wtorek, 17 lutego 2009

Wiem, że to już tu i ówdzie było, ale nie mogłem sobie odmówić uczczenia tym zdjęciem pierwszej jazdy nowym wagonem metra ”z ruską gębą”. A właśnie dlatego, że było, dziwię się, że Metro Warszawskie jeszcze nie pozmieniało tabliczek przy uchylnych oknach ”Otwierać i zamykać tylko za rączką”. Niby drobiazg, ale źle świadczy i o producencie, i o właścicielu.

A co do wrażeń z samej jazdy. Wreszcie wiatr nie hula po głowie (chyba że się otworzy ”za rączką” - nie sprawdzałem), ale konstrukcja toporna. Nagle włączył się znajomy terkot i czułem się swojsko jak w kolejowym kiblu. Przy hamowaniu jakiś tępy zgrzyt. Marnie wyglądają też dziurkowane blachy pod siedzeniami, potwornie zdarta (a może tylko brudna?) była po kilku tygodniach użytkowania podłoga. Muszę za to pochwalić wygodne, miękkie siedziska, a także to, że jest znacznie jaśniej niż w innych składach. W tych warunkach całkiem miło czytało się zaległy wywiad z prof. Baumanem w ”Dużym Formacie”. Oczywiście zdążyłem tylko kilka pytań i odpowiedzi, bo metro - i to jest jego najważniejsza zaleta mimo kaszaniastych wagonów z Rosji - pędziło jak zwykle.

(osa)

14:04, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 16 lutego 2009

Fot. Bartosz Bobkowski/AG

Dobra wiadomość: znaczny spadek cen za drugą linię metra. Ale nie jestem pewien, czy tak dobry jest też skład konsorcjum, które przedstawiło ofertę o najniższej wartości 

Komentując na gorąco po otwarciu ofert w drugim przetargu na drugą linię metra

(http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6281557,Piec_ofert_na_druga_linie_metra___Wlosi_najtansi.html),

cieszę się, że został powtórzony. Że ratusz nie przestraszył się gniewu ludu i tabloidów, unieważniając poprzedni z horrenadalnie wysokimi cenami. Teraz spadły o ok. 30 proc. To potwierdza, że decyzja z lata ub.r. była słuszna.

Nie chciałbym zostać źle zrozumiany, ale w tyle głowy włącza się czerwone światełko, gdy okazuje się, że najniższą cenę zgłosiło konsorcjum złożone z firmy włoskiej, tureckiej i drogowej z Mińska Maz. Ten skład wymaga jeszcze zbadania, dlatego powstrzymuję się od bardziej jednoznacznych stwierdzeń, bo może się okazać, że obawy są na wyrost. Oby.

Ciekawe, że następna w kolejności jest oferta Chińczyków, którzy tak łatwo zostali wyeliminowani z pierwszego przetargu.

Zastanawiający jest też rozrzut cenowy, który sięga aż 2 mld zł. Czyżby właściwa cena mieściła się pośrodku, czyli bliżej 5 mld zł)?

Wreszcie pytanie o 0,5 mld zł - tyle brakuje do najniższej ceny ofertowej w porównaniu z kosztorysem miasta. To zawsze mniej niż 3 mld zł z pierwszego przetargu :-) Zgodnie z przewidywaniami w łeb wezmą ewentualne oszczędności na moście Płn. Oczywiście najlepiej, gdyby poczekano też ze stadionem Legii. Byłoby prawie akurat.

(osa)

15:24, osa_oraz_smik , Metro
Link Komentarze (3) »
sobota, 14 lutego 2009
Dziwna sprawa. Po rewolucji komunikacyjnej na Bielanach i Żoliborzu powstało kilka silnych linii autobusowych, na których opiera się dowożenie pasażerów do stacji metra. I po dwóch tygodniach ZTM postanowił przewietrzyć trochę rozkład jazdy
czwartek, 12 lutego 2009
Autobusy, choćby nawet ekologiczne, które mają jeździć przez środek Lasu Bielańskiego, to pomysł z piekła rodem. Tam nie powinno być żadnego ruchu kołowego! A najlepiej, gdyby w ogóle nie rozbudowano w tym miejscu Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego
środa, 11 lutego 2009
W najgorszych snach nie przyśniłoby mi się, że do programu partnerstwa publiczno-prywatnego ratusz wytypuje taki humbug jak budowa linii tramwajowej do Piaseczna. A dlaczego nie do Wilanowa, na Gocław albo Tarchomin?!
wtorek, 10 lutego 2009

 

977 mln zł to najniższa cena w przetargu na most Północny. W poprzednim, przed ponad dwoma laty, było to prawie 1,6 mld zł. Chciałbym teraz zobaczyć miny tych, którzy wieszczyli, że ratusz, powtarzając przetarg, przejedzie się na tym tak jak w zeszłym roku na drugiej linii metra. Ciekawe też, na co miasto przeznaczy zaoszczędzone pieniądze. 

Oczywiście szkoda, że budowa nie zaczęła się dwa albo i sześć lat temu (a tak obiecywał w 2002 r. Lech Kaczyński, przychodząc do ratusza). Mieszkańcom Białołęki czas upływa z tego powodu w zupełnie innym tempie niż pozostałym warszawiakom. Jednak z punktu widzenia całego miasta powtórka wyjątkowo się opłacała.

Oszczędności miasta będą ogromne, o ile obecny przetarg uda się rozstrzygnąć (a po setkach pytań firm budowlanych w ostatnich tygodniach teraz walka o werdykt zapowiada równie ostro i może trochę potrwać) i o ile najniższa cena nie okaże się dumpingowa (oby nie skończyło się aneksami - Polacy z Hiszpanami budowali już nam lotnisko na Okęciu). Na spadek cen wpłynął oczywiście pogłębiający się od kilku miesięcy kryzys (firmy przestały je już windować), ale też to, że poprzedni, wyborczy przetarg był przygotowany na kolanie. Oto, co pisaliśmy na ten temat pod koniec października 2006 r.: 

”Do 27 października wybierzemy najkorzystniejszą ofertę konsorcjum, które zaprojektuje, a potem zbuduje most Północny - tak pod koniec lipca obiecywał warszawiakom komisarz miasta Kazimierz Marcinkiewicz. Podkreślał, że to jego piąty dzień w ratuszu i nie zamierza zwlekać z najpilniejszymi decyzjami.

Ale zwycięzcy nie ma i prędko nie będzie. Firmy startujące w przetargu oprotestowały "drakoński termin na złożenie ofert". - Trzeba być samobójcą, żeby wystartować w takim przetargu. To jakieś kuriozum! - mówi proszący o anonimowość przedstawiciel zachodniego konsorcjum. - Miesiąc na przygotowanie projektu przy tak ogromnej inwestycji to stanowczo za mało - zgadza się Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu.

W dodatku w materiałach przetargowych brakuje podziałów geodezyjnych, niedokładnie zbadane są warunki geologiczne, nie wiadomo, którędy biegną podziemne instalacje. "Zamawiający nie przyjmuje odpowiedzialności za poprawność i kompletność wszystkich swych wskazań" - wyznają szczerze urzędnicy w materiałach przetargowych”.

A oto, jak się to skończyło (grudzień 2006 r.):

”Otwierając oferty na zaprojektowanie i budowę mostu Północnego i trasy od Wisłostrady do Modlińskiej, urzędnicy przecierali oczy ze zdumienia. Najniższa cena (zgłosiło ją konsorcjum, w którego skład wchodzi m.in. Mostostal Warszawa) to prawie 1,6 mld zł. Według kosztorysów Zarządu Dróg Miejskich trasa na tym odcinku i prowadząca wzdłuż niej linia tramwajowa miały kosztować najwyżej 600 mln zł. Jeszcze więcej niż Mostostal za roboty zaproponowały inne firmy: Budimex - Dromex - ponad 1,7 mld zł, a Warszawskie Przedsiębiorstwo Robót Drogowych aż 1 mld 837 mln zł. - Te ceny mocno nas zdziwiły - mówi Adam Stawicki, rzecznik Zarządu Dróg Miejskich. Mirosław Kazubek, dyrektor ZDM-u ds. inwestycji, przyznaje jednak, że w przypadku przetargu "zaprojektuj i zbuduj" można było spodziewać się wyższych cen. - Ta formuła została nam narzucona przez poprzednie władze - mówi teraz Mirosław Kazubek. Uważa jednak, że mimo wszystko firmy przesadziły z cenami, nawet o kilkaset milionów”.

Teraz oferty firm oscylują ok. 1 mld zł. Do tego wartość projektu (16 mln zł). Kosztorys prac wynosił 1 mld 160 mln zł. Oszczędności mogą więc wynieść nawet ponad 180 mln zł. W porównaniu z poprzednim przetargiem - nawet 600 mln (nie licząc inflacji). Ratusz twierdził, że jeśli oszczędności się pojawią, wróci do zawieszanych w ostatnich miesiącach inwestycji. Wśród nich warte uwagi wydaje się przedłużenie ul. Lazurowej z Jelonek do Ursusa i Włoch (przygotowania są dość zaawansowane), któraś z odłożonych na lepsze czasy linii tramwajowych (do Wilanowa, z Bemowa na Jelonki), most Krasińskiego, dokończenie ul. Kasprowicza (jest duży bałagan na Bielanach) czy poszerzenie Prostej (z tym miasto poczeka jednak pewnie na zakończenie budowy drugiej linii metra). Oby też metro tych zaoszczędzonych milionów nie zeżarło. A to, niestety, całkiem prawdopodobny scenariusz.

(osa)

16:18, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (2) »
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa