stacjami w aż dziesięć lat. A tak narzekamy na rozkopaną od 3-4 lat Warszawę z powodu budowy II linii metra.

(osa)

22:43, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (11) »
sobota, 12 lipca 2014

Choć projekt zgłoszony przeze mnie do budżetu obywatelskiego (wyciszenie parku na Kępie Potockiej od strony Wisłostrady) nie przeszedł w głosowaniu, to i tak bardzo się cieszę z jego wyników, bo wygrało wiele projektów dotyczących usprawnienia ruchu rowerowego w mieście. Zgłaszały je różne grupy, wśród nich Zielone Mazowsze, a rozpropagowało Biuro Pełnomocnika Rowerowego w ratuszu - dobra robota!


Fot. Adam Kozak/AG

Ja poparłem pasy rowerowe wzdłuż ul. Krasińskiego i już nie mogę się doczekać ich wytyczenia. To będzie dla Żoliborza dość duża rewolucja komunikacyjna. Udowodni urzędnikom, którzy opierają się przeciw takim przyjaznym dla mieszkańców rozwiązaniom, że nic złego się nie stanie, nie dojdzie do żadnego paraliżu, bo kierowcy przeniosą się po prostu na inne ulice, jeżeli nie będą chcieli jeździć nieco zwężoną ulicą Krasińskiego. Jest to też najlepsza metoda na powstrzymanie nawały ruchu na Żoliborz z planowanego mostu na przedłużeniu tej ulicy, a nie wściekłe protesty przeciwko tej przeprawie.

Niech pasy rowerowe na ul. Krasińskiego będą małym krokiem ku normalności, a następnym powinno być naziemne przejście przez ul. Słowackiego przy urzędzie dzielnicowym. Trzeba w końcu przewalczyć urzędniczy opór, który wyeliminował ten projekt z budżetu obywatelskiego. Udało się za to w przypadku naziemnego przejścia przez ul. Andersa przy pl. Bankowym, którego wytyczenie w przyszłym roku zawdzięczamy temu budżetowi.

Na Żoliborzu wygrał też skrót rowerowy przez plac Wilsona, ale najbardziej optymistyczną informacją jest przegłosowanie całego pakietu pasów i kontrapasów w Śródmieściu. W tym na Nowym Świecie między Książęcą a rondem de Gaulle'a (w tym tygodniu dwukrotnie wracałem tamtędy z pracy na rowerze - nie jest łatwo między samochodami i autobusami a krawężnikiem).

Ruch rowerowy będzie też usprawniany dzięki budżetowi obywatelskiemu na Bemowie (drogi rowerowe wzdłuż Połczyńskiej oraz wzdłuż ul. Powstańców Śląskich - tu dwa odcinki akurat na przedłużeniu tych, które zostaną wytyczone w 2014 r. przy okazji budowy torowiska tramwajowego), na Ochocie (Grójecka, Kopińska, Wawelska, Korotyńskiego), na Witolinie (ul. Łukowska), na Pradze Północ, na Targówku Mieszkaniowym, w Ursusie, we Włochach (droga rowerowa wzdłuż ul. ks. Chrościckiego), na Woli (droga rowerowa na ul. Jana Olbrachta i stojaki przy Ordona 12). Postarałem się wyłapać zwycięskie projekty rowerowe, choć bez szczegółowych opisów - może autorzy zechcieliby je nam przybliżyć w komentarzach?

Na koniec trochę dziegciu. W wielu dzielnicach wybrane projekty to porażka idei budżetu obywatelskiego. Nie rozumiem popierania remontów sal gimnastycznych, doposażania szkół w rolety w oknach, a świetlic w sprzęt nagłaśniający. Największe rozczarowanie to chyba jedyny wybrany projekt na Ursynowie - z całym szacunkiem dla potrzeb niepełnosprawnych, ale utworzenie ośrodka wsparcia to jednak zadanie samorządu (dzielnicy? miasta?), podobnie zresztą jak wspomniane wcześniej przykłady ze szkół i moim zdaniem nie powinny się znaleźć wśród projektów do głosowania. Budżet obywatelski ma służyć ogółowi mieszkańców, najlepiej też, gdyby po wydaniu pieniędzy został jakiś widoczny ślad - stąd moje pełne poparcie dla projektów infrastrukturalnych, ale też bibliotecznych i sportowych.

A wyciszenie parku na Kępie Potockiej polecam kandydatom na radnych w najbliższych wyborach. Może ktoś wpisze ten punkt do swojego programu?

(osa)

22:15, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 07 lipca 2014

Według moich informacji ze źródła w Zarządzie Transportu Miejskiego wkrótce zostanie przedłużona linia 306, która dziś kończy trasę na tej oto wyłożonej jeszcze trylinką pętli przy ulicy Instalatorów:

Diabeł mówi dobranoc na tym pustkowiu między aleją Krakowską i Alejami Jerozolimskimi, mimo to pamiętam dobrze jelcze ogórki z napisem "Instalatorów" startujące z pętli Nowy Świat (zawracały przez ul. Kopernika i Świętokrzyską), czyli ze ścisłego centrum miasta. Linia miała numer 350.

Potem w ZTM, a właściwie jeszcze w MZK, próbowano różnych wygibasów (wariantowe kursy linii 128 czy 154), byle tylko zapewnić dojazd komunikacją publiczną do tych 3 przystanków na żądanie na 1-kilometrowym odcinku ul. Instalatorów w bok od al. Krakowskiej. Po tej stronie torów PKP linii Warszawa - Radom same zakłady, hurtownie i bazy, po drugiej - osiedla przy Włodarzewskiej. Widać miejsce, w którym w przyszłości obok torów powinna się jeszcze zmieścić Trasa N-S na przedłużeniu pobudowanych bez sensu jezdni i wiaduktów w węźle przy Marynarskiej na Służewcu.

Od pewnego czasu raz na pół godziny w dni powszednie na ul. Instalatorów dociera linia 306. I tak dobrze, że ZTM wycofał ją już z Ursynowa, gdzie trafiła raczej przez przypadek.

Niebieskim kolorem zaznaczyłem na mapce obecną trasę 306 z pętlą Instalatorów (kółko przed zakrętem), czerwonym - nowy odcinek proponowany przez ZTM. Autobusy przejeżdżałyby wybudowanymi ostatnio uliczkami (trudno nawet podać ich nazwy) w plątaninie torów kolejowych. W każdym razie pierwszy cel na nowej trasie to Aleje Jerozolimskie, dalej skręt w ul. Popularną, ulicą Techników do nowej przychodni we Włochach, Cegielnianą, Sympatyczną do pętli Nowe Włochy.

Kto tam mieszka, że ZTM puszcza na ten peryferyjny odcinek kolejną linię ;-) Jest już 127 bezpośrednio do centrum, jest 194 na Wolę i bodaj najdziwniejsza linia w Warszawie - 206 na pustkowie przy Wagonowni Odolany. Ten odcinek idealnie nadaje się dla telebusów, czyli znanych z Krakowa autobusów na telefon. W sumie nie zaszkodziłoby połączyć 206 + 306 (Nowe Włochy - Terminal Cargo - Osmańska DHL) z wariantowymi kursami do Wagonowni Odolany.

A oto wytyczony niedawno, pachnący jeszcze świeżym asfaltem przejazd od Alej Jerozolimskich do ul. Instalatorów. Za rondem Dudajewa, czyli od skrzyżowania Alej z Popularną zjeżdżamy na boczną jezdnię wzdłuż nasypu wiaduktu nad przystankiem kolejowym Warszawa Aleje Jerozolimskie. Tu skręt w prawo w ulicę Jutrzenki:

Obracamy się o 180 stopni i ukazuje się skrzyżowanie, a tabliczkach ulicznych nazwy:

Tak, tak - ulica Włodarzewska biegnie także we Włochach, a nie tylko na Ochocie za parkiem Szczęśliwickim, gdzie kursuje nią lokalna linia 208. Mało tego ten drugi kawałek Włodarzewskiej między linią WKD a ul. Jutrzenki to wcale nie koniec. Jest jeszcze trzeci zagubiony za Alejami Jerozolimskimi i Castoramą, który kończy się na ul. Popularnej. Biuro Geodezji z komisją nazewnictwa ulic dopiero teraz próbuje z tym dojść do ładu. Jedną z propozycji jest przywrócenie dla tego odcinka historycznej na tym terenie nazwy Wiktoryn.

Jedziemy więc dalej włochowskim, a właściwie rakowskim (według tablic MSI) kawałkiem Włodarzewskiej odciętym przez linię WKD. W głębi zdjęcia - tam, gdzie ciemny, skręcający samochód - widać już nasyp z torami kolejki.

Ulica skręca w prawo i wiedzie teraz wzdłuż torów WKD, widać je na wiadukcie z lewej:

Przejazd pod tym wiaduktem był chyba najbardziej problematycznym warunkiem, żeby trasa linii 306 mogła zostać wydłużona. Udało się to jednak całkiem sprytnie zorganizować:

Miasto ani dzielnica nie chwalą się tą nową drogą, więc mało kto o niej wie. Może przyda się jako dodatkowy objazd podczas trwającego w wakacje remontu wiaduktu nad linią WKD na równoległej ul. Łopuszańskiej. Choć w porównaniu z zeszłorocznymi korkami w tym miejscu, dziś nie ma o czym mówić. Bardzo pomogło otwarcie innych ulic między Włochami a Okęciem, czyli Szyszkowej na nowym wiadukcie, a przede wszystkim Południowej Obwodnicy Warszawy.

(osa)

sobota, 05 lipca 2014

Nie może być piękniejszego widoku po trwającym aż dziewięć lat inwestycyjnym poście w Tramwajach Warszawskich. Chodzi oczywiście o budowę nowych odcinków na Tarchominie i Bemowie, bo po otwarciu ostatniej linii Bemowo - Bielany w 2005 r. powstał choćby ogromny węzeł torowy z pętlą nad Metrem Młociny czy podziemne skrzyżowanie przed wjazdem na most Północny. No i odcinek torów na tej przeprawie, tyle że prowadzący donikąd, a dokładnie tutaj:

Nadal nie widać większych zmian w porównaniu z obrazkiem sprzed dwóch miesięcy, gdy byłem tam ostatnio:

Budowa na tyłach bloków przy ul. Śreniawitów wciąż nie ruszyła pełną parą, a przecież minął już półmetek inwestycji. Owszem, miejsca parkingowe wreszcie zostały polikwidowane, ale teren jest tylko wstępnie splantowany. Co prawda trudno już się tamtędy przedostać na rowerze. To porównanie innych miejsc w tej okolicy maj/lipiec:

Stoi nawet opuszczony domek działkowicza, który na pożegnanie miał w drastyczny sposób zakończyć życie hodowanych tu gołębi:

Przez 2 miesiące działka zdążyła tylko zarosnąć:

Tak to wygląda od strony ul. Światowida, gdzie zaczęto przekładanie podziemnych instalacji:

Im dalej w stronę przyszłej pętli przy ul. Mehoffera, tym roboty są bardziej zaawansowane. Tu okolica skrzyżowania ul. Światowida z Myśliborską, którego zwężenie ratusz zapowiedział na niedzielę 6 lipca:

Tory na łuku ul. Światowida pojawiły się niedługo po mojej majowej wizycie na Tarchominie, teraz jest to już całkiem spory odcinek:

Prawie gotowe są pierwsze przejazdy przez nowe torowisko. Na zdjęciu poniżej - okolica szkoły przy ul. Erazma z Zakroczymia:

Na zbliżeniu widać, jak porządna jest to konstrukcja - oby wytrzymała wiele lat bez konieczności wyrównywania przejazdu:

Piesi mogą korzystać z mostków nad budowanym torowiskiem - takich jak ten na wysokości ul. Erazma z Zakroczymia:

A tak dla przypomnienia wyglądało to miejsce na początku maja:

Budowa przebiega więc bardzo szybko (pod warunkiem, że się buduje). Od kilku tygodni z powodu układania torowiska nieprzejezdne było skrzyżowanie ul. Światowida z ul. Mehoffera. Byłem tam w czwartek 3 lipca, ruch miał zostać przywrócony w niedzielę wieczorem:

Choć zbliżała się godz. 20, na budowie zastałem jeszcze kilku robotników:

Mój rowerowy cień kładzie się już na to zdjęcie - czas wracać na drugą stronę Wisły, jeszcze tylko ostatnie spojrzenie na budowę pętli tramwajowej nazwanej przez ZTM "Nowe Świdry":

(osa)

20:40, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa