piątek, 02 stycznia 2009

Pani Dorota, kierowca busa z Przysuchy przyjechała na nowy parking przy Dworcu Zachodnim i odpoczywa przed powrotną drogąKomunikacyjnym Fenomenem stali się prywatni przewoźnicy, którzy pozakładali firmy, firemki i przedsiębiorstwa, i dowożą busami cały naród do stolicy.

Wspominaliśmy w autobusie_czerwonym nasze pierwsze samodzielne jazdy komunikacją miejską w szczenięcych latach. Dziś odnotowuję taki debiut mojej córki. I to międzymiastowy:0! Wracała 125 km z ferii świątecznych odprowadzana do busa przez dziadka, ciocię i wujka. Młodszy syn odmówił jej towarzystwa ("A co się stanie, jeśli nas po drodze ukradną?") i wróci z rodziną samochodem.

W roli komitetu powitalnego na Dworcu Zachodnim wystąpiłem ja, zauważając przy okazji, że wreszcie zapanował tam jako taki porządek parkingowy. Znikli samozwańczy naganiacze, którzy pobierali opłatę za postój rzekomo w imieniu PKS-u. W miejscu części pętli autobusowej, z której w ostatnich latach ubyła większość linii ZTM (teraz zostały tylko 172 i 717), powstał ogrodzony parking, żeby w ciągu 15 min. można było np. wyjąć bagaże czy poczekać w samochodzie na bliskich.

I oto nadjechał wypatrywany przeze mnie bus z Przysuchy koło Radomia. Ludzie wychodzą, płacą za przejazd kierowcy, a właściwie kierowniczce, bo to była kobieta. A córki ani śladu. - Nie, taka ze mną nie jechała - usłyszałem od pani Doroty.

Okazało się jednak, że nie ma powodu do obaw - komunikacja busowa z Przysuchy rozwija się tak dobrze, że za busem p. Doroty jechał jeszcze następny, innej firmy o nazwie "Ekspres". A w nim cała i zdrowa Basia.

Czekając na nią, spytałem p. Doroty (pozdrowienia!) o biznes. Prowadzi go z mężem. Ich firma nazywa się Rafiks. Mają cztery busy jeżdżące do Warszawy. Krótki odpoczynek przy Dworcu Zachodnim i wracają do Przysuchy. Mijają niecałe dwie godziny i są na miejscu. Akurat dzisiaj wyruszają o 17-tej i 20-tej. Dla porównania PKS na tej trasie wlecze się aż 3 godziny. I ta różnica w czasie podróży jest główną zaletą, bo ceny biletów są porównywalne (16-18 zl).

W ostatnich latach takie busy zrewolucjonizowały rynek połączeń międzymiastowych. Ludzie jeżdżą nimi do pracy w Warszawie, do bliskich i do domu. W stronę Kozienic, do Radomia, do Płocka, na trasie do Lublina jest już prawdziwe zatrzęsienie busów.

Oczywiście - jak to w Polsce - często działa to trochę na wariata. Np. busy z lubelskiego notorycznie blokują al. Jana Pawła II za Dworcem Centralnym, gdzie mają postój. A na trasie wielu kierowców łamie przepisy i pędzi na złamanie karku, żeby nadrobić opóznienie, które złapali w korkach. Raz jako pasażer i nieraz już we własnym samochodzie miałem okazję doświadczyć takiej jazdy bez trzymanki z wyprzedzaniem na trzeciego, przez ciągłą linię itp.

P. Dorota z Przysuchy słusznie mówi, że każdy pasażer wybiera sobie przewoźnika, do którego ma zaufanie. I dobrze, że taki wybór jest.

(osa)

17:53, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (5) »
czwartek, 01 stycznia 2009

Pięć miesięcy czekania na atesty i pozwolenia, kilka dni (ostatnich) prób i oto 1 stycznia nowe(?) wagony z Rosji zaczęły wozić pasażerów.

W jutrzejszej (2 stycznia) "Gazecie" ukaże się recenzja Jerzego S. Majewskiego:

"Wjeżdża nowy, rosyjski skład metra. Wita nowoczesnym przodem przypominającym uśmiechniętą buźkę".

No cóż, ja bym jednak obstawał, że to co na froncie, to jednak gęba. Szkaradna. A z resztą recenzji całkowicie się zgadzam:

Ale buźka ciągnie za sobą wagony nieróżniące się od tych sprzed kilkunastu lat. Przypomina mi się epoka późnego PRL-u, kiedy wyroby przemysłowe tzw. krajów demokracji ludowej porażały siermięgą. (...) Wsiadam do nowego wagonu metra wyprodukowanego w Petersburgu i staje mi przed oczami cała ta galeria przemysłowych potworów. Wagon jest jak muzeum tamtych czasów. Podsufitka w barwie młotkowej stali poraża tandetnym wykończeniem. Okna wagonów sprawiają wrażenie, jakby ktoś palcem wcisnął wokół nich gumowe uszczelki. Blaszane ściany wokół okien wydają się zaatakowane przez rdzę. Panele z blachy pod sufitem odstają. Jedne są odgięte, inne przykręcone krzywo. (...) Krótka przejażdżka nowo-starym wagonem metra uświadomiła mi, jak wielki dystans pokonała Polska w ciągu niespełna 20 lat od wyborów w 1989 r. Wagony wyprodukowane za wschodnia granicą, w technologii jeszcze z czasów Breżniewa, są dziś jak przybysze z odległej epoki, o której już zdążyliśmy zapomnieć. Niestety, czasem nas ta epoka dopada w metrze".

I dziwią tylko komentarze, które już się pojawiają. Że nie ma się co tak czepiać. Bo najważniejsze, że jeździ, a nie jak wygląda. Czyżby? Naprawdę stać nas na badziew za - bagatela - 27 mln dolarów?

(osa)

22:47, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (7) »
środa, 31 grudnia 2008
Świetnie zaczyna się Nowy Rok dla tych, którzy dojeżdżają do Warszawy pociągami. Bilet aglomeracyjny jest wreszcie na wszystkich liniach kolejowych.
wtorek, 30 grudnia 2008
Stacja Politechnika zamknięta od godz. 18 w sylwestra, choć - a według miejskich urzędników dlatego że - znajduje się najbliżej imprezy na pl. Konstytucji. W ten sposób odcięto od niej najlepszy środek transportu.
Stołek i Noga od Stołka zostały przyznane. Nagroda i antynagroda „Gazety Stołecznej” trafi do laureatów już po raz drugi. Ogłoszenie wyników w sylwestrowym wydaniu, na blogu zdradzamy tylko, że to drugie, nieco mniej chlubne trofeum, głosami redakcji zdobył Jacek Nowak, szef regionalnego oddziału spółki PKP Polskie Linie Kolejowe. Dostał ją za takie wyremontowanie tunelu średnicowego, że nie mieszczą sie w nim pociągi piętrowe, które kupiły Koleje Mazowieckie. Nagrody Stołka
Jedną z pierwszych w nowym roku zmian w komunikacji będzie uporządkowanie numeracji autobusów po wycofaniu z Mokotowa linii 122. W połowie grudnia dość niespodziewanie dyrektor ZTM Leszek Ruta zwierzył się kilku dziennikarzom, że rozważany jest pomysł, by z Konwiktorskiej na Spartańską jak za dawnych lat (a dokładnie przez lat 38) kursowało 144

Gazeta.pl Warszawa