niedziela, 27 maja 2012

Pętla autobusowa na placu Trzech Krzyży, o której w ostatnich latach słychać było raczej, że będzie zamykana, w poniedziałek 28 maja robi kolejny krok na drodze powrotnej do swoich najintensywniejszych czasów. ZTM puszcza tu silną linię 520, która na czas Euro 2012 musi zostać wyrzucona z odcinka Marszałkowskiej zajmowanego przez strefę kibica. Od początku maja na pl. Trzech Krzyży krańcują jeszcze: nowa linia 316 (warto zauważyć, że jej dubler 116 zawracał w tym miejscu na samym początku swego istnienia) i pocięta 127 z Włoch (szkoda, że nie 173). Cały czas, czyli - jak podaje niezastąpiony Trasbus - od utworzenia w 1948 r. placu Trzech Krzyży trzyma się jego weteranka, czyli linia 108. A zapowiada się nowe kuriozum nr 275 (Sasanki - pl. Trzech Krzyży), które powstaje głównie po to, by uzasadnić istnienie buspasa w al. Żwirki i Wigury podczas Euro 2012. W sumie mamy tu więc 4 linie i piątą wkrótce, ciekawe, gdzie się pomieszczą. Brakuje tylko tramwajów, które tu kiedyś zawracały, a które z otwartymi ramionami powitałbym na Trakcie Królewskim.

 

Na przepełnionej pętli na pl. Trzech Krzyży raczej nie wchodzi w grę wariant, który zaobserwowałem na pętli Witolin. Istnieją tam dwa stanowiska, z których korzystają cztery linie. Skutek jest taki, że nawet poza godzinami szczytu (zdjęcie zrobiłem po godz. 9) autobusy 158 i 168 zatrzymują się na środku jezdni. Może nie jest bardzo niebezpieczne, bo jakoś nie słychać o wypadkach czy potrąceniach z tego powodu, ale na pewno nie jest wygodne. Ciężko mi sobie wyobrazić pasażera na wózku inwalidzkich, który chce się dostać do tych niskopodłogowców z poziomu asfaltu.

Czy ten tłok w Witolinie jest konieczny? Pomyślałem sobie, że skoro istnieje już całotygodniowa linia 225 (relacja: Ostrobramska - Gocław), to może 168 zamiast do Witolina mogłoby kursować do pętli Gocławek Wschodni, gdzie jest o wiele więcej miejsca? Przy okazji powstałoby połączenie w poprzek całej Pragi-Południe wzdłuż ulic Fieldorfa, Zamienieckiej i Chłopickiego, a ludzie z Gocławka Wsch. zyskaliby bezpośredni dojazd do bazaru i kościoła na pl. Szembeka. Oczywiście taka zmiana wymagałaby otwarcia pl. Szembeka, którego remont ciągnie się w nieskończoność i chyba jednak większych porządków na Grochowie (dokąd 188? co ze 135?).

 

Podobny tłok jak na pętli Witolin zauważyłem swego czasu na pętli Osiedle Górczewska. Opisałem to 10 lipca 2009 r., czytelnicy komentowali, że to normalka na pętlach ”terminalowych”:
http://autobusczerwony.blox.pl/2009/07/Ciasno-na-megapetli.html

Mamy więc w Warszawie problem z miejscem na pętlach nie tylko w centrum, ale też na obrzeżach. Pewnie dlatego ZTM zdecydował się na dość dziwną końcówkę linii 520 z postojem na pl. Trzech Krzyży zamiast sięgnąć po sprawdzone kryterium uliczne w wykonaniu dawnej linii 404: Trasa Łazienkowska - Waryńskiego - pl. Konstytucji - Marszałkowska - Centrum - Al. Jerozolimskie - Bracka - pl. Trzech Krzyży - Al. Ujazdowskie - pl. Na Rozdrożu - Trasa Łazienkowska (dalej jechała właśnie do Witolina, wtedy pętla ta nazywała się Osiedle Ostrobramska). Domyślam się jednak, że postój tylko w Marysinie Wawerskim przy tej liczbie autobusów na linii 520 i innych, które tam krańcują, byłby niewykonalny.

(osa)

20:40, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (21) »
środa, 23 maja 2012


Fot. Mateusz Baj/AG

Minęło może pięć godzin od porannej kraksy pociągów podmiejskich koło stacji Warszawa Zoo, a w mojej skrzynce mailowej odebrałem przesyłkę, której się w tych okolicznościach najmniej spodziewałem. Oto biuro prasowe bydgoskiej Pesy, która wyprodukowała pociąg Elf (na zdjęciu z lewej), tym razem wyprodukowało prawdziwe peany na temat... „strefy kontrolowanego zgniotu, która sprawdziła się także podczas tego zderzenia”. I dalej, że wnętrze kabiny maszynisty nie zostało wogóle uszkodzone, a ”Elf przejął i zneutralizował energię nie tylko własną, ale i drugiego pojazdu”, bo „to jedyny polski pojazd kolejowy, którego strefa kontrolowanego zgniotu pozwala tak się zachować". Na koniec propozycja przekazania materiałów filmowych i graficznych z badań fabryki nad „wytrzymałością zderzeniową”.

Za ofertę dziękuję. Wszystko to wydaje mi się dość dziwne, a nawet lekko niesmaczne, bo zanim ostatecznie wypowiedziała się policja, prokuratura czy komisja badająca wypadki kolejowe jedna firma rusza z akcją PR-ową, która ma przekonać o wyższości jej produktu nad pociągiem firmy drugiej. Nie chciałbym się tu wgłębiać w tajniki fizyki, która nie jest moją mocną stroną, ale na tzw. zdrowy chłopski rozum: skoro pociąg SKM (produkcji Newagu) zdołał się zatrzymać przed wypadkiem, to siła uderzenia pociągu Kolei Mazowieckich (prod. Pesy) w dodatku dopiero co ruszającego ze stacji, nie mogła być wielka. A na pewno mniejsza niż w sytuacji, gdyby oba pociągi poruszały się w przeciwnych kierunkach. Czy jest więc to powód, żeby aż tak rozwodzić się nad ideałem strefy zgniotu?

Ciekawsza jest oczywiście odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle doszło do zderzenia - dlaczego maszynista kierujący pociągiem Pesy nie wyhamował i dlaczego w ogóle wjechał na tor, którym inny pociąg jechał z przeciwka?

(osa)

21:05, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 21 maja 2012

Po oddzielnej stacji, a właściwie - jak to mówią kolejarze - przystanku osobowym Warszawa Wola wchłoniętej przez Dworzec Zachodni pozostają już tylko wspomnienia (o których zaraz) i nazwa przystanku autobusowego w al. Prymasa Tysiąclecia przed wjazdem do tunelu. Na ten przystanek też przyjdzie jednak kolej, choć nazwa, którą Zarząd Transportu Miejskiego zaproponował do zatwierdzenia przez Zespół Nazewnictwa Miejskiego, wydaje mi się trochę dziwna: ”Dworzec Zachodni - Armatnia”. Jest i długa, i zbyt zagadkowa dla pasażerów. Wystarczy sobie wyobrazić kogoś, kto jedzie autobusem 154: najpierw zwykły Dworzec Zachodni, potem rondo Zesłańców Syberyjskich, a dalej Dworzec Zachodni - Armatnia. Moim zdaniem wystarczyłoby zostawić w nazwie po prostu tę ulicę. Fakt, że mało znaną, ale w pobliżu nie ma innego obiektu. Zresztą, żeby dojść do obecnego peronu 8 z przystanku autobusowego (jechałem w stronę Ochoty), i tak musiałem o tę Armatnią zahaczyć (błoto i alkoholowe klimaty).

A teraz liczę na pomoc czytelników Autobusu_czerwonego: kiedy właściwie otwarto stację Warszawa Wola? Podczas pożegnalno-powitalnej konferencji na jej peronie p. Jan Telecki, szef Zakładu Linii Kolejowych w Warszawie, wymienił rok 1989. Zacząłem się jednak zastanawiać, czy jednak nie wcześniej. Pamiętam dobrze, że kiedy mieszkałem na Woli, a wyprowadziłem się stamtąd w 1987 r., to był szlak moich eskapad rowerowych - najpierw ul. Bema do końca, potem przez klimatyczne podwórko z dzieciarnią i stojącymi w drzwiach lub oknach rodzicielami i wreszcie do przejścia przez skręcające tory w miejscu obecnego peronu 8 (dalej przez kolejowe tereny - Armatnią, Gniewkowską aż do Włoch na lody przy Popularnej - w tamtych czasach dawali tam mega wielkie kule, był też rzadko spotykany smak pistacjowy). Czyli na pewno przejazdem przez tory, ale czy istniał już też peron stacji Warszawa Wola? Ona powstała jako pierwsza z trójcy Wola - Kasprzaka - Koło. Wydaje mi się, że nie tylko przecinałem rowerem tory, ale też wjeżdżałem nim na peron, żeby przejrzeć rozkład jazdy. I dziwiło mnie, że pociągi jeżdżą tu niezwykle rzadko.

Swoją drogą teraz na tej linii przydałoby się też uporządkować nazewnictwo kolejowe. Najbardziej rażącą nieścisłością jest tu umieszczenie stacji Warszawa Koło przy Górczewskiej. Dawniej była mowa o czwartym przystanku na wysokości Obozowej i tam Koło by pasowało. Może nazwę ”Warszawa Wola” przeflancować zamiast tego Koła?

(osa)

23:24, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (24) »
piątek, 18 maja 2012

 

Pętla tramwajowa Metro Młociny z plątaniną torów i zwrotnic od początku wydawała mi się zbyt wypasiona na jak liczbę tramwajów, które z niej korzystają. To już nie te czasy, gdy z jednej strony podjeżdżały tu linie 11, 22 i 33, a z drugiej: 5, 6, 17 i 27 (obowiązywała wtedy nazwa Huta Warszawa). Pamiętam, że stanowiska postojowe były zlokalizowane wewnątrz okręgu, który tworzą tory, a nie po jednej jego stronie (od Wrzeciona) jak teraz.

Ostatnio z powodu budowy dojazdów do mostu Północnego pętla przez wiele miesięcy była czynna tylko połowicznie. Teraz i tak panuje tu spory ruch, można powiedzieć, że wszystko wróciło do normy - mamy dwie silne linie 17 i 33, jadącą tranzytem szóstkę, która wchłonęła piątkę, i tramwaje zjeżdżające do Zajezdni Żoliborz. Wszystko mogłoby się zmieścić właściwie na trzech torach (dwa postojowe + trzeci przejazdowy), a tymczasem torów jest sześć + jeden po drugiej stronie pętli, czyli w sumie 7.

Tak tu niby nowocześnie, a byłem świadkiem, jak motorniczy 33-ki przed wjazdem na pętlę zablokował skrzyżowanie ul. Nocznickiego z Kasprowicza, bo musiał ręcznie (!) przestawić najpierw jedną, a potem drugą zwrotnicę. Jego tramwaj celował bowiem w peron nr 3.

 

Linie 17 i 33 zajmują na postój po dwa tory. Poniekąd jest to o tyle zrozumiałe, że obie kursują bardzo często i jednocześnie przerwę mają np. po trzy tramwaje. Gorzej jednak dla pasażerów, bo nie wiedzą, z którego peronu ruszy w pierwszej kolejności. Jeszcze pół biedy, jeśli stoi nowoczesny Swing, który wyświetla, za ile minut odjazd (to świetny, bardzo użyteczny pomysł!). Z linią 33 jest też o tyle łatwiej, że zanim opuści węzeł Młociny tramwaj zatrzyma się jeszcze dwukrotnie. Byłem za to świadkiem, gdy motorniczy 17-ki kilka razy musiał odpowiedzieć pasażerom, czy to on odjedzie najpierw (a stał na peronie 5., przy którym nie było rozkładu jazdy tej linii), czy kolega obok. Dobrze, że pytający nie trafili na jakiegoś gbura.

Oczywiście w przyszłości układ tras jeszcze się tu zmieni. Szóstka prawdopodobnie zostanie skrócona i będzie zawracać w węźle Młociny + dojedzie tu nowa linia z Bemowa + kolejna linia z Tarchomina - wszystko po wytyczeniu linii na ul. Powst. Śl. (odcinek Górczewska - Radiowa) i oddaniu trasy przez most Płn. I dopiero w tym układzie tory postojowe mają szansę być używane w komplecie. Choć nie wiadomo z kolei, czy kiedy trasa za mostem wydłuży się w głąb Tarchomina, z węzła Młociny nie zostanie tam wycofana 17-ka.

(osa)

19:04, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (24) »
wtorek, 15 maja 2012

Mam wrażenie, że cokolwiek ważnego dzieje się z tarczami do drążenia II linii metra (szkoda tylko że z wielomiesięcznym opóźnieniem), miejscy urzędnicy od razu dostają małpiego rozumu. Najpierw więc było chrzczenie tych urządzeń niczym okrętów (szampanem - średnio udane, bo butelka rozbiła się dopiero za trzecim razem), potem asysta wszystkich świętych przy ich umieszczaniu w szybie startowym. Jutro odcinek trzeci tego serialu - jego zapowiedź w oficjalnym komunikacie ratusza wydała mi się tak śmieszna, że poniżej przytaczam go w całości (polecam fragment o pierwszym urobku i sandałach):

(osa)


Fot. Mateusz Baj/AG

„Anna” rusza do pracy

Już jutro pierwsza z tarcz TBM, które zbudują tunele centralnego odcinka II linii metra, rozpocznie pracę na rondzie Daszyńskiego. Do końca roku „Anna” ułoży południowy tunel, łączący stację Daszyńskiego ze stacją Świętokrzyską.

W środę, 16 maja 2012 r., o godz. 12.30 na placu budowy stacji „Daszyńskiego” ruszy tarcza „Anna”. Uruchomi ją Prezydent m.st. Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. W wydarzeniu udział wezmą także wiceprezydent m.st. Warszawy Jacek Wojciechowicz, prezes Metra Warszawskiego Sp. z o.o. Jerzy Lejk oraz dyrektor Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie Leszek Ruta.

Orientacyjny scenariusz:

12.00 – Zejście na teren budowy metra

12.30 – Uruchomienie tarczy TBM przez Prezydent m.st. Warszawy, Hannę Gronkiewicz-Waltz

12.50 – Ukazanie pierwszej partii wydrążonego materiału

13.00 – Nagrania indywidualne

13.30 – Spodziewane zakończenie

Ze względów bezpieczeństwa prosimy o zaopatrzenie się w kryte obuwie na płaskim obcasie – osoby w nieodpowiednim obuwiu (np. buty na wysokim obcasie, sandały) nie będą wpuszczane.

Zainteresowanych przedstawicieli mediów zapraszamy w godz. 11.30-12.00 od strony Ronda Daszyńskiego. Po godzinie 12.00 wejście na teren budowy nie będzie możliwe.

15:19, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 14 maja 2012

Na tle stolicy, w której już kolejny rok trwa beznadzieja tramwajowa, kilka polskich miast z odważnymi, nowoczesnymi inwestycjami w tej dziedzinie robi duże, pozytywne wrażenie.


Fot. Rafał Malko/AG 

Trzy dni temu otwarto nową linię tramwajową w Gdańsku. Blisko 3-kilometrowa trasa łącząca dzielnice Chełm i Łostowice powstała w półtora roku. To mniej więcej tyle, ile ciągną się przygotowania do wytyczenia mało skomplikowanej -wydawałoby się - linii wzdłuż ul. Powstańców Śląskich z Jelonek na Bemowo. Długość zaś odpowiada linii przez Tarchomin na Nowodwory - inwestycji szykowanej od 2008 r.

Jedyne, co może się nie podobać w nowej trasie w Gdańsku, to koszmarnie wręcz zaprogramowana sygnalizacja świetlna - tramwaj traci mnóstwo czasu, stojąc na czerwonym świetle (skąd my to znamy...).

 

Kiedy Warszawa szykuje i planuje, to Poznań buduje. Tam nowa linia na Franowo ma być gotowa jeszcze przed Euro 2012. Na wizualizacji zwraca uwagę rozwiązanie końcowego przystanku, gdzie w pętlę tramwajową wjeżdżają autobusy - ma to zapewnić przesiadkę drzwi w drzwi. Tak samo zresztą jak na gdańskiej pętli Łostowice (w Warszawie podobny projekt był prezentowany dla pętli na Gocławiu, ale kiedy to będzie...).
Poznański dodatek ”Gazety” przygotował w internetowym wydaniu świetną prezentację:
http://poznan.gazeta.pl/poznan/56,36001,11695042,Trasa_na_Franowo_na_ostatniej_prostej__Czy_zdaza_.html
Trasa tramwajowa na Franowo porównywana jest do metra, bo jako jedyna w Polsce prowadzi przez tunel o długości ok. 1 km. Kolejne przystanki powstały w zadaszonych wykopach. Wygląda to imponująco. Chyba trzeba będzie wrócić po latach nieobecności i w Gdańsku, i w Poznaniu, żeby zobaczyć te cuda na własne oczy.


Fot. Grzegorz Skowronek/AG
 

Kibicujemy też rozbudowie skromnej sieci tramwajowej w Częstochowie. Przejeżdając DK nr 1, rzuciłem na nią tylko okiem z wiaduktu. Wierzymy naszemu redakcyjnemu koledze Tomkowi Haładyjowi z częstochowskiego dodatku ”Gazety”, że do września będzie gotowa 4,5-kilometrowa trasa na Błeszno z pętlą koło stadionu Rakowa. Z myślą o tej linii MPK sprowadza już z bydgoskiej Pesy pierwsze składy typu Twist - jak dla mnie o dość kontrowersyjnej urodzie i wzorze malowania:

 
Fot. Michał Niedbał/AG

Tymczasem obie najbardziej zaawansowane inwestycje tramwajowe w Warszawie utknęły w miejscu i jak ćwierkają wróble, w najbliższych miesiącach wcale z niego nie ruszą.

 

(osa)

19:44, osa_oraz_smik , Z kraju
Link Komentarze (14) »

Gazeta.pl Warszawa