wtorek, 13 września 2011

Nie odmawiajcie żonom towarzystwa podczas zakupów (zwłaszcza błyskawicznych :-), albowiem nawet tam może Was spotkać jakaś komunikacyjna akcja. Wczoraj przed godz. 19.30 dojechałem autobusem 131 na pętlę między Dworcem Centralnym a Złotymi Tarasami. Przegubowy solaris z trudem wcisnął się na środkowe stanowisko zajęte przez stojący z brzegu przegubowiec 519. I tutaj szok: 131 zatrzymał się równolegle przy nim, drzwi się otworzyły i fora ze dwora prosto na jezdnię. Wysiadałem tylnymi drzwiami, więc na szczęście nie musiałem przeciskać się przez niespełna metrowej szerokości szczelinę (zdjęcie jest nie najlepszej jakości, ale widać pasażerów idących nią w głębi) - przeszedłem jezdnią na sąsiednią wysepkę przystankową. Kierowca 519 akurat włączył silnik i w szczelinie miało się wrażenie, że zaraz ruszy. Do tego u wylotu szczeliny właśnie przyjechał kolejny autobus 519 (na zdjęciu w prawym dolnym rogu). Wszystko wyglądało jak na jakimś tureckim czy w najlepszym razie południowoeuropejskim dworcu, gdzie autobusy zatrzymują się często, gdzie popadnie.

Nie da się ukryć, że pętla przy Złotych Tarasach (zbudowana przed kilkoma laty i remontowana w tym roku przy okazji uszczelniania stropu nad przejściami podziemnymi przy Dworcu Centralnym) jest za ciasna. Podobne historie jak moja zdarzają się tutaj nocą, gdy jednocześnie przyjeżdża i rusza o wiele więcej linii niż za dnia. M.in. z powodu tej ciasnoty ZTM wstrzymuje się z podziałem trasy linii 117 (Gocław - centrum + odcinek wilanowsko-służewiecki). Z pętli na przystanek przy ul. E. Plater wyleciała już linia 510 (przybyła 109). Nie zaszkodziłoby jednak zastanowić się, jak lepiej zadbać o bezpieczeństwo pasażerów. Może np. tak przegrupować stojące autobusy, by na końcu każdego z trzech stanowisk powstał przystanek dla wysiadających, z którego po wypuszczeniu pasażerów nie na jezdnię, ale na chodnik autobus odjeżdżałby od razu na swój przystanek i tam czekał na wsiadających.

(osa)

13:54, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (7) »
sobota, 10 września 2011


Fot. Wojciech Kardas/AG

Hurra! Wreszcie znikła seria pozapadanych włazów do studzienek kanalizacyjnych na Wisłostradzie. Zauważyłem to, wracając z ostatniego dyżuru w redakcji po północy z czwartku na piątek. Do tej pory, kiedy, mijając stadion Legii, zbliżałem się prawym pasem do Trasy Łazienkowskiej, wpadałem w pierwszą dziurę (zwłaszcza gdy nie było jak uskoczyć, bo obok pędził inny samochód). To wyostrzało zmysły i dalej jechałem już slalomem, w czasie deszczu omijając dodatkowo megakałużę pod samym mostem. Tak było od wielu lat, a zaczęło się niedługo po szybkim, weekendowym remoncie Wisłostrady w tym miejscu.

Tym razem jej jezdnia na studzienkowym odcinku była równiutka. Myślałem, że śnię (wszak pora już późna). Ale nie, następne włazy też wyrównane z poziomem jezdni i wzmocnione dookoła. Zobaczymy, jak długo to wytrzyma.

Wygląda na to, że likwidacja dołków studzienkowych jest elementem przygotowań do podniesienia prędkości na Wisłostradzie do 70 km na godz. (od Trasy Siekierkowskiej do tunelu na Powiślu). ZDM zlikwiduje wkrótce przejście dla pieszych na wysokości ul. Wilanowskiej i pas na Wisłostradzie do skrętu w lewo w tym miejscu. Nie podoba mi się, że 70-ka będzie też obowiązywać na skrzyżowaniach z Bartycką, Gagarina i Chełmską (wokół mnóstwo bloków i dużo skręcających aut). Przekonamy się również, czym skończy się wyższy limit prędkości (80 km na godz.) na słynnym zakręcie śmierci przy Spójni na Żoliborzu i wjeździe wirażem na wiadukt nad ul. Krasińskiego. Wcześniej dochodziło tam bardzo często do tragicznych wypadków, zginął m.in. policjant kontrolujący prędkość. Fakt, że istniało jeszcze wtedy zwężenie (w Wisłostradę wcinał się budynek Spójni), ale mimo dodania trzeciego pasa powinno się tu utrzymać odcinkowe ograniczenie prędkości. Ja wiem, że to nadal niebezpieczne miejsce i zwalniam, ale obok mnie prują często kierowcy z pozawarszawskimi rejestracjami, także ciężarówki. Zgroza.

(osa)

10:09, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (5) »
wtorek, 06 września 2011

Takie oto zaproszenie nadeszło dziś z Zarządu Transportu Miejskiego :-)
Szkoda tylko, że niedawne zamknięcie unikatowego w Europie Dworca PKS Stadion akurat naprzeciwko Teatru Powszechnego musiało się skończyć potwornym bałaganem. Nowego terminalu dla autobusów w tej okolicy, choćby zapowiadanej ostatnio pętli przy Dworcu Wschodnim, zbudować się na czas nie udało. Tutaj też przydałby się list intencyjny z taką np. Pocztą Polską. Państwowa firma a nie chciała oddać miastu potrzebnej działki, której nie użytkuje zgodnie z przeznaczeniem.

(osa)

11:35, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (12) »
piątek, 02 września 2011

Nie widać końca absurdom, które towarzyszą otwarciu nowej pętli w garażu przesiadkowym na Okęciu i przeforsowaniu przez ZTM jej nowej nazwy. Dostałem właśnie od czytelnika zdjęcie, które dowodzi, do czego prowadzi ślepy upór urzędników. Na podstawie jednego akapitu w artykule Życia Warszawy, w którym nie ma nawet konkretnego przykładu, wbili sobie do głowy, że zdarzały się masowe pomyłki między pętlą Okęcie w al. Krakowskiej a Lotniskiem Okęcie, dziś Chopina (na marginesie co za paradoks: gazeta, która uchodzi za konserwatywną, przyczyniła do wyrugowania historycznej nazwy - wybacz, Konradzie, ale z zaskoczeniem dowiaduję się, że jesteś z tego zadowolony).

Megabałagan to mamy dopiero teraz. Od maja nie dało się - o dziwo - przeprowadzić na pętli odpowiednich prób i dopiero w tzw. praniu okazało się, że autobusy nie mieszczą się na stanowiskach, zdarzają się otarcia karoserii i zawadzanie lusterkami o znaki. Dzisiaj ZTM poinformował o zmianach przystankowych, które ”zostaną wprowadzone w związku z sygnałami dotyczącymi zdolności manewrowania niektórymi typami taboru” (cóż to za wyszukana polszczyna ;-)

Choć od wpuszczenia autobusów na pętlę mija już niemal tydzień, wciąż spotykam na ulicach autobusy 141 zdążające na nikomu nieznaną Działkową. Okęcie - na szczęście - wciąż widnieje na przystankowych rozkładach jazdy. A teraz ta przekomiczna tablica boczna na zdjęciu powyżej - według niej autobus 706 wyrusza z ”pralki”, czyli ”P+R Al. Krakowska”, ale wraca już na Okęcie. Taki projekt został w ZTM zamówiony i przygotowany do druku. Pieniądze poszły, a teraz pójdą kolejne na poprawkę. Wtedy nazwa ”al. Krakowska” będzie widnieć na małej tablicy aż 4-krotnie. Nie ma to jak precyzyjna informacja, w tym ZTM zawsze był mocny.

(osa)

20:10, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (28) »
czwartek, 01 września 2011

Zaglądając do mało znanych i raczej nieuczęszczanych miejsc w Warszawie, wciąż można się natknąć na sprzęty i urządzenia, które ja pamiętam jako przechodzące w większości do historii już na przełomie lat 70. i 80.

Kiedyś takie wiaty jak ta, która do tej pory stoi na Przasnyskiej, były w Warszawie powszechne. Widywałem je np. na pętli Cmentarz Wolski w czasach jej - nomen omen - największego ożywienia (tu kończyły trasę tramwaje 10, 11, 26 i 27, a obok autobusy m.in. eFka, 129, 149, 194, 213, 489) Dziś na Cm. Wolskim dość pusto, a i Przasnyską nie kursuje już żaden autobus. Cieszę się, że ZTM zlikwidował prowadzący tędy niepotrzebnie łamaniec linii 122 (wcześniej kursowała też nim nawet niby przyspieszona 422!). Po wyprostowaniu trasy bezpośrednio z Powązkowskiej do Krasińskiego dwójki stały się popularną dojazdówką z części os. Piaski i Powązek do stacji metra na pl. Wilsona. Nie można jednak wykluczyć, że komunikacja na Przasnyską (i Rydygiera) wróci, bo w tej poprzemysłowej części Żoliborza przybywa coraz więcej bloków.

W lamusie komunikacyjnych ciekawostek odkryłem też ten sympatyczny kołowrotek. W czasach PRL-u takie urządzenia były popularne zwłaszcza na przejściach przez tory kolejowe. Pamiętam je np. z linii na Hel. U nas w Warszawie kołowrotek wciąż działa na Międzyparkowej, gdzie przejście dla pieszych przecina tory tramwajowe w niezbyt bezpiecznym miejscu (na wirażu, a poza tym zasłonięte krzakami i parkanami).

 

Współczesnym lamusem, tzn. pełniącym tę rolę od samego początku, jest dla mnie otwarty na początku maja przystanek tramwajowy Siodlarska na odbudowanej linii do Boernerowa. Nie wiem, czy ktoś z niego w ogóle korzysta. Przy mnie tramwaje podjeżdżały, otwierały drzwi, zamykały je i od razu ruszały dalej, a na przystanku żywej duszy. Dojście jest wyznaczone prowizorycznie przez przysklepowy parking, bo stare odcięła jedna z największych plag dzisiejszej Warszawy, czyli kolejne ogrodzone osiedle. Zarośnięta ścieżka prowadzi tylko w jedną stronę (na Bemowo), bo mimo obietnic wciąż nie oddano kładki nad pobliską trasą ekspresową S8 w stronę os. Górce (dzielnica, spółdzielnia mieszkaniowa Wola i GDDKiA podawały termin na koniec maja 2011 r.). Na marginesie: ul. Siodlarska, od której błędnie wziął nazwę przystanek, znajduje się daleko między blokami Górc, znacznie bliżej jest ul. Dębicka.

Nr 1 w tym komunikacyjnym lamusie jest dla mnie pętla linii 206 Odolany. Ostatnio odwiedziłem to miejsce dwukrotnie, żeby sprawdzić w pobliżu, jak działa nieoficjalny objazd zamkniętych tuneli na Dźwigowej (wertepy i błoto potworne!). Na początku sierpnia chwasty na końcowym przystanku 206 sięgały mi do pasa, kilka tygodni później jeszcze mi się mieściły pod pachą...

Autobusy (po dziurawej nawierzchni ni to z trylinki, ni to z płytek chodnikowych) przywożą tu przede wszystkim muchy, powietrze, a przy okazji pojedynczych pasażerów. To mieszkańcy pobliskiego osiedla kolejowego przy ulicy o intrygującej nazwie Przyce. Bloki zostały odcięte od świata po zamknięciu grożącej zawaleniem kładki w stronę ul. Wolskiej i Połczyńskiej. Właśnie ich lokatorów kierowca linii 206 wymienił mi jako jedynych pasażerów, którzy od czasu do czasu ożywiają jego raczej nikomu niepotrzebną w tej okolicy pracę.

Kierowca ów ma też jednak dość ciekawe obserwacje. Np. takie, że o świcie i wieczorami na pętlę lubią zaglądać osoby, które nie wiedzą za bardzo, gdzie wyrzuca się opony, niepotrzebne łóżka i tym podobny szmelc. Efekty ich działalności można zauważyć wokół pętli - miniwysypisko jeszcze nie blokuje operacji zawracania minibusów 206 na Odolanach, więc może ktoś zdąży to jeszcze posprzątać, żeby rozkładające się śmieci nie przyciągały jak magnes kolejnych.


Osobna historia na pętli Odolany to coś w rodzaju wiaty przystankowej. Owa jest już chyba własnością Polskich Linii Kolejowych. Wisi tu nadal informacja tej spółki o skomplikowanym objeździe na czas zeszłorocznego remontu na stacjach w Ursusie i Włochach (ZTM chwalił się wtedy kursującą wahadłowo linią o dziwnym i trudnym do rozszyfrowania wizualnie numerze ZS2, która okazała się jedną wielką klapą, bo tak jak autobusy 206 służyła głównie do przewozu much i powietrza).

Na koniec wizyty w tej ponurej okolicy (a to zaledwie 5-6 km w linii prostej od centrum Warszawy, zza zarośli widać nawet Pałac Kultury) dość komiczny widok pomnika kół kolejowych przed wjazdem do lokomotywowni na Szczęśliwicach - przedostatni przystanek linii 206:

(osa)

 

19:25, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (12) »
sobota, 27 sierpnia 2011


Fot. Wojciech Surdziel/AG

Z uporem maniaka spece od siedmiu boleści wprowadzają wymyśloną za biurkami nazwę, rugując istniejące od blisko 90 lat Okęcie. Cóż na to poradzić, ja mogę tylko zadeklarować, że moi czytelnicy na pewno nie zobaczą w tekstach tego dziwoląga ze zdjęcia poniżej:


Fot. Wojciech Surdziel/AG

Dziwię się tylko, że szef ZTM, którego wiele miesięcy pytałem o krążące wtedy tu i ówdzie plotki w tej sprawie, kategorycznie zaprzeczył, że Okęcie zniknie. Może ma już tylu podwładnych (zwłaszcza od PR-u), że nie jest w stanie ogarnąć ich wszystkich pomysłów, którymi widocznie chcą się wykazać i potwierdzić, że są potrzebni. Wymyślili teraz jakiś sztuczny problem z wyimaginowanymi pomyłkami między dojeżdżaniem do pętli tramwajów i autobusów Okęcie a lotniskiem. Jeśli nawet zdarzały się takie kazuistyczne przypadki, to jest to sprawa owych pasażerów, którzy jadąc od wielkiego dzwonu na lotnisko, nie potrafią w dobie internetu ustalić, że na Dworcu Centralnym powinni wsiąść do autobusu nr 175 a nie tramwaju nr 7 czy 9.

Dziwię się też, bo akurat obecna ekipa kierująca ZTM była dotąd znana z troski o nazewnicze tradycje w komunikacji (utworzenie pętli Witolin, przywrócenie Ulrychowa). Dba się też o zachowywanie historycznej numeracji (linia 109). W sprawach spornych (13/20) rozpisywano ankiety. Dlaczego nie teraz?

Nie ma też żadnej logiki w umieszczaniu skrótu P+R obok nazwy przystanku czy pętli. Biuro prasowe ZTM przywołuje jedyny taki przykład parkingu przy Połczyńskiej (choć tam akurat nie przed, ale po nazwie - inaczej niż teraz). Pogratulować. To akurat spadek po poprzednikach-nieudacznikach, wyrzucona w błoto kasa, codzienna mitręga pasażerów w tramwajach zatrzymujących się tu bez potrzeby. Inne nazwy owego P+R nie uwzględniają, bo parkingi powstają naturalnie przy stacjach metra albo kolei.

Na marginesie: spójrzcie jak szybko rośnie garaż przesiadkowy na os. Niedźwiadek w Ursusie. To paradoks - będzie gotowy, zanim powstanie stacja kolejowa, której miał towarzyszyć (nie zanosi się raczej, by została oddana nawet w przyszłym roku - wiadomo, wszystko pod kontrolą naszych energicznych kolejarzy, a latka na przygotowania lecą). Dla odmiany z parkingiem na Okęciu męczono się aż 1,5 roku, a ostatnie pół stał pusty, bo w ostatniej chwili przypomniano sobie, że musi jeszcze powstać szerszy dojazd i dodatkowa sygnalizacja świetlna.

W lipcu zwiedzałem ten gotowy już wtedy garaż z miejskimi radnymi. Udało się wtedy wejść do pomieszczeń służbowych. Tu sala z monitoringiem:

A tu całkiem estetyczne pomieszczenie socjalne:

 

Kierowcy mają odpoczywać w osobnym pomieszczeniu. Nie dogadane były jeszcze losy prehistorycznej budki dla tramwajarzy.

(osa)

13:18, osa_oraz_smik , Parkowanie
Link Komentarze (22) »

Gazeta.pl Warszawa