wtorek, 18 grudnia 2012

Dobrą stroną zapowiedzianych na 2013 rok cięć w komunikacji może być przegląd zbędnych od dawna linii albo likwidacja ich najmniej uczęszczanych odcinków. Stanie się tak, jeśli Zarząd Transportu Miejskiego nie ulegnie różnym lamentom, które oczywiście pojawiły się w pierwszej kolejności w obronie superdubla pt. 521. Jak to bywa w takich przypadkach, odezwała się matka dzieciom (i to trojgu), która koniecznie właśnie z tej linii korzystać musi, bo peron w Falenicy jest do dzieci nieprzystosowany (swoją drogą - skandal!). Nie wiemy wprawdzie, jak często matka dzieciom autobusem 521 jeździ, bo może tylko raz na ruski miesiąc (z reguły matki czytelniczki dodają, że rozwożą dzieci po całej Warszawie do przedszkoli i szkół), ale autobus 521 zostać musi. Ciekawe, czy ZTM znowu skapituluje i zamiast ciąć duble, dobierze się do rozkładów silnych linii podstawowych. Wtedy cięcia dotkną większą liczbę pasażerów.

Dla jasności uważam, że na początek potrzebny jest gest, który pokaże, że ZTM nie unika oszczędności także u siebie. Czas skończyć z monstrualnie rozdętymi przywilejami pracowniczymi. Bilety wolnej jazdy - proszę bardzo, ale tylko dla motorniczych, kierowców i maszynistów w metrze i SKM-ce. Urzędnicy zza biurka i ich rodziny, a także bliscy kierujących tramwajami czy autobusami niech płacą tak jak wszyscy pasażerowie. To powinno być tak jak z zapowiadaną od dawna przez rząd reformą emerytur górniczych, do których mają mieć prawo tylko zatrudnieni na dole, a nie cała biurowa otoczka. U nas Rada Warszawy miałaby duże pole do popisu z odebraniem ulg w komunikacji miejskiej (osobiście jestem też przeciwnikiem Biletów Seniora dla wszystkich, jak leci, poniżej 70 r.ż. a nie w zależności od sytuacji finansowej).

Wracając do cięć i tzw. marszrutyzacji linii. Własne propozycje przysłał mi SISKOM. Część dość szalona (158 na trasę Witolin - Targówek, 503 -> E-3, całkowita likwidacja 510, 317 -> 117, likwidacja 228, 422 czy Z20, którą ZTM chce właśnie zostawić jako 326, połączenie 502+514). Pod resztą właściwie mógłbym się podpisać. Mimo wszystko spróbowałbym tylko zostawić metro w weekendowe noce do godz. 1 zamiast do godz. 3. A może warto rozważyć nieco rzadsze kursy metra w południe?

Na mojej liście cięć znajduje się wiele linii, które ZTM chce zawiesić w Boże Narodzenie. Dodam też, że powstrzymałbym się z uruchamianiem ogryzka tramwajowego przez most Północny na Tarchomin. W obecnej sytuacji finansowej to tym bardziej nie ma sensu.


Fot. Darek Borowicz/AG

A co zmieniać i zawieszać?
Tramwaje - mniej kursów na Jagiellońskiej oraz między Kołem a Nowym Bemowem, do likwidacji albo przekształcenia linie: 6 (jeśli rzeczywiście potrzeba, to tylko na trasie Metro Młociny - Nowe Bemowo), linie 14, 25, 28, 31 zostawić tylko w dni powszednie (28 na trasie skróconej do Piasków), 16 - wycofać z Pragi, 27 - wcześniejszy zjazd do zajezdni. Chronić rozkłady linii silnych, naprawdę potrzebnych, także poza szczytem.

Autobusy - do likwidacji bez większego bólu linie-widma: 151 (na odcinku wolskim w zastępstwie przedłużyć 102), 220, 302, 319, 365, 410, 426, ewent. 201 (bo dubel 197, możliwe przekierowanie 122 przez Obrońców Tobruku i Piastów Śląskich), ewent. 210 i 318.

Do przekształcenia: 117 (podział na odcinki Gocław - centrum i Wilanów - Służewiec, porządne wzmocnienie 138 na Mokotowie), 121 (wystarczy w dni powszednie), lepsza oferta w miejsce ursynowskiej trójcy 166-195-503, 168 (tylko w dni powszednie? inna końcówka na prawym brzegu z podjazdem do pl. Szembeka?), 173-315-514 -> 137 (według reformy linii wesołowskich, którą odłożył ZTM), 225 (tylko w dni powszednie), 521 -> 113 (Falenica - Wiatraczna).

Do zmiany trasy: 129 (wycofać z Koła, skrócić do Cm. Wolskiego), 156 (puste na Kasprowicza, może połączyć z 303?), 178 (krótsza trasa - wycofać ze Śródmieścia, ewent. przedłużyć 174 do Konwiktorskiej, może lepiej się zapełni za rondem ONZ), 188 (krótsza trasa - wycofać z Lotniska Chopina), 197 (zamiast na Znaną do Cm. Wolskiego), 205 (zamiast pod Arkadię do obsługi południowego Żoliborza), 331 (krótsza trasa - wycofać z Lotniska Chopina), 409 (skrócić trasę: Cm. Płn. - Metro Młociny), 510 (skrócić trasę: Nowodwory - Centrum Handlowe Arkadia), 512 (zbędna końcówka do pętli Esperanto).

(osa)

22:45, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (31) »
wtorek, 11 grudnia 2012


Fot. Adam Stępień

Czy z frekwencją na linii do Lotniska Chopina, a dokładnie na jej końcowym odcinku, jest już tak fatalnie, że Szybka Kolej Miejska postanowiła utajnić dane o liczbie pasażerów? Rzadko można się spotkać z tak arogancką odmową udzielenia informacji.

Nie jest tajemnicą, że cała ta inwestycja szykowana na Euro 2012 z ogromnym opóźnieniem, hukiem i za niemałe pieniądze (233 mln zł - to koszt budowy 1,8 km łącznika częściowo w tunelu + 372,3 mln zł - to koszt zakupu 13 pociągów SKM) nie do końca spełniła oczekiwania. To znaczy jest kompletnym rozczarowaniem, jeśli chodzi o transport pasażerów między centrum Warszawy a Lotniskiem Chopina: marny czas przejazdu, niepotrzebne przestoje na stacjach, nierówny takt w rozkładach jazdy, duża zawodność - awarie, kradzieże, wypadki, skutkiem czego są często pojedynczy pasażerowie w 900-osobowych składach.

Jest jednocześnie linia lotniskowa miłym zaskoczeniem, gdy spojrzymy, jak dużo osób zaczęło korzystać z pociągów do stacji Warszawa Służewiec (oczywiście tylko w godzinach szczytu). W przeciwieństwie do biura prasowego SKM mogę zdradzić, że od chwili uruchomienia tego połączenia do ”Gazety” przestały przychodzić skargi na zatłoczone tramwaje czy to ze stacji metra Wierzbno (linie 18 i 31), czy z Dworca Centralnego (linia 17). Nie znaczy to oczywiście, że tłok w tych tramwajach zniknął zupełnie.

Od rzeczniczki SKM Magdaleny Lerczak usłyszałem dzisiaj, że pół roku istnienia linii lotniskowej nie jest odpowiednią okazją do podsumowań, dlatego odmawia mi podania szczegółowych danych o frekwencji. Wprost niebywałe! Zostaną rzekomo ujawnione na początku 2013 r. ”zbiorczo” i z ”odpowiednim komentarzem ZTM”.

Trudno dziś powiedzieć, jaki to będzie komentarz, ale można się domyślać, jakie padną w nim słowa. Że jest jeszcze za wcześnie, by wyciągać pochopne wnioski o frekwencji w pociągach dojeżdżających na lotnisko i odjeżdżających z niego do centrum. Ciekawe więc kiedy zdaniem urzędników ten czas na wyciąganie wniosków nadejdzie? Niewykluczone, że usłyszymy też znowu, jak bardzo nasi urzędnicy się starają. Taki komunikat widnieje już zresztą na stronie internetowej ZTM w związku z nowym rozkładem jazdy - tytuł: „Na lotnisko cyklicznie”. A z lotniska? Cyklicznie/acyklicznie.

Oto wywalczony z tak wielkim trudem rozkład ze stacji Warszawa Lotnisko Chopina (w nawiasie przewoźnik: KM - Koleje Mazowieckie, S2 - SKM do Sulejówka Miłosny, S3 - SKM do Legionowa i czas przejazdu do Dworca Śródmieście/Centralnego - obiecywano poniżej 20 minut):
4.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 10 min!)
5.50
(KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
6.00 (S2 - 20 min)
6.35 (S2 - 22 min)
6.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
7.05 (S2 - 22 min)
7.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
7.37 (S2 - 23 min)
7.42 (KM - 23 min, postój na Centralnym: 5 min)
8.05 (S2 - 22 min)
8.10 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 10 min!)
8.33 (S2 - 21 min)
8.50 (KM - 22 min, postój na Centralnym: 3 min)
9.05 (S2 - 22 min)
9.10 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
9.35 (S2 - 22 min)
9.50 (KM - 23 min, dla odmiany przez Śródmieście)
10.05 (S2 - 22 min)
10.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
10.35 (S2 - 22 min)
10.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
11.05 (S2 - 22 min)
11.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
11.35 (S2 - 22 min)
11.54 (KM - 21 min, postój na Centralnym: 10 min!)
12.05 (S2 - 22 min)
12.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
12.35 (S2 - 22 min)
12.55 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
13.05 (S2 - 22 min)
13.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
13.35 (S2 - 22 min)
13.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
14.05 (S2 - 25 min, dłuższy postój na Dw. Zach.)
14.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
14.35 (S2 - 22 min)
14.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
15.13 (S2 - 21 min)
15.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
15.37 (S2 - 21 min)
15.47 (KM - 21 min, postój na Centralnym: 2 min!)
16.05 (S2 - 22 min)
16.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
16.35 (S2 - 22 min)
17.05 (S2 - 22 min)
17.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
17.35 (S2 - 22 min)
17.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
18.05 (S2 - 22 min)
18.20 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
18.36 (S2 - 24 min, dłuższy postój na Dw. Zach.)
18.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
19.05 (S2 - 22 min)
19.20 (S3 - 23 min, postój na Zachodnim: 3 min, na Centralnym: 5 min)
19.35 (S2 - 22 min)
19.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym:5 min)
20.05 (S2 - 22 min)
20.25 (S3 - 24 min, dla odmiany przez Śródmieście, 3-minutowy postój na Zach.)
20.35 (S2 - 22 min)
20.50 (KM - 20 min, postój na Centralnym: 5 min)
21.05 (S2 - 22 min)
21.17 (S3 - 20 min, postój na Centralnym: 3 min)
21.35 (S2 - 22 min)
21.42 (KM - 23 min, dłuższy postój na Zachodnim, na Centralnym: 5 min)
22.03 (S2 - 21 min, dla odmiany przez Centralny z 3-minutowym postojem)
22.20 - kurs SKM tylko do Dworca Zachodniego
22.35 (S2 - 23 min, 4 minuty straty na Zachodnim i 4 min na Centralnym)
22.54 (KM - 21 min, postój na Centralnym: 5 min)
23.50 - kurs KM tylko do Dworca Wschodniego (20 min do Centralnego).

Pal sześć ten nierówny w niektórych porach takt, bo przerwy między kolejnymi pociągami nie bywają dramatycznie długie, gdyby na lotnisku działała właściwa informacja o ich odjazdach. Żeby w ogóle myśleć o uratowaniu linii lotniskowej, tam MUSI wisieć kilka monitorów pokazujących pasażerom wychodzącym z hali przylotów godzinę najbliższego kursu pociągu. Jeśli tego nie będzie, linii lotniskowej nic nie pomoże. A wtedy nie ma się co napinać - wystarczy na niej zostawić atrakcyjny rozkład w godzinach szczytu dla obsługi Służewca i co drugi pociąg poza szczytem.

Ot i cała tajemnica, którą nie chce się podzielić SKM, bo woli ukryć, że topi pieniądze podatników na swoją kosztowną zabawkę. Na koniec przykra uwaga: trudno sobie wyobrazić takie numery z odmową podania informacji za czasów zmarłego w lutym 2012 r. prezesa SKM p. Leszka Walczaka. Dziennikarze pamiętają Go jako ciepłego i niezwykle otwartego człowieka, który nie uciekał od trudnych tematów.

(osa)

23:31, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (25) »
czwartek, 06 grudnia 2012

 
Fot. Jacek Łagowski/AG

Zbyt rzadko bywam na Stalowej, żeby docenić, że przystanki typu wiedeńskiego dotarły też do Warszawy. Szkoda, że w takiej tylko namiastce. Kiedy przeskakuję z autobusu do tramwaju w al. Niepodległości przy Rakowieckiej, przeklinam projektantów tamtejszego węzła przesiadkowego, którzy wymyślili koszmarnie długie wysepki przystankowe wzdłuż torowiska z dojściem wyłącznie po obu końcach. Tramwaj już skręca z Rakowieckiej, a ty do biegu, gotowi i start na setkę - może go dogonisz.

Łapiąc oddech, koję się wspomnieniami z trasy wiedeńskiej linii 71, która od Ringu zmierza przez Schwarzebergplatz i Rennweg koło Belwederu. I właśnie w tych miejscach spotykamy przystanki idealne - bez barier wzdłuż wysepek odgradzających dostęp do tramwaju pasażerom z chodnika, za to z wystarczająco szerokimi platformami, by czuć się na nich bezpiecznie. Można się tam dostać w dowolnym miejscu i nikt nie robi tragedii.

 

Oczywiście nie da się tego miejsca porównać z al. Niepodległości i jej trzema pasami ruchu na każdej jezdni. Ale już np. na Obozowej czy przy pl. Wilsona można sobie coś takiego wyobrazić. W tym drugim miejscu najlepiej wspólny przystanek tramwajowo-autobusowy dla wszystkich linii, które jadą w dół ul. Mickiewicza, a jadą zazwyczaj stadnie.

A oto przystanek dalej na trasie linii 71 w Wiedniu - Unteres Belvedere:

Jezdnia przed przystankiem się zwęża, chodnik się poszerza, samochody muszą ustąpić tramwajowi i karnie ustawiają za nim na torowisku. Całą tę kawalkadę może wyprzedzić tylko karetka na sygnale. 

I jeszcze obrazek z innego wiedeńskiego przystanku (blisko przebudowywanego dworca, dawnego Sudbahnhof). Oto, jak świetna może być informacja przystankowa - wystarczy porównać z naszą i podwójnymi rozkładami dla każdej linii przemieszanymi często między sobą po całej kasetce, z drobnym drukiem, którego nie sposób rozpoznać po ciemku.

 

(osa)

19:56, osa_oraz_smik , Ze świata
Link Komentarze (18) »
niedziela, 02 grudnia 2012

Nie ma to jak robić interesy z kolejarzami. W latach 90. mieliśmy aferalne transakcje na terenach po dawnej Warszawie Głównej. Była sobie kiedyś taka stacja przy ul. Towarowej, dziś zostały po niej smętne resztki w postaci tzw. Muzeum Kolejnictwa z kolejowym złomem, który niszczeje pod gołym niebem, że aż żal na to patrzeć. Mało brakowało, a prywatny inwestor wpuszczony tu przez kolejarzy postawiłby supermarket. Mętne były też kolejarskie transakcje z wynajmem powierzchni na piętrze Dworca Centralnego. Ciągnęło się to latami, nic z tego nie wynikło, a z trudem udało się wszystko wyprostować, żeby przed Euro 2012 Centralny przeszedł - jak to się w kolejarskim świecie mówi - estetyzację za przeszło 50 mln zł.

Jak już jesteśmy przy pieniądzach, to PKP zhandlowała bardzo atrakcyjny teren przy jednym z trzech głównych dworców w Warszawie i guzik z tego ma, a pasażerowie razem z nią. Na Dworcu Zachodnim prywatny inwestor raczy wydrążyć w 2015 r. dziurę z 5 kasami, kilkoma ławkami i 5 miejscami parkingowymi na powierzchni, na co wyda 1,5 mln euro. Sam zaś postawi dwa wielkie biurowce o urodzie szaf (ta część za 100 mln euro). Na czym tu więc polega interes kolei? Tego nie sposób się domyśleć. Firma, która ostatnio była w stanie wyłożyć dziesiątki milionów złotych na dworce i stacje w całym kraju (w Warszawie - Wschodnia, Stadion i Centralna), na Zachodnim nie może rzekomo sama sfinansować dziury i wchodzi w wątpliwą spółkę z prywatnym inwestorem.

Żeby jeszcze kolejarze wymogli na nim chociaż zadaszenie peronów (marzyłoby się coś takiego jak na stacji Wrocław Główny) albo porządny parking. Jak odwieźć kogoś na pociąg? Ma wyskakiwać z bagażami w biegu? Ten sam problem mamy zresztą przy Dworcu Centralnym - brakuje wystarczająco pojemnego parkingu, wieczny korek i tłok.

Nie wiemy też, czy nowa inwestycja na Dworcu Zachodnim jest skorelowana z planowaną pod peronami podziemną linią tramwajową między Ochotą a Wolą - możliwe, że z przystanków tramwajowych trzeba będzie wychodzić na powierzchnię, żeby wejść do podziemnego pseudodworca.

Jak dla mnie przedstawionymi w tym tygodniu planami kolejarzy i ich transakcją ze słowacką firmą HB Reavis powinien się zająć prokurator, bo wygląda to na rażącą niegospodarność. Ktoś powinien wyjaśnić, kto zrobił interes na Dworcu Zachodnim.

(osa)

18:54, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (16) »
wtorek, 27 listopada 2012

Pewien stołeczny dziennikarz (czyli ja, Jarosław Osowski - dlaczego Zarząd Transportu Miejskiego nie podał nazwiska?) z pewnym białołęckim radnym (Wojciech Tumasz z komitetu Gospodarność, przed wyborami wyrzucony za niepokorność z Platformy Obywatelskiej) uwzięli się na biednych urzędników ZTM i dalej ich rozliczać z obietnic budowy linii tramwajowej w głąb Tarchomina. Napisałem, że od trzech lat zajmują się głównie przekładaniem papierków i zaczyna to już wyglądać na sabotaż inwestycji:
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,12873548,Cala_Polska_stawia_na_tramwaje__A_w_Warszawie_kleska.html

Odpór dało ministerstwo propagandy, które w coraz liczniejszej grupie działa w ZTM:
http://www.ztm.waw.pl/informacje.php?i=641&c=98&l=1

Zanim o tym odporze, przypomnijmy tylko, że w lipcu 2010 r. (akurat zbliżały się ostatnie wybory samorządowe) wyprodukowało ono całą kampanię pt. ”Tramwajem na Tarchomin”. Pojawiły się wtedy odezwy: ”Tramwaj na Tarchomin - szybki, wygodny, nowoczesny”. Wybory się odbyły, kampania przed nimi też, minęły dwa lata z okładem, tylko tramwaju nie ma. A budowa zapowiadanej linii nawet się nie zaczęła.

Teraz ZTM tłumaczy się z tego tak, jakby to była wielce skomplikowana inwestycja - z wiaduktami, mostami i Bóg wie czym jeszcze. Nawet Natura 2012 przeszkadza wytyczyć tory w środku blokowisk. To zresztą dodatkowy kłopot na barkach urzędników: ”Linia tramwajowa zostanie wybudowana na terenach o gęstej zabudowie” - zauważa ZTM na swojej stronie internetowej. Rzeczywiście łatwiej byłoby budować w polu.

Urzędnicy tyle się starają, a wredni mieszkańcy ciągle podkładają im kłody pod nogi. Protestują, odwołują się i wygrywają. Czegoś nie rozumiem - albo inwestycja jest przygotowana perfekcyjnie i jesteśmy spokojni o werdykty Samorządowego Kolegium Odwoławczego, albo jesteśmy partaczami, bierzemy pieniądze za przekładanie papierków i po latach przygotowań wygląda to tak, jak wygląda - kolejne wersje decyzji środowiskowych są uchylane albo wciąż odsyłane do korekty. Nielogiczny ze strony ZTM jest też argument o konieczności podłączenia inwestycji tramwajowej pod specustawę drogową (stąd obok torów ma powstać sześciopasowa autostrada przez Tarchomin - zupełnie zbędna), co miało rzekomo ułatwić rozpoczęcie prac. Jak widać, nie ułatwiło, więc o czym mowa?

Brak linii tramwajowej na Tarchomin to dla ratusza coraz większy kłopot wizerunkowy. W tej sprawie będzie bowiem konsekwentnie punktowany. Przypomnimy np., że z myślą o tej inwestycji kupiono całkiem sporą partię (31) ze 186 tramwajów w kontrakcie z bydgoską Pesą. Do tego interesu dołożyła się Unia Europejska, więc trzeba się będzie z tego jakoś rozliczyć. Dokąd mają jeździć te tramwaje, skoro nie ma torów i przy znanych zdolnościach urzędników ZTM przygotowujących inwestycje długo ich jeszcze nie będzie?

Na razie trwają przygotowania do otwarcia namiastki nowej linii z dwoma przystankami za mostem Północnym. W Warszawie jest już komplet dwukierunkowych tramwajów Swing, a ostatnio powstała dla nich zawrotka za skrzyżowaniem z ul. Myśliborską. Niedługo zaczną tam przewozić powietrze z jednego na drugi brzeg Wisły.


Fot. Agata Grzybowska/AG

(osa)

19:14, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (29) »
środa, 21 listopada 2012

Zauważyliście, jaka wolnoamerykanka zapanowała w elektronicznych wyświetlaczach na przednich szybach autobusów? Co przewoźnik, model czy zajezdnia, to inny krój, wielkość czczionki i odstępy między literami czy cyframi. Ten bałagan i niekonsekwencja trwa już od jakiegoś czasu, ale za przegięcie uważam to, co pojawiło się na szybach sprowadzonych właśnie do Warszawy pierwszych mercedesów conecto:


Fot. Forum Skyscrapercity - zdjęcie zamieszczone przez użytkownika bloniaq_S8:
http://www.skyscrapercity.com/showthread.php?t=179790&page=131

Autobus prezentuje się nieźle (jeszcze nie miałem okazji nim jechać), choć Krzyśkowi nie spodobało się w środku (niewygodnie ustawione fotele na wysokich podestach). Ale co z wyświetlaczami? Naścibolone, ledwo widoczne numer i pętla (swoją drogą to nie ”Marysin” tylko ”Marysin Wawerski”). A przecież wyjazd mercedesów na miasto trochę się opóźnił, można więc było w tym czasie dostosować napisy do ustalonego wcześniej wzoru.

Tylko czy taki wzór jeszcze istnieje? I czy ktoś w Zarządzie Transportu Miejskiego w ogóle zawraca tym sobie głowę? Jeśli nie to, szkoda. Oto, jak wyglądał napis wyświetlany w przegubowym solarisie, którym jechałem dziś do pracy:

 

Takiej kombinacji jeszcze nie widziałem. Mieć do wypełnienia całą szerokość wyświetlacza i skupić wszystko na jego niecałej połowie - to dość ciekawy pomysł.

Przesiadka do linii 180 i znowu co innego:

Zdjęcie tego może dobrze nie oddaje, ale czcionka jest tak fatalna, że z daleka nazwa pętli zlewa się w słowo ”Wlanów”.

Autobusowe wyświetlacze pokazują, co chcą i jak chcą. W jednych litery i cyfry są do przesady grube - wyglądają jak balasy. W innych - chudziny, że ledwo je widać. Czasem zamiast polskich liter pojawiają się różne dziwne obrazki, ogonki, daszki czy symbole walut (zamiast Ł spotykam funta szterlinga). Wciska się na wyświetlacze dodatkowe informacje o tym, że trasa skrócona, zmieniona albo nowa - wtedy wszystko się dokumentnie zlewa. Wymyśla się nazwy pętli tak długie, że nie sposób ich na wyświetlaczu zmieścić, więc nazwa przelatuje przed oczyma jak film, tak szybko, że nie nadążasz z odczytem. A mogło sobie być po prostu Okęcie - prawda?

Nie płaczę zbytnio po ikarusach, których resztki zostaną w Warszawie, ale jedno było w nich sto razy lepsze od obecnych wynalazków z wyświetlaczami (najpierw zielonymi, teraz wściekle pomarańczowymi): tradycyjne tablice z numeracją linii. Cyfry czarne - dla zwykłych, czerwone - dla pospiesznych, przyspieszonych i ekspresów (wcześniej jeszcze zielone - dla podmiejskich). Ładny krój i dobrze widoczne. Czy ktoś zrobi z tym porządek w nowych solarisach, manach, mercedesach, solbusach i całej tej nowoczesnej menażerii?

(osa)

PS Pierwsza jazda mercedesem zaliczona 29 listopada (nr boczny 2200, kurs linią 180 z Nowego Światu do roboty na Czerską). Wrażenia ze środka raczej pozytywne - cicho, płynnie, z bajerami (w momencie otwierania przednich drzwi za kabiną kierowcy zapala się jarzeniówka, a po zamknięciu - gaśnie), z tym, że kłopotliwe mogą być fotele na wysokich podestach i dość wąskie jak na moje oko przejście między nimi przy przegubie. Przednia szyba jako żywo przypomina mi moje ulubione berliety PR 100.

20:00, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (23) »

Gazeta.pl Warszawa