poniedziałek, 15 października 2012


Fot. Wojciech Olkuśnik/AG

Dzisiejsze przetasowania tras na Targówku (wycofanie z pl. Hallera i skrócenie trasy 199 oraz wydłużenie 212 od ronda Żaba do pl. Hallera) wpisują się w pewien ciąg zmian w tym rejonie. I choć mój zacny rozmówca z Zarządu Transportu Miejskiego zaprzecza, jakoby miało to związek z przygotowaniami do remontu mostu Grota-Roweckiego i dużymi ograniczeniami w ruchu w tym czasie, to kolejne posunięcia ZTM są zgodne z zaleceniami dr. Andrzeja Brzezińskiego z firmy TransEko i Politechniki Warszawskiej: jak najmniej autobusów wzdłuż ul. św. Wincentego, Starzyńskiego i na moście Gdańskim. ”Należy się głęboko zastanowić nad obsługą komunikacyjną ciągu ul. św. Wincentego i wzmocnić trasę tramwajową z Bródna” - powiedział dr Brzeziński na wrześniowym spotkaniu organizacji SITKOM poświęconym przygotowaniom do remontu i porzerzenia mostu Grota z Trasą AK do Powązek.

Ponieważ zostaną ograniczone możliwości wjeżdżania i zjeżdżania na tę arterię, dr Brzeziński spodziewa się, że duża część kierowców zmierzających do centrum Warszawy Trasą Toruńską od strony Marek (czy Zielonej Białołęki) będzie z niej skręcać już na węzłach Głębocka, Łabiszyńska czy Marywilska. Oznacza to znaczny wzrost ruchu na takich ulicach jak św. Wincentego czy Odrowąża i dalej na moście Gdańskim.

Niedawno ZTM wycofał z tej trasy linię 527. Moim zdaniem słusznie. Jak usłyszałem, choć rozkładowy czas przejazdu z os. Derby do stacji metra Dworzec Gdański wynosi trochę mniej niż na obecnej trasie przez most Śląsko-Dąbrowski do pl. Bankowego, to ludzie o wiele chętniej korzystają z 527 właśnie teraz.

Wcześniej z ul. św. Wincentego ZTM zabrał linię 162 (Targówek - EC Siekierki - kursuje bezpośrednio do Radzymińskiej i al. ”Solidarności”). A przed wakacjami zmniejszył znacznie liczbę kursów linii Bródno - Dworzec Centralny, przekształcając 127 w 227 (raz na pół godziny). Od dzisiaj zaś linia 212 jeździ co 12 minut (a zaczynała od częstotliwości 5-minutowej), znikła zaś stąd linia 199. Ta ostatnia kursowała co 30 minut, co nie powinno mieć miejsca, bo to dla pasażerów żadna oferta. Po skróceniu do odcinka Rembertów - Ząbki - Targówek liczba kursów wzrosła do trzech-czterech na godzinę przynajmniej w godzinach szczytu. Choć w tzw. międzyszczycie nadal kiepsko - co 30 minut. Za więcej nie chcą pewnie płacić władze Ząbek. Dla części mieszkańców tego miasta 199 z biletami na 1. strefę stało się atrakcyjną ofertą po wprowadzeniu 2. strefy w pociągach na Dworzec Wileński. Ciekawe, czy ZTM nadal będzie ścinał liczbę kursów na ul. św. Wincentego i co właściwie można jeszcze stamtąd wycofać. 500-kę? 169? Hola, hola. Wszystkiego jednak zabrać się przecież nie da.

(osa)

19:06, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (15) »
piątek, 12 października 2012

Korki na Wisłostradzie teraz już wyraźnie dłuższe niż we wrześniu, gdy po zamknięciu tunelu na Powiślu zapanowało powszechne zdziwienie, gdzie się podziały te wszystkie samochody, które wciskały się tu kiedyś przed awarią na budowie metra. I tak jednak nie ma komunikacyjnej tragedii z kwietnia, maja i czerwca, gdy w porannym szczycie na Wisłostradzie stało się już od mostu Grota-Roweckiego albo nawet przed zjazdem z Trasy AK. I od tego miejsca wszyscy sunęli przez blisko 5 km i ponad 40 minut aż do fatalnie zaprogramowanej sygnalizacji przy zjazdach i wjazdach na Trasę W-Z i stację benzynową, która - co trudno sobie wyobrazić - ma osobną fazę zielonego (precz z tym wreszcie!).

Zapanowała więc na Wisłostradzie pewna nowa homeostaza (oczywiście w powiązaniu całym układem ulicznym wokół). Mój poranny autobus w drodze do pracy, który dawniej potrafił przyjechać grubo spóźniony albo nie przyjechać wcale, teraz radzi sobie całkiem sprytnie. W dodatku ZTM ulitował się w końcu i zaczął wysyłać na coraz bardziej popularną linię 185 więcej przegubowców (najgorzej, gdy trafia się stare, krótkie, sapiące i śmierdzące w środku oparami spalin jelczydło).

Przyszło mi nawet do głowy, że kiedy już tunel Wisłostrady zostanie zwrócony kierowcom, byłoby dobrze zostawić 185 na obecnej trasie objazdowej przez Dobrą i Solec. Rano przejazd jest dłuższy może o 3-4 minuty (nie wiem, jak w popołudniowym szczycie przy powrocie z Dobrej przez Nowy Zjazd na Wisłostradzie - tu ruch może się zatykać na dłużej). Za to, ile dodatkowych osób może skorzystać i korzysta z tego połączenia. Tłumy studentów wychodzą i wchodzą przy BUW-ie i nowym świetnym budynku wydziałów lingwistycznych otwartym właśnie w miejscu PRL-owskiego blaszanego baraku z dywanami. Sporą wymianę pasażerów obserwuję też za każdym razem przy Szpitalu Śródmiejskim na Solcu.

Tymczasem na jedynym omijanym teraz przystanku w tunelu Wisłostrady zazwyczaj nie było żywej duszy. Owszem czasem trafiała się rozbrykana dzieciarnia, która ku uldze jadących dalej wylegała tu ze 185 w drodze do Centrum Nauki Kopernik. Z Dobrej mieliby jednak niewiele dalej. Raz trafiło mi się siedzieć - a tkwiliśmy dłuższy czas w korku - naprzeciwko może 8-letnich dziewczynek, które nieprzerwanie klaskały nawzajem w dłonie i powtarzały jedną z tych dziecięcych wyliczanek. Tak to leciało (zapamiętałem, że było coś przerażającego o żonie i odnalazłem na stronie Cyberbaba.pl):

Pani Zo-zo-zo,
Pani Sia-sia-sia,
Pani Zo, Pani Sia,
Pani Zosia męża ma.
A ten mąż, mąż, mąż,
Bije wciąż, wciąż, wciąż,
Bije mnie, bije cię,
bije nas obydwie.
Sprzedał dom, dom, dom,
Sprzedał wóz, wóz, wóz,
Sprzedał dom, sprzedał wóz,
na patelni żonę wiózł.
Żona A, A, A,
Żona B, B, B,
Żona A, Żona B,
Żona nie wie czego chce.

Równie okropnie jak ta wyliczanka kojarzy mi się przystanek w tunelu Wisłostrady. Kiedy przychodzi mi tam czekać na 185, stoję na schodach w dziwnej pozycji, wyglądając, czy autobus nie nadjeżdża. W tunelu stać się nie da - potworny hałas i wrażenie, że zaraz jakiś rozpędzony samochód zaliczy stłuczkę, odbije się i rozkwasi cię na ścianie. Przystanek zupełnie niepotrzebny. Bezsensownie wydane pieniądze. Wolałbym już wjazd do tunelu z mostu Świętokrzyskiego i wyjazd z powrotem na most. To już nie możliwe, ale warto się zastanowić nad pozostawieniem linii 185 na Dobrej i Solcu.

Może nawet dałoby się przy okazji wymyślić jakąś nową rolę dla 118? Bo mam wrażenie, że ta linia historycznie wprawdzie związana z Wisłostradą (pamiętam fotoreportaż w archiwalnym tygodniku "Stolica" bodaj z lat 60. o trasie 118 nad Wisłą i do pl. Wilsona), ale jakby coraz mniej popularna. Remont mostu Grota-Roweckiego z zamknięciem dojazdu z Wisłostrady może być tu osobną okazją do wprowadzenia zmian. Chyba że ZTM postanowi zakonserwować jednak 118 na planowanym moście tymczasowym.

(osa)

22:15, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 08 października 2012


Fot. Mateusz Skwarczek/AG

Tyle narzekamy na korki na naszych warszawskich wylotówkach, ale czy ktoś może sobie wyobrazić, że aleja Krakowska ma tylko po jednym pasie w każdym kierunku? A tak to właśnie wygląda w Krakowie, gdzie rolę wylotówki w stronę Warszawy pełni aleja 29 Listopada. Tak było za tzw. komuny i tak jest tam do dziś, o czym miałem okazję przekonać się podczas tegorocznych wakacji. Takiego koszmaru dawno nie widziałem. Przejazd samochodem przez Kraków od ronda Matecznego do granic miasta zajął mi dokładnie tyle co pokonanie cieszącej się złą sławą zakopianki, czyli półtorej godziny. A już najgorsze było wcisnąć się z prawego pasa w al. 29 Listopada niedaleko za dwupoziomowym skrzyżowaniem z ul. Lublańską, żeby wydostać się z miasta. Tam się dzieją dantejskie sceny. Ważna ulica w stronę Warszawy, a wygląda jak nasza Łodygowa (jej poszerzenie też swoją drogą zostało zaniechane przez ratusz) w stronę Ząbek. Kraków najwyraźniej nie chce się zbytnio otworzyć na nową stolicę ;-)

To, co warszawiak może tam przeżyć raz na jakiś czas, mieszkańcy krakowskich peryferii mają na co dzień. W krakowskim wydaniu ”Gazety” znalazłem list czytelniczki: „Wspólnie z setkami osób dojeżdżałam codziennie z Kuźnicy Kołłątajowskiej do centrum miasta. Przez ostatnie miesiące nabrałam jednak wątpliwości, czy słowo »dojazd« jest w tym przypadku właściwe. To raczej droga przez mękę! Al. 29 Listopada jest nie tylko największą drogą wyjazdową łączącą stolicę Małopolski z Warszawą, lecz także największym wstydem Krakowa. Stojący tam od rana do wieczora w korkach kierowcy odświeżają sobie zapewne codziennie całą litanię przekleństw. Podobnie jak my, pasażerowie autobusu poruszającego się w tempie kilku kilometrów na godzinę”.

Dobrze, że chociaż niektórzy krakowianie zdają sobie sprawę, jaki to wstyd dla tego miasta owa wylotówka na Warszawę. Wśród komentarzy pod listem znalazłem taki: ”Wyjazd na Warszawę to największe nieporozumienie w tym mieście. Tak się składa, że dość regularnie kursuję na trasie Kraków - Wawa i po prostu jeżdżę przez podkrakowskie wioski (Prusy, Kocmyrzów i dalej na Słomniki), żeby ominąć ten przeklęty kawałek”.

Jak widać na zdjęciu, wąskim gardłem są przejazdy pod wiaduktami. Nową wylotówkę zaplanowano z rozmachem i w zupełnie innym miejscu - to trasa S7, na którą zabrakło pieniędzy. Według planów Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad ma być zbudowana dopiero w latach... 2017-19. Wcześniej jednak musi powstać poprzedni odcinek S7 z mostem przez Wisłę. To jakiś dramat. Szybciej chyba można się już spodziewać naszej ekspresowej wylotówki do Krakowa od strony Lotniska Chopina blisko Lesznowoli i Piaseczna do słynnej Pamiątki przed Grójcem, gdzie kiedyś policja regularnie rozdawała na pamiątkę mandaty za przekroczenie prędkości, a teraz stoją tam nowe fotoradary. Szybciej też planowana jest budowa trasy omijającej Raszyn i Janki, choć wytyczanie jej pierwszego fragmentu, który z pomocą czytelników wywalczyliśmy w ”Gazecie” (węzeł Salomea w Al. Jerozolimskich - węzeł Opacz) za ministerskich czasów Cezarego Grabarczyka, niepokojąco się przedłuża. Przetarg na kolejny fragment - także.

 

Jeśli mowa o wylotówkach, nie trzeba było walczyć o usprawnienie przejazdu przez Łomianki na drodze Warszawa - Gdańsk. Kiedy wracałem tamtędy w wakacje 2011 r., nic jeszcze nie zapowiadało prac. Tak się złożyło, że nie jechałem przez Łomianki aż przez rok i kiedy zawitałem tam ponownie w sierpniu, nie mogłem się nadziwić, że wiadukty w Burakowie nad skrzyżowaniem z ulicą wjazdową do Łomianek stoją już gotowe. Wszystko dzięki inwestorowi, który zamierza zbudować obok wielkie centrum handlowe. GDDKiA postawiła mu warunek: musi zbudować wygodny węzeł drogowy. Na wirażu w stronę Warszawy (zdjęcie robiłem na początku września) widać, jak wysokie będą tu, niestety, ekrany akustyczne. Cóż, w lesie też musi być cicho.

 

(osa)

PS Proszę, jaki aktualny zrobił się ten wpis: 12 października premier Donald Tusk w swoim tzw. drugim expose zapowiedział przetargi na dokończenie S7 Warszawa-Kraków na lata 2014-15. Trzymamy za słowo. Pewnie i tak to wyjdzie szybciej niż przywarszawski odcinek nowej wylotówki S7 na Gdańsk.

18:02, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (11) »
wtorek, 02 października 2012

Rzadko wchodzę do metra od strony urzędu Żoliborza przy ul. Słowackiego, więc na ten widok mnie zamurowało. Oto nasza najpiękniejsza swego czasu stacja na świecie staje się zapyziała. Falujący sufit nad schodami prowadzącymi na peron miał nawiązywać do fal wiślanych, które są całkiem blisko stąd. Niestety, rozwiązanie okazało się niezbyt praktyczne. Brud osiada na poziomym załamaniu tego sufitu. Dzieje się tak od dawna, ale teraz wygląda to już naprawdę niekorzystne i 7,5 roku po otwarciu stacji Plac Wilsona najwyższy czas na malowanie.

I nie ma co się oglądać na inne przystanki I linii metra, którym czas też raczej nie służy. Bardzo brudne są zwłaszcza ściany i strop stacji Politechnika. Dość szybko szary osad pokrył też stacje pod al. Niepodległości z zaokrąglonymi stropami, które były już zresztą odświeżane.

 

Inna przypadłość dotyka o dziwo najnowsze stacje I linii, w dodatku na powierzchni. Od wielu miesięcy obserwuję, jak blakną logotypy z charakterystycznym M - powinno być czerwone na żółtym tle, a tymczasem tło coraz bardziej zbliża się do bieli. Widać to np. na Słodowcu, a już najbardziej chyba na Wawrzyszewie, stacji otwartej ledwie cztery lata temu. Dziwne zjawisko, bo barwy logo na starszych odcinkach trzymają się dobrze.


Fot. Mateusz Baj/AG

(osa)

16:46, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (16) »
środa, 26 września 2012


Fot. Wojciech Surdziel/AG

”Informuję, że przebudowa mostu Grota-Roweckiego uzależniona była od dopuszczenia do ruchu Mostu Północnego. Most Północny został udostępniony i obecnie GDDKiA analizuje wpływ remobtu mostu Grota-Roweckiego na sytuację ruchową w Warszawie oraz dodatkowo rozważa potrzebę budowy mostu objazdowego” - tak brzmi stanowisko Małgorzaty Tarnowskiej, rzeczniczki mazowieckiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad, w odpowiedzi na informację o zabiegach ratusza w sprawie otwarcia dodatkowej przeprawy przez Wisłę. Miałaby działać na czas remontu mostu Grota-Roweckiego planowanego na trzy sezony budowlane, a pewnie postałaby o wiele dłużej.

Tak było z mostem Syreny otwartym w 1985 r. na czas remontu mostu Poniatowskiego. Wojskowa konstrukcja przetrwała aż do jesieni 2000 r., gdy obok otwarto most Świętokrzyski. Potem była wykorzystywana w latach 2007-2011 podczas rozbiórki i odbudowy wiaduktów Trasy Toruńskiej na Żeraniu. Dziś most Syreny leży w miejskich magazynach i jest do wzięcia, by zmienić się w prowizoryczny most Krasińskiego.

Jakie byłyby konksekwencje jego otwarcia? Na pewno w jakimś stopniu ułatwiłby przejazd przez Wisłę po odcięciu wjazdów i zjazdów na poszerzany most Grota. Czy jednak byłby aż tak wielkim wybawieniem? Problemem będą oba wloty przy Wisłostradzie i Jagiellońskiej na Żeraniu. Nietrudno sobie wyobrazić korki w tych miejscach.

Otwarcie tymczasowego mostu Krasińskiego oznacza też odłożenie na bardzo daleką przyszłość budowy docelowej przeprawy linią tramwajową na Bródno. Z drugiej strony dziś nie jest to najpilniejsza inwestycja. Jednakowoż w takim ekologicznym kształcie byłaby do przełknięcia dla tych żoliborzan, którzy przeciw temu mostowi protestują. Na prowizorycznym moście będą tylko samochody, z których część na pewno pojedzie prosto przez pl. Wilsona, szukając drogi do rozkopanej Trasy AK.

Argument za tymczasowym mostem to możliwość skierowania nim autobusów, które trzeba będzie w większości wycofać z mostu Grota i Trasy AK. Pamiętam, że przez most Syreny kursowały środkiem, a dwoma pasami - auta. Można by się nawet pokusić o wstępny układ tras, gdyby most Krasińskiego jednak powstał. Wygląda na to, że na obecnej trasie przez most Grota przetrwałaby tylko jadąca prosto linia 414 (Bródno - Szczęśliwice). A co z resztą połączeń? W pierwszym etapie prac, gdy zamknięta ma być jezdnia północna Trasy AK i dojazdy/zjazdy z mostu Grota po tej stronie, widziałbym to tak:
* 112 - od Trasy Toruńskiej przez Jagiellońską, nowy most, Krasińskiego, pl. Wilsona, Słowackiego, Żeromskiego... (powrót bez zmian);
* 114 -od Trasy Toruńskiej przez Jagiellońską, nowy most, Krasińskiego, pl. Wilsona, Krasińskiego... (powrót bez zmian);
* 118 - od Trasy Toruńskiej przez Jagiellońską, nowy most do Wisłostrady (powrót bez zmian); 
* 132 i 511 - od Trasy Toruńskiej/Modlińskiej przez Jagiellońską, nowy most, Krasińskiego, pl. Wilsona, Słowackiego, Włościańską do Metra Marymont (powrót bez zmian);
* 156 - do wycofania z prawego brzegu Wisły (tam ewentualnie nowe połączenie wewnątrzdzielnicowe na Targówku), a na bazie obecnej linii 303 mogłoby powstać całotygodniowe połączenie lokalne na Bielanach i ewent. części Żoliborza;
* 186 - od Modlińskiej przez Jagiellońską, nowy most, Krasińskiego, pl. Wilsona, Krasińskiego, Broniewskiego do Trasy AK na Wolę i Ochotę (powrót bez zmian);
* 503 - od Modlińskiej przez Jagiellońską, nowy most, Krasińskiego do pl. Wilsona i własnej trasy (powrót bez zmian);
* 510 - ewentualnie do likwidacji przy jednoczesnym wydłużeniu na Tarchomin którejś z linii od pętli Gwiaździsta; gdyby to było 157, to taką trasą: Nowodwory - trasa 510 m.in. przez Światowida, Świderską, Porajów, Myśliborska, trasa mostu Północnego, Wisłostrada, Gwiaździsta, Podleśna, Klaudyny, Mickiewicza, pl. Wilsona, Mickiewicza, pl. Inwalidów, al. Wojska Polskiego, pl. Grunwaldzki, al. Jana Pawła II, Stawki i dalej bez zmian na Ochotę. To nowe połączenie zapewniłoby dojazd z Tarchomina do szkół na os. Ruda, łatwą przesiadkę do 181 w kierunku UKSW, dojazd do Arkadii, a także pozwoliłoby wprowadzić lepszą trasę linii 205 od pętli na ul. Kokarda przez Rydygiera, Przasnyską, Elbląską, Włościańską do Metra Marymont. Dalej przez Gdańską na razie nie, bo jej wiadukt pod Trasą AK ma być rozbierany i odbudowywany.

Do tej pory nie byłem zbyt wyrywny, żeby popierać zwolenników likwidacji linii 510. Choć ZTM stara się, jak może, żeby odciągnąć od niej pasażerów (krótkie, gratowate jelczydła i kursy w godzinach szczytu tylko co 20 min, a wieczorem - co 30 min), ludzie cały czas walą do 510. Ostatnio w kursie o godz. 21.21 z Dworca Centralnego natknąłem się na niemal wszystkie zajęte miejsca siedzące, od Arkadii ludzie już stali, a od stacji Marymont wyglądało to tak:

(osa)

00:54, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (15) »
niedziela, 23 września 2012

Europa znowu inwestuje w tramwaje. Widać to było wyraźnie na zakończonych właśnie targach Innotrans w Berlinie. Pokazano kilkanaście nowych tramwajów, w tym dwa polskich producentów i łącznie trzy dla polskich miast. Projektanci tramwajów prześcigają się, żeby stworzyć coś oryginalnego i nowoczesnego. W końcu tramwaj to jeden z bardziej widocznych elementów miejskiego krajobrazu.

Oto niektóre tramwaje pokazywane w Berlinie.

Jeden z bardziej oryginalnych kształtów. Tramlink firmy Vossloh. Firma niemiecka, ale fabryka hiszpańska.

Nowy Bombardier dla Krakowa. Całkiem ładnie wyszedł. Gród Kraka dość konsekwentnie kupuje tramwaje tej firmy

Twist Pesy czyli nieco tańszy wyrób, który na razie kupiła Częstochowa. Dobrze jednak, że nie tylko duże miasta kupują nowe tramwaje.

Bombardier dla miasta Blackpool. Z przodu wielka jajowata kabina motorniczego

Poniżej Imperia czyli produkt rumuński we współpracy z Siemensem. Z zewnątrz dość ładny. Gorzej w środku.

Solaris oczywiście musiał pokazać swoje Tramino. Za kilka lat takie tramwaje pojadą w Olsztynie.

Ni to pociąg, ni to tramwaj, czyli tram-train citadis firmy Alstom

(śmik)

23:32, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (4) »

Gazeta.pl Warszawa