czwartek, 12 lutego 2009
Autobusy, choćby nawet ekologiczne, które mają jeździć przez środek Lasu Bielańskiego, to pomysł z piekła rodem. Tam nie powinno być żadnego ruchu kołowego! A najlepiej, gdyby w ogóle nie rozbudowano w tym miejscu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
środa, 11 lutego 2009
W najgorszych snach nie przyśniłoby mi się, że do programu partnerstwa publiczno-prywatnego ratusz wytypuje taki humbug jak budowa linii tramwajowej do Piaseczna. A dlaczego nie do Wilanowa, na Gocław albo Tarchomin?!
wtorek, 10 lutego 2009

 

977 mln zł to najniższa cena w przetargu na most Północny. W poprzednim, przed ponad dwoma laty, było to prawie 1,6 mld zł. Chciałbym teraz zobaczyć miny tych, którzy wieszczyli, że ratusz, powtarzając przetarg, przejedzie się na tym tak jak w zeszłym roku na drugiej linii metra. Ciekawe też, na co miasto przeznaczy zaoszczędzone pieniądze. 

Oczywiście szkoda, że budowa nie zaczęła się dwa albo i sześć lat temu (a tak obiecywał w 2002 r. Lech Kaczyński, przychodząc do ratusza). Mieszkańcom Białołęki czas upływa z tego powodu w zupełnie innym tempie niż pozostałym warszawiakom. Jednak z punktu widzenia całego miasta powtórka wyjątkowo się opłacała.

Oszczędności miasta będą ogromne, o ile obecny przetarg uda się rozstrzygnąć (a po setkach pytań firm budowlanych w ostatnich tygodniach teraz walka o werdykt zapowiada równie ostro i może trochę potrwać) i o ile najniższa cena nie okaże się dumpingowa (oby nie skończyło się aneksami - Polacy z Hiszpanami budowali już nam lotnisko na Okęciu). Na spadek cen wpłynął oczywiście pogłębiający się od kilku miesięcy kryzys (firmy przestały je już windować), ale też to, że poprzedni, wyborczy przetarg był przygotowany na kolanie. Oto, co pisaliśmy na ten temat pod koniec października 2006 r.: 

”Do 27 października wybierzemy najkorzystniejszą ofertę konsorcjum, które zaprojektuje, a potem zbuduje most Północny - tak pod koniec lipca obiecywał warszawiakom komisarz miasta Kazimierz Marcinkiewicz. Podkreślał, że to jego piąty dzień w ratuszu i nie zamierza zwlekać z najpilniejszymi decyzjami.

Ale zwycięzcy nie ma i prędko nie będzie. Firmy startujące w przetargu oprotestowały "drakoński termin na złożenie ofert". - Trzeba być samobójcą, żeby wystartować w takim przetargu. To jakieś kuriozum! - mówi proszący o anonimowość przedstawiciel zachodniego konsorcjum. - Miesiąc na przygotowanie projektu przy tak ogromnej inwestycji to stanowczo za mało - zgadza się Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

W dodatku w materiałach przetargowych brakuje podziałów geodezyjnych, niedokładnie zbadane są warunki geologiczne, nie wiadomo, którędy biegną podziemne instalacje. "Zamawiający nie przyjmuje odpowiedzialności za poprawność i kompletność wszystkich swych wskazań" - wyznają szczerze urzędnicy w materiałach przetargowych”.

A oto, jak się to skończyło (grudzień 2006 r.):

”Otwierając oferty na zaprojektowanie i budowę mostu Północnego i trasy od Wisłostrady do Modlińskiej, urzędnicy przecierali oczy ze zdumienia. Najniższa cena (zgłosiło ją konsorcjum, w którego skład wchodzi m.in. Mostostal Warszawa) to prawie 1,6 mld zł. Według kosztorysów Zarządu Dróg Miejskich trasa na tym odcinku i prowadząca wzdłuż niej linia tramwajowa miały kosztować najwyżej 600 mln zł. Jeszcze więcej niż Mostostal za roboty zaproponowały inne firmy: Budimex - Dromex - ponad 1,7 mld zł, a Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych aż 1 mld 837 mln zł. - Te ceny mocno nas zdziwiły - mówi Adam Stawicki, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. Mirosław Kazubek, dyrektor ZDM-u ds. inwestycji, przyznaje jednak, że w przypadku przetargu "zaprojektuj i zbuduj" można było spodziewać się wyższych cen. - Ta formuła została nam narzucona przez poprzednie władze - mówi teraz Mirosław Kazubek. Uważa jednak, że mimo wszystko firmy przesadziły z cenami, nawet o kilkaset milionów”.

Teraz oferty firm oscylują ok. 1 mld zł. Do tego wartość projektu (16 mln zł). Kosztorys prac wynosił 1 mld 160 mln zł. Oszczędności mogą więc wynieść nawet ponad 180 mln zł. W porównaniu z poprzednim przetargiem - nawet 600 mln (nie licząc inflacji). Ratusz twierdził, że jeśli oszczędności się pojawią, wróci do zawieszanych w ostatnich miesiącach inwestycji. Wśród nich warte uwagi wydaje się przedłużenie ul. Lazurowej z Jelonek do Ursusa i Włoch (przygotowania są dość zaawansowane), któraś z odłożonych na lepsze czasy linii tramwajowych (do Wilanowa, z Bemowa na Jelonki), most Krasińskiego, dokończenie ul. Kasprowicza (jest duży bałagan na Bielanach) czy poszerzenie Prostej (z tym miasto poczeka jednak pewnie na zakończenie budowy drugiej linii metra). Oby też metro tych zaoszczędzonych milionów nie zeżarło. A to, niestety, całkiem prawdopodobny scenariusz.

(osa)

16:18, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 lutego 2009
W tramwaju, którym dziś jechałem, kontroler biletów nie poprosił żadnego pasażera o dokument ze zdjęciem czy legitymację uprawniającą do zniżki. Wszystko sprowadziło się do zbliżenia kart miejskich do czytnika. Wpadł jeden gapowicz
czwartek, 05 lutego 2009
Kolejne kombinacje alpejskie w rozkładach jazdy autobusów. Tym razem tajemniczą literkę f przy wybranych kursach będą rozszyfrowywać pasażerowie linii 196 w Rembertowie
środa, 04 lutego 2009

Pomysł władz Żoliborza, by mostem Krasińskiego mogły jeździć tylko tramwaje i karetki pogotowia, a pod spodem rowery, wzbudził ogromne protesty. Chyba głównie dlatego, że Żoliborz wywołuje dziś wśród mieszkańców innych dzielnic potwornie złe emocje. Słychać nie skrywaną satysfakcję, że po zamknięciu wiaduktu przy Dworcu Gdańskim Żoliborz jest odcięty od świata. Niestety, do sprowokowania takich głupawych komentarzy przyczynili się sami żoliborzanie, którzy zawsze postrzegali swoją dzielnicę z przesadną wyższością, a w ostatnich miesiącach źle rozegrali sprawę nowego mostu, którego tak bardzo się boją.

Jako żoliborzanin nie zapisuję się do tej grupy. Mostu się nie boję, uważam go za potrzebny, żałuję, że jego budowa jest odraczana, nie sądzę, że po jej zakończeniu na pl. Wilsona będzie jakieś samochodowe pandemonium. A jednak ze zdziwieniem dowiedziałem się, że projektanci próbowali przepchnąć fatalną koncepcję węzła mostu z Wisłostradą. Według niej, jadąc od strony centrum albo mostem z Pragi, nie można by tu było skręcać w Gwiaździstą. Siłą rzeczy trzeba by jeździć naokoło przez pl. Wilsona. Czyli jednak mieli trochę racji ci, którzy obawiali się tu ruchu tranzytowego. Ich protest przyniósł pozytywny skutek: według nowego projektu skręt w Gwiaździstą będzie.

Co do mostu tramwajowego. To paradoksalnie całkiem niezły pomysł. Większość nie jest w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego, co działa w innych miastach (podawany jest przykład Pragi z nową linią metra na długiej estakadzie). U nas musiałaby to być bezkolizyjna linia tramwajowa od Budowlanej z estakadą nie tylko nad torami kolejowymi, ale też nad Jagiellońską (z połączeniem z linią Żerań-rondo Starzyńskiego). Niestety, na Warszawę wizja zbyt nowatorska. U nas trzeba po bożemu - jeśli tramwaj, to jezdnia obok, dobrze, jeśli jest ścieżka rowerowa. Trzeba, bo nie stać nas na coś wystrzałowego. I finansowo, i mentalnie.

(osa)

23:58, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (23) »

Gazeta.pl Warszawa