poniedziałek, 09 lutego 2009
W tramwaju, którym dziś jechałem, kontroler biletów nie poprosił żadnego pasażera o dokument ze zdjęciem czy legitymację uprawniającą do zniżki. Wszystko sprowadziło się do zbliżenia kart miejskich do czytnika. Wpadł jeden gapowicz
czwartek, 05 lutego 2009
Kolejne kombinacje alpejskie w rozkładach jazdy autobusów. Tym razem tajemniczą literkę f przy wybranych kursach będą rozszyfrowywać pasażerowie linii 196 w Rembertowie
środa, 04 lutego 2009

Pomysł władz Żoliborza, by mostem Krasińskiego mogły jeździć tylko tramwaje i karetki pogotowia, a pod spodem rowery, wzbudził ogromne protesty. Chyba głównie dlatego, że Żoliborz wywołuje dziś wśród mieszkańców innych dzielnic potwornie złe emocje. Słychać nie skrywaną satysfakcję, że po zamknięciu wiaduktu przy Dworcu Gdańskim Żoliborz jest odcięty od świata. Niestety, do sprowokowania takich głupawych komentarzy przyczynili się sami żoliborzanie, którzy zawsze postrzegali swoją dzielnicę z przesadną wyższością, a w ostatnich miesiącach źle rozegrali sprawę nowego mostu, którego tak bardzo się boją.

Jako żoliborzanin nie zapisuję się do tej grupy. Mostu się nie boję, uważam go za potrzebny, żałuję, że jego budowa jest odraczana, nie sądzę, że po jej zakończeniu na pl. Wilsona będzie jakieś samochodowe pandemonium. A jednak ze zdziwieniem dowiedziałem się, że projektanci próbowali przepchnąć fatalną koncepcję węzła mostu z Wisłostradą. Według niej, jadąc od strony centrum albo mostem z Pragi, nie można by tu było skręcać w Gwiaździstą. Siłą rzeczy trzeba by jeździć naokoło przez pl. Wilsona. Czyli jednak mieli trochę racji ci, którzy obawiali się tu ruchu tranzytowego. Ich protest przyniósł pozytywny skutek: według nowego projektu skręt w Gwiaździstą będzie.

Co do mostu tramwajowego. To paradoksalnie całkiem niezły pomysł. Większość nie jest w stanie wyobrazić sobie czegoś takiego, co działa w innych miastach (podawany jest przykład Pragi z nową linią metra na długiej estakadzie). U nas musiałaby to być bezkolizyjna linia tramwajowa od Budowlanej z estakadą nie tylko nad torami kolejowymi, ale też nad Jagiellońską (z połączeniem z linią Żerań-rondo Starzyńskiego). Niestety, na Warszawę wizja zbyt nowatorska. U nas trzeba po bożemu - jeśli tramwaj, to jezdnia obok, dobrze, jeśli jest ścieżka rowerowa. Trzeba, bo nie stać nas na coś wystrzałowego. I finansowo, i mentalnie.

(osa)

23:58, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (23) »
wtorek, 03 lutego 2009

Takie biletomaty działają w berlińskich tramwajach. Wiszą za przegubem w drugiej części wagonu 

W nowych autobusach mają być montowane automaty do sprzedaży biletów, ale tylko jednorazowych. I to ma być niby udogodnienie dla pasażerów? Dopiero luty, a chyba już mamy kandydata do ”Nogi od Stołka” na koniec roku :-) 

Zarząd Transportu Miejskiego z dumą ogłosił jedną ze swoich najnowszych decyzji o biletomatach w środku autobusów. Przypominam, że dyrektor Ruta obiecywał je już w czerwcu 2008 r., gdy po podwyżce cen biletów i obniżeniu marży kioskarzom brakowało ich w sprzedaży.

Tak pisaliśmy o tym w relacji z posiedzenia zaniepokojonej komisji Rady Warszawy: ”Chcemy zainstalować biletomaty - ogłosił dyrektor Ruta. Podobne rozwiązanie sprawdza się w Berlinie. Pierwsze maszyny zaczną działać w 150 przegubowcach, które od sierpnia będą sprowadzać Miejskie Zakłady Autobusowe. Kolejnych 16 pojawi się pociągach SKM. ZTM przekonuje Tramwaje Warszawskie, by automaty montować też we wszystkich zamawianych wagonach (niestety, kosztem dwóch miejsc siedzących). W ciągu dwóch lat ma być w nie wyposażony cały tabor MZA i Tramwajów. Do tego w ciągu roku 150 automatów ZTM obiecuje postawić na ulicach”.

Do głowy mi wtedy nie przyszło, że skończy się tylko na biletach jednorazowych (swoją drogą należałoby je połączyć z 40-minutowymi i taryfa byłaby o wiele prostsza). No właśnie, a co z czasowymi? Wiele osób używa przecież 20-minutowych do podjeżdżania na krótkich dystansach. Nie widzę przeszkód, żeby dostępne były też jednodniowe.

Jadąc berlińskim tramwajem, natknąłem się w nim na automat z aż 17 rodzajami biletów. Np. tzw. Kurze Strecke (na krótki odcinek) albo na rower. Maszyna miała mnóstwo guzików. Najpierw wybiera się język (jest nie tylko niemiecki, angielski czy francuski, ale także polski czy turecki. Możemy zapłacić bilonem albo banknotem - automat wydaje resztę. U nas mają być tylko monety.

Drogi ZTM-ie! Niby wysyłacie swoich pracowników na szkolenia do Berlina, a chcecie nam wcisnąć w Warszawie taki bubel. Lepiej przemyśleć jeszcze sprawę albo darować sobie takie niepełnosprawne rozwiązanie, bo szkoda na to pieniędzy.

(osa)

19:15, osa_oraz_smik , Bilety
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
To nie jest wcale ironia. My na dolnym Marymoncie już się do nich przyzwyczailiśmy, bo tak się jeździ szybciej. Z czasem polubią je też mieszkańcy innych osiedli na Żoliborzu i Bielanach, gdzie dziś zaczęły obowiązywać nowe trasy autobusów
niedziela, 01 lutego 2009
Wraca człowiek do Warszawy z krótkiego urlopu w górach, a tu nieśmiertelny korek od Janek do Raszyna. Od lat 90. pocieszam się, że kiedyś będzie nowa wylotówka od strony Al. Jerozolimskich, ale teraz coraz poważniej zastanawiam się, czy zdążę się nią jeszcze jako kierowca nacieszyć...
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa