poniedziałek, 18 września 2017

Materiały konkursowe

Na tej wizji niepotrzebnie skupiła się uwaga zarówno przeciwników, jak i zwolenników zapowiadanej przez ratusz kładki pieszo-rowerowej przez Wisłę. Dla jednych i drugich mam nieśmiałą radę: skupcie się raczej na samej przeprawie, bo ta zebra na jej przedłużeniu w poprzek Wisłostrady do ul. Karowej ma zerowe szanse na realizację.

Rzeczywiście pasy w tym miejscu byłyby gwoździem do trumny dla przepustowości tej arterii. I w stronę Żoliborza (ku mojemu zdziwieniu od początku wakacji stałem już ze dwa razy w masakrycznym korku od mostu Łazienkowskiego aż do ul. Krasińskiego, w którą skręcam), i w kierunku Śródmieścia, gdzie i tak korek dzień w dzień blokuje przejazd do cholernych świateł przy ul. Grodzkiej i Nowego Zjazdu na wysokości Podzamcza i mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Dalej do tunelu Wisłostrady jakoś się już jedzie.

Właśnie ten tunel jest głównym powodem, dla którego nie może powstać zebra na wysokości ul. Karowej. Żaden urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo ruchu nie wyda zgody na taki projekt. Wystarczy sobie wyobrazić samochody wypadające z impetem (ograniczenie prędkości do 50 km na godz. obowiązuje tylko w teorii) pod górę prosto na ludzi, przecinających jezdnię na zielonym świetle. Tego problemu by nie było, gdyby kładka miała powstać na wysokości ul. Ratuszowej i zoo z wyjściem na Podzamcze. Od początku optowałem za tą właśnie lokalizacją.

Przedłużenie tunelu Wisłostrady w stronę mostu Śląsko-Dąbrowskiego i dalej na Podzamcze też już nie wchodzi w grę z powodu oddanego niedawno przejścia podziemnego na wysokości ul. Bednarskiej. To właśnie tędy będą się mogli przeprawić i pieszo, i na rowerze korzystający z nowej kładki. O ile powstanie, bo jej budowa przesunęła się już o rok, a koszty wzrosły z pierwotnych 30 do 90 mln zł. Obawiam się, że na tym się nie skończy.

O wiele większy problem, który umknął komentującym zwycięski projekt kładki, to jej strome nachylenie na lewym brzegu Wisły. Od poziomu bulwarów do najwyższego punktu będzie blisko 8 metrów. To jak wspinaczka na drugie piętro w przedwojennej kamienicy. Nic przyjemnego ani dla pieszych, ani dla rowerzystów. O wiele lepiej wygląda to na brzegu praskim - kładka wspina się łagodniej.

Kładce (oby udało się ją wypłaszczyć) mimo wszystko kibicuję, ale dodatkowe przejście w poziomie przez Wisłostradę to pomysł z piekła rodem, który łatwo wykorzystać do storpedowania całego tego przedsięwzięcia - pionierskiej w stolicy przeprawy. Bez samochodów i nad tak szeroką rzeką jak Wisła.

(osa)

20:49, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (7) »
środa, 13 września 2017

Fot. Straż Miejska w Warszawie

Po tym wpisie doczekam się pewnie głosów potępienia, ale trudno - traktuję go przede wszystkim jako ostrzeżenie dla rowerzystów, którzy nie mają jak dojechać z Żoliborza do Śródmieścia. A po drugie, poddaję pod rozwagę dzielnicowym i miejskim urzędnikom, żeby nie osiedli na laurach, wprowadziwszy w Warszawie pewną porcję udogodnień dla cyklistów (już 500 km pasów i ścieżek, co prawda w sporej części nadal nie łączących się ze sobą).

Otóż rano jechałem na dwóch kółkach na huczne podpisanie u wojewody - z udziałem wiceministra infrastruktury i posłów tylko jednej partii - kontraktów poprzedzających budowę trasy ekspresowej S12 przez Radom i południe Mazowsza. Dokładnie chodzi o poszukiwanie wariantu przebiegu tej drogi bez żadnych terminów jej otwarcia (na marginesie: politycy PiS do perfekcji opanowali sprawianie wrażenia, że to oni dużo budują, a ich poprzednicy zawalili właściwie wszystko).

Tak więc jechałem na rowerze po chodniku przez pl. Inwalidów, za mną jeszcze jedna pani. Po chodniku, na którym oprócz nas nie było żywej duszy. Za to za przejściem dla pieszych (zsiadłem z roweru) czekał patrol straży miejskiej. Usłyszeliśmy, że grożą nam nawet 500-złotowe mandaty, a interwencja wynika ze skarg mieszkańców tego odcinka ul. Mickiewicza. Jeśli jednak pojedziemy naokoło - tu padła propozycja trasy przez ul. Śmiałą do wiaduktu nad Dworcem Gdańskim - kara zostanie nam darowana.

Uśmiałem się w duchu, bo strażnik wymyślił, żeby jechać Śmiałą pod prąd. Od strony al. Wojska Polskiego stoi zakaz wjazdu, bo dzielnica nadal nie prowadziła tam kontraruchu dla rowerzystów mimo wielkich konsultacji społecznych na temat udogodnień na małych ulicach Żoliborza. Narady, spotkania, stosy papieru zapisane wnioskami - odfajkowane i zapadła cisza.

Oczywiście wiem, że nie wolno jeździć rowerem po chodniku i zwykle korzystam ze szlaku wzdłuż Wisłostrady, tolerując pieszych, którzy tabunami włażą tam mi prosto pod koła. Na chodniku nie pędzę, zawsze ustępuję pieszym, nie używam dzwonka, jak trzeba, to zsiadam z roweru.

Dzisiaj jednak najkrótsza droga z Marymontu na pl. Bankowy wiodła przez ul. Mickiewicza, gdzie kierowcy - jeśli nie ma korka - pędzą jak szaleni. Jeszcze mi życie miłe i nie będę jechał tu rowerem po jezdni. Poza tym barierą dla cyklistów pozostaje pl. Wilsona. Żeby ograniczyć jazdę po chodniku, od Marymontu jechałem naokoło mniejszymi uliczkami Żoliborza Dziennikarskiego do ul. Czarnieckiego i dopiero na pl. Inwalidów, gdzie wjechałem na jakieś 200 m przez chodnik, przydybał mnie patrol strażników.

A najlepsze na koniec: Zarząd Dróg Miejskich wielokrotnie zapowiadał budowę drogi rowerowej wzdłuż ul. Mickiewicza, gdzie jest na nią nawet sporo miejsca. Niestety, miejscowy plan zagospodarowania idiotycznie uchwalony przed kilkunastoma laty przewiduje, że szlak rowerowy musi powstać w miejscu szpaleru drzew po zachodniej stronie jezdni. Radni dzielnicy występowali już do biura architektury w ratuszu o zmianę tego zapisu, na co usłyszeli, że mają siedzieć cicho, bo urzędnicy na czele z niezatapialnym dyrektorem Markiem Mikosem są zajęci uchwalaniem kolejnych planów dla tych części miasta, które nie mają ich wcale.

(osa)

20:06, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (17) »
piątek, 08 września 2017

Fot. Kuba Chełmiński

Dobiega końca trwająca zdecydowanie za długo (od 2015 r.) budowa nowego, niezbyt długiego kawałka trasy zwanej zwyczajowo "Świętokrzyską", a tak naprawdę przedłużenia ul. Kijowskiej za Dworcem Wschodnim. Odcinek do ul. Zabranieckiej ma być udostępniony kierowcom jeszcze we wrześniu, choć tak naprawdę wyglądał na niemal gotowy już wiosną.

Moim zdaniem otwarcie tego przejazdu niewiele zmieni, a może wręcz pogorszyć sytuację komunikacyjną w nowych miejscach. Korki przeniosą się zapewne ze skrzyżowania Targowej z al. "Solidarności" przy Dworcu Wileńskim na skrzyżowanie Targowej z Kijowską. A oprócz tego jeszcze dłuższy niż teraz sznur samochodów będzie czekał na skręt w lewo z Radzymińskiej w Naczelnikowską na przejeździe kolejowym. Można też przewidywać, że zatka się skręt z ul. Księcia Ziemowita w Naczelnikowską do Kijowskiej.

W drugą stronę też nie będzie to wyglądać dobrze, bo dojeżdżający nowym odcinkiem Kijowskiej do Zabranieckiej mają do wyboru tylko skręt w prawo (w stronę Utraty i Rembertowa z rozgrzebanym węzłem Żołnierska/Strażacka) albo w lewo przez wąskie uliczki Targówka Fabrycznego. Przydałby się kolejny odcinek na wprost, czyli tzw. ulica Nowo-Ziemowita.

Wiosną wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski mówił mi jednak, że miasto nie ma na to pieniędzy, a koszt byłby wysoki. Według niego trzeba wykonać bezkolizyjny przejazd pod bocznicą kolejową, która otacza Targówek Fabryczny. Jest to konieczne ze względu na wysoką klasę, którą ul. Nowo-Ziemowita ma w strategii i studium rozwoju miasta. Biura architektury i mobilności w ratuszu wbrew wielokrotnym zapowiedziom wciąż nie obniżają rangi przeskalowanych ulic (zaplanowanych tak jeszcze w PRL-u), które teraz należy (po co?) budować z przesadnym rozmachem. To oczywiście pociąga za sobą wyższe niż potrzeba wydatki i trwa bardzo długo.

Nie będzie więc rychło nowego połączenia drogowego Warszawy z Ząbkami. W najbliższy weekend Zarząd Dróg Miejskich wyremontuje tylko jego fragment - na ul. Swojskiej i Janowieckiej. To mimo wszystko ułatwi przejazd z Ząbek coraz bardziej odciętych od stolicy z powodu niekończącej się modernizacji ul. Marsa - Żołnierskiej i zbliżającego się poszerzenia ul. Łodygowej do Radzymińskiej.

Inna kwestia to, jak nowy odcinek ul. Kijowskiej zostanie wykorzystany przez komunikację miejską. Przed wakacjami pisałem, że Zarząd Transportu Miejskiego widziałby tu najchętniej linię 156 wycofaną z Ząbkowskiej i Targowej. Z kolei w urzędzie dzielnicowym Targówka przewijają się pomysły na przedłużenie do Dworca Wschodniego linii 212 (przez ul. gen. Rozwadowskiego, Księcia Ziemowita, Naczelnikowską, Zabraniecką i Kijowską):
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21893089,targowek-nowe-trasy-autobusow-od-wrzesnia-a-to-dopiero-poczatek.html

Nie spieszyłbym się z uruchamianiem nowego połączenia w momencie otwarcia nowej ulicy. Przydałoby się trochę poobserwować, jak rozkłada się ruch, czy nie paraliżują go korki (po co autobusy mają tracić w nich czas?). Poza tym poczekałbym do zapowiadanego na koniec listopada przebicia krótkiego odcinka ul. Sokolej między ul. Zamoyskiego a Targową i od razu puściłbym linię autobusową z Targówka do węzła przesiadkowego Targowa/Kijowska (tramwaje) i stacji metra Stadion Narodowy.

Wtedy absolutnie nie powinna to być linia 156 (za długa i zbyt pokręcona trasa z Bielan przez Bródno i Targówek na Pragę). Może osobna linia lokalna (Metro Stadion Narodowy - Targówek Fabryczny - Targówek)? A wtedy 156 z Targówka do osiedla Wilno.

A może przedłużenie na Targówek którejś z linii kończących trasę przy metrze i Dworcu Stadion albo Wschodnim? 125 z Międzylesia i Grochowa raczej odpada, bo przegubowce nie są potrzebne na Targówku Fabrycznym, zresztą problematyczny byłby przejazd z Grochowskiej przez Zamoyskiego w lewo do Metra Stadion Narodowy i znowu w prawo w kierunku Kijowskiej. Do przedłużenia na Targówek przez nowy odcinek Kijowskiej bardziej pasuje linia 146 z Falenicy przez Saską Kępę, a jeszcze chętniej 147 ze Starej Miłosnej przez Międzylesie, Wawer, Gocław i Saską Kępę. W tym drugim przypadku można by to połączyć z likwidacją linii E-1 (Gocław - Saska Kępa - Wał Miedzeszyński - Metro Stadion Narodowy) - po prostu linia 147 mogłaby kursować mniej więcej jej śladem (od Egipskiej przez Saską, Zwycięzców do Wału Miedzeszyńskiego) i dalej przez Kijowską, koło Dworca Wschodniego, przez Targówek Fabryczny na Targówek Mieszkaniowy.

(osa)

wtorek, 05 września 2017

Blisko redakcji "Gazety Wyborczej" natknąłem się na dobiegający końca remont ul. Jazgarzewskiej - przecznicy ul. Chełmskiej. Można się tamtędy dostać do podupadającego, niestety, ostatnio parku Sieleckiego. Wcześniej na wysokości kościoła św. Kazimierza ojców zmartwychwstańców była nawierzchnia z betonowej trylinki, teraz ułożono asfalt:

Cieszy nie tylko równa jezdnia, ale też nowy trotuar wyłożony dużymi płytami. To świetnie, że mokotowscy urzędnicy, którym podlega mała ul. Jazgarzewska, nie zdecydowali się upstrzyć jej betonową kostką, jak to się działo na wielką skalę w latach 90. nawet wzdłuż głównych arterii Warszawy. Teraz męczą się z tym i piesi, i cykliści, bo ten materiał (zazwyczaj w kolorze czerwonym) Zarząd Dróg Miejskich i urzędy dzielnic (zwłaszcza na Ursynowie i Białołęce) uparcie wykorzystywały także na szlakach rowerowych.

Wszystko zmieniło się dopiero po zarządzeniach prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - pierwsze dotyczyło dróg rowerowych, których nawierzchnia musi być teraz wykonywana z asfaltu. Drugie (spóźnione o wiele lat) ustanowiło standardy budowy i remontowania chodników. Określiło, jakie materiały powinno się stosować w poszczególnych strefach miasta (w centralnej nie wolno żałować pieniędzy na granit czy lastryko).

Zanim to się zmieni, poczekamy jeszcze wiele lat. Wczoraj po otwarciu przejścia dla pieszych przez Wisłostradę na wysokości ul. Chełmskiej szliśmy z dyrektorem ZDM Łukaszem Puchalskim starym chodnikiem wyłożonym na przemian betonową kostką i pozapadanymi płytkami. Kontrast z przebudowanym skrzyżowaniem był duży. Na styku Jazgarzewskiej i Chełmskiej też pozostał zresztą taki widok:

Ciekawe, jak długo potrwa usuwanie skutków radosnej działalności drogowców z lat 90., którzy lubowali się w wykładaniu całych połaci miasta tandetną kostką chodnikową...

(osa)

14:06, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (3) »

Gazeta.pl Warszawa