środa, 23 sierpnia 2017

Z powodu wyjątkowej nieudolności władz Ursynowa ulica Korbońskiego (nazywana roboczo Nowokabacką) urywa się po stronie wilanowskiej na granicy obu dzielnic. Niby trwają roboty na odcinku ursynowskim, ale na bardzo krótkim i osobno trzeba przebudować końcówkę ulic Rosoła-Relaksowej. Dopiero wtedy Zarząd Transportu Miejskiego będzie mógł puścić autobusy tym planowanym już w latach 90. połączeniem między obiema dzielnicami. Czy stanie się to jeszcze w 2017 r. Wątpię.


Tymczasem trwają już przymiarki do zmian trasy autobusów. Przed wakacjami odbyło się w tej sprawie spotkanie z radnymi Wilanowa, które relacjonowaliśmy w "Stołecznej": http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22025006,komunikacja-w-warszawie-droga-z-ursynowa-na-wilanow-juz-pod.html

Przedstawiciele ZTM poinformowali wtedy, że wstępnie zakładają skierowanie wszystkich linii podmiejskich od obwodnicy Powsina (ul. Łukasza Drewny) do pętli przy stacji metra Kabaty (nie za mało tam miejsca, skoro już teraz zawracają cztery linie: 166179192 i 504?). Z dwoma wyjątkami. Linia 700, która kursuje na specjalnych zasadach do samego środka Warszawy, pozostanie na obecnej trasie między szpitalem Stocer a Dworcem Centralnym. Podobnie jak lokalna linia podmiejska 725 z Kępy Okrzewskiej przez Powsin i Stare Kabaty do Wilanowa. Tak więc linie: 710 i 724 z Piaseczna przez Konstancin oraz linia 724 z Góry Kalwarii przez Konstancin docierałyby najkrótszą trasą do najbliższej stacji metra.

Żeby powetować mieszkańcom Powsina stratę tych połączeń z Wilanowem, planowana jest większa liczba kursów linii 139. Nie było mowy o ostatecznym wycofaniu z tej okolicy linii 519, na której co drugi autobus już teraz zawraca do Dworca Centralnego w Wilanowie.

Dzisiaj dostałem informację od konstancińskiego radnego Tomasza Nowickiego, przewodniczącego doraźnej komisji ds. transportu miejskiego i infrastruktury rowerowej w miejscowym samorządzie, o wczorajszym spotkaniu z dyrektorem ZTM Wiesławem Witkiem. Radny przedstawił mu własne propozycje zmian w komunikacji w związku z planowanym otwarciem ul. Korbońskiego-Rosnowskiego. Jak czytam, ZTM zobowiązał się, że je przeanalizuje i do października przedstawi koncepcję układu tras, którą podda pod konsultacje.

Wcześniej w liście do dyrektora Witka radny Nowicki napisał m.in.: "Mieszkańcy gminy Konstancin-Jeziorna od dawna oczekują połączenia dzielnic Wilanów i Ursynów, dzięki czemu skróci się czas dojazdu do metra. Tak duże zmiany w komunikacji powinny zostać poprzedzone dogłębnymi analizami i konsultacjami zarówno z władzami samorządowymi, jak i przede wszystkimi z mieszkańcami. Z uwagą i podziwem śledziłem zmiany na terenie Białołęki wynikające z przedłużenia trasy linii tramwajowej 2 i państwa podejście poparte mocnym mandatem społeczności lokalnej" - pisze radny z Konstancina, oczekując podobnych konsultacji w swojej gminie.

Sam proponuje podobne zmiany jak ZTM (skierowanie linii 710 i 742 do Metra Kabaty), ale też wysuwa nierealne moim zdaniem oczekiwania. Np. takie, że autobusy 710 będą kursowały w godzinach szczytu co 5 minut. Skąd wziąć tyle taboru i czy Konstancin za to zapłaci? W miejsce linii 742 radny widziałby nową lokalną linię typu L na trasie Śniadeckich - Polna lub Śniadeckich - Skolimów kursującą co 10-15 minut. Ze Skolimowa do Metra Kabaty skierowałby zaś nocną linię N50, która teraz dociera w weekendy do Metra Wilanowska.

Czyżby żadna z konstancińskich "siedemsetek" miała nie dojeżdżać w okolice pętli w Wilanowie? Wydaje mi się, że jest pewna grupa pasażerów zainteresowana takim bezpośrednim połączeniem (to głównie dojazd do szkół i urzędów + możliwość przesiadek na linie do Traktu Królewskiego i przez Wisłostradę).

(osa)

18:45, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (14) »
czwartek, 17 sierpnia 2017

Podczas wiosennych konsultacji przed planowaną budową trasy tramwajowej do Wilanowa bodaj najbardziej wygłupiły się władze i radni Mokotowa. Chociaż wiedzieli, że jest już wydana decyzja środowiskowa, która przesądza o przebiegu torów i na tym etapie można wnosić już tylko kosmetyczne poprawki, wysunęli żądania nie z tej ziemi.

Mianowicie według nich tramwaje powinny kursować od skrzyżowania Belwederskiej ze Spacerową tunelem przez Skarpę Warszawską prosto do Rakowieckiej (a co wtedy z połączeniem Dolnego Mokotowa i Wilanowa z obecnymi trasami tramwajowymi na Marszałkowskiej i Puławskiej?). Na tym nie koniec, bo radnym z tej dzielnicy marzy się też tunel pod Polem Mokotowskim, mimo że tory zaplanowano na samym skraju tego parku. Obie propozycje są zawracaniem głowy, radni nie patrzą też na niebotyczne koszty swoich zachcianek, a powinni.

Za to bardzo rozsądnie brzmiał postulat przedstawiciela rady osiedlowej z Siekierek, który upewniał się, że razem z trasą do Wilanowa powstanie jej odnoga wzdłuż ul. Gagarina na Sielce. Kiedy dostał odpowiedź twierdzącą, upominał się, że przydałoby się wydłużyć tory za skrzyżowanie z Wisłostradą, gdzie powstaje sporo nowych bloków.

Odpowiedź urzędników brzmiała jednak negatywnie. Po pierwsze, problematyczne jest dla nich rozkopanie ruchliwego skrzyżowania ul. Gagarina z Wisłostradą, żeby ułożyć tory (dlatego zawrotka dla wagonów dwukierunkowych ma się znaleźć między ul. Czerską a Wisłostradą). Po drugie, chodzi o wielki koszt przebudowy komory sieci cieplnej, która znajduje się za Wisłostradą pod ul. Nehru.

Obiekt ten odsłonił się w pełnej krasie wkrótce po konsultacjach tramwajarzy. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych zaczął bowiem budowę ul. Czerniakowskiej-bis, czyli al. Polski Walczącej na przedłużeniu ul. Gagarina i ul. Nehru. Kto by przypuszczał, że stanie się to dopiero teraz - 15 lat po otwarciu Trasy Siekierkowskiej z węzłem drogowym przyszłej ul. Czerniakowskiej-bis. Inwestycja jest, niestety, przeskalowana. Jezdnie będą mieć po trzy pasy ruchu, jeden z nich zajmie w przyszłości właśnie linia tramwajowa.

Dziwi jednak, dlaczego nie uwzględniono jej już teraz także na wysokości komory cieplnej. Rury należało przełożyć tak, żeby dało się tu zainstalować torowisko. Jeśli nie w czasie budowy odnogi przez Sielce, jakby chciał działacz osiedlowy z Siekierek (ja zresztą też), to w przyszłości.

Z wiosennych konsultacji zapamiętałem jeszcze wahania urzędników w sprawie przebiegu linii tramwajowych. Na ul. Gagarina zakładają tylko jedno połączenie, ale, niestety, nie z Marszałkowską, dokąd walą teraz tłumy w autobusach linii 131, ale do Rakowieckiej i przez Pole Mokotowskie na Ochotę. Dwóch linii tramwajowych na ul. Gagarina raczej pomieścić się nie da z powodu braku miejsca na zawrotce przed Wisłostradą (gdyby powstała za skrzyżowaniem, niewykluczone, że udałoby się zorganizować zawracanie dwóch linii). Sprawa układu tras ma być jeszcze przemyślana.

Inny niepokojący plan zakłada brak stałego połączenia tramwajowego na skręcie z Puławskiej (od strony Wyścigów) w Rakowiecką. Tory w tej relacji mają być ułożone tylko na wypadek objazdów.

Osobiście układ linii tramwajowych po zakończeniu inwestycji w 2021 r. widziałbym tak:

* 2 linie z Miasteczka Wilanów - jedna do ul. Marszałkowskiej (linia 35), druga do al. Jana Pawła II przez pl. Unii Lubelskiej i Nowowiejską (linia 10);
* 2 linie z pętli na Stegnach - jedna do ul. Marszałkowskiej i nowej pętli koło Arsenału (np. numer 36), druga do ul. Rakowieckiej i dalej na Ochotę (linia 14);
* mimo wszystko 1 linia z ul. Gagarina i to nie do Rakowieckiej (chętni przesiądą się do "czternastki" na Spacerowej), tylko do Marszałkowskiej i pętli koło Arsenału (np. numer 16).

Inne zmiany: linia 17 skrócona do odcinka Tarchomin/Winnica - Rakowiecka (rzadziej niż teraz - co 8 min i bez kursów do pętli Metro Marymont), linia 33 (silna jak teraz "17" - co 4 min w szczycie) na wydłużonej trasie: Metro Młociny - Broniewskiego - Rakowiecka - Służewiec. Nowa linia 19 (Piaski - al. Jana Pawła II - Rakowiecka - Puławska - Wyścigi), która wzmocni "17" na jej najbardziej uczęszczanym odcinku koło Hali Mirowskiej i "10" wycofaną z Puławskiej do Wilanowa (przy okazji powrót "19" historycznie związanej z Wyścigami).

Wtedy na Puławskiej mielibyśmy 3 linie: 4 z Wyścigów i 18 ze Służewca - do Marszałkowskiej + 19 z Wyścigów do al. Jana Pawła II, z tym że nie przez Nowowiejską jak dziś "10", tylko przez Rakowiecką (również koło stacji metra). Pętla na Rakowieckiej pozostałaby wykorzystywana przez linię 17, na Wołoskiej pojawiłaby się silna linia 33. Można by też pomyśleć o dołożeniu na tej ulicy którejś z linii kursującej dziś Grójecką (przez Pole Mokotowskie), która zapewniłaby połączenie Służewca i szpitala MSW z Ochotą.

(osa)

19:54, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (7) »
czwartek, 10 sierpnia 2017

Fantastycznie, że jeszcze w środku lata, gdy pogoda sprzyja rowerowym eskapadom po mieście, udało się udostępnić nowe, ważne odcinki: wczoraj 2 kładki pod mostem Łazienkowskim, a dzisiaj ostatni fragment modernizowanych od kilku lat bulwarów wiślanych.


Fot. Dawid Żuchowicz/AG

Trudno powiedzieć, która z tych inwestycji sprawiła mi większą frajdę. Na pewno Kładka Łazienkowska to bardziej przełomowe wydarzenie niż otwierany etapami bulwar, z którym warszawiacy zdążyli się już oswoić. Ja od pewnego czasu kursuję między Dolnym Mokotowem a Saską Kępą/Grochowem, często na rowerze, więc nowa kładka to dla mnie ogromne ułatwienie. Wypatrywałem jej otwarcia od wiosny.

W oczekiwaniu na ten przejazd nad Wisłą kilka razy skorzystałem z przeprawy promowej (pozdrowienia dla przesympatycznego kapitana, który zawsze czekał na mnie, aż zniosę rower po schodach przy Cyplu Czerniakowskim albo przebrnę z nim przez piach na plaży po prawej stronie Wisły - przydałby się tu jakiś trakt z desek).

Wczoraj przejechałem się już po kładce od strony południowej mostu. I wiem już, że jeśli jedzie się tędy tylko do szlaku wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego, to obojętne jest, którą kładkę wybrać. Jeśli jednak jedzie się rowerem dalej - na Saską Kępę czy do ul. Ostrobramskiej, lepiej przeprawić się pod mostem po jego północnej stronie. Wtedy zaoszczędzi się na jednej wspinaczce do przejazdu nad Wałem Miedzeszyńskim. Jeszcze bardziej stromy jest podjazd dla cyklistów jadących tędy w przeciwnym kierunku, czyli na lewy brzeg Wisły.


Fot. Dawid Żuchowicz/AG

Otwarcie bulwaru wiślanego cieszy mnie o tyle, że wreszcie po raz pierwszy od nie wiem już ilu lat mam niezakłócony przejazd do pracy drogą rowerową nad samą rzeką. Koniec uciążliwych objazdów przez Mariensztat i Powiśle. Dziś wjechałem nad Wisłę za Klubem Sportowym "Spójnia" na Żoliborzu i nie odrywając się od brzegu, pedałowałem nim aż do Cypla Czerniakowskiego. Do odcinka drogi rowerowej przy ruchliwej, głośnej i smrodliwej Wisłostradzie wróciłem dopiero za ul. Zaruskiego (na wysokości Kanału Piaseczyńskiego).

Dodatkowy plus nowego fragmentu bulwarów to nowa stacja Veturilo na wysokości mostu Śląsko-Dąbrowskiego - przyda się na wymianę rowerów przed upływem 20 minut jazdy.

Niestety, ta sielanka nie potrwa długo. Jeszcze przed końcem wakacji ratusz zamierza podpisać umowę na przebudowę kolejnego odcinka bulwarów koło pomnika Syreny. Znowu wrócą wykopy i objazd drogi rowerowej nad Wisłą. Podobno aż na rok...

A na starszym odcinku bulwarów, który został otwarty przed dwoma laty na Podzamczu, trwa ciekawa wystawa z okazji przypadającego właśnie Roku Wisły. Na kilku planszach przedstawiono opisy i archiwalne fotografie mostów kolejowych przez Wisłę - od Sandomierza, przez Dęblin, Warszawę (średnicowy i koło Cytadeli) po Toruń. Szkoda, że nie uwzględniono wszystkich przepraw tego typu, ale i tak warto się zatrzymać, żeby poznać lub przypomnieć sobie kilka faktów z historii polskiej inżynierii.


(osa)

17:34, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (1) »

Gazeta.pl Warszawa