środa, 13 września 2017

Fot. Straż Miejska w Warszawie

Po tym wpisie doczekam się pewnie głosów potępienia, ale trudno - traktuję go przede wszystkim jako ostrzeżenie dla rowerzystów, którzy nie mają jak dojechać z Żoliborza do Śródmieścia. A po drugie, poddaję pod rozwagę dzielnicowym i miejskim urzędnikom, żeby nie osiedli na laurach, wprowadziwszy w Warszawie pewną porcję udogodnień dla cyklistów (już 500 km pasów i ścieżek, co prawda w sporej części nadal nie łączących się ze sobą).

Otóż rano jechałem na dwóch kółkach na huczne podpisanie u wojewody - z udziałem wiceministra infrastruktury i posłów tylko jednej partii - kontraktów poprzedzających budowę trasy ekspresowej S12 przez Radom i południe Mazowsza. Dokładnie chodzi o poszukiwanie wariantu przebiegu tej drogi bez żadnych terminów jej otwarcia (na marginesie: politycy PiS do perfekcji opanowali sprawianie wrażenia, że to oni dużo budują, a ich poprzednicy zawalili właściwie wszystko).

Tak więc jechałem na rowerze po chodniku przez pl. Inwalidów, za mną jeszcze jedna pani. Po chodniku, na którym oprócz nas nie było żywej duszy. Za to za przejściem dla pieszych (zsiadłem z roweru) czekał patrol straży miejskiej. Usłyszeliśmy, że grożą nam nawet 500-złotowe mandaty, a interwencja wynika ze skarg mieszkańców tego odcinka ul. Mickiewicza. Jeśli jednak pojedziemy naokoło - tu padła propozycja trasy przez ul. Śmiałą do wiaduktu nad Dworcem Gdańskim - kara zostanie nam darowana.

Uśmiałem się w duchu, bo strażnik wymyślił, żeby jechać Śmiałą pod prąd. Od strony al. Wojska Polskiego stoi zakaz wjazdu, bo dzielnica nadal nie prowadziła tam kontraruchu dla rowerzystów mimo wielkich konsultacji społecznych na temat udogodnień na małych ulicach Żoliborza. Narady, spotkania, stosy papieru zapisane wnioskami - odfajkowane i zapadła cisza.

Oczywiście wiem, że nie wolno jeździć rowerem po chodniku i zwykle korzystam ze szlaku wzdłuż Wisłostrady, tolerując pieszych, którzy tabunami włażą tam mi prosto pod koła. Na chodniku nie pędzę, zawsze ustępuję pieszym, nie używam dzwonka, jak trzeba, to zsiadam z roweru.

Dzisiaj jednak najkrótsza droga z Marymontu na pl. Bankowy wiodła przez ul. Mickiewicza, gdzie kierowcy - jeśli nie ma korka - pędzą jak szaleni. Jeszcze mi życie miłe i nie będę jechał tu rowerem po jezdni. Poza tym barierą dla cyklistów pozostaje pl. Wilsona. Żeby ograniczyć jazdę po chodniku, od Marymontu jechałem naokoło mniejszymi uliczkami Żoliborza Dziennikarskiego do ul. Czarnieckiego i dopiero na pl. Inwalidów, gdzie wjechałem na jakieś 200 m przez chodnik, przydybał mnie patrol strażników.

A najlepsze na koniec: Zarząd Dróg Miejskich wielokrotnie zapowiadał budowę drogi rowerowej wzdłuż ul. Mickiewicza, gdzie jest na nią nawet sporo miejsca. Niestety, miejscowy plan zagospodarowania idiotycznie uchwalony przed kilkunastoma laty przewiduje, że szlak rowerowy musi powstać w miejscu szpaleru drzew po zachodniej stronie jezdni. Radni dzielnicy występowali już do biura architektury w ratuszu o zmianę tego zapisu, na co usłyszeli, że mają siedzieć cicho, bo urzędnicy na czele z niezatapialnym dyrektorem Markiem Mikosem są zajęci uchwalaniem kolejnych planów dla tych części miasta, które nie mają ich wcale.

(osa)

20:06, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (18) »
piątek, 08 września 2017

Fot. Kuba Chełmiński

Dobiega końca trwająca zdecydowanie za długo (od 2015 r.) budowa nowego, niezbyt długiego kawałka trasy zwanej zwyczajowo "Świętokrzyską", a tak naprawdę przedłużenia ul. Kijowskiej za Dworcem Wschodnim. Odcinek do ul. Zabranieckiej ma być udostępniony kierowcom jeszcze we wrześniu, choć tak naprawdę wyglądał na niemal gotowy już wiosną.

Moim zdaniem otwarcie tego przejazdu niewiele zmieni, a może wręcz pogorszyć sytuację komunikacyjną w nowych miejscach. Korki przeniosą się zapewne ze skrzyżowania Targowej z al. "Solidarności" przy Dworcu Wileńskim na skrzyżowanie Targowej z Kijowską. A oprócz tego jeszcze dłuższy niż teraz sznur samochodów będzie czekał na skręt w lewo z Radzymińskiej w Naczelnikowską na przejeździe kolejowym. Można też przewidywać, że zatka się skręt z ul. Księcia Ziemowita w Naczelnikowską do Kijowskiej.

W drugą stronę też nie będzie to wyglądać dobrze, bo dojeżdżający nowym odcinkiem Kijowskiej do Zabranieckiej mają do wyboru tylko skręt w prawo (w stronę Utraty i Rembertowa z rozgrzebanym węzłem Żołnierska/Strażacka) albo w lewo przez wąskie uliczki Targówka Fabrycznego. Przydałby się kolejny odcinek na wprost, czyli tzw. ulica Nowo-Ziemowita.

Wiosną wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski mówił mi jednak, że miasto nie ma na to pieniędzy, a koszt byłby wysoki. Według niego trzeba wykonać bezkolizyjny przejazd pod bocznicą kolejową, która otacza Targówek Fabryczny. Jest to konieczne ze względu na wysoką klasę, którą ul. Nowo-Ziemowita ma w strategii i studium rozwoju miasta. Biura architektury i mobilności w ratuszu wbrew wielokrotnym zapowiedziom wciąż nie obniżają rangi przeskalowanych ulic (zaplanowanych tak jeszcze w PRL-u), które teraz należy (po co?) budować z przesadnym rozmachem. To oczywiście pociąga za sobą wyższe niż potrzeba wydatki i trwa bardzo długo.

Nie będzie więc rychło nowego połączenia drogowego Warszawy z Ząbkami. W najbliższy weekend Zarząd Dróg Miejskich wyremontuje tylko jego fragment - na ul. Swojskiej i Janowieckiej. To mimo wszystko ułatwi przejazd z Ząbek coraz bardziej odciętych od stolicy z powodu niekończącej się modernizacji ul. Marsa - Żołnierskiej i zbliżającego się poszerzenia ul. Łodygowej do Radzymińskiej.

Inna kwestia to, jak nowy odcinek ul. Kijowskiej zostanie wykorzystany przez komunikację miejską. Przed wakacjami pisałem, że Zarząd Transportu Miejskiego widziałby tu najchętniej linię 156 wycofaną z Ząbkowskiej i Targowej. Z kolei w urzędzie dzielnicowym Targówka przewijają się pomysły na przedłużenie do Dworca Wschodniego linii 212 (przez ul. gen. Rozwadowskiego, Księcia Ziemowita, Naczelnikowską, Zabraniecką i Kijowską):
http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,21893089,targowek-nowe-trasy-autobusow-od-wrzesnia-a-to-dopiero-poczatek.html

Nie spieszyłbym się z uruchamianiem nowego połączenia w momencie otwarcia nowej ulicy. Przydałoby się trochę poobserwować, jak rozkłada się ruch, czy nie paraliżują go korki (po co autobusy mają tracić w nich czas?). Poza tym poczekałbym do zapowiadanego na koniec listopada przebicia krótkiego odcinka ul. Sokolej między ul. Zamoyskiego a Targową i od razu puściłbym linię autobusową z Targówka do węzła przesiadkowego Targowa/Kijowska (tramwaje) i stacji metra Stadion Narodowy.

Wtedy absolutnie nie powinna to być linia 156 (za długa i zbyt pokręcona trasa z Bielan przez Bródno i Targówek na Pragę). Może osobna linia lokalna (Metro Stadion Narodowy - Targówek Fabryczny - Targówek)? A wtedy 156 z Targówka do osiedla Wilno.

A może przedłużenie na Targówek którejś z linii kończących trasę przy metrze i Dworcu Stadion albo Wschodnim? 125 z Międzylesia i Grochowa raczej odpada, bo przegubowce nie są potrzebne na Targówku Fabrycznym, zresztą problematyczny byłby przejazd z Grochowskiej przez Zamoyskiego w lewo do Metra Stadion Narodowy i znowu w prawo w kierunku Kijowskiej. Do przedłużenia na Targówek przez nowy odcinek Kijowskiej bardziej pasuje linia 146 z Falenicy przez Saską Kępę, a jeszcze chętniej 147 ze Starej Miłosnej przez Międzylesie, Wawer, Gocław i Saską Kępę. W tym drugim przypadku można by to połączyć z likwidacją linii E-1 (Gocław - Saska Kępa - Wał Miedzeszyński - Metro Stadion Narodowy) - po prostu linia 147 mogłaby kursować mniej więcej jej śladem (od Egipskiej przez Saską, Zwycięzców do Wału Miedzeszyńskiego) i dalej przez Kijowską, koło Dworca Wschodniego, przez Targówek Fabryczny na Targówek Mieszkaniowy.

(osa)

wtorek, 05 września 2017

Blisko redakcji "Gazety Wyborczej" natknąłem się na dobiegający końca remont ul. Jazgarzewskiej - przecznicy ul. Chełmskiej. Można się tamtędy dostać do podupadającego, niestety, ostatnio parku Sieleckiego. Wcześniej na wysokości kościoła św. Kazimierza ojców zmartwychwstańców była nawierzchnia z betonowej trylinki, teraz ułożono asfalt:

Cieszy nie tylko równa jezdnia, ale też nowy trotuar wyłożony dużymi płytami. To świetnie, że mokotowscy urzędnicy, którym podlega mała ul. Jazgarzewska, nie zdecydowali się upstrzyć jej betonową kostką, jak to się działo na wielką skalę w latach 90. nawet wzdłuż głównych arterii Warszawy. Teraz męczą się z tym i piesi, i cykliści, bo ten materiał (zazwyczaj w kolorze czerwonym) Zarząd Dróg Miejskich i urzędy dzielnic (zwłaszcza na Ursynowie i Białołęce) uparcie wykorzystywały także na szlakach rowerowych.

Wszystko zmieniło się dopiero po zarządzeniach prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz - pierwsze dotyczyło dróg rowerowych, których nawierzchnia musi być teraz wykonywana z asfaltu. Drugie (spóźnione o wiele lat) ustanowiło standardy budowy i remontowania chodników. Określiło, jakie materiały powinno się stosować w poszczególnych strefach miasta (w centralnej nie wolno żałować pieniędzy na granit czy lastryko).

Zanim to się zmieni, poczekamy jeszcze wiele lat. Wczoraj po otwarciu przejścia dla pieszych przez Wisłostradę na wysokości ul. Chełmskiej szliśmy z dyrektorem ZDM Łukaszem Puchalskim starym chodnikiem wyłożonym na przemian betonową kostką i pozapadanymi płytkami. Kontrast z przebudowanym skrzyżowaniem był duży. Na styku Jazgarzewskiej i Chełmskiej też pozostał zresztą taki widok:

Ciekawe, jak długo potrwa usuwanie skutków radosnej działalności drogowców z lat 90., którzy lubowali się w wykładaniu całych połaci miasta tandetną kostką chodnikową...

(osa)

14:06, osa_oraz_smik , Remonty
Link Komentarze (4) »
środa, 23 sierpnia 2017

Z powodu wyjątkowej nieudolności władz Ursynowa ulica Korbońskiego (nazywana roboczo Nowokabacką) urywa się po stronie wilanowskiej na granicy obu dzielnic. Niby trwają roboty na odcinku ursynowskim, ale na bardzo krótkim i osobno trzeba przebudować końcówkę ulic Rosoła-Relaksowej. Dopiero wtedy Zarząd Transportu Miejskiego będzie mógł puścić autobusy tym planowanym już w latach 90. połączeniem między obiema dzielnicami. Czy stanie się to jeszcze w 2017 r. Wątpię.


Tymczasem trwają już przymiarki do zmian trasy autobusów. Przed wakacjami odbyło się w tej sprawie spotkanie z radnymi Wilanowa, które relacjonowaliśmy w "Stołecznej": http://warszawa.wyborcza.pl/warszawa/7,54420,22025006,komunikacja-w-warszawie-droga-z-ursynowa-na-wilanow-juz-pod.html

Przedstawiciele ZTM poinformowali wtedy, że wstępnie zakładają skierowanie wszystkich linii podmiejskich od obwodnicy Powsina (ul. Łukasza Drewny) do pętli przy stacji metra Kabaty (nie za mało tam miejsca, skoro już teraz zawracają cztery linie: 166179192 i 504?). Z dwoma wyjątkami. Linia 700, która kursuje na specjalnych zasadach do samego środka Warszawy, pozostanie na obecnej trasie między szpitalem Stocer a Dworcem Centralnym. Podobnie jak lokalna linia podmiejska 725 z Kępy Okrzewskiej przez Powsin i Stare Kabaty do Wilanowa. Tak więc linie: 710 i 724 z Piaseczna przez Konstancin oraz linia 724 z Góry Kalwarii przez Konstancin docierałyby najkrótszą trasą do najbliższej stacji metra.

Żeby powetować mieszkańcom Powsina stratę tych połączeń z Wilanowem, planowana jest większa liczba kursów linii 139. Nie było mowy o ostatecznym wycofaniu z tej okolicy linii 519, na której co drugi autobus już teraz zawraca do Dworca Centralnego w Wilanowie.

Dzisiaj dostałem informację od konstancińskiego radnego Tomasza Nowickiego, przewodniczącego doraźnej komisji ds. transportu miejskiego i infrastruktury rowerowej w miejscowym samorządzie, o wczorajszym spotkaniu z dyrektorem ZTM Wiesławem Witkiem. Radny przedstawił mu własne propozycje zmian w komunikacji w związku z planowanym otwarciem ul. Korbońskiego-Rosnowskiego. Jak czytam, ZTM zobowiązał się, że je przeanalizuje i do października przedstawi koncepcję układu tras, którą podda pod konsultacje.

Wcześniej w liście do dyrektora Witka radny Nowicki napisał m.in.: "Mieszkańcy gminy Konstancin-Jeziorna od dawna oczekują połączenia dzielnic Wilanów i Ursynów, dzięki czemu skróci się czas dojazdu do metra. Tak duże zmiany w komunikacji powinny zostać poprzedzone dogłębnymi analizami i konsultacjami zarówno z władzami samorządowymi, jak i przede wszystkimi z mieszkańcami. Z uwagą i podziwem śledziłem zmiany na terenie Białołęki wynikające z przedłużenia trasy linii tramwajowej 2 i państwa podejście poparte mocnym mandatem społeczności lokalnej" - pisze radny z Konstancina, oczekując podobnych konsultacji w swojej gminie.

Sam proponuje podobne zmiany jak ZTM (skierowanie linii 710 i 742 do Metra Kabaty), ale też wysuwa nierealne moim zdaniem oczekiwania. Np. takie, że autobusy 710 będą kursowały w godzinach szczytu co 5 minut. Skąd wziąć tyle taboru i czy Konstancin za to zapłaci? W miejsce linii 742 radny widziałby nową lokalną linię typu L na trasie Śniadeckich - Polna lub Śniadeckich - Skolimów kursującą co 10-15 minut. Ze Skolimowa do Metra Kabaty skierowałby zaś nocną linię N50, która teraz dociera w weekendy do Metra Wilanowska.

Czyżby żadna z konstancińskich "siedemsetek" miała nie dojeżdżać w okolice pętli w Wilanowie? Wydaje mi się, że jest pewna grupa pasażerów zainteresowana takim bezpośrednim połączeniem (to głównie dojazd do szkół i urzędów + możliwość przesiadek na linie do Traktu Królewskiego i przez Wisłostradę).

(osa)

18:45, osa_oraz_smik , Autobusy
Link Komentarze (14) »
czwartek, 17 sierpnia 2017

Podczas wiosennych konsultacji przed planowaną budową trasy tramwajowej do Wilanowa bodaj najbardziej wygłupiły się władze i radni Mokotowa. Chociaż wiedzieli, że jest już wydana decyzja środowiskowa, która przesądza o przebiegu torów i na tym etapie można wnosić już tylko kosmetyczne poprawki, wysunęli żądania nie z tej ziemi.

Mianowicie według nich tramwaje powinny kursować od skrzyżowania Belwederskiej ze Spacerową tunelem przez Skarpę Warszawską prosto do Rakowieckiej (a co wtedy z połączeniem Dolnego Mokotowa i Wilanowa z obecnymi trasami tramwajowymi na Marszałkowskiej i Puławskiej?). Na tym nie koniec, bo radnym z tej dzielnicy marzy się też tunel pod Polem Mokotowskim, mimo że tory zaplanowano na samym skraju tego parku. Obie propozycje są zawracaniem głowy, radni nie patrzą też na niebotyczne koszty swoich zachcianek, a powinni.

Za to bardzo rozsądnie brzmiał postulat przedstawiciela rady osiedlowej z Siekierek, który upewniał się, że razem z trasą do Wilanowa powstanie jej odnoga wzdłuż ul. Gagarina na Sielce. Kiedy dostał odpowiedź twierdzącą, upominał się, że przydałoby się wydłużyć tory za skrzyżowanie z Wisłostradą, gdzie powstaje sporo nowych bloków.

Odpowiedź urzędników brzmiała jednak negatywnie. Po pierwsze, problematyczne jest dla nich rozkopanie ruchliwego skrzyżowania ul. Gagarina z Wisłostradą, żeby ułożyć tory (dlatego zawrotka dla wagonów dwukierunkowych ma się znaleźć między ul. Czerską a Wisłostradą). Po drugie, chodzi o wielki koszt przebudowy komory sieci cieplnej, która znajduje się za Wisłostradą pod ul. Nehru.

Obiekt ten odsłonił się w pełnej krasie wkrótce po konsultacjach tramwajarzy. Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych zaczął bowiem budowę ul. Czerniakowskiej-bis, czyli al. Polski Walczącej na przedłużeniu ul. Gagarina i ul. Nehru. Kto by przypuszczał, że stanie się to dopiero teraz - 15 lat po otwarciu Trasy Siekierkowskiej z węzłem drogowym przyszłej ul. Czerniakowskiej-bis. Inwestycja jest, niestety, przeskalowana. Jezdnie będą mieć po trzy pasy ruchu, jeden z nich zajmie w przyszłości właśnie linia tramwajowa.

Dziwi jednak, dlaczego nie uwzględniono jej już teraz także na wysokości komory cieplnej. Rury należało przełożyć tak, żeby dało się tu zainstalować torowisko. Jeśli nie w czasie budowy odnogi przez Sielce, jakby chciał działacz osiedlowy z Siekierek (ja zresztą też), to w przyszłości.

Z wiosennych konsultacji zapamiętałem jeszcze wahania urzędników w sprawie przebiegu linii tramwajowych. Na ul. Gagarina zakładają tylko jedno połączenie, ale, niestety, nie z Marszałkowską, dokąd walą teraz tłumy w autobusach linii 131, ale do Rakowieckiej i przez Pole Mokotowskie na Ochotę. Dwóch linii tramwajowych na ul. Gagarina raczej pomieścić się nie da z powodu braku miejsca na zawrotce przed Wisłostradą (gdyby powstała za skrzyżowaniem, niewykluczone, że udałoby się zorganizować zawracanie dwóch linii). Sprawa układu tras ma być jeszcze przemyślana.

Inny niepokojący plan zakłada brak stałego połączenia tramwajowego na skręcie z Puławskiej (od strony Wyścigów) w Rakowiecką. Tory w tej relacji mają być ułożone tylko na wypadek objazdów.

Osobiście układ linii tramwajowych po zakończeniu inwestycji w 2021 r. widziałbym tak:

* 2 linie z Miasteczka Wilanów - jedna do ul. Marszałkowskiej (linia 35), druga do al. Jana Pawła II przez pl. Unii Lubelskiej i Nowowiejską (linia 10);
* 2 linie z pętli na Stegnach - jedna do ul. Marszałkowskiej i nowej pętli koło Arsenału (np. numer 36), druga do ul. Rakowieckiej i dalej na Ochotę (linia 14);
* mimo wszystko 1 linia z ul. Gagarina i to nie do Rakowieckiej (chętni przesiądą się do "czternastki" na Spacerowej), tylko do Marszałkowskiej i pętli koło Arsenału (np. numer 16).

Inne zmiany: linia 17 skrócona do odcinka Tarchomin/Winnica - Rakowiecka (rzadziej niż teraz - co 8 min i bez kursów do pętli Metro Marymont), linia 33 (silna jak teraz "17" - co 4 min w szczycie) na wydłużonej trasie: Metro Młociny - Broniewskiego - Rakowiecka - Służewiec. Nowa linia 19 (Piaski - al. Jana Pawła II - Rakowiecka - Puławska - Wyścigi), która wzmocni "17" na jej najbardziej uczęszczanym odcinku koło Hali Mirowskiej i "10" wycofaną z Puławskiej do Wilanowa (przy okazji powrót "19" historycznie związanej z Wyścigami).

Wtedy na Puławskiej mielibyśmy 3 linie: 4 z Wyścigów i 18 ze Służewca - do Marszałkowskiej + 19 z Wyścigów do al. Jana Pawła II, z tym że nie przez Nowowiejską jak dziś "10", tylko przez Rakowiecką (również koło stacji metra). Pętla na Rakowieckiej pozostałaby wykorzystywana przez linię 17, na Wołoskiej pojawiłaby się silna linia 33. Można by też pomyśleć o dołożeniu na tej ulicy którejś z linii kursującej dziś Grójecką (przez Pole Mokotowskie), która zapewniłaby połączenie Służewca i szpitala MSW z Ochotą.

(osa)

19:54, osa_oraz_smik , Tramwaje
Link Komentarze (7) »
czwartek, 10 sierpnia 2017

Fantastycznie, że jeszcze w środku lata, gdy pogoda sprzyja rowerowym eskapadom po mieście, udało się udostępnić nowe, ważne odcinki: wczoraj 2 kładki pod mostem Łazienkowskim, a dzisiaj ostatni fragment modernizowanych od kilku lat bulwarów wiślanych.


Fot. Dawid Żuchowicz/AG

Trudno powiedzieć, która z tych inwestycji sprawiła mi większą frajdę. Na pewno Kładka Łazienkowska to bardziej przełomowe wydarzenie niż otwierany etapami bulwar, z którym warszawiacy zdążyli się już oswoić. Ja od pewnego czasu kursuję między Dolnym Mokotowem a Saską Kępą/Grochowem, często na rowerze, więc nowa kładka to dla mnie ogromne ułatwienie. Wypatrywałem jej otwarcia od wiosny.

W oczekiwaniu na ten przejazd nad Wisłą kilka razy skorzystałem z przeprawy promowej (pozdrowienia dla przesympatycznego kapitana, który zawsze czekał na mnie, aż zniosę rower po schodach przy Cyplu Czerniakowskim albo przebrnę z nim przez piach na plaży po prawej stronie Wisły - przydałby się tu jakiś trakt z desek).

Wczoraj przejechałem się już po kładce od strony południowej mostu. I wiem już, że jeśli jedzie się tędy tylko do szlaku wzdłuż Wału Miedzeszyńskiego, to obojętne jest, którą kładkę wybrać. Jeśli jednak jedzie się rowerem dalej - na Saską Kępę czy do ul. Ostrobramskiej, lepiej przeprawić się pod mostem po jego północnej stronie. Wtedy zaoszczędzi się na jednej wspinaczce do przejazdu nad Wałem Miedzeszyńskim. Jeszcze bardziej stromy jest podjazd dla cyklistów jadących tędy w przeciwnym kierunku, czyli na lewy brzeg Wisły.


Fot. Dawid Żuchowicz/AG

Otwarcie bulwaru wiślanego cieszy mnie o tyle, że wreszcie po raz pierwszy od nie wiem już ilu lat mam niezakłócony przejazd do pracy drogą rowerową nad samą rzeką. Koniec uciążliwych objazdów przez Mariensztat i Powiśle. Dziś wjechałem nad Wisłę za Klubem Sportowym "Spójnia" na Żoliborzu i nie odrywając się od brzegu, pedałowałem nim aż do Cypla Czerniakowskiego. Do odcinka drogi rowerowej przy ruchliwej, głośnej i smrodliwej Wisłostradzie wróciłem dopiero za ul. Zaruskiego (na wysokości Kanału Piaseczyńskiego).

Dodatkowy plus nowego fragmentu bulwarów to nowa stacja Veturilo na wysokości mostu Śląsko-Dąbrowskiego - przyda się na wymianę rowerów przed upływem 20 minut jazdy.

Niestety, ta sielanka nie potrwa długo. Jeszcze przed końcem wakacji ratusz zamierza podpisać umowę na przebudowę kolejnego odcinka bulwarów koło pomnika Syreny. Znowu wrócą wykopy i objazd drogi rowerowej nad Wisłą. Podobno aż na rok...

A na starszym odcinku bulwarów, który został otwarty przed dwoma laty na Podzamczu, trwa ciekawa wystawa z okazji przypadającego właśnie Roku Wisły. Na kilku planszach przedstawiono opisy i archiwalne fotografie mostów kolejowych przez Wisłę - od Sandomierza, przez Dęblin, Warszawę (średnicowy i koło Cytadeli) po Toruń. Szkoda, że nie uwzględniono wszystkich przepraw tego typu, ale i tak warto się zatrzymać, żeby poznać lub przypomnieć sobie kilka faktów z historii polskiej inżynierii.


(osa)

17:34, osa_oraz_smik , Rowery
Link Komentarze (1) »
Archiwum

Gazeta.pl Warszawa