wtorek, 30 września 2014

Z ciekawością czekam na całkiem nowy model rozkładów jazdy, które Zarząd Transportu Miejskiego przygotowuje dla wszystkich linii tramwajowych, i pierwsze przystanki na żądanie na wybranych odcinkach. Dziś znamy więcej szczegółów tego projektu, niedawno pisałem o nim w tym tekście:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,16627895,ZTM_chce_wzorem_czeskiej_Pragi_wprowadzic__tramwaj.html

Z deklaracji Tramwajów Warszawskich wynika, że na skutek zmian liczba składów w godzinach szczytu wzrosłaby z 417 (obecnie) do 420, ZTM wnioskuje o to, żeby przybyło ich jeszcze więcej - do 424. Ostatecznie zależy to też od tego, czy udałoby się skrócić postoje tramwajów na pętlach, m.in. zwiększając rotację motorniczych między składami. Idea jest taka, żeby tramwaje kursowały częściej (co ważne: także poza godzinami szczytu) i choć trochę szybciej niż teraz.

W ostatnich latach duża zmiana na plus w rozkładach nastąpiła tuż po przeprowadzce Lecha Kaczyńskiego z ratusza do Pałacu Prezydenckiego przy Krakowskim Przedmieściu - ZTM zdecydował się wtedy na takt co 5-10 minut w szczycie. Okazją było oczywiście co innego - otwarcie nowego odcinka torów na ul. Powstańców Śląskich i w al. Reymonta (początek 2006 roku). Planowane obecnie zmiany też wiążą się z oddaniem kolejnego fragmentu torów w tej okolicy - na ul. Powstańców Śląskich między Górczewską a Radiową. Dziś trudno powiedzieć, kiedy to się stanie, dlatego ZTM ostrożnie zapowiada zmiany w rozkładach "na początek 2015 r." albo "od ferii zimowych", które tym razem przypadają w Warszawie w drugiej połowie stycznia.

Poprzedniemu podkręceniu rozkładów tramwajowych towarzyszyła likwidacja linii 12 (Nowe Bemowo - al. Zieleniecka), 29 (Piaski - Banacha), 44 (pl. Narutowicza - Gocławek), 45 (Potocka - Banacha) i 46 (Górczewska - Annopol) oraz zawieszenie "czwórki" na skręcie z pl. Bankowego w Trasę W-Z. Poskracano i pozmieniano niektóre trasy, w efekcie co 5 min zaczęły wtedy jeździć linie: 1, 9, 17, 24, 26 i 36, a reszta - co 10 min.

Niestety, wychwalany przez nas wielokrotnie b. szef ZTM Leszek Ruta zaraz na początku swoich rządów latem 2007 r. przywrócił rzadsze kursy co 6-12 min (wymówką były objazdy remontowanych Al. Jerozolimskich). Ciągle wypominaliśmy mu to w "Gazecie". Mimo to ta rozkładowa smuta trwała aż dwa lata!

Przywróceniem po wakacjach 2009 r. taktu co 5-10 minut zajął się Adam Szuba, który będąc urzędnikiem ZTM, pracował też jako motorniczy. Teraz po powrocie ze stażu w stolicy Czech opracowuje nowy model rozkładu jazdy i podział linii na:
* magistralne (2, 9, 17 24) - co 4 min w szczycie, co 6 min poza szczytem, co 7-8 min w weekendy i co 10 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* główne (1 i 33) - co 6 min w szczycie, co 6 min poza szczytem, co 7-8 min w weekendy i co 10 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* podstawowe (3, 4, 6, 7, 10, 11, 13, 14, 15, 18, 20, 22, 23, 25, 26, 27, 28, 35, 41) - co 8 min w szczycie, co 12 min poza szczytem, co 15 min w weekendy i co 20 min wcześnie rano lub późno wieczorem;
* linia 31 na Służewiec - w szczycie jako magistralna, a pozostałych porach jako podstawowa.

Jak powiedział Adam Szuba, ZTM od dawna rozważał te zmiany, mając kłopot ze zbyt rzadko kursującymi obecnie liniami 4, 10 i 35 na ul. Puławskiej. Po korekcie rozkładów mają jeździć nie co 10, ale co 8 min w szczycie.

Pewien niepokój budzi jednak degradacja bardzo popularnej linii 26 (co 8 min zamiast co 5 min w szczycie). Adam Szuba przekonuje, że po otwarciu II linii metra ubędzie pasażerów na Trasie W-Z. A co z Jelonkami? Na słabo obłożonej końcówce trasy dużo się nie pogorszy, bo częściej zacznie kursować linia 10 i dojdzie linia 28

Wypadnie z kolei przewidziana do likwidacji linia 8, którą od ul. Powstańców Śląskich zastąpi "11". Czy stanie się to już w momencie otwarcia II linii metra? Pozwala już na to nowy układ torów na Prostej przy rondzie Daszyńskiego:

Fot. Przemek Wierzchowski/AG

W tym miejscu mają zawracać tramwaje dwukierunkowe (ciekawe, czy nie będzie wypadków, skoro na Prostą wraca 1 października linia 10, która będzie mijać tę zawrotkę). Problemem teraz jest więc tylko to, czy Pesa dostarczy do tego czasu wystarczającą liczbę dwukierunkowców. Na pierwszy odcinek "11" (Rondo Daszyńskiego - Osiedle Górczewska) potrzeba 7-8 składów przy częstotliwości kursowania co 10 min. Można je odzyskać z linii 2, kiedy jej trasa zostanie przedłużona od zawrotki za mostem Północnym do klasycznej pętli za ul. Mehoffera. Kiedy patrzy się na postęp robót na Tarchominie, można się spodziewać otwarcia tego odcinka w podobnym czasie co II linii metra. Tylko czy dwukierunkowców wystarczy na docelową trasę "11" (Rondo Daszyńskiego - Nowe Bemowo - Metro Młociny)?

Według Adama Szuby takt kursowania co 4 minuty pozwoli osiągnąć lepszą regularność kursowania tramwajów niż obecny co 5 min. Teraz dwa jadące z tą częstotliwością składy meldują się na przystanku co 2-3 minuty (jak w al. Krakowskiej od strony Okęcia). W razie zakłóceń ten takt jest ponoć bardziej podatny na opóźnienia.

Oczywiście wprowadzenie nowego wymusza lepszą koordynację rozkładów. Przede wszystkim tam, gdzie będą kursowały linie podstawowe. Czyli na Woli i Jelonkach powinny powstać pary 10+11 (obie na przemian co 4 min) oraz 26+27, w sumie co 2 minuty. Podobnie na Grochowskiej - 3+6 i 22+26 czy na Marszałkowskiej 4+35 i 15+18.

Osobny plan ZTM to wprowadzenie przystanków na żądanie. W pierwszym etapie na odcinku Annopol - Żerań Wschodni oraz koło Cm. Prawosławnego i P+R Połczyńska. W drugim etapie na odcinku rondo Starzyńskiego - Żerań FSO oraz na przystankach Staniewicka i Pożarowa.

(osa)

17:42, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (19) »
sobota, 27 września 2014

Remont ul. Elektoralnej, która jest wygodnym skrótem między pl. Bankowym a al. Jana Pawła II przy Hali Mirowskiej, wprawdzie jeszcze się nie skończył, ale widać już, że będzie to kawał dobrej roboty. Cieszy wymiana nawierzchni, która była już bardzo zniszczona - dziury, łaty i wystające studzienki, a wszystko na tyłach ratusza.

Prac nie prowadzi jednak Zarząd Dróg Miejskich, tylko śródmiejski Zarząd Terenów Publicznych, który od wielu lat konsekwentnie naprawia podlegające mu ulice w dzielnicy. Trzeci sezon trwa np. wyrównywanie bruku i wymiana chodników na Starym Mieście (latem rozkopano Jezuicką na tyłach katedry, teraz od jej frontu ul. Świętojańską). Efekty są imponujące, co widać zwłaszcza na Rynku Starego Miasta, Nowomiejskiej czy Szerokim Dunaju. W tym roku ZTM remontuje też Świętojerską i Hożą.

Na Elektoralnej wypada szczególnie pochwalić jakość wykonanych chodników. To już nie żadna tandetna kostka betonowa, tylko duże płyty. Jest równo, oby tego efektu nie zepsuły parkujące samochody. Zwraca uwagę jasny pas z rowkami, który będzie służył pieszym niewidomym lub niedowidzącym, którzy poruszają się o lasce. W Warszawie to wciąż rzadkość, choć ostatnio podobny rowkowany pas powstał przy okazji wytyczania docelowego przejścia dla pieszych przez ul. E. Plater przy Dworcu Centralnym.

I jeszcze coś dla entuzjastów warszawskich staroci. Inwestor przewidział, a wykonawca - firma Mabau - zachowała podczas remontu Elektoralnej oryginalne, kamienne krawężniki i podjazdy bramne. Wygląda to doskonale.

Teraz czekamy na zapowiedziane na początku tego tygodnia przez pełnomocnika rowerowego ratusza wpuszczenie na Elektoralną cyklistów pod prąd, czyli od al. Jana Pawła II do pl. Bankowego. Byłoby to bardzo wygodne połączenie.

(osa)

PS Po lekturze tego wpisu śródmiejski radny Daniel Łaga (PO) przysłał mi mejl: "W uzupełnieniu przysyłam dodatkowe informacje http://mapabarier.siskom.waw.pl/na-elektoralnej-powstana-sciezki-dotykowe/
A pod koniec czerwca rozmawialiśmy z biurem Drogownictwa, biurem Koordynacji, ZDM i ZTP na Komisji Zdrowia w Dzielnicy Śródmieście o możliwości rozwoju programu wizji lokalnej wspierającej KDSy i jest zielone światło dla programu pilotażowego, ale więcej o tym powie Adam Zając i Iza Sopalska, bo oni rzeczywiście przy tym pracują, a ja dbam, żeby mieli szybko pootwierane drzwi w mieście do współpracy".

23:19, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
środa, 24 września 2014

Taki oto obiekt wyrósł przy jednym z głównych skrzyżowań Ursynowa - u zbiegu al. KEN i ul. Ciszewskiego. To jeden z najgorzej wyglądających narożników przy tej arterii od Kabat po Dolinę Służewiecką (na pozostałych - bloki i hipermarket). Zamiast zaplanować tu jakąś dominantę z mieszkaniami, sklepami czy punktami usługowymi, upchnięto cztery piętra z miejscami parkingowymi.

Przypomina się pierwsza, nieszczęsna inwestycja tego typu, której skutki odczuwamy, niestety, do dziś. Ekipa ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego z PiS miała do wydania trochę pieniędzy od Unii Europejskiej, więc na poczekaniu wybrano położony na uboczu plac przy ul. Połczyńskiej. Tam został urządzony parking przesiadkowy, ale mało kto chce się przesiadać. Za to tramwaje pełne pasażerów jadących z Jelonek mają zbędny postój na dodatkowym, pustym przystanku i czerwonym świetle przed przejazdem przez tory.

Mam wrażenie, że także parking na rogu al. KEN i ul. Ciszewskiego powstał tylko dlatego, że było tu wolne miejsce z pętlą autobusową Ursynów Południowy. Na początku istnienia tej dzielnicy w tym miejscu zakręcało wiele linii, ale po otwarciu metra i przedłużeniu tras autobusów pętla opustoszała. Ostatnio została tylko linia 193. Nieużywany plac ZTM postanowił wykorzystać na parking P+J. Pół biedy, kiedy nie był to obiekt kubaturowy, amatorzy dojeżdżania tu autem i drałowania jakieś 150 m do wejścia do Metra Stokłosy byli zadowoleni.

Teraz jednak kosztem 16,5 mln zł powstał duży garaż aż na 394 miejsca (+20 dla rowerów). Oby nie powtórzył się scenariusz z al. Krakowskiej na Okęciu, gdzie podobnej wielkości obiekt stoi w połowie pusty, albo ze stacji PKP Ursus Niedźwiadek - tam też nie ma szału z frekwencją. Kiedy zaczynała się budowa w miejscu pętli Ursynów Płd. i ZTM zamykał tamtejszy parking, kierowcom podpowiadano, by dojeżdżali do garażu przy Metrze Imielin, gdzie zwykle jest 100 wolnych miejsc.

To po co tak duży kolejny garaż w pobliżu Metra Stokłosy? Po co zachęcać do dojeżdżania tu samochodami mieszkańców Ursynowa, którzy mają przecież gęstą sieć linii autobusowych podwożących do stacji metra czy nawet do centrum? Niech samochody zostawiają koło do domu i od razu idą na przystanek albo do stacji rowerów Veturilo, które akurat na Ursynowie świetnie sprawdzają się w krótki kursach do metra.

Co gorsza lokalizację przy Metrze Stokłosy wybrano kosztem o wiele bardziej potrzebnego garażu przy stacji PKP Rembertów czy parkingu przy stacji PKP Wesoła. Dopiero teraz (jak przed każdymi wyborami) ZTM wraca do tych porzuconych inwestycji.

Jeśli już porządkować parkowanie przy stacjach metra, to popierałbym po pierwsze, wprowadzenie wokół nich płatnych stref postoju (także na peryferiach), a po drugie przywrócenie Dworca Południowego nad Metrem Wilanowska w kształcie, o którym jakiś czas temu opowiadał mi wicedyrektor ZTM ds. inwestycji p. Łukasz Puchalski: na dole metro, na parterze przebudowana pętla autobusów miejskich, podmiejskich, PKS-ów i dalekobieżnych firmy Polskibus.com, a na wyższych kondygnacjach garaż przesiadkowy. To co prawda bardziej skomplikowana inwestycja, bo trzeba się bardziej wysilić i skoordynować kilka spraw. Za to o wiele sensowniejsza niż wątpliwej potrzeby duży garaż oddalony spory kawałek od wejścia do Metra Stokłosy.

(osa)

23:23, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (17) »
sobota, 20 września 2014

"Drogowcy nie otworzą w niedzielę wschodniego wiaduktu na ul. Powązkowskiej nad Trasą Armii Krajowej. Wiadukt będzie przejezdny prawdopodobnie w przyszłym tygodniu" - poinformowało wczoraj biuro prasowe ratusza.

Czyli sprawdziły się przecieki, które miałem od czeskiego wykonawcy, że przywrócenie ruchu w tym miejscu nie jest wcale pewne - wszystko zależy od wydania przez nadzór budowlany pozwolenia na użytkowanie. W przypadku wiaduktów nad Trasą AK ciągnie się to niemożebnie. Od dawna stoją gotowe - nie tylko ten na Powązkowskiej, ale też na pozostałych przecznicach - ul. Słowackiego i Mickiewicza.

Wcześniej słyszałem o planach firmy Metrostav, która chciała wyremontować drugie nitki tych wiaduktów jeszcze w tym roku. To już jednak niemożliwe. Zwłaszcza że ratusz zapowiedział przywrócenie przejazdu w stronę Bemowa na Powązkowskiej i odroczenie remontu drugiego wiaduktu do wiosny przyszłego roku. To akurat słuszne posunięcie, bo do tego czasu powinien się już skończyć kocioł z budową linii tramwajowej na Bemowie i ruch do centrum znowu rozłoży się na kilka tras.

Od razu po otwarciu gotowego wiaduktu ma być remontowany drugi tylko na ul. Mickiewicza. Na Słowackiego ruch przez pewien czas będzie prowadzony po obu nitkach - tej, która przeszła remont, i tej, która na niego czeka. Zapewne jest to związane z zamknięciem zjazdu z ul. Słowackiego na Trasę AK w stronę Żerania i wyjazdu z Trasy na ul. Słowackiego (kierunek Żerań - Żoliborz). Mocno to skomplikuje ruch autobusom - będą musiały jeździć przez Słodowiec. Przypuszczalnie potrwa to wiele miesięcy, bo przywrócenie wjazdu i zjazdu (które też wymagają remontu) zależy zaawansowania prac i na wiadukcie ul. Słowackiego, i na jezdni Trasy AK w stronę Żerania.

Zastanawiam się więc nad sensem utrzymywania przy życiu linii 118 (na odcinku Mariensztat - Bródno), która ma coraz bardziej zakręcony objazd, a w kierunku Bródna dubluje już dokładnie dwie inne linie: 112 i 114. Ta druga zresztą też dostała niezbyt szczęśliwą trasę objazdową, odkąd zamknięto zjazd z mostu Grota na Wisłostradę - autobusy zamiast jechać Trasą AK do przystanku Metro Marymont na Włościańskiej i dalej tą ulicą (trzeba by tylko przystosować progi do przejazdu komunikacji miejskiej) do ul. Broniewskiego, niepotrzebnie cofają się do pl. Wilsona i wykonują oberek przez Krasińskiego do Broniewskiego. Po wycofaniu 114 z Żoliborza na odcinku pl. Wilsona - Krasińskiego - Cmentarz Wojskowy na Powązkach wystarczyłoby uruchomić tymczasową linię Z22.


Fot. Franek Mazur/AG

Nie licząc drobnych wpadek, tempo prac na moście Grota i Trasie AK jest imponujące. Od pewnego czasu chodzi mi po głowie, żeby zgłosić firmę Metrostav do corocznej nagrody naszej redakcji - "Stołka". A może nie zapeszać i jeszcze poczekać do końca kontraktu, który wypada w październiku 2015 r.? Już teraz można jednak stwierdzić, że połowę robót wykonawca ma za sobą, a nie minęło jeszcze 50 proc. przewidzianego na nie czasu.

Ich najbardziej widowiskowym efektem jest oczywiście szklany tunel nad północną jezdnią Trasy AK, który osłania przed hałasem osiedla Ruda i Potok. Jego cena wprawdzie horrendalna (90 mln zł), ale nie można tu było zastosować innego rozwiązania. Standardowe ekrany nawet kilkunastometrowej wysokości (przy Trasie AK widać je na wysokości osiedla Słodowiec) nic by tu nie dały. Szkoda więc, że projektant pozostawił lukę między szklanym tunelem a wiaduktem ul. Mickiewicza akurat na wysokości kilku 20-piętrowych punktowców.

Z niedowierzaniem słucham też zapewnień, że wystarczy sfrezować nawierzchnię pod szklanymi tunelami, zamiast rozebrać ją do "żywej ziemi" i ułożyć na nowo. Koleiny były tu bardzo głębokie, a natężenie ruchu zapowiada się ogromne - cały tranzyt ciężarówek ze wschodu na zachód. To będzie jeden z najbardziej ruchliwych odcinków w sieci dróg krajowych. Niby wykonawca daje na swoją nawierzchnię 10 lat gwarancji i niby zostaje ona wzmocniona specjalną siatką, ale trudno sobie wyobrazić, że po tak krótkim czasie Trasa AK znowu mogłaby zostać zamknięta czy zwężana z powodu remontu.

(osa)

23:41, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (16) »
czwartek, 18 września 2014

W uzgodnieniu ze społecznikami z Pragi powstała ostateczna wizja przedłużenia ul. Kijowskiej na Targówek Fabryczny (inwestycja jest też znana pod nazwą praskiego odcinka Trasy Świętokrzyskiej). Żeby oszczędzić przed wycinką większą część parku na końcu ul. Kawęczyńskiej na Szmulkach, ratusz zgodził się na maksymalne zwężenie planowanego korytarza drogowego.

Ponieważ odbędzie się to m.in. kosztem przyszłej linii tramwajowej od Dworca Wschodniego w kierunku Targówka Fabrycznego i docelowo Ząbek, ostatnim problemem do rozwiązania jest jej nowy przebieg. Oprócz tego należy ustalić lokalizację i szerokość dróg rowerowych. Te sprawy omawiała dzisiaj Komisja Dialogu Społecznego ds. Transportu, która działa przy Biurze Koordynacji Remontów i Inwestycji w ratuszu.

Najnowsze rekomendacje dla projektantów Trasy Świętokrzyskiej (odcinek al. Tysiąclecia przy Dworcu Wschodnim - ul. Zabraniecka na Targówku Fabrycznym) przedstawił dyrektor miejskiego Biura Drogownictwa i Komunikacji Mieczysław Reksnis. Ratusz zgodził się ze społecznikami, żeby planowana arteria nie była trasą szybkiego ruchu - należy więc tu ograniczyć prędkość, a co za tym idzie hałas powodowany przez samochody. To pozwoli uniknąć stawiania ekranów akustycznych. Kierowcy mają zdjąć nogę z gazu dzięki zwężeniu jezdni z 7 do 6,5 m. Czyli jeden pas ruchu będzie mieć 3,25 m. Staną też fotoradary.

Po zwężeniu jezdni potrzeba mniej terenu pod trasę, a o to chodziło praskim społecznikom. Dodatkowo pas zieleni między jezdniami byłby maksymalnie ściśnięty - jego szerokość wyniesie tylko 2 m. Ratusz chce również jedynie 3-metrowej szerokości ciągów pieszo-rowerowych, ale za to po obu stronach trasy. Mieszkańcy wolą jeden po stronie parku i Szmulek, a drugi proponują budować jak najbliżej nasypu PKP już poza liniami rozgraniczającymi ulicy. Dzięki temu ich zdaniem można jeszcze bardziej odsunąć korytarz drogowy i uratować kolejny, 3-metrowy pas zieleni z kilkudziesięcioletnimi drzewami.

Dyrektor Reksnis obawia się jednak, że jeśli droga rowerowa od strony torów kolejowych nie powstanie razem z budowanym przedłużeniem ul. Kijowskiej, to nie będzie już okazji, żeby ją zrealizować. Przedstawiciel zespołu rowerowego w ZTM Mikołaj Pieńkos opowiedział się za tym, żeby ciągi pieszo-rowerowe liczyły nie mniej niż 4 metry szerokości.

Adam Zając z SISKOM-u proponował, by zaplanować prawobrzeżną Trasę Świętokrzyską w optymalnej wersji, czyli jak najbliżej nasypu PKP, nawet, jeśli miałoby to oznaczać przesunięcie budowy (wtedy wzrosłyby też koszty nawet o kilkanaście milionów złotych z powodu konieczności dodatkowych zabezpieczeń nasypu kolejowego). Chodzi mu głównie o pozostawienie linii tramwajowej w planowanym dotąd przebiegu, czyli cały czas pośrodku Trasy Świętokrzyskiej.

Zaoponował Dariusz Mosak z Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych - przypomniał, że we wrześniu 2015 r. wygasa decyzja środowiskowa dla tego odcinka i do tego czasu trzeba nanieść zmiany w projekcie, a także złożyć odpowiednie korekty do pozwolenia na budowę. Dlatego apelował, by zakres zmian był jak najmniejszy i żeby mieściły się one w przyjętych już liniach rozgraniczających trasy. Zdaniem przedstawiciela ZMID najpóźniej w październiku powinien być ogłoszony przetarg na tę inwestycję. Do minimalizacji zmian parł też dyrektor Reksnis.

Pozostało więc ustalenie nowego przebiegu linii tramwajowej, która ma być przeniesiona z Trasy Świętokrzyskiej na wysokości parku na Szmulkach. Ratusz rekomenduje wariant, w którym tory (patrz mapka: kolor niebieski) od skrzyżowania z al. Tysiąclecia znajdowałyby się po północnej stronie trasy (tak, jak chcieli społecznicy - wcześniej ratusz opowiadał się za tramwajem między jezdniami, ale ustąpił). Tędy linia tramwajowa prowadziłaby do skrętu w ul. Objazdową (to proponowane teraz przez miasto alternatywne przebicie ulicy ze Szmulek do przedłużenia ul. Kijowskiej zamiast projektowanego wcześniej skrzyżowania z Otwocką, gdzie znajdują się zabytkowe budowle). Ulica Objazdowa prowadzi między parkiem a terenami sportowymi do ul. Kawęczyńskiej już na wschód od obecnej pętli tramwajowej koło bazyliki na Szmulkach. Nowe tory zostałyby z nią połączone, a linia skręcałaby też w prawo wzdłuż Kawęczyńskiej do tunelu Trasy Świętokrzyskiej w nasypie PKP i dalej na Targówek Fabryczny.

To newralgiczne miejsce - do tej pory projektant proponował przejazd pięciokomorowy (część dla pieszych i rowerzystów + jezdnia do Targowej + tory tramwajowe + jezdnia na Targówek + część dla pieszych i rowerzystów). Teraz miasto widziałoby tu trzy odpowiednio szerokie komory: część dla pieszych i rowerzystów, a docelowo także dla tramwajów na trasie z Targówka na Kawęczyńską + obie jezdnie + część dla pieszych i rowerzystów.

Mam wątpliwości wobec rekomendowanego przebiegu linii tramwajowej. Nie podoba mi się, że tramwaje z Targówka omijałyby główną część Szmulek. Dziś Spytałem o proponowaną lokalizację przystanków, ale usłyszałem, że na tym etapie jest za wcześnie, by o tym mówić. Zastanawiam się, jaki cel ma więc taka trasa tramwajów i czy jest zasadne wydawanie pieniędzy na linię równoległą do obecnej. Dyrektor Reksnis przyznał, że dziś nie wiadomo, ilu pasażerów jadących z Ząbek czy Targówka chciałoby wysiadać na Szmulkach, a ilu dopiero przy Dworcu Wschodnim. Tomasz Peszke z Praskiego Stowarzyszenia Mieszkańców "Michałów" skomentował, że już teraz jest tu dużo celów podróży: obiekty sportowe, szkoły wyższe, bazylika. - Nasze stanowisko jest jasne: gdyby tramwaje z Targówka miały jechać przez Szmulki, to byłoby zdumiewające, gdyby nie obsługiwały tego obszaru - powiedział.

Znam opinie, że to miał być szybki przejazd z Targówka bezpośrednio pod Dworzec Wschodni bez zatrzymywania się tramwajów po drodze. Jednak wobec przeniesienia tej linii na Kawęczyńską, wydaje się niepotrzebne wyznaczanie jej przebiegu przez Objazdową - tramwaje powinny moim zdaniem jechać prosto: Kawęczyńską do al. Tysiąclecia i Kijowskiej. W ratuszu wcale nie wykluczają, że na tym właśnie stanie po dogłębnych analizach, a wariant Kijowska - Objazdowa - Kawęczyńska proponowany jest z myślą o tym, żeby nie odcinać sobie tej możliwości. Oby tylko nie skończyło się na kulawej trasie przez Objazdową i likwidacji obecnego torowiska przez al. Tysiąclecia, bo wtedy Szmulki rzeczywiście zostałyby pozbawione tramwajów.

Zupełnie inną kwestią jest to, że nie wierzę, by odcinek tramwajowy w kierunku Targówka i Ząbek kiedykolwiek powstał. Dyrektor Reksnis powiedział, że dziś nie ma uzasadnienia dla jego budowy, ale w przyszłości nie można rezygnować z tej trasy. Zareagował na to Aleksander Buczyński z Zielonego Mazowsza: to może nie ma też uzasadnienia dla budowy dwóch jezdni Trasy Świętokrzyskiej i wystarczyłaby tylko jedna - po co wtłaczać ruch z Targówka na blokujące się skrzyżowanie Kijowskiej z Targową i dalej przez most Świętokrzyski na Powiśle?

Dyrektor Reksnis odparł, że tunel w nasypie PKP między Szmulkami a Targówkiem Fabrycznym zostanie wybudowany od razu w wersji docelowej, czyli z dwiema jezdniami. Trasa Świętokrzyska traktowana jest zaś w ratuszu jako korytarz wyprowadzający ruch z Targowej i centrum Pragi na obwodnicę planowaną za linią PKP, już na Targówku. Tej inwestycji ma być poświęcone osobne spotkanie. Bo co właściwie pomoże przedłużenie Kijowskiej i jej przebicie na Targówek Fabryczny do ul. Zabranieckiej, jeśli nie będzie tam porządnego dojazdu od strony ul. Radzymińskiej i cała okolica od razu się zatka.

(osa)

poniedziałek, 15 września 2014

Buziak i w drogę, czyli podwozisz samochodem bliską osobę z walizką na pociąg, żegnasz się i odjeżdżasz z parkingu koło dworca. To system kiss&ride, który doskonale sprawdza się w wielu państwach europejskich, a w Polsce więcej się o nim mówi (choć też niezbyt głośno), niż wprowadza w życie. To jeszcze jedna przyczyna, dla której kolej traci na znaczeniu (w moim rankingu najpierw są przedłużające się i źle skoordynowane remonty, długi czas przejazdu oraz niezbyt zachęcająca taryfa biletowa).

Jeśli chodzi o kiss&ride w Warszawie, to jest zupełna porażka, bo nie ma gdzie zostawić auta na chwilę. Obok Dworca Centralnego ciasny placyk, który obsługują panowie o sinych twarzach. Ciężko tam znaleźć wolne miejsce, trudno manewrować, po większym deszczu w dole tworzy się odwieczna kałuża. Pewnym ratunkiem może być garaż w pobliskim centrum handlowym Złote Tarasy, ale opłata 5 zł za godzinę to chyba nie to, o co chodzi w systemie szybkiego podwożenia na pociąg. Poza tym to jeden z najbardziej skomplikowanych garaży w Warszawie - raz przez dobry kwadrans szukałem tam samochodu, co zwykle mi się nie zdarza.

Przy Dworcu Gdańskim życzą sobie jeszcze więcej - 10 zł, a wolnych miejsc też jak na lekarstwo. Odwożąc na pociąg moją 92-letnią babcię, podjechałem więc od strony Żoliborza - tu nie ma już parkomatów i każdy skrawek terenu był zastawiony przez kierowców, którzy zostawiają samochód na cały dzień za darmo, przesiadają się do metra i jadą popracować w centrum. Babcia z walizkami została więc wysadzona na środku jezdni, rodzina doprowadziła ją do pociągu, a ja ruszyłem szukać miejsca do zaparkowania samochodu. Zataczałem nim coraz większe koła po okolicznych uliczkach i wreszcie znalazłem - dopiero w al. Wojska Polskiego za pl. Inwalidów, już blisko Cytadeli. Jeden przystanek na piechotę. Zdążyłem na kiss&ride, bo oczywiście spóźnił się pociąg.

Z Dworca Wschodniego nie korzystam jako pasażer, ale raz trafiła mi się tam konferencja prasowa na temat przedłużających się utrudnień z powodu remontu na linii skierniewickiej. Znalazłem ostatnie wolne miejsce na miniparkingu od strony ul. Kijowskiej.

Najgorzej wygląda to jednak koło Dworca Zachodniego. To ten, na którym kolejarze-bankowcy zrobili swój interes życia: deweloper zbuduje im skromną halę z kasami w podziemiach i udostępni podróżnym 5 miejsc parkingowych (słownie: pięć). W zamian postawi biurowiec szafę.

Teraz pieczę nad parkowaniem w tym miejscu ma równie rozgarnięta instytucja, czyli PKS Warszawa. Jest kilkanaście miejsc postojowych między pętlą autobusową a Al. Jerozolimskimi. Do tego kilka obsługiwanych przez panów o sinych twarzach przy kebabowniach. Jest też większy parking kuriozum z wjazdem zabezpieczonym w szlaban i wyjazdem po drugiej stronie przy budce parkingowego.

Siedzący tam jegomość pracowicie kaligrafuje kwitki z godziną wjazdu (bonusowy jest tylko kwadrans, pierwsza godzina - za 6 zł), a przy opłacie wydaje paragon i wpisuje wszystko do osobnego zeszytu. Ustawia się kolejka kierowców, wszystko pachnie PRL-em. To się jeszcze przedłuża, bo uniesiony szlaban przy wjeździe co jakiś czas się zacina i nie opuszcza - wtedy wjazd zamienia się w wyjazd, parkingowy wybiega z budki i gania za kierowcami, którzy nie chcą płacić. Jest jeszcze grupa kierowców, którym się spieszy i zwyczajnie pomijają całą tę bzdurną procedurę z wypisywaniem kwitków. Wracają, meldują się parkingowemu, a ten oświadcza, że wystarczy mu dać 4 zł (bez paragonu) zamiast 6 zł. Obie strony ubijają więc interes. Buziak i w drogę!

(osa)

12:05, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa