wtorek, 29 września 2015

Coraz więcej nowych wiat przystankowych i różne są na nie narzekania - a to, że za krótkie ławki, a to że niepraktyczna konstrukcja, bo deszcz zacina, wiatr wieje, a słońce przypieka. Mnie wygląd wiat generalnie się podoba, ale zdziwiłem się, że Zarząd Transportu Miejskiego nie zdecydował się zmodyfikować rozkładów jazdy, które tam wywiesza. Zwłaszcza tramwajowe są bardzo niewygodne w użyciu:

Powyżej przykład z przystanku na ul. Andersa. Kursują tamtędy tylko trzy linie, w kasetce na rozkłady jazdy jest więc sporo miejsca. Mimo to poumieszczano tam po dwa rozkłady dla każdej linii - osobno na dzień powszedni i osobno na soboty + niedziele i święta, o czym informują mikroskopijne napisy. Trasa i czas przejazdu znajdują się tylko przy godzinach odjazdu od poniedziałku do piątku. O ile linie 15 i 35 mają swoje dwie kartki obok siebie, to już "18" - jedną na górze, a drugą na dole - w oddzielnych rzędach. Najwidoczniej według ZTM pasażer ma być wyćwiczony i orientować się w try miga, gdzie należy patrzeć.

A co by szkodziło zgrupować trzy różne rozkłady danej linii na jednej kartce obok siebie? Miejsca - jak widać - jest pod dostatkiem. Pisałem o tym przed trzema laty po powrocie z Wiednia, gdzie byłem razem z delegacją ZTM na odbiorze pierwszego pociągu metra Inspiro z fabryki Siemensa (teraz trwa spór o jego koła). Szkoda, że nie skopiowano tamtejszych rozwiązań w Warszawie - rozkłady wiedeńskie są logiczne, duże i wyraźne, co chwalą sobie osoby z nie najlepszym wzrokiem. Właśnie takie marzą mi się u nas:

W Warszawie trwa za to eksperyment z dodatkowymi słupkami przystankowymi. ZTM zapowiada, że będzie w nich umieszczać rozkłady, a pod wiatą dokładne mapy ze schematami komunikacyjnymi. Jednak do tej pory nie spotkałem się z taką zamianą. Słupki rzekomo miały być wandaloodporne, niestety w praktyce wyszło to inaczej:

(osa)

PS Na konferencji prasowej 30 września dyrektor ZTM Wiesław Witek poinformował, że do tej pory ustawiono 657 nowych wiat przystankowych, czyli blisko połowę (w sumie ma być ich 1580). - Jest nadspodziewane zainteresowanie reklamodawców - dodał dyrektor Witek. - Niewykluczone, że już w tym roku będą pierwsze z reklam do budżetu miasta.

16:27, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (16) »
czwartek, 24 września 2015

Po wielu latach zapowiedzi - jeszcze z poprzedniej dekady, gdy Zarządem Transportu Miejskiego kierował Leszek Ruta - przybliża się dzień, gdy lokalne, osiedlowe "dwusetki" spenetrują wreszcie kolejne zakątki Zielonego Ursynowa. Kto wie, czy nawet nie od 1 stycznia 2016 roku, gdy powinien być już gotowy po przebudowie początkowy odcinek ulicy Baletowej. Dotychczas udało się uruchomić tylko linię 209 (Ursynów Północny - Puławska - Karczunkowska - PKP Jeziorki).

Burmistrz Ursynowa Robert Kempa (PO) podpisał w pierwszej połowie września umowę z wykonawcą 360-metrowego odcinka ul. Baletowej wraz ze skrzyżowaniem z Puławską (w końcu powstanie obiecywany skręt w lewo z Baletowej w kierunku centrum). Dzisiaj zaś spotkał się z kierownictwem ZTM, żeby ustalić lokalizację przystanków. Miejski inżynier ruchu jeszcze się waha, ale wygląda na to, że w tym przypadku obędzie się bez budowy drogich zatok przystankowych, od których w podobnych przypadkach już dawno zaczęli odchodzić w zachodniej Europie. Autobus, który kursuje niezbyt często (co 1/2 godziny) i zatrzymuje się tylko na żądanie, może to robić na jezdni bez większego uszczerbku dla płynności ruchu. Przeciwnie takie postoje będą ten ruch uspokajały.

Nowa linia osiedlowa, zapewne jakaś kolejna "dwusetka" (210?) ma wyruszać z niezbyt udanego i potrzebnego obiektu, jakim jest garaż przesiadkowy u zbiegu al. KEN i ul. Ciszewskiego (dawna pętla Ursynów Południowy). Jego amatorzy drałują potem spory kawał do Metra Stokłosy. Małe autobusy (ZTM wciąż czeka na wywiązanie się z kontraktu przez firmę Europa Express City, która od 1 września miała zapewnić 32 krótkie autosany) będą dojeżdżały do Puławskiej i w Pyrach skręcą w Baletową do stacji kolejowej Warszawa Dawidy. Dalej pojadą jeszcze dobre pół kilometra i zawrócą na terenie nieczynnej dyskoteki, blisko skrzyżowania, przez które przejeżdża podmiejska linia 715 (Okęcie - Raszyn - Dawidy - Zamienie - Puławska - Metro Wilanowska). Jak mówi burmistrz Kempa, po wyburzeniu opuszczonego budynku niemal na końcu Baletowej powstanie pętla-łezka. Jej projekt przygotuje ZTM.

W planach jest już kolejne połączenie autobusowe dla Zielonego Ursynowa (2??) - tym razem to okolice Grabowa, ale według burmistrza dzielnicy nie należy się go spodziewać wcześniej niż w 2017 roku. Pracownicy ZTM odbyli nawet jazdę próbną po tamtejszych uliczkach, po czym wskazali, co i gdzie należałoby skorygować. Trasa małych autobusów ma prowadzić od ul. Poleczki przez ul. Taneczną (równolegle do Puławskiej), koło kościoła pw. Zofii Barat, dalej ulicą Krasnowolską. Zawracanie w tym przypadku odbywałoby się nie na pętli tylko ulicami - od Krasnowolskiej w lewo w Kądziołeczki, Kadryla i Oberka z powrotem do Krasnowolskiej.

Te osiedlowe linie na Zielonym Ursynowie poprawią dojazd do Puławskiej, którą co kilka minut kursują autobusy do Metra Wilanowska, do stacji kolejowej (a za 1,5 roku trasą do Piaseczna ma kursować Szybka Kolej Miejska), wreszcie do "wysokiej" części dzielnicy, gdzie też jest metro i wszystkie wygody.

(osa)

PS A nie lepiej byłoby trochę pozmieniać trasy autobusom, zamiast budować nową pętlę przy Baletowej? Myślę o ruchu okrężnym:
* 209 - Ursynów Płn/Płd... - Puławska - Karczunkowska - PKP Jeziorki - Zgorzała - Zamienie - Dawidy Bankowe - Baletowa - Puławska... Ursynów Płn/Płd.
* 210 - Ursynów Płn/Płd... - Puławska - Baletowa - Dawidy Bankowe - Zamienie - Zgorzała - PKP Jeziorki - Karczunkowska - Puławska... Ursynów Płn/Płd.
* 715 - Okęcie... - Dawidy - Baletowa (dojazd z wiosek podraszyńskich do najbliższej stacji PKP Dawidy) - Puławska... Metro Wilanowska/Ursynów Płd.

Na konferencji prasowej 30 września ZTM potwierdził uruchomienie linii autobusowej (niewykluczone, że jeszcze w 2015 r.) na trasie: Baletowa - Puławska - Płaskowickiej - Roentgena - rtm. Pileckiego - Herbsta - Metro Stokłosy - al. KEN - Ursynów Płd. Numeru linii nie podano. ZTM zaprojektuje wzdłuż Baletowej pięć par przystanków, szóstą - urząd dzielnicy, który zapłaci za budowę wszystkich + zawrotki dla autobusów.

16:59, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (6) »
czwartek, 17 września 2015

Liczyłem, że po poszerzeniu mostu Grota-Roweckiego i otwarciu wszystkich dojazdów Zarząd Transportu Miejskiego skorzysta z okazji, by poprawić komunikację w tej części Warszawy. Trochę się to udało, ale urzędnicy znowu - jak po otwarciu linii tramwajowych na Bemowie i Tarchominie - zmarnowali szansę na odważniejsze zmiany.

Najpierw pochwalę: wreszcie zapadła męska decyzja o utrzymaniu trasy linii 511 z Dąbrówki Wiślanej przez most Północny do Metra Młociny. A jeszcze na początku września w ZTM wyczuwało się wahanie, czy przywracać autobusy na most Grota do Metra Marymont. Pasażerowie przyzwyczaili się do obecnej trasy, chcą szybciej dojeżdżać z peryferii do metra, wolą przesiąść się do niego na pierwszej stacji.

Padła też zapowiedź przedłużenia do Metra Marymont trasy linii 326 (dziś z Olesina przez Kobiałkę, Płochocińską, Modlińską do pętli Żerań FSO). Tak obiecywano wiosną mieszkańcom najdalszych osiedli na Białołęce. Co prawda mówiło się wtedy, że będzie to linia całotygodniowa, ale na razie pozostanie całodniową od poniedziałku do piątku. Na początek dobre i to, zwłaszcza że jest szansa na dobrą koordynację rozkładów na wspólnym odcinku z podmiejskimi liniami 705 i 735 z gminy Nieporęt, które wrócą na dłuższą trasę przez most Grota do Metra Marymont.

A czego ZTM zaniechał na koniec prac przy moście Grota i Trasie AK?

Największą porażką jest utrzymanie kursowania linii 518 i jej nowa, jeszcze bardziej kręta trasa: Nowodwory - Tarchomin - Modlińska - most Grota - Żoliborz - Krakowskie Przedmieście - Świętokrzyska - Dworzec Centralny. Zamiast zlikwidować to połączenie, ZTM kombinuje jak koń pod górkę. Autobusy notorycznie stoją w korku na zwężonej Świętokrzyskiej, przez to łapią spóźnienia. Z Tarchomina do Dworca Centralnego kursują teraz tramwaje linii 17 - komu zależy na takim bezpośrednim dojeździe, ma z czego korzystać. Linia 518 będzie niepotrzebnie dublowała linię 116 od Hali Marymonckiej aż do Uniwersytetu Warszawskiego (brakuje tylko, żeby ZTM wrócił do czasów kursującego z reguły stadnie tercetu linii 116-122-195). Pod autobusami od Marymontu do Dworca Gdańskiego kursuje metro, a obok nich na tym odcinku są jeszcze tramwaje (linia 6).

Zmiana jest więc totalnie bez sensu. Jeśli ZTM-owi zależało na zapewnieniu połączenia z Metrem Marymont przystanków na Modlińskiej (zwłaszcza Konwaliowej), można było przywrócić na skróconej trasie linię 510 (Nowodwory - Metro Marymont). I niech już w ZTM nie mówią, że brakuje im autobusów do obsługi naprawdę potrzebnych połączeń.


Fot. Przemek Wierzchowski/AG

Żałuję też, że ZTM nie zrobił porządku z kursującą już bardzo rzadko linią 156. Jest zbędna, bo na tej samą trasie z Bródna do Metra Słodowiec jeżdżą autobusy linii 112. Pozostaje odcinek na ul. Kasprowicza, gdzie linia 156 istnieje właściwie jako jedyna na całej długości. Tu przyszedł mi do głowy pomysł, by przy założeniu obsługi ul. Dewajtis taborem elektrycznym skrócona linia 156 kursowała na trasie UKSW - Dewajtis - Lindego - Metro Wawrzyszew - Kasprowicza - Żeromskiego - Słowackiego - Metro Marymont. ZTM chce wprawdzie krótszej trasy (UKSW - Dewajtis - Lindego - Metro Wawrzyszew), ale MZA naciskają, by autobusy podjeżdżały do bazy przy Włościańskiej, tam chcą podładowywać baterie w ich silnikach. Oczywiście między Bródnem a Targówkiem obecną trasą linii 156 mogłaby wtedy kursować jakaś nowa, a może wystarczyłoby obecne 356 -> 369.

Na koniec linia 114. Wcześniej z ZTM dochodziły sugestie, że jej trasę należałoby podzielić po otwarciu mostu Grota. Tak, by łączyła Bródno z Metrem Marymont. Niestety, pozostanie obecny potworek snujący się też po Piaskach, Chomiczówce i Młocinach. Od początku roku akademickiego ZTM przywróci dodatkowe, skrócone kursy z tamtejszego kampusu UKSW do stacji metra Młociny.

(osa)

15:52, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (11) »
wtorek, 08 września 2015

Od początku nowego roku szkolnego Warszawę paraliżują niespotykane wcześniej korki. Wczoraj nie mogłem wyjść ze zdziwienia, że sznur aut stoi już na Gwiaździstej przy Kępie Potockiej (to w kierunku zapchanej jak zwykle Wisłostrady), ale też na ul. Mickiewicza od skrzyżowania z Potocką aż do pl. Wilsona, a potem dalej na Andersa do pl. Bankowego. To było już teoretycznie po porannym szczycie przed godz. 9.30. Na szczęście mamy też na Żoliborzu tramwaje. Wsiadłem do "15" i na odcinku dwóch przystanków do pl. Wilsona minęliśmy uwięzione w korku po 2 autobusy linii 122 i 157 oraz po jednym linii 181 i 185. Niecodzienna sytuacja i to mimo udostępnienia przejazdu w tunelu na ul. Gdańskiej pod zmodernizowaną Trasą AK.

Co się stało? Może to przez deszcz, który zaczął w końcu padać po miesiącu przerwy, co po pierwsze, sprawiło, że do samochodów wsiedli także ci, którzy nimi na co dzień nie jeżdżą, a po drugie, jak podała policja, było 2-3 więcej niż zwykle stłuczek i wypadków. A może deszcz nie jest już takim prostym wytłumaczeniem i Warszawa z dwukrotnie wyższą niż w Berlinie liczbą samochodów w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców przekroczyła już punkt krytyczny i miasto zatyka się na amen?

Szkoda, że nie chcą tego przyjąć do wiadomości przeciwnicy budowy linii tramwajowej na Gocław. Wywalczona z trudem, wreszcie udało się przekonać do tej inwestycji władze miasta, to znowu zaczęli bruździć mieszkańcy Saskiej Kępy. Oczywiście jak to zwykle bywa przedstawiają się, że nie są przeciw, tylko... Po czym roją bzdury o tym, że tramwaje z Gocławia do centrum mogłyby jeździć naokoło przez ul. Kinową albo przez osobny most i dalej przez Siekierki, Sielce i Mokotów. Bo zgodnie z tą logiką Saska Kępa może mieć prostą trasę do Śródmieścia, a Gocław ma jeździć okrężną drogą.

Żeby zablokować pilnie potrzebną inwestycję, wyciągane są bezpodstawne argumenty o tym, że trasa tramwajowa przez most Poniatowskiego i Al. Jerozolimskie już teraz "jest na wykończeniu", więc po dołożeniu odcinka z Gocławia zablokuje się do reszty. Nieprawda! Można tak pozmieniać obecne trasy, że wszystko się zmieści. Na Gocław mogłaby skręcać np. obecna linia 77, która kończy trasę na Wiatracznej albo linia 25 (na Bródno, gdzie kursuje teraz, ma być dociągnięta II linia metra).

Oczywiście nie obędzie się bez korekt tras autobusów (mam nadzieję, bo po otwarciu linii tramwajowej na Bemowie ZTM wycofał się z projektu zmian i wybrał zgniły kompromis, zostawiając długie linie, które kursują rzadko i niepunktualnie). Po wcześniejszych protestach w sprawie torów na Saskiej i Międzynarodowej tramwaje będą omijały Saską Kępę bokiem, ale zapewne ostaną się tu takie linie autobusowe jak 111 czy 117. Ich trasa pokrywałaby się z linią tramwajową tylko na krótkim odcinku. Nadal zabierałyby pasażerów z obrzeży Gocławia (ulice Umińskiego czy Jugosłowiańska), a także z Francuskiej, Saskiej i Międzynarodowej na Saskiej Kępie. Uruchomienie szybkiej linii tramwajowej z Gocławia oznacza za to prawdopodobnie likwidację, a przynajmniej rzadsze kursy obecnych linii przyspieszonych 507 i 509. Dziś te autobusy i tak utykają na zablokowanej Saskiej, tramwaje z Gocławia wyprzedzą je tak jak to robią dzisiaj, mijając korek z Żoliborza na ul. Mickiewicza i Andersa.

(osa)

14:13, osa_oraz_smik , Korki
Link Komentarze (26) »
czwartek, 03 września 2015

Przed wyjazdem na tegoroczne wakacje nie miałem zbyt wiele czasu na przemyślenie, jaką lekturę zabrać na urlop. Sięgnąłem więc trochę na chybił trafił po jednego z ulubionych autorów ze szczenięcych lat. W tej roli Melchior Wańkowicz i jego "Na tropach Smętka" - reportaż z przedwojennej wyprawy na Mazury, które były wtedy w granicach Niemiec po przegranym z kretesem przez Polskę plebiscycie. Czyta się to nadal świetnie, ale prawdziwą sensacją okazał się znaleziony między kartkami faks pt. "Serwis informacyjny Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie nr 44/97". I początek: "ZTM prosi podanie do publicznej wiadomości poniższej informacji. Wakacje '97".

Przed 18 laty nie było jeszcze mejli, stron internetowych itp. Rzecznik prasowy wysyłał do redakcji faksy. W tym znalezionym w książce jest kilka ciekawostek komunikacyjnych. Od 23 czerwca 1997 r. ZTM zawieszał na lato linie autobusowe (niektóre nie istnieją, część kursuje dziś na innych trasach, metro docierało dopiero z Kabat do stacji Politechnika - warto zajrzeć do serwisu Trasbus.com): 301, 356, 359, 382, 394, 402 i 403. Od 1 lipca linie: E-1, E-2, E-3, E-4, 302, 303, 317, 384, 401, 404, 445, 460, 495 i 415 (z zachowaniem kursowania w soboty).

Do tego w wakacje 1997 r. nie kursowały tramwaje linii 6, 8, 32 i 36. To nie koniec - na całe 2 miesiące wyłączono ruch na ul. Słowackiego "w związku z remontem torowiska pomiędzy pl. Wilsona a pętlą Potocka". W związku z tym jadąca z pętli Huta (dziś Metro Młociny) linia 15 z Marymonckiej za pętlą Potocka (dziś Metro Marymont) skręcała w ul. ks. Popiełuszki do al. Jana Pawła II i przez Stawki do ul. Andersa i własnej trasy do pętli na pl. Narutowicza. Linia 31 wyruszała z pętli Marymont (dziś Marymont Potok) zamiast z Potockiej przez Marszałkowską i Nowowiejską również do pl. Narutowicza. Dodatkowo linię 24 (Koło - Gocławek) ZTM skierował w zastępstwie zawieszonej "ósemki" od ronda Waszyngtona przez al. Zieleniecką i Grochowską.

Nie był bym sobą, gdybym nie poprosił ZTM o szczegółowy wykaz częstotliwości kursowania poszczególnych linii. Dział Organizacji Przewozów przystawił więc swoją pieczątkę na mocno wyblakłym już faksie adresowanym na moje nazwisko i przekazał zestawienia częstotliwości stan na 28 maja i 1 lipca 1997 r. W tym wypadku ciekawsza wydaje mi się rozpiska przedwakacyjna. Można ją porównać do obecnych częstotliwości. Przekonajmy się, jak przez 18 lat zmieniła się warszawska komunikacja w tej kategorii.

Przykładowo pierwsze z brzegu tramwaje: 1 - nie kursowała wcale, 2 (jeździła co 17 min w szczycie, co 24 min poza szczytem i co 30 min w soboty i święta), 3 (odpowiednio: 16-24-30-30), 4 (8-16-15-15), 6 (15-30-30-30). Czyli częstotliwości od Sasa do Lasa - jak skoordynować takie rozkłady? Nic dziwnego, że plagą było wtedy jeżdżenie stadami. Ani śladu po dzisiejszym takcie co 4-6-8 min w szczycie. Najczęściej (co 6 min) rano i po południu kursowały linie 22 i 25 (ciekawe, że akurat te). Co 8 min - linie: 4, 10, 13, 15, 16, 17, 18, 26, 31, 32, 33, 35. Co 10 min - dzisiejsza "siekiera" nr 9, a także linie: 7 i 24. Linie 19, 20 i 36 - co 16 min, linia 21 (pamiętam trasę "oczka": Żerań FSO - Wiatraczna) - co 13 min, a 27 - co 15 min. Metro - co 5 min.

Trudno wymieniać wszystkie autobusy, bo wiele z nich jeździ dziś zupełnie inaczej niż wtedy. Oto wybrane przykłady spośród tych, które można jako tako porównać (dane w godzinach szczytu): 105 - wtedy co kwadrans (dziś 3 razy częściej), 109 - co 12,5 min (dziś co 5 min), 111 - co 10 min (po południu bez zmian), 116 - co 10 min (czyli tak jak dziś), 118 - co 15 min (bez zmian, ale poza szczytem tylko raz na 19 min, a w weekendy - co 40 min), 123 - co 9,5 min (dziś tylko co kwadrans), 124 - co 11 min, 131 - co 9 min, 135 - co 12 min (teraz co kwadrans), 143 - co 15 min (dziś co 10 min), 147 - co 17 min (dziś co 20 min), 149 - co 30 min (dziś co kwadrans), 156 - co 16 min (teraz co pół godziny), 157 - co 10 min (dziś co 12 min), 158 - co 8 min (dziś co 10 min), 160 (co 13,5 min, dziś co 10 min), 161 - co 35 min (dziś co pół godziny), 162 - co 14 min (dziś co 5-6 min), 169 - co 8 min (dziś co 10 min), 171 - co 5,5 min (dziś co 5 lub 7-8 min), 172 - co 7 min (dziś co 10 min), 175 - co 8 min (dziś tylko co kwadrans), 181 - co 16 min (teraz co 10 min), 183 - co 16 min (dziś co 15 min), 184 - co 7,5 min (dziś po nieudanej reformie bemowskiej - co 20 min), 185 - co 13,5 min (dziś co 7-8 lub co 15 min), 187 - co 11 min (dziś co 15 min), 188 - co 7 min (dziś co 12-15 min), 189 - co 8 min (dziś co 6-7 min), 191 - co 13 min (dziś co 7-8 min), 194 - co 15 min (dziś co 10 min).

W 1997 r. istniało 14 zwykłych linii szczytowych (trzysetki), teraz jest ich 20. Za to zdecydowanie ubyło szczytówek przyspieszonych (czterysetki) - z 18 do 6. Linia 500 kursowała co 8,5 min (dziś co 7-8 min), 503 - co 10 min (bez zmian!), 509 - co 6,5 min (bez zmian!), 517 - co 6,5 min (dziś co 10-15 min), 519 - co 14 min (dziś co kwadrans), 521 - co 10 min (dziś tyle samo jedynie na odcinku Falenica - Wiatraczna, a do Szczęśliwic co pół godziny), 523 - co 11,5 min (dziś co 5-6 min), 525 - co 10 min (dziś co 10-12 min), a E-2 - co 6 min (dziś co 10 min). Były jeszcze linie nocne: 601, 602, 603, 604, 605, 606, 607, 608, 609, 610 i 611. Oczywiście co pół godziny.

O ile więc w komunikacji tramwajowej generalnie zmieniło się na lepsze (kursuje częściej, jest mniej linii), to z autobusami jest już różnie. Mamy jednak trasy, które nie starzeją się mimo upływu lat.

(osa)

22:01, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (10) »

Gazeta.pl Warszawa