niedziela, 15 stycznia 2017

Po niedawnym wpisie na temat ewentualnych zmian w komunikacji na Bielanach napisał do mnie mieszkający tam czytelnik pan Hubert, przedstawiając własne propozycje, które uważam za interesujące. O tym dalej, bo najpierw - list przytaczam z niewielkimi skrótami - jego ocena najnowszej sytuacji (ocena, z którą nie do końca się zgadzam):

"Od lat z niesłabnącym zainteresowaniem czytam Pana artykuły dotyczące komunikacji, zamieszane na łamach >Gazety StołecznejAutobus CzerwonyChciałbym zwrócić Pana uwagę na temat zmian w komunikacji wprowadzonych przy okazji rozpoczęcia budowy metra na Woli, które – w moim odczuciu – w części okazały się nietrafione. O ile na pochwałę zasługuje zwiększenie częstotliwości tramwajów kursujących na Bemowo i likwidacja świateł przy Deotymy (wcześniej skutecznie blokujących ruch tramwajów, które powinny być przecież maksymalnie uprzywilejowane w ruchu ulicznym) czy wprowadzenie buspasów na objeździe Górczewskiej (Elekcyjna-Kasprzaka), a także zmiany tras linii autobusowych 171 (możliwie prosty przebieg do centrum, alternatywna w stosunku do tramwajów) i 520 (uniezależnienie od korków na Woli) czy znaczące zwiększenie częstotliwości linii 105 (szybki dojazd do II linii metra), tak zupełnie  niezrozumiałe było dla mnie wycofanie z Bielan i Bemowa linii 167.


Fot. Sławomir Kamiński/AG

Linia 167 przez długie lata stanowiła dogodne połączenie osiedla Chomiczówka z Bemowem (wcześniej realizowane przez linie 105, 384 czy 106), Kołem, Ochotą czy wreszcie górnym Mokotowem (SGH). Cieszyła się dużym wykorzystaniem – każdego poranka już na pętli Chomiczówka trudno było o miejsce siedzące w autobusie, podobnie po południu do samej pętli dojeżdżało nawet po 40 osób. Na pierwszy duży korek 167 trafiało dopiero w al. Prymasa Tysiąclecia. Linia stanowiła szybkie połączenie Bielan i Bemowa z Ochotą, ciężkie do zastąpienia innymi trasami. Zastępstwo w postaci 184 jest dalece niedoskonałe – zmusza pasażerów z Chomiczówki do długiego spaceru na przystanek Conrada, bądź dojazd na dystansie jednego przystanku inną linią i bardzo niewygodną przesiadkę na wyjątkowo nieprzyjaznym dla pieszych skrzyżowaniu Conrada/Reymonta. Poza tym, linia 184 nie dojeżdża do Grójeckiej, Wawelskiej czy wreszcie al. Niepodległości. „Rekompensata” dla Chomiczówki w postaci wydłużenia linii 121 do Nowego Bemowa wydaje się śmieszna – kursuje znacznie rzadziej i krócej od 167, nie dowozi nawet do Wrocławskiej, a do tego w drodze powrotnej utyka w korkach na Powstańców Śląskich. To negatywnie wpływa na punktualność tej krótkiej i niezbyt częstej linii na dotychczasowym odcinku.

Zmiana ta jest dla mnie – mieszkańca Chomiczówki – szczególnie dotkliwa. Dzięki 167 mogłem wygodnie dojechać z pętli Chomiczówka na Wrocławską (zawożę tam córkę do babci), a potem dalej do pracy na Ochotę. Teraz moja podróż znacznie się wydłużyła – na Wrocławską nie dojadę 121, a 184 nie dowiezie mnie na przystanek Bitwy Warszawskiej 1920 r. To wyraźna zachęta do wyboru auta zamiast autobusu.

Po interwencji w ZTM otrzymałem odpowiedź, że linia 167 okazała się niezbędna do zapewnienia komunikacji autobusowej na ulicach Redutowej i Znanej (po wycofaniu stamtąd 154, 197 i 520 – co za ironia, ta ostatnia też kiedyś trafiła z Chomiczówki na Znaną!). Poza tym trasa 167 była zbyt długa i przez to podatna na znaczne opóźnienia, a wprowadzona zmiana pozwoliła na wycofanie linii 184 z najsłabiej wykorzystanego odcinka, na którym pokrywającym się z linią tramwajową 11. Przyznam, że takie argumenty nie do końca do mnie przemawiają.

Nie pojmuję także, dlaczego ZTM toleruje inne długie i podatne na korki linie – np. na Bielanach są to 112 i 114, które regularnie utykają na moście Grota-Roweckiego. Na 114 (linię dowozową do I linii metra!) bardzo często nie można się doczekać ani rano na Chomiczówce, ani po południu przy stacji metra Młociny. Wieczorami na ul. Powstańców Śląskich często widuję autobusy linii 112 jadące parami, a nawet trójkami – zdarza się to po godzinie 22! Notoryczne opóźnienia i nieregularność tych dwóch linii była przez ZTM tolerowana przez trwającą ponad dwa lata przebudowę Trasy Toruńskiej i AK – nie podjęto wtedy próby ich skrócenia czy podzielenia.


Fot. Dariusz Borowicz/AG

O ile podzielam argumenty ZTM dotyczące pokrywania się tras linii 11 i 184 – również uważam, że w takim przypadku główną rolę powinna odgrywać komunikacja szynowa, o tyle twierdzę, że zamiana 167 na 184 była błędem. W mojej opinii, tą kwestię można było rozwiązać inaczej:

skierowanie linii 184 na trasę: Metro Młociny - … - Powstańców Śląskich – Człuchowska – Lazurowa – Połczyńska – Karolin (przejęcie części trasy linii 112, zastąpienie linii nieregularnej przez linię o większej przewidywalności); w zamian za 184 w relacji Dworzec Zachodni – Szczęśliwice skierowana może zostać np. linia 159 (…Al. Jerozolimskie – Bitwy Warszawskiej – Szczęśliwicka), która dzięki temu trafi na pętlę z ekspedycją;

* skrócenie trasy linii 112 do odcinka Centrum Handlowe Marki… - al. Reymonta – Conrada – Chomiczówka (dziś jest to linia długa, pozbawiona ekspedycji na obydwu krańcach, bardzo nieregularna z uwagi na korki w Markach, na Bródnie i Trasie Toruńskiej, po zmianie: zapewnienie na Bemowie i Jelonkach linii niezależnej od korków i opóźnień na Bródnie);

podział linii 114 na dwie: Młociny UKSW – Plac Wilsona i Plac Wilsona (lub Metro Marymont) – Bródno-Podgrodzie (uniezależnienie odcinka żoliborsko-bielańskiego od korków na Bródnie/Trasie Toruńskiej; stworzenie regularnej i punktualnej linii dowozowej do I linii metra dla Sadów Żoliborskich, Piasków, Chomiczówki oraz Młocin; przywrócenie poprzedniej częstotliwości linii w godzinach szczytu na odcinku, gdzie jest ona potrzebna – pamiętam, że we wrześniu 2016 r. jako przyczynę utrzymania wakacyjnej częstotliwości linii 114 podawano spadek popytu na taką relację na Bródnie, gdzie mieszkańcy tłumnie przesiedli się do tramwajów);

pozostawienie na pętli Znana wyłącznie linii 155 z dwukrotnie wyższą częstotliwością, co zapewni punktualny i regularny dojazd (a także powrót – niemożliwe do osiągnięcia w obecnym układzie dwóch linii) do tramwajów na Wolskiej, II linii metra i wielu innych autobusów na Kasprzaka;

przywrócenie poprzedniej trasy linii 167 – powrót dobrze funkcjonującego i frekwencyjnego połączenia na odcinku Chomiczówka – Bitwy Warszawskiej (i dalej na Mokotów)".

I teraz moja opinia: ruch ZTM ze skróceniem trasy 167 był słuszny, acz spóźniony. Powinno się to zrobić od razu po uruchomieniu linii 11 na Bemowie. Rzeczywiście jednak pasażerom z Chomiczówki i Bemowa może brakować bezpośredniego dojazdu do ul. Grójeckiej + lokalnych relacji Chomiczówka - Bemowo. W tym drugim celu nie przywracałbym tu jednak linii 167, tylko skierował linię 184 od ul. Powstańców Śl. i al. Reymonta przez ul. Conrada (Chomiczówka), Sokratesa, Kasprowicza do Metra Młociny. W al. Reymonta/Przybyszewskiego od Żeromskiego do Kasprowicza mogłaby kursować obecna linia 303 (zamiast al. Zjednoczenia) przekształcona na całodobową (najlepiej 181 wycofaną z Marymontu i Podleśnej - tam wystarczy linia 121).

Wtedy można by utworzyć krótkie połączenie Metro Młociny - Młociny UKSW (linia 281), a linię 114 skrócić z Bródna do którejś ze stacji I linii metra na Żoliborzu. Wycofanie linii 112 z Bemowa, a tak naprawdę skrócenie tej trasy uważam za tyleż pożyteczne co ryzykowne. Na pewno nie przed uruchomieniem nowej linii 220, która mogłaby kursować z Okęcia przez WKD Opacz, Ursus i kawałek Włoch do Lazurowej, dalej przez Boernerowo i Nowe Bemowo do pętli Chomiczówka.

(osa)

21:32, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (41) »
wtorek, 10 stycznia 2017

Ciekawa informacja od śródmiejskiego radnego Daniela Łagi (PO). Twierdzi mianowicie, że na spotkaniu z kierownictwem Zarządu Transportu Miejskiego dostał zapewnienie o uruchomieniu na Powiślu nowej lokalnej linii autobusowej. Jej trasa miałaby prowadzić tak:

Torwar - Łazienkowska - Rozbrat - Górnośląska - Czerniakowska - Ludna - Solec - Dobra - Mariensztat.

W sierpniu 2016 r. pisałem w blogu o spotkaniu komisji infrastruktury w Radzie Warszawy poświęconym komunikacji na Powiślu. Dwoje radnych Platformy wybranych w tej części miasta - dzielnicowy Daniel Łaga i miejska Aleksandra Sheybal-Rostek - upominało się o lepsze połączenia z częścią Śródmieścia położoną na skarpie:
http://autobusczerwony.blox.pl/2016/08/Powisle-bardzo-cierpi-z-metrem.html

Narzekali na fatalną lokalizację stacji metra (blisko Wisły, za to z dala od bloków, kamienic i ruchliwych przystanków przesiadkowych). Domagali się poprawy komunikacji w obrębie Powiśla, w stronę Dworca Centralnego i ul. Świętokrzyskiej. Wtedy padła propozycja odrębnego spotkania w tej sprawie, radny Łaga doczekał się go dopiero po swoich monitach.

Jak twierdzi, kiedy już do niego doszło, ZTM obiecał mu, że po otwarciu nowego odcinka linii tramwajowej Tarchomin - Nowodwory i odzyskaniu autobusów z tej części Białołęki skorzysta też Powiśle. Ma tu bowiem ruszyć nowa lokalna linia obsługiwana przez krótki tabor. Na próbę co 1/2 godziny między godz. 7 a 19. Czyli można się spodziewać numeru z zakresu 2xx lub nawet 3xx (to może wróciłaby związana przez lata z Powiślem linia 350? albo od razu - 150?).

Radny Łaga przyznaje, że nie ma szans, by Powiśle znowu zobaczyło po latach "piątki", czyli linię 155, która po rozpoczęciu budowy metra na Woli ma teraz pierwszorzędne znaczenie w obsłudze swojej historycznej końcówki z pętlą Znana przy ul. Jana Olbrachta. Radny cieszy się jednak z zapowiedzi nowej lokalnej linii w dolnej części Śródmieścia. Przekonuje, że zapewniłaby dojazd do poradni i szpitala przy ul. Czerniakowskiej, do poradni i Szpitala Śródmiejskiego na Solcu, a także do wielu popularnych wśród emerytów sklepów, głównie sieci Carrefour na Powiślu. Teraz muszą się przesiadać z siatkami pełnymi zakupów.

Warto docenić, że proponowana trasa hipotetycznej linii obejmuje nieobsługiwany dziś odcinek ul. Czerniakowskiej między Górnośląską a Ludną. Można by też skierować autobusy - przynajmniej jednokierunkowo - przez kryterium: Dobra - Tamka - Wybrzeże Kościuszkowskie (Metro Centrum Nauki Kopernik) - Zajęcza - Dobra.

Ciekawe, czy jednocześnie ZTM zdecyduje się na większe zmiany, o które aż się prosi na Powiślu. A więc linia 118 zamiast do Metra Politechnika - do Dworca Centralnego, linia 127 - w górę nie przez Książęcą, lecz od Dobrej przez Tamkę, Świętokrzyską, Nowy Świat do Al. Jerozolimskich, a linia 102 - od Tamki przez Świętokrzyską, Marszałkowską do Królewskiej (powrót: Grzybowska - al. Jana Pawła II - rondo ONZ - Świętokrzyska) bez podjazdów pod Uniwersytet Warszawski obsługiwanych przecież przez linię 105. Oczywiście po wycofaniu ze Świętokrzyskiej linii 518, co ZTM zapowiada w pakiecie zmian tarchomińsko-białołęckich.

(osa)

23:56, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (8) »
piątek, 06 stycznia 2017

Zachciało mi się wybrać do Łodzi na oglądanie nowego Dworca Fabrycznego, którego przeskalowaną i przepłaconą za 1 mld 700 mln zł budowę śledziłem przez ostatnie (zbyt) długie lata. Nawet nie przyszło mi na myśl, by jechać tam samochodem, choć po wjeździe na Trasę AK w Warszawie, miałbym teraz bezkolizyjną drogę przez autostrady A2 i A1 na zachodniej obwodnicy Łodzi niemal do celu. Naturalnym wyborem był pociąg, choć niewiele zostało z obietnic składanych w 2006 r., że po modernizacji trasy Warszawa - Łódź podróż między tymi miastami potrwa tylko 62 minuty. Bodajże tylko jeden pociąg robi to w najkrótszym czasie ok. 75 min, a reszta jedzie blisko półtorej godziny. Co i tak jest niezłym wynikiem, gdy pamięta się tę nędzę, która była na tej trasie wcześniej.

Dzień przed wycieczką, wracając z pracy, udałem się po bilety na Dworzec Centralny (nie kupuję przez internet, co - jak się okaże - wyszło mi tym razem na dobre). Niestety, po godz. 22 czynne były tylko kasy w hali głównej, te w podziemiach zamknięto na głucho. Spora kolejka, w której stoi się pośrodku ściany z okienkami. Do skrajnego po prawej stronie wpychali się ludzie, którym nie chciało się czekać. Nie dziwię się, skoro taki brak manier mogę niemal codziennie obserwować nawet w stołówce we własnej redakcji, gdzie jakiś czas temu zaczęły się żywić korpoludki z sąsiedniego biurowca.

Pierwsze zaskoczenie to rozkład jazdy: pociągi do Łodzi rano wcale nie odjeżdżają w regularnym takcie. A przecież w tym tygodniu na stronach gospodarczych "Gazety Wyborczej" ukazał się przeciekawy wywiad Edyty Bryły z dr. Michałem Beimem z zarządu PKP S.A, który dowodził, że taki cogodzinny takt bez żadnych "oprócz" nawet w dni wolne od pracy, ferie itp. jest sprawą kluczową, by przyciągnąć pasażerów do kolei. Tak to działa w Szwajcarii czy w wielu landach niemieckich. Niestety, wciąż nie na trasie Warszawa - Łódź.

Jest też dobra strona - to atrakcyjna (przynajmniej jak dla mnie) cena biletu: 28 zł w II klasie w jedną stronę (pociąg InterCity Zamenhof, odjazd o godz. 9.05 z Warszawy Centralnej).

Schody zaczęły się w dniu podróży. Kwadrans przed godz. 9 na Dworcu Centralnym zastaliśmy informację, że pociąg jest opóźniony o 25 min. Przez megafony rozlegał się nieśmiertelny suplement "Opóźnienie może ulec zmianie" (błagam: niechby chociaż mówiono bardziej po polsko-ludzku "może się zmienić/wydłużyć"). Wkrótce było to już 70 min, a w końcu 90 min (ciekawe, że kolejarze przy podawaniu długości opóźnienia nie operują godzinami).

To mniej więcej tyle, ile miała potrwać nasza podróż do Łodzi. Żona zaczęła już wzywać do odwrotu, ja jeszcze wierzyłem w polską kolej. Mimo wszystko. Może gdyby w niekończącej się litanii komunikatów o opóźnionych pociągach, które rozlegały się niemal bez przerwy na Dworcu Centralnym, podano ich przyczynę. Wtedy ktoś, komu zależy na dojeździe, wybrałby inny środek transportu, a nie sterczał na miejscu.

Udaliśmy się na niesławną antresolę, która w wyniku tzw. estetyzacji oszpeciła halę główną Dworca Centralnego. Chcieliśmy tu przeczekać, ale panowie ochroniarze natychmiast odradzili: "Przed chwilą siedział tu taki cały zaropiały, z wrzodami. Dopiero co go przegoniliśmy. O, jeszcze widać ślady po krwi na siedzeniu, bo nie dało się domyć" - uraczyli nas turpistycznym opisem, ale ze względów zawodowych nie takie rzeczy już widzieliśmy. A może by tak zamiast prowadzić tę beznadziejną, skazaną na porażkę walkę z bezdomnymi, wydzielić dla nich jakieś pomieszczenie na uboczu, najlepiej z łaźnią, gdzie mogliby przeczekać siarczyste mrozy? Dogadać się z miastem, organizacjami kościelnymi (świetna Wspólnota Sant Edigio), żeby pomóc ludziom, którzy z własnej lub czyjeś winy znaleźli się na życiowym zakręcie.

Przeszliśmy do przeszklonej poczekalni na piętrze z napisem "Cafe", choć żadnej kawy tam nie serwują, nieświadomi, że trwa już kompletny paraliż węzła łódzkiego i hipernowoczesnego Dworca Fabrycznego po zerwaniu trakcji przez jeden pociąg towarowy. A trasa wyjazdowa z Warszawy jest zablokowana po śmiertelnym wypadku w Grodzisku Maz. To wystarczyło, żeby przestały jeździć pociągi dalekobieżne w wielu kierunkach. Wiele z nich łapało wielogodzinne opóźnienia.

Nawet pan w informacji Dworca Centralnego nie powiedział, co jest grane. Mówił, że nocą było -18 st. C na wschodzie ("Lód na trakcji"), dlatego spóźnia się nasz "Zamenhof" (a prawda była taka, że to jeden z nowych dartów, który się zepsuł). Dostaliśmy kwitek, że jest spóźniony z radą, żeby pokazać go "załodze" w następnym pociągu. Ale "Prząśniczka", która miała wyruszyć z Centralnego o godz. 10.15, a zaczynała trasę z wagonowni na Grochowie, a nie w Białymstoku jak "Zamenhof", też miała poślizg. Tego już było za wiele. Zwróciliśmy bilety, które zostały bardzo dokładnie opieczętowane, w informacji odbyło się też wpisywanie danych do specjalnego zeszytu.

Gdybym kupował bilety przez internet, miałbym więcej zachodu ze zwrotem - składanie wniosków, czekanie na odpowiedź. Czego doświadczyła nasza czytelniczka jadąca przed Wigilią z Warszawy do Lublina. W naszym przypadku pieniądze mają przyjść na konto "w ciągu trzech dni roboczych". Do Łodzi - niezrażony przygodami (spójrzcie poniżej, jak wyglądała tablica z kursami z tego miasta do Warszawy - opóźnienia po 345 min, czyli prawie 6 godzin) - wybieram się wkrótce. Oczywiście koleją.


Źródło: forum Skyscrapercity

A wczoraj to nie ja miałem największego pecha. Bardziej kolejarze. Pojechałem do redakcji i opisałem całe to pandemonium na torach. Normalnie pewnie nie byłoby o tym wielu informacji w mediach, a przecież podróżujący na co dzień między Łodzią a Warszawą do pracy czy w interesach prawdopodobnie muszą się zmagać z takimi atrakcjami częściej. Mój tekst klikał się doskonale.

(osa)

12:30, osa_oraz_smik , Kolej
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 02 stycznia 2017

Pierwszy pakiet zmian w komunikacji miejskiej w nowym roku 2017 mamy poznać już w połowie stycznia. Będą dotyczyły przerzucenia autobusów z Tarchomina na wschodnią stronę Białołęki po otwarciu linii tramwajowej do zawrotki na Nowodworach pod koniec lutego.

Po wypowiedziach kierownictwa ZTM podczas niedawnego czatu z internautami można sądzić, że urzędnicy wahają się jeszcze, czy i jak zmienić linię 518 na pokrętnej trasie z Nowodworów przez Tarchomin, most Grota-Roweckiego, pl. Wilsona, Krakowskie Przedmieście i korkującą się Świętokrzyską do Dworca Centralnego. Uruchomienie tego połączenia w połowie 2013 r. było dużym błędem, teraz trzeba wypić piwo, które się kiedyś samemu nawarzyło.

Linia 518 to pozostałość po likwidacji 510 (z powodów oszczędnościowych) i wycofaniu 503 z Tarchomina. Jego mieszkańcy żyją w przeświadczeniu, że powinni mieć bezpośredni dojazd na Trakt Królewski, choć takowym nie dysponują osiedla i dzielnice znajdujące się znacznie bliżej centrum, np. Praga, Bródno, Marymont czy Służew. Na nic się zdają logiczne argumenty urzędników, że autobusy 518 nie zapewniają pewnego, punktualnego połączenia, bo z powodu długiej i skomplikowanej trasy utykają w korkach. Jest to również przyczyna tego, że nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Już teraz można szybciej lub w porównywalnym czasie dostać się z Tarchomina na Krakowskie Przedmieście z dwoma lub nawet trzema przesiadkami (linia 509 + metro M2, linia 2 + metro M1 i M2).

Przewiduję, że skończy się wariantem falenicko-wiatracznym, czyli tak jak z linią 521, której kursy były stopniowo wygaszane na odcinku Wiatraczna - centrum - Szczęśliwice (teraz tylko co pół godziny), a zostały utrzymane głównie w relacji Falenica - Wiatraczna. Czyli są dwie wersje tej samej linii. W przypadku 518 może to być układ Nowodwory - Metro Marymont (a może pl. Wilsona?) i Nowodwory - Metro Marymont - Trakt Królewski, ale z inną niż teraz końcówką. Na pl. Trzech Krzyży zamiast przy Dworcu Centralnym. Pytanie tylko, czy ZTM nie będzie chciał się jednak pozbyć tych autobusów z Krakowskiego Przedmieścia i Nowego Światu, żeby nie montować dla nich ładowarki na dalekich Nowodworach (docelowo tym odcinkiem Traktu Królewskiego ma kursować wyłącznie tabor elektryczny).

Drugi głośny protest przeciwko zapowiedzianemu projektowi dla Białołęki dochodzi w sprawie zamiany linii 511 na zwykłą 101. ZTM usprawiedliwia ten krok wystąpieniami o dodatkowe przystanki na ul. Modlińskiej dla obecnego połączenia przyspieszonego. A prawda jest taka, że autobusy muszą się zatrzymywać w zespołach przystankowych Prozy i Zajezdnia Żoliborz na trasie mostu Północnego (linia 511 omija oba przystanki). Można z tego łatwo wybrnąć i zostawić przyspieszone 511 z dodatkowymi postojami na żądanie.

Większy dylemat ZTM ma z liniami podmiejskimi 705 i 735, które za dodatkową opłatą gminy Nieporęt zapewniają bezpośredni dojazd do stacji metra Marymont. O ile generalnie popieram jak najkrótsze trasy linii spod Warszawy na terenie stolicy (dojazd do najbliższego węzła przesiadkowego), to w tym przypadku rozumiem pasażerów z Nieporętu i okolic, a także z ul. Płochocińskiej na Zielonej Białołęce. Po ewentualnym skróceniu trasy do niezbyt wygodnej pętli Żerań FSO nie chcą dodatkowej przesiadki na Modlińskiej tuż przed celem podróży do Metra Marymont.


Fot. Wojciech Surdziel/AG

W ZTM przekonują, że na tej pętli już teraz brakuje miejsca, a będzie go jeszcze mniej, gdy z Zielonej Białołęki zaczną tu dojeżdżać autobusy linii 134 i najprawdopodobniej - 518 z Tarchomina:

Przy dobrych chęciach można by jednak nieco przewietrzyć pętlę Metro Marymont. Np. z autobusów dalekobieżnych (jeśli jeszcze takowe tu stacjonują). Poza tym czy na Marymoncie koniecznie muszą zawracać linie łomiankowskie - dobre miejsce dla nich to teraz Metro Słodowiec (tak samo zresztą jak dla grupy linii 705-735-326).

Na pętli Metro Marymont byłoby więcej miejsca, gdyby zabrać też stąd linię 110 z Wólki Węglowej. Jej trasę można przedłużyć przez Gdańską, Hłaski, Rudzką, Klaudyny i Podleśną do pętli Gwiaździsta. Powstałoby dodatkowe połączenie tej części Bielan z urzędem dzielnicowym, a przy okazji można by się pozbyć średniopotrzebnej linii 205 zawieszanej wciąż na okres świąteczno-noworoczny.

Zresztą komunikacja na Żoliborzu i Bielanach od dawna prosi się o większy remanent:

* 110 - ...Metro Marymont - Gdańska - Hłaski - Rudzka - Klaudyny - Podleśna - Gwiaździsta;
* 121 - ...Podleśna - Gwiaździsta - Potocka - Mickiewicza - pl. Wilsona (ewent. Podleśna - Klaudyny - Mickiewicza - pl. Wilsona);
* 181 - pl. Wilsona - Krasińskiego - Broniewskiego - Perzyńskiego - Żeromskiego - al. Zjednoczenia - Kasprowicza - Przy Agorze - Marymoncka - UKSW Młociny - Wóycickiego - Cm. Północny (Brama Główna);
* 205, 303  - likwidacja.

Linię 157 - jeśli jest taka potrzeba - można by ewentualnie skierować trasą zlikwidowanej 205 od pl. Inwalidów przez al. Wojska Polskiego (ale z dodatkowym przystankiem pośrodku między pl. Inwalidów a pl. Grunwaldzkim), al. Jana Pawła II do Arkadii, stąd dalej do Stawek i Smoczej. Autobusy mniej dublowałyby się z tramwajami, a podejrzewam, że Arkadia na trasie poprawiłaby w nich frekwencję. Problemem są tylko korki przed rondem Babka.

Osobna kwestia to trasa linii 114, która już dawno powinna zostać podzielona na odcinek Bródno - Żoliborz i wewnątrzbielański. Np. tak: Bródno - Trasa AK - Metro Marymont lub Bródno - most Grota - pl. Wilsona - Powązki + nowa linia 281 Młociny UKSW - Metro Młociny i przedłużenie trasy 101 od Metra Młociny obecną trasą 114 do pętli Chomiczówka. Relację Broniewskiego - Krasińskiego - pl. Wilsona obsłuży linia 181 na nowej trasie.

(osa)

19:13, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (23) »
środa, 28 grudnia 2016

Coś takiego, władze Mokotowa zabrały się właśnie za remont krótkiego odcinka ulicy Czerskiej. Nie pamiętam, żeby oprócz doraźnego łatania jej nawierzchnia była odnawiana od blisko 25 lat, a przez ten czas przychodzę tędy lub przyjeżdżam do "Gazety".

Na samym początku, czyli od wiosny 1989 r., redakcja mieściła się w dawnym żłobku przy Iwickiej. Na początku lat 90. przeprowadziła się do PRL-owskiego biurowca firmy Transbud przy Czerskiej 8/10, która jeszcze przez jakiś czas na parterze miała swój sklep z częściami motoryzacyjnymi. Dział "Stołeczny" mieścił się wtedy na pierwszym piętrze, sąsiadując ze Sportem i Korektą (tak jest do dziś). Dopiero na przełomie wieków wyrosła nowoczesna, uznana za ikonę architektury siedziba spółki Agora, naszego wydawcy.

O remoncie zaplanowanym dość ryzykownie na końcówkę grudnia informowała żółta tablica w tygodniu przed Bożym Narodzeniem. Teraz problem z dojazdem mają politycy dowożeni samochodami na rozmowy w Radio TOK FM. Na szczęście pogoda dopisuje i ekipie firmy Efekt prawdopodobnie uda się zdążyć w terminie.

Każdy remont cieszy, ten byłby jeszcze bardziej pożyteczny, gdyby udało się dopuścić kontraruch rowerowy na jednokierunkowym odcinku Chełmska - Krasnołęcka. Taki projekt zgłosiła do budżetu obywatelskiego grupa mieszkańców, naszych sąsiadów z Sielc.

Z inną - głównie emerytów i młodych rodziców z dziećmi - udało nam się wywalczyć przejście dla pieszych w poprzek ruchliwej Wisłostrady. W przyszłym roku skończą się więc wspinaczki na wysoką kładkę przy skrzyżowaniu z Chełmską - Zarząd Dróg Miejskich wybrał już firmę, która wyznaczy pasy dla przechodniów, przejazd rowerowy i przeprogramuje sygnalizację świetlną. "Przecież jesteśmy w jednej parafii" - przekonywali mnie starsi państwo, którzy dwukrotnie wyszli w tym roku na środek Wisłostrady, by urzędnicy dostrzegli ich wieloletnie starania o zebrę. Protest był skuteczny, cieszę się, jeśli wsparcie "Gazety Stołecznej" pomogło w równym stopniu co parafii księży zmartwychwstańców z ul. Chełmskiej.

Na Czerskiej po sfrezowaniu nawierzchni pokazały się kocie łby, z których wykonano podbudowę jezdni. Przydałby się remont kolejnego odcinka - do ul. Gagarina i wprowadzenie jednego kierunku ruchu w stronę Krasnołęckiej. Parkujące po bokach samochody powodują często zatory, warto byłoby to uporządkować.

I tylko szkoda, że wiele koleżanek i kolegów nie doczekało tego remontu przed naszą redakcją. Dlatego ostatnie święta były dla nas smutne, o czym wspomniałem w poprzednim wpisie.

(osa)

14:40, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (2) »
czwartek, 22 grudnia 2016

Fot. Kuba Atys/AG

Jak Wam się podoba tegoroczna iluminacja świąteczna w Warszawie? Moim zdaniem jest wyjątkowo udana. Na Boże Narodzenie wystrojono rekordowo dużo ulic na obu brzegach Wisły, a każda z nich ma oryginalny wzór dekoracji, podobnie mosty Śląsko-Dąbrowski i Poniatowskiego. Zdarzają się też akcenty komunikacyjne jak ten autobus z prezentami - jelcz ogórek - z przystanku na placu Na Rozdrożu. Dostaję pytania, czy to mój ulubiony element. Owszem, jest pomysłowy, ale najbardziej podoba mi się paw z narożnika Alej Ujazdowskich i Pięknej:

Paw wygląda imponująco nawet za dnia, kiedy się nie świeci. Ilekroć przejeżdżam obok, widzę, jak ludzie robią sobie przy pawiu zdjęcia, a nawet go dotykają. Absolutny hit.

Całkiem inny akcent świąteczny wkroczył na pętlę tramwajową linii 15 Marymont-Potok, na której w 2017 r. ma wyrosnąć przegłosowany w budżecie obywatelskim ogród Frutti per Tutti (bardzo jestem ciekaw):

Na razie stanęły choinki. Mam wrażenie, że w tym roku handluje się nimi niemal na każdym rogu. Mnóstwo towaru, a ceny wcale nie takie niskie. Nasze domowe, dość mikre drzewko, które sięga mi nieco powyżej pasa, kosztowało 70 zł.

Iluminacja rozwesela warszawskie ulice. Niestety, w naszej redakcji będą to bardzo smutne święta. Tak jak nigdy dotąd.

(osa)

23:50, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (4) »

Gazeta.pl Warszawa