wtorek, 10 października 2017

Fot. Dariusz Borowicz/AG

Oba zdjęcia powyżej poza jakością (moje, niestety, z telefonu komórkowego) dzieli równo pięć lat. Za to miejsce jest to samo: bulwar wiślany na wysokości pomnika Syreny i mostu Świętokrzyskiego. Znowu nie da się tamtędy przejść ani przejechać. W 2012 r. trwała budowa metra, która zajęła teren po samą Wisłę i podczas wezbrania rzeki wiele osób śledziło informacje, czy woda nie wleje się do wykopu pod stację Powiśle. Teraz mamy zagospodarowywanie kolejnego odcinka bulwaru wiślanego, na którym wytryśnie kaskada wodna u stóp Syrenki.

Tym razem na szczęście nie trzeba zbytnio nadrabiać drogi, bo wytyczono wąski korytarz dla pieszych i rowerzystów obok placu budowy. Dlaczego jednak w ratuszu nie pomyśleli, żeby skoordynować prace związane z II linią metra i zmianami nad Wisłą? Zwłaszcza że stacja Centrum Nauki Kopernik została przesunięta bliżej rzeki głównie po to, by obsługiwać ruch bulwarowy. Wreszcie jest on dostatecznie duży, bo otwarto fragment nabrzeża w stronę mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Mimo to uważam, że lokalizacja stacji metra nad samą rzeką jest fatalna i należało ją zostawić u zbiegu ul. Dobrej i Zajęczej według pierwotnego planu. Tam pod ziemię wchodziłoby więcej stałych pasażerów - mieszkańców Powiśla czy studentów z wydziałów znajdujących się w tej części miasta.

W ciągu pięciu lat ten sam punkt nabrzeża Wisły po zagospodarowaniu został więc ponownie rozkopany. A po drodze przez rok mieliśmy tu jeszcze objazd tunelu Wisłostrady, który groził zawaleniem po osunięciu się mas ziemi w trakcie przekopywania stacji metra:


Fot. Agata Grzybowska/AG


Fot. Dariusz Borowicz/AG

(osa)

19:52, osa_oraz_smik , Wisła
Link Komentarze (3) »
czwartek, 05 października 2017

Fot. Adam Stępień/AG

Co wynikło z konsultacji społecznych w sprawie przedłużenia trasy linii 170 od ronda Starzyńskiego przystanek dalej do osiedla bloków komunalnych przy ul. Jagiellońskiej 47 na Golędzinowie? Nic dobrego, co może tłumaczyć, dlaczego nikt głośno nie chwalił się ich wynikiem.

Pół roku temu w niedzielę na początku kwietnia na osiedle udała się ekipa urzędników Zarządu Transportu Miejskiego. Specjalnie w dniu wolnym od pracy (dla większości, a wkrótce nareszcie niemal dla wszystkich!), żeby przekonywać mieszkańców w ich bibliotece, że zyskają dojazd bezpośrednio spod domu do metra, centrum Pragi czy przychodni na pl. Hallera. Z kolei kierowcy autobusów mieliby gdzie odpoczywać (pętlę z przystankiem zaplanowano kosztem kilku miejsc parkingowych). Teraz muszą od razu ruszać z ronda Starzyńskiego, bo nie ma tam jak zorganizować postoju wyrównawczego. Jeśli więc autobus przyjeżdża z opóźnieniem, przenosi się ono na następny kurs, a pasażerowie dziwią się, że kierowca nie jest o czasie już od pierwszego przystanku.

Podczas konsultacji po wizji lokalnej zastałem dwie nastawione wojowniczo grupy:
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21583251,autobus-do-blokow-komunalnych-na-goledzinowie-mieszkancy-podzieleni.html Jedni bardzo popierali przystanek autobusowy na osiedlu, inni - głównie z bloku pod numerem 47b, czyli najbliżej planowanej pętli linii 170 - byli stanowczo przeciw. Czyli klasyka: autobus ma być jak najbliżej, byle nie pod moim domem.

ZTM napotkał też na opór w biurze mobilności, które w tym roku przejęło kompetencje inżyniera ruchu (co ciekawe pełniący wcześniej tę funkcję Janusz Galas został przygarnięty właśnie przez ZTM). Skończy się więc na tym, że trasa linii 170 nadal będzie się urywała niezbyt fortunnie na rondzie Starzyńskiego. Mieszkańcy osiedla na Golędzinowie mają zaś korzystać z linii 509, która już teraz - z powodu remontu (niemrawego) i zamknięcia torów tramwajowych do pętli Żerań FSO - zatrzymuje się obok "na żądanie".

Wcześniej ZTM przekonywał, że linia przyspieszona, która obsługuje głównie blokowiska na Tarchominie i Nowodworach + nowe w Piekiełku i na Żeraniu, nie powinna zbyt często zatrzymywać się po drodze na Pragę. Poza tym autobusy są tak zatłoczone, że na Golędzinowie trudno do nich wsiąść. Teraz można się spodziewać dalszych nacisków, by został uruchomiony kolejny przystanek "na żądanie" dla linii 509 - przy pl. Hallera.

Szkoda, że szansa na sporą poprawę komunikacji w tej części Pragi dzięki nieznacznemu przedłużeniu linii 170 nie została wykorzystana.

(osa)

22:12, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 02 października 2017




Czy widoczne już przedłużenie ul. Sokolej na krótkim, niespełna 200-metrowym odcinku między ul. Zamoyskiego a Targową rzeczywiście ułatwi ruch w tej części Pragi? Z pewnością jadącym od strony mostu Świętokrzyskiego - ubędzie jeden zawijas przez Zamoyskiego pod wiaduktem linii średnicowej PKP i w lewo do wyjazdu na Targową. Tędy przez lata wyruszały PKS-y z Dworca Stadion przeniesionego w 2012 r. na ul. Lubelską przy Dworcu Wschodnim. Pamiętam też bardziej zamierzchłe czasy (lata 70. i 80.), gdy przeładowane do granic autobusy dalekobieżne do Siedlec, Kocka czy Lublina pokonywały bardziej skomplikowane kryterium uliczne - przez ul. Zamoyskiego i Sprzeczną do Targowej. Taki przejazd byłby teraz niemożliwy, bo po zakończeniu inwestycji Sprzeczna ma się kończyć ślepo przed poszerzoną ul. Zamoyskiego. Szkoda.

W drugą stronę (do mostu Świętokrzyskiego) poprawi się niewiele. I tak można było skręcać z Targowej w Sprzeczną lub Marcinkowskiego do Zamoyskiego i Sokolej. Tyle nowego, że po otwarciu dodatkowego odcinka powstanie przejazd z Targówka Fabrycznego od Zabranieckiej, przez Kijowską i łamańcem przez Targową do dłuższej Sokolej. A dalej przez ul. Zamoście do mostu Świętokrzyskiego i na Powiśle do wąskich i zakorkowanych Tamki i Świętokrzyskiej.

Poza tym na Targowej będzie się przeplatał ruch w dwóch kierunkach - do mostu i do Grochowskiej. To może być nowe wąskie gardło i źródło dodatkowych korków na Pradze. Targowa już teraz często stoi przed megaskomplikowanym zestawem skrzyżowań z ul. Zamoyskiego i al. Zieleniecką przy Teatrze Powszechnym. Nowy, krótki odcinek Sokolej wiele więc nie ułatwi, a może wręcz skomplikować sytuację na Pradze.

A co będzie w kolejnym odcinku serialu pt. "Budowa Trasy Świętokrzyskiej"? Sokola ma być przebita jednokierunkowo przez obie jezdnie ul. Targowej i dalej wzdłuż nasypu linii średnicowej do Kijowskiej. Dotrze do niej mniej więcej na wysokości ul. Markowskiej i zmiecie z powierzchni pawilony handlowe przy ul. Mackiewicza.



Na zdjęciu widać, że Sokola, przecinając Targową, zahaczy lewym pasem o przystanek tramwajowy zbudowany zaledwie cztery lata temu. Krawężnik z prawej strony celuje akurat w wiatę przystankową. Tramwaj linii 3 zatrzymał się na końcu wysepki, którą trzeba będzie skrócić. Musi zostać przesunięta do tyłu. To wymaga zmian na przejściu dla pieszych.

Skręt z Targowej w Kijowską zostanie zlikwidowany (samochody i autobusy do Dworca Wschodniego odbiją w lewo dopiero przed nasypem kolejowym), więc teoretycznie powinno być miejsce na wysepkę przystankową pośrodku obecnego skrzyżowania Targowa/Kijowska. Nie da się jednak przełożyć toru tramwajowego, którym linia 7 skręca z Kijowskiej w Targową od strony Szmulek. Jeśli wagon zatrzyma się jako drugi, to jego końcówka nie będzie stała wzdłuż krawężnika -motorniczemu przyjdzie czekać na odjazd poprzedniego składu. To spowoduje, że przytka się ruch na torach. A jeździ tędy aż pięć linii.

Trasa Świętokrzyska wymyślona jeszcze w głębokim PRL (w latach 90. mieszkańcom ul. Dynasy, Cichej, Bartoszewicza i Kopernika udało się zablokować budowę estakady nad Powiślem) i realizowana od lat, nie przystaje do dzisiejszych realiów. To średnio potrzebna inwestycja zaplanowana z przesadnym rozmachem (wzdłuż Kijowskiej wciąż grozi ściana ekranów akustycznych).

Dlatego w przeciwieństwie do innych dziennikarzy zupełnie nie emocjonuję się tym, czy i kiedy urzędnicy Zarządu Miejskich Inwestycji Drogowych wysłali komplet dokumentów potrzebnych do wydania pozwolenia na użytkowanie gotowego od wielu tygodni odcinka Dworzec Wschodni - Zabraniecka. Ani tym, który z dwóch nadzorów budowlanych (miejski i wojewódzki) już je zatwierdził. Należało zacząć od budowy obwodnicy Pragi między rondem Wiatraczna a rondem Żaba, a dopiero potem ewentualnie przebić Sokolą i Kijowską na Targówek.

(osa)

21:23, osa_oraz_smik , Przystanki
Link Komentarze (7) »
środa, 27 września 2017

W Rembertowie stosunkowo szybko i niedużym kosztem powstała nowa ulica, którą można ominąć blokujący się przejazd kolejowy. Takie małe skróty często przynoszą więcej pożytku niż przeskalowane arterie z wieloma pasami ruchu. Niech w ślady Rembertowa idą urzędnicy z Mokotowa, Ochoty, Żoliborza czy Ursynowa - przykłady można szukać w wielu dzielnicach.

Odkąd pamiętam, przy stacji kolejowej Warszawa Rembertów samochody i autobusy tkwią w ogromnym korku. Ruch na torach jest tak duży, że szlabany są bardzo często opuszczone. Sytuację ma poprawić budowa tunelu łączącego obie części dzielnicy na przedłużeniu ul. Marsa do al. Chruściela "Montera". Oby pod ziemią udało się zorganizować przystanki autobusowe z bezpośrednim dojściem na peron.

To jednak odległa inwestycja szykowana na lata 2019-21. Tym bardziej warto odnotować oddany właśnie nowy odcinek ul. Zesłańców na przedłużeniu ul. Cyrulików, która do tej pory urywała się na skręcie do przejazdu kolejowego i wertepach prowadzących do magazynów przy torach. Teraz powstał wygodny przejazd z drogą rowerową i chodnikiem, który tak prezentuje się od strony nowego ronda na skrzyżowaniu z ul. Strażacką do przejazdu kolejowego łączącego ulice Cyrulików i Marsa:

 

Kierowcy zyskali więc coś w rodzaju obwodnicy w środku Rembertowa. Mogą nią uciec z korka przed opuszczonym szlabanem do ul. Strażackiej, a tędy albo do Zabranieckiej i Naczelnikowskiej na Targówku Fabrycznym, gdzie wkrótce zostanie otwarte nowe połączenie drogowe pod torami PKP do ul. Kijowskiej przy Dworcu Wschodnim. Albo do ul. Żołnierskiej i dalej do Marsa, gdzie jeszcze do początku lat 20. będzie trwała wielka przebudowa.

Mały odcinek ul. Zesłańców daje więc spore szanse na poprawę sytuacji komunikacyjnej w Rembertowie. Podobne chciałoby się oglądać w budowie w wielu dzielnicach. Wczoraj zajrzałem na otwartą w końcu z opóźnieniem ul. Książąt Mazowieckich i Encyklopedyczną obok zajezdni tramwajowej do nowych osiedli na Młocinach. To jeszcze stare ujęcie z robót wykończeniowych w sierpniu:


Fot. Przemek Wierzchowski/AG

Szkoda tylko, że mimo przygotowania przystanków nie udało się skierować tędy linii autobusowej prosto do stacji metra (ZTM planuje przedłużenie trasy linii 203 z Fortu Wawrzyszew przez Chomiczówkę i węzeł Młociny).

To była największa inwestycja drogowa w budżecie dzielnicy Bielany. Bardzo pożyteczna. Są też zapowiedzi kolejnych. Fatalnie wygląda łączenie Ursynowa z Wilanowem, który już dawno wykonał swój odcinek ul. Korbońskiego (Nowokabackiej), a teraz czeka, aż na koronie Skarpy Warszawskiej powstanie dalszy ciąg - ul. Rosnowskiego i przebudowana końcówka ulic Relaksowej i Rosoła. Wątpię, by udało się oddać ten przejazd do końca roku i skierować tędy linie podmiejskie z Konstancina-Jeziorny do stacji metra Kabaty.

Mimo wszystko to ważne, pierwsze z prawdziwego zdarzenia połączenie Ursynowa z Wilanowem już widać na horyzoncie. Kolejne zapowiedziano niedawno między ul. Ciszewskiego a Osią Królewską w Miasteczku Wilanów. Inne dzielnice wciąż dopiero przymierzają się do budowy obiecywanych od lat przejazdów:
- przebicia ul. Woronicza do al. Żwirki i Wigury między Służewcem a Rakowcem (Mokotów),
- przedłużenia ul. Suwak pod ul. Marynarską (łącznik między dwiema częściami tzw. mordoru),
- odcinek Racławickiej na Rakowcu od Mołdawskiej do Grójeckiej,
- odciążenie skrzyżowania Dolnej z Belwederską przez planowany skrót do ul. Beethovena i Sobieskiego,
- przebicie ul. Piastów Śląskich do ul. Obrońców Tobruku koło Fortów Bema,
- przedłużenie ul. Rydygiera od Przasnyskiej do Powązkowskiej i pl. Niemena na Żoliborzu Płd., a z drugiej strony - do ul. Krajewskiego i Wisłostrady (od Dworca Gdańskiego pod wiaduktem ul. Mickiewicza - teraz to ul. ks. Romana Indrzejczyka), tak to miało wyglądać:

Wielu kierowców, ale też rowerzystów, czeka na inne tego typu skróty w Warszawie. Otwieram listę najpilniejszych Waszym zdaniem...

(osa)

piątek, 22 września 2017

Po dzisiejszej konferencji w kancelarii premiera sympatycznego skądinąd ministra Mikołaja Wilda, pełnomocnika rządu ds. centralnego portu komunikacyjnego, nabieram coraz większego przekonania, że jest to projekt, o którym będziemy słyszeć coraz więcej kosmicznych informacji, ale ostatecznie nic z tego nie wyniknie. Na razie ekipa PiS zabezpiecza się planem "bezkosztowych przygotowań" do budowy lotniska 45 km na zachód od Warszawy. Ten etap ma potrwać do 2019 r., czyli jak przytomnie zauważył wójt gminy Baranów, która będzie się mierzyć z nowym projektem - do wyborów.

Za nierealną uważam zapowiedź ministra Wilda, by pierwszy samolot odleciał stamtąd już w połowie 2027 r. (zostało mniej niż 10 lat). Do tego czasu miałaby też zostać poszerzona autostrada A2 do Warszawy. Pełnomocnik rządu mówi o przynajmniej trzech pasach ruchu w każdym kierunku, choć przyznał, że marzą mu się cztery - fantasta. Musiałby powstać nowy węzeł drogowy A2 z dojazdem na lotnisko między Grodziskiem Maz. a Wiskitkami pod Żyrardowem. Ok. 2030 r. ten fragment stałby się częścią autostradowej obwodnicy Warszawy. Początkowo mniej więcej na linii Sochaczew - lotnisko - Żaba Wola przy S8 - Tarczyn przy S7, później do Góry Kalwarii, Kołbieli i Mińska Maz., a docelowo od północy - z Sochaczewa przez Wyszogród, okolice Zakroczymia i lotniska w Modlinie, a także obok Serocka pod Wyszków. Zewnętrzny ring warszawski uważam za jedyny potrzebny element nowych planów inwestycyjnych. Rząd powinien przeznaczyć fundusze na ustalenie przebiegu tej trasy i rozpoczęcie budowy.

Największym humbugiem oprócz samego lotniska w Baranowie (który dla lepszych skojarzeń podmieniono na Stanisławów i opatrzono nazwą "Port Solidarność") jest towarzyszący mu plan kolejowy. Zawiera on tak samo zbędną linię kolei dużych prędkości z nierealnym czasem dojazdu między Dw. Centralnym a CPK w 15 minut. Jak bardzo musiałby się rozpędzać pociąg, żeby pokonać 45 km? W ruchu jednostajnym prędkość musiałaby wynosić 180 km na godz., ale przecież po drodze jest węzłowisko torów na Dworcu Zachodnim i na Odolanach. Poza tym ile miałby kosztować taki dojazd szybką koleją zwykłych pasażerów? Tą kwestią obecna władza zdaje się nie przejmować. Rząd - jak to się kiedyś mówiło - sam się wyżywi, bo zostawi sobie i armii pas startowy Lotniska Chopina zamknięty dla zwykłych śmiertelników.

Na pokazanym w kancelarii premiera schemacie widać też niesamowite plany budowy nowych połączeń kolejowych. W sumie 350-400 km linii od zera! I to w kraju, który w ostatnim ćwierćwieczu wybudował zaledwie kilkanaście km torów. W dodatku minister Wild mówi, że tę kolej w dużej części (potrzeba 8-9 mld zł) sfinansuje nam Unia Europejska, z której jego rząd krok po kroku właśnie nas wyprowadza.

Spójrzcie tylko na czasy przejazdu do nowego lotniska z innych miast niż Warszawa. Godzina z hakiem do Krakowa i Katowic, dwie godziny do Olsztyna i Rzeszowa, ponad trzy do Szczecina. Czy ktoś się urwał z choinki? Dziennikarze dostali też broszurki z innymi schematami. Widać na nich, że w 2027 r. pod terminalem lotniska w Stanisławowie miałby być gotowy dworzec przesiadkowy na dwóch podziemnych kondygnacjach (niczym Berlin Hauptbahnhof) z krzyżującymi się liniami Warszawa - Łódź i CMK - Bydgoszcz/Koszalin. W 2035 r. doszłaby odnoga od strony Radomia i Rzeszowa, a w kierunku północno-wschodnim wykropkowana jest trasa na Olsztyn i Gdańsk omijająca Warszawę. Akurat prosto przez Puszczę Kampinoską.


Łatwo się tak rysuje na papierze. A w realu będzie tak jak z linią średnicową PKP w Warszawie, której remont kolejarze przekładają z roku na rok (aktualny termin to lata 2020-24), bojąc się do niej dotykać. Nie będzie więc ani tych nowych połączeń dla pociągów, ani megalomańskiego lotniska Baranów vel Stanisławów. Szkoda tylko pieniędzy na ekspertyzy, analizy, konferencje i nasiadówki, które będą temu poświęcane.

(osa)

20:21, osa_oraz_smik , Lotniska
Link Komentarze (9) »
poniedziałek, 18 września 2017

Materiały konkursowe

Na tej wizji niepotrzebnie skupiła się uwaga zarówno przeciwników, jak i zwolenników zapowiadanej przez ratusz kładki pieszo-rowerowej przez Wisłę. Dla jednych i drugich mam nieśmiałą radę: skupcie się raczej na samej przeprawie, bo ta zebra na jej przedłużeniu w poprzek Wisłostrady do ul. Karowej ma zerowe szanse na realizację.

Rzeczywiście pasy w tym miejscu byłyby gwoździem do trumny dla przepustowości tej arterii. I w stronę Żoliborza (ku mojemu zdziwieniu od początku wakacji stałem już ze dwa razy w masakrycznym korku od mostu Łazienkowskiego aż do ul. Krasińskiego, w którą skręcam), i w kierunku Śródmieścia, gdzie i tak korek dzień w dzień blokuje przejazd do cholernych świateł przy ul. Grodzkiej i Nowego Zjazdu na wysokości Podzamcza i mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Dalej do tunelu Wisłostrady jakoś się już jedzie.

Właśnie ten tunel jest głównym powodem, dla którego nie może powstać zebra na wysokości ul. Karowej. Żaden urzędnik odpowiedzialny za bezpieczeństwo ruchu nie wyda zgody na taki projekt. Wystarczy sobie wyobrazić samochody wypadające z impetem (ograniczenie prędkości do 50 km na godz. obowiązuje tylko w teorii) pod górę prosto na ludzi, przecinających jezdnię na zielonym świetle. Tego problemu by nie było, gdyby kładka miała powstać na wysokości ul. Ratuszowej i zoo z wyjściem na Podzamcze. Od początku optowałem za tą właśnie lokalizacją.

Przedłużenie tunelu Wisłostrady w stronę mostu Śląsko-Dąbrowskiego i dalej na Podzamcze też już nie wchodzi w grę z powodu oddanego niedawno przejścia podziemnego na wysokości ul. Bednarskiej. To właśnie tędy będą się mogli przeprawić i pieszo, i na rowerze korzystający z nowej kładki. O ile powstanie, bo jej budowa przesunęła się już o rok, a koszty wzrosły z pierwotnych 30 do 90 mln zł. Obawiam się, że na tym się nie skończy.

O wiele większy problem, który umknął komentującym zwycięski projekt kładki, to jej strome nachylenie na lewym brzegu Wisły. Od poziomu bulwarów do najwyższego punktu będzie blisko 8 metrów. To jak wspinaczka na drugie piętro w przedwojennej kamienicy. Nic przyjemnego ani dla pieszych, ani dla rowerzystów. O wiele lepiej wygląda to na brzegu praskim - kładka wspina się łagodniej.

Kładce (oby udało się ją wypłaszczyć) mimo wszystko kibicuję, ale dodatkowe przejście w poziomie przez Wisłostradę to pomysł z piekła rodem, który łatwo wykorzystać do storpedowania całego tego przedsięwzięcia - pionierskiej w stolicy przeprawy. Bez samochodów i nad tak szeroką rzeką jak Wisła.

(osa)

20:49, osa_oraz_smik , Mosty
Link Komentarze (10) »
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa