środa, 25 marca 2009
”Utrud. w ruchu przed Ludna” wyświetliło się na ekranie systemu sterowania ruchem wzdłuż Wisłostrady. ”No to ładnie” - pomyślałem sobie, bo właśnie spędziłem prawie kwadrans w korku od Cytadeli do mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Niepotrzebnie się jednak martwiłem, bo system działał jak zwykle po swojemu, czyli wcale.
poniedziałek, 23 marca 2009

Tak most średnicowy wyobraża sobie Marcin Garbacki 

Wyjątkowo nieporadnie (i niepotrzebnie) broni się spółka PKP Polskie Linie Kolejowe przed pomysłem młodego architekta Marcina Garbackiego. Zaproponował on pomalowanie mostu średnicowego na czerwono przy okazji remontu linii przecinającej centrum Warszawy (wciąż planowanego w 2010 r., a co z tego wyjdzie? można mieć duże wątpliwości).

Kolejarze, którzy jeszcze w zeszłym roku twierdzili, że wszystko jest do rozważenia (projekt poparł ówczesny szef spółki Krzysztof Celiński), teraz o czerwonym moście nie chcą już nawet słyszeć. ”My na kolei nie używamy takiego koloru” - wypalił ostatnio na łamach ”Gazety” Ryszard Moryc z PKP PLK w artykule Krzysztofa i naszego redakcyjnego kolegi Tomka Urzykowskiego.

Koniec, kropka. Wszystkie mosty kolejowe mają być po prostu szare. Ogólnokrajowa urawniłowka. Poza tym, jak usłyszał Garbacki, był przetarg, mógł w nim startować, ale tego nie zrobił. A projektanta remontu już wybrano i to on - wedle miłej skądinąd rzeczniczki Marty Szklarek - określi kolor.

W spółce PKP PLK niczego nie rozumieją. Zgłasza się do nich artysta, proponuje rzecz niestandardową. Coś, co mogłoby zmienić wyjątkowo betonowy wizerunek PKP PLK, który spółka ma wśród miłośników kolei. A spółka pod błahym pretekstem wszystko odrzuca.

Rozumiem, że sympatia dla czerwonego koloru mostu to kwestia gustu, ale znamy już takie przykłady nie tylko z wielkiego świata, ale też z Polski. Co tu daleko szukać: nasz most Gdański, wprawdzie nie czerwony, ale intensywnie zielony, stał się charakterystycznym punktem, ozdobą wiślanego krajobrazu. Kiedy wieczorem jedzie się Wisłostradą, z daleka widać iluminowaną zieloną konstrukcję. Most średnicowy, szary, smutny, tonie w ciemności nie tylko z braku reflektorów.

Z tego, co wiem, po dwóch artykułach kolej trochę zmiękła, już nie wysyła artysty na bambus i zapowiada rozmowy. Może nie wszystko więc jednak stracone...

(osa)

16:06, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (4) »
niedziela, 22 marca 2009
Rzadko zdarza mi się wracać do domu w środku weekendowej nocy, ale jaki się ma komfort, wiedząc, że niemal do godz. 3 nad ranem można wtedy liczyć na metro
czwartek, 19 marca 2009

Autobus 522 na przystanku Sielce - gdzie ta zmieniona trasa?

Po zamknięciu mostu Śląsko-Dąbrowskiego namnożyło się autobusów i tramwajów z napisem ”Trasa zmieniona” na tablicach czołowych. To oczywiste, bo zmian było w tym tygodniu mnóstwo.

Jednak po mieście jeżdżą też z taką informacją prawdziwi weterani. Np. linia 36 ”trasę zmienioną” ma już ponad czterech miesięcy - od momentu, gdy na początku listopada zamknięto dla tramwajów wiadukt przy Dworcu Gdańskim. Zastanawiam się nad użytecznością takiego komunikatu dla pasażera po takim czasie. Są dwie możliwości: albo przestaje go zauważać (i na to stawiam), albo zastanawia się nerwowo, co to znowu za zmiana i czy dojedzie do celu.

Zdaje się, że komunikat ”trasa zmieniona” przeznaczony jest wyłącznie dla urzędników, którzy utworzyli sobie taką kategorię i się tego trzymają. Jak długo jeszcze? Z najnowszych informacji wynika, że wiadukt przy Dworcu Gdańskim może być zamknięty nawet trzy lata. I aż tyle linia 36 będzie jeździć z jednego końca Warszawy na drugi z napisem ”trasa zmieniona”? Toż to absurd.

Innym jest przypadek linii 522. Kilka dni temu z powodu remontu torowiska wzdłuż Młynarskiej autobusy zaczęły kursować między Górczewską a Wolską przez Płocką. I to epokowe przesunięcie o jedną przecznicę jest oczywiście odnotowane informacją, że ”trasa zmieniona”. A cała zmiana dla pasażera polega na przeniesieniu jednego przystanka zza skrzyżowania Górczewskiej z Płocką przed skrzyżowanie (i to tylko w kierunku Wilanowa), a także na utworzeniu dodatkowego przystanka u zbiegu Wolskiej i Działdowskiej.

Podejrzewam, że ludzie z tej okolicy zorientowali się już po pierwszym dniu. Najwyżej można było podwiesić kartkę z wiadomością o nowym przystanku. Ale po co od razu komunikat na całą trasę umieszczany na przedniej szybie autobusu? Stoisz na pl. Bankowym, jedziesz na Mokotów i głowisz się, gdzie ta zmieniona trasa. To może kierowca powinien zmieniać treść wyświetlacza na pierwszym przystanku za zmienionym odcinkiem? Czasem taka dokładna informacja staje się dezinformacją.

(osa) 

11:56, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (20) »
środa, 18 marca 2009

Zielone torowisko w al. 3 Maja w Krakowie

Fot. Wojciech Matusik/AG 

Wypatrując niecierpliwie wiosny, marzę sobie, że Tramwaje Warszawskie zaczną jednak w końcu budować nam trawiaste torowiska. Jeśli są zadbane, nawożone i strzyżone, dodają tylko miastu uroku.

Ucieszyłem się niedawną informacją, że taka właśnie ma być po modernizacji nawierzchnia między torami wzdłuż al. Zielenieckiej. Zmartwiłem się, bo już nie wzdłuż sąsiedniej Targowej - rzekomo dlatego, że docelowo miasto planuje tam deptak. Bzdura. Żadnego deptaka nie będzie, bo gdzie niby zmieszczą się tramwaje (zwłaszcza po rezygnacji z rezerwy pod tory wzdłuż planowanej Trasy Tysiąclecia).

Niestety, w ostatnich latach Tramwaje Warszawskie idą po linii najmniejszego oporu i zalewają swoje modernizowane tory na czarno, ohydnym asfaltem. Spytałem rzecznika spółki Michała Powałki, dlaczego w ten sposób oszpecono nawet kameralną ulicę Filtrową. Usłyszałem, że trawa między torami nie mogłaby tam rosnąć z powodu wysokich drzew...

A jak marnie kończy asfalt między torami już po kilku latach, widać doskonale np. na pl. Bankowym.

 

Tu i na wysokości Ogrodu Saskiego był przez jakiś czas, niestety, bardzo krótko, dwukolorowy grysik między torami. Urzędnicy dostali jednak amoku na wieść o tym, że podczas organizowanego z pompą szczytu europejskiego w maju 2004 r. (na który ostatecznie zjechał trzeci garnitur przywódców trzeciorzędnych państw) tzw. alterglobaliści spowodują spustoszenie, jakiego Warszawa nie widziała nawet za Niemca. W ten sposób grysik, grys i innne kamienie między torami zostały na łapu-capu zalane czarną mazią, także wzdłuż al. Jana Pawła II. I tak to sobie leży już od pięciu coraz bardziej krzywe i wyszczerbione.

Siejcie trawę dla tramwajów! Inne miasta, nawet polskie, już dawno zrozumiały, że tak jest po prostu ładniej i lepiej.

PS

To jeszcze archiwalne zdjęcie. Wysypane dwukolorowym grysem tory na wysokości Ogrodu Saskiego asfalt zaczął zalewać w kwietniu 2004 r. Widać charakterystyczną smugę zostawianą przez nasze wspaniałe zabytki tramwajowe.

 

 W tym miejscu również najchętniej widziałbym torowisko trawiaste.

(osa)

18:17, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 16 marca 2009

Rozkopane torowisko na wysokości Hipoteki, z tyłu tunel pod pl. Zamkowym

Obserwowałem dziś w porannym szczycie, co się dzieje po zamknięciu Trasy W-Z wokół pl. Bankowego. Zgodnie z moimi przewidywaniami całkowicie zatkała się ul. Andersa. Pewnie z powodu przeprogramowania na niekorzyść jadących nią kierowców sygnalizacji świetlnej na skrzyżowaniu z al. ”Solidarności”. Pewnie też dlatego, że dołączyły samochody z mostów Gdańskiego i Grota-Roweckiego, które uciekły tu z totalnie zablokowanej Wisłostrady, a które w zeszłym tygodniu jeździły jeszcze mostem Śląsko-Dąbrowskim.

Szkoda, że w tym korku na ul. Andersa tkwią autobusy zastępczej linii Z-2. Przez to kursują dość nieregularnie. Podobnie zresztą jak Z-1 - ta linia cierpi z powodu korków na Woli. Z tym nie da się nic zrobić, ale ZTM powinien się zastanowić, czy Z-2 rzeczywiście musi krążyć po Muranowie. Może w porannym szczycie lepiej byłoby puścić autobusy pl. Bankowym, Elektoralną, al. Jana Pawła II z powrotem w al. ”Solidarności”.

Jedna z mijanek autobusowych na zwężonej Trasie W-Z (niedaleko Muzeum Niepodległości

Tu, o dziwo, nie było żadnego korka przed pl. Bankowym (spodziewałem się bałaganu i kierowców zaskoczonych tym, że muszą skręcać w prawo na plac albo w Bielańską).

 Nowa pętla tramwajowa wokół Muzeum Niepodległości

Doskonale sprawdza się nowa pętla tramwajowa wokół Muzeum Niepodległości. Dobrze, że powstała, szkoda, że nie ma zwrotnic i przynajmniej oficjalnie nie zostanie na stałe. Do tramwajów wsiada mnóstwo osób, które wysypują się z metra. Podobnie duży tłok jest w tramwajach przyjeżdżających od strony Woli. Strach pomyśleć, co się tu będzie działo po 9 maja, gdy z ruchu zostaną wyłączone tory od pl. Bankowego do al. Jana Pawła II.

Zabawnie wyglądało, gdy niektórzy pasażerowie nie wysiadali z tramwajów z Woli, spodziewając się, że jednak da się jakimś cudem pojechać na Pragę. Byli nawet tacy, którzy się tu dosiadali. Ja też to zrobiłem, żeby ”wypróbować” nową pętlę. Jakież było zaskoczenie ludzi, których tramwaj wywiózł z powrotem na pl. Bankowy zamiast na Pragę.

Niektórzy wyglądali tak, jakby żyli na innej planecie i jakby nie było żadnych informacji o remoncie. Kompletnie zdezorientowani, szukający objazdów dopiero teraz. Przydali się więc na przystankach informatorzy w odblaskowych kamizelkach (Klub Miłośników Komunikacji Miejskiej w akcji :-). Pożyteczne okazały się też słupki przystankowe z literą ”i” na szczycie i tablicami, na których wyliczono linie, które zmieniły trasy.

Infosłupek w przejściu ze stacji Ratusz-Arsenał

Co do samego remontu. Tym razem zdziwiłem się ja na widok furgonetki z logo MPK Łódź, jedynego konkurenta Grupy ZUE z przetargu na remont Trasy W-Z. Łodzianie go przegrali z ceną o 5 mln zł niższą (75 mln zł), ale z propozycją dłuższego harmonogramu prac. No to ich krakowiacy zatrudnili, podzielą się forsą i jakoś zdążą. Dziwne to.

 Furgonetka MPK Łódź na remoncie, który wygrali krakowiacy

(osa)  

13:06, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (15) »
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa