czwartek, 30 października 2014

Był kiedyś program w TVP pod takim tytułem o rolnikach postępowych, a teraz mamy "nowoczesność" w warszawskiej komunikacji miejskiej. Właśnie dojeżdżałem na przedwyborczy wywiad z panią prezydent (smutne wieści dla wypatrujących linii tramwajowej na Gocławiu, szybkiej budowy obwodnicy na Pradze, a poza tym "analizujemy metrobusy, polecam wycieczkę do Nantes, tam to mają"), gdy na przystanku Metro Ratusz Arsenał zatrzymał się tramwaj linii 26. Piękny niskopodłogowy Swing z elektronicznym wyświetlaczem trasy, a pod spodem - nie wierzyłem własnym oczom - doklejona na przedniej szybie gospodarskim sposobem ("nowoczesność w domu i zagrodzie") tradycyjna tablica z numerem linii i dopiskiem na czerwonym tle: "Nowa trasa".

Nie zdążyłem zrobić zdjęcia, a nie wypadało się spóźnić, ale tak to wyglądało na wagonie starego typu - tu oczywiście wszystko jest Ok., choć akurat w przypadku linii 26 "nowa trasa" po otwarciu Targowej i zakończeniu budowy II linii metra oznacza trasę bardzo starą, jak podaje Trasbus - wprowadzoną już w 1949 r.!:

Jest coś dziwnego w tym, że sprowadza się za ciężkie pieniądze nowy tabor wyposażony w supersystemy informacyjne, tylko że w razie najmniejszej zmiany, awarii, nagłego objazdu nie można ich wykorzystać, bo coś nie zostało do końca zaprogramowane. Widywało się też te nowe tramwaje z tajemniczym napisem "ZET Praga" albo "ZET Żoliborz", bo ktoś akurat wymyślił, że pasażerowie mają sobie wbić do głów, że oznacza to po prostu "Zjazd do zajezdni". Tylko że nie ma już zajezdni, wprowadzono ZET, czyli hipernowoczesną nazwę: Zakład Eksploatacji Tramwajów.

To zdjęcie Swinga na linii 4 z rzeczoną tabliczką na przedniej szybie - wykonał je nasz lotny fotoreporter Darek Borowicz po zderzeniu u zbiegu ul. 11 Listopada i Targowej (29 października "czwórka" z Bródna nie ustąpiła pierwszeństwa linii 28 jadącej w stronę ronda Starzyńskiego):


Fot. Dariusz Borowicz/AG

Z innej beczki, pisze do mnie czytelnik pan Michał w liście pt. "Logowy zawrót głowy":

"Zastanawia mnie polityka ZTM w odniesieniu do zmienionego jakiś czas temu logo. Opatrzyło się już, ładne czy brzydkie - mniejsza o to. Niestety, od pewnego czasu widzę jak (znowu!) zwycięża pokusa niekonsekwencji. Najpierw w informatorach o taryfie przewozowej i regulaminie widocznych w pojazdach było nowe logo, po pewnym czasie to logo ustąpiło miejsca herbowi Warszawy z umieszczonym obok niego napisem "Zarząd Transportu Miejskiego w Warszawie". Podobnie rzecz ma się z mapami Warszawy widocznymi na przystankach. 
 
Wreszcie - nowa wiata udostępniona parę dni temu na Rondzie Daszyńskiego. Na froncie dotychczasowych wiat, obok listy numerów linii widoczny był czerwony kwadrat z logo ZTM. Tutaj wszystko na błysk, nowe, świeże, informacja graficzna zbieżna z systemem informacji II linii metra (swoją drogą - ciekawe czy chcą pójść na całość i stopniowo objąć nią całą sieć przystanków?), no i... zamiast logo ZTM herb Warszawy i napis "Zarząd...".
 
Nic nie rozumiem. Gdy już człowiek zaczyna wierzyć, że ktoś tam myśli kategoriami unifikacji (malowanie pojazdów), to nim uwierzy w pełni, musi przeżywać zaskoczenie nowym odstępstwem od przyjętej strategii. Tak jakby kogoś tam wciąż nosiło - nie usiedzi spokojnie, jak czegoś nie zmieni, mimo, że zmienił niedawno całkiem. No i pewnie to jeszcze kosztuje. Ale nie wiem jak to liczyć, zresztą najpierw muszę doliczyć się tych zmian.
 
I jeszcze logo ZTM wlepione nad drzwiami wagonów metra. Umieszczone nad drzwiami w autobusach i tramwajach miało oznaczać tyle, że w pojeździe znajduje się automat z biletami (dobrze pamiętam te tłumaczenia). Takich automatów w wagonach metra oczywiście nie ma, ale logo nad drzwiami i owszem - wlepiono".
 
Dziękuję za te ciekawe spostrzeżenia. Po nowych wiatach przystankowych firmy AMS jeszcze będę musiał się trochę "przejechać", bo nie jestem nimi w 100 proc. zachwycony. Choć prawdę mówiąc, spodziewałem, że wyjdzie to o wiele gorzej. Muszę znaleźć chwilę, żeby obejrzeć na własne oczy całą jedną nową wiatę przy rondzie Daszyńskiego.
 
(osa)

 

19:57, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (6) »
wtorek, 28 października 2014

Po blisko 6 latach blogowania czas zacząć "ćwierkać". O ile rękoma i nogami zapieram się przed Facebookiem, o tyle Twitter sprawia mi w pierwszych dniach dużo frajdy. To są lapidarne wpisy do 140 znaków, zupełnie co innego niż tutaj na blogu. Jako tło wybrałem zdjęcie z najwyższego punktu w Europie, do którego dociera kolej - to przełęcz Bernina w Szwajcarii (2253 mnpm) opisywana już tutaj: http://autobusczerwony.blox.pl/2014/05/Weekend-w-Bernina-Express-cz-2.html

Na Twitterze będę podawał najświeższe newsy, pierwsze komentarze, a także linkował nowe wpisy w Autobusie_czerwonym, tak jak ostatni o paryskich tramwajach i rowerach przygotowany przez Krzysztofa. Dzisiaj, we wtorek twittowałem z Politechniki Warszawskiej, gdzie odbywało się seminarium "Metro zmienia Warszawę" (szersza relacja na łamach środowej "Gazety Stołecznej" - pani prezydent o pieniądzach z UE na inwestycje w szyny, przesuwany termin otwarcia II linii metra i plany budowy dwóch nowych stacji I linii, a nie są to Plac Konsytucji i Muranów). W środę 29 października na Twitterze od razu dowiecie się, czyj głos będzie zapowiadał stacje II linii metra. Konferencja Hanny Gronkiewicz-Waltz i Kamila Dąbrowy, redaktora naczelnego radiowej Jedynki, która organizowała plebiscyt, zaczyna się o godz. 13.15 na stacji Rondo ONZ. Polecam się do obserwowania i retwittu: https://twitter.com/jarek_osowski

23:17, osa_oraz_smik
Link Komentarze (2) »
niedziela, 26 października 2014

Dziś kilka obserwacji z Paryża. Zapewne wiecie, że to miasto pięć razy mniejsze od Warszawy (ma 105 km kw powierzchni a  W-wa 517 km kw.). Mieszkańców jest tu zaś trochę więcej (2,2 mln, cała aglomeracja ok. 10 mln). W tak intensywnie zabudowanym mieście podróżować niełatwo. Udało mi się m.in. pojechać na peryferie, gdzie kilka lat temu wróciły tramwaje.

To linia T3, czyli jedyna, która w całości przebiega w całości w granicach Paryża. Otwarto ją w 2006 roku. Paryż wrócił zatem do tramwajów po prawie 70 latach przerwy. Większość linii w mieście zlikwidowano w latach 30, kiedy postawiono przede wszystkim na metro. W latach 90. tramwaj zaczął zaś powracać na obrzeża aglomeracji paryskiej.

Linia T3 prowadzi niedaleko obwodnicy Peripherique i sama zaczyna tworzyć taką tramwajową obwodnicę. Jeżdżą tam niskopodłogowce firmy Alstom, które jak widać, wyróżniają się ciekawym designem

Komunikacja Paryża opiera się jednak głównie na metrze.

16 linii i drugie miejsce w Europie (po Moskwie) pod względem liczby przewożonych pasażerów może robić wrażenie. Powyżej I linia, która powstała w 1900 roku. Niedawno udało się ją zautomatyzować. Tak jak na "czternastce" jeżdżą tam pociągi bez maszynistów. Na peronach pojawiły się także szklane ściany z rozsuwanymi drzwiami. To pewnie bezpieczne rozwiązanie, ale dość brzydkie.

Trzeba przyznać, że metro warszawskie ma pewną przewagę nad paryskim. Większość stacji jest tam nieprzystosowana dla osób niepełnosprawnych, czy z wózkami dziecięcymi. Sam musiałem dźwigać po schodach syna w "karecie"

Jazda w szczycie metrem może być męcząca, dlatego coraz więcej osób wybiera rower.

W ostatnich latach w Paryżu pojawiło się mnóstwo udogodnień dla rowerzystów. Maja dziesiątki kilometrów pasów i dróg rowerowych. Mogą jeździć "pod prąd" po większości ulic jednokierunkowych. Podróż rowerem często jest najszybsza na kilkukilometrowych odcinkach.

Rowerzysta w Paryżu jeździ głównie po jezdni. Można tam  spotkać mnóstwo oznakowań dla cyklistów. Powyżej tzw. sierżanty rowerowe, które podpowiadają którą części jezdni trzeba się poruszać

W gęstwinie ulic jednokierunkowych rowerzysta nie musi patrzeć na zakazy wjazdu. Często nie ma żadnych wydzielonych pasów. Na wlocie widać tylko namalowany na bruku symbol roweru.

Wydzielone pasy rowerowe czasem też się jednak przydają. Zwykle są jednak dość wąskie.

W Paryżu coraz bardziej popularne są samoobsługowe wypożyczalnie aut Autolib. To takie "samochodowe Veturilo". Wiele osób uznaje, że własny samochód to zbyt drogie rozwiązanie i decyduje się od czasu do czasu wypożyczyć auto. Warszawa też przymierza się do wprowadzenia takiego systemu. Nie sądzę jednak, żeby u nas się sprawdził. Zwłaszcza kiedy mieszkańcy centrum za parkowanie płacą rocznie tylko 30 zł. 

W Paryżu istnieje też dość gęsta sieć autobusowa. To ma być przede wszystkim uzupełnienie metra. Na wielu ulicach wymalowano wprawdzie buspasy, ale mimo to autobusy nie są zbyt szybkim środkiem transportu po Paryżu, bo na wielu ulicach utykają w korkach

Paryż to równocześnie miasto, które raczej nie stara się zbytnio ograniczać ruchu samochodowego. Na słynnych Polach Elizejskich jest aż osiem pasów (po cztery w każdą stronę). To nie znaczy jednak, że po stolicy Francji jeździ się wygodnie samochodem. Na wielu ulicach tworzą się gigantyczne korki. W niektórych miejscach trzeba tkwić w nich także w nocy.

(śmik)

01:08, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (9) »
czwartek, 23 października 2014

W Wilanowie spotkanie o lokalnej komunikacji z szefem Zarządu Transportu Miejskiego, na które burmistrz dzielnicy Ludwik Rakowski (PO) zaprosił mieszkańców. Wieczór zdominowali jednak radni i kandydaci (chyba), którzy przed wyborami zapragnęli poprawiać trasy autobusów i nie tylko.


Radni PiS Anna Drewniak (aż 358 głosów w poprzednich wyborach) i Krzysztof Kanabus (261 głosów) celowali w linię 131. Na drugą nóżkę mniej więcej to samo mówiła radna Danuta Zygańska z PO (też mocarny wynik - 358 głosów). Chcą  wydłużenia trasy 131 z Sadyby do Wilanowa, bo jak stwierdził pan radny dziś jest nawet gorzej niż po wojnie, gdy "po ul. Wiertniczej chodził tramwaj i kolejka wąskotorowa", a po ich likwidacji były dwie, nawet trzy linie autobusowe, teraz jest tylko jedna 180. Nie wiem, co panu radnemu chodzi po głowie, ale lepsza jedna co 7-10 min w szczycie i co 12 min poza szczytem niż przyjeżdżające stadami autobusy trzech linii raz na 20 kilka minut. A tak było w czasach, gdy Wiertniczą kursowała pospieszna "betka" i 180.

Odniosłem wrażenie, że generalnie ZTM nie kwapi się do wydłużania trasy 131, choć - jak przyznał dyrektor Witek - temat wraca po raz kolejny. Analizowano już nawet zamianę krańców 131 (do Wilanowa) i 180 (do Sadyby), ale uznano, że ta druga jest linią turystyczną i powinna dowozić pasażerów tam, gdzie teraz. Radnym jednak za mało i chcą drugiej linii, choć gdy wracałem ze spotkania o godz. 20.30 w autobusie 180 do Wilanowa nie jechał nikt, a w stronę Śródmieścia za przystankiem Kosiarzy w środku siedziała jedna osoba (na następnym czekały cztery).

Zadałem pytanie: czy jeśli 131 pojedzie dłuższą trasą, to zachowa obecną, atrakcyjną częstotliwość co 6-8 min (na ul. Gagarina i tak w szczycie jest duży tłok)? Usłyszałem, że tak, ale trudno dać temu wiarę. Po co tak często autobus na nieobłożonym odcinku ul. Wiertniczej? Obecny na spotkaniu wiceburmistrz Mokotowa Krzysztof Skolimowski zaproponował, żeby zamiast 131 do Wilanowa wydłużyć z Sadyby linię 172 (nie dubluje trasy linii 180, zapewnia dowóz do kilku liceów). Pętla w Wilanowie jest jednak za ciasna.

- To się też wiąże z kosztami, a krawiec kraje, jak mu materii staje. Trzeba to sprawdzić bardziej racjonalnie w całym układzie linii - stwierdził dyrektor Witek. Dodał, że ZTM przeprowadził bilans taboru po zmianach związanych z II linią metra i są ponoć autobusy do odzyskania (wcześniej ZTM zaprzeczał), które będzie można skierować na Wilanów. Ostatecznie dyrektor Witek ogłosił, że rozpisze konsultacje w sprawie komunikacji na ul. Wiertniczej.


Fot. Albert Zawada/AG

Przenosimy się w dalsze rejony Wilanowa. Na zdjęciu nasz tytułowy "autobus czerwony" - jelcz ogórek podczas przejażdżki z Klubem Miłośników Komunikacji Miejskiej w 2003 r. Pętla Kępa Zawadowska jeszcze miała wtedy kocie łby, przebudowano ją wiosną 2010 r. Teraz w tej okolicy trwają roboty kanalizacyjne i autobusy linii 164, która od zawsze jest związana z tą częścią Warszawy, mają skróconą trasę. Na spotkaniu mieszkańcy mówili, że nie mogą się już doczekać przywrócenia ruchu i przedstawiali rozmaite propozycje, a także żale.

Znowu radna Drewniak: - Odkąd pamiętam, kursuje tylko 164. Autobus podskakuje na trylince jak piłka. Raz na moich oczach dziecko mało nie wypadło z wózka. Prosimy o przedłużenie trasy przez ul. Bruzdową, Prętową i Calową. Prosimy o linię nocną, bo tu też mieszkają młodzi ludzie, którzy chcą pójść w sobotę do pubu, nie stać ich na taksówkę, a wracać z buta nie jest tu przyjemnie.

Okazało się, że dyrektor Witek dobrze zna okolicę ("Swego czasu zjeździłem te tereny na rowerze"). Poinformował, że inwestycja MPWiK jest na ukończeniu i korekty tras są możliwe. Paweł Mudant, kierownik działu przewozów w ZTM, przyznał, że rozważane są "wypadowe" kursy linii N31 do pętli Kępa Zawadowska lub dłuższe kursowanie linii 164 (do godz. 1-1.30), co wydaje się sensowniejsze.

Zapowiedział też, że po 1 listopada odbędą się próbne przejazdy małym autobusem, by sprawdzić, które ulice nadają się dla komunikacji miejskiej. Według dyrektora Witka w 2015 r. ZTM ogłosi przetarg dla prywatnych przewoźników, którzy przez 3-4 lata obsługiwaliby peryferyjne linie w Wilanowie, a także Białołęce minibusami.

Docelowo niewykluczone jest też doprowadzenie linii 164 do podwarszawskiej już pętli w Kępie Okrzewskiej, gdzie dziś zawraca linia 725 do Wilanowa przez Powsin.

- Autobusy 725 stoją po dwa na pętli, a jeżdżą co godzinę, kierowcy nudzą się na wygwizdowie - ubolewała radna Drewniak.


Fotoforum.gazeta.pl

I tak przechodzimy do problemów mieszkańców Powsina z przyległościami. Na spotkanie stawiła się pełna pretensji delegacja, m.in. mieszkanki bardzo już peryferyjnej ulicy Rosochatej. Uważają, że kursująca raz na pół godziny linia 519 (bezpośrednio spod granicy miasta do centrum) to kpina. - Odkąd ZTM odebrał nam połowę kursów, a połowa zawraca na pętli w Wilanowie, dojazd z Powsina pogorszył się dramatycznie. Zlikwidowano też linię 130. Moja córka do gimnazjum w Śródmieściu jedzie z jedną przesiadką półtorej godziny. Na linii 725 kursuje klekot, w którym nie domykają się drzwi, a kierowcy nie chcą czekać na dobiegające dzieci. Następny kurs za godzinę.

Według Daniela Złamala, który odpowiada w ZTM za linie podmiejskie, z czerwcowych obserwacji wynika, że przed godz. 7 w przegubowcu linii 519 było tylko 21 osób (przystanek Vogla w Powsinku), a po godz. 7 - 40 osób. Przypomniał, że podczas zeszłorocznych konsultacji ZTM proponował kursującą dwukrotnie częściej linię 239 do Wilanowa, ale większość mieszkańców wolała rzadsze 519, byle bezpośrednio do centrum. Będą kolejne obserwacje.


Fot. Filip Klimaszewski/AG


Pomyślna dla mieszkańców Powsina deklaracja szefa ZTM to dostosowanie niedzielnego rozkładu linii 725 do mszy św. w kościele św. Elżbiety tamże. Burmistrz Wilanowa nie wykluczył też w przyszłym roku "przynajmniej dwóch" stacji Veturilo między Powsinkiem a Konstancinem-Jeziorną. Nie będzie za to biletomatu na tym osiedlu, bo to niezbyt opłacalna lokalizacja dla prywatnych operatorów.

Biletomat zacznie za to działać w Miasteczku Wilanów, dokładnie koło przystanku przy Świątyni Opatrzności Bożej. Zdaniem burmistrza Rakowskiego ta część dzielnicy ma teraz największe potrzeby i problemy komunikacyjne.


Fot. Sławomir Kamiński/AG

Radna Joanna Cyrul ze Stowarzyszenia Mieszkańców Miasteczka Wilanów (250 głosów) przypomniała, że starania o biletomat ciągną się od trzech lat. Dyrektor Witek ogłosił, że ZTM negocjuje właśnie lokalizację 160 biletomatów, z czego 70 na stacjach II linii metra. Jeden z nich do końca 2014 r. zacznie działać w Miasteczku. Z kolei od listopada przystanek Oś Królewska zamieni się z "na żądanie" w stały.

Oczywiście są pilniejsze sprawy dla pasażerów z tego osiedla niż tylko biletomat. Pan Maciej skarżył się, że rano linia 522 kursuje co 10 min (autobus jest ponoć pełny już na trzecim przystanku Oś Królewska od pętli), a po południu tylko co kwadrans. - Na pl. Unii Lubelskiej w godz. 16.30-18 jest taki tłok, że nie udaje mi się wsiąść - mówił. Goście z ZTM przyjęli ten sygnał, zapowiedzieli obserwacje. Problem w tym, że linia 522 kursuje w koordynacji z liniami 501 i 519 z Dworca Centralnego, gdzie pętla jest zapełniona.

Którędy będą kursować małe busiki po Miasteczku Wilanów, skoro na ulicach są progi poprzeczne, a przejazd zastawiają gęsto zaparkowane samochody? - Myśleliśmy o ringu dla lokalnej linii, która dowoziłaby pasażerów z dalszych ulic do przystanków w al. Rzeczypospolitej - odpowiedział dyrektor Witek. Burmistrz Wilanowa przypomniał, że kończy się przebudowa ul. Klimczaka, gdzie w miejsce progów poprzecznych powstają skrzyżowania z wyniesioną nawierzchnią. To ułatwi wprowadzenie komunikacji na tę ulicę. - Oczywiście idealnie byłoby wybudowanie ul. Branickiego od al. Rzeczypospolitej do Przyczółkowej - stwierdził burmistrz. - Na tym skorzystaliby nie tylko mieszkańcy Miasteczka, ale też nowych osiedli na Zawadach.

Ciekawe, jakie zmiany w układzie linii byłyby wtedy możliwe. Mieszkańcom marzy się skierowanie do Miasteczka linii 116  lub E-2.

Były narzekania na dojazd linią 217 do Metra Wilanowska. - Bywają dramatyczne sytuacje w korkach. Kiedy w al. Wilanowskiej będzie buspas? Podczas powrotów ok. godz. 16.30. Uczestniczyłem też w dantejskich scenach w krótkich autobusach - mówił Mateusz Górnicki. Anna Mirska-Pery dodała, że czasem do metra jedzie się nawet 40 minut. A Marcin Sakowski skarżył się, że podczas imprez i uroczystości w Świątyni Opatrzności Bożej duża część Miasteczka jest odcięta od komunikacji, bo autobusy mają skrócone trasy.

W sprawie buspasa w al. Wilanowskiej dyrektor Witek odpowiedział zamaszyście: - Ten buspas był już u nas analizowany. Sprawę przekazaliśmy do Biura Drogownictwa [tam urzęduje miejski inżynier ruchu - JO] i zobaczymy, co oni na to. Nie odpuszczamy takich kwestii i bijemy się o to. Jesteśmy absolutnie zdeterminowani, żeby taki buspas stworzyć. Decyzja zapadnie na forum samego zarządu miasta.

Czy pamiętacie, kiedy ostatnio ratusz dał zielone światło dla buspasa? To chyba była ul. Górczewska, dokładnie trzy lata temu.

Na koniec ogólne zapowiedzi szefa ZTM. W przyszłym roku ma być zamówione studium wykonalności dla nowoczesnego węzła przesiadkowego przy Metrze Wilanowska (na wzór Metra Młociny) - garaż nad przebudowaną pętlą autobusową, docelowo linia tramwajowa z pętli Służewiec przez Marynarską i al. Wilanowską do Metra Wilanowska i buspas na ul. Puławskiej z Piaseczna.

Waży się temat linii tramwajowej do Miasteczka Wilanów. Jest w Kontrakcie Terytorialnym (lista inwestycji, które będą dofinansowane z budżetu UE w latach 2014-20), który ma być dopięty w listopadzie. Jak pisałem niedawno na łamach "Gazety Stołecznej", obecnie przewidywane są etapy: Puławska - św. Bonifacego (Stegny) i odnoga na Gagarina (Sielce) oraz św. Bonifacego - Branickiego (Miasteczko Wilanów). Według dyrektora Witka przyznanie 65-procentowego dofinansowania unijnego to warunek, który postawiła prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Sprawa nie jest do końca przesądzona. Z analiz ekonomicznych, które zamówiliśmy, wynika, że system tramwajowy jest wyjątkowo drogi. To 30 mln zł za 1 km. Tramwaj przegrywa więc z linią bardzo szybkiego autobusu - stwierdził dyrektor Wiesław Witek.

Czyżby więc wciąż krążyło nad nami widmo metrobusów? Temat przycichł przed wyborami, ale kto wie, jak to się jeszcze skończy. Burmistrz Wilanowa powiedział mi, że entuzjazm dla metrobusów w ratuszu wyraźnie opadł, a mieszkańcy wolą tramwaj na trawiastym torowisku niż betonowy pas pośrodku al. Rzeczypospolitej.

(osa)

PS A jednak ratusz wciąż myśli o metrobusach: dziś (24 października) wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz zagadnął mnie, dlaczego "Stołeczna" tak tępi ten pomysł. Twierdzi, że idea jest warta rozważenia, kiedy myśli się o przyszłości komunikacji miejskiej. Dlaczego jesteśmy tak na "nie"? Ja na to: a dlaczego ratusz jest tak na "tak"? Bo system metrobusów jest w naszych warunkach obcy, niesprawdzony i antymiejski. Wiceprezydent chce nas przekonywać, ale dopiero po wyborach. Przedtem ratusz konsekwentnie unika podawania informacji o projekcie metrobusowym, pani prezydent nie mówi o tym w swoim programie wyborczym. Czyżby po zwycięstwie metrobusy miały wyjechać z szuflady? Coraz więcej na to wskazuje.

22:58, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (11) »
niedziela, 19 października 2014

Kiedy po raz pierwszy jedzie się trasą poznańskiej "pestki", prędkość wydaje się tak duża, że człowiek zaczyna się zastanawiać, czy na pewno wsiadł do tramwaju. 70 km na godz. to nawet szybciej niż w warszawskim metrze, które mimo wielu obietnic wprowadzenia "osiemdziesiątki" wciąż wlecze się 60 km na godz. Można też mieć złudzenie, że to nie Poznański Szybki Tramwaj tylko wagon kolejowy - najnowszy odcinek "pestki" prowadzi wzdłuż i tuż obok linii PKP 

Tym przykolejowym fragmentem miałem okazję jechać niedługo po jego otwarciu w zeszłym roku na finał Kongresu Tramwajowego, który odbywał się w Poznaniu (stąd nieaktualne numery linii, które zdążyły się od tego czasu zmienić - trwała jeszcze wtedy przebudowa ronda Kaponiera).

Bardzo wygodne jest zlokalizowanie przystanków tramwajowych zaraz obok starego budynku dworca Poznań Główny. Niezrozumiałe było dla mnie jednak, dlaczego tramwaje odjeżdżają z "Dworca Zachodniego".

Ruszamy więc nowym odcinkiem "pestki", która po dwóch latach budowy ma tu dodatkowy przystanek Most Teatralny:


Dalej tory łączą się z linią, która przebiega górą (nad wykopem kolejowo-tramwajowym) przez al. Roosvelta. Tu wspomnienie z zimowiska spędzonego kiedyś w latach 80. w podpoznańskim Puszczykówku - nie mogłem wtedy uwierzyć, że w PRL pozwolono, by patronem jednej z głównych ulic prowadzących koło Targów Poznańskich i dworca kolejowego był prezydent Stanów Zjednoczonych (w Warszawie też co prawda uchowały się aleja i rondo Waszyngtona, ale plac Wilsona już nie).

Prujemy teraz "pestką" długim 700-metrowym wiaduktem. Potem jest odcinek w wykopie. Linia całkowicie bezkolizyjna i to jest cały klucz do sukcesu. Przejazd z dworca kolejowego do końca trasy na osiedlu Sobieskiego (8 km) wynosi tylko 13 minut. To mniej więcej tak, jakby w Warszawie jechać "czwórką" ze skrzyżowania Marszałkowskiej z Al. Jerozolimskimi w centrum do pętli Wyścigi - też jakieś 8 km, a w rozkładzie 28 minut jazdy.

Na końcowej pętli "pestki" zawraca aż 6 linii tramwajowych, choć nie ma tu aż tylu torów postojowych. Jak to się nie zatyka? Wszystko dzięki kombinacjom rozjazdów i dodatkowemu torowi służącemu do okrążania pętli widocznemu na zdjęciu powyżej. A poniżej przystanek dla wysiadających z dwoma torami:

Tor do zawracania i przejście przez pętlę dla pasażerów, z tyłu widać terminal dla autobusów, które ich zabierają dalej:

Są tu zadaszone przystanki dla wsiadających, zamontowano stojaki dla rowerów, w budynku z prawej działa ekspedycja dla kierowców i poczekalnia z kasami biletowymi.

A oto przystanek dla wsiadających do tramwajów w stronę centrum Poznania
(w głębi z lewej widoczny jest tor, którym tramwaje mogą objechać pętlę dookoła):

Na wyjeździe z pętli mamy dość bogatą plątaninę torów i rozjazdów, łącznie ze ślepo zakończonym, który prowadzi na wprost. Na zdjęciu poniżej widać też skręt w lewo do jazdy wokół pętli i skręt w prawo do wyjazdu na trasę, która dalej prowadzi w wykopie:

I jeszcze zbliżenie na tablicę pokazującą godziny odjazdu poszczególnych linii - wygląda trochę staroświecko:

Poznański Szybki Tramwaj działa od 1 lutego 1997 r. po aż 15 latach budowy. Krócej więc, bo 12 lat (choć to też wydawało się wiecznością), czekaliśmy w Warszawie na pierwszy odcinek metra od stacji Kabaty do stacji Politechnika. Śródmiejski odcinek "pestki" powstał tylko w dwa lata, wygląda bardzo nowocześnie:

Dalej "pestka" wyjeżdża już na "miasto" - przez ul. Głogowską koło Międzynarodowych Targów Poznańskich - i zaczyna się standardowe, powolne przedzieranie się tramwajów przez czerwone światła na skrzyżowaniach.

Zwraca uwagę, jak blisko jest przystanek tramwajowy od torów kolejowych i dworca Poznań Główny:

Poznański dworzec zmienił się nie do poznania. Pozostał stary budynek pośrodku między torami kolejowymi z podjazdem dla autobusów i taksówek, przybyła nowoczesna konstrukcja przerzucona nad torami pociągów dalekobieżnych m.in. do Warszawy i Berlina, połączona z centrum handlowym:

W głębi na zdjęciu widać zielono-żółty tramwaj wyruszający z przystanku Dworzec Zachodni na trasę "pestki", a powyżej charakterystyczną sylwetkę Międzynarodowych Targów Poznańskich.

(osa)

PS Serdeczne pozdrowienia dla czytelników "Autobusu Czerwonego" z Polskiego Radia 24!

22:38, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (7) »
czwartek, 16 października 2014

Zarząd Dróg Miejskich pochwalił się zbudowanym właśnie szlakiem rowerowym, który połączył dwie dość odległe części Wesołej - okolice urzędu tej dzielnicy ze Starą Miłosną (a dokładnie od ul. Niemcewicza do ul. Mazowieckiej przed Traktem Brzeskim, bo widocznie wytycznie przejazdu przez tę arterię było już zbyt skomplikowane). To jakieś 2 km, koszt 1,1 mln zł, wykonawcą była firma Mabau, a największe wyzwanie, jakie przed nią stało, to zabezpieczenie przed osunięciem na rowerzystów skarpy, z której wycięto tę drogę.

Niestety, z tego, co można zobaczyć na zdjęciach dołączonych do informacji ZDM, wyłania się inwestycja dziwna i zaprojektowana bez myślenia o bezpieczeństwie rowerzystów (projekt dostarczył urząd dzielnicowy w Wesołej). Wyasfaltowana droga rowerowa prowadzi bowiem nie tylko koło skarpy, ale przede wszystkim tuż obok jezdni ul. 1 Praskiego Pułku - ruchliwej, a po remoncie zachęcającej kierowców do szybkiej jazdy. Czy puścilibyście tędy na rowerze wasze dzieci?


Fot. ZDM

Nie ma żadnych zabezpieczeń, nawet tak zachwalanych przez ZDM barierek z naprężonych stalowych lin. Jazda rowerem w przeciwnym kierunku niż samochód na jezdni tuż obok to nic przyjemnego. To samo jest na Wisłostradzie przy Cytadeli, choć o tyle lepiej, że nowy szlak rowerowy oddziela tam od jezdni trawnik, a jak pisałem niedawno, pełnomocnik ratusza ds. Wisły obiecuje dodatkowo montaż barierek.

- Na 1 Praskiego Pułku nie będzie barierki, bo jest półmetrowy bufor między jezdnią a ścieżką dla rowerzystów. Na Saskiej nie ma zabezpieczeń, na Miodowej też, a autobusy jeżdżą tam po linii pasa rowerowego i mijają cyklistę o 30 cm - usłyszałem od Adama Sobieraja, rzecznika ZDM, który zachwala, że na nowym odcinku spotkał sporo rowerzystów (na zdjęciach nie widać żadnego). A ja mam wątpliwości, czy można porównywać drogę rowerową w środku lasu do pasa rowerowego wytyczonego na ulicy wśród miejskiej zabudowy.

I jeszcze coś wesołego, z cyklu "Światła myśl naszych drogowców":


Fot. ZDM

Oto przystanek Hipodrom dla linii autobusowej 198 (Stara Miłosna - PKP Wesoła). ZDM zachwala, że rowerzystom wolno tędy przejeżdżać bez zsiadania z siodełka. O, łaskawcy! A co z pasażerami? Im został wąski pasek między jezdnią a drogą rowerową, a po jej drugiej stronie znajduje się ławka i słupek przystankowy z rozkładem jazdy. Kto wysiada z autobusu, wpada wprost pod koła rozpędzonego rowerzysty.

Nasuwa się porównanie z przystankiem tramwajowo-autobusowym na Trasie W-Z u wylotu tunelu pod pl. Zamkowym, ale tam kierowcy - przynajmniej w teorii - mają obowiązek zatrzymać się przed przystankiem.

(osa)

14:13, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (41) »
 
1 , 2

Gazeta.pl Warszawa